Siedziba władzy

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 17 sie 2018, o 23:20

Cisza, która zapanowała w pomieszczeniu została w końcu przerwana przez Liderkę Szczepu. Kirino Hibiki, mimo że nie przejawiała dawnego blasku, zachowała hardą postawę. Nie ugięła się przed moimi słowami jak trzcina na wietrze, pozostała dumna i twarda w słowa. Na szczęście to co mówiła, usprawiedliwiało mężczyznę i już podsuwało wyobrażenie tego jak się może dalej potoczyć to spotkanie. Szczególnie gdy na jej obliczu dostrzegł delikatny uśmiech.
- To prawda, choć nie czuję się przez to w żaden sposób usprawiedliwiony - odpowiedział, lekko kłaniając głowę w geście podziękowania za te słowa. Wiele znaczyło dla niego to, że nie usłyszał oskarżeń za przynależność do bractwa, które stało za wymordowaniem najważniejszych ludzi na kontynencie a także za zagładą stolicy cywilizowanego świata, Kami no Hikage.
- Ci ludzie… to co ich spotkało… Nie zasłużyli na to. Podjęli służbę w słusznej sprawie, a potem… Stali się bezmyślnymi narzędziami mordującymi tych, których przysięgali chronić. Cudem i mnie ominął ten los – dopowiedział już ciszej, mimowolnie spuszczając spojrzenie gdzieś na bok, tak by nie musieć spoglądać na kobietę, która o mało co, nie straciła życia przez szaleństwo jakie się przetoczyło w wyniku obłąkańczych działań zakonistów
Shiro Ryu. Kirino-sama, miała jednak nieco inne spojrzenie na tą sprawę, co też dobitnie wyraziła, wspominając o roli jaką Lider klanu odgrywa, w tym przypadku także i ona. Podkreśliła, że jest gotowa poświęcić swoje życie za każdego Maji – w tym i Kenshiego. Mężczyzna wysłuchał ją, spoglądał na nią, a po chwili, zdając sobie sprawę z niewłaściwości, spuścił niżej spojrzenie, delikatnie skinąwszy głową. – Oczywiście Shirei-kan, nikt nie śmiałby uważać inaczej – odpowiedział, przez kilka sekund w dalszym ciągu trzymając opuszczoną brodę. Dopiero brak sygnału ze strony Liderki, a wiec cisza jaka zapanowała, skłoniła go do ponownego spojrzenia na kobietę, jak równy z równym.
- Kirino-sama… Shiro Ryu już nie istnieje. Ci co pozostali na wyspie, są zapewne straceni. Nie wiem ile mogą przeżyć w taki sposób… Ale bez spożywania pokarmów… Za miesiąc ta wyspa będzie opustoszała – powiedział, przez chwile zastanawiając się nad tym czy jego założenia są do końca słuszne. Za punkt obrał ich zachowanie, a wiec maniakalną chęć pozbawienia życia wszystkich tych, którzy nie mordowali cywili lub też nie byli ubrani tak jak oni. Ponadto, żaden z nich nie kłopotał się swoimi obrażeniami, a co dopiero pragnieniem lub innymi potrzebami fizjologicznymi.
- Z kolei Ci co pozostali przy swojej świadomości… Walczyliśmy wspólnie, żeby powstrzymać to szaleństwo. Podzieliliśmy się, a następnie każdy próbował ocalić tylu ludzi ile był w stanie. Jeżeli zdradzą, to tylko dlatego że ktoś się dorwał do ich głowy - odpowiedział, już z pełnym przekonaniem, umyślnie omijając fragment postanowień z pokładu – przeobrażenia Shiro Ryu w nową organizację. Póki nie zostaną podjęte wiążące informacje, wolał aby pozostało to tajemnicą. Dalej wychodził z założenia iż mniej osób o tym wie, tym większą siłe sprawczą będzie miała organizację. I tym większa będzie szansa, aby jej powstaniu, nic nie zagroziło.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Siedziba władzy

Postprzez Venus » 25 sie 2018, o 17:58

Lider Maji
NPC Hibiki Kirino


Nikt, kto czuje się w jakimś stopniu odpowiedzialny za swój ród, nie pozbędzie się poczucia winy, znajdując się w takiej sytuacji. Często zawalenie misji wiązało się z konsekwencjami dla klanu, stąd też wyrzuty sumienia mogły mącić w głowie. Nie sposób było jednak się im poddać, i tak po prawdzie, pozostać bezczynnym. Tu już nie chodziło jedynie o Maji. Sprawa była znacznie poważniejsza i to naprawdę nie był czas, by dodatkowo osłabiać swoje siły.
Możliwe, że Kenshi mógł mówić tu o cudzie, skoro on, jako jeden z nielicznych, nie został poddany zabiegom Antykreatora. Zbieg okoliczności, może zabieg celowy, nie miało to teraz znaczenia. Był z nimi i to się w tej chwili liczyło. Zwłaszcza, że działania Hana mogły być naprawdę opłakane w skutkach. To był dopiero początek, a musiał to planować latami. Był już trupem, a powstał i próbuje dokończyć swoją wolę, wbrew prawom natury. Natury, która prędzej czy później powinna zatriumfować, i z której wolą powinno żyć się w zgodzie. Tak jak z faktem, że nie była tylko Shirei-kan Maji. Była również wojownikiem tych szeregów. Jej zadaniem było bronienie tych, którzy nie potrafili o siebie zadbać. Zapewnienie im godnego bytu, włącznie z Kenshim. Nawet, jeśli ten doskonale sobie radził i sam walczył w obronie ludzi, którzy żyli w tej dzielnicy. Musiała jednak utwierdzić go w przekonaniu, że nie nikt z nich nie może odłączyć ją od wszelakich zagrożeń, jakie mogłaby napotkać. Widziała jednak, że jakby nieco speszyła swoimi zapewnieniami młodego Maji, dlatego dała mu chwilę, by ten ponownie uniósł spojrzenie.
- No tak, nie może to dziwić. - stwierdziła krótko, mrużąc nieco swoje oczy. Shiro Ryu okazało się być jedną, wielką farsą. Przykrywką dla czegoś, co teraz mogło odebrać im wszystko, nad czym długo pracowali. - Myślisz, że Han pozostawił ich tam na pastwę losu i już nie potrzebuje ich jako bydła armatniego? - zapytała, nie spuszczając wzroku z mężczyzny. Cóż, skoro tak posłusznie wykonywali jego rozkazy i zabijali każdego, kto się nawinął, nie można było wykluczyć możliwości, iż jednak jakoś z wyspy dali radę się wydostać. Jednak było to dalej jedynie jedna z kilku opcji, równie dobrze mogli tam rzeczywiście zostać i skonać.
Kenshi był pewny tego, że ci, co pozostali, są warci zaufania. W tej kwestii to ona musiała mu zaufać. W jej przypadku styczność z Shiro Ryu była o wiele mniejsza od jego, dlatego potrzebna była opinia mężczyzny.
- Tak czy siak, nie pozbyłeś się oficjalnego uniformu. - zauważyła, odgarniając kosmyk włosów za ucho i mimochodem lustrując wzorkiem części stroju, które dała radę zauważyć. - Może to z pośpiechu, a może... ustaliliście coś z tymi, którym udało się zachować trzeźwość umysłu? - zapytała wprost, ponownie patrząc w oczy Kenshiemu. To było ważne pytanie, bo od tego mogły zależeć kolejne zadania członka klanu Maji.
Obrazek

Jeśli czegoś potrzebujesz lub nie wiesz, śmiało zwróć się do mnie. Wystarczy napisać prywatną wiadomość czy też odezwać się na gg, zawsze odpowiem.
Have fun!
Avatar użytkownika

Venus
 
Posty: 1551
Dołączył(a): 9 cze 2015, o 23:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Bogini
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
GG: 4208281
Multikonta: Nikusui

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 26 sie 2018, o 11:26

Mężczyzna wyraził swoją opinię zarówno co do żywotności pozostałych przy życiu zakonników, którzy utracili własną wole jak i tych którzy stanęli w szranki z nimi, w obronie ludności cywilnej. Czarnowłosy nie wiedział czy stan tych pierwszych można było jeszcze odwrócić, w trakcie walk nie było nawet czasu się nad tym zastanawiać. Dynamiczna sytuacja i świadomość ciągłego zagrożenia, skutecznie ukrócało takie dywagacje. Wtedy to ułatwiało, ale teraz gdy nie odczuwał zagrożenia, myśli obierały kłopotliwy tor. Postanowił stłamsić te myśli jak najszybciej. Zabijanie uczuć w zarodku, zawsze przychodziło mu z dużą łatwością.
- Do przetransportowania takiej ilości ludzi, potrzebne są środki. Ich użycie lub chociażby zdobycie z pewnością zostałoby w portach dostrzeżone. Wydaje mi się, że Ci nieszczęśnicy swoją rolę już wykonali. Choć oczywiście mogę się mylić, nic nie wydaje się pewne, Kirino-sama - odpowiedział, lekko skłaniając głowę w kierunku Liderki. - Nie wiem co było jego prawdziwym celem, unicestwienie Rady, zburzenie starego porządku, wyeliminowanie Shiro Ryu, skłócenie klanów... Może wszystko po części, co mu się zdecydowanie udało. Nie wiem co Hanji planuje dalej ale skuteczniej będzie mógł działać w pojedynkę z wybranymi do tego ludźmi. Zresztą jeden z nich jest też powodem dla którego od razu po powrocie tutaj przybyłem - jeszcze dodał, po części wyjawiając powód dla którego pojawił się tu w takim a nie innym stroju.
- Na krótko przed dopłynięciem statków do portu w celu ewakuacji ludności Kami no Hikage, doki zostały zaatakowane przez jednego z czołowych popleczników Suzumury Hanjiego. Ten osobnik zachował własną wolę, nie był bezmyślnym narzędziem... i posiadał zdolności naszych sąsiadów z Rodu Ayatsuri - wyjawił, choć to wciąż mogło wydawać się mało znaczącym faktem przy tym co się tam właściwie zdarzyło. Takie wrażenie odnieść można było dlatego, bo Kenshi nie wyjawił jeszcze wszystkiego, pomału dzieląc się informacjami, dawał czas na bieżące analizowanie otrzymywanych informacji i ewentualne zadawanie pytań. - Marionetkarz władał dwiema przeobrażonymi kukłami z ludzkich ciał... Jedno z nich należało do klanu Haretsu, ale drugie... Do naszego.
Zwracając się z tymi słowami do Shirei-kana, uważnie przyglądał się jej twarzy, obserwujac czy to co powiedział wywoła zdziwienie. Czy przywódczyni Maji miała pojęcie o zaginięciu własnego człowieka? A jeżeli tak to kiedy to mogło mieć miejsce? Perspektywa czasu w jakim nastapiło zaginięcie, mogło rzucić światło na wiele innych kwestii - choćby zdolności organizacyjnych przeciwnika i jego zasięgu działania.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Siedziba władzy

Postprzez Venus » 26 sie 2018, o 21:19

Lider Maji
NPC Hibiki Kirino


Nic a nic nie było pewne w tym świecie. Rzeczy niemożliwe nagle stawały się realne i niekoniecznie miało to dobry wpływ na kolejne wydarzenia. Ich zadaniem było robienie wszystkiego, by następstwa pewnych czynów były jak najmniej szkodliwe. Bądź też starać się do nich nie dopuścić, jeżeli już jest to możliwe. Bywało przecież, że na niektóre sprawy nie mieli wpływu, bądź byli nich całkowicie nieświadomi. Takim czymś było to, co działo się wewnątrz Shiro Ryu, w małym kręgu osób, które były wtajemniczone.
- Nikt nie myślał również, że Han ponownie się pojawi, a jednak. W jego przypadku powinniśmy brać wszystkie możliwości pod uwagę. - podsumowała, z początku uśmiechając się krzywo. To prawda, nikomu do głowy nie przyszło, że ten, który został pokonany dawno temu, którego ciało tkwiło szczelnie zamknięte przez tyle lat, po prostu im się pokazał. Od tak, jakby wybudził się z nieco dłuższego snu.
Dalej nie przerywała Kenshiemu, gdyż najwidoczniej miał coś ważnego do powiedzenia. Jej czujne spojrzenie wbiło się w jego twarz, jakby obserwując każdą zmianę mimiki w jego wykonaniu. Któż to taki, kogo pojawienie się zmusiło członka klanu Maji do tak rychłego odwiedzenia jej gabinetu? Spodziewałaby się w tym momencie jakiś informacji o ewentualnym szpiegu, bądź też informatorze, a tymczasem zadziwiła ją inna informacja. Marionetki z ludzkich ciał i to w dodatku... najwidoczniej z kogoś, kto posiadał ich umiejętności. Brwi kobiety natychmiast się zmarszczyły, co ewidentnie świadczyło o tym, że ta informacja jej się nie podobała. Jeśli to była prawda, oznacza to, że ich pobratymca został zamordowany, a do tego zbezczeszczony i wykorzystany w tak paskudnej akcji. Kto wie, jak dawno stworzona została ta marionetka.
- Marionetki z tak unikalnymi zdolnościami to nie przypadek ani dzieło cudu. - mruknęła jakby sama do siebie, nie mogąc sobie wyobrazić, jak można zrobić coś takiego drugiemu człowiekowi. Owszem, niektórzy mogli uważać się za narzędzie, ale tu nie decydowali sami o sobie. - Czy możesz mi opisać jego wygląd? - zapytała nieco ożywiona, chcąc dojść do tego, czy rzeczywiście ktoś taki w ich szeregach był. Cóż, nie można było zaprzeczyć temu, iż zaginięcia się zdarzały. Ciała odnajdywano, a czasami nie, ale musiała znać więcej informacji, bo bez tego nie ruszy dalej.
Obrazek

Jeśli czegoś potrzebujesz lub nie wiesz, śmiało zwróć się do mnie. Wystarczy napisać prywatną wiadomość czy też odezwać się na gg, zawsze odpowiem.
Have fun!
Avatar użytkownika

Venus
 
Posty: 1551
Dołączył(a): 9 cze 2015, o 23:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Bogini
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
GG: 4208281
Multikonta: Nikusui

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 31 sie 2018, o 22:00

Mężczyzna przedstawił swój pogląd co do pozostałych przy życiu członków dawnego zakonu Shiro Ryu. W stosunku do tych z którymi ramię w ramie stawiał czoło zagrożeniu, pokładał pewną ufność. Nie można było jednak mylić tego z ignorancją. Wiara nie była ułomnością. Wręcz przeciwnie, dodawała sił.
- To prawda, dlatego tylko wyrażam swoją opinię, której nie śmiem brać za pewnik - w obronie odpowiedział, skłaniając delikatnie głowę w obliczu swojej Shirei-kan. - Tak jak powiedziałaś, należy wszystko brać pod uwagę - dodał, unosząc ponownie swoje spojrzenie.
Czarnowłosy nie zwlekał dłużej i przeszedł do sedna, ujawniając przeciwnika z jakim przyszło im się zmierzyć. Przedstawiciel klanu Ayatsuri, władał niebywałymi zdolnościami co też zostało Hibiki przekazane. Te informacje, spotkały się z jej uznaniem. Szczególne ożywienie dostrzegł u kobiety, gdy wspomniał o marionetce, która władała zdolnościami klanu Maji, co też oznaczało, że ktoś z Rodu marionetkarzy, dorwał człowieka z naszego Szczepu. Ze strony Kirino-sama, padło również konkretne pytanie. Niestety, odpowiedź na nie nie mogła być zadowalająca.
- Niestety, ale chyba nie będę na tyle pomocny, by nakierować na ego tozsamość. Wszystko działo się bardzo szybko, a ja również nie znajdowałem się zbyt blisko. Niemniej... Był to osobnik płci męskiej... średniego wzrostu... Nie wiele w nim zostało z człowieka. Na plecach miał zamontowany mechanizm imitujący skrzydła. Mógł przy ich pomocy zarówno się unosić jak i strzelać żelaznymi piórami... Wymyśle wyposażenie, które nie wiem ile zawdzięczało technice, a ile zdolnościom tego kuglarza - odpowiedział, starając sobie przypomnieć jak najwięcej szczegółów z tamtego dnia. Wszystko w tym przypadku mogło mieć znaczenie, nawet rzeczy który mogły zdawać się błahostkami.
- W trakcie walki, naszego pobratymca... a raczej marionetkę dosięgła kombinacja różnych ataków. Został zniszczony, materiał z jakiego powstał uległ stopieniu. Przynajmniej mamy świadomość, że już nikt nie będzie mógł użyć jego ciała, do znieważania jego pamięci - wyraził na głos, ściągając ku sobie delikatnie brwi. Nie było chyba nic takiego, co by mógł jeszcze istotnego powiedzieć o tamtym zdarzeniu. Nic co by miało znaczenie w kwestii przeszłości nieznanego Majiego.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Siedziba władzy

Postprzez Venus » 2 wrz 2018, o 14:11

Lider Maji
NPC Hibiki Kirino


Kirino z uwagą słuchała Kenshiego, chcąc zbliżyć się do rozwiązania tej zagadki. Co jak co, ale ktoś z ich szczepu został bezwstydnie wykorzystany. I to w walce przeciwko swoim. Czyste barbarzyństwo. Nie wiedziała jak zrobiła to ta cała Kabuto, ale na ten moment nie chciała tego drążyć. Poza tym, tożsamość tego mężczyzny nie dawała jej spokoju. Nie mógł to być ktoś zwykły, nikt nie porwałby się na wykorzystanie kogoś, kto miał umiejętności co najwyżej przeciętne. Dlatego przez myśl przebiegła jej jedna sprawa zaginięcia. Być może to był dobry trop.
- Rozumiem. - podsumowała krótko, po czym wstała i podeszła do szafy stojącej pod ścianą, niedaleko okna. - Jeżeli to wszystko, dziękuję za informacje. Resztą już się zajmę. - dodała, otwierając szafę i wyciągając z niej wielką, masywną księgę. Okładka była skórzana, nieco stara, nosząca ślady użycia. Położyła ją na biurko, jeszcze nim Kenshi wyszedł. I właśnie wtedy przypomniała sobie o czymś jeszcze.
- Dotarły do mnie wieści, iż między Hyuuga a Yamanaka wybuchła wojna. Proszę cię więc o zachowanie ostrożności, jeśli będziesz poruszał się po tamtych terenach. I o informacje, jeśli jakieś zdobędziesz. Na jakikolwiek temat. - powiedziała, ponownie zwracając spojrzenie na mężczyznę. Rzecz jasna nie zamierzała go tam wysyłać, te prowincje nie znajdowały się w ich bliskim sąsiedztwie, aczkolwiek różnie losy bitwy mogły się potoczyć. Nie był to według Shirei-kan Maji dobry moment, na tę wojnę, ale nie miała na to wpływu.
- W związku z zaistniałymi sytuacjami, chcę wiedzieć o każdym opuszczeniu osady. - to rozumiało się samo przez się. Nie mogła pozwolić sobie na straty w ludziach, więc oczekiwała potwierdzenia ze strony Kenshiego. I to nie było tak, że trzymała go w osadzie na siłę. Absolutnie. To było oczywiście, że powinna wiedzieć kto, kiedy i w jakim celu opuszcza Atsui. Było to naturalne zagranie, o czym członek klanu Maji powinien doskonale wiedzieć. Tak czy siak, potrzebowała jedynie potwierdzenia jej zaleceń, po czym Kenshi był już wolny. A sama mogła przejrzeć księgę, by zobaczyć, czy jej podejrzenia są słuszne. Był bowiem ktoś, kto posiadał wielką siłę, zaginął dawno temu, po czym został uznany za zmarłego. I księga go pokazała.
Maji Ushiro. Kirino przeczytała w myślach, wzrokiem dalej błądząc po zapiskach. Zaginął jakoś sto lat temu na terenach Samotnych Wydm, podczas wykonywania misji. Niesamowicie utalentowany, przyboczny Shirei-kan. Mógł być łakomym kąskiem i było duże prawdopodobieństwo, że to właśnie on został wykorzystany. Zwłaszcza, że do dziś jego ciała nie odnaleziono.
Obrazek

Jeśli czegoś potrzebujesz lub nie wiesz, śmiało zwróć się do mnie. Wystarczy napisać prywatną wiadomość czy też odezwać się na gg, zawsze odpowiem.
Have fun!
Avatar użytkownika

Venus
 
Posty: 1551
Dołączył(a): 9 cze 2015, o 23:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Bogini
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
GG: 4208281
Multikonta: Nikusui

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 2 wrz 2018, o 21:41

Po wyjawieniu wszystkich informacji, pozostało mu czekać na to, co odpowie Kirino-sama. Kobieta w ciszy wysłuchała, a następnie krótko potwierdziła, że zrozumiała i podziękowała za przekazanie informacji. Po chwili podzieliła się z mężczyzną czymś jeszcze – wieściami z innej krainy geograficznej.
- Słyszałem pogłoski, ale nie sądziłem że mogą być prawdziwe. Tak nie wiele czasu upłynęło od masakry w Kami no Hikage… Karmazynowe Szczyty zawsze słynęły z poprawnych międzysąsiedzkich relacji – odpowiedział, zastanawiając się czy mógł w tym maczać palce Suzumura Hanji. Wydawało mu się to niemożliwe, biorąc pod uwagę tak krótki okres czasu. Z drugiej jednak strony, o czym przed chwilą rozmawiali? Niczego nie można było brać w takiej sytuacji za pewnik. Niczego. Z westchnięciem przytaknął, to było oczywiste że gdyby dowiedział się czegoś istotnego, przekaże to głowie swojego Szczepu.
Kirino wyraziła również jeszcze jedno pragnienie – chciała by komunikowano jej każdą próbe opuszczenia osady. Było to zrozumiałe polecenie, biorąc pod uwagę obecną sytuację geopolityczną oraz to co się udało dowiedzieć podczas walki z jednym z tak zwanych „Jeźdźców”. Kenshi nie miał z tym żadnych problemów.
- Oczywiście Kirino-sama. Dziękuje za audiencję – podziękował i potwierdził, lekko się kłaniając. Liderka z kolei podniosła się zza biurka i skierowała do biblioteczki w której znajdowały się opasłe tomiska. Mężczyzna uznając to za znak zakończenia spotkania, pokłonił się jeszcze raz, po czym odwrócił się i skierował do wyjścia.
Był zmęczony podróżą, zamierzał wrócić do siebie, porządnie wypocząć i dopiero po tym zacząć się zastanawiać nad tym co dalej. Ostatnie dni dostarczyły mnóstwo wrażeń, stąd też cieszył się na myśl, że doświadczy trochę spokoju w swoich czterech ścianach.

    [z/t]
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 20 paź 2018, o 21:46

Maji wykorzystał kilka danych mu dni, na wypoczynek, treningi, a także na pozałatwianie spraw w warsztacie i kuźni. Podczas ostatniego spotkania z Kirino-dono, dał słowo, że nie opuści osady bez słowa. Było to zrozumiałe - napięta sytuacja na pograniczu Samotnych Wydm, insynuowała, że i na granicach prowincji, mogą się zdarzyć niebezpieczne incydenty. Dni jednak mijały, Kenshi odpoczywał, a sytuacja wcale nie zmieniała się na lepsze. Co więcej, do osady docierało co raz więcej niepokojących wieści. Atsui wydawało się wciąż w miarę bezpieczne, ale Kenshi wolał sam się o tym przekonać.
Po opuszczeniu kuźni, obrał główną ścieżkę prowadzącą do dzielnicy szczepu Maji, a gdy dotarł do tego obszaru, skierował się od razu do budynku siedziby władzy. Popołudniowa pora zdążyła wygonić większość interesantów urzędu - Kenshi przemierzając korytarze, schował dłonie w płaszczu. Uważnie spoglądał w ostatni zaułek - w ten z którego po wyjściu pojawi się wprost przed strażnikami pilnujących gabinetu Hibiki Kirino.
- Proszę przekazać, że Kenshi Maji prosi Shirei-kana o audiencję - wypowiedział powoli, nie spuszczając spojrzenia z dwójki mężczyzn. Ci nie mieli problemu ze zrozumieniem, bo wymienili się tylko spojrzeniami, a po chwili jeden z nich, zapukał po czym zniknął we wnętrzu gabinetu. Czarnowłosemu w tym momencie nie pozostało nic innego, jak czekać spokojnie na decyzję przywódczyni szczepu.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Siedziba władzy

Postprzez Rindou Arashi » 24 paź 2018, o 16:30

"Ostatni Smok"
Misja rangi B dla Defa i Venus (Kenshi und Nikusui)
1 / ...



Dzień jak co dzień, standardowa pustynna pogoda. Słoneczko świeciło z gołego, bezchmurnego nieba. Powietrze stało, jedynie raz na jakiś czas wiatr poruszył piaskiem, rzucając go prosto w oczy przechodzących ulicami ludzi. Było już po południu, więc wielka kula ognia powoli schodziła z nieba, jednakże nim to nastąpi, czeka mieszkańców osady jeszcze kilka godzin wysokiej temperatury. Ci, jak to mają w zwyczaju, zajmowali się głównie swoją pracą, chowając się przed słońcem i pijąc dużo wody. Strażnicy preferowali cienie budynków a kupcy kramy oraz namioty, których ściany odgradzały ich od grzejących promieni. Najgorzej mieli ci, którzy przyjechali tutaj z zielonych krain, gdyż nie byli przyzwyczajeni do tak ogromnych upałów, a to i tak tego dnia nie było aż tak źle...
No i gdzieś w tym całym zamieszaniu jest nasz dzisiejszy bohater. Członek organizacji, która najlepsze czasy ma już za sobą. Białe smoki ukrywały się po całym świecie, starając się po niespodziewanym ciosie zadanym w sercu świata. Wielu z nich umarło, a ci, którzy jakoś sobie poradzili, starają się przywrócić porządek na świecie, dawną potęgę oraz dobre imię, które przez niedawne wydarzenia zostało zatracone. To przynajmniej robili jego dawni kompani. Kenshi w tym czasie wrócił w swoje rodzinne strony, gdzie oddawał się treningom i wewnętrznym kontemplacjom. Jednakże i na niego przyszedł moment, w którym trzeba było rozpocząć działać, trzeba było wyjść z ukrycia, rozeznać się w świecie i ruszyć przed siebie, ku przygodom. Nim jednak to się stanie, najlepiej najpierw zasięgnąć języka, a jak wiadomo, nikt nie posiada więcej wiedzy, niż głowa całego klanu i dlatego też to właśnie do jej siedziby się skierował. Niestety, nie miał zbyt wiele szczęścia, kiedy tylko wszedł do budynku i rozpoczął rozmowę ze strażnikami, jeden z nich na chwilę zniknął w głębi korytarza, którego pilnowali. Nie było go chwilę, podczas której drugi z duetu prowadził luźną rozmowę. Kiedy już wrócił posłaniec, pokręcił głową i spojrzał w oczy Kenshiego.
- Niestety ale przywódczyni nie ma już w jej gabinecie, musiała wyjść wcześniej. Jeżeli to nic pilnego, to przyjdź jutro, na pewno wtedy cię przyjmie. - odpowiedział na wcześniej zadane pytanie, po czym wrócił na swoje miejsce. Nawet jeżeli nie było szefowej, to ich zadaniem było pilnować wszystkiego co znajduje się w gabinecie. O tej porze cała siedziba była raczej pusta, większość interesantów załatwiła już swoje a pozostali pracujący tutaj przesiadywali w swoich pokojach i kończyli to co mieli na dzisiaj do zrobienia, oni także chcieli być jak najszybciej w swoim domu, gdzie będą mogli trochę odpocząć. Nasz bohater nie miał zbyt wiele do roboty, dlatego też w końcu musiał opuścić budynek. Po przejściu przez długi korytarz, wyszedł przez duże, ozdobne drzwi, dając się oświetlić słońcu. Te nie przestawało świecić ani na moment. Po spojrzeniu na niebo dało się zrozumieć, że nie zmieni się to zbyt prędko. Jednakże nie to było najciekawszą rzeczą, otóż, kiedy tylko Kenshi wyszedł, spostrzegł ruch w jednej z uliczek między domami naprzeciwko wejścia. Wysoka osoba bardzo szybko zniknęła, kiedy tylko spostrzegła wychodzącą sylwetkę. Przypadek??
Rindou Arashi
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 25 paź 2018, o 17:50

Wojownik szczepu kierując się do siedziby klanu, liczył na rozmowę z Liderem i otrzymanie zgody na opuszczenie osady i możliwość działania poza jej terytoriami. Oczekując na ten moment, nawet przez chwilę nie przypuszczał, że otrzyma taką odpowiedź, jaka chwilę później napłynęła, z ust powracającego strażnika.
- Rozumiem, dzięki za informacje - mruknął w odpowiedzi, przez sekundę, a może dwie, spoglądając na tą dwójkę, która stała na straży korytarza prowadzącego do gabinetu Kirino Hibiki. W końcu jednak - lekkim skinięciem głowy, zaznaczył że to już wszystko z jego strony, po czym skierował swoje kroki, z powrotem w miejsce z którego nadszedł. Opuszczając budynek, zastanawiał się, co mogło być powodem opuszczenia przez liderkę swojego gabinetu, w czasie gdy ta zwyczajowo jeszcze pełniła swój urząd. Czyżby mogło to być spowodowane niepokojącymi wieściami nadchodzącymi zza granicy?
Czarnowłosy opuścił budynek, przez chwilę nie czyniąc ani jednego kroku dalej. Zastanawiał się co uczynić dalej - skierować się do domu, pokręcić po mieście, a może udać do gospody. Już był nawet gotów skłonić się ku tej trzeciej propozycji, gdy zauważył nienaturalne zachowanie u osoby znajdującej się w pobliżu wyjścia z siedziby. Osoba ta spoglądała w kierunku Kenshiego, ale gdy ten lustrują otoczenie, spojrzał w tamtą stronę - nieznajomy zwyczajnie czmychnął w ciemny zaułek, nie dając wojownikowi szczepu Maji czasu na przyjrzenie się mu. Jedyne co ten zdążył zauważyć to wysoka sylwetka osoby uciekającej.
Sytuacja jaka nastąpiła, była specyficzna. Maji nie miał powodu ścigać tamtej osoby, mógł się również mylić, jakoby był obiektem obserwacji. Przeczucie jednak, które przez lata wypracował, nie pozwalało mu zignorować tej całej sytuacji. Z uwagi na to, że i tak na chwilę obecną nie miał jako takich planów - postanowił sprawdzić swoje przypuszczenia. Z tego też powodu, jeszcze raz rozejrzał się na boki, a następnie nie zwlekając, ruszył za nieznajomym w stronę ciemnego zaułku. Oczywiście jednak, zachowujac przy tym szczególną uwagę.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Siedziba władzy

Postprzez Rindou Arashi » 29 paź 2018, o 20:24

5 /...

Ulice były pełniejsze niż zwykle o tej porze dnia, zdawało się, że jakby tak więcej kupców niż zwykle, tylko dlaczego?? Nie wiadomo, niektórzy rozpowiadali, że zostali zawróceni na trakcie do Tsurai, inni mówili, że przeganiali ich jacyś shinobi, którzy jedynie blokowali drogi. W każdym razie, było ich trochę, jednakże nawet mimo to, nasz bohater zdołał dostrzec jakiś niepokojący ruch. Ewidentnie ktoś mu się przyglądał, trzeba było to załatwić i to jak najszybciej. Kenshi ruszył przed siebie, kierując się w stronę wąskiej uliczki. Nie wiadomo co go tam spotka, przeważnie w takich miejscach czaiło się wiele nieprzyjemnych rzeczy. Z początku nie widział zbyt wiele, gdyż znajdujące się przy niej budynki zasłaniały ją od wpadającego tam światła, pozwalając dostrzec jedynie wejście. Dopiero po chwili, kiedy się zbliżył, dostrzegł coś dziwnego. Pomijając leżące na ziemi śmieci, resztki jedzenia oraz podarte ubrania, które zapewne zostawili tu bezdomni bądź kurtyzany, zdawało mu się, że leżała tam koperta. Biała, niepasująca do całego otoczenia karta papieru w ozdobnym opakowaniu. Oj bardzo kusiło, żeby sprawdzić co to jest, jednakże wymagało to wejścia te kilka kroków w głąb pustej uliczki. Zapewne nasz heros walczył trochę z samym sobą, jednakże w końcu zdecydował się do niej podejść. Ruszył nogami kilka razy i już mógł się schylić po kartkę, kiedy tylko otworzył ją, dostrzegł, że jest... Pusta! Właśnie tak, nie było na niej nic. Dodatkowo, chwilę później, usłyszał stukot za swoimi plecami. Coś jakby ktoś tam wylądował, właśnie tak też było.
- Kenshi-San, myślałem, że przepadłeś. - głos, który usłyszał wydawał mu się znany, jednakże nie mógł sobie przypomnieć do kogo należy. Kiedy tylko odwrócił się, żeby spojrzeć kim jest niespodziewany gość, dostrzegł wysokiego mężczyznę odziane na biało o szarych włosach i okularach na głowie.
Zapewne słyszałeś o tym wszystkim, co nam się przydarzyło w Kami no Hikage. Jednakże, nie o tym chciałem z tobą porozmawiać. - no nie mógł sobie przypomnieć o co chodziło, kim jest ten jegomość. Z jednej strony czuł, że powinien go znać, z drugiej strony pustka. Czy to tak powinno być??
Rindou Arashi
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 30 paź 2018, o 21:44

Dziwne zdarzenie, którego był zarówno świadkiem i uczestnikiem, skłoniła go do szybkiego działania. Wiedząc w którym zaułku nieznajomy osobnik zniknął, ruszył jego tropem. Nim jednak przekroczył próg zaułka, rozejrzał się jeszcze raz, upewniając czy nikt więcej go nie obserwuje. Oczywiście mógł się mylić, ale ta jedna niespodziewana sytuacja, była aż nadto wystarczająca i kolejnych wolał być zawczasu świadom.
Korytarz wytyczony uliczką prowadzącą między budynkami, był wąski, ale wystarczający do tego, by swobodnie się poruszać. Kenshi podążał śladem nieznajomego, uważnie wypatrując jego sylwetki, ale jedyne co napotykał to śmieci pozostawione przez włóczęgów i innych przemieszczających się taką samą drogą. Jego uwagę jednak zwróciło coś, co odznaczało się na tle tego co się tam znajdowało. Biała kartka, czy też raczej koperta. Znajdowała się kilka kroków dalej. By po nią sięgnąć, wystarczyło tylko przejść kilka kolejnych metrów. Nie to jednak dziwne znalezisko było w centrum jego zainteresowań, tylko nieznajomy, który tędy się przemieszczał. I ten właśnie powód wstrzymywał go przed sięgnięciem po to. Z pewnym niezadowoleniem spojrzał na siebie, szukając jakby powodu, aby zrobić coś więcej, ale mimo że przebył taki dystans, nie napotkał żadnego znaczącego śladu, w tym także sylwetki nieznajomego. Chcąc więc nie chcąc, sięgnął po to co mu tylko pozostało. Wykonał te kilkanaście kroków, nachylił się i wyciągnął dłoń po śnieżnobiałą kopertę. I co w niej znalazł? Nic.
Poczuł za sobą podmuch więc szybko się odwrócił dłoń kładąc na rękojeści katany przepasanej u boku. Trzymając za głownią, spoglądał na człowieka, którego najpewniej ścigał. Co najdziwniejsze, nieznajomy go znał.
- Kim jesteś? Nie kojarzę Cię... - powiedział, nie spuszczając go ani na moment z oka. Maji mimo, że nie był zbyt długo członkiem zakonu, zdążył poznać znaczną liczbę ludzi. A z nich jedynie garstka uchroniła się przed masakrą w Kami no Hikage. Tego człowieka, nie było z nimi na okręcie. Czarnowłosy przez to też nie chciał nic mówić o organizacji, bo równie dobrze ten człowiek mógł być tylko kimś kto się podszywał pod kogoś kto miałby być po naszej stronie, a w rzeczywistości, służył Sazamurze Hanjiemu.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Siedziba władzy

Postprzez Rindou Arashi » 1 lis 2018, o 17:54

9 / ...

W okolicy panowała cisza i spokój, jedyne co dało się słyszeć to obijające się o ścianę budynku drewniane okiennice. Zapewne to stamtąd przed chwilą wyskoczył przybysz. Ten przez chwilę stał, przyglądając się swojemu rozmówcy, tak jakby chciał potwierdzić, czy to aby na pewno on. Kiedy tylko się utwierdził, wykonał jeden a chwilę później drugi krok w kierunku Kenshiego. Po skończeniu, był już na tyle głęboko uliczki, że dało się go dostrzec stojąc jedynie naprzeciw wejścia. Wtedy też klasnął w dłonie a jego włosy pasmo po paśmie zaczęły zmieniać kolor, wracając do prawie czarnej barwy, która nosił od urodzenia.
Obrazek
- Jestem Tetsuo, dawny Zielony Smok, kiedy to jeszcze miało znaczenie. Mogłeś o mnie nie słyszeć Kenshi-san, gdyż większość czasu działałem w zupełnie innym sektorze co ty. Jednakże ja co nie co o tobie słyszałem. Nie musisz się martwić, nie jest po stronie zdrajców. Kiedy zachodziły te przedziwne zmiany, ja badałem Tajemniczy Las.. Jednakże, pozostawmy przeszłość za nami... - odpowiedział na pytanie, dodając do tego pewne drobiazgi o samym sobie. Miał nadzieję, że to zapewni jego rozmówcę o jego intencjach. Spokojnym, ale miarowym krokiem podszedł do ściany, o którą chciał się oprzeć, po czym wyciągnął dużą, drewnianą fajkę w kształcie smoka. Pomalowana była na biało z kilkoma inkrustacjami z białego złota. Całość wyglądała bardzo interesująco, gdyż było to herbowy smok Shiro-ryu, który w paszczy trzymał ludzką czaszkę, ta z kolei pełniła rolę cybuchu, do którego właśnie nasypał sobie pachnącego kakaem tytoniu.
- Powód mojej wizyty nie jest powiązany z naszą przeszłością. Shiro-Ryu nie istnieją, niedobitki, które nie mogą się z tym pogodzić starają się coś zdziałać, jednakże póki co, bez żadnego efektu... - odpalił tytoń i zaciągnął się sporą ilością dymu. Kiedy tylko go wypuścił, cała uliczka momentalnie zaczęła pachnieć jak świeże ciasteczka.- W sumie... Dlaczego ty do nich nie dołączyłeś? Jesteś silny, zapewne przydałaby się im twoja pomoc. - rzucił, chcąc na chwilę odejść do głównego tematu rozmowy, w końcu jego też ciekawił rozmówca, jego powody powrotu do domu czy też zdanie na temat niedobitków organizacji, a raczej resztach jego dawnych towarzyszy.
Rindou Arashi
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 2 lis 2018, o 23:12

Mężczyzna, który pojawił się w zaułku, nie był dla Kenshiego znany, a mimo to ten kojarzył Majiego. Nieznajomy zaczął wyjawiać kolejne informacje - rozpoczynając od ujawnienia swojego prawdziwego wyglądu. Ten jednak, dalej nic nie mówił Kenshiemu. Czarnowłosy mężczyzna ujawnił, że niegdyś piastował pozycję Zielonego Smoka - statusu w Shiro Ryu, który i przypadł Kenshiemu. Wszystko to jednak działo się jeszcze przed masakrą w Kami no Hikage. W momencie, gdy miało to jeszcze znaczenie. Była to już przeszłość, do której nie wiadomo czy był sens wracać. Szczególnie, przy nieznajomym. Pomimo takich informacji, Maji wciąż nie wiedział czy powinien mu ufać. O takie informacje, wcale nie było ciężko dla kogoś, kto był wysoko w hierarchii. A Hanji i jego pozostali przy świadomości poplecznicy, właśnie takimi ludźmi byli.
Tetsuo kontynuował swoją wypowiedź, wspominając o innych członkach Shiro Ryu, którzy rozpierzchli się po świecie, próbując coś zdziałać - z jego ust wynikało że z marnym skutkiem. Słysząc to, Maji poczuł nieprzyjemne kłucie w sercu. Ponad to Kenshi się dowiedział, że Tetsuo działał na terenie Tajemniczego Lasu. Czego jednak tam szukał, pozostało dla niego tajemnicą.
- Nie zaatakowałeś mnie bezmyślnie, wiec już wiem że nie jesteś jednym z naszych braci, których pozbawiono wolnej woli. Pomimo jednak tego, twoje słowa wcale nie sprawiły, że Ci zaufałem. O tym co mówisz, wiedzą także potwory, które stoją za masakrą w Kami no Hikage. Nic nie stałoby na przeszkodzie, by mogli spróbować w taki sposób pozyskać informację o tych, którzy dla wymierzenia sprawiedliwości, poświęcili się spawie
Powiedział, bez owijania w bawełnę, bo też Kenshi nie był człowiekiem, który bawił się w uprzejmości, a także w zachowania, które miałyby przeciągać coś co mogło stanowić zagrożenie dla niego, ludzi których zaufania nie chciał nadszarpnąć, ani bezpieczeństwa tych, którzy tu mieszkali i mogli się stać ofiarami.
- Bez owijania... Nie znalazłeś mnie po to by rozmawiać o banałach. Wypytujesz mnie o tych, którzy przestali istnieć... Czego chcesz? - zapytał, wprost, wciąż lustrując rozmówcę odzianego w biel i palącego fajkę w symbolicznym kształcie organizacji, która jeszcze do nie dawna stała na straży pokoju kontynentu.[/akap]
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Siedziba władzy

Postprzez Rindou Arashi » 12 lis 2018, o 14:43

13 / ...

Mężczyzna w okularkach wykonał krok w bok i oparł się plecami o ścianę, w spokoju przysłuchując się słowom swojego rozmówcy. Kiedy ten przeszedł prosto z mostu do konkretów, uśmiechnął się i spojrzał po raz kolejny na Kenshiego.
- Dobrze, skoro chcesz, to przejdę od razu do konkretów. Jestem lekarzem, chociaż specjalizuję się w roślinach. Nadałem przedziwne gatunki rosnące w Tajemniczym Lesie, wiele z nich przerasta nasze pojmowanie świata. To tylko hipoteza, ale być może któreś z nich mogło posłużyć to wyprania mózgów naszych braci. niestety, nie mogę tego od tak stwierdzić. - zaczął swój wywód, przy okazji wyciągając Książkę. Przekartkował ją, pokazując poprzyklejane tam ususzone zioła oraz porobione ich opisy.
- W Yusetsu jest pewna wioska na uboczu, wielu o niej zapomniało. Mieszkał tam ktoś bardzo intrygujący, jedni powiedzieliby, że geniusz, inni że szaleniec. Ważne jest to, że bywał on bardzo często w Tajemniczym Lesie. - schował książkę do torby i spojrzał na Kenshiego, przyglądając mu się. Nie wiedział czy jego wyjaśnienia do niego dotrą, w końcu tak na prawdę nie był on w żaden sposób powiązany ze sprawą.
- Wiem, że jego dom był bardzo często obserwowany przez Shiro-Ryu, tylko nie wiem dlaczego. Dlatego też nie chciałbym zwiedzać tego wszystkiego sam. Nie wiem co, albo kogo tam znajdę... - Wyciągnął dłoń w kierunku Kenshiego, być może nie znali się osobiście, jednakże w wielu kwestiach byli podobni. W końcu obaj poświęcili kawałek siebie dla dobra świata, wstępując do smoków. Czy i tym razem coś ich połączy??
Rindou Arashi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Dzielnica szczepu Maji

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość