Siedziba władzy

Re: Siedziba władzy

Postprzez Youmu Nanatsuki » 22 sie 2019, o 20:55

Świat lubił zaskakiwać i Youmu doskonale to wiedziała. Nie do końca odnosiło się to do pozytywnych przeżyć, a raczej do samego "pecha" dziewczyny. Pakowała się w najróżniejsze kłopoty za najdurniejsze rzeczy. Czasami zwyczajnie za swój cięty język lądowała w sytuacji bez alternatywnego wyjścia. Oczywiście wspomniany niefart nie był złym zrządzeniem losu czy światem, który się na nią uwziął. Była to normalna reakcja na jej czyny i zachowania. Sama kopała pod sobą dołek, w który wpadała, a później winiła za to szczęście, a nawet jego brak. Dlatego też panna Nanatsuki chociaż naturalnie miała dosyć apatyczną postawę wobec tego, co oferowało jej życie i "los", to zawsze miała gdzieś z tyłu głowy myśl, że coś ją zaskoczy. Gdzieś słyszała "spodziewał się niespodziewanego" i to było poniekąd tym, co robiła.
Nie wpadłoby jej nigdy na myśl, że do jej drzwi może zapukać po prostu kurier i to od liderki. Dziewczyna, odebrawszy zwój, naturalnie uznała, że zapewne to kolejne zrządzenie losu i czeka ją reprymenda, na którą Kirino sobie zuchwale pozwoli. Może była Shirei-kan szczepu, ale nie sprawiało to, że w hierarchii znajdowała się nad zadufaną Youmu. Kunoichi mogła znajdować się poniżej w różnych szczebelkach czy to rang ninja, czy organizacji, bo te nie miały najmniejszego znaczenia. Najważniejszą hierarchią była ta odnośnie wartości, a tutaj panna Nanatsuki, samozwańczo, plasowała się bezsprzecznie na pierwszym miejscu. Tak, gratulacje, jest najlepszym człowiekiem na świecie i właściwie nie powinna być człowiekiem, a boginią. Tak to sobie wyobrażała.
Przeczytała zwój. Była wzywana, lecz nie podano powodu. Domyślała się, że może to odnosić się do morderstwa tamtych ninja, którzy podawali się za najemników od Ayatsuri. Niby dowodów nie zostawiła, ale mogła być tam widziana. Albo ktoś dostrzegł żelazny piasek zanim ten wrócił do swojej normalnej formy. Tak czy inaczej, to miała kozła ofiarnego, czyli Akashiego, na którego mogła zwalić całą winę i to w sumie, kolejny raz, całkiem szczerze. Często było tak, że ktoś sprowokowany przez Youmu dokonywał czegoś, co wplątywało ich w kłopoty, z których dziewczyna musiała się tłumaczyć i, dzięki swojej "marionetce", nie była winną, a jedynie zamieszaną w to wszystko. I tym razem było identycznie. Nie czekała zbyt długo. Zjadła, umyła się, przebrała, zapakowała w czarny materiał prezent dla liderki, który właściwie w ramach treningu wykonała w trakcie odpoczywania po wydarzeniach z oazy. Minęło już dużo czasu od tamtego momentu, zatem wielce nieprawdopodobne było, iż Kirino wiedziała co się tam wydarzyło naprawdę lub miałaby chociaż podejrzenia.
Czarnowłosa trafiła do siedziby gdzieś przed południem. Od razu skierowała się do strażników przed gabinetem liderki, by okazać im zwój, który otrzymała. To powinno wyjaśnić wątpliwości co do jej wkroczenia do środka. Jeżeli nie puścili ją, to czekała, ale jeżeli weszła, to zrobiła to z drobnym uśmiechem na twarzy, by natychmiast skierować się do biurka liderki i położyć na nim zawiniątko, a więc prezent. Brzmiało to tak miło jak na Youmu, a ona miała na myśli tylko to, że Kirino według niej ubierała się w szaty, które nie podkreślały jej wartości, a ją obniżały. I chociaż gust może miała dobry, to brakowało jej wyrafinowania, które panna Nanatsuki postanowiła jej zagwarantować. Domyślała się, że może się nie spodobać Shirei-kan to, co podoba się czarnowłosej, ale to oznaczałoby tylko, w jej uznaniu, że liderka ma okropny gust i żenujące poczucie stylu, które Youmu, według siebie samej, miała perfekcyjne - wzorowe dla każdego.
- To dla Ciebie. - rzuciła krótko i bez pozwolenia zasiadłaby na fotelu. Jeżeli Kirino zdecydowałaby się rozpakować prezent, to odkryłaby, że to płaszcz wykonany z drogich, ale nie najdroższych materiałów. Był oczywiście szczytem możliwości krawieckich panny Nanatsuki, zatem jakość wykonania była wysoka. Szkarłatny płaszcz przypominał krojem trochę ten, który nosiła sama Youmu. Był jednak oczywiście bardziej dopasowany do budowy ciała liderki, które było znacznie bardziej kobiece, niż to czarnowłosej. Miał też głębszy kaptur oraz nieco wyższy kołnierzyk. Był też zapinany na czarne, drewniane "kołki" w kształcie ostrosłupów. Szkarłat miał głęboki, dosyć ciemny odcień nawet jak na swoją barwę. Czarne dodatki znajdowały się wokół rękawów, na granicach poły płaszcza i na innych "granicach" takich jak kołnierz czy kaptur. Na plecach był wyszyty duży, czarny kwadrat, który był idealnie przez środek "przebity" również czarnym ostrosłupem - obie te figury miały boki obszyte jaśniejszą, czerwoną nitką, by widać było ich kształty na sobie. Wewnątrz tych figur, które były charakterystyczne dla szczepu, znalazły się szkarłatne, jednakowe z kolorem płaszcza znaki, oznaczające "Maji". To nie był koniec, bo wnętrze płaszcza, aby ukryć wewnętrzne szwy, było podszyte inną tkaniną, cieniutką, by nie przesadzić z grubością. Płaszcz można było wywrócić na lewą stronę i wtedy był znacznie prostszy - ciemny odcień brązu, który w cieniu wydawał się być wręcz czernią. Jaśniejszy, może beżowy kolor tworzył na plecach coś na wzór tumanów kurzu, tworzących nachodzące na siebie "chmurki". Granice były przeszyte nieco ciemniejszym odcieniem kremowego, by zaznaczyć dokładnie kształty. I to tyle. Nie oczekiwała, że Kirino rozpakuje prezent. Nawet nie bardzo interesowało ją co o nim pomyśli. Nie o to chodziło w tym prezencie, który był wykonany tylko po to, aby znaleźć sobie sposób na trening.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
 
Posty: 203
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 24 sie 2019, o 15:53

Spoiler: pokaż
Obrazek

Wezwanie do gabinetu Shirei-kana bez podania konkretnego powodu mogło faktycznie zasiać ziarno niepewności w głowie wezwanej. Mogło być to wezwanie do zwykłej rozmowy, żeby zganić kunoichi albo żeby ją pochwalić. Jej sumienie powinno jasno wskazywać na to, czy zasługiwałaby na skarcenie i poniesienie konsekwencji z tytułu jakiejś pomyłki, niewłaściwego wykonania zadania czy dopełnienia swoich obowiązków jako ninja swojego szczepu. I pewnie z odpowiednim nastawieniem stawiła się pod wskazany adres.
Wskazany adres który był rzecz jasna Siedzibą Władzy. Budynkiem mniejszym od siedziby Sabaku, wiadomo, ale i tak wyróżniającym się na tle innych. Kilka pięter wystarczyło, żeby go rozpoznać i nie zgubić się pośród wąskich uliczek dzielnicy. Samo wejście do budynku było odpowiednio chronione, nie mówiąc o samym wnętrzu. Po zęby uzbrojeni wojacy z pewnością napawali bezpieczeństwem. Albo też niepokojem, jeśli przyszło się tutaj w celu wysadzenia wszystkiego co się rusza. Youmu nie musiała się jednak tym martwić, polecenie liderki to najlepsze polecenie z jakim można było przyjść do jej gabinetu. Ten też zresztą strzeżony był z największą sumiennością przez, z pewnością, najlepszych strażników jakich dało się znaleźć i wyszkolić. Dwa krzepkie zakapiory, z czego jeden z grudą pełną żelaznego piasku stojącą obok niego, Na wszelki wypadek, gdyby jakiś krnąbrny ninja za bardzo podskakiwał albo próbowałby zrobić komuś krzywdę. Oboje nosili przyczepione do szat metalowe blaszki z symbolem Maji. Kolejna subtelna sugestia, żeby nie próbować z nimi zadzierać. Jednak w ich obowiązkach leżało nie tylko bycie groźnymi i dobrze wyszkolonymi. Rozwinięty zwój podpisany bezpośrednio przez Shirei-kana był dowodem autentyczności wiadomości. Mężczyzna schował zwój do kabury przy pasie i odsunął się sprzed drzwi. Youmu mogła wejść do środka.
Czego można się było spodziewać po gabinecie Shirei-kana? Elegancji? Skromności? Dużej ilości zwojów i papieru? A może bogactwa i jasnego ukazania swojej pozycji? Jakiekolwiek by nie były oczekiwania Youmu, to gabinet z pewnością spełniał je chociaż po części. Podłużne pomieszczenie wypełnione było po brzegi wszelkiego rodzaju drewnianymi półkami i szafkami, wypełnionymi wieloma zwojami czy księgami. Niektóre meble służyły za gabloty za którymi ukryte były kolejne dziwne okazy. Miecze których wykonanie mogłoby przyprawić o zawał każdego konesera broni siecznej, tkaniny i ceremonialne szaty, niewielkie figurki poświęcone pustynnym bóstwom tego regionu. Zestawy do herbaty, kadzidła i same pojemniki z herbatą. Nie zmieniło się w nim praktycznie nic od czasu ostatniej wizyty Youmu. W gabinecie były też po prostu meble użytkowe, w tym biurko i dwa krzesła. Na jednym z nich siedziała liderka, bawiąc się od niechcenia kilkoma lewitującymi w powietrzu senbonami i z widocznym oczekiwaniem na twarzy. Oczekiwaniem z pewnością związanym z przybyciem Youmu.
Podania i plotki o jej niewątpliwej urodzie nie wzięły się z powietrza i teraz, widząc ją z bliska, można było w pełni potwierdzić ich rzetelność. Co prawda "fiołkowe oczy głębokie jak morska toń" i "uśmiech budzący zazdrość samych bogów" mogły być lekką przesadą, ale z obiektywnego punktu widzenia trzeba było uznać jej wyższość estetyczną nad zdecydowanie większą częścią żeńskiej populacji Atsui. Nawet jeśli nie była to jej pierwsze widzenie. Co ciekawe, nie wyglądało na to by zastosowała się do którejś z rad pod koniec ich poprzedniego spotkania. Może próbowała wcześniej, ale jej nie pasowało? Jedno pozostało jednak takie samo - strój. Stosunkowo wyzywający i podkreślający jej najważniejsze atuty, w tym idealną wręcz figurę. Youmu położyła przed nią pakunek, który został błyskawicznie rozpakowany przez owe latające senbony. Kobieta wstała i wyjęła z pakunku prezent, rozwijając go w swojej pełnej okazałości.
- Przyznam, że klasę to ma. Nie rzucałaś słów na wiatr, ptaszku. Chętnie spróbuję twojego dzieła, ale obowiązki przed przyjemnościami. - odrzekła, ponownie składając odzienie i wsuwając je ostrożnie do paczki w której dotarł prezent. Prezenty zazwyczaj przynosiło się kiedy zechciało się podlizać albo coś ugrać. Taki bezinteresowny gest mógł nawet być anomalią. Kirino wskazała na miejsce naprzeciwko biurka, samemu je zajmując. Senbon opadły powoli na biurko.
- Domyślasz się może, dlaczego cię wezwałam? - zapytała z widocznym zainteresowaniem i nawet satysfakcją na twarzy. Może miał na to wpływ prezent, może po prostu chciała poznęcać się nad ptaszyną i wzbudzić w niej uczucie niepewności, może nawet paniki? Może była po prostu ciekawa odpowiedzi dziewczęcia? Niektórych ludzi ciężko było rozczytać, szczególnie kiedy nie znało się ich tak dobrze.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2060
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Youmu Nanatsuki » 26 sie 2019, o 20:50

Pierwsza wizyta w gabinecie Kirino rozwiała wszelkie spekulacje na temat pomieszczenia, w którym liderka, prawdopodobnie, spędza sporą część dnia. Jak nie większość. Poznała jej drobne "królestwo", chociaż nie przyglądała mu się szczególnie dokładnie. Wtedy ją jeszcze niezbyt interesowało otoczenie, bo jej myśli zaprzątała sprawa "powrotu" do szczepu oraz incydentu z Hyuo. Teraz za to zastanawiała się nad powodem wezwania. Minęło zbyt wiele czasu od jej spotkania z Akashim, a więc od zabicia tamtych ninja. Shirei-kan nie czekałaby tak długo, a informacje z pewnością nie dotarłyby do niej po takim czasie, by Youmu miała się o co martwić. Tak, jakby się martwiła. Było to dla niej raczej ciekawostką, bo nie miała żadnego poważnego tropu o co mogłoby chodzić.
Strażnicy, których już widziała ostatnim razem, wpuścili ją do środka bez słowa. Tam też bez większych ceregieli zrobiła to, co miała w planach, a więc wręczyła liderce prezent i zasiadła na fotelu. Kirino albo była znudzona, albo oczekiwała swej temperamentnej klanowiczki, bawiąc się senbonami - a więc ulubioną bronią panny Nanatsuki. Uroda Kirino robiła wrażenie także na samej Youmu. Już podczas ostatniej wizyty dziewczyna, wrażliwa na estetykę z powodu swego pobocznego "fachu", przyznała przed samą sobą, że liderka może, uwaga, może jej dorównywać w pięknie. Kwestię dorosłej, dojrzałej sylwetki, na której niejeden mężczyzna zawieszał na dłużej oko, wolała przemilczeć, bo jej była... dziecinna, ale w tym tkwiła gracja czarnowłosej, w tym było sedno jej urody. W tej młodości, która nie przemijała, jak na razie, mimo upływu lat. I oby było tak jak najdłużej.
Kunoichi już zapomniała, że ostatnim razem na odchodne podała kilka wskazówek fiołkowookiej na temat malowania paznokci, by podkreślić barwę jej tęczówek. Nie zwróciła uwagi na takie drobnostki, bo w gruncie rzeczy niewiele ją interesowało czy ktoś posłuchał się jej rady, czy nie. To była ich strata, jeżeli nie zastosowali się do tego, co mówiła Youmu i to w dobrej wierze, ze swego miłościwego, miłosiernego serduszka. A takich momentów było mało. W końcu dziewczyna niechętnie raczyła innych swoim wysublimowanym gustem, gdyż nie każdy na niego zasługiwał. Właściwie zasługiwała na niego tylko Kirino i to wyłącznie dlatego, że w jakiś sposób liderka zaimponowała pannie Nanatsuki. Trochę urodą, trochę pozycją, trochę charakterem. Suma tych czynników tworzyła z niej osobę nietuzinkową, którą czarnowłosa mogła uznać za interesującą i, co najważniejsze, wartościową.
Senbony natychmiast rozpakowały prezent, który właściwie był bez okazji. Młoda Maji po prostu stworzyła go w ramach treningu, a teraz chciała się go pozbyć. W założeniach miał być jej płaszczem, ale do czasu jego ukończenia wpadła na coś zupełnie innego, dlatego przeszyła go tak, by pasował na sylwetkę Kirino, która diametralnie różniła się. To też wymagało niemałych zdolności krawieckich, ale o ile dało się podważyć zdolności bojowe Youmu, o tyle jej sztuki krawieckiej już nie. Przyglądała się jak pracuje prawdziwa mistrzyni, później była przez nią nauczana, by na końcu dla niej pracować. Zaowocowało to tym, że gdyby tylko panna Nanatsuki kiedyś znudziła się zawodem kunoichi, to mogła zawsze to rzucić i utrzymywać się z szycia. I żyłaby wtedy o wiele lepiej, niż teraz w kwestii materialnej. Jednak nie tak łatwo było pozbyć się tej mocy, tego uczucia dominacji oraz władzy, by sprzedać swój wyjątkowy gust pospolitym bogaczom, którym wydaje się, że za pieniądz mogą kupić prawo do noszenia szat Youmu. Teraz jeszcze nos dziewczyny był zadarty za wysoko na takie decyzje.
Ptaszku? Czarnowłosa zamrugała nieco zdezorientowana. Wpatrywała się z lekkim zaskoczeniem w liderkę, która nazwała ją w ten sposób. Dlaczego? Była to niecodzienna sytuacja, bo nikt nie pozwalał sobie, ale także nie miał takiego przyzwolenia, by jakkolwiek inaczej nazywać Youmu, niż... Youmu. Żadne zdrobnienia, słodkie ksywki i tym podobne. Nie podobało jej się to. Sprawę niedowierzania w jej wyczucie stylu puściła płazem, gdyż naprawdę nic dla niej nie znaczyła opinia innych na jej temat. Nie dbała o to, że mogli uważać jej gust za obrzydliwy, a jej krawiectwo za fatalne. To nie miało znaczenia, bo i oni nie mieli znaczenia. Ani wartości, a tym bardziej autorytetu w takich sprawach.
- Nie nazywaj mnie tak. - odparła spokojnie, zdejmując z siebie płaszcz, podnosząc się z fotela na chwilę. Na jej twarzy widniał ten sam co, niemalże, zawsze, grymas - znudzenie. Zarzuciła swój ciuch na oparcie i rozsiadła się wygodnie. Kirino zdawała się dobrze bawić lub być chociażby zaciekawioną poprzez spotkanie, a raczej wezwanie do siebie egocentrycznej klanowiczki. Zadała pytanie, na które Youmu wzruszyła ramionami, chociaż nieznacznie się uśmiechnęła, wpatrując się wprost w fiołkowe oczy liderki.
- Mam co najwyżej pomysły, których nie jestem w stanie poprzeć logicznym, wartościowym faktem, by nazwać to domysłem. - odparła na zadane pytanie i ciężko westchnęła, mrużąc oczy. - Skończ gierki, przejdźmy do rzeczy. - dodała po chwili ze stoickim spokojem. Chociaż jej ton był bardzo spokojny, tak niektórzy mogliby uznać, że sposób jej odzywania się do Shirei-kana był zuchwały. Tak, zdecydowanie był zuchwały, ale czy zbyt, to już kwestia samej Kirino. Podczas ostatniego ich spotkania nie została skarcona za podobny styl odzywek, więc nawet nie zastanawiała się, by jakoś dopasować się, by nie wplątać się w kłopoty, które tylko zniszczą jej pozycję i plany, w które dużo już zainwestowała.
Chociaż zasiadła wygodnie, to, uciekając wzrokiem na chwilę w bok, dostrzegła szaty i materiały w gablotach, które stanowiły część albo wystawy, albo wystroju gabinetu i postanowiła do nich podejść. Można było się domyślać, że największe zainteresowanie zazwyczaj budził ten arsenał różnorodnych cudów kowalstwa - w końcu kto przychodził do liderki, jak nie wojownicy? Głównie oni, a jak nie oni, to osoby z pewnością nieczułe na styl. Słowem - plebs. Plebs, biedactwo, śmiecie, ścierwo. W słowniku Youmu roiło się od synonimów tej grupy społecznej, która wyróżniała się brakiem jakiejkolwiek wartości oprócz tej liczebnej. Ich cała istota tkwiła w mnogości. Jakoś podświadomie taka liczna społeczność budziła w kunoichi obrzydzenie. Tak wiele jednakowych ludzi, o jednakowych możliwościach, predyspozycjach i światopoglądach. Ich wyjątkowość tkwiła w szczegółach, których należało się doszukiwać. Byli jak jednolita breja. Maji mdliło na samą myśl o nich.
Stała tak naprzeciwko strojów, przyglądając się im uważnie, wręcz badawczo. Była naprawdę skupiona i dało się to zauważyć gołym okiem, co nie należało do codziennych widoków. Panna Nanatsuki należała do tych osób o zdecydowanie ograniczonej ekspresji, jednak tego powodem była nie kontrola, a jej usposobienie. Rzadko zdarzało się cokolwiek, co by ją emocjonowało. Ten świat, ci ludzie, to wszystko oferowało naprawdę niewiele, gdy Youmu miała tak wygórowane oczekiwania. Jej nie dało się zaspokoić mnogością miernych doznań. Zresztą sama miara była zdecydowanie inna, niż zwyczajnego, szarego człowieka. Potrzeba było czegoś naprawdę niesamowitego, by ją zaciekawić. Tak się składało, że oprócz tego, że krawiectwo było jej wyuczonym fachem, to było ono również jej pasją. Interesowała się nim i z tego też powodu stała teraz naprzeciw szat w gabinecie i dokładnie przyglądała się jak były one szyte, jakich materiałów wykorzystano, jak tworzono wzory, jak tworzony był szew i tak dalej. Przyglądała się także tkaninom, a znała się na nich doskonale, zatem powinna je rozpoznać.
- To Twoja kolekcja? - zapytała, wciąż wpatrując się w zawartość gablot. Nieświadomie uśmiechała się, ale nie był to szeroki uśmiech - drobny, delikatny, którzy towarzyszył prostym satysfakcjom. Satysfakcjom takim, jak oglądanie czegoś pasjonującego. Domyślała się, że to, co tutaj widziała, nie było do użytku. Było tylko zbiorem, który stanowił ciekawostkę oraz element estetyczny. Może też były to części historii - stroje poprzednich władców, oręż znamienitych wojowników, drogocenne materiały otrzymane w prezentach. Może. Mogła się jedynie domyślać, dopóki nie otrzymałaby odpowiedzi. Jednak w gruncie rzeczy nie interesowało ją pochodzenie tego wszystkiego. Zaciekawiona była samymi przedmiotami, a nie ich otoczką. To nie miało znaczenia.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
 
Posty: 203
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 26 sie 2019, o 21:59

Spoiler: pokaż
Obrazek

Kolejne spotkanie zaczęło się stosunkowo nagle, bez żadnych okazów szacunku, ukłonów ani żadnego innego typowo dworskiego gestu i wyrazu szacunku. Wiadomo, z wysoką pozycją wiąże się wysokie ego i często ludzie oczekują odpowiedniego powitania. Nie byli przecież jakimiś zwykłymi chłopami czy innym plebsem, a elitą. Kupcy, możni, urzędnicy, nawet ninja na samym szczycie hierarchii. I takim osobom można było bardzo łatwo podpaść nawet zwykłą naturalnością, bezpośredniością i szczerością. Nie każdy to lubił. Szczęśliwie dla dziewczyny, w tym gabinecie tego problemu nie doświadczyła. I to mógł być też jeden z jej sposób na okazywanie szacunku. I liderka tez mogła o tym wiedzieć, o ile udałoby się jej wyłapanie tego po ledwie jednej wizycie.
- Zawsze jesteś taka, czy tylko przy mnie? - zapytała liderka, kiedy "Ptaszek" nie podpadł dziewczęciu do gustu. Teoretycznie mogłaby ją nazywać nawet pustynnym skorpionem i dziewczę musiałoby do pewnego stopnia zaakceptować dziwactwo Kirino jako stojącej wyżej od niej. Konieczność dostosowania się niestety to jedna z konieczności życia w zorganizowanym społeczeństwie. Kirino wzdechnęła po cichu, kiedy tylko dziewczę wstało. Rozproszona strojami i innymi przedmiotami po prostu nie mogła się oprzeć bliżej inspekcji. W szczególności stroje, których zarówno kroje jak i połączenia barw i innych elementów estetycznych były najwyższej próby. Dla zwykłych ludzi kimono mogło być po prostu ładne, ale tylko ci którzy faktycznie się na nim znali potrafili docenić z czym wiąże się stworzenie takiego czegoś. Tak samo jak z kataną - dla jednego po prostu miecz, dla kogoś innego arcydzieło i szczyt kunsztu kowalstwa militarnego. Zależy od wiedzy, doświadczenia. Miecze w gablotce mogły być faktycznie tylko ładnymi kawałkami metalu dla ozdoby, albo wyjątkowo pięknymi narzędziami do zabijania. Ale o skuteczności i przeznaczeniu tych konkretnych elementów kolekcji lepiej było nie sprawdzać w sposób bezpośredni.
- Otóż czytałam nieco raportów z twoich ostatnich dokonań. Głównie ze sprawy z Promyku Słońca. I doszłam do wniosku, że taki awans byłby dla ciebie dobrą okazją do doszlifowania się. - zaczęła, nie ruszając się z miejsca. Jedynie śledziła wzrokiem dziewczę, która przechodziła od gablotki do gablotki. Znajdowały się w nich faktycznie stroje różnego rodzaju i przeznaczenia, ale też niewielkie pojedyncze sztuki biżuterii, butów czy nawet bardziej użytkowe elementy - wyszywane chustki, aksamitne firany. Doprawdy dziwna to była kolekcja, bez większego składu i ładu. Ale wcale jej to nie umniejszało. Gdyby dziewczyna zechciała na chwilę odwrócić wzrok od gablotek, to mogłaby zobaczyć rozwinięty na biurku zwój oznaczony jej imieniem i nazwiskiem. Zawierający, przynajmniej z tego co widziała, podstawowe dane o niej. Włącznie z jej aktualną rangą - Doko.
- Jest tylko jedna kwestia warta wspomnienia. Nie powinnaś pozwalać sobie na zbyt dużo, nie tyle co do mnie, a do reszty. Twoja przyszłość jako ninja zależeć też będzie od innych, wyższych rangą. A im niekoniecznie może spodobać się takie podejście i brak ogłady. Oczywiście możesz się nie zgodzić na awans, twoja wola, wtedy problem znika i wszyscy są szczęśliwi. - powiedziała. Chwyciła pędzelek i zamoczyła go w atramencie, powoli i skrupulatnie pozbywając się nadmiarów płynu zostawiając go na krawędziach buteleczki. Kobieta może i nie wyłożyła tematu od razu, ale było widać delikatną zmianę w stosunku do poprzedniego razu. Czuć było nieco większą powagę, Kirino mimo dużej swobody i nieco luźnej postawy, zachowywała jednak powagę. Względną, jej nieco zadziorny uśmiech dawał sprzeczne sygnały, ale które Youmu była w stanie, przynajmniej w niewielkiej części, odebrać.
- Dokładnie. Mam tego jeszcze trochę, ale na te konkretne najlepiej się prezentują. Czasami zdarzy mi się dostać coś w prezencie. Zwykle nie są warte złamanego Ryo, ale czasem trafi się jakaś perełka. Kolekcję głównie uzupełniam ze swojego budżetu. - odpowiedziała ciekawskiej Maji, widząc jej żywe zainteresowanie. Żywe na tyle, na ile pozwalał jej wachlarz ekspresji. Podobno Kirino regularnie była obdarowywana różnymi rzeczami przez jej wpływowych adoratorów, takie podania i miejskie legendy także miały miejsce. Fragment o czekaniu przez nią na jeden konkretny prezent po otrzymaniu którego ruszy na wielbłądzie ze swoim nowym partnerem był pewnie jedynie literacką fikcją bardów i dowcipnisiów, ale kto wie? I czy próby rozważania o jej zbiorach pasowały w obliczu konieczności podjęcia decyzji?
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2060
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Youmu Nanatsuki » 31 sie 2019, o 17:36

Największym zagrożeniem czyhającym na młodą Maji był... brak poczucia zagrożenia. Suma jej egocentrycznych cech, które wprowadzały ją w zachwyt nad sobą, była wystarczająca, by przyćmić zdrowy rozsądek określający swoje możliwości. Czysty narcyzm, a także skrajna pewność siebie oznaczały, że nawet o ile spodziewała się konfliktów, to uważała, że da sobie radę w ten lub inny sposób. Na początek zakładała, że ktoś po samej rozmowie zrozumie różnicę ich poziomów. Albo po jej braku, bo Youmu skąpiła słów tym, którzy byli nudni lub bezwartościowi w jej ocenie. Każdy moment jej życia był naznaczony tym brakiem uczucia ryzyka ze względu na jej słowa, czyny czy ogólnie zachowanie. Na Hyuo długo ignorowała tamtego Yukiego, dając się pochłaniać lodem, aż w końcu musiała go zabić w ostatnim momencie - decydującym. Podróż statkiem zakończyła się zamrożeniem, bo nie czuła zagrożenia ze strony strażnika więźnia. Otwarcie podeszła do starca Kaguya, zanim zaczęła z nim walczyć, a mogła go cicho oraz sprawnie sprzątnąć z odległości. I czekała w kopule z Dotonu do samego końca, bo coś tak prostego nie było jej w stanie zabić - nie obawiała się. Ciągle znajdowała się w sytuacjach kryzysowych przez zupełne zignorowanie możliwego ryzyka. I tak też mogło być w kontaktach z Kirino, jednak czarnowłosa nie zamierzała się zmieniać. Ktoś tak zakochany w sobie nie mógłby przyznać się, że powinien być inny, że nie może być sobą. Prawdziwa miłość sprawiała, że nie widziało się wad partnera. Youmu wielbiła sama siebie.
- Tylko dla Ciebie. - odparła Youmu na pytanie liderki, spoglądając na nią z drobnym uśmieszkiem na twarzy. Ona rozumiała to pytanie nieco inaczej - nie jako coś złego, a dobrego. Naprawdę garstka ludzi mogła oczekiwać, że będzie z nimi rozmawiać jak z, powiedzmy, równymi. A tylko Shirei-kan była obdarzona prawdziwym szacunkiem. Tylko z nią rozmawiała w taki sposób, w którym nie wywyższa się, a mówi dosyć swobodnie. Nie tłumaczyła już dalej, że dla innych jest znacznie gorsza. Z lwią częścią społeczeństwa nie zamieniłaby nawet dwóch słów, nawet jakby całowali ją po stopach. To jej ubliżało, a przede wszystkim, traciła na nich czas.
Z uwagą przyglądała się kolekcji Kirino. Śledziła szwy, by zrozumieć połączenia różnych materiałów lub sposób tworzenia wzorów. Przyglądała się kolorom, by dowiedzieć się jak barwiono szaty. Była bardzo skupiona na tym, aby wychwycić jak najwięcej szczegółów z przedmiotów za szkłem gablot. Było to nie tylko edukujące - jako, że styl "mistrzyni" panny Nanatsuki w kwestii krawiectwa był bardzo nowoczesny, można powiedzieć, że o krok przed erą oraz aktualną modą. To były szaty, które miały zadowalać osoby wydające na zwykłe kimono więcej, niż byłby w stanie uzbierać przeciętny kupiec przez całe swoje życie. Istne dzieła sztuki. Twory Youmu, chociaż nie przyznawała się do tego, były niższej jakości. Nie dlatego, że nie potrafiła uszyć lepszych, ale zwyczajnie nie posiadała takiego zasobu narzędzi i igieł, a przede wszystkim materiałów. Zwyczajnie ją samą nie było stać na takie ubrania, ani nawet na materiały, z których były stworzone. A nierzadko zdobione były prawdziwymi klejnotami. Czarnowłosa polowała na rubiny. Albo kupić, albo ukraść. Nie miało to znaczenia.
Zdawała się wręcz nie słuchać liderki, ale na słowo "awans" zamarła, a później prychnęła, rozbawiona. Akurat w tym momencie kucała, oglądając na najniższej półce jakieś bransolety, pierścionki i wisiory, zdając sobie sprawę, że sama nie posiada żadnej biżuterii. Teraz jednak powoli wstała i odwróciła się do Kirino, mając bardziej skupioną minę, okraszoną drobnym uśmieszkiem. Spojrzała na biurko i dostrzegła, że znajduje się na nim zwój z jej danymi. Nie było to nic zaskakującego, bo w końcu należała do szczepu i była kunoichi z Atsui. Na chwilę zawiesiła wzrok na randze - Dōkō. Najniższa z najniższych. Właściwie nie miało to znaczenia, bo Youmu i tak uważała się za zdecydowanie silniejszą, że zasługuje na znacznie wyższą rangę, ale skoro nie dbała o to, co myślą o niej inni, to nie dbała też o awanse. Jednak pięcie się po szczebelkach "kariery" w szczepie było cenne, wartościowe, a szczególnie w przypadku jej niezmiernie ambitnych planów. Ostatecznie nie odezwała się i wysłuchała kolejnej wypowiedzi głowy szczepu. Delikatnie oparła się o gablotę, zakładając ręce na pierś, uważnie przyglądając się liderce. Z każdym kolejnym słowem fiołkowookiej, uśmiech panny Nanatsuki poszerzał się, aż na koniec zwyczajnie, wesoło zaśmiała się. Pokiwała głową na boki i wzruszyła ramionami.
- Wielu ludzi nie pojmuje z kim na do czynienia. Mam to w dupie. Denerwuję ich tym, że jestem lepsza i to wiedzą. Mi to nie przeszkadza. Nie muszę mieć łatwo w życiu, nie muszę mieć z górki. Ja dam sobie radę, chociażby cały świat był przeciwko mnie. - mówiła spokojnie i niezmiernie pewnie. Bez dwóch zdań było słychać, że ona w to naprawdę wierzy. Bezsprzecznie, nie do przekonania, że jest inaczej. - Jeżeli wymogiem do awansu jest zmiana zachowania, to odmawiam. Jeżeli to tylko prośba, to również odmawiam. Szanuję Cię Kirino i dlatego nieważne jak odbieraliby Cię ludzie, nie kazałabym Ci się zmienić. To by Ci uwłaczało. - na jej przykładzie postanowiła jej wytłumaczyć o co chodziło. Nie tylko uważała siebie za wspaniałą, ale także liderkę. Stawiała ich dwójkę ponad resztą, podkreślając prawo do zaznaczania, że są lepsze. Bo to był według Youmu fakt. Bezdyskusyjny. I chociaż uśmiech z twarzy kunoichi znikł, to jej oczy były żywe, rozbawione. Tkwiła w nich jakaś iskra frajdy.
- Chyba, że to rozkaz. - powiedziała bardzo powoli, półgłosem, a już w trakcie wypowiadania słów na jej twarzy wykwitał zadziorny uśmieszek. Jeżeli Kirino rozkazałaby zmianę zachowania Youmu, to ta, zapewne do pewnego stopnia, spróbowałaby się dostosować i to tylko dlatego, że właśnie tak traktowała liderkę. W ten sposób. Szanowała ją, a jej decyzje nie były dla czarnowłosej tylko gadaniem istoty pozbawionej wartości, a więc znacznie mniej kompetentnej do udzielania rad. Właściwie w tym momencie tylko ona mogła w jakikolwiek wpłynąć na narcystyczną Maji.
Wróciła jednak do oglądania biżuterii. Słuchała przy okazji swojej Shirei-kan, która tłumaczyła, że część z elementów kolekcji to upominki. Coś obiło się o uszy Youmu, że wierzono, iż w ten sposób można "wygrać" Kirino. Dosłownie. Zdobyć ją za pomocą drogiego prezentu, który wystarczająco mocno wprowadzi ją w zachwyt. I wtedy uświadomiła sobie, że sama wręczyła jej płaszcz, który może być odebrany w podobny sposób. A co ważniejsze - który może trafić między kolekcję. I chociaż było to w jakiś sposób satysfakcjonujące, że jej twór mógł zawisnąć obok dzieł sztuki innych krawców, to jednak w jakiś sposób jej to uwłaczało. Ubrania, które szyła, nie były po prostu sztuką, na którą się patrzy. Były ubraniami, w których wszelkie zalety urody człowieka miały zostać wyeksponowane, podkreślone, a sam strój, chociaż był arcydziełem, to stanowił po prostu brylant na pierścionku. Nie był głównym elementem, a istotnym, bardzo ważnym, jednak nie mogącym być po prostu pozostawionym samym sobie. Potrzebował człowieka, który będzie go nosił. I dlatego Youmu znacznie bardziej wolała wizję, że Kirino zacznie nosić płaszcz, a nie powiesi go wraz z resztą kolekcji. Tak czy inaczej - myśl o przypadkowym odebraniu jej prezentu jako zalotów była dostatecznie zabawna, by kunoichi, odwrócona plecami do liderki, zaczęła chichotać, próbując się powstrzymać. W końcu jednak uspokoiła się, westchnęła lekko i spojrzała przez ramię, stojąc naprzeciwko biżuterii.
- Chciałabym coś dostać z tej kolekcji świecidełek. - powiedziała spokojnie i poważnie, wpatrując się w Kirino. Oczywiście chodziło jej o jakiś pierścionek, bransoletę, naszyjnik czy może kolczyki. Jakiś element drogiej, a co ważniejsze, stylowej jubilerki. Nie zawahała się po prostu powiedzieć czego chce. W tym momencie interesowało ją to nawet nieco bardziej, niż awans. Awans nie ucieknie. W końcu nie zamierza zakończyć kariery kunoichi, a więc dokona więcej rzeczy, o których usłyszy Shirei-kan. Większych, niż Promyk, który w sumie był całkiem niemałym osiągnięciem. Zabicie lidera grupy przestępczej, należącego do Kaguya, a działającego na terenach Sabaku, mającego na celu odbicie osady. W końcu o to chodziło, aby lud zrobił rewolucję i "uwolnił się" z okowów Sabaku. Tylko był też minus, na który zwracała większość ludzi - nienawiść biedoty, która w ten sposób straciła dach nad głową, pożywienie, leki i opiekę. Także cel. Zatem stracili szansę na przeżycie i musieli walczyć od nowa o swoje miejsce na świecie. Jednak tak wyglądała rzeczywistość. Przetrwają najsilniejsi.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
 
Posty: 203
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 3 wrz 2019, o 19:58

Spoiler: pokaż
Obrazek


Szwy, kroje, wzory - kolekcja była dla Youmu niczym istna skarbnica wiedzy. Kroje, szwy, nici, materiały i ich faktury. Elementy ozdobne, dodatki, korale i sznury. Leksykon pełen wszelkiego rodzaju technik i możliwości, jakie stawały przed młodą adeptką. I nawet sam temat rozmowy, powód przybycia, nikły gdzieś w tle. Do momentu faktycznego poruszenia awansu, kolekcja była najważniejszym elementem tego pomieszczenia i całej sytuacji. Można było odnieść wręcz wrażenie, że na dziewczę poddano jakiejś hipnozie, kontroli umysłu. Albo że była po prostu niespełna rozumu.
Kirino prychnęła jedynie cicho, ale bez wyraźnej irytacji. Bardziej na zasadzie "Cwaniara jedna", niż "Co za arogancki gnojek". Dopisywanie znaczenia do takich pozornie niewielkich gestów mimo wszystko znaczenie ma, szczególnie jeśli mowa była o rozmowie z Shirei-kanem. Nawet najmniejsze rozgryzienie części jej osoby i motywacji mogło mieć znaczenie, na czym zresztą opierała się sama sztuka manipulacji i polityki. Mała rzecz, a taka niezbędna.
- Rozumiem. - powiedziała Maji, patrząc na swojego gościa i nieustannie obserwując jej poczynania. Jej radość, swobodę. Niezachwianą pewność siebie. Z wesołymi iskierkami czającymi się gdzieś w oczach. Na pewno nie można było tego nazwać zachowaniem typowym. Gdyby nie podobne iskierki w oczach Kirino to pewnie można by się spodziewać bardziej stanowczej reakcji. A tak to młodej Maji odpowiedział serdeczny śmiech właścicielki gabinetu.
- Nie, spokojnie. Nie wpłynie to na awans, co najwyżej kilku ninja nie będzie cię respektowało. Ale jak chcesz mieć ich w dupie, za przeproszeniem, to bardzo proszę. Sama chętnie zobaczę jak sobie poradzisz. - powiedziała, pędzelkiem zamoczonym w atramencie wypisując lekkimi ruchami nową rangę dziewczęcia na jej zwoju. Chwilka na wsiąknięcie atramentu i zwój już leżał zwinięty w jednej z szafek, zaniesiony tam przez kilka senbon - najbardziej przydatnych pomocników do spraw biurowych i rekreacyjnych.
- I takim oto sposobem zostałaś Akolitą, gratuluję. Z pewnością twoje życie już teraz zmieniło się na lepsze. - uśmiechnięta twarz kobiety raczej jednoznacznie dawała znać odnośnie kontekstu słów i pożądanego przez nią efektu. Ale kwestia kolekcji nadal nie dawała spokoju dziewczynie. Malutkie suknie i biżuterie chodziły jej po ramionach i szeptały rozmaite dziwności. Tej nocy kimona wyszywane złotem będą skakały przez ogrodzenie, a liczenie ich stanie się sposobem na komfortowy i przyjemny sen.
- Chcieć to sobie możesz. - odpowiedziała na tą odważną propozycję, uśmiechając się wyzywająco. Oddanie ot tak jednego z cennych elementów kolekcji? Jakiemuś nieopierzonemu Akolicie? Zdecydowanie nie. Kryształ na takim pierścionku mógł w teorii być wart więcej niż kilka domostw w osadzie, dodatkowo tych z lepszą lokalizacją. Dziewczę nie było jubilerem, ale mogło mieć pojęcie ile na wolnym rynku może kosztować taki grawerowany pierścień, złoty naszyjnik na cienkim łańcuszku, albo nawet owa suknia szyta rękoma mistrzyń krawiectwa. Poza sferą materialną mogła też dochodzić sfera prywatna - jakby nie patrzeć to było jej. To była JEJ własność i JEJ kolekcja. Którą mogła gromadzić przez długie lata. Czemu miałaby cokolwiek z niej oddawać?
- No, chyba że na zasadach uczciwej wymiany. Towar za towar. Tylko pierw przynieś coś za co mogłabym się wymienić.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2060
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Poprzednia strona

Powrót do Dzielnica szczepu Maji

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron