Siedziba władzy

Siedziba władzy

Postprzez Defrevin » 1 gru 2017, o 19:53

Obrazek
Siedziba władzy


Kluczowe miejsce dla funkcjonowania całej dzielnicy. Siedziba władzy jest centrum administracji całego niepodległego szczepu Maji. To tutaj podejmowane są najważniejsze decyzje. Ze względu na pełnione tutaj funkcje, budynek jest dość obszerny. Mieści się w nim recepcja, pomniejsze biura urzędników, ale także sala konferencyjna jak i siedziba głowy Szczepu. Wszelcy posłańcy i delegaci pozostałych prowincji właśnie w tym miejscu podejmowani są przez władze osady. Także tutaj zatwierdzane są misje dla Shinobich.

Ważne: Zarówno korytarzy jak i wejścia do budynku strzegą strażnicy
Jeśli masz ważną sprawę, pytanie lub potrzebujesz pomocy związanej z funkcjonowaniem forum, proszę wyślij do mnie prywatną wiadomość. Z chęcią zapoznam się ze sprawą i rozwieje wszelkie wątpliwości.
Avatar użytkownika

Defrevin
Założyciel Forum
 
Posty: 2118
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 22:31
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 1 gru 2017, o 20:20

Czarnowłosy spokojnie przemierzał dzielnice osady Kinkotsu, w końcu docierając do tej najważniejszej, dzielnicy szczepu Maji. Budynek administracji szczepu pełnił taką samą funkcję, jak oficjalna siedziba władz Rodu Sabaku, choć zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz, budowla była znacznie mniej okazała. Siedziba jednak szczyciła się podobnymi pomieszczeniami o podobnych funkcjach tak i tutaj też znajdował się gabinet liderki z którą czarnowłosy musiał się rozmówcić odnośnie swojej wyprawy. Kenshi wątpił w to, żeby Kirino Hibiki nie wiedziała o jego wypadzie. Szczególnie, że w Sogen odegrał nie małą rolę w Bitwie o Mur.
- Sentoki Kenshi Maji, proszę o zapowiedź mojego przybycia, chciałbym uzyskać audiencję u Shinrei-kan - zakomunikował Kenshi, stając przed dwójką strażników, którzy pilnowali przejścia do gabinetu szanownej Kirino-dono.
Czarnowłosy przeniósł wzrok na okno, z którego padały na hol ostatnie promyki zachodzącego słońca. Kenshi nie był pewien tego, czy zostanie przyjęty, a to ze względu na późną porę. Tak jak jednak wcześniej to sobie zaplanował, wolał spróbować od razu po przybyciu i mieć to z głowy. Trud podróżny wyraźnie widoczny zarówno na jego ubraniu jak i twarzy, mógł tu zadziałać na korzyść czarnowłosego, co też ten zamierzał wykorzystać. Był to jasny sygnał, że Maji nie czekał ze zdaniem relacji, nie wymigiwał się od odpowiedzialności, tylko od razu przybył do władzczyni.
Czarnowłosy jeszcze przed uzyskaniem zgody na przekroczenie progu gabinetu, obejrzał się na siebie z góry i dłońmi strzepnął chociaż odrobinę kurzu, nazbieranego na odzieniu w którym przemierzał niegościnną pustynię. - Niewielka pociecha z tego, że mniej pyłu wtargnie do jej gabinetu - przebiegło przez jego myśli, co o dziwo nawet go rozbawiło, wywołując delikatny uśmiech w kąciku ust.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Siedziba władzy

Postprzez Natsu » 2 gru 2017, o 23:39

Spoiler: pokaż
Obrazek

Dzień z wolna chylił się ku końcowi - a wraz z nim skłon ci oddała również podróż. Wraz z podróżą - Wojna. Jeździec Ognistego Rumaka był nad wyraz chojny, nad wyraz łaskawy - spojrzałn a ciebie przychylnym okiem i kiedy raz to zrobił, jedno z nich ciągle miał zawieszone na twojej sylwetce. Słuchał twoich słów, śledził twoje ruchy, a wraz z nim ci dowódcy, którzy potem mieli szepnąć jedno czy dwa poczciwe słówka tu i ówdzie, abyś został doceniony. Ten Jeździec powiedział nie swojej siostrze tamtego dnia. Czułeś oddech Śmierci na swoim karku? Na pewno czułeś woń jej oddechu wokół siebie - rozlewający się zapach juchy i opróżniające się jelita, w niej nigdy nie było nic romantycznego, tylko gnój i ziemia mieszająca się z ludzkimi wnętrznościami, na której można było się aż za łatwo poślizgnąć i anielskie łzy spadające z nieba, które miały zmyć pamięć po ludzkiej hańbie poczynionej na ziemi. To bogowie płakali czy może dusze tych wszystkich zmarłych, którym nie dane było podjąć dalszej wędrówki, na które Wojna nie spojrzała tak miło, jak spoglądała na ciebie? Nikt o to nie dbał. Historia pisana była rękoma zwycięzców, a ich nikt nie pytał, czy mieli rację. Zawsze ją mieli, bo tylko oni tą rację mogli przekazać. Wszystko to, co zostawiłeś za plecami, chyliło się ku końcowi. Jaki to słońce. Jak ten dzień. Powrót do samego startu, który tchnął wizją spokoju. Nic się tutaj nie zmieniło. Te same ulice, te same domy, nawet niektóre twarze te same, które można spokojnie rozpoznawać, jeśli wystarczająco często zaglądało się do tej dzielnicy. O, to ta pani, która codziennie o szóstej rano wiesza swoje pranie, rozciągając sznury między domami i ten sam pan, który codziennie o ósmej krzyczy na nią z okna, że zasłania mu widok. Ten sam kupiec, który jest tu już od lat i ludzie mu ufają, bo ma dobre towary i ten sam dziadek, tylko z roku na rok coraz starszy, który przesiaduje w innym okienku godzinami. Nic nie mówi. Tylko obserwuje. Chyba to właśnie o to toczyła się ta wojna. O dzień jutrzejszy. I ten następny. Bo to, co było za plecami, zbyt łatwo spalało się w pamięci. Za łatwo chyliło się ku końcowi. Siedziba Kirino również się nie zmieniła. Jest, była, będzie - tak jak i jest ta młoda, ale ambitna kobieta - czy długo? Lepiej nie ryzykować z tak ambitnymi założeniami. Zbyt wielu ludzi miało zbyt wysokie ambicje.
Jeden ze strażników bez słowa zapukał do drzwi, po czym gdy dało się słyszeć przeciągłe "prooszęęę" wszedł do środka. Nie słyszałeś o czym mówili, ale była to rozmowa bardzo krótka, bo zaraz te same drzwi się otworzyły i strażnik z nich wyszedł, zostawiając je otworzone. Zrobił ci przejście.
- Shirei-kan przyjmie Pana. - Zabrzmiały beznamiętne słowa człowieka, który stoi tutaj całymi dniami i nie ma nic do roboty, naprawdę - nie ma tu najazdów, niespodziewanych wybuchów - stoisz sobie i śnisz na jawie. Najgorzej, kiedy przypatoczy się ktoś taki jak ty i musisz się na moment wybudzić, żeby zapytać, czy wspaniałomyślna panienka nie zgodzi się kogoś przyjąć. Kiedy tylko wszedłeś do środka drzwi zostały za tobą zamknięte.
Kirino pół siedziała, pół leżała w półmroku pokoju, spoglądając na chylące się z wolna ku zachodowi słońce, które malowało błękitne niebo barwami pomarańczy, czerwieni i fioletu. Jak fioletowe były jej szklane, czyste oczy. Pobudzało duszę, która mogła unieść się ponad codzienność. Ludzka rzecz, czyż nie? Szukać uniesień w miejscu, z którego nie możemy się wyrwać. Gdzie nogi zbyt mocno przylegały do podłoża.
- Przybył Sentoki Kenshi Maji, Pan Brudny i Niewyspany, z wielkiej wyprawy! - Przedrzeźniła swojego strażnika, ściągając nogi ubrane w wysokie za kolana buty na obcasach (bogowie jedni wiedzą, jak ona w tym walczyła, ale to już była słodka tajemnica każdej kobiety), które podkreślały jej smukłe, strzeliste do samego nieba nogi, do których z całą pewnością nie jeden mężczyzna mógł klęknąć i się modlić. Swoim stylem w końcu nie przebierała w środkach, jeśli chodzi o podkreślanie przymiotów natury, których jej nie poskąpiono. Wyprostowała się, czarne włosy rozlały się po jej ramionach i plecach, gdy usiadła prosto i grzecznie, spoglądając z błyskiem w oku i uśmiechem na twoją osobę. - Hoo... jest gorzej, niż się spodziewałam. Coś ty taki wyszurany? Kazali ci zmieniać pieluchy w Sogen? - Jednak po chwili zrezygnowała z tej fałszywie grzecznej postawy i odchyliła się na swoim "like a boss" krzesełku, zapraszając gestem na krzesełko naprzeciwko jej biurka. Siup na dywanik! Migiem! - Dobrze cię widzieć całego i zdrowego, Kenshi.
Avatar użytkownika

Natsu
Moderator
 
Posty: 2256
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 17:36
Wiek postaci: 0
GG: 6078035
Multikonta: Natsume

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 3 gru 2017, o 13:17

Czarnowłosy dość szybko uzyskał informację, że uzyska audiencję u przywódczyni Szczepu Maji. Drzwi, które po wejściu strażnika do gabinetu zostały zamknięte, po chwili się otworzyły na oścież, a mężczyzna strzegący wejścia, wprost oznajmił, że zostanie przyjęty do środka. Maji spodziewał się prędzej, że chwilę po sterczy przed gabinetem, aby się nie poczuć zbyt pewnie, ale taki rozwój sytuacji, był jak najbardziej przez niego przyjęty z ulgą. Skorzystał więc z zaproszenia, skinąwszy w geście podziękowania strażnikowi. Przekroczył próg gabinetu.
W pomieszczeniu panował półmrok, wynikający z co raz mniejszego światła wpadającego do pomieszczenia. Wzrok czarnowłosego szybko odnalazł półleżącą Kiriko, która bezwstydnie wyciągała nogi ku ostatnim promieniom słonecznym. Kenshi musiał zawalczyć ze sobą, żeby oderwać od nich wzrok. Uszczypliwość, która popłynęła z kierunku przywódczyni szczepu, dużo tu pomogła.
- Domyślałem się, że moja nieobecność nie mogła się ukryć na tak długo, dlatego przychodzę Shirei-kan od razu z podróży, chciałem zdać Ci raport z obrony Muru. Z wydarzeń które myślę, niedługo odbiją się głośnym echem na całym kontynencie - oznajmił czarnowłosy, korzystając z gestu Kirino-dono, która wskazała mu krzesło na przeciwko swojego biurka.
- Zanim jednak przejdę do tego, chciałem wpierw zapytać, czy w tym czasie w okolicy bądź w samej osadzie, lub dzielnicy naszego szczepu, wydarzyło się coś niepokojącego? Będąc tak daleko, byłem całkowicie odcięty od informacji odnośnie Atsui, a tym bardziej Kinkotsu - zapytał czarnowłosy wprost, odwzajemniając mocne spojrzenie. Kenshi, mimo że był podwładnym, wykazał wielokrotnie swoją wartość, nie zawsze kończąc zdarzenia ujawnianymi informacji. O dużej częsci tych działań, Shirei-kan nie mogła wiedzieć, ale to nie przeszkadzało Keshiemy zdawać sobie sprawy z własnej wartości.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Siedziba władzy

Postprzez Natsu » 3 gru 2017, o 14:12

Spoiler: pokaż
Obrazek

Jej powłóczyste ruchy służyły temu, by łowić. Jedno przeciągnięcie nóg po stole, tych długich i zgrabnych,
drugie przeciągnięcie palców po szyi, niby to bezwiednie, kiedy obserwowała cię, przyciągała każdy twój ruch jak magnes. I nie potrzebowała do tego nawet krztyny chakry. Przenikała bystrym, uważnym fioletem i wpełzała pod skórę, zostając pod nią na dłużej - wszystko to grzeszne. Zakazane Owoce zawsze smakowały najlepiej, zwłaszcza kiedy nie mogło się po nie sięgnąć, bo czy ktoś słyszał, żeby liderka prowadziła rozwiązłe życie mimo swojego sposobu życia? Nie. Femme Fatale, która nazbyt dobrze czarowała i co gorsza - świetnie się przy tym bawiła.
- Całe szczęście, przez niedobór Doko w szeregach nie ma kto łapać zaginionych kotów starszych pań. - Gdyby ktoś kompletnie obcy wszedł tutaj i posłuchał tej pogawędki, albo gdyby do kogoś obcego skierowała takie słowa, to ciężko by było stwierdzić tej osobie, czy czarnowłosa sobie żartuje czy może mówi całkowicie poważnie. Była podszyta ironią i sarkazmem, które wyniosła wręcz do sztuki w swoim władaniu. Były częściami jej, jej spojrzeniami, jej językiem, krążyły pod jej skórą i przesuwały się żyłami. Wredny troll, ot co - ale ta wredota nigdy nie przekraczała granic dobrego smaku i nigdy nie była kierowana do nieznajo... no dobra, nigdy nie mów nigdy. Czasem była. Tym nie mniej potrafiła zachować powagę kiedy tylko chciała. I kiedy sytuacja tego wymagała. - Odstawiając żarty na bok na drobną chwilę - dobrze cię widzieć. Opaliłeś się troszkę, czy tylko mi się wydaje? - Żarty zostały więc ostrawione na czas jednego zdania, ale hej - zawsze jakiś postęp, prawda? - Bezwolne koty latające po ulicach, jak wspominałam. - Ona tak poważnie? - Sabaku i Kaguya planują ślub polityczny. Jest już w trakcie poważnych przygotowań, dostałam nawet śliczne zaproszenie... Nie chciałbyś się ze mną wybrać? Nudno mi będzie tam samej oglądać jak lecą głowy obu stron. - Puknęła paznokciem w oparcie swojego krzesła. - A teraz zamieniam się w słuch. Zabaw mnie tą światową opowieścią, w której brałeś udział.
Avatar użytkownika

Natsu
Moderator
 
Posty: 2256
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 17:36
Wiek postaci: 0
GG: 6078035
Multikonta: Natsume

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 3 gru 2017, o 19:28

Kenshi nie zdawał sobie sprawy z tego, że wchodząc do gabinetu, stał się równocześnie zwierzyną, wokół której Kirino Hibiki, zacznie rozpościerać swoje wdzięki, chcąc owinąć mężczyznę wokół jednego palca już na samym początku spotkania. Po części, kobieta z zadowoleniem mogła już na początku ocenić uzyskane efekty, gdy wzrok mężczyzny dłużej niż powinien, zatrzymał się na jej długich nogach. Słabość ze strony czarnowłosego, została jednak ukazana tylko na początku, bo potem zajmując wskazane miejsce, przeszedł od razu do rzeczy które go sprowadziły do tego gabinetu.
Pytanie mężczyzny, czy nie działo się nic złego w okolicy jak i w samej osadzie, zostało zbyte szybką odpowiedzią o nic nie znaczących problemach zaginionych kotów, co Kenshi przyjął jako potwierdzenie tego, że wszystko jest w porządku. Wątpił by liderka tak jawnie i od niechcenia mówiła w ten sposób, gdyby faktycznie osadę toczyły poważne problemy.
- Dobrze więc słyszeć, że to nasze jedyne zmartwienie - podsumował czarnowłosy, odwzajemniając spojrzenie przywódczyni. Mężczyzna z pewnym zaskoczeniem przyjął jednak jej kolejną uwagę, odnośnie małżeństwa Sabaku z Kaguyą. Było to o tyle zaskakujące, że przecież ta prowincja została zagarnięta kościstym przez piaskowych wojowników. Kwaśny uśmiech u Kenshiego był podsumowaniem jego myśli, w których intensywnie zastanawiał się czy było to faktyczne zaplanowane rozwiązanie, czy też gwałtowny napływ emocji u jakichś młodych przedstawicieli tych klanów.
- Domyślam się, że nie chodzi tutaj o polityczny ślub Jou-dono, tylko kogoś młodszego, tak? - zapytał, a gdy usłyszał propozycję z ust Liderki, aby współtowarzyszyć jej podczas takiej uroczystości - skłonił delikatnie głową, wyjaśniając, że nie jest godny aby zająć miejsce obok przywódczyni. - Jestem pewny, że ktoś z starszyzny, będzie uradowany taką propozycją - Czy też możliwością pokazania się - przeszło mu przez myśl, pozwalając sobie na zachowanie podobnych rzeczy niejawnie, tylko w głowie. Po tych krótkich formalnościach, Kenshi postanowił przejść do sedna rzeczy, szczególnie gdy Liderka kpiarsko podsumowała jego udział w tamtych wydarzeniach. Uśmiech ukrywający zagryzione zęby, nie mogły pokazać tego, co teraz w stosunku do tej kobiety czuł.
- Dzikusy z którymi walczyliśmy, znają sztukę Ninpou. Nie byli to Ci sami tubylcy co opisani w annałach ksiąg. Ci potrafili manipulować swoim ciałem, przyzywać potężne stworzenia, władać żywiołami - oznajmił Kenshi, w dalszym ciągu, uśmiechając się w ten sam sposób - Ci tubylcy potrafili ponadto tworzyć dziwne, atramentowe stworzenia, które skutecznie przerzedzały szeregi obrońców, przy wykorzystaniu notek wybuchowych, a wiec narzędzi, które jak by się wydawało, dostępne są tylko nam, ludziom cywilizowanym - spostrzegł Kenshi - Wiele uległo zmianie od pierwszego zetknięcia z nimi i mam wrażenie, że taki rozwój nie mógł być wywołany bez pomocy zza Muru - Maji dokończył, zamykając na razie usta i czekając czy to co powiedział wywoła pożądany rezultat, czy też zostanie ponownie uraczony historią kotów, lub zlany umniejszającym jego rolę komentarzem.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Siedziba władzy

Postprzez Natsu » 4 gru 2017, o 18:44

Spoiler: pokaż
Obrazek

Ha! I o to chodziło, w końcu co to za łowy, w których gazela doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jest goniona przez lwa? Sztuka ta polegała na czymś innym. To nie był szaleńczy bieg przez piaski, przez wyschnięte trawy stepów, to była indoktrynacja. Lew leżał na ziemi, wygodnicki i spokojny, a gazela pasła się obok niego. Nie było żadnego impulsu, który sprawiłby, że ta bezbronna istota poczułaby się zagrożona. Wielki Kot mógłby wstać, polizać ją po łbie, pacnąć łapą i zachęcić do zabawy w berka - i tylko głupi zaśpiewają ze wzruszenia: och, jaki dobry, miły lew..! Nie był ani dobry ani miły.
Bawił się jedynie swoim jedzeniem, szukając jakiejś rozrywki. Gdyby ci śpiewający poczekali godzinę dłużej zobaczyliby rozwleczona na ziemi flaki biednej, małej gazelki, nikt jednak nie czekał. Woleli odejść z uśmiechami wierząc, jaka to natura potrafiła być cudowna, jak tchnąca dobrocią! Wszak skoro lew mógł - to czemu nie człowiek? Za łatwo było wyciągać mylne wnioski, kiedy dostało się tylko ułamek informacji - przymiotem ludzi inteligentnych było wątpienie. Więc - te łowy..?
Nic groźnego!
Och, jaka dobra, miła lwica...
- Całe szczęście, wystarczy już tych piaskowych zawieruch. - Potrafiłbyś zatrzymać się w tym biurze na dłużej? Rozłożyć szeroko ramiona, wyciągnąć nogi tak, jak ona to robiła, chociaż obecnie nie na stole, a pod nim, nie czuć żadnego skrępowania przy przyjmowaniu kolejnych gości, nad którymi górowałeś? Siedziałbyś całymi dniami w tym jednym punkcie i wyglądał na zewnątrz w wolnych chwilach. Twoim jedynym okienkiem na świat byłoby to jedno, konkretne okno,
z którego nie rozciągał się nawet szczególnie ładny widok - ot, był. Być może romantyczne dusze doceniłyby to bardziej,
ale liderka twojego szczepu się do nich nie zaliczała. - Jou nie upadł jeszcze na głowę, żeby się hajtać z kościstą pannicą. - Ta odpowiedź zdaje się była wystarczająca, przynajmniej w mniemaniu liderki. Polityczne sprawy, popierdółki,
kogo by to niby obchodziło..?
Być może ciebie, by potem sprzedać informację, odwracając się do własnej krwi plecami..?
Kirino pochyliła się do przodu i oparła przedramiona na blacie swojego stołu, słuchając uważnie twojej opowieści - nie przerwała przy tym, co już można było uznać za jakiś sukces, chociaż złośliwy komentarz kręcił się jej gdzieś na krańcu języka, chyba było to widać w sposobie... w niej całej. Podparła głowę na dłoni, pozwalając kurtynie czarnych włosów przesunąć się nieco do przodu, bezszelestnie oprzeć się o kant stołu, niknąc za nim, gdy przysłoniły zasłoną część jej twarzy,
nie zasłaniając przy tym wbitych w ciebie ocząt. Tym nie mniej nie był to temat, w którym mogła sobie pozwolić na jakiekolwiek lekceważenie i powaga dość gładko wpłynęła na jej twarz wraz z następnymi twoimi słowami.
- Dzicy operujący Ninpou i notkami? - Uniosła wyżej brwi. Było to pytanie retoryczne, ale samo wyślizgnęło się z jej ust. Ciężko było w to uwierzyć. - To prawda. Przecież to były... ograniczone dzikusy biegające z dzidami. - Opadła na oparcie krzesła. Myślała intensywnie. Skupiła się na tym, co zostało powiedziane. - Ponadto nie słyszałam o technice pozwalającej przywoływać atramentowe stworzenia. - Czas na śmieszki się skończył, pora dorosnąć w trybie now. Albo nie zauważyła, jak sztuczny jest twój uśmiech, albo to zupełnie zignorowała. - Wiadomo, jakie rody i szczepy stawiły się na obronę Muru?
Avatar użytkownika

Natsu
Moderator
 
Posty: 2256
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 17:36
Wiek postaci: 0
GG: 6078035
Multikonta: Natsume

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 4 gru 2017, o 20:20

Kenshi mimo, że jeszcze do niedawna był dowódcą całej wschodniej flanki, w gruncie rzeczy nie znał się na władzy. Nie umiał rozgrywać ludzkimi uczuciami, tkać misternych planów, ani wpływać na zachowanie innych dla nich w sposób nieświadomy. Nie, Kenshi tego nie potrafił, a zapewne były to upatrywane atrybuty kogoś znajdujacego się przy władzy. Czarnowłosy znał się jedynie na tym co faktycznie robił. Mianowicie na zabijaniu. Skrytobójstwie, wojennej sztuce przy użyciu swojego ostrza, a także żelaznego pyłu. Nie był też głupi i zdawał sobie sprawę z tego jak liderka sprawdza go kpiarskimi stwierdzeniami. Zacisnął jednak zęby i postarał po sobie nie pokazać - najpierw niezadowolenia, a potem uśmiechu, który niemalże wypełzł na usta, gdy w końcu ujrzał wyraźne zainteresowanie ze strony liderki swojego szczepu. - Widać Twoją uwagę też można czymś zwrócić, suko. Tak, Kenshi był wojownikiem. Był najemnikiem. Był członkiem szczepu Maji. Był podwładnym Kirino Hibiki. Ale był przede wszystkim lojalny względem samego siebie. I niczyje życie nie było dla niego ważniejsze.
- Owszem, co prawda nieliczni, ale pojawili się tacy, którzy władali Ninpou. Zarówno to jak i technologia której użytkowali, wywołała duże zamieszanie w szeregach obrońców. Nie ma co ukrywać tego, że informację jakie posiadają na Murze, są gówno warte. Ich wiedza na temat przeciwnika rozminęła się z stanem rzeczywistym, tak jakby stwierdzić, że Kinkotsu mieści się w Sabishi - spostrzegł Maji, w dalszym ciągu zachowując nienaturalnie beznamiętny wyraz twarzy, obserwując z ukrywaną radością efekt jaki osiągnął.
- Główne trzon obrony stanowili zwykli żołdacy, najęci przez włodarzy na Murze, ale klany z kontynentu też odpowiedziały. Uchiha, Ayatsuri, Yamanaka, Ranmaru, Akimichi przybyli najliczniej. Podobno byli także Hyuga oraz Senju. Pojawili się także przedstawiciele kasty samurajów z Yinzin - odpowiedział na zadane przez Kirino-san pytanie, pomijając udział w wydarzeniu, również jednego Maji. To już wszak, było wiadome, a na głos wypowiadanie tego, w mniemaniu Kenshiego, mogło być próbą przekroczenia pewnej, chwiejnej linii, jaka się zdążyła tu już zarysować. Uwagę mężczyzny zwróciło stwierdzenie, że Shirei-kan, nie kojarzyła umiejętności atramentowej manipulacji. Cóż, na ten moment w głowie Kenshiego zarysowywały się dwa wytłumaczenia.
- Ja również nie słyszałem wcześniej o takich umiejętnościach, a było kilkanaście osób, które tworzyło w taki sposób swoje twory. Albo byliśmy świadkami zaawansowanej sztuki Ninjutsu, albo mamy do czynienia, z nieznanym wcześniej Ograniczeniem więzów krwi - spostrzegł na głos czarnowłosy, szukając w postawie kobiety, możliwego potwierdzenia dla tak postawionej hipotezy.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Siedziba władzy

Postprzez Natsu » 5 gru 2017, o 13:06

Spoiler: pokaż
Obrazek

Przede wszystkim Kenshi był nieumiejętny w obsługiwaniu się z damami z prawdziwego zdarzenia, ha! Nawt jeśli ciężko nazwać damom kogoś, kto wywala nogi na stół we własnym gabinecie (ale może to dlatego, że to własny gabinet?) i zasypuje mało miłymi komentarzami, a wszystko to w ramach miłego dogryzania! Doprawdy, za dużo czasu spędził na wojnach i treningach i zabrakło mu podstawowej wiedzy o magii stwierdzenia kto się czubi, ten się lubi! Fakt, że jej piosenk został przyjęty tak szybko świadczyło tylko o tym, że był istotnym pionkiem na szachownicy. Kobieta zdawała sobie sprawę z tego, że potrafi niemało, wie niemało i z jego zdaniem się liczył - mniej czy więcej, w końcu dlatego w ogóle ze sobą rozmawiali, a Kenshi nie dostał po uszach za swoje stawianie warunków, że najpierw to ona ma powiedzieć, co słychać w okolicach, a dopiero potem on może się wypowiadać. Było parę rzeczy, które po prostu wybaczyła i przymrużyła na nie oko. Pewne rzeczy lepiej docenić zawczasu, nim się za daleko zagalopujemy. Zadziwiające było natomiast, jak złość potrafiła wszystko przysłonić! I jak z tonu natychmiast spuściła, kiedy tylko pojawił się ważny temat. Aż wysuwał się naprzód wniosek, że w takim wypadku ciebie samego uważała za... nieważnego? Ach, ludzka głowa różne dziwne myśli potrafiła kręcić..!
I całe szczęście, że nie wszyscy potrafili z tej głowy czytać.
- Cieszę się, że tak utalentowany przedstawiciel naszego szczepu wziął udział w tym udział. Bardziej się jednak cieszę, że nie doznałeś żadnego większego uszczerbku na zdrowiu. Twoje zasługi zostaną zapamiętane. - Oj tak, to oznaczało pokazanie się na "arenie międzyklanowej". I to w miejscu, w którym bardzo dobrze było się pokazać. Cokolwiek myślała na temat tego, jakie informacje miał Mur zachowała już dla samej siebie, pozostawiając to bez komentarza. - Mam nadzieję, że godnie reprezentowałeś miano Maji. - Można było te słowa zinterpretować w wieloraki sposób, zwłaszcza z tym błyskiem w oku i powagą, która malowała się na twarzy liderki. W tej otoczce zabrzmiało to niemalże złowieszczo. W ciszy pomieszczenia mogłeś wsłuchiwać się we własny oddech i nawet on wydawał się za głośny, umysł przepełniało przeświadczenie, że każdy szmer jest słyszalny dla jej ucha, a każdy gest widoczny dla jej oka, nawet najmniejsze drgnięcie mięśni i w końcu - nawet ta najmniejsza myśl w głowie. - Jest jeszcze coś, o czym powinnam wiedzieć? Jeśli nie to jesteś wolny. - Zasługi zapamiętane, ha! To też można było rozumieć wielorako.
Avatar użytkownika

Natsu
Moderator
 
Posty: 2256
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 17:36
Wiek postaci: 0
GG: 6078035
Multikonta: Natsume

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 5 gru 2017, o 19:09

Po przejściu w końcu do konkretów, rozmowa posuwała się w pożądanym przez Kenshiego kierunku. Szczerze mówiąc, rozmowa toczyła się dużo pomyślniej, niż sobie tego życzył w najbardziej pomyślnych myślach. Doczekał się nawet ciepłych słów, a nawet czegoś na kształt pochwały, o czym mogły świadczyć słowa, że to czego Kenshi dokonał, zostanie zapamiętane. Nie zareagował na to jednak w żaden sposób, dalej obserwował i oczekiwał na to co zostanie powiedziane. Wtedy padły właśnie słowa, na które czarnowłosy musiał zareagować.
- Ja również mam taką nadzieję, Shirei-kan - odparł po czym delikatnie skłonił głową. Po chwili padły kolejne słowa, w których liderka pytała czy jest coś jeszcze o czym powinna wiedzieć. Chwila ciszy, jaka zapanowała między rozmówcami, mogłaby być postrzegana różnie. I słuszne to by było spostrzeżenie, bo w tej chwili, w tej sekundzie, myśli czarnowłosego szybko galopowały po umyśle, szukając właściwych słów. Nic w jego głowie, nie brzmiało jednak tak, jak powinno.
- Nie, to było wszystko co chciałem Pani powiedzieć. Dziękuje za udzielenie swojego czasu i umożliwienie zdanie raportu z niedawnych wydarzeń. Nie będę zajmował więcej tak cennego czasu - zakomunikował, podnosząc się w końcu z zajmowanego od pewnego czasu miejsca. Gdy ponownie znalazł się w pozycji stojącej, przez sekundę, dwie spoglądał bezczynnie na swoją liderkę, ale gdy z jej strony nie napotkał żadnego sprzeciwu, bądź jakiejkolwiek innej reakcji, skinął ostatni raz głową, czy to w geście podziękowania lub szacunku, a następnie opuścił gabinet, powoli kierując się do wyjścia. Stamtąd ruszył dalej, ciemnymi już uliczkami. - To był całkiem dobry dzień - przeszło mu jeszcze przez myśl, a na kącikach ust zawitał drobny uśmiech.


    [z/t]
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 4 maja 2018, o 11:01

Kupiec ze Złotych Bulwarów z Kami no Hikage, dotrzymał słowa i wraz z przesyłką od Kenshi Majiego, dotarł do Atsui, do siedziby Shirei-kana tego szczepu. Miał do przekazania zaplombowany list, a raczej rulon pergaminu, który obiecał doręczyć do rąk własnych, szczególnie, że sporo miał do stracenia, niedotrzymując danego słowa. Docierając na najwyższe piętro budynku administracyjnego, srodze się jednak przeliczył, gdy od strażnika stojącego przed wejściem, usłyszał że Szanowna Kirino Hibiki, opuściła prowincję i udała się na Zebranie Możnowładców i festiwal urządzany w Kami no Hikage. Przez chwilę zastanawiał się co najlepiej będzie mu uczynić - zostawił przesyłkę, czy może z nią wrócić. A jeżeli było to coś ważnego?
Bijąc się tak z myślami, w końcu podjął decyzję, wybierając według niego opcję najrozsądniejszą. Postanowił przekazać przesyłkę strażnikowi, prosząc go by ją wręczył Liderce gdy tylko wróci, bo jest to niezwykle ważna sprawa. Tylko tyle mógł uczynić, nie chcąc ryzykować niedotrzymania umowy i wyciągnięcia wobec tego konsekwencji. Kupiec nie mógł wiedzieć, czy ponownie zobaczy Kenshiego, ale gdyby tak nie było, to nie mógłby mu wyjaśnić czemu nie zostawił wiadomości - mógł on nie zaaprobować tłumaczenia, że nie mógł tego przekazać do rąk własnych. W każdym jednak razie - po wręczeniu strażnikowi zaplombowanego zwoju, sam udał się do wyjścia.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 7 sie 2018, o 20:25

Mężczyzna w szkarłatnym płaszczu i białej zbroi spokojnie przemierzał ulice Atsui, kierując się w jasno określoną stronę. Dzielnica szczepu Maji i znajdująca się tam siedziba władzy była celem jego podróży. Nie finalnym, jedynie przystankiem na drodze od którego musiał zacząć swoją nową podróż. Jego odzienie musiało po drodze zwrócić na siebie uwagę, bo dostrzegał zaciekawione spojrzenia, ale również i te inne - wrogie i bojaźliwe. Wieści o tym co zaszło w Kami no Hikage musiały tu już dotrzeć. Maji nie miał więc co czekać z tym spotkaniem.
Jego ubiór mimo że kontrowersyjny, przez wzgląd na nową sytuację w jakiej się kontynent znalazł, nie został po drodze zmieniony. Nie tracił czasu na postoje, często kierował się mniej uczęszczanymi szlakami i tym samym rezygnował z przemieszczania się po większych osadach. W ten sposób nie zwracał na siebie uwagi i nie narażał się na nieprzyjemne towarzystwo. Będąc już niedaleko od celu, uznał że nie ma sensu teraz zmieniać tego jak wyglądał, zrobi to będąc już u siebie, a do tego czasu, wykorzysta jeszcze ten respekt jaki okazywano względem Shiro Ryu. Jeśli nie z oddania, to ze strachu.
Wchodząc do budynku jednostki organizacyjnej dzielnicy Maji, rozmyślnie pokonywał kolejne korytarze, schody, aż w końcu pojawił się przed strażnikami. Ich spojrzenia nie mówiły wiele. Czy go rozpoznawali, czy też nie, darzyli nienawiścią albo wstrętem - taka wiedza była dla niego obca, mimika ich twarzy pozostała niewzruszona.
- Sentoki Kenshi Maji, prosi o zapowiedzenie i audiencję u... Czcigodnej Kirino Hibiki - chwila zawahania w jego głosie wynikała z braku wiedzy czy aby nie nastąpiła zmiana na stołku Shirei-kana. Po drodze nie zasięgnął u nikogo takiej informacji, zamiast tego kierując się intuicją w działaniu. Po wypowiedzeniu tych słów nie pozostało mu nic innego jak czekać. Spoglądał na dwójkę strażników, na ich wzajemne spojrzenia, niezauważalnie wymieniane sygnały, delikatnie skinięcie, które zamieniło się w konkretne działanie. Odwrócenie w kierunku drzwi.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Siedziba władzy

Postprzez Venus » 8 sie 2018, o 17:26

Lider Maji
NPC Hibiki Kirino


Mimo niedawnych wydarzeń, nie było słychać gwaru czy też zamieszania. W sumie dzielnica, którą zamieszkiwał Szczep Maji, wydawała się wręcz dziwnie cicha, jakby ospała. I chociaż rzeczywiście, strój Kenshiego mógł być dość kontrowersyjny, to nie wzbudzał większego zainteresowania. Być może dlatego, że jednak mężczyzna nie był byle doko i większość członków tego rodu mogła go spokojnie rozpoznać. Tak też było ze strażnikami. Ich zobojętniałe twarze nie wyrażały niczego. Widać, że każdy zachowywał pewną powagę w tym czasie, jakby nie mógł zdradzić chociażby najmniejszej emocji, która w nim drzemie.
- Nie obiecuję, że coś da się wskórać. Shirei-kan ma sporo zajęć. - odpowiedział jeden z nich, ten wyższy. Nie chciał spłoszyć Kenshiego, a jedynie uświadomić, że ze spotkaniem może być ciężko. Co prawda nie wiedział, w jakiej sprawie przybywa członek klanu Maji, ale wydarzenia na Kami no Hikage odbiły swoje piętno. Strażnikom polecono, by nie wpuszczali każdego, kto tylko chce się widzieć z Liderką. Interesowały ją tylko ważne sprawny, nie raporty z pomniejszych misji.
Wysoki strażnik odwrócił się, odchodząc nieco dalej, w kierunku drewnianych, masywnych drzwi. Zapukał ostrzegawczo, po czym powoli wszedł do środka, zamykając za sobą drzwi, które nie przepuściły nawet jednego słowa. Nie minęła jednak nawet minuta, a te ponownie się otworzyły, a strażnik wyszedł, stając przy drzwiach i gestem ręki zapraszając do środka pomieszczenia Kenshiego.
- Hibiki Kirino-sama zaprasza. - powiedział, czekając aż mężczyzna w odzieniu charakterystycznym dla Shiro Ryu wejdzie do środka, by zamknąć za nim drzwi. Kiedy tylko Kenshi wszedł do środka, od razu mógł zauważyć siedzącą za biurkiem kobietę, niemalże obłożoną papierami, jakby chciała się w nich skryć. Zdawała się mieć w sobie znacznie mniej życia, gdzieś uleciała z niej ta iskra, którą zawsze miała w oczach. Spojrzenie było pozbawione blasku, a twarz bledsza niż zwykle, co tylko podkreślały czarne włosy. Z jednej strony, nie wyglądała na ciężko ranną, ale zdecydowanie nie prezentowała się tak kwitnąco, jak jeszcze przed wydarzeniami w Kami no Hikage. Najwidoczniej zaistniała sytuacja odbiła się na kobiecie znacząco. Nic dziwnego, sama brała udział w tych wydarzeniach, a te zapowiadały kolejne problemy. Trzeba było wymyślić jakiś plan działania i to wszystko było na jej głowie. Praca to też była forma ucieczki.
Oczy kobiety zwróciły się na przybyłego. Z początku nawet nie zarejestrowała, w co jest ubrany. Dopiero po chwili dotarł do niej ten fakt. Wysiliła się na uśmiech, który wyszedł nieco pokracznie.
- Kenshi-san... - zaczęła, odkładając jeden ze zwojów na bok. - ...dobrze, że wróciłeś. - dodała z wyczuwalnym spokojem. Jej głos był delikatny i dość melodyjny. Poza tym, mówiła samą prawdę. Nawet, jeśli nie miała siły na swoje typowe żarciki, na które Kenshi i tak praktycznie nie reagował, to nie można było odmówić mu tego, że był istotną częścią ich społeczności.
- Nigdy nie przypuszczałam, że ktoś z nas będzie członkiem Shiro Ryu. - powiedziała tym samym tonem głosu. Nie było w tym żadnych pretensji, bo takowych nie miała. Poza tym, była pewna, że Kenshi stał po ich stronie i nigdy nie zadziałałby na szkodę ich rodu. Nawet, jeśli długi czas utrzymywał to w tajemnicy, co oczywiście nie do końca jej odpowiadało. Jednak teraz wiele rzeczy zaczynało się na nowo. Nawet Shiro Ryu już nie było takie samo. Zresztą, czy jeszcze można było ich tak nazywać?
Obrazek

Jeśli czegoś potrzebujesz lub nie wiesz, śmiało zwróć się do mnie. Wystarczy napisać prywatną wiadomość czy też odezwać się na gg, zawsze odpowiem.
Have fun!
Avatar użytkownika

Venus
 
Posty: 1551
Dołączył(a): 9 cze 2015, o 23:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Bogini
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
GG: 4208281
Multikonta: Nikusui

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kenshi » 10 sie 2018, o 19:41

Chwila oczekiwania nie trwała długo, po krótkiej nieobecności jednego z strażników, udzielono mu w końcu informacji że otrzyma audiencję u Shirei-kan. Kenshi skinięciem głowy podziękował i nie wypowiadając ani słowa, ruszył w ślady za strażnikiem, wchodząc do gabinetu. Wystrój wnętrza nie uległ szczególnej zmianie, pomieszczenie jego zdaniem pozostało nawet takie, jakim go zapamiętał. Za wyjątkiem jednego szczegółu – biurka, które stanowiąc centralny punkt pomieszczenia było zagracone stertą papierów, przysłaniając osobę do spotkania z którą, mężczyzna od pewnego czasu dążył.
- I ja się cieszę z powrotu. Dobrze wiedzieć, że i Tobie się to udało, Kirino-sama – odpowiedział, z uwagą przypatrując się kobiecie. Ta sprawiała wrażenie całkiem innej od ich poprzedniej rozmowy. Nie dostrzegał w niej tej wojowniczo – buntowniczej natury, domyślając się że za przyczyną tego nie mogło stać nic innego jak właśnie wydarzenia do których pośrednio nawiązała w swojej kolejnej wypowiedzi.
- Nie było to komfortowe działać za plecami własnego klanu, ale uznałem że w taki sposób będę mógł przysłużyć naszej sprawie. Pomyślałem… że lepiej wiedzieć co w dużej trawie piszczy. Niestety… przeceniłem swoje zdolności poznawcze. Jego wypowiedź, była szczera. Nie wiedział o zakulisowych działaniach niegdysiejszego przywódcy Shiro Ryu. Nie wiedział o praniu mózgu swoich współbraci z zakonu. Cudem uniknął ich losu. Nawet informacja którą nadał przez handlarza do Kirino, najpewniej nie dotarła na czas. Zbyt późno uzyskał informacje, które mimo że ważne, nie były tymi najcenniejszymi. – Nawet to czego się dowiedziałem, nie powstrzymało od narażenia życia najważniejszej osoby z naszego klanu – odrzekł, ale już ciszej, z pewnym zrezygnowaniem.
Przez chwilę milczał, nie wiedząc czy powinien przejść od razu do sedna czy może jeszcze poczekać i pozwolić Kirino coś powiedzieć. Kobieta poruszyła ważny temat i niewątpliwie było o czym jeszcze rozmawiać. Mogła przecież go skarcić, zrugać, albo pochwalić obraną przeze niego decyzję. Była w końcu przywódczynią jego klanu, miała do tego prawo i zapewne to przeważyło, bo Kenshi się nie odezwał - wstrzymał z jakąkolwiek dalszą wypowiedzią, pozwalając Kirino w ciszy przetrawić to co usłyszała.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Siedziba władzy

Postprzez Venus » 17 sie 2018, o 13:28

Lider Maji
NPC Hibiki Kirino


Chociaż nie była kunoichi od wczoraj, to jednak każde takie wydarzenie odciskało jakieś piętno. A to, co stało się niedawno, nie mogło zostać zignorowane. Problem dopiero rósł i każdy chciał jak najszybciej go zdusić. Tyle, że zarodek już dawno się rozrósł, podczas gdy ich oczy były zamknięte. Jednak na pewno i ona cieszyła się z faktu, że obojgu im udało się wyjść z tego cało, chociażby fizycznie. Na pewno dzięki temu mogą zdziałać znacznie więcej. Poza tym, mimo tego, jak teraz się prezentowała, strudzona życiem i przygaszona, to nie ulegało wątpliwości, że się podniesie. Że za jakiś czas znowu powróci do pełni sił mentalnych, prezentując to, do czego zdązyła przyzwyczaić cały Ród Maji. Do prawdziwej siebie. Taką ją potrzebowali i to ją motywowało.
Rozumiała zawód, jaki miał do siebie Kenshi. Ona do siebie też w jakimś stopniu miała. Tak po prawdzie to nikt nie zauważył, co się święci, uciekając się do wypominek i mnóstwa pytań.
- Niekoniecznie. - zaczęła, siląc się na delikatny uśmiech. - Byli bliżsi temu całemu wydarzeniu, a też nie byli świadomi. - dodała, chcąc w ten sposób pocieszyć członka klanu Maji. Może niezbyt wyrafinowany sposób, ale nie mijało się to z prawdą. Poza tym, on w tym wszystkim pozostał "czysty". Niewybrakowany z własnych przekonań i poczucia wzajemnego bezpieczeństwa czy wyższego dobra. Wielu jednak zdradziło. Chociaż może było to zbyt wielkie słowo, skoro ponoć mieli wyprane mózgi.
- Narażenie życia przez Liderów nie powinno być czymś niespotykanym. Jestem gotowa oddać życie za wszystkich Maji. Jak sam widzisz, to nie mój czas, a mam szansę przyczynić się do tego, by jutro nikogo już nie zaskoczyło. - powiedziała twardo, gdyż odezwała się w niej wojownicza dusza. Rozumiała, że ninja pokroju Kenshiego nie chcą, by osoba tak wysoko postawiona była w sytuacji narażenia życia, ale Kirino nie została Shirei-kan po to, by jedynie siedzieć za biurkiem i pozwolić, by inni ginęli w imię ich Rodu. Mężczyzna musiał też zrozumieć drugą stronę tego medalu.
- Co dalej z Shiro Ryu? Jesteś pewny, że jest tam komu zaufać? - zapytała, wpatrując się w Kenshiego. Było to ważne pytanie, co tak czy siak, nie zamierzała krytykować jego dotychczasowych decyzji. Była pro klanowa, owszem, ale nie zamykała wszystkich w swoich skrzydłach, tłumacząc się środkami bezpieczeństwa. Każda metoda była dobra, by zapewnić przetrwanie swojemu klanowi. Często narażając tym swoim życie. Tak mogło być z Kenshim. Mógł dołączyć do wyznawców Antykreatora, pozostawiając ich tutaj. A jednak się pojawił, nie wybrał bezpieczniejszej drogi, mimo tego, że część Shiro Ryu tak zrobiła.Poza tym, nie wiedziała co też uczynią ci, co ocaleli. Tu oczekiwała pełnej szczerości.
Obrazek

Jeśli czegoś potrzebujesz lub nie wiesz, śmiało zwróć się do mnie. Wystarczy napisać prywatną wiadomość czy też odezwać się na gg, zawsze odpowiem.
Have fun!
Avatar użytkownika

Venus
 
Posty: 1551
Dołączył(a): 9 cze 2015, o 23:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Bogini
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
GG: 4208281
Multikonta: Nikusui

Następna strona

Powrót do Dzielnica szczepu Maji

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość