Karczma "Pod sześcioma żywotami"

Re: Karczma "Pod sześcioma żywotami"

Postprzez Hitsukejin Shiga » 25 wrz 2018, o 20:28

Misja C 5/30
I w ten sposób właśnie wpada się w szczypce wiecznej gadki i rozgadalności. Chociaż może i to było umyślne? Ren wiedział, że wpakowuje się właśnie w tyradę barmana na temat demona. A Rudy siedział obok i nasłuchiwał coraz to bardziej znużony wszystkim co się wokół niego dzieje. Oparł nawet głowę na ladzie...
-Demonie z północy, oczywiście. W Daishi, za terenami Kyuzo i Soso jest kraina gdzie żyją demony. Zmiennokształtne bestie, potwory mordeeeercy. - I nagle jeb, uderzenie głową o blat, załamanie Rudego postępowało, ale mężczyzna pełniący funkcję barmana zdawał się tym uderzeniem ani ciutek nie przejmować tylko swoją paskudną tyradę obgadowująco-przerażającą kontynuować bez najmniejszego zająknięcia.
-Nic dobrego z nich nie ma. Przychodzą na nasze tereny i mordują, gwałcą, palą, zabijają. Tak ludzie mówią. Tak mówili kupcy z Daishi. Tak, tak, pochodzący stamtąd opowiadają o demonach w ludzkich skórach. Czy to demony, czy jakiś klan albo nieudany eksperyment to ja nie wiem! - Barman zakwikł na sam koniec, Rudy wbił w niego swój wzrok, przekręcając głowę na bok.
-To pewnie forma grzybów. Wiesz, grzybowi ludzie. Jasne, że to klan. Ale pierdolisz od rzeczy i tak przyjacielu, z całą dozą szacunku jaką do ciebie posiadam to ci to muszę przyznac. Masz ogłoszenie masz. Oferujesz za to tysiąc ryou bo zrobiłeś zbiórkę wśród ludzi - super. Tylko na Bogów wyspiarskich przestań ciągle jojczyć o tym samym! - I wreszcie w dotychczasowym znudzonym i znużonym rudym coś się rozpaliło. Barman natychmiast poczerwieniał.
-Nie chcesz słuchać bo się boisz...! - A w oczach rudego błysk. I zaczęło się dogadywanie. Zaraz się chyba pozabijają...

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Karczma "Pod sześcioma żywotami"

Postprzez Ren » 26 wrz 2018, o 12:18

Człowiek, który najprawdopodobniej był lokalnym shinobi nie był zbyt zainteresowany "zagrożeniem", o którym wcześniej wspominał barman. Ba, nawet miał go kompletnie gdzieś kładąc swoją głowę na ladzie. Co prawda mężczyzna mógł bredzić od rzeczy jednak jego zadaniem było to przecież sprawdzić. W końcu za to dostawali pieniądze, a przynajmniej tak mu się wydawało. Tym bardziej jeśli zagrożenia nie było tak jak sam wspominał, to mógł zgarnąć łatwą kasę, jednak się tego nie podejmował.
- Daishi? To miejsce, do którego się wybierałem. Kraina gdzie żyją zmiennokształtne demony? Możesz mi o nich powiedzieć coś więcej albo znasz kogoś kto mógłby wiedzieć? Jak wyglądają? Co potrafią? Dlaczego się tacy stali?- odparł Ren cały czas zachowując sporą powagę. Co prawda wiedział, że ludzie są zdolni do na prawdę potwornych czynów, jednak żeby nazywać ich demonami, potworami? I to do tego było ich całe ugrupowanie. Tam na prawdę musiało być coś nie tak. Z jednej strony mogło to przerażać, a z drugiej intrygować w zależności od charakteru słuchacza. Białowłosy balansował pomiędzy, jednak skłaniał się bardziej ku tej drugiej opcji. Wtedy też rudowłosy uderzył wręcz głową o blat. Najwidoczniej był całą sytuacją zażenowany. Namikaze dalej słuchał z uwagą tego co miał mu do powiedzenia karczmarz. Ponoć ludzie z tamtejszych terenów potwierdzają jego opowieści, więc skoro już tutaj jest i tam się wybierał, to powinien zrobić wcześniej rozeznanie? Jeśli był tutaj ten "demon", to najlepiej byłoby się temu od razu przyjrzeć. Mięśniak dalej jednak kpił z tego co mówił mężczyzna, którego określał już mianem przyjaciela. Zapewne bywał tutaj dość często, co było widać z resztą na pierwszy rzut oka. Dodatkowo zainteresowało go wynagrodzenie, które było dość wysokie. Co prawda nie wierzył, że mogą oferować aż tak dużo, jednak warto było spróbować. Ren wychylił kieliszek sake, a następnie zwrócił się do głównego prowodyra tego całego wydarzenia
- Dobra, już spokojnie, bo zaraz się pozabijacie. Skoro mówisz, że jest na to zlecenie, to chętnie bym mu się przyjrzał. Być może będę w stanie rozwiązać Wasz problem, o ile takowy istnieje. - oznajmił z pewnością czekając na rozwój tej sytuacji i być może więcej informacji na ten temat.
Ren
 

Re: Karczma "Pod sześcioma żywotami"

Postprzez Hitsukejin Shiga » 27 wrz 2018, o 10:48

Misja C 7/30

No i widzisz tutaj masz zupełną rację. W obu opcjach które zaprezentowałeś. Dla rudzielca barman nie dość, że pierdzielił bzdury jak nakręcony i go tylko męczył - nie mając racji żadnej, zdaniem rudego - tak też Rudy nie był zainteresowany zagrożeniem o którym wspominał barman z tylko sobie znanych przyczyn. Może to taka forma dumy albo buty i pewności Siebie? Może Rudy tez jest wojownikiem i to tak silnym, że nie ma żadnego najmniejszego powodu bać się demonów i jest mu to wszystko O B O J Ę T N E bo wie, że jak wróg zaatakuje to on zwyczajnie się wykpi z tego ślimaczkiem albo po prostu ubije demona? Hej, można być potężnym i nieuchwytnym, a można być potężnym i nie mieć nikogo kto cię pochwyci bo wszyscy nie żyją. Aaaale, mieczy i innych broni na rudym nie stwierdzono, ciuchy też jakieś takie nijakieś... No ogólnie to kaszana, jeśli by go oceniać pod kątem wartości bojowej niestety. Albo stety, bo wtedy pewnie by już to poszło w ruch i barman by w łeb dostał za swoje prowokacje.
-Daishi. Kraina nad Soso i Kyuzo. Nie polecam na wycieczki. - Zaczął rudy i jednocześnie skwitował wypowiedź Rena w dość niesympatyczny sposób. Czyżby szybki rzut oka pozwolił ocenić, że Ren nie wygląda na kogoś kt oporadzi sobie w krainie demonów?
-Powiedzieć, że w Daishi żyją demony to jedno, ale powiedzieć, że to ich kraina to jak mówić, że Sogen to kraina dzikich bo mają mur i problemy z nimi. Ale fakt, owszem. Potwory zawsze przychodzą z północy. - Barman w swojej odpowiedzi był nieco mniej lakoniczny. Dawał więcej wiedzy... ale i więcej rozmydlał, nie mówiąc konkretów, które prawdopodobnie Rudy znał i posiadał, ale on z kolei NIE CHCIAŁ się dzielić.
-Znajdz sobie kogoś z Daishi to ci opowie więcej. Ja tam nie wiem. Ja tylko chce spokojnie przybytkiem się zajmować. - I tyle w kwestii wiedzy od barmana stety niestety.

A potem wojna.
A potem pokój i najlepszy rozwiązywacz wojen (jak i ich rozpoczęcie) czyli pieniądz.
Ren zaoferował sie zbadać sprawę, za hajs. Czyli wziął ogłoszenie. Barman ucichł z obelgami na Rudego, kucnął pod ladę i wyciągnął swój, kładąc go na stół.
-Wszystkie informacje. Jest twój. - Barman powiedział dziarsko do Rena widząc, ze ma ofiarę bohatera.
-Nasz. - Nagłe uderzenie ręki Rudego w stół i złapanie za część swoju, bardzo szybkie i przeraźliwie silne... Czyżby więc trzeba było pokonać konkurencje już teraz, czy może się dogadać?

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Karczma "Pod sześcioma żywotami"

Postprzez Ren » 28 wrz 2018, o 03:33

Jak dotąd rudzielec nie bardzo chciał rozmawiać o całej tej sprawie i wydawało się, że cały czas ignorował to co mówi karczmarz. Jak się okazało jednak wiedział zapewne nawet więcej niż on, ponieważ gdy Ren wspomniał o tym, że chciałby się tam wybrać, to od razu stanowczo tego odradził. W takim razie musiał co nieco wiedzieć o tamtejszych terenach, a także o samym "demonie z północy". Namikaze tylko przyjrzał się mięśniakowi po raz kolejny. Nie miał przy sobie żadnej broni, zaś jego ubiór miał jedynie nie krępować ruchów. W każdym razie jak na razie nie naciskał na nieznajomego, ponieważ nie wydawał się tak do końca obojętny wobec tej sprawy.
- A to dlaczego? Jakoś zwykli kupcy byli w stanie stamtąd przybyć i opowiedzieć o tych strasznych "demonach". - sprowokował lekko białowłosy. Jeśli rudy był tutaj o wiele dłużej i golnął sobie nieco więcej, to być może uda mu się go lekko sprowokować do tego, aby powiedział coś więcej.
- Jasne, jasne... Teraz już mniej więcej wiem na czym stoimy. Dzięki. - odparł kiedy barman podzielił się swoją szczątkową wiedzą o demonach, które ponoć nękały tamtejsze tereny, a na dodatek jeden przypałętał się gdzieś tutaj.
Gdy chłopak stwierdził, że zbada informacje barman szybko przestał wyzywać się ze swoim "przyjacielem", a następnie sięgnął po zwój i wręczył go zainteresowanemu. Wtedy też zdarzyło się coś nieoczekiwanego, ponieważ rudy zerwał się uderzając w stół i złapał część zwoju, który spoczywał już w rękach Rena. Krzepy nie można było mu odmówić, jednak można było się tego spodziewać po jego posturze. W każdym razie wprowadzało to sporo niewiadomych. Czyżby ten mężczyzna już wcześniej wiedział o tym zagrożeniu i po prostu nie chciał się tam wybrać w pojedynkę wiedząc co go czeka? Był to jeden z realnych scenariuszy, który powinien wziąć pod uwagę. W takim razie jeśli chciał mu pomóc, to nie widział przeszkód, aby tak też się stało.
-Oh... Skąd to nagłe poruszenie? Jeszcze przed chwilą nie chciałeś w ogóle o tym słuchać. W każdym razie na pewno przyda mi się przewodnik i może nawet jakaś pomoc, więc niech będzie nasz. - powiedział nieco z przekąsem i kiedy zwolnił uścisk chciał jak najszybciej przeczytać zawartość tego zwoju.
Ren
 

Re: Karczma "Pod sześcioma żywotami"

Postprzez Hitsukejin Shiga » 29 wrz 2018, o 02:01

Misja C 9/30

Czy to w sumie nie jest podejrzane? Rudy najpierw cały czas, tak jak młody Namikaze zauważył, palił głupa, że to nie demon, żadna bestyja, to tylko twoi przyjaźni zwykli ludzcy nie-demoniczni bandyci z sąsiedztwa! Tak, tak, żadnych demonicznych mocy, skrzydeł, pazurów, rogów i co jeszcze to jeden bóg wie. To nie ONI jak demon, tylko oni jako ci zwykli bandyci! A tutaj nagle kiedy padło Daishi i chęć podróży to weź zapomnij. Bardzo sprytne za to jest prowokowanie rudego do podzielenia się większą ilością informacji niż ten by chciał - w końcu pił. Może miał ku piciu dobry powód, ale to akurat nie było ważne. Sednem było to, że pił i wybił już niejedną kolejkę. Łatwy cel dla sprytnego Rena.
-Może zwykli kupcy przestrzegają podstawowych zasad rządzących światem. Nie oczerniają, nie kłamią i nie wtykają swoich nosów w sprawy które ich nijak nie dotyczą. - Odwarknął rudzielec z wyraźnie narastającą irytacją. Plan był dobry, by wyciągnąć z niego informacje, ale chyba alkoholu jeszcze nie było wystarczająco by tak mocną głowę upodlić do stanu w którym zachowywalby się jak po serum prawdy.
Po całej drace z zabieraniem zwoju rudy wyciągnął Rena dość stanowczo z karczmy na zewnątrz, nim ten rozwinął zwój. A i dopiero jak się rozejrzał to pozwolił na otwarcie zwoju. Z pewną dozą ostrożności, oczywiście. Widząc pytające spojrzenie Rena, westchnął po raz kolejny.
-To nasze zlecenie. Nie ma co pokazywać kluczowych informacji innym by nas nie ubiegli bo będzie nagroda nie na dwóch tylko na dwudziestu dwóch. Co tam ciekawego mamy? - Zignorował pytania dotyczące poruszenia i tego, że zmienił swoje zachowanie o 180 stopni. Odbiło się od niego, jedną stroną, jednym uchem wleciało, a drugim wyleciało. Oj ciężki z charakteru jegomość z tejże marchewy.

Informacje w zwoju:
Ofiary nie widziały dobrze napastników lub napastnika. Ataki zawsze po zmroku. Kradzieże i rabunek. Pobicia bez skutków śmiertelnych na razie. Rany tylko i wyłącznie obuchowe. Widywany ruch za dnia na moczarach, a także w okolicach starego młyna. Po zmierzchu żadne miejsce nie jest bezpieczne od ataku rabunkowego i/lub gorszych rzeczy...

Conajmniej kilka dróg rozwoju akcji, żadnych sensownych poszlak. Rudy spojrzał na Rena zakłopotanym wzrokiem.
-Jakiś pomysł która z dróg jest jakkolwiek lepsza do wyruszenia nią niż pozostałe?

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Karczma "Pod sześcioma żywotami"

Postprzez Ren » 29 wrz 2018, o 15:32

Zapewne mężczyzna miał swoje powody, aby nie mówić im wszystkiego. Jednak po tym jak zainteresował się tematem i nawet chciał dołączyć się do Rena i wspomóc go w wykonaniu misji można było wysnuć, że był obojętny tylko i wyłącznie na pokaz. Wiadomym było, że demon, który był temu wszystkiemu winien tak na prawdę nie był demonem, tylko czymś podobnym, może nawet człekokształtnym i myślącym, kto wie tak prawdę co ich czeka? Namikaze chciał podejść najprawdopodobniej swojego przyszłego towarzysza, jednak ten dalej nie miał zamiaru podzielić się swoimi informacjami. Najwyraźniej był rozsądniejszy niż mu się wcześniej wydawało, albo po prostu nie wypił jeszcze dostatecznie dużo. Oprócz lekkiej irytacji tak na prawdę nic się nie stało. Kiedy jednak białowłosy chciał zobaczyć co ma mu do zaoferowania zwój został po prostu wyciągnięty stanowczo przez rudego przed karczmę. Nie wiedział za bardzo jak na to zareagować oprócz zdziwieniem. Jego zachowanie było co najmniej dziwne, jednak to on tutaj znał zapewne okolicę jak i zwyczaje, więc nie negował jego ostrożności.
- Niech Ci będzie, jednak wystarczyło mi to po prostu jakoś zakomunikować. - odparł z lekkim wyrzutem, jednak nie chował urazy. Przyszło mu współpracować z dość ciężkim osobnikiem, jednak wiadomym było, że we dwójkę zawsze było łatwiej.
Informacje, które uzyskał ze zwoju nie były zbyt konkretne, aczkolwiek dawało już całkiem spore pole manewru. Przynajmniej mniej więcej wiedział kiedy i gdzie mógł się spodziewać "napastnika lub napastników". Ataki następowały zawsze po zmroku co świadczyło albo o inteligencji albo po prostu o aktywności nocnej. W każdym razie skoro dochodziło do kradzieży, to najprawdopodobniej był to po prostu jakiś człowiek, albo grupa ludzi, która się tym zajmowała. Dodatkowo skoro byli określani mianem demonów, to po prostu mogli być shinobi, którzy korzystali z jakichś dziwnych technik. Jakby się tak zastanowić, to członkowie klanu Kaguya potrafią robić na prawdę dziwne rzeczy ze swoim ciałem, więc nie zdziwiłby się gdyby istniał ktoś podobny. Rany obuchowe wskazywały na walkę wręcz. Czy to przy pomocy pięści czy jakichś innych kijów, czy maczug.
- To Ty tutaj jesteś miejscowy, więc liczyłem, że sam wyjdziesz z jakąś inicjatywą... Skoro kręcą się koło starego młyna, to zakładam, że tam nikt nie mieszka, więc najprawdopodobniej znajduje się tam ich kryjówka. Popraw mnie jeśli się mylę. Dopóki świta możemy rozejrzeć się po moczarach, być może uda nam się na nich natknąć. Jeśli nie, to po zmroku będziemy musieli skierować do wcześniej wspomnianego młyna. Zastaniemy ich wtedy wracających z rabunku albo po prostu odpoczywających. Co Ty na to? - przedstawił swój punkt widzenia Ren mając nadzieję, że jednak rudy nieco włączy się w planowanie, w końcu to on tutaj znał o wiele lepiej okolicę.
Ren
 

Re: Karczma "Pod sześcioma żywotami"

Postprzez Hitsukejin Shiga » 1 paź 2018, o 12:23

Misja C 11/30 - Wybacz za obsuwę. Zapomniałem odpisać. Odpisz to wieczorem dam drugiego.

Ren wydawał się Rudemu dość hmmm... delikatny i za grzeczny. Może dlatego uważał w duchu, że Ren był z wyglądu i zachowania i podejścia zbyt miękki i w krainie demonów, którą Rudy wydawał się dość dobrze znać, zwyczajnie by zginął. Albo po prostu był bucem, takich niestety też nie brakuje i jest dość tychże na świecie.
-Następnym razem jak będę musiał cię powstrzymać w ciągu sekund to wyślę ci kurierem list motywacyjny i zwój z cukierkami i mochi w środku. W ogóle, chłopcze, jeśli mamy współpracować, możesz mówić mi Teiren. Teiren. Po prostu Teiren. Żadnego klanu, żadnego niczego. Okej? A ty? Najlepiej z klanem. Tak będzie łatwiej. W ten sposób zaoszczędzimy czas.
Mężczyzna... zwyczajnie ruszył. Ruszył idąc przed siebie, jakby coś nim kierowało, coś go prowadziło. Renowi pozostało ruszyć za nim, nic innego przecież nie mógł teraz zrobić, prawda? Pozostało tylko podążać za swoim rudym kolegą imieniem Teiren. I zdać się na jego... hmmm, instynkt? Może nie bez powodu zgarnął zwój. Może doskonale wie co robić tylko dopóki nikt nie brał zlecenia to i on nie chciał się w to mieszać w żaden sposób?
-Neh. - Warknął mężczyzna zbywająco... i na tym zakończyła się inicjatywa Rena. Mężczyzna szedł dalej.
-Ta karczma ssie pytę. Jest na terenie osady. Poza osadą jest Yamato. Tam przesiadują bandyci. Jeśli pójdziemy teraz do młyna to ich nie ma szans spotkać. Wypatrzą nas. Jeśli chcemy dorwać bandytów trzeba albo poznać ich system rozpoznawczy albo się do nich wkupić. Jak sobie wolisz. Zapomnij o demonie, to zwykłe bandyckie ścierwa...
Wyjątkowo dużo pewności Siebie, prawda? Teiren nie zwalniał kroku. Nigdzie nie skręcał. Ani broni na nim, ani wyposażenia, a mimo to kierował się do karczmy, niczym do paszczy zła.

Pisz tutaj -> viewtopic.php?f=90&t=2422
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Karczma "Pod sześcioma żywotami"

Postprzez Hikari » 28 lip 2019, o 19:22

Na dzień dzisiejszy Hikari zakończył wszystkie swoje obowiązki, rozmowę z liderem przekładał na następny dzień. To był dla niego długi tydzień i potrzebował od tego wszystkiego odpocząć. Samo zostawienie listu, a następnie zniknięcie było bardzo dziwnym posunięciem z strony Inoshi. W domu jednak obecnie doskwierałaby mu dzisiaj samotność więc postanowił po zakupach wybrać się do lokalnej karczmy napić się dobrego sake, oraz zjeść porządny posiłek mięsny oczywiście z ryżem który był bardzo zdrowy. A jaki uniwersalny, bo w wersji płynnej również postanowił sobie spożyć go trochę, toteż wszystkie procenty wypite w domu już wyparowały z jego organizmu, a do zresetowania się po ostatnich zdarzeniach będzie potrzebował ich wiele. Będąc ni to radosny ni to smutny otworzył drzwi karczmy i podszedł do lady, co przywołało od razu uśmiech gospodarza.
- Dzisiaj samotnie przychodzisz? Gdzie się zapodziała twoja uczennica?
- Sam chciałbym wiedzieć.
- Wróciła do domu?
- Na to by wychodziło.
Obecna rozmowa toczyła się raczej bez emocji, co przyniosło natychmiastową reakcję właściciela stojącego za ladą w postaci wyciągnięcia czarki na sake oraz całej butelki.
- To dobry rocznik, mam nadzieję, że posmakuje.
Bardzo łatwo było przyciągnąć uwagę Terumiego, który spojrzał jak zawartość czarki jest uzupełniania przez obsługującego go mężczyzny zza lady. Usiadł na jednym z krzeseł przy barze, taki jest właśnie tych przywilej. Zamiast spędzać ten czas samotnie mogą porozmawiać z pozostałymi tutaj, chociaż jak do tej pory to było tłoczno przy stolikach. Jakoś wszystkie miejsca dookoła niego były puste, więc praktycznie całą robotę robiła obsługa.
- Junmai-ginjō-shu, jaki smak owoców?
- Spróbuj.
Więcej Yogańczyka namawiać nie trzeba, szybko wziął czarkę w dłoń i wypełnił usta zawartością. Poczuł wtedy coś, czego się zupełnie nie spodziewał. Brzoskwinię, której zupełnie się nie spodziewał. Cóż, nawet w sake bywają smaki, których jeszcze nie odkrył.
- Rzeczywiście dobre. Mam nadzieję, że danie dnia również jest już zamówione?
- Ależ oczywiście...
Siedząc tak czas mijał, brzuch Hikariego się wypełniał, nie tylko od alkoholu, ale również od jedzenia. Gdy skończył mu się napój poprosił o kolejną butelkę powoli czując efekty coraz większej ilości promili w organizmie. Wraz z jej opróżnianiem ciało stawało się coraz lżejsze, w głowie lekko kręcić, ale można powiedzieć to wciąż mu nie wystarczało. Chciał zapomnieć chociaż o wszystkim na chwilę, a myśli o ostatnim wydarzeniu i jego konsekwencjach ciągle wracały. Najbardziej go bolało zniknięcie Inoshi, bez pożegnania nawet właściwego. Gdyby tylko wiedział, że poszła ona do siedziby władzy zajmować się jakąś sprawą... Cóż, z tego sobie sprawy zupełnie nie zdawał. Nagle musiał skorzystać z toalety, stanął wpierw na jedną nogę, ale przy drugiej zapomniał o swojej ranie i natychmiast bez równowagi najmniejszej niemalże upadł łapiąc się krzesła.
- Fsystko dobze.
Wypowiedział z pewnością dając bólu głowy właścicielowi na przewidywane najbliższe problemy. Hikari jednak był twardy, udało mu się zapanować nad swoim ciałem i ponownie wejść w ruch do toalety dotykając każdego możliwego mebla czy ściany mogącego wspomóc z utrzymaniem równowagi. Nie było to proste, ostatecznie wizyta skończyła się bez rozmowy z wielkim uchem chociaż posiadał takie podejrzenia. Chciał wrócić na swoje miejsce, ale kiedy próbował podnieść się aby usiąść na wysokie krzesło upadł wciąż rannymi plecami na podłogę lekko przeklinając.
- Kuurwa!
Chyba wszyscy tu obecni to usłyszeli, bo zwrócili na niego swoją uwagę. Na szczęście długo to nie trwało, bo podeszła do niego kelnerka w mniej więcej rówieśniczym wieku wysłana przez właściciela natychmiast pomagająca mu wstać.
- Może... Pomogę Tobie dojść do domu? Miałeś za sobą chyba ciężki dzień.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Karczma "Pod sześcioma żywotami"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 28 lip 2019, o 20:23

- Rok 386 - Lato -


" Reunion "


Opuszczenie domostwa było stosunkowo pośpieszne, słabo przemyślane, nawet nie wiedziała czy nie spotka Terumiego gdzieś w osadzie, mimo wszystko to się teraz nie liczyło, on wrócił, musiał być gdzieś w pobliżu, miała na myśli jedno miejsce w którym na pewno go znajdzie. Karczma do której czasami chodzili, to chyba jedyne miejsce w okolicy z wystarczającą ilością trunków by zaspokoić jego alkoholowy szał bez uszczuplania własnych zapasów. Ostatecznie musieli porozmawiać, wyjaśnić sobie wszystko dlatego nie traciła czasu i to był jej pierwszy przystanek, już po dotarciu w pobliże założyła, że jak jak nie znajdzie go tutaj, to dopiero rozpocznie dalsze poszukiwania.

Zatrzymała się jednak przed wejściem, wzięła głęboki oddech, najpierw jeden, potem drugi i dopiero wkroczyła do środka rozglądając się nerwowo, nie mogła być w takiej chwili spokojna. Wciąż nie wiedziała co może im grozić, ani w jakim stanie go zobaczy ale... Skoro jest w karczmie i pije to musi nie być najgorzej, to było jedynym pocieszeniem na jakie było ją w tej chwili stać. Już wtedy usłyszała niemałe zamieszanie jakie powstawało w środku, tak... To był on, musiał być on. Gdy tylko weszła do środka, dostrzegła jak powstaje wraz z pomocą kelnerki. Dostrzegając go na chwilę zamarła w bezruchu, nie powiedziała nic pogrążając się we własnych myślach, szukając odpowiedzi, jakiegokolwiek słowa które mogłaby z siebie w tej chwili wydusić, nic jednak nie przychodziło jej do głowy, nic, prócz najbardziej zwyczajnego wypowiedzenia jego imienia. - H-hikari-Senpai? Nic... Nic ci nie jest? - Od razu pociągnęła nosem bo nie mogła powstrzymywać łez które napłynęły jej do oczu, nie były to łzy smutku a pewnego rodzaju szczęścia, pojawienie się Terumiego sprawiło, że z jej pleców został zdjęty wielki ciężar, on zapewne może powiedzieć w tej chwili to samo. Inoshi wyglądała całkiem inaczej w stosunku do sytuacji kilkanaście dni temu gdy widzieli się po raz ostatni, w budynku należącym do mafii.

Blondynka miała teraz dosyć krótkie włosy, krótsze niż wcześniej spięte w naprawdę niewielki kucyk. Ubrana też była inaczej bowiem w ciemne kimono z wcięciem po jednej stronie. No i miała buciki na niewielkim obcasie przez co wydawała się wyższa. Jedyna rzecz która dokładnie odpowiadała temu co już znał to bandaże na dłoniach, z tych widocznych rzeczy. Ogólnie, w tym stroju wyglądała być może na ciut starszą niżeli faktycznie była ale... To zależy od punktu widzenia i tego kto patrzy. Na pewno wyglądała bardziej wyjściowo i poważnie.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- C - Pośród swoich
Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3145
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Karczma "Pod sześcioma żywotami"

Postprzez Hikari » 28 lip 2019, o 20:52

Terumiemu kręciło się w głowie i lekko nie rozumiał co tutaj do końca się działo. Samo uderzenie podłogi plecami przyniosło u niego nagły ból w plecach na który głośniej zaklął. Nie wiedzieć nawet kiedy nim się ruszył podbiegła do niego dziewczyna, która złapała go za ramię i delikatnie pomagała wstać. Sam drugą dłonią próbował łapać się jakiegoś mebla, czy też ściany kiedy nagle otworzyły się drzwi do karczmy, a zaraz po tym dane mu było usłyszeć głos Inoshi go wołający. Natychmiast podniósł głowę w tamtym kierunku, ale dziewczyna która do niego się zwracała wcale nie przypominała jego uczennicy. Co prawda jego świat lekko wiruje dookoła powodując tak zwany efekt helikoptera, ale przecież jej długie blond włosy wszędzie by rozpoznał. Do tego była tym razem jakoś niezwykle wysoka... Wniosek powstał tylko jeden, to nie jest ona, a ktoś znowu chce og oszukać.
- Ki. Kiem ty jesteś? Brzmisz jak Inoshi, ale nie wyglądasz. Pewnie jesteś kolejną podróbką co?
Tak, po wypiciu zbyt dużej ilości wszelakich trunków potrafi się komuś włączyć własny świat w którym widzi wszystko jak chce. Zamiast odczuwać w środku radość wypełniała go ponownie złość podobna do tej na arenie przy drewnianym modelu jego podopiecznej. Wyrwał się dziewczynie, która pomogła mu wstać, a teraz się trzymać i sam oparł szybko o pobliską ścianę w efekcie niemal na nią lecąc z grymasem na twarzy przy stanięciu na rannej stopie. Właściciel prawdę mówiąc jak i cała reszta nawet nie wiedziała jak zareagować na te słowa, przyjęła je za majaczenie pijaka, ale skoro wróciła osoba mogąca się nim zająć postarali się wrócić do swoich obowiązków póki niczego jeszcze tutaj nie zniszczono.
- Z drewna już była, to z czego tym razem? Kamienia, a może lodu?
Zakpił Hikari próbując sięgnąć do butelki na ladzie, ale ta została mu zabrana.
- I Ty przeciwko mnie?
- Podejrzewam, że dzisiaj na prawdę powinieneś już odpocząć.
Nie mając za bardzo wyboru odwrócił się w kierunku drzwi i zrobił pierwszy krok się chwiejąc, a potem drugi. Jak można się domyślić to było niemalże małym dla niego w tym momencie kołem powtarzania tego samego błędu, bo wraz z swoim bólem ciężko mu było się utrzymać i musiał wrócić ponownie do swojej ściany stękając lekko.
- Inoshi... Inoshi... Wcale nie miała takich krótkich włosów!




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Karczma "Pod sześcioma żywotami"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 28 lip 2019, o 21:35

- Rok 386 - Lato -


" Reunion "


Zmrużyła oczy przyglądając się uważnie mężczyźnie, wyglądał inaczej niż gdy się rozstali, to jednak było zrozumiałe. Ona jednak przeszła znacznie konkretniejszą zmianę od niego, to też jednak było zrozumiałe... Jak usłyszała jego głos, dosłownie skierowany do niej to aż się wzdrygnęła, chwilę później dokładnie zrozumiała co powiedział, zrobiła głupią, ale szczęśliwą minę, był tylko pijany... Oraz AŻ pijany. - A-ale... Jaka podróbka? O czym mówisz, Hikari-sensei? - Zaczęła powoli zbliżać się w jego kierunku. Wyraźnie nie była w nastroju na wszystkie takie przekomarzanki, jakimi miał ją uraczyć w tym stanie, trzeba było coś z tym zrobić. - To przecież ja... - Nie wiedziała jak daleko powinna się posunąć by ją rozpoznał będąc tak uchlanym. - Z drewna? Kamienia, co? Wiecie o czym on mówi? - Zapytała zdziwiona znów wykonując kilka kroków w jego stronę. Wyciągnęła powoli zabandażowane ręce, nie, nie zamierzała go przytulić, szykowała je do czego innego, ustawiła je dokładnie tak jakby musiała go złapać gdyby znowu się zdecydował przewrócić, pijak jeden. - I co ja z nim mam... Niepotrzebnie się martwiłam - Stwierdziła wykonując kolejne kroki w jego kierunku. - Przecież jak mnie poznał nosiłam krótkie... Ale chyba nie aż tak... - Odetchnęła wyraźnie nieusatysfakcjonowana stanem upojenia w jakim znajdował się chłopak. Podeszłą bliżej, chciała go złapać i utrzymać w miejscu, może nawet nim lekko potrząsnąć - To ja, widzisz? To ja! - Wtedy też zerknęła w kierunku barmana, ciężko westchnęła - Chyba nic z tego nie... - Przypatrywała się przez chwilę schlanemu który pewnie nie tylko się szamotał...

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- C - Pośród swoich
Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3145
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Karczma "Pod sześcioma żywotami"

Postprzez Hikari » 28 lip 2019, o 22:07

Tym razem bardziej się postarali niżeli poprzednim razem. Nie tylko głos miała jak prawdziwa, ale również nawet tak się zachowywała. Powoli coraz bardziej do głowy przychodziło iż mógł się pomylić i miał do czynienia z prawdziwą Inoshi. Co prawda troszeczkę wypił, ale wcale nie aż tak wiele aby się pomylić, a przynajmniej sam tak uważał. Prawda jednak była dużo bardziej dla niego okrutna, bo już przez promile płynące w krwi oraz ostatnie zdarzenia w Shigashi sam nie wiedział co może myśleć o czymkolwiek prawdę mówiąc. Nic dla niego nie miało sensu.
- Jaka podróbka? Taka jak tam na hali, cała drewniana która przyszła w kucyku!
Z każdym pokonanym krokiem przez jego podopieczną wzrok się wyostrzał, widok twarzy polepszał aż zaczął tam rozpoznawać swoją uczennicę. Te zielone oczy bez źrenic, przez moment nie dowierzał i stał czekając jak kamień wpatrując się w nią, nawet jak go złapała. Gorzej w momencie potrząśnięcia, bo od razu stracił równowagę i zaczął lecieć na ziemię, więc była zmuszona w pełni do manipulacji nim.
- To... To na prawdę Ty? Gdzie Ty byłaś? Jaa...
Terumi nagle zamilkł w trakcie zadawania miliona pytań z zapijaczonym akcentem tylko nagle niespodziewanie przytulił Inoshi. Ciężko mu było nawet powiedzieć jak wielką ulgę poczuł w środku mogąc ją widzieć, dotknąć, poczuć. Nawet nie zwracał uwagi, że od niego w tym momencie śmierdziało alkoholem czy swój stan ponownie na ten moment.
- Martwiłem się o Ciebie.
Ten moment był bardzo miłym pojednaniem, który musiał zostać zepsuty przez... Czkawkę pijacką, która akurat teraz zaczęła u niego występować.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Karczma "Pod sześcioma żywotami"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 28 lip 2019, o 23:10

- Rok 386 - Lato -


" Reunion "

Blondynka nie wiedziała o czym mówił sensei, widocznie coś się stało po drodze, lub jeszcze podczas ich wizyty u Akiyamy. Musieli o tym porozmawiać jak tylko dojdzie on do siebie. Częściowo próbowała zrozumieć to jak mógł dopuścić się do takiego stanu, spitego, trudno nawet powiedzieć jak bardzo. Ledwie stał na nogach, ledwie poznawał otoczenie, a co dopiero ją? Trudno by nie wydawała się zdezorientowana zarówno jego reakcją jak i stanem w którym się znajdował. Miała do tej pory niewiele okazji widzieć go tak naprutego.

- Byłam... To teraz nie ważne, jesteś... Nie wiedziałam kiedy tutaj dotrzesz, ale wiedziałam, że sobie poradzisz, jak zawsze. - Oczywiście, nie pozwoliła mu upaść jak zaczęła nim trząść. Ostatecznie doszło do tego, że oparł się o nią całkiem, trudno jednak nazwać to zwyczajnym oparciem, bardziej takim wielkim tulasem którego kompletnie się nie spodziewała. - Umm... Hikari-senpai... Nie przy wszystkich, proszę... - Skrzywiła się wyraźnie, mówiąc stosunkowo cicho, nie był to rzecz jasna powód samego przytulasa, a raczej temu co mu towarzyszyło oraz miejscu, zbyt dużo ludzi to widziało, każdy miał prawo sobie pomyśleć najróżniejsze rzeczy, chociaż... Nie byli tutaj wcale nowymi gośćmi i ich relacja była stosunkowo znana. - Ja też... - Zaczęła się powoli uwalniać z uścisku. Głównie przez całą tą czkawkę pijacką i zapach alkoholu który zaraz zaczynał we wszystko wsiąkać. Przecież nie mogła sobie pozwolić by czuć było od niej całą gorzelnie. - Ja... Cieszę się, że nic ci nie jest, naprawdę ale... No, nie czkaj na mnie! - Powiedziała nieco głośniej cofając się delikatnie. - Zabiorę go do domu - Zwróciła się do karczmarza. To chyba było najlepsze co mogła zrobić dla tej dwójki w obecnej chwili. Terumi nie nadawał się do rozmowy wiec cokolwiek mogłaby mu przekazać zniknęłoby w tle alkoholowego snu.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- C - Pośród swoich
Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3145
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Karczma "Pod sześcioma żywotami"

Postprzez Hikari » 28 lip 2019, o 23:37

Hikari swoim postępowaniem przynosił tutaj im wstyd, aczkolwiek wszyscy ich raczej na tyle dobrze znali, że musiało coś się stać iż wylądował w takim stanie. Pytanie zrodziło już tutaj jego przybycie samemu, a potem takie spożywanie alkoholu bez żadnych ograniczeń. Owszem wiadomym było, że lubił wypić, ale nigdy nie przekraczał swoich granic. Dodatkowo niektórzy się zastanawiali czy to jest w ogóle możliwe, dzisiaj dostali swoją odpowiedź. Przytulenie było dla niego w tym stanie czymś instynktownym, nie przejmował się w jakim miejscu się znajduje bo widząc swoją uczennicę o tym zapomniał. Liczyło się, że tym razem była cała i zdrowa, oraz to faktycznie ona. Zorientował się, że wszyscy na nich patrzą dopiero przy jej słowach odnośnie tego iż się cieszy, że nic mu nie jest. Po prostu potrzebował takich paru sekund. Puścił ją momentalnie, na twarzy był lekko czerwony chociaż to już od samego sake wypitego zanim tutaj dziewczyna przyszła.
- Jaaa. Przepraszam.
Opuścił chwilę głowę niczym zbity pies chwiejąc się bez podparcia na boki. Kiedy jego ciężar znalazł się na prawej stopie z powodu wypitego alkoholu oraz dziury w niej i bólu nad którym ciężko mu było zapanować znowu zaczął tracić równowagę. Aby się utrzymać szybko złapał się ramienia uczennicy i udało mu się to w ostatniej chwili, jeżeli sama ona go nie złapała. Wiedział jak to się skończy, ale był uparty w swoich próbach, które obecnie powoli zaczynał zaprzestawać. Dodatkowo to był mały impuls kolejnego gniewu, którego chyba zupełnie nikt nie zrozumie.
- Głupia starucha, od razu mówiłem aby to uleczyła.
Wydukał po cichu z zaciśniętymi zębami i grymasem bólu na twarzy.
- Chyba... Chyba będziesz musiała mi trochę pomóc.
Oczywiście w tym wszystkim wciąż występowała czkawka, chociaż wcale nie aż tak bardzo uciążliwa. Po prostu co kilkanaście sekund, gdyby dać mu coś do picia powinno przejść.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Karczma "Pod sześcioma żywotami"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 29 lip 2019, o 00:44

- Rok 386 - Lato -


" Reunion "

Przynoszenie wstydu było w ogólnym rozrachunku ostatnim z problemów o który powinni się martwić. Problemy były w rzeczywistości znacznie większe, a największym z nich była niewiedza. Wciąż nie dowiedziała się czego faktycznie szukali włamywacze w domu Hikariego i nic nie zapowiadało by do wieczora taką informację otrzymała. Skoro im udało się tutaj dotrzeć bez żadnych problemów to wciąż istniała szansa, że ktoś również tutaj dotrze, ktoś do kogo nigdy nie powinni byli jechać. Może i rzeczywiście był to pierwszy raz jak dziewczyna widziała Terumiego w takim stanie, sama nie była co do alkoholu straszliwie przekonana, dlatego też czuła się mało komfortowo gdy jemu... Zapewne było wszystko jedno.

Po jego pierwszej wypowiedzi przekrzywiła delikatnie głowę, nie wiedziała co powinna w tej chwili odpowiedzieć. ani jak zareagować na te przeprosiny - Przeprosić go? Eh... I tak nie będzie nic pamiętał. - Mogło być inaczej, ale teraz to było bezpieczne założenie, jeżeli jakaś rozmowa przed nimi stała, to musiała poczekać aż Hikari wytrzeźwieje, inaczej nie było szans. Jak tylko zaczął się chwiać to złapała go, dokładnie tak by, za bardzo się już nie chwiał, a przede wszystkim nie upadł i dalszej krzywdy, sobie nie zrobił. - Kto? O kim mówisz? - Zielarka była jednym z niewielu miejsc do którego nigdy nie zawędrowała, przynajmniej nie w towarzystwie Hikariego. Zapytała podtrzymując go w dalszym ciągu. W tej chwili już niczego nie oczekiwała, wiedziała, że dalsze męczenie go rozmową nic nie da. Musiał odpocząć, innego lekarstwa na jego stan nie było. - Dajcie się mu napić wody! - Rzuciła do barmana albo kelnerki którzy się tutaj w okolicy, gdzieś kręcili. Jak już coś dostał to podała mu do napicia się, ostatecznie ta czkawka była jedynie irytująca, mogła wyprowadzić jednak z równowagi.

Im więcej czasu marnowali tutaj, tym później mogli rzeczywiście porozmawiać o wszystkim co się stało, oraz rzecz jasna dlaczego. - Chodźmy do domu... - Starała się pozwolić mu się na sobie podeprzeć, tak by mógł zwyczajnie iść. To mogła być droga przez mękę, najgorsze było to, że tak głośny, pijany Hikari na pewno zwrócił na siebie już wystarczająco dużo uwagi w wiosce. - Co jeśli oni się dowiedzieli? Uhhh, co powinnam zrobić? - Nie wiedziała kompletnie jakie dalsze działania podjąć. Coś im groziło a nawet nie wiedziała co i nijak nie mogła temu przeciwdziałać. Powoli zaczęła wyprowadzać Terumiego z lokalu kierując się w stronę jego domostwa. Droga, i to jak przebiegała zależało w dużej mierze już od niego samego i tego jak się zachowywał.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- C - Pośród swoich
Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3145
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
Multikonta: Hoshigaki Maname

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yōgan-ryū (Wioska Terumi, szczep Yōgan)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość