Gdzieś w dzielnicy szczepu Ranmaru

Re: Gdzieś w dzielnicy szczepu Ranmaru

Postprzez Kazetani » 7 maja 2020, o 15:20

Kazetani ucieszył się z opuszczenia portu i jego okolic. Był pewny, że jego ubrania przesiąkły już tym smrodem. Dodatkowo większa wilgotność nad wodą sprawiała, że było tam nieprzyjemnie. Osiłek tłumaczył blondynowi zadanie - nadal niezrozumiałe dla Kazetaniego było to, że szukał kogoś konkretnie z jego klanu. Mógł przecież zatrudnić każdego. Chociaż znajomość okolicy mogła się przydać przy szybszym roznoszeniu paczek.
Muramoto stwierdził, że mężczyzna niepotrzebnie wywołał zamieszanie w sklepie zielarki. Sprawiał wrażenie, jakby naprawdę stało się coś poważnego, jakoby Kazetani był niezastąpiony w tym zadaniu, a tu chodziło o drobne pomoce w dzielnicy. Nie powiedział jednak tego na głos. Zadanie to zadanie, ważne, że mężczyzna od razu wyjaśnił cały plan.
- Jak się nazywam wiesz, mojego ojca pewnie też znałeś, pełnił ważną rolę w wojsku. Ja niedawno wróciłem ze szkolenia, więc teraz pora się trochę ustatkować. Mniejsza z tym, powiedz mi, gdzie są te paczki i gdzie mam je dostarczyć, możesz mi też na wszelki wypadek powiedzieć skąd mam odebrać te dostawy i do kogo je zanieść, jakby roznoszenie paczek poszło mi szybciej, niż Tobie wyładowywanie drewna - odpowiedział na wyjaśnienia mięśniaka. Blondyn raczej nie chciał tracić czasu, wolał wykonać swoje zadanie i mieć to już z głowy. Leniwi tak mają - jak muszą coś zrobić, to chcą to zrobić najszybciej jak się da.

Obrazek
Avatar użytkownika

Kazetani
Gracz nieobecny
 
Posty: 95
Dołączył(a): 18 kwi 2020, o 01:55
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Wysoki, chudy blondyn, z maską na twarzy. Ubrany w luźną koszulkę, przykrytą bluzą.
Widoczny ekwipunek: Torba, Karambit
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8419&p=139394#p139394

Re: Gdzieś w dzielnicy szczepu Ranmaru

Postprzez Inoue Eizo » 7 maja 2020, o 15:50

Misja D
5/15
Kazetani
"Klanowe wsparcie"




Mroźne powietrze zdawało się przybierać na sile gdy doszliście do dzielnicy klanowej. W porcie może i śmierdziało rybami, ale było dużo cieplej. Przeszliście przez bramę i udałeś się za muskularnym Ranmaru, bo to on wiedział dokładnie gdzie się udać i co będziecie robić. Dotarliście do wielkiego domu, w którym zapewne mieszkał. Po prawej stronie leżały ogromne drewniane belki, które był już pocięte i gotowe do przeniesienia. Było ich kilka i na pewno sporo ważyły, więc roznoszenie paczek nie było w cale głupim rozwiązaniem.

- Dobra te belki są dla mnie. Widzisz te cztery paczki przy krzewach?- wskazał na kilka pakunków oklejonych czarnym papierem z białą kartką na każdej z nich.- Okleiłem je numerami domów i napisałem nazwisko adresata. Numer dwa i trzy to sąsiedzi, więc weź obie na raz. Jak wrócisz załatwisz jeden i cztery. A po dostawę leków i jedzonka pójdziemy już razem.

Wyjaśnił i zabrał się za podnoszenie ciężkiego drewna. Normalny człowiek byłby pewnie w stanie chwycić jedną i ledwo ustać. Jednak paker chapnął od razu trzy i ruszył w stronę pobliskiego domostwa, by tam zrzucić je do składu.
Ty już miałeś wyznaczone zadanie. Najpierw obskoczyć sąsiadów, a następnie kolejno numery jeden i cztery, lub cztery i jeden, jak już tam sobie chciałeś. Ważne, żeby paczki zostały doręczone.
Obrazek
Avatar użytkownika

Inoue Eizo
Gracz nieobecny
 
Posty: 29
Dołączył(a): 3 maja 2020, o 18:08
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8493

Re: Gdzieś w dzielnicy szczepu Ranmaru

Postprzez Kazetani » 8 maja 2020, o 01:17

Pogoda nie sprzyjała zbyt mocno, jednak Kazetani urodził się tutaj i wychował, niestraszne mu były wszelakie mrozy. Był do nich po prostu przyzwyczajony, mimo to odczuwał chłodne powiewy wiatru. Po wykonanej pracy u zielarki chciałby odpocząć, ale zadeklarował się już z pomocą osiłkowi. A skoro powiedział "A", należało powiedzieć też "B". Blondyn miał nadzieję, że roboty jest względnie mało, nie chciał spędzić tu reszty dnia. Zwłaszcza, że mężczyzna, który poprosił o pomoc był dla niego irytujący.
Nareszcie dotarli na miejsce. Najwyraźniej tu mieszkał ów jegomość. Belki dla mięśniaka, paczki dla chuderlaka - wszystko jasne. Kazetani tylko przytaknął pod nosem na wyjaśnienia mężczyzny, po czym od razu wziął się do roboty. Chwycił paczkę numer dwa i paczkę numer trzy. Najpierw chciał załatwić sąsiadów, później przebiec się z pozostałymi dwoma pakunkami. Odczytał z kartki adres i od razu ruszył do odbiorców. Znał tą dzielnicę jak własną kieszeń - szesnaście lat tu spędził, przed szkoleniem wojskowym, toteż odnalazł domostwa bez problemu. Udał się do pierwszego domu, podszedł do drzwi i zapukał.
- Dzień dobry, jest tam kto? Mam paczkę do państwa! - powiedział, od razu po zapukaniu, zanim ktokolwiek otworzył drzwi. Chłopak nie spodziewał się, że kiedyś zostanie kurierem, ale doświadczenie w wielu zawodach równa się posiadanie wielu umiejętności, a to się chyba ceni.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kazetani
Gracz nieobecny
 
Posty: 95
Dołączył(a): 18 kwi 2020, o 01:55
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Wysoki, chudy blondyn, z maską na twarzy. Ubrany w luźną koszulkę, przykrytą bluzą.
Widoczny ekwipunek: Torba, Karambit
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8419&p=139394#p139394

Re: Gdzieś w dzielnicy szczepu Ranmaru

Postprzez Inoue Eizo » 8 maja 2020, o 11:14

Misja D
7/15
Kazetani
"Klanowe wsparcie"




Zabrałeś się za wykonywanie zadania. Chwyciłeś ochoczo za dwie paczki, które należało dostarczyć do mieszkających koło siebie członków klanu. Na miejsce trafiłeś bez problemu. Z szesnastoletnim doświadczeniem człowiek może poruszać się po swojej dzielnicy z opaską na oczach i trafić na miejsce. Ludzi wokół nie krzątało się zbyt wielu. Mogłeś dostrzec jedynie paru ciekawskich, którzy wyglądali przez swoje szczelnie zamknięte okna, starając się nie wpuścić ostrego wiatru do środka. Jednak na zewnątrz dało się wytrzymać, gdy miało się pełne ręce roboty jak kolega z belkami.

Pierwszy dom, zapukałeś do drzwi i poczekałeś chwilę. Okupant nie kazał Ci czekać zbyt długo. Był to podstarzały członek Ranmaru, który przywitał Cię szorstkim słowem:
- Paczkę masz dla mnie mówisz synku? Pokaż coś tam przytargał.- nie sprawiał wrażenia osoby, która docenia, że ktoś w zimną pogodę stara się, by dostarczyć jego przesyłkę na czas.
- Ahh, świetnie, wreszcie przyszły, haha. Hizashi!- zawołał,- Hizashi ty stary bucu obudź się!- krzyknął raz jeszcze, a głos kierował w stronę sąsiada.
- Czego ty sknero?!- odpowiedział mu przez okno kolejny mężczyzna po sześćdziesiątce.
- Złaź na dól i odbierz swoją paczkę zanim małolat zamarznie.- powiedział i mężczyzna zniknął z okna by za chwilę pojawić się przy drzwiach.
- No już młody, tam jest Twój następny klient- burknął do Ciebie pierwszy starzec i wskazał dom po prawej. Nie każdy na Twojej drodze shinobi będzie uprzejmy, ale spodziewałbyś się, że chociaż ten sam klan będzie się wzajemnie szanować. Może to po prostu był to ich wiek. Drugi mężczyzna wyciągnął ręce i powiedział:
- Dzięki smarku, możesz już znikać.- Przynajmniej powiedział dziękuje...
- Za dwadzieścia minut u mnie gnido- krzyknął znowu jeden ze starców po czym oboje zniknęli za swoimi drzwiami. Co było w paczce, albo co planowali oboje? Te pytania zostaną z Tobą na zawsze. Lub po prostu zignoruj to i leć po kolejne dwie paczki. Same się przecież nie dostarcza, a jest jeszcze trochę do zrobienia.
Obrazek
Avatar użytkownika

Inoue Eizo
Gracz nieobecny
 
Posty: 29
Dołączył(a): 3 maja 2020, o 18:08
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8493

Re: Gdzieś w dzielnicy szczepu Ranmaru

Postprzez Kazetani » 8 maja 2020, o 11:54

Takiego ułatwienia Kazetani się nie spodziewał - mężczyzna z pierwszego adresu, zawołał swojego sąsiada. To przyśpieszyło trochę roznoszenie paczek. Starcy byli strasznie krzykliwi, zupełnie jakby nie byli z tego klanu. Wszyscy Ranmaru stawali się tacy na starość? Kazetani miał nadzieję, że nie. Zawartość paczek nieszczególnie go też interesowała, nie chciał wtykać nosa w nieswoje sprawy. Poza tym czego mogli chcieć starsi panowie? Świerszczyków? Maści na ich stare stawy? Mniejsza o to. Blondyn wykonał pierwszą cześć zadania. Czas wrócić się po pozostałe dwie paczki.
Chłopak zrozumiał, że nie musi czekać na odbiorcę paczki - bo co mu dało czekanie z paczką pod domem starca? Usłyszał jedynie jakiś opryskliwy dialog, a sam został niemalże zignorowany. Więc miał już pomysł jak szybko dokończyć pracę w roli kuriera i przejść do ostatniego punktu - odbioru dostawy. Gdy Kazetani wrócił pod dom osiłka, od razu pochwycił dwie pozostałe paczki. Przeczytał adresy i udał się do tego, który był bliżej. Gdy już dotarł pod drzwi, zapukał do nich dość mocno i krzyknął
- Paczka do państwa! - po czym od razu pobiegł do adresu następnego. Oczekiwanie na adresata nie miało sensu. Przy ostatnim adresie zrobił to samo, po czym zawrócił się do domu mięśniaka. Dopiero wtedy sobie uświadomił, że miał szanse na napiwek, ale wolał szybciej skończyć, ten dzień mu się niesamowicie dłużył.

- Ja skończyłem, ruszamy po dostawę? - wykrzyknął w stronę targającego drzewo mężczyzny, gdy dotarł na miejsce, z którego zbierał paczki. Wydawało mu się, że wyrobił dość dobry czas.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kazetani
Gracz nieobecny
 
Posty: 95
Dołączył(a): 18 kwi 2020, o 01:55
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Wysoki, chudy blondyn, z maską na twarzy. Ubrany w luźną koszulkę, przykrytą bluzą.
Widoczny ekwipunek: Torba, Karambit
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8419&p=139394#p139394

Re: Gdzieś w dzielnicy szczepu Ranmaru

Postprzez Inoue Eizo » 8 maja 2020, o 12:10

Misja D
9/15
Kazetani
"Klanowe wsparcie"




Gdy tylko pochwyciłeś dwie kolejne paczki, wiedziałeś gdzie masz iść. W końcu to tutaj się wychowałeś. Ciekawe czy kolejni adresaci byli Ci znani. Klan Ranmaru może nie był największy, ale domów było tutaj sporo i nie każdego musiałeś kojarzyć. Chociaż na pewno znano tutaj Twojego ojca, który pełnił ważną pozycję w wojsku. Gdy zniknął ludzie może przestali się interesować Twoją rodziną, albo chcieli zapomnieć, że miał on syna. Tak czy inaczej dotarłeś na miejsce i kolejna paczka wydawałaby się dostarczona. Jednak nie chciałeś czekać, aż ktoś otworzy Ci drzwi. Wolałeś krzyknąć i położyć paczki, by zabrał je ktokolwiek, kto akurat przechodził. Jednak na ulicach nie było wielu ludzi. Mogło Ci się tym razem upiec.
Wróciłeś szybko i chciałeś już ruszać po dostawy. Niestety olbrzym nie zdążył uporać się ze wszystkimi belkami.

- Proszę pomóż mi z tymi ostatnimi- powiedział paker i wskazał na pozostałe dziesięć. Będziecie musieli je brać razem i przenosić powoli do składu, który znajdował się dwa domy dalej.
- Dawaj bierz pierwszą ze mną, jeden, dwa, trzy- były na prawdę ciężkie i długie. Ciężko było nimi manewrować na zakrętach, ale na wasze szczęście droga była dość prosta. Gdy tylko udało Wam się wrzucić pierwszą, wróciliście po kolejne.
- Dobra, teraz za mną do sklepu. Dostawa już pewnie tam jest bo trochę nam się zeszło. Mam nadzieje, że wszystko się tym razem zgadza, bo ciężko się słucha narzekania.- powiedział i zaczęliście iść w stronę sklepu.
- Wszystkie paczki znalazły adresatów?- zagadał mężczyzna gdy byliście w drodze.
Obrazek
Avatar użytkownika

Inoue Eizo
Gracz nieobecny
 
Posty: 29
Dołączył(a): 3 maja 2020, o 18:08
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8493

Re: Gdzieś w dzielnicy szczepu Ranmaru

Postprzez Kazetani » 9 maja 2020, o 01:35

Tak jak chłopak myślał, uwinął się z paczkami szybciej, niż osiłek z noszeniem drewna. Po przemyśleniu tego dokładniej, Kazetani stwierdził, że mógł się aż tak nie śpieszyć, wtedy nie musiałby targać wielkich belek. Niestety nie przewidział tego i teraz miał więcej pracy, niż na początku było mówione. Zaniesienie pierwszego kawału drzewa nie należało do prostych zadań, ze względu na jego wage i nieporęczność, a pozostało jeszcze dziewięć następnych. Zleceniodawca nie męczył się aż tak, jak blondyn, po budowie jego ciała można było wywnioskować, że dla niego taka praca to norma. Kazetani jednak nie dawał tego po sobie poznać i, choć zmęczony i obolały, dotrwał do końca bez narzekania. Droga do składu była prosta, jednak dość długa - czemu drzewo zostało zostawione aż dwa domy dalej, nie można od razu było go przetransportować pod skład? Nie trzymało się to kupy kompletnie, nawet w tym wypadku młody Muramoto byłby lepszym strategiem operacyjnym. Ale tak, jak w przypadku pomysłu ujednolicenia wielkości i kształtów koszy rybackich - nie on tu rządził, więc nie mógł tu nic powiedzieć.
- Dobra, tylko daj mi minutkę, muszę odsapnąć - powiedział zdyszany Kazetani - dosłownie minutka... - oparł się o ścianę składu na drewno. Osiłek od razu chciał wyruszać do sklepu, czy ten mężczyzna nie odczuwał zmęczenia? Po chwili sapania, praktycznie leżąc na ścianie - o ile można tak powiedzieć o opieraniu się całym ciałem o pionową powierzchnię - chłopak stanął o własnych siłach i wraz z mięśniakiem ruszyli w kierunku sklepu. Te noszenie ciężarów uświadomiło blondyna, że niezbyt nadaje się on do prac stricte fizycznych. Może i szkolenie w wojsku sprawiło, że jego mięśnie są widoczne i twarde, jednak nie zdobył on ponadprzeciętnej siły, czy wytrzymałości. Nie miał też predyspozycji i doświadczenia, by zajmować jakieś ważne stanowisko zapewniające prostą, niemęczącą pracę, więc na razie zostawały mu tylko takie roboty.
- Wiesz, jak dostarczyłem paczki sąsiadom, tych od trójki i czwórki, to jedyne co mnie spotkało, to ich wyzwiska skierowane do siebie nawzajem, a mnie traktowali, jakbym nie był dla nich widoczny. Więc następnie dwie zostawiłem pod drzwiami adresatów, pukając i informując o paczce. Nie martw się, ulice były puste, paczki są bezpieczne - Kazetani odpowiedział na pytanie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kazetani
Gracz nieobecny
 
Posty: 95
Dołączył(a): 18 kwi 2020, o 01:55
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Wysoki, chudy blondyn, z maską na twarzy. Ubrany w luźną koszulkę, przykrytą bluzą.
Widoczny ekwipunek: Torba, Karambit
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8419&p=139394#p139394

Re: Gdzieś w dzielnicy szczepu Ranmaru

Postprzez Inoue Eizo » 9 maja 2020, o 10:36

Misja D
11/15
Kazetani
"Klanowe wsparcie"




Przenosiliście razem ciężkie belki do składu. Mięśniak bez problemu chwytał kolejne drewniane pale i podnosił je na dwa razy wyższą wysokość niż Ty. Przez to było je trochę łatwiej nieść, lecz było to upierdliwe mimo wszystko. Chciałeś jak najszybciej skończyć, a one zdawały się nie mieć końca. - Jeszcze tylko jedna, oppa- powiedział i ruszyliście ostatni raz.- Gdyby tylko pozwolili mi je rąbać bliżej to miałbym mniej roboty- powiedział wielki człowiek. Widać sam nie był zadowolony z takiego rozwiązania.- Niestety pan Hitaki nie życzy sobie stukania siekierą wokół jego posesji i dlatego musiałem się przenieść tutaj.- dodał.
Dotarliście z ostatnią na miejsce i musiałeś złapać chwilę oddechu. "Położyłeś" się więc na ścianie i zacząłeś swoją zasłużoną przerwę. Drugi członek klanu w tym czasie rozciągnął kilka mięśni i zrobił serie pompek. Jeśli chodzi o ciało to na pewno sobie nie żartował z treningami. Następnie ruszyliście do sklepu.

- Ahh czyli poznałeś dwóch najbardziej irytujących członków naszego klanu. Czasami się zastanawiam, czy na pewno są od nas. A paczkami się nie przejmuj, sam tak robię...
Dotarliście do sklepu zaopatrzeniowego, a w środku czekał na Was pewien jegomość.
- Mishimura, co u Ciebie?- zapytał ów człowiek.
- Wszystko po staremu, dzisiaj pomaga mi Kazetani- odpowiedział wskazując na Ciebie
- To lecimy z tematem. Tutaj są leki, wszyscy adresaci już posortowani. Tutaj masz bandaże, gazy i chemikalia do skrzydła szpitalnego. To chyba wszystko, rachunek jest uregulowany. Pozostaje się pożegnać. Trzymaj się i pozdrów brata, niech wraca do zdrowia. Tobie też Kazetani, dużo zdrówka- uścisnęli sobie dłoń i mężczyzna opuścił sklep.

Spojrzeliście po sobie i mięśniak wreszcie się odezwał:
- Dobra weź leki, są akurat cztery duże torby. Ja wezmę zaopatrzenie i lecimy do budynku szpitalnego. Jak już wszystko tam rozładujemy to będzie wszystko- powiedział i z uśmiechem na twarzy wziął na ręce kilkanaście worów z bandażami, chemikaliami i innymi potrzebnymi rzeczami. Sam miałeś do targania jedynie kilka i nie były bardzo ciężkie. Ale mogłeś też już pocieszać się faktem, że zaraz skończysz swoją przygodę z Mishimurą.
Obrazek
Avatar użytkownika

Inoue Eizo
Gracz nieobecny
 
Posty: 29
Dołączył(a): 3 maja 2020, o 18:08
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8493

Re: Gdzieś w dzielnicy szczepu Ranmaru

Postprzez Kazetani » 9 maja 2020, o 13:19

Mishimura był takim "wujkiem" dla całej wioski - każdemu pomagał w normalnych aspektach życia codziennego. Jakby się przyjrzeć bliżej, to bardziej był "synem", gdyż pomagał głównie osobom starszym, panowie od paczek, "pan Hitaki", ludzie który potrzebują lekarstw. Kazetani zastanawiał się, czy osiłek miał jakąś rodzinę, poza bratem, jednak nie chciał wtykać nos w nieswoje sprawy i nie poruszył tego tematu. Blondyn starał się te prace traktować, jak wszystkie poprzednie - jako trening. Siłowy, wytrzymałościowy, po prostu fizyczny. To jedyne, co pozwalało Kazetaniemu na pozbycie się uczucia demotywacji.
Gdy blondyn wraz z mięśniakiem dotarli do sklepu, dotarło do chudzielca, że jego aktualny zleceniodawca jest tu rozpoznawalny. Sklepikarz od razu przywitał go, pytając jak mu się wiedzie. To w sumie miało sens - mężczyzna pomagający wszystkim wokół zostanie zapamiętany jako dobry obywatel. Z postury mężczyzny można by było wywnioskować, że jest on bandziorem, albo wojakiem, przynajmniej takie są pierwsze skojarzenia Kazetaniego z taką sylwetką.
- Dziękuję. - chłopak odpowiedział na życzenia ekspedienta, przeczesując ręką włosy. Miły mężczyzna, prawdopodobnie znają się z Mishimurą od dawna. Wszystko w tym klanie musi działać jak sieć, której osiłek jest łącznikiem. Jedna osoba dostarczała paczki pod jego dom, on zaś je roznosił po konkretnych adresach, to samo z lekami oraz drewnem. Fascynujące ile mógł zdziałać jeden człowiek, dla dobra ogółu.

Kazetani dźwignął torby z lekami, były na szczęście lekkie. Pudełka sprawiały, że wymiary worków wskazywały na większą wagę. To ostatnie zadanie na dziś - ta myśl pocieszała chłopaka, był już naprawdę zmęczony i potrzebował odpoczynku. W drodze do szpitala, zapytał
- Co z tym zrobić? Zostawić w recepcji, czy coś jeszcze mamy do zrobienia?



Obrazek
Avatar użytkownika

Kazetani
Gracz nieobecny
 
Posty: 95
Dołączył(a): 18 kwi 2020, o 01:55
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Wysoki, chudy blondyn, z maską na twarzy. Ubrany w luźną koszulkę, przykrytą bluzą.
Widoczny ekwipunek: Torba, Karambit
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8419&p=139394#p139394

Re: Gdzieś w dzielnicy szczepu Ranmaru

Postprzez Fuyue » 21 maja 2020, o 12:28

Poprzedni temat
Podróż powrotna kunoichi nie trwała tak długo, jak zajęło im dojście do domku rodziny staruszki. Nic dziwnego. Nie zahaczała o sklep z wyposażeniem, a także mogła iść szybszym tempem niż babcia z laską. Fuyue mocno musiałaby się zastanowić nad swoimi umiejętnościami, jeżeli podróż ta byłaby dłuższa. Gdyby jej pamięć szwankowała, pewnie zgubiłaby się na śnieżnej drodze prowadzącej do wioski i kto wie kiedy z niej się wydostała. Zapamiętanie kierunku w którym Fuyuhana się znajdowała wystarczyło by odnaleźć swoją rodzinną osadę. Doświadczenie w poruszaniu się poza wioską też pomogło. Dziewczynka mogła tylko dziękować swojemu hobby podziwiania śnieżnych lisów biegających w tych klimatach, bo to ono najbardziej nauczyło ją poruszania się po takich terenach.
Koniec końców, młoda kunoichi Ranmaru dotarła do dzielnicy swojego rodu. Zatrzymała też się na środku drogi, myśląc nad jej całą "misją", jeżeli tak można było ją nazwać. Nie czuła się specjalnie zmęczona. Noszenie dość ciężkiego miecza przez śnieg z pewnością nie było proste, ale nie był to długi wysiłek. Był na tyle krótki, że jej siły zdążyły już się zregenerować i dziewczynka czuła się prawie jak po przebudzeniu. Pomoc staruszce wykończyła ją bardziej emocjonalnie. Jej nastrój zmieniał się dość drastycznie, nawet jak starała się tego nie pokazywać po swoim zachowaniu. Na samym początku była pełna chęci pomocy i lubiła staruszkę, która to chciała zrobić prezent wnukowi. Krótkie rozmowy z nią i jej zachowanie z jakiegoś powodu zabiły jednak te emocje. Yue bardzo starała się znaleźć pojedynczą rzecz która ją zniesmaczyła, jednak jej to nie wychodziło. Dlaczego więc zaczęła myśleć o tym wszystkim co się stało, jak czymś bardzo fałszywym? Myślenie o tym tylko bardziej ją męczyło i frustrowało, dlatego wzięła głęboki oddech. Spróbowała się wyciszyć. Nie wyszło. Dalej te myśli krążyły po jej głowie i czyniły spacer w stronę domu zdecydowanie mniej przyjemnym. Można było nawet na jej twarzy dojrzeć rzadko spotykaną irytację, co pewnie mogło dziwić mieszkańców dzielnicy. Dziewczynka na pewno nie była znana wśród swoich krewnych z ukazywania emocji tak przejrzyście - żaden Ranmaru nie był z tego znany.
Avatar użytkownika

Fuyue
 
Posty: 71
Dołączył(a): 21 kwi 2020, o 17:11
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - czarne, średniej długości włosy
- 145 cm wzrost, wygląda na wychudzoną
- jasnobrązowe oczy z nutą czerwieni
- jasna cera
- szara koszulka na krótki rękaw; czarne, długie i luźne spodnie; czarne sandały shinobi
- bandaż wokół głowy
Widoczny ekwipunek: - torba na prawym pośladu;
- kabura na lewym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8440
GG/Discord: 70950890 | Fuyue#3535
Multikonta: -

Re: Gdzieś w dzielnicy szczepu Ranmaru

Postprzez Misae » 24 maja 2020, o 23:45

Misja D
Fuyue
1/...


Życie jest piękne. Możliwość spacerowania ośnieżonymi wioskowymi ścieżkami, mijając innych członków swojej rodziny. Mogąc uczyć się każdego dnia więcej i więcej... Więc czemu mina dziewczyny wyglądała bardziej jak mina kogoś kto zjadł jeszcze niedojrzałą cytrynę i usłyszał, że jego ulubione słodycze zostały wycofane z miejscowego sklepu? Sporo mijanych przez dziewczynę osób mogło mieć takie spostrzeżenia, sporo również po prostu nie zwracało uwagi na coś tak trywialnego jak nieco obrażona młoda pannica. Nie pierwsza ona i nie ostatnia, więc w czym się przejmować, kiedy to każdy miał tysiące swoich spraw na głowie i jeszcze więcej problemów do rozwiązania. Jedyne co trzeba było w takim momencie robić to dać się ponieść nogom, zwracać nieco uwagi aby nikogo nie potrącić i iść w tylko sobie znanym kierunku.
Dąsanie dąsaniem, ale przy skwaszonej minie powstaje spore ryzyko zmarszczek w młodym wieku. Nastolatka jeszcze o tym nie myślała ciesząc się wigorem typowym dla ludzi w swoim wieku, ale musiała uważać by nie obróciło się to przeciwko niej na stare lata kiedy zupełnie się nie będzie tego spodziewała.
Nie spodziewać się mogła jeszcze jednej rzeczy. Młodego nastolatka - na oko w jej wieku, który niczym z mrówkami w majtkach biegał od jednej do drugiej osoby. Był czymś mocno zafrasowany.
Obrazek
“It's amazing how a little tomorrow can make up for a whole lot of yesterday.”

Misje:
- Kakita Ayame - misja D
Avatar użytkownika

Misae
Miss Lata
 
Posty: 792
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 11:38
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG/Discord: Misae#1695

Re: Gdzieś w dzielnicy szczepu Ranmaru

Postprzez Fuyue » 25 maja 2020, o 14:45

Od własnych myśli uwolniło dziewczynkę lekkie zamieszanie, które to zauważyła kątem oka. Nie była pewna czy tak mogła to nazwać, ale chłopak biegający od jednej osoby do drugiej z takim pośpiechem nie był codziennością w tych rejonach. Przynajmniej tak jej się zdawało - możliwe w końcu że była to normalność której zwyczajnie do tej pory nie zauważyła. Fuyue patrzyła tak na niego przez chwilę, rozmyślając nad czymś co mogło wpędzić go w taki pośpiech. Oczywiście, możliwości było wiele. Mógł zgubić coś ważnego, ktoś mu bliski upadł na ziemię i nie mógł się podnieść, zwierzak mu uciekł... kunoichi mogłaby tak rozmyślać długo nad powodem jego zachowania. Może kiedyś by nawet zgadła, jeżeli szczęście by jej dopisało. Z tego co zauważyła, to nikt nie był skłonny mu pomóc lub zwyczajnie nie potrafił.
Porzucając irytację panującą nią do tej pory, zerknęła na niebo jakby upewniając się że ma jeszcze czas by pomóc nieznajomemu chłopakowi. To nie tak że nie miała co robić zamiast tego. Pranie dalej czekało, a nauki również jej nie brakowało. Kunoichi nie mogła jednak powstrzymać swojej chęci pomocy innym. No, i z pewnością byłoby to ciekawsze zajęcie od mycia ubrań. Te dwa powody skłoniły ją do zatrzymania chłopaka, zwyczajnie stając przed nim i wyciągając ręce w bok, tak żeby nie ominął jej jak zwykłej przeszkody.
- ... - spojrzała na niego bezsłownie, wzrokiem który mówił że ma powiedzieć o co chodzi. A przynajmniej, Yue wydawało się że taką "wiadomość" mu przekazała. Rzeczywistość mogła okazać się całkiem inna, niż to co w głowie kunoichi siedziało. Tym bardziej, że jej w tym momencie bez emocjonalna twarz, nie ułatwiała sprawy.
Avatar użytkownika

Fuyue
 
Posty: 71
Dołączył(a): 21 kwi 2020, o 17:11
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - czarne, średniej długości włosy
- 145 cm wzrost, wygląda na wychudzoną
- jasnobrązowe oczy z nutą czerwieni
- jasna cera
- szara koszulka na krótki rękaw; czarne, długie i luźne spodnie; czarne sandały shinobi
- bandaż wokół głowy
Widoczny ekwipunek: - torba na prawym pośladu;
- kabura na lewym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8440
GG/Discord: 70950890 | Fuyue#3535
Multikonta: -

Re: Gdzieś w dzielnicy szczepu Ranmaru

Postprzez Misae » 25 maja 2020, o 23:09

Misja D
Fuyue
3/...


Powodów do tak panicznego biegu chłopak mógł mieć setki, a nawet tysiące. Od prozaicznych, po śmiertelnie poważne. Na zastanawianiu się spokojnie mógłby minąć cały dzień, a i tak nawet połowa możliwości nie zostałaby przerobiona. Życie pisało takie scenariusze, że nawet najśmielsi pisarze nie próbowali się z nim równać. Fuyue szybko porzuciła próby zgadywania co niosło chłopakiem - zmarnowałaby tylko swój czas, a miała przecież jeszcze kilka rzeczy do zrobienia.
Postanowiła wziąć los we własne ręce! Choć tu bardziej pasowałoby stwierdzenie, że nie los, a biednego nastolatka, oraz nie w ręce a niemal w ramiona. Udało jej się to kiedy biegnąc od jednej do drugiej osoby, już miał nawet zahaczyć ją, kiedy to ona zdecydowała się zajść mu drogę. Był to blondyn o oczach barwy gorącej, mlecznej czekolady oraz jasnej, nieco bladej cerze. Był całkiem przystojny na jego wiek, a przynajmniej by był bardziej gdyby nie to ogromne strapienie wymalowane na jego twarzy. Mogło być ono też winne jego sporej bladości. Początkowo nie wiedział co zrobić, kiedy tylko spojrzał na dziewczynę. Aż przełknął głośno ślinkę, co było trudne bo przez stres miał wrażenie, że w jego gardle uformowała się wielka, ciężka do przełknięcia kulka. Szybko jednak zebrał się w sobie. Zapewne to nie była pierwsza osoba, która przywitała go bez entuzjazmu. Nie zraziło go to za bardzo.
-Błagam! Widziałaś dziewczynkę? Tego wzrostu? - pokazał prowizoryczną miarę do swojego pasa - brązowe oczy, blondynka. Miała czarny płaszczyk. - słowa z jego ust wydobywały się z ogromną prędkością zdecydowanie podyktowaną ogromnym stresem i lękiem. Patrzył na Fu z napięciem i niewielką, bardzo niewielką nadzieją tlącą się gdzieś na dnie jej spojrzenia, że usłyszy odpowiedź twierdzącą.
Obrazek
“It's amazing how a little tomorrow can make up for a whole lot of yesterday.”

Misje:
- Kakita Ayame - misja D
Avatar użytkownika

Misae
Miss Lata
 
Posty: 792
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 11:38
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG/Discord: Misae#1695

Re: Gdzieś w dzielnicy szczepu Ranmaru

Postprzez Fuyue » 26 maja 2020, o 11:42

Moment w którym dziewczynka zobaczyła twarz chłopaka, zaczęła uważać że jego powód do takiego biegania był poważny. Słyszała, i chyba nawet widziała, jak ten starał się przełknąć ślinę, co tylko upewniło ją w tym że nie chodzi o błahostkę. Niestety, poważnych powodów również mógł mieć tysiącem, więc wcale nie ułatwiło jej to odgadnięcia w czym problem. Na szczęście, nastolatek nie był tak niemy jak ona i szybko powiedział jej o co chodzi. Brwi Fuyue podskoczyły do góry słysząc co się stało. Zgubił dziecko?
Szybko porzucając swoje zdziwienie sytuacją, kunoichi próbowała sobie przypomnieć czy nie wiedziała wspomnianej małej dziewczynki po drodze. Niestety, nie zwracała specjalnie uwagi na innych, więc możliwe że zwyczajnie jej nie zauważyła. Co wcale nie ułatwiało im sprawy.
- Zaprowadź mnie do miejsca w którym znikła i powiedz co się stało. I jak dawno temu znikła. - powiedziała poważnym tonem Fuyue, przelewając w międzyczasie chakrę do oczu i aktywując swoją klanową zdolność. Natychmiastowo ustawiła swoje czerwone oczka na widzenie teleskopowe i zaczęła stopniowo badać stronę z której to chłopak przybiegł. Dokładne przyglądanie się wszystkiemu zajęłoby zbyt wiele czasu, więc taki plan odpadał. Musiała zwyczajnie szybko wzrokiem sprawdzić czy w którymś miejscu nie ma osoby o podobnym wzroście do dziewczynki. Dopiero potem zaczęłaby sprawdzać czy reszta się zgadza, tak jak kolor włosów lub ewentualnie płaszcz - w końcu mogła go zgubić. Nie ograniczała się tylko do sprawdzania głównej ulicy. Wzrokiem przebijała też różne budynki, place zabaw i właściwie wszystko. Kto wie gdzie taka dziewczynka mogła zawędrować. Miała tylko nadzieję że ta zwyczajnie podążyła za czymś co ją zaciekawiło, a nie została porwana przez kogoś.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Fuyue
 
Posty: 71
Dołączył(a): 21 kwi 2020, o 17:11
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - czarne, średniej długości włosy
- 145 cm wzrost, wygląda na wychudzoną
- jasnobrązowe oczy z nutą czerwieni
- jasna cera
- szara koszulka na krótki rękaw; czarne, długie i luźne spodnie; czarne sandały shinobi
- bandaż wokół głowy
Widoczny ekwipunek: - torba na prawym pośladu;
- kabura na lewym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8440
GG/Discord: 70950890 | Fuyue#3535
Multikonta: -

Re: Gdzieś w dzielnicy szczepu Ranmaru

Postprzez Misae » 27 maja 2020, o 12:25

Misja D
Fuyue
5/...



Cud. Ulga. Tak. To przez ułamek sekundy poczuł chłopak, że nie jest zupełnie sam na tym ogromnym świecie. Szukał. Prosił o pomoc i w końcu udało się. Pośród tych wszystkich ludzi, których do tej pory prosił znalazł wreszcie kogoś, kto nie tylko postanowił go wysłuchać, ale zaoferował pomoc. Zupełnie puścił w niepamięć jej surowe i poważne spojrzenie. Całe nienajlepsze wrażenie jakie na nim zrobiła zmieniło się w zachwyt jej osobą. Oczywiście nie był to widoczny zachwyt bo obecnie mieli bardzo poważny problem na głowie, jednak sens jest łatwy do zrozumienia.
Na sekundę zamilkł widząc dziwny blask oczu dziewczyny. Nie miał problemu by zrozumieć co zrobiła - wszak byli dokładnie tam gdzie byli, jednak chyba nie sądził, że ktoś w ich wieku będzie potrafił to co potrafiła. Szybko się jednak ogarnął. Nie było czasu do stracenia.
-Była w domu... powiedziała, że ulepi bałwana i wróci... O bogowie... może gdybym poszedł z nią, a nie poszedł machać tym cholernym bokkenem nic by się nie stało... Ayumi... siostro... - ukrył na chwilę twarz w dłoniach, po czym mocno ją otarł, aby skupić się - Nie wracała jednak przez dłuższy czas, a śnieg zaczął padać. Chciałem zobaczyć na jakim jest etapie i... zniknęła. Kroków też już nie było... nie wiem... nie wiem czy to śnieg przykrył. Przeszukałem cały dom. I nic. Zupełna pustka. Całe podwórko. Przybiegłem tutaj... miałem nadzieję, że przyszła do miasta - starał się jak, najlepiej nakreślić dziewczynie sytuację. Patrzył uparcie w punkt przed sobą jakby próbując sobie coś więcej przypomnieć. W tym czasie dziewczyna rozglądała się po okolicy starając się znaleźć kogoś kto pasuje do opisu podanego przez chłopaka. Niestety mimo tego, że udało jej się zlokalizować kilkoro bąbelków, żadne z nich nie było tym, którego teraz tak wszystkim brakowało. Mimo starań, mimo zasięgu nic się nie zmieniało, a nikt nowy się nie pojawiał. Ruszyli wgłąb wioski. Chłopak biegał od człowieka do człowieka pytając. Chyba nie zostało na razie nic innego niż szukać...

Obrazek
“It's amazing how a little tomorrow can make up for a whole lot of yesterday.”

Misje:
- Kakita Ayame - misja D
Avatar użytkownika

Misae
Miss Lata
 
Posty: 792
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 11:38
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG/Discord: Misae#1695

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Dzielnica klanu Ranmaru

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość