Mieszkanie Kenshiego

Re: Mieszkanie Kenshiego

Postprzez Kenshi » 29 wrz 2018, o 13:58

Po opanowaniu nowej techniki, Kenshi wrócił do mieszkania. Potrzebował trochę czasu, aby zregenerować się przed próbą nauki czegokolwiek więcej. Gdy więc znalazł się w środku, niemalże od razu rzucił się na siennik. I nim obejrzał… zasnął.
Obudził się gdy promienie zachodzącego słońca, padły mu na twarz. Dość szybko się otrząsnął. Tego dnia planował zrobić dużo więcej, ale choć się nie udało, miał jeszcze trochę czasu. Szybko udał się do spiżarni, złapał za coś co mogło mu choć trochę napełnić żołądek, po czym wyszedł z budynku. Skierował się w miejsce w którym spędził większość dzisiejszego dnia – na plac służacy mu za plac treningowy.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Mieszkanie Kenshiego

Postprzez Kenshi » 1 paź 2018, o 22:22

Po opanowaniu drugiej techniki tego dnia, Kenshi wrócił do domu. W samą porę zakończył naukę - słońce zdążyło się schować za widnokręgiem, ludzie pochować się do domów - nadchodziła pustynna noc. Zimna i bezduszna. O tej porze temperatury potrafiły lecieć na łeb na szyję - amplituda była niesamowicie duża. Poza tym nocą wychodziły też na powierzchnie stworzenia, które w trakcie dnia wolałby zbierać energię i odpoczywać, by w nocy przebudzić się do działania. Oczywiście takie zagrożenia nie dotyczyły mieszkańców osady - ta była nadzwyczaj dobrze ochraniana przez wały obronne, ale także na ich bezpieczeństwo baczyli strażnicy. Niemniej pora była odpowiednia, aby udać się do wnętrza budynku...
Sen przyszedł nadspodziewanie szybko. Zasługa zmęczenia oraz pełnego żołądka. Dwukrotne, poważne nadszarpnięcie pokładów chakry wyjątkowo wymęczyło organizm co też przyspieszyło wpadnięcie w objęcia morfeusza. Poranek przyszedł dla Kenshiego niespodziewanie szybko - twardy sen nie obfitujący w żadne sny, przyspieszył znacznie cały proces. Na stole po porannych zabiegach higienicznych, szybko pojawiło się pożywne śniadanie. Sprzątanie naczyń, poprawienie posłania. Po tym wszystkim czarnowłosy spakował swój ekwipunek, zabrał ze stołu dwa projekty które zamierzał w Kuźni zrealizować, po czym... po prostu opuścił mieszkanie.
Ruszył żwawo przez dzielnicę Maji, kierując się do centrum osady - tam gdzie znajdowały się kramy rzemieślnicze. Po załatwieniu tej sprawy, zamierzał się zorientować, czy może jest jakaś sprawa w której mógł wesprzeć swój klan. Minęło kilka dni od jego przybycia i w sumie skoro wypoczął, mógłby się zająć czymś poważniejszym niż sam trening.


    [z/t]
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Mieszkanie Kenshiego

Postprzez Kenshi » 6 sty 2020, o 22:19

I w końcu dotarł do tej zapchlonej dziury. Nie miał problemu z przekroczeniem bram osady, choć strażnicy potrzebowali chwili, aby potwierdzić jego tożsamość. Nie było go w osadzie od ponad pół roku. Wieść o jego powrocie miała dotrzeć również do uszu samej liderki klanu. Wiedział, że to będzie oznaczało spotkanie z nią. To jednak mogło jeszcze zaczekać. Do jutra co najmniej.
Po przekroczeniu progu rozejrzał się, parsknął jakby miał się czegoś spodziewać innego. Trochę kurzu, trochę piasku i stęchłe powietrze. Był w domu. Otworzył okno i opuścił na chwilę dom - udał się z wiadrem po wodę ze studni. Gdy wrócił, nalał do bali, a następnie użył rozpałki i chrustu, do rozpalenia paleniska. Zamierzał się dokładnie wyszorować po tej podróży. Nie miał co liczyć na ciepłą strawę, tym miał się zajać dopiero jutro. Podobnie miało być z treningiem.
Jego plany sięgały jednak znacznie dalej. Saisei. To był powód opuszczenia osady i powód powrotu. Zamierzał ponownie nawiązać kontakt. Należało w końcu podjąć szerszy zakres działań, aby przeciwdziałać tej całej cholernej epidemii konfliktów. On sam nie wierzył, że to był zbieg okoliczności. Za dużo było tu systematyczności w wybuchach nowych ognisk konfliktów. A jeżeli chciał zacząć temu przeciwdziałać, najlepiej było od miejsca, które znał najlepiej.
Odział się w czyste szaty, zamknął również okno, czując nieprzyjemne podszczypywania zimna na wciąż gorącej skórze. Zrobił także przegląd zapasów - tych praktycznie nie było. Resztki zostały wyrzucony, a uchowały się nieliczne przyprawy, których upływ czasu nieszczególnie dotyczył.
- Jutro zajmę się resztą
Z tą myślą zamknął ostatnią szafkę i przetrzepał jeszcze swój siennik, obiecując sobie inwestycję w coś wygodniejszego. Zaznał już lepszych luksusów w trakcie podróży. Gdy już zaprowadził jako takie porządki, ułożył się do snu, jeszcze przez chwilę myśląc o tym co należy zrobić. Z takimi też myślami, odpłynął głęboko w sen.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Mieszkanie Kenshiego

Postprzez Kenshi » 8 sty 2020, o 20:23

Obudził się wraz z nastaniem brzasku. Położył się tuż po zmroku i miał wystarczająco czasu na regenerację po podróży. Teraz był głodny i na to należało coś zaradzić. Skorzystał z resztek przyniesionej wczoraj wody i dokonał ablucji, przyodział się też w czyste ubranie. Z pustym żołądkiem udał się potem na krótkie zakupy - zaopatrzył się w to co było najłatwiej dostępne - owoce, ser, przyprawy, mięso. Nie można było z tego - i przy jego umiejętnościach - dokonać z takiej ilości jakiejś uczty, ale z nawiązką mu to wystarczy na najbliższe dni.
Po powrocie posilił się, a następnie zastanowił co dalej.
- Niewątpliwie czeka mnie rozmowa z Shirei-kan, ale to też nie ucieknie... - zastanawiał się, dochodząc do wniosku, że z rana znajdzie jeszcze trochę czasu - na trening. Od dłuższego czasu odczuwał potrzebę poszerzyć swój zakres elementarnych umiejętności, dlatego w zakresie treningu, skłaniał się właśnie w tym kierunku. Zanim jednak to nastąpi... Potrzebował wiedzy teoretycznej.
Udał się wiec do skromnej biblioteczki której był posiadaczem i niemalże od razu sięgnął po znajomą okładkę. Z tą ksiązką, wyszedł z domu, nie odchodząc zbyt daleko. Znalazł po prostu ustronny plac za swoim mieszkaniem.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


To, że udało mu się uzyskać zamierzony efekt, nie oznaczało, że rzeczywiście miał technikę już opanowaną. Dlatego następne godziny poświęcił zarówno na utrwalenie nabytej zdolności jak i późniejszy odpoczynek. Udajac się do Shinrei-kan, musiał należycie wyglądać. Dlatego po zakończeniu treningu, odświeżył się, posilił, a następnie udał na nieumówione spotkanie.

[z/t]
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Mieszkanie Kenshiego

Postprzez Kenshi » 24 lut 2020, o 22:52

Pomału zbliżał się zmierzch, gdy skierował się do dzielnicy mieszkalnej. Nie śpieszył się specjalnie. Udało mu się odbyć trening, porozmawiać z Kirino-dono, a także rozwiać wszelkie wątpliwości co do stanu swojego zdrowia. Nie był zarażony i sam nie zarażał. Nie stanowił zagrożenia dla współosadników. Ciekawy był czy i sam Tetsuo zdołał się utwierdzić w tym przekonaniu. Albo Nikusui... Każdy z nich wypił inny flakonik. Inny medykament. Czy każdy w tej chwili był w podobnej sytuacji? Mimo, że wydarzenia z Bateimury miały miejsce nie tak dawno, w rzeczywistości nie wiedział co z nimi było. Jego myśli do momentu powrotu do domu, na dłużej zatrzymały się przy białowłosej. Zastanawiało go jak sobie radzi...
Po powrocie odświeżył się, przebrał, a potem przygotował skromny posiłek. Myślami jednak nie był przy jedzeniu. Planował jutrzejszy dzień. Chciał wykorzystać to, że jeszcze nikt ani nic nie narzucało mu niczego. Mógł się samodoskonalić. Jeść. Odpoczywać. Zgromadzone środki finansowe pozwalały mu na chwilowe przystopowanie. Nie sądził również, aby Kirino-dono, zamierzała go gdzieś posyłać. Nie po tym jak go tak długo nie było. Być może, zechce go nawet obserwować. Upewnić się, choćby w tym że jest tym za kogo się podaje. I nie kombinuje niczego co by mogło pociągnąć ze sobą zagrożenie.
- Szpieg samego antykreatora - z rozbawieniem parsknął, sprzątać po posiłku. Po tym lekko stąpając gołymi stopami, ruszył do jedynego pomieszczenia służącego za pokój. Tam przy lampie, wyciągnął z kufra jeden ze zwojów i przed snem, postanowił jeszcze trochę pomęczyć umysł. Momentami myślami uciekał zbyt daleko.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Mieszkanie Kenshiego

Postprzez Venus » 28 lut 2020, o 10:05

Reiya NPC

Dużo czasu minęło. Jednak każdy miał swoje obowiązki. I każdy wykonywał je w swoim, przeznaczonym do tego czasie. Tak też było z Reiyą, którą Kenshi nie widział już szmat czasu. Zresztą, to zawsze ona przychodziła do niego. Jako ta, która była odpowiedzialna za zwerbowanie go. I ciągle była przekonana, że to byłą dobra decyzja. W końcu po tym, jak zostali rozgromieni w Kami no Hikage, członek klanu Maji się nie wycofał. Mimo iż nie przebywał z nimi w kryjówce, to wciąż był jednym z nich.
Dotarcie do dzielnicy wyznaczonej dla klanu Maji nigdy nie było dla niej problemem. Nie był to jej pierwszy raz, kiedy dzisiejszego wieczora, dość późnego zresztą, zjawiła się pod mieszkaniem mężczyzny. Na chwilę przystanęła, unosząc nieco głowę wyżej i spoglądając w niewielkie okno, z którego dochodziło słabe światło. Był i nie spał, bo raczej nie spodziewała się, by ktoś po prostu buszował po jego mieszkaniu. Dlatego ruszyła z miejsca, aż znalazła się przed drzwiami jego mieszkania. Przypuszczała, że się jej nie spodziewał, chociaż przeważnie pojawiała się w niespodziewanych momentach. Tak po prawdzie sama tego nie planowała. Jej płaszcz nosił znamiona kurzu i piasku. Gdzie nie gdzie materiał był znacznie osłabiony i przetarty. Twarz też zdawała się nieco zmęczona. Na lewym policzku rysowała się czerwona, cienka linia. Dość świeża pamiątka – albo po intensywnym treningu, albo po dobrej walce, skoro ktoś zdołał ją tak drasnąć.
Stojąc pod drzwiami, spojrzała w dół, na poły swojego płaszcze i przejechała po nim energicznie dłonią, strzepując resztki piasku, które jeszcze gdzieś zalegały. Oczywiście nie spowodowało to całkowitego oczyszczenia płaszcza, ale zawsze wyglądało to już trochę lepiej. Nieznacząco, ale jednak. Poza tym, osłona nocy nie ujawniała wszystkich mankamentów. Ubraniowych, rzecz jasna. Tak czy siak, Reiya nigdy do nich nie przywiązywała wielkiej uwagi. Była typowym zadaniowcem i za wszelką cenę chciała się wywiązać ze swoich obowiązków. Nieważna była cena, więc poszarpane ubranie czy brud na twarzy to było coś, czym nie zawracała sobie głowy. Być może dlatego nadawała się, już nie do Smoków, a do Feniksów. I to było jej całe życie, z którego nie zamierzała i nie chciała rezygnować.
Kobieta uniosła dłoń do góry i zapukała dwa razy. Bez pośpiechu, ale dosadnie. Zdjęła również z głowy kaptur, który miał nieco uchronić ją przed chłodem powietrza, jakie pojawia się na pustyni wieczorami i nocą. Owszem, nie lubiła upałów, więc pewnie klimat Atsui też nie byłby dla niej komfortowy na dłuższą metę, ale też nie przepadała za zbytnim wychłodzeniem. Co prawda takie skrajne temperatury nie wpływały na nią aż tak źle, przynajmniej nie na jej sprawność, ale to była część jej charakteru, część upodobań. Natura ludzka.
Obrazek

Jeśli czegoś potrzebujesz lub nie wiesz, śmiało zwróć się do mnie. Wystarczy napisać prywatną wiadomość czy też odezwać się na gg, zawsze odpowiem.
Have fun!
Avatar użytkownika

Venus
Support
 
Posty: 1601
Dołączył(a): 10 cze 2015, o 00:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Bogini
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
Multikonta: Nikusui

Re: Mieszkanie Kenshiego

Postprzez Kenshi » 4 mar 2020, o 22:20

Nie spodziewał się dzisiejszej nocy żadnych gości, dlatego był zaskoczony gdy usłyszał pukanie. Nabyte przez lata nawyki, kazały mu szybko rozważyć najprawdopodobniejsze scenariusze tego, kto stał za nocną wizytą. Spektrum hipotez było dość szerokie - od Kirino-dono, po zabójców jak i przypadkowych, omyłkowych gości. Wśród nich wizyta kogoś z Saisei była mało prawdopodobna, choć również uwzględniona.
Wstał, odkładając na bok podniszczony zwój. Nie był w stanie przez okno wyjrzeć kogo to o tej porze niesie, choć niewątpliwy przybysz wiedział, że ktoś tu mieszkający, jeszcze nie śpi. Światło bijące na zewnątrz od lampy, było tego wystarczającym dowodem. Przy drzwiach wejściowych można było usłyszeć w pewnym momencie zbliżające się kroki. Chwilę później, w drzwiach frontowych ukazała się jego posępna sylwetka. Być może ku radości gościa, wystarczyła chwila by rozpogodzić to oblicze.
- Jak zwykle... w niespodziewanym momencie. Przyznaj, to jedna z twoich umiejętności, co?
- ciepło ją przywitał, choć uważnie zlustrował, jakoby po chwili refleksji doszukując się w jej osobie czegoś podejrzanego. Znajome jednak rysy, postura a także dostrzegalny wysiłek odbytej podróży - to wystarczająco go uspokoiło. - Wchodź proszę, na pewno jesteś zmęczona. Zaraz Cię czymś rozgrzeje - wykonał pół kroku w tył, a następnie przesunął się na bok, robiąc przy tym wystarczająco miejsca, aby wejść do środka.

Pozwolił jej spokojnie wkroczyć, rozejrzeć się wkoło i jeżeli zechciała to ściągnąć okrycie wierzchnie. Po tym gestem zaprosił ją do jedynego pomieszczenia, które mogło posłużyć za komfortowe miejsce do porozmawiania. Być może, komfortowe tylko dla niego, bo jakby nie patrzeć, salonik spełniał rolę również sypialni.
- Zanim zaczniemy... Czym przepłuczesz gardło? Wodą, herbatą, a może czymś mocniejszym? To jeszcze się uchowało - zagaił, z pewnym niezadowoleniem stwierdzając, że jednak powinien rozsądniej uzupełnić swoją spiżarnię, która na taką chwilę, zwyczajnie była niewystarczająca w jadło. - Jeżeli potrzebujesz, zajmę się też jakąs strawą - dodał, z zakłopotaniem sięgając za tył głowy. Był to jeden z jego nowszych nawyków, po tym jak zaczął się otwierać na nową, otaczającą go rzeczywistość.
- Miałaś udane polowanie? - oczywiście, musiał spytać, bo wyraźna choć delikatna szrama była dość charakterystyczna na jej jasnym obliczu.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Mieszkanie Kenshiego

Postprzez Venus » 9 mar 2020, o 20:55

Obrazek
Reiya NPC


Mimo, iż była niespodziewanym gościem, to nie czekała długo przed drzwiami. Tuż po jej pukaniu rozległy się kroki i drzwi zostały otwarte. I ujrzała to, czego oczekiwała. A raczej kogo. Uśmiechnęła się lekko na jego widok, po czym skorzystała z zaproszenia i weszła do środka. Nim cokolwiek odpowiedziała, zdjęła z siebie płaszcz, szukając miejsca, gdzie mogłaby go powiesić, bądź też podała go Kenshiemu, jeśli tego oczekiwał.
- W stosunku do ciebie, to tak. - odpowiedziała na jego pierwsze stwierdzenie. Owszem, jego akurat zaskakiwał i zjawiała się bez zapowiedzi. Jakby gdzieś podświadomie czuła, że akurat wtedy go zastanie i nie będzie musiała stać pod drzwiami przez resztę nocy. A być może po prostu bacznie go obserwowała i wiedziała, kiedy ma się pojawić.
Reiya nigdy nie zwracała uwagi na luksusy, wystarczyło miejsce do spania. Stąd też takie kawalerskie życie i mieszkanie jej nie przeszkadzało.
- Wystarczy herbata. - odpowiedziała dość szybko, po czym odmówiła przygotowywania dla niej jedzenia. Idąc tu miała okazję zatrzymać się w karczmie, gdzie zdążyła się posilić.
- Można tak powiedzieć. Grupka, która stała po niewłaściwej stronie. Niezbyt wyszkoleni, ale było ich sporo. - nie wyjaśniała więcej, bo szczerze powiedziawszy, nie było o czym mówić. Pseudo poplecznicy Hana, którzy nawet go na oczy nie widzieli, ale być może chcieli coś ugrać posługując się tym imieniem. W każdym razie, byli już co najmniej nieszkodliwi.
- Lepiej opowiedz, co u ciebie. Muszę nadrobić informację. - powiedziała, uśmiechając się kącikami ust. Bądź co bądź, to w końcu ona była odpowiedzialna za jego zwerbowanie i wypadało wiedzieć, co też wyczynia.
Obrazek

Jeśli czegoś potrzebujesz lub nie wiesz, śmiało zwróć się do mnie. Wystarczy napisać prywatną wiadomość czy też odezwać się na gg, zawsze odpowiem.
Have fun!
Avatar użytkownika

Venus
Support
 
Posty: 1601
Dołączył(a): 10 cze 2015, o 00:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Bogini
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
Multikonta: Nikusui

Re: Mieszkanie Kenshiego

Postprzez Kenshi » 12 mar 2020, o 20:29

Na jego widok się uśmiechnęła, co przyjął za dobrą wróżbę tego spotkania. Niemniej nie zachował do końca luzu, wiedział z kim ma do czynienia i z jak ważnymi wieściami może to się wiązać.
Wpuścił kobietę do środka, pozwalając jej na swobodne zdjęcie odzienia, które chwilę potem znalazło się na wieszaku.
Zaproponował napitek oraz strawę - Reiya zdecydowała się tylko na to pierwsze, wskazując że wystarczy sama herbata. Wiedząc to wszystko, skierował ją do "gościnnego" pomieszczenia, a sam zniknął na chwilę w kuchni.
- Mieli pecha. Gdyby tylko wiedzieli... - zauważył, wracając z parującym kubkiem o jasnym naparze. Postawił go na niedużym stoliczku znajdującym się przed nią. Zapewne w trakcie podróży zdołała nieco zziębnąć. Noce na pustyni potrafiły zaskoczyć niską temperaturą...
Reiya po krótkim wyjaśnieniu skąd u niej ta szrama, postanowiła przejść do rzeczy, prosząc bo podzielił się z nią tym co u niego się ostatnio działo. Na chwilę się zadumał, zastanawiając od czego zacząć. Stojąc tak nad nią, wybór wydawał się banalnie prosty.
- Zanim to zrobię, chciałbym się upewnić, że rozmawiam z prawdziwą Reiyą. Gdybyś mogła zademonstrować odrobinę swoich zdolności... Będzie to wystarczające do rozwiązania wszelkich wątpliwości - odparł, nie wiedząc do końca jak jego uwaga zostanie odebrana.
Serce podpowiadało mu, że w istocie ma do czynienia z prawdziwą przedstawicielką Saisei, ale rozum nakazywał zachować ostrożność. Dlatego nie usiadł. Dlatego też w razie czego mógł kopnąć w stół i wywrócić na oszusta gorący trunek, na chwilę go dekoncentrując. Demonstracja jej zdolności, wykluczy używanie w tym samym czasie Henge no Jutsu, które mogłoby być tanim ale skutecznym oszustwem.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Mieszkanie Kenshiego

Postprzez Venus » 19 mar 2020, o 21:12

Obrazek
Reiya NPC


Prośba kobiety została wysłuchana i już po chwili Kenshi wrócił z gorącą herbatą. Sama w tym czasie skorzystała z gościnności mężczyzny i usiadła. Jej wzrok przez moment podążał za Kaneshim, aż do momentu, kiedy odstawił gorący napój na stolik. Czy ci, z którymi się zetknęła, mieli pecha? Można tak powiedzieć. Nie zdawali sobie sprawy, że ich poczynania mogą sprowadzić do takich konsekwencji. Że po świecie chodzą jeszcze ci, którzy nie aprobują i zwalczają takie zachowania. I że nie wszyscy dali się zastraszyć po wydarzeniach w Kami no Hikage. I działają, wciąż działają.
Uśmiechnęła się pod nosem na czujność mężczyzny. Chciała informacji, na pewno bardzo istotnych, więc musiał mieć pewność. Jak inaczej mógłby to sprawdzić, jak poprzez jej własne umiejętności?
- Twoja ostrożność mnie zachwyca. - powiedziała całkowicie szczerze i bez przekąsu. Naprawdę jej to imponowało. Znali się już jakiś czas, między nimi była gruba nić porozumienia, przynajmniej według Reiyi, a mimo to wciąż zachowywał świeży umysł, jak na członka Saisei przystało.
Wyciągnęła nieśpiesznie rękę w jego kierunku, nie wstając z miejsca, żeby nie wzbudzić w nim niepotrzebnych podejrzeń czy też zachowań. Nie chcieli przez przypadek zaczął demolować mu mieszkania. Do walk były inne miejsca i pewnie chętnie przekonałaby się, jaki jest w walce. W walce przeciw niej, bo coś czuła, że od ich pierwszego spotkania zdążył urosnąć w siłę i zapewne miałby na nią przewagę.
Dłoń miała wyciągnęła wewnętrzną częścią do góry. Po chwili zaczęła się rozwarstwiać, a z jej dłoni wyszłaby jakby jedna, dość spora kartka, która dość szybko przybrała wygląd podobny do shurikena. Złapała go w dwa palce, wskazujący i kciuk, po czym wyprostowała rękę w łokciu, zmniejszając dystans między sobą, a Kenshim, wyraźnie wręczając mu go.
- Nigdy nie wręczałam żadnemu mężczyźnie prezentu. - skwitowała z tajemniczym uśmiechem, jasno dając do zrozumienia, że nie powinien się obijać i przyjąć co mu wręcza. - Mam nadzieję, że podoba ci się na tyle, że jednak co nieco mi opowiesz. - dodała, spoglądając na niego badawczo nieco pochylając głowę w bok.
Obrazek

Jeśli czegoś potrzebujesz lub nie wiesz, śmiało zwróć się do mnie. Wystarczy napisać prywatną wiadomość czy też odezwać się na gg, zawsze odpowiem.
Have fun!
Avatar użytkownika

Venus
Support
 
Posty: 1601
Dołączył(a): 10 cze 2015, o 00:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Bogini
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
Multikonta: Nikusui

Re: Mieszkanie Kenshiego

Postprzez Kenshi » 21 mar 2020, o 00:17

Górując sylwetką nad Reiyą i słysząc z jej ust takie słowa, mimowolnie się uśmiechnął, nabierajac jeszcze większego przekonania co do swoich podejrzeń. Bo czy ktoś kto by Cię nie znał, komunikowałby taki test w taki sposób? Reiya wyciągnęła dłoń, w której po chwili zmaterializowała się pojedyńcza kartka, która nim minęła chwila przyjęła postać najprawdziwszego, papierowego shurikena. Tworząc go i nie spuszczajac z Kenshiego wzroku, zakomunikowała mu że to prezent.
Nie mógł go odrzucić. I nie odrzucił.
- W takim razie, czuje się zaszczycony, Reiya-san - mówiąc to sięgnął po podarek, na chwile stykając swoje palce z jej dłonią. Trwało to jednak zaledwie ułamek sekundy. Choć mogłoby potrwać dłużej...
- Powinniśmy przyjąć inny klucz weryfikacji. Gdybym Cię zobaczył bez odzienia i przy kolejnej wizycie tak byś mnie powitała, nie musielibyśmy się posuwać do tak chakrożernych czynności. Choć pewnie i tak by to było nieco męczące - stwierdził, przez chwilę w zadumie podrapując się za karkiem. Mówiąc to, zachował jednak wielce luźną postawę, co mogło świadczył o żartobliwym zabarwieniu, którego Reiya nie musiała brać na serio. Nie musiała choć mogła. Interpretacja pozostawała w jej gestii, bo on sam już do tego tematu, nie wrócił, zajmując miejsce na przeciwko niej, po drugiej stronie niewielkiego stoliczka. Siadając tylko wygodnie skrzyżował nogi.
- Przyjmując podarek na coś się zgodziłem, więc nie będę kazał Ci dłużej czekać... Po tym co przeszliśmy w Kami no Hikage wróciłem do Atsui. Spędziłem tu trochę czasu, powiedzmy że zbierałem do kupy zarówno myśli jak i siły. Tutaj też wyobraź sobie, że znalazł mnie nasz były towarzysz z Shiro Ryu, dość zdolny medyk w okularach... Jak się już pewnie domyślasz, mam na myśli Tetsuo - zakomunikował, na chwile robiąc przerwę by upić pierwszy łyk herbaty. Najlepiej podobno było to spożywać, gdy była jeszcze gorąco. Tak przynajmniej mówili...
- Tetsuo wpadł na trop, który poprowadził nas aż do Bateimury... To niewielka osada w Yusetsu. Podobno znajdował się tam alchemik, który mógł coś wiedzieć o sposobie w jaki Suzumura Hanji opanował umysły większości z naszego bractwa.... Niestety na miejscu nie znaleźliśmy żywej duszy. Po dość złożonym śledztwie, udało nam się odkryć podziemne katakumby, który były pokryte dziwną naroślą, pulsującą grzybnią. Dość szybko okazało się, że to pasożytnicza roślina, która z żywiciela tworzy bezrozumne zwierzę, niepodatne na ataki fizyczne. Eksperyment lub coś co zostało przypadkiem odkryte przez wspomnianego alchemika, spowodowało anihilację osady, a także zagrazało bezpieczeństwu innym ludziom. Biorąc to pod uwagę, jak i również to że nikt nie powinien uzyskać dostępu do takich środków, zdecydowaliśmy się zabezpieczyć miejsce, niszcząc do niego wejście. Okazało się to jak najbardziej rozsądnym wyjściem, bo w trakcie odkryliśmy, że w kontakcie z powietrzem, te pasożytnicze zarodniki się znacznie szybciej rozmnażają... - niechętnie zauważył, pomijając już aspekt zarażenia którym ulegli, a także uratowania cywili, którzy się tam znajdowali.
- Z Tetsuo zgodnie doszliśmy do wniosku, że to nie mógł być środek użyty przez Suzumurę... Nasi dawni kompanii, nie ulegli tak fizycznej degradacji... Jak te istoty, z którym miałem nieprzyjemność walczyć. Tym samym z Tetsuo rozstałem się w Yusetsu. Ja wróciłem do Atsui, a on pozostał w tamtejszym szpitalu Wróciłem w gruncie rzeczy z niczym - stwierdził, wzruszając rękami, bo w istocie czas jaki temu poświęcili nie przyniósł zakładanych owoców. Niemniej był i plus tamtej wyprawy. Poznanie Nikusui o której informacje jak na razie, również postanowił zataić.
- Powiedz proszę co Was spotkało od naszego rozstania w porcie... Jak się ma... organizacja? - spytał już całkiem poważnie, bo pomijając sytuację z Tetsuo, nic nie wiedział co się działo z Saisei i jego członkami. Miał czekać na kontakt i w końcu się tego doczekał. Wszystko to jednak zajęło o wiele więcej czasu niż zakładał.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Mieszkanie Kenshiego

Postprzez Venus » 22 mar 2020, o 20:09

Obrazek
Reiya NPC


Między tą dwójką było znaczące porozumienie, którego nie dałoby się podrobić. Mimo to, nie zawsze można było być tego pewnym po pierwszych słowach. Rozumiała to całkowicie, nawet jeśli z każdym kolejnym wypowiedzianym przez nią słowem, Kenshi był coraz bardziej pewny, że to ona. Prawdziwa Reiya. Dlatego nie zawahała się ukazać mały skrawek swoich umiejętności. Pod pretekstem potwierdzenia swojej tożsamości, mogła też zrobić coś, co tkwiło w niej od dawna. No, może nie zrobić, ale pokazać. Bo lubiła Kenshiego, może nieco bardziej niż powinna.
Jej nieco zmęczoną ostatnimi wydarzeniami oraz podróżą twarz, ozdobił chwilowy uśmiech. Podarek został przyjęty, jej tożsamość potwierdzona, a te małe, niewidoczne dla nikogo innego gesty, wystarczająco zauważalne.
- Bez odzienia? - zapytała, unosząc lekko swoje brwi. - Wasze noce są bardzo chłodne, mogłabym się zbytnio wychłodzić. - dodała, łapiąc go za słówko i podchwytując żartobliwy ton. Oczywiście, ta kwestia była do przemyślenia, chociaż utworzenie tej papierowej broni nie kosztowało ją zbyt wiele. Teraz jednak skupiła się w pełni na dalszych słowach mężczyzny. W końcu miał jej opowiedzieć, co się z nim działo od ich ostatniego spotkania. A minęło naprawdę sporo czasu. I trochę się też zmieniło, co zamierzała również Kenshiemu powiedzieć. Kiedy zaś wspomniał o Tetsuo, skinęła głową na znak potwierdzenia, nie wypowiadając jednak ani słowa, bo jej usta znajdowały się tuż przy kubku, w którym była jeszcze bardzo, bardzo ciepła herbata. Powoli zmoczyła usta w naparze, czując aromat ziół, z jakiś został zrobiony. I tak rozkoszowała się powolnie herbatą, wysłuchując w ciszy słów Kenshiego. Skrót wydarzeń był wystarczający, chociaż rzeczywiście pomijał kwestię współpracy z Nikusui, której Reiya nie kojarzyła. Nie miała teraz również o niej wiedzy. Sytuacja przedstawiałaby się inaczej, gdyby do czasu spotkania z Kenshim, spotkała również Tetsuo. On nie przemilczałby obecności białowłosej kobiety, chociaż... czy to było teraz rzeczywiście istotne? Nie zapowiadało się, by Nikusui miała nieść ze sobą dla nich jakiekolwiek zagrożenie. No i nawet gdyby Reiya się o niej dowiedziała, to wierzyła w lojalność i ostrożność Kenshiego, który nie zdradziłby tej kobiecie czegoś, czego nie powinien.
- Nie z niczym. - zauważyła, odkładając kubek chwilowo na stół. Zdążyła ogrzać sobie już nieco dłonie ciepłotą, jaka biła z naczynia. - Zawsze wracasz z jakimś doświadczeniem. - dopowiedziała, pochylając głowę nieco w bok i nie spuszczając uważnego wzroku z mężczyzny. Przejechała jeszcze kciukiem po swojej dolnej wardze, dokładnie w miejscu, gdzie znajdowała się blizna, ciągnąc się do podbródka, po czym postanowiła odpowiedź na pytanie Kenshiego.
- Działamy, wciąż działamy. - zaczęła i westchnęła cicho. Odwróciła na moment swoje spojrzenie w stronę okna, ale nie szukała niczego konkretnego. Wyglądało to tak, jakby zbierała myśli. - W kwestii głównej nie posunęliśmy się naprzód. Na ten moment staramy się wykrywać jakieś pomniejsze grupki, które mogą mieć związek z naszym głównym zagrożeniem. Często są to jednak bezowocne tropy, tak jak mój ostatnio. - przyznała szczerze, co świadczyło jasno, że nie miała dobrych, lub inaczej, przełomowych wieści. Dorwanie się do Hana nie było takie proste, zwłaszcza, że nie było ich przecież wielu. Zbieranie sił wciąż trwało.
- I też, między innymi, dlatego tu jestem. - powiedziała powracając spojrzeniem swoich czarnych oczu na swojego rozmówce, nim dopuściła go do odpowiedzi na jej wcześniejsze słowa. - Wystarczająco już się wykazałeś i pokazałeś. Muszę, że tak powiem... wypuścić cię spod swych skrzydeł. - dopowiedziała, uśmiechając się lekko przy tej metaforze. Owszem, nie nauczyła go sama z siebie zbyt wiele, nie miała stale pod opieką, ale gdzieś tam go zawsze obserwowała, jak tylko mogła. I była odpowiedzialna za jego zrekrutowanie. Dużo już jednak czasu upłynęło od tamtego wydarzenia. - Zgodnie uznano i w pełni się z tym zgadzam, byś od dziś był Ichi. - dodała, spoglądając na niego z pełnym przekonaniem. To była duża informacja, bo był to duży awans, niestandardowy. Jednak był tego godny i Reiya była z tego powodu dumna.
Obrazek

Jeśli czegoś potrzebujesz lub nie wiesz, śmiało zwróć się do mnie. Wystarczy napisać prywatną wiadomość czy też odezwać się na gg, zawsze odpowiem.
Have fun!
Avatar użytkownika

Venus
Support
 
Posty: 1601
Dołączył(a): 10 cze 2015, o 00:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Bogini
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
Multikonta: Nikusui

Re: Mieszkanie Kenshiego

Postprzez Kenshi » 23 mar 2020, o 00:40

Uśmiechnął się słysząc takie słowa, bo niewątpliwie Reiya pojęła znaczenie jego słów i podjęła grę. Nie podjął jednak od razu tego wątku, wiedząc że czasem niedopowiedziane słowa, pozwalały poczynić znacznie więcej na dany moment, Tak wiszące pozwalały rozpocząć nową grę, która dość szybko mogła się przerodzić w coś poważniejszego. O czymś równie poważnym zamierzali jednak także rozmawiać, dlatego to był kolejny powód dla którego nie podjął w wypowiedzi żadnych słów, które mogłyby przeciągnąć lub przeciąć zabawę. Na to jeszcze będą mieli czas.
- Doświadczenie to wiedza, a wiedza to szansa na przedłużenie swojego życia - mruknął trywialnie w odpowiedzi, bo nie było tu się nad czym szczególnie rozwodzić. Doceniał jej spostrzeżenie, ale nie widział sensu omawiania tutaj czegokolwiek więcej. Zarówno on jak i ona dobrze wiedzieli, że za niewiedzę najczęstszą opłatą w tym zawodzie był cena życia.
On sam podzielił się swoją historią i teraz przyszła kolej na Reiye, która odwzajemniła się również informacjami, chociaż nie tak dokładnymi i nie tak obfitymi w treści jakich udzielił przed chwilą on sam. Shiro Ryu... czy też raczej Saisei dalej działało i dalej miało ten sam priorytet. Członkowie organizacji chcieli dorwać nie tylko popleczników Antykreatora, ale również i samego Hana. Względnie dokładne było tu przysłowie, po nitce do kłębka. Niestety, ten kłębek to był wciąż wielka szpula, a oni dopiero szukali początku sznurka.
- To nie są pomyślne wieści. Szczerze mówiąc liczyłem, że coś już będziecie mieć - powiedział prosto z mostu, bo nie było sensu owijać w bawełnę. Sprawa była zbyt poważna, a poza tym w ich relacjach od zawsze przeważała szczerość, na tyle na ile pozwalała obecnie pełniona funkcja i sytuacja.
Nie było to jednak wszystko co Reiya miała do przekazania. Kobieta przybyła tu z konkretnego powodu i jak się okazywało, przypadło jej w zadaniu - jak to zrozumiał - przekazania uznania dla jego roli i w wyniku tego, nadania mu pewnej autonomii. Nie miał już dłużej podlegać Reiyi. Czy to jednak było dla niego jasne?
- Ichi... No cóż, muszę powiedzieć że brzmi to poważnie - mruknął z przekąsem, bo jedyne z czym mu się to w pierwszej chwili kojarzyło, to z początkiem imienia dość znanego w tej okolicy przedstawiciela klanu Sabaku. Westchnął, bo nie tak powinna wyglądać ta rozmowa.
- Musisz powiedzieć mi coś więcej. Poza określeniem którego użyłaś, a także poza wiedzą o wciąż żyjących ludziach chcących się przeciwstawić Hanowi, nic więcej nie wiem. Nie wiem czy dalej działacie pod Saisei, nie wiem gdzie mogę was znaleźć, nie wiem nawet co mam robić - poweidział, a raczej wyjawił swoje wątpliwości i braki w kompetencjach wynikających z braku wiedzy o obecnym statucie organizacji w której działaniach po wydarzeniach w Kami no Hikage, nie miał szans uczestniczyć.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Mieszkanie Kenshiego

Postprzez Venus » 23 mar 2020, o 21:18

Obrazek
Reiya NPC


Owszem, te dwie kwestie mogły już pozostać nieporuszone. Tak brzmiały wystarczająco dobrze, a kto wie, może przyjdzie czas, kiedy niedopowiedzenia zostaną wypowiedziane. Dlatego po wypowiedzi Kenshiego na temat doświadczenia, nie zamierzała już poruszać dalej tego tematu. Na ten moment powiedzieli wystarczająco. Nie była również zawiedziona reakcją mężczyzny na wieści o tym, że nie poruszyli się zbytnio do przodu. Nie można się jednak było temu dziwić - Han i jego poplecznicy ukrywali się od wydarzeń w Kami no Hikage, znowu zbierając siły. Saisei również to robili, z czego Kenshi musiał zdawać sobie sprawę.
- Sporo czasu zajęło nam znalezienie nowego miejsca, poukładania się na nowo ze zgliszczy, które zostały po Kami no Hikage. Jak wiesz, nie ostało nas się wtedy wielu, więc nim na nowo zaczęliśmy działać, trochę wody upłynęło. - wyjaśniła, aczkolwiek głęboko wierzyła w to, że Kenshi to rozumienia. Nie byli opieszali, działali na miarę swoich możliwości, na miarę zasobów i tego, jak i czym dysponowali. Rzucanie się do walki z Hanem tuż po tamtych wydarzeniach byłoby czystym samobójstwem. I wtedy nie zostałoby nic.
Tak, wiedziała, że Kenshiemu niezbyt wiele to będzie mówić. W końcu jeszcze nie gościł w ich nowej kwaterze, co zdecydowanie trzeba będzie nadrobić. Dlatego fundowała mu informacje zdawkowo, lustrując czy wzbudzi to jego ciekawość. I wzbudziło, przede wszystkim przez wzgląd szerszych informacji. Reiya uśmiechnęła się krzywo, słuchając jego przekąsu w głosie.
- Ja czy inni, którzy ocaleli, jesteśmy teraz niczym duchy. Dla świata już nie istniejemy, więc nasza obecność jest szczegółowo ukrywana. Ty zaś będziesz musiał obrać inną strategię. Mimo objęcia wysokiej rangi, nie możesz od tak zniknąć z Atsui. Pozorowanie twojej śmierci czy zaginięcia mogłoby wzbudzić zbyt wiele pytań. Dlatego musisz być bardzo ostrożny i dyskretny. - zaczęła, po czym upiła kilka łyków już nieco wystygniętej herbaty. O ostrożni Kenshi na pewno wiedział, ale musiała to powiedzieć. O tym zawsze trzeba było wspomnieć.
- Znajdujemy się w Głębokich Odnogach, do których będziesz musiał się w niedługim czasie udać. Mogę cię tam doprowadzić, umawiając się z tobą na konkretny termin. Z uzasadnionych powodów nie tworzyliśmy żadnych map doprowadzających. Saisei... Smoki stały się Feniksami i obowiązuje nas pieczęć, niepozwalająca wyjawić naszego sekretu komuś spoza grupy. - mówiła dalej spokojnym głosem, nie śpiesząc się nigdzie. Chciała, by Kenshi jak najwięcej z tego zapamiętał i nie musiał zadawać dodatkowych pytań. - Wybierasz sobie również pseudonim, którym się posługujesz. Nie zdradzasz swojej tożsamości osobom niższych rang. A piastowanie się ranga Ichi... nie mam co ukrywać, że są to samo zaufani ludzi Hyuuga Yuriko, czyli naszej Rei. Trudniejsze zlecenia, spinanie kryjówek dla Saisei w innych prowincjach, zbieranie informacji i przekazywanie ich bezpośrednio do Rei. Twoim terenem byłyby Samotne Wydmy, z oczywistych powodów. Masz większą swobodę ruchów, nie musisz czekać na oficjalne zlecenie, ale jak tylko można, należy wszystko przedyskutować z pozostałymi. - dopowiadała powoli, czasami uciekając wzrokiem znowu w stronę okna. Nie, nie wyczuwała żadnego zagrożenia, ale nie lubiła tkwić spojrzeniem w jednym miejscu. - Będziesz odpowiedzialny za ten teren. Bez twojej wiedzy czy zgody nie może stać się tu nic, co zagrozi Saisei czy Samotnym Wydmom. Każda informacja, która może przysłużyć się naszej inicjatywie, musi przejść przez twoje uszy. - zakończyła nieco surowo, wracając spojrzeniem swoich czarnych oczu na mężczyznę. Brzmiało to naprawdę bardzo poważnie, ale Kenshi nie był byle kim. To był jego czas i musiał się tego podjąć. Nie dołączył do Shiro Ryou, a później do Saisei, żeby wiecznie być szeregowym żołnierzykiem.
Obrazek

Jeśli czegoś potrzebujesz lub nie wiesz, śmiało zwróć się do mnie. Wystarczy napisać prywatną wiadomość czy też odezwać się na gg, zawsze odpowiem.
Have fun!
Avatar użytkownika

Venus
Support
 
Posty: 1601
Dołączył(a): 10 cze 2015, o 00:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Bogini
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
Multikonta: Nikusui

Re: Mieszkanie Kenshiego

Postprzez Kenshi » 24 mar 2020, o 23:39

Być może Reiya poczuwała się do odpowiedzialności, aby wyjaśnić skąd się wzięła ich taka organizacja, a może po prostu to wynikało z sympatii lub z potrzeby wytłumaczenia się. Nie wnikał w pobudki, po prostu wysłuchał grzecznie to co miała do powiedzenia. Reiye darzył na tyle dużym szacunkiem i zaufaniem, że wiedział iż nie musi szukać wyjaśnień. Ona na pewno robiła to co tylko mogła. Jej późna wizyta, blizna na pięknym obliczu jak i świeża szrama, była dowodem na to, że nie prowadziła lekkiego, wygodnego życia.
- Głębokie odnogi... Nie powiem, aby renoma tego regionu zachęcała do eksploatacji lub szukania przygód - cicho podsumował informację o lokalizacji Saisei, w gruncie rzeczy aprobując taki wybór. Niedokładne mapy, słaba znajomość topograficzna i wciąz kryjące się tajemnice na niezbadanych terenach, były doskonałym wyborem miejsca dla nowej siedziby ludzi, którzy przeżyli a mieli zniknąć.
- Duch... a więc tym teraz będę? - słysząc to określenie, zastanawiał się czy ciężko mu będzie porzucić to co tu miał. I wybór się jasny. Nim jednak w jakikolwiek to oznajmił, Reiya zdradziła kolejną porcję informacji, które rzucały nieco inne światło na pogląd, który zdołał dotrzeć do jego świadomości.
- Pieczęć... Brak mapy i wiedzy o tamtych terenach... Będę się musiał zdać na Twoją dobrą wolę - uprzejmie potwierdził, przystając na jej propozycję w roli przewodnika. Wystarczyło wybrać tylko termin, ale i to mogli uczynić później, gdy obgadają wszystkie szczegóły.
Wraz z upływem kolejnych chwil, Reiya ujawniała co raz więcej, dzielając się w tym także rolą jaka miałaby mu zostać przypisana w udziale. Kryły się za tym jak najbardziej logiczne pobudki - w końcu pochodził z tego regionu i jeżeli nie było nikogo równie zaufanego, to kto miałby to robić?
- Dla innych regionów wybrani się już inni przedstawiciele? Czy też może z wiedzą o tym powinienem jeszcze zaczekać.. hmm? - spytał bez ogródek, bo ujawnienie tego dość sporo mówiło o podjętych działaniach i zasięgu działania. Myśl, że było ich tylko tyle ile znalazło się ich na okręcie, była mocno przygnębiająca. Z drugiej strony wiedział, że Yuriko wciąż żyje i było to budujące.
- Po tych wyjaśnieniach mam znacznie lepszy pogląd na to jak wygląda sytuacja. Dzięki za rozwianie tej mgły ignorancji w której się znajdowałem - w końcu odparł, gdy Reiya przekazała mu wszystko to co powinien wiedzieć. Reszty miał się dowiedzieć na miejscu i było to jak najbardziej logiczne - w końcu gdy oznaczony zostanie pieczęcią, nie będzie mógł zdradzić informacji. Przynajmniej nie z własnej woli. Miał tylko nadzieję, że ta pieczęć nie wiąże się z natychmiastowym pozbawieniem życia. Takiego kagańca nie pozwoliłby sobie nałożyć na szyję. Pomysłu na swój pseudonim jeszcze nie miał, ale uznał, że w trakcie podróży do miejsca siedziby Saisei, zdąży coś sensownego wymyśleć. Nie chciałbym, aby było to coś kompletnie nie mającego znaczenia powiązania z jego doświadczeniami.
- Wojna w Prastarym lesie, turniej na Lazurowym wybrzeżu, chyba nie będzie lepszej niż teraz okazji by bez zbędnych podejrzeć, opuścić granice osady. Trzymają Cię tu jeszcze jakieś zobowiązania poza mną? - spytał, dzieląc się właściwie tym, że byłby gotowy niemalże natychmiast wyruszyć razem z nią. Oczywiście niemalże, bo natychmiastowa podróż nie wchodziła w grę - zbliżała się noc, a w trakcie niej, lepiej było nie podróżować po pustyni.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Poprzednia strona

Powrót do Dzielnica szczepu Maji

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość