Rynek

Re: Rynek

Postprzez Kobayashi Guren » 20 sty 2019, o 11:59

Po drodze Guren dalej analizował słowa zrozpaczonego ojca. Postanowił jednak odrzucić jego podejrzenia i przyjrzeć się sprawie ze swojego punktu widzenia. Dziewczyna, czternaście lat, zero problemów wychowawczych, niepościelone łóżko, otwarte okno. Podobno została porwana podczas snu ojca. Jeżeli to była prawda, to sprawca musiał być całkiem doświadczony w swoim parszywym fachu, by ograniczyć hałas podczas dokonywania procederu.
Gdy bohater tak rozmyślał i znalazł się już na Rynku, zatrzymał się nagle.
- "Czyżby nie stawiała oporu i nie wydawała odgłosów?" - pomyślał.
Podrapał się w tył głowy. Zaczął podejrzewać, że porywaczem Fumino była...sama Fumino, jak ironicznie by to nie brzmiało. Pozornie idealna córeczka znalazła powód, żeby spróbować uciec od ojca. Otwarcie okna od wewnątrz winno być mało problematyczne, a przez zachowanie ostrożności dziewczę nie zaalarmowało śpiącego rodzica. Czyli zamiast porwania, była to ucieczka z domu. Po dodatkowej chwili rozmyślania, Guren wydedukował jeszcze jedną wersją. W niej również motywem była ucieczka córki mężczyzny, ale niezupełnie z własnej woli. Czternaście lat do dobry wiek, żeby zacząć rozmyślać o amorach. Może głównym powodem był jej wybranek serca? Może to za jego usilną namową i obietnicą pozostania razem postanowiła nawiać ojcu? A może ktoś użył specjalnej techniki, żeby zmanipulować dziewczynę? Skoro mężczyzna uważał, że nie było z nią żadnych problemów, to jasne, że jej ucieczkę uznał za porwanie lub inne działanie osób trzecich. Po chwili namysłu można jednak było dojść do zupełnie innych wniosków.
Na twarzy Gurena zawitał uśmiech. Był pod wrażeniem, że potrafił tak kombinować. Miał tylko nadzieję, że nie przesadził. I przy wersji z amantem spod ciemnej gwiazdy bohater poczuł się lekko zazdrosny. Też był w wieku, w którym nie pożałowałby sobie jakichś miłosnych uniesień. W tych realiach może umrzeć dość młodo, więc im szybciej sobie poromansuje, tym lepiej.
Ale to temat na inny raz.
By znaleźć potwierdzenie dla swoich scenariuszy, postanowił najpierw zbadać okolice domu Fumino. Choć głównie skupił się na tym, co znajdowało się blisko okna jej pokoju, jak i w samym pokoju*, to chciał też sprawdzić okolice całego domostwa. Potrzebował poszlak, dzięki którym ruszy sprawę do przodu i wymyśli, co czynić dalej.

*Zakładając, że ma do niego dostęp. Po poprzednim poście Kaito wnioskuję, że tak właśnie jest.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kobayashi Guren
 
Posty: 38
Dołączył(a): 29 gru 2018, o 11:36
Wiek postaci: 18
Ranga: Doukou
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6824&p=107476#p107476
GG: 0
Multikonta:

Re: Rynek

Postprzez Kaito » 20 sty 2019, o 16:14

Obrazek

Misja rangi D dla Kobayashiego Gurena
5/15



Pod wpływem gwałtownym emocji człowiek często przestawał myśleć trzeźwo, toteż niewykluczone, że ojciec Fumino znacząco uprościł historię czy też nie zauważył pewnych oczywistych poszlak. Młody Kobayashi podejrzewał, że rzeczywistość może wyglądać zupełnie inaczej, ale póki co poza słowami mężczyzny nie miał żadnego innego punktu zaczepienia. Mógł wyłącznie skorzystać z jego propozycji i zbadać ewentualne ślady pozostawione w domu ofiar, a także w jego okolicy, czyli na rynku. Tak też zresztą postanowił, rzucając porozumiewawcze spojrzenie Enmeiowi, a także starając się uspokoić rozdygotanego z nerwów nieznajomego. Jeżeli jednak myślał, że zrozpaczony ojciec naprawdę odpocznie, to chyba trochę się przeliczył. A szkoda, bo w tym stanie mógł chyba tylko przeszkadzać? Z drugiej strony, kto wie, może „na miejscu zbrodni” szybciej mu się przypomni jakaś istotna informacja.
- Nie ma takiej możliwości. Pójdę z panem. – Oznajmił facet stanowczym tonem, ale skinął głową w podziękowaniu także i właścicielowi Kurikary. Nie był przecież głupi i doskonale rozumiał, że szef musi na jakiś czas zwolnić od pracy swojego podwładnego. Doceniał więc i jego podejście do sprawy.

Droga na rynek nie była daleka, a krótka wymiana zdań nie ukazała Gurenowi żadnego innego światła na tajemniczą sprawę zniknięcia Fumino. Towarzyszący mu mężczyzna zdał sobie za to sprawę z tego, że nie wyjawił nawet swojego imienia.
- Tak w ogóle… nie przedstawiliśmy się sobie. Jestem Hayao. – Zdecydował się nadrobić zaległości, podając młodzieńcowi swoją sporych rozmiarów dłoń. Kto by pomyślał, że nawet taki byk jak on może tak się posypać… A jednak dla rodzica nie było chyba nic ważniejszego niż życie i bezpieczeństwo jego potomków.
Po tym wszystkim Hayao zamilknął, dzięki czemu Kobayashi mógł przemyśleć całą sprawę i poczynić jakieś wstępne założenia, a przynajmniej przyjąć możliwe rozwiązania. Trzeba było chłopakowi przyznać, że wykazał się przy tym bystrością i otwartością umysłu. Nie wykluczał co prawda wspomnianego przez towarzysza porwania, ale poza tym pomyślał także i o tym, że być może do takiego w ogóle nie doszło, a Fumino sama, z własnej woli, opuściła rodzinny dom. Ba, zastanawiał się nawet nad ewentualnymi przyczynami. Ucieczka? Amory? Opcji było wiele, ale potrzeba było jeszcze faktów i dowodów.
Za przyzwoleniem i zaproszeniem gospodarza Guren wszedł do niewielkiego domostwa z poddaszem użytkowym. Właściwie nie miał wyboru, bo Hayato niemalże wciągnął go do środka siłą i od razu poprowadził młodzieńca po schodach do pokoju swojej córki. Widok, który Kobayashi zastał właściwie nie różnił się wiele od tego, o czym opowiadał jego rozmówca. Niepościelone łóżko… ale poza tym nie panował tutaj jakiś totalny chaos i brakowało jakichkolwiek śladów walki czy szamotaniny. Okno było zamknięte, ale tutaj z wyjaśnieniami od razu przywędrował Hayato.
- Zamknąłem je, bo był straszny przeciąg. Poza tym niczego nie ruszałem. – Podrapał się po głowie, jakby nie był pewien czy odpowiednio się w tej sytuacji zachował. – Chcesz się jeszcze tutaj rozejrzeć? Potrzebujesz czegoś? – Zapytał, bo chyba sam nie do końca wiedział jakie plany ma Guren. Ten zaś zamierzał obejrzeć również okolice domu, w szczególności w pobliżu okna. Pomysł nie był głupi, ale chłopak nie spodziewał się raczej tego, że coś lub ktoś mu w tym przeszkodzi. Z zewnątrz dało się bowiem nagle słyszeć głośny krzyk jakiejś kobiety. Naprawdę głośny, zważywszy na to, że okna pozamykane były na cztery spusty…


/Jako że dałeś dwa posty, to odpisuję już tutaj i liczę te Twoje dwa posty jako jeden, bo tak mi łatwiej w misji. Możesz rozliczyć nam posty osobno przy późniejszym zgłoszeniu misji do wynagrodzeń (albo ja to zrobię).
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Rynek

Postprzez Kobayashi Guren » 24 sty 2019, o 10:58

Obecność ojca Fumino podczas prowadzenia śledztwa pozornie nie napawała bohatera optymizmem, ale na pewno była przydatna podczas próby dostania się do jej domostwa. Teraz wszystko zależało od tego, jak mężczyzna się będzie zachowywał, gdy odnajdywane zostaną kolejne elementy tej układanki. Zdenerwowany rodzic może stać się dodatkowym problemem niżeli pomocą. Gurenowi naprawdę nie potrzebne były dodatkowe utrudnienia przy tym zadaniu, nieważne jak łatwe czy trudne by się nie okazało. Bo z ekonomicznego punktu widzenia lepiej jest zarobić jak najwięcej przy jak najmniejszym nakładzie pracy. Bo chyba mężczyzna nie sądził, że nasz bohater był członkiem jakiejś spółki charytatywnej?
- Guren. Kobayashi Guren - odpowiedział z nieco wymuszonym uśmiechem na przedstawienie się Hayato.
Jak się okazało, na miejscu zbrodni trudno było doszukać się jakichś poszlak, które zaprowadziłyby członka szczepu Juugo na trop zaginionej córki jego towarzysza. Tak naprawdę bardziej utwierdziły bohatera w przekonaniu, że sprawa była czymś innym, niż porwaniem. Bo jakoś Gurenowi nie chciało się wierzyć, że rzekomy sprawca byłby w stanie tak doskonale zatrzeć za sobą wszystkie ślady. W przeciwnym wypadku aż strach byłoby go skonfrontować, bo pewnie (i na złość bohaterowi) talenty tego delikwenta nie kończyłyby się tylko na tym.
Po wstępnych oględzinach zwrócił się do Hayato, który wytłumaczył motyw zamkniętego okna i zadeklarował swoją chęć do dalszej pomocy w sprawie.
- Jeszcze chciałbym rzucić okiem na cały dom i najbliższą okolicę z zewnątrz. Tutaj nic mi nie mówi, że doszło do porwania. - Bohater specjalnie zaakcentował ostatnie zdanie tej wypowiedzi, jakby chciał dyskretnie dać ojcu Fumino do zrozumienia, że do ów porwania mogło jednak nie dojść.
Niestety nim Guren mógł wyjść na zewnątrz i kontynuować swoje poszukiwania, do jego uszu dotarł donośny krzyk. Zrobił zażenowaną minę po jego usłyszeniu. W rzeczywistości nie powinien zainteresować się odgłosami z zewnątrz, bo miał inne rzeczy na głowie. Z drugiej strony jego męska duma nie pozwalała mu zostawić damy w potrzebie, skoro akurat był w pobliżu i jakąś pomoc mógł zaoferować. Czuł się więc trochę rozdarty pomiędzy działaniem według swoich, niepisanych zasad, a dalszą pomocą Hayato w poszukiwaniu jego córki. Ale skoro obie sprawy miały wspólny mianownik w postaci przedstawicielki płci pięknej w tarapatach, to może warto było zaryzykować?
Koboyashi spojrzał na Hayato i posłał mu porozumiewawcze spojrzenie, po którym - co i tak planował zrobić - wybył na zewnątrz, a następnie ruszył w kierunku źródła krzyków. Nie miał nic przeciwko, jeżeli mężczyzna postanowi pójść z nim, chociażby w obawie, że Guren to cwaniaczek który chcąc ratować damę z opresji ucieknie od zadania odnalezienia Fumino. Ale czy takie obawy miały jednak sens?
Obrazek
Avatar użytkownika

Kobayashi Guren
 
Posty: 38
Dołączył(a): 29 gru 2018, o 11:36
Wiek postaci: 18
Ranga: Doukou
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6824&p=107476#p107476
GG: 0
Multikonta:

Re: Rynek

Postprzez Kaito » 24 sty 2019, o 17:57

Obrazek

Misja rangi D dla Kobayashiego Gurena
7/15



Młodego Kobayashiego po takich kalkulacjach trudno by było chyba nazwać altruistą. Jednakże niezależnie od swoich własnych pobudek póki co tkwił w wirze wydarzeń i zdecydował się pomóc, licząc prawdopodobnie na jakąś nagrodę. Czy takową dostanie? To już zależało chyba wyłącznie od poszkodowanego, który niestety udał się wraz ze swym „bohaterem” na poszukiwania córeczki. Póki co na szczęście nie mieszał się przesadnie w działania Gurena. Nie przeszkadzał chłopakowi, a jego obecność pozostawała znośną. Kobayashi skorzystał więc z tej chwili spokoju i przyjrzał się dokładnie pomieszczeniu, odsuwając przynajmniej na razie możliwość porwania czternastoletniej pannicy. Nie dostrzegł bowiem żadnych śladów, a nie wierzył, że porywacz zdołałby wszystkie zatrzeć. Swoimi spostrzeżeniami podzielił się zresztą z gospodarzem, który początkowo nawet się ucieszył, ale zaraz znowu zmarkotniał.
- Jeśli to nie porwanie, to co?! – Zapytał ni to zły, ni to zrozpaczony, ni to oburzony… właściwie w jego tonie było tyle sprzecznych emocji, że trudno było dokładnie określić, co w tym momencie odczuwa. Może w jakimś stopniu była to ulga, ale z drugiej strony niewiedza nieraz bywała jeszcze gorsza. Tak czy inaczej facet machnął ręką, pokazując Gurenowi, że może iść gdzie chce i kontynuować swoje poszukiwania. Nie miał przecież nic do ukrycia, a może temu młodzieńcowi rzeczywiście uda się znaleźć jakieś poszlaki, które on w emocjach niestety ominął.
Głośny, kobiecy krzyk nieco pokrzyżował duetowi szyki. Kobayashiemu przeszło chyba nawet przez myśl, żeby zignorować tajemniczy dźwięk, ale z drugiej strony – i tak planował przecież obejrzeć dokładniej okolice domu. W takich okolicznościach zdecydował się jednak zorientować w sytuacji. Nic dziwnego, że czuł się rozdarty, ale o dziwo, Hayato nie zareagował wcale na jego porozumiewawcze spojrzenie ze wściekłością… Najwyraźniej i jego męska duma dała o sobie znać, co nie znaczyło oczywiście, że zapomniał o swojej córce.
Po chwili obaj znaleźli się już na podwórku, a źródło tego dezorientującego wcześniej wrzasku znajdowało się coraz bliżej nich. Teraz dokładnie słyszeli już słowo, a raczej imię… Kobieta wykrzykiwała „Hayato, Hayato!”. Wreszcie z głośną zadyszką podbiegła do poszukiwanego jegomościa, kompletnie ignorując obecność Gurena. Ostatecznie wszyscy spotkali się tuż pod oknem pokoju Fumino.
- Goro zniknął! Musisz mi pomóc! – Ostatkiem sił poprosiła o pomoc, wspierając się przy tym o ramię ojca zaginionej Fumino. Po jej słowach ten znów się uaktywnił, spoglądając ze zdziwieniem na Kobayashiego.
- Mówił pan, że to nie porwanie, a zaginęło kolejne dziecko! Na pewno zaraz przyjdą do nas listy z żądaniem okupu! – Nie dało się ukryć, że puściły mu nerwy, choć czy w takiej sytuacji można było mu mieć cokolwiek za złe? Zresztą poza tą słyszalną nutą złości w głosie facet wcale nie zamierzał rzucać się na swojego pomocnika z pięściami. Po prostu czuł się bezradny… Otulił więc jedynie ramionami swoją przyjaciółkę.
- Biedna Fumino… – Zaszlochał cicho. – Musimy ich odnaleźć. – Dodał zaraz, starając się poskromić swoje słabości. Mimo niesprzyjających okoliczności nie mógł się przecież załamywać.
Guren miał nie lada wyzwanie, bo o ile sam Hayato zdawał się nie przeszkadzać w jego pracy, tak dwójka zdruzgotanych ludzi już całkiem nieźle potrafiła człowieka wytrącić z równowagi i opóźnić ewentualne przeszukanie terenu wokół domu. A jednak… chłopak miał trochę szczęścia, bo w końcu udało mu się trafić na jakiś trop. Dostrzegł bowiem oplatającą ścianę winorośl, już trochę zatarte, ale wyglądające na świeże, ślady malutkich stópek, a także niewielkie plamki krwi. Tylko dokąd prowadził ten ślad?
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Rynek

Postprzez Kobayashi Guren » 25 sty 2019, o 14:36

Guren sobie zdecydował, że nie będzie się specjalnie starał reagować na napady gniewu swego rozmówcy. Wiedział, że mógłby znowu wybrać nieodpowiednie słowa, które tylko dodałyby oliwy do ognia i w końcu zmusiły Hayato do zastosowania rękoczynu. Jak się okazało i co nie trudno było podejrzewać, Fumino była oczkiem w głowie swego ojca i ten nie tolerował, jakby kto chciał się źle o niej wysławiać. Kobayashi widział w tym podejściu sporo plusów, ale takie umniejszanie, jeżeli nie zupełne ignorowanie wad własnego dziecka mogły spowodować właśnie do zaistnienia tego typu sytuacji. Jeszcze gorzej, jak potomek jest w pełni świadomy tego, że jego opiekun w ogóle nie bierze pod uwagę jego złych występków. Bohater jeszcze nie wiedział, jak bardzo to pasowało do Fumino, jednak taką opcję brał jak najbardziej pod uwagę. Z wytłumaczeniem tego Hayato postanowił jednak poczekać do rozwikłania sprawy, by zaserwować ojcu triumfalne "a nie mówiłem?!" i dopiero wtedy wyjaśnić sprawy, na które mężczyzna przymykał oko. Oczywiście zakładając, że wcześniejsze rozumowanie bohatera było poprawne i dziewczę rzeczywiście było winne swemu zaginięciu.
Podążając za krzykiem, Guren wraz z panem Hayato spotkali zrozpaczoną kobietę. Ta okazała się starą znajomą towarzyszącego bohaterowi mężczyzny. Żeby tego było mało, okazało się, że nieznajomej również zaginęło dziecko. Choć chęć dmuchania na zimne mówiły Kobayashiemu, żeby nie stawiał już kropki nad i, to po usłyszeniu historii kobiety natychmiast w jego głowie powstał kolejny scenariusz tłumaczący tym razem zniknięcie i Fumino, i Goro. Członek szczepu Juugo, trochę nie mogąc znieść ignorancji Hayato, spojrzał na niego z zażenowaniem, gdy ten z wyraźnym oburzeniem dalej był święcie przekonany, że to było porwanie. Czyżby mężczyzna był tak zaślepiony zniknięciem córki, że nie potrafił dodać dwa do dwóch i samemu czegoś nie wywnioskować?
Kobayashi westchnął i położył sobie dłonie na biodrach.
- Zakładam, że państwo się znają - odrzekł i zerknął raz to na kobietę, raz to na swego towarzysza. - Na tej podstawie zakładam też, że wasze dzieci również się znają. Strzelam nawet, że są dobrymi przyjaciółmi. Czy trafiłem?
Guren nie odrzucał jednak możliwości, że wspomniana dwójka nie musiała pałać do siebie sympatią, przynajmniej z perspektywy ich rodziców. Może właśnie w ten sposób chcieli zataić swoje prawdziwe uczucia, jeżeli opcja z amorami była tutaj - a sporo na to wskazywało - powodem ich zniknięcia.
Bohater zwrócił się do kobiety.
- Zna pani okoliczności zniknięcia syna? Czy w miejscu, w którym ostatnio przebywał, były oznaki włamania? Walki?
Bladoniebieskie oczęta bohatera spostrzegły winorośl, ślady stóp i krwi. Mimowolnie się na to uśmiechnął pod nosem, zadowolony, że poza słowami kobiety, znalazł kolejny ślad.
- Wybaczą państwo - ogłosił, przyglądając się bliżej odnalezionym poszlakom.
Stwierdził, że były to pozostałości po ucieczce Fumino. Guren sprawdził, czy ów ślady nie były połączone z kolejnymi, które mogłyby go zaprowadzić w stronę miejsca, gdzie została zabrana/nawiała (niepotrzebne skreślić) córa Hayato. Prawdopodobnie z Goro, ale Kobayashi nie będzie się przecież jeszcze tak zapędzał ze swoimi przypuszczeniami.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kobayashi Guren
 
Posty: 38
Dołączył(a): 29 gru 2018, o 11:36
Wiek postaci: 18
Ranga: Doukou
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6824&p=107476#p107476
GG: 0
Multikonta:

Re: Rynek

Postprzez Kaito » 28 sty 2019, o 18:21

Obrazek

Misja rangi D dla Kobayashiego Gurena
9/15



Cierpliwości nie można było Gurenowi odmówić. Chłopak mądrze podszedł do sprawy i starał się w ogóle nie reagować na napady złości Hayato, by przypadkiem nie pogłębić tego stanu. Mądrze, bo gdyby rzeczywiście coś takiego miało miejsce, nie byłoby na pewno przyjemnie. Mimo wszystko samodzielnie wypracował sobie scenariusz, który znacząco różnił się od podejrzeń ojca zaginionej dziewczyny i w duchu krytykował właściwie oboje rodziców za ignorancję. Czyżby rzeczywiście miał rację w tym, że ta dwójka nie poświęciła odpowiedniej uwagi swoim pociechom? Na razie był to tylko czysty strzał, choć okoliczności podpowiadały, że mógł on być nad wyraz celny. Kobayashi zresztą postanowił skonfrontować swoje podejrzenia z tym, co mogą mu ewentualnie powiedzieć Hayato i jego przyjaciółka.
- No tak… znają się… – Westchnęła cicho kobieta, jakby niepewnie… A może chciała coś w ten sposób ukryć? Prawdę mówiąc nie było nawet czasu, żeby się nad tym zastanowić, bo i Hayato nie zamierzał pozostawać jej dłużnym, od razu przedstawiając swoją wersję wydarzeń.
- Moja córka wielokrotnie narzekała, że Goro jej dokucza. – Zwrócił się do Gurena, a następnie ponownie odwrócił wzrok na towarzyszącą im kobietę. – Z całym szacunkiem, Aiko, ale nie wychowałaś go zbyt dobrze. – Burknął niezbyt miłym tonem, co nie zwiastowało oczywiście niczego dobrego. Do rękoczynów na szczęście nie doszło, ale nie trzeba było długo czekać, aż Aiko zaleje się łzami.
- Jak możesz tak mówić, Hayato… – Wyszeptała cicho. – Tak długo się znamy, przecież wiesz, że Goto to grzeczny chłopak. – Trudno powiedzieć czy starała się bardziej przekonać Hayato czy może samą siebie. I do niej dochodziły przecież słuchy, że Goro na którychś z zajęć ciągnął Fumino za włosy, czy o innych podobnych sytuacjach. Ale przecież to były zwykłe przekomarzanki!
- Nie wiem, naprawdę. Nie zauważyłam niczego szczególnego, poza tym że kiedy się obudziłam już go nie było. Pomyślałam, że wyszedł po prostu wcześniej z domu, przyznaję – trochę dzisiaj zaspałam. Ale Goro zawsze wraca na trzydzieści minut przed obiadem, żeby wyprowadzić naszego psa na spacer. Jeszcze nigdy się nie spóźnił, dlatego zaczęłam się o niego martwić. Przeszłam całą wioskę, ale nikt go dzisiaj nawet nie widział. – Aiko odpowiedziała na pytanie Gurena na tyle szczegółowo, na ile umiała. Chciała pomóc w poszukiwaniach, w końcu chodziło o jej własne dziecko. Problem tkwił w tym, że skończyły już się jej pomysły i potrzebowała pomocy.
Co zaś tyczyło się śladów, Kobayashi postanowił dokładniej się im przyjrzeć. Miał trochę szczęścia, gdyż kolejne z nich prowadziły akurat przez piaszczystą aleję, otoczoną z obu stron koronami drzew. Jeśli faktycznie należały one do Fumino, trzeba było jej podziękować za obranie tej ścieżki. Na brukowej, centralnej drodze w rynku, nie byłyby one w końcu w ogóle widoczne. Tak czy inaczej po kilku minutach marszu można było mniej więcej określić kierunek podróży osóbki, która zostawiła tajemnicze ślady – prawdopodobnie prowadziły one w kierunku najbliższej bramy osady.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Rynek

Postprzez Kobayashi Guren » 30 sty 2019, o 15:21

Ponownie Guren pogratulował sam sobie dedukcji. Otrzymał od kobiety taką odpowiedź, jakiej się spodziewał. Choć z tonu jej głosu wywnioskował, że za potwierdzeniem jego domysłów stało coś więcej. Niezupełnie chciał drążyć ten temat - jego ciekawość była tłumiona przez poczucie obowiązku - ale swoje pięć Ryou wrzucił pan Hayato. Mężczyzna przybliżył nieco bardziej szczegółowo relacje pomiędzy zaginionymi Fumino i Goro. Kobayashi zrobił zamyśloną minę. Nie wykluczał, że nieodpowiednie zachowanie chłopca wobec koleżanki mogło być jego nieuważnym sposobem na okazywanie uczuć. Podobno kto się czubi, ten się lubi, tylko Fumino wydawała się być w tym aspekcie trochę zbyt bierna. Może to nie była słodko-gorzka historia o miłości pomiędzy dwójką młodych ludzi, którzy postanowili wspólnie uciec od swoich rodziców? Może tylko dziewczyna czuła coś głębszego wobec Goro, a ten tylko lubił się nad nią znęcać i wykorzystywał jej uczucia dla własnej satysfakcji? Guren osobiście liczył, że nie wyjdzie z tego jakaś zagmatwana sytuacja, gdzie jedna ze stron może skończyć ze złamanym sercem, a druga ze złamaną nogą. Albo czym innym. Jeszcze tego by brakowało, by istniał patologiczny związek między nastolatkami. Ale przecież w tym świecie młodziaki potrafiły być szkolone w sztuce zabijania. Nigdy nie wiadomo.
- Dobrze więc - oznajmił Guren z uśmiechem i klasnął w ręce. - Mam pewne pomysły, jak wygląda sytuacja. Jeżeli któreś z nich są prawdziwe, to za jednym zamachem przyprowadzę i Fumino, i Goro.
Prawie natychmiast po swoich słowach zwrócił się do Hayato, wskazując na niego palcem. Chciał tym gestem powstrzymać go przed nagłym, gniewnym komentarzem, jeżeli mężczyzna wyłapałby ze słów bohatera, że chłopak pani Aiko jest wmieszany w zaginięcie jego córki.
- Ale muszą państwu o czymś wspomnieć. Nie jest to moim zamiarem, ale jeżeli sytuacja będzie tego wymagać, będę zmuszony użyć siły przeciwko waszym dzieciom. Oczywiście moim priorytetem jest, żeby żadnemu z nich nie spadł włos z głowy. W najgorszym wypadku będę jednak musiał tych młodziaków "naruszyć", by ich bezpiecznie do was przyprowadzić.
Guren odwrócił się do Aiko. Uśmiechnął się niepewnie i podrapał prawicą w tył głowy.
- W przypadku pani syna nie mam zamiaru aż tak bardzo uważać, jak przyjdzie co do czego. Chłopakowi lekki wpiernicz powinien dobrze zrobić.
Opuścił rękę i następnie spojrzał w kierunku Hayato. Bohater przez chwilę milczał wiedząc, że tłumaczenie temu facetowi czegokolwiek może tylko bardziej go zdenerwować. Przybrał nieco poważniejszą minę.
- Ciężko mi się myśli o tym, żebym musiał podnieść rękę na pana córkę. Nie jestem zwolennikiem bicia kobiet. Ograniczę się do niezbędnego minimum, by móc ją do pana przyprowadzić. A jeżeli uzna pan te minimum za zbyt dużo, to będzie mógł mnie pan zlać w odwecie i nawet przy tym palcem nie kiwnę, jeżeli to panu poprawi humor.
Ponownie się szeroko uśmiechnął, spoglądając na każdego z rodziców z osobna.
- Ale powtarzam, że to tylko w najgorszym wypadku. I chciałbym też ich odszukać sam. Proszę nie zrozumieć mnie źle, ale obecność któregoś z was może narobić więcej złego niż dobrego. Nie będę prosił, żeby mi zaufać, bo nie macie ku temu podstaw. Jednak proszę się chwilę nad tym zastanowić i rozważyć dania mi wolnej rękę do działania.
Jeżeli rzeczywiście w sprawę zamieszany był jakiś porywacz, to zauważając rodziców dzieciaków może zacząć uciekać, a to oznacza dodatkowe utrudnienie. Jeżeli to Fumino i/lub Goro nawiali z własnej woli, to tym bardziej będą chcieli znowu nawiać, gdy zobaczą swoich rodziców. Guren w pojedynkę zdawał się mieć największe szanse, by w miarę sprawnie przemówić młodym do rozsądku, a ewentualnemu kryminaliście dać to, na co zasłużył. No i nie chciał używać przemocy wobec tych nicponi na oczach ich rodzicieli. Z wielu względów.
Jeżeli otrzymał same zgody ze strony zmartwionych rodziców, to bohaterowi nie pozostanie nic innego, jak zgodnie z odnalezionymi śladami kontynuować poszukiwania, prawdopodobnie już poza granicami Nawabari. Nie brzmiało to zbyt optymistycznie, jednak trzeba było skorzystać z tych śladów, by przynajmniej zbliżyć się do zaginionej dwójki. Będą śmiechy, jak przeczucia Gurena okażą się błędne i będzie musiał szukać każdego z dzieciaków z osobna. Ale tym miał zamiar się martwić, jak ten najgorszy scenariusz się urzeczywistni.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kobayashi Guren
 
Posty: 38
Dołączył(a): 29 gru 2018, o 11:36
Wiek postaci: 18
Ranga: Doukou
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6824&p=107476#p107476
GG: 0
Multikonta:

Re: Rynek

Postprzez Kaito » 31 sty 2019, o 19:19

Obrazek

Misja rangi D dla Kobayashiego Gurena
11/15



Dedukcja Gurena stała na wysokim poziomie, to na pewno. Jednakże dość szczątkowe informacje uzyskane od rodziców, którzy prawdopodobnie nie byli też do końca obiektywni w kwestii swoich pociech, na razie nie wystarczały na wypracowanie jednego, oczywistego rozwiązania. Nie pozwalały także z pewnością odczytać dokładnie relacji, jakie łączyły Fumino i Goro, a także tego, czy to właśnie one miały wpływ na zniknięcie dwójki młodych ludzi. Nienawidzili się, a może to całe dokuczanie było jedynie elementem młodzieńczych podrygów, które zwieńczyło może i głupie, ale jakże żarliwe szczeniackie zauroczenie? Cóż, niezależnie od tego, czy byłby to jakiś patologiczny duet, czy może dwoje zagubionych dzieciaków połączonych jakimś pięknym uczuciem, Kobayashi dość szybko łączył fakty i nie obawiał się podjąć decyzji, nawet jeśli miałyby one być dość trudne do zrealizowania. Od razu przeszedł do działania, co wywołało niemałe poruszenie wśród zebranych. Jeszcze większe, kiedy młody shinobi wspomniał o możliwości zastosowania przemocy. Na te słowa Hayato mocno się obruszył, napinając swoje wcale niemałe muskuły, zaś jego przyjaciółka załkała cichutko, najwidoczniej na myśl o spranym tyłku jej „dobrego chłopaczka”, ale poza tym oboje postanowili już odpuścić i pozwolić swojemu wybawcy na dowolny dobór taktyki. Mimo tego Hayato gestem dłoni wskazał Gurenowi, by ten poczekał i na chwilę partnerzy w niedoli odeszli na stronę, by skonsultować wzajemnie swoje zdanie w szczególności co do tego: czy aby na pewno powinni puszczać Kobayashiego samego na tę misję? Nie tak łatwo było przecież powierzyć komuś obcemu los swoich pociech, ale z drugiej strony… ich własne poszukiwania spłonęły przecież na panewce.
- Chcemy tylko odzyskać swoje dzieci… – Mruknęła wpierw Aiko, kiedy oboje wrócili już przytuleni do pomagającego im młodzieńca. Jej oczy nadal były wilgotne, a gdzieś po policzku spłynęła samotna łza. Należało jednak tym biednym rodzicom oddać to, że poza jakimiś malutkimi momentami utraty kontroli nad emocjami, i tak radzili sobie z tym zamieszaniem naprawdę nieźle.
- Niech będzie, że Ci ufam. – Wtórował po chwili Hayato, i chociaż jego słowa mogłyby wzbudzać pewne wątpliwości, tak spokojny ton wypowiedzi wydawał się być przyzwoleniem na wszystko to, co wcześniej oznajmił sam Guren.

Po tym wszystkim Kobayashi wyruszył sam w pogoni za śladami małych stóp. Te momentami urywały się, ale na szczęście nie na więcej niż kilka czy kilkanaście metrów, więc przy odrobinie szczęścia, a niekiedy wędrówki wokoło dało się podążać za lekko zatartym tropem. Guren mógł niejako potwierdzić swoje wcześniejsze przypuszczenia, kiedy przy granicy wioski dołączyły także ślady innych, nieco tylko większych butów. Trzeba było jednak przyznać, że ci którzy je zostawili zapędzili się w całkiem daleką podróż, jako że dopiero na głównym trakcie gdzieś w pobliżu Seiyamy, ślady nagle się urwały, a ich „nosiciele” najwyraźniej zboczyli na zielony teren. Gdzieniegdzie było widać jeszcze odcisk butów na wilgotnej trawie czy połamaną na skutek nacisku stopy gałąź, ale ślady te były znacznie mniej widoczne niżeli na piaszczystej drodze łączącej okoliczne wioski. Kobayashi miał jednak trochę szczęścia w nieszczęściu, gdyż nagle do jego uszu dobiegł dziecięcy, najprawdopodobniej dziewczęcy jęk. Źródło dźwięku nadchodziło od zachodu, gdzie znajdowała się niewielka polanka – idealny punkt widokowy, o którym z pewnością słyszała większość mieszkańców, jeśli nie Daishi, to przynajmniej osady rodu Koseki.


/przenosimy się tutaj -> Polana przy drodze
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Rynek

Postprzez Kobayashi Guren » 9 mar 2019, o 18:50

Nie mógł powstrzymać uśmiechu. Po prostu nie mógł. Czuł się świetnie, na własne oczy doświadczając potwierdzenia swoich domysłów, nawet jeżeli tylko częściowo. Bo chyba motyw z ucieczką nie był tutaj trafny, skoro Goro zdawał się chcieć zaprowadzić swoją przyjaciółkę z powrotem. Poznanie prawdziwej historii tej dwójki byłoby teraz jedynie pożywką dla ciekawości Kobayashiego, a nie rzeczywistą pomocą w wykonaniu zadania. Trochę szkoda, ale trzeba cieszyć się z każdej okazji, gdy sprawy idą gładko. Bo w bliższej lub dalszej przyszłości przestaną i wtedy chłopczyna będzie żałował, że musi borykać się z niepotrzebnymi komplikacjami. Ciężko jest zadowolić istotę ludzką.
Gurenowi bardzo podobało się zachowanie towarzysza Fumino. Małolat miał poprawne podejście, tylko w możliwościach miał braki. Bohater nawet nie śmiał uznać nieudanych starań Goro za urocze czy zabawne. Prędzej za wzór do naśladowania i inspirację. Jeżeli już w tak młodym wieku wykazuje się taką determinacją, to czekała go świetlana, acz pełna nieprzyjemności przyszłość. No i już teraz plusował sobie u przedstawicielki płci pięknej, więc chyba długo nie zabawi jako singiel. Na samą myśl Kobayashiego uszczypnęła zazdrość i rozczarowanie, że bardziej nie zadbał o ten szczegół u siebie.
Dalsze oglądanie tego spektaklu przerwała mu Fumino. Przypomniała mu tym samym, po co właściwie tutaj przyszedł. Westchnął, dalej uśmiechnięty, bezpośrednio konfrontując dwójkę dzieciaków. Może Guren był zbyt pewny siebie, ale nie czuł się zagrożony. Nie zrobiła na nim wrażenia bojowa postawa Goro, choć i ten długo jej nie utrzymał.
- Zwykłym pomocnikiem w kuchni - odpowiedział na pytanie i wzruszył przy tym ramionami - Również tymczasowym pomocnikiem waszych rodziców.
Gwizdnął, będąc pod wrażeniem niespodziewanej prośby chłopca. Miał głowę na karku, skoro potrafił zaakceptować swoje ograniczenia i poprosić o pomoc. Choć i tutaj przydałaby się pewna korekcja, bo w tym wypadku Guren powinien być traktowany jako nieznajomy z potencjalnie nieczystymi zamiarami. Tak jak szczęście stało po stronie bohatera, niemalże prowadząc go za rękę podczas wykonywania tego zadania, tak samo widocznie stało wraz z Goro, zsyłając mu odpowiednią pomoc. Kobayashi umówiłby się z Fortuną na randkę, taka dobra była z niej dziołcha, gdyby istniała tutaj jej personifikacja. Był jej to winny. Goro chyba nie powinien, bo miał na głowie Fumino.
Pewnym krokiem podszedł bliżej dwójki małolatów. Wtedy odwrócił się do nich plecami i ukucnął, zachęcając dziewczynę do wspięcia się na jego plecy.
- Po drodze mi opowiedzcie, o co w ogóle tutaj chodziło - zażądał, choć w jego głosie nie było surowości, tylko rozbawienie - Słyszałem wersję z porywaczem, sam wydedukowałem taką z przesadnie zaborczym amantem. Jest jeszcze opcja ucieczki od nadopiekuńczych rodziców. Więc jaka jest prawda?
Guren planował wyruszyć z Fumino na barana, oraz towarzyszącym mu Goro z powrotem na rynek, do ich rodziców. Przy okazji oczekiwał dowiedzieć się prawdy o tej całej sytuacji. Nawet jeżeli masa wymyślonych przez niego hipotez szlag trafi. No i jeszcze liczył, że kiedy sprawa zdawała się zbliżać ku zakończeniu, za chwilę nie będzie trzeba się martwić niespodziewanymi niedogodnościami. Te lubią się pojawiać na sam koniec, szczególnie jak ciężko było się ich doszukać w trakcie. Ostatni bossowie itp.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kobayashi Guren
 
Posty: 38
Dołączył(a): 29 gru 2018, o 11:36
Wiek postaci: 18
Ranga: Doukou
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6824&p=107476#p107476
GG: 0
Multikonta:

Re: Rynek

Postprzez Kaito » 9 mar 2019, o 20:00

Obrazek

Misja rangi D dla Kobayashiego Gurena
15/15



Nie było to typowe spotkanie, jednakże niezbyt sprzyjające okoliczności, chociażby w postaci urazu dziewczęcia, sprawiły że nieznajomi musieli się w jakiś sposób porozumieć. Postawa Goro faktycznie była godna pochwały, ale sam chłopak zdał sobie sprawę z tego, że nie poradzi sobie sam. I chociaż nie można było zazdrościć Fumino odczuwanego w tej chwili bólu, tak być może dobrze, że wydarzenia potoczyły się właśnie w ten sposób. Dzięki temu bowiem młody Kobayashi nie musiał się specjalnie starać o zyskanie zaufania dwójki zaginionych nastolatków. Rzeczywiście miał trochę szczęścia, jednak jak to się mówi: szczęście sprzyja lepszym. Nie można mu było za to odmówić bardzo sprawnego, idącego w odpowiednim kierunku rozumowania, które znacząco ułatwiło mu zadanie. Kto wie, może zamiast pracować w restauracji powinien jednak zostać śledczym…
Ani Goro ani Fumino nie kontynuowali tematu pracy naszego bohatera, bo nie oszukujmy się, czas i miejsce nie sprzyjały chwilowo takim rozmowom. Chcąc nie chcąc skorzystali natomiast z pomocy reprezentanta wioskowej gastronomii. Chłopak pomógł wstać swojej koleżance (a może przyszłej dziewczynie?), a następnie podsadził ją, by ta mogła wdrapać się na plecy Gurena.
- Jak na zwykłego pomocnika w kuchni, to dość silny jesteś… – Mruknął podejrzliwym głosem Goro, jednak po chwili na jego twarzy pojawił się uśmiech. I tak nie mieli przecież innego wyjścia, a Kobayashi wyglądał raczej na sympatycznego kolesia. Nastolatek obserwował jednak jego ruchy, najpewniej z troski o swoją towarzyszkę.
- Cholera, która jest godzina? Rodzice się pokapowali? – Dodał po chwili, kiedy dotarło do niego to, że jednak spotkanie nie było wcale takie przypadkowe. Także na jego twarzy widać było zaskoczenie, ale i pewien grymas. Zastanawiał się czy w ogóle musi się tłumaczyć Gurenowi, chociaż jego ton wypowiedzi wydawał się łagodny i zachęcił go do wyjaśnienia sytuacji. Zanim jednak zdążył otworzyć usta, do rozmowy wtrąciła się Fumino.
- Nie chcieliśmy… nie… nie robiliśmy niczego złego! – Rzuciła piskliwym głosem, ale zaraz znów jęknęła z bólu i delikatnie skorygowała swoją pozycję tak, aby było jej wygodniej. Guren nie mógł tego dostrzec, ale była strasznie zmęczona. Być może dlatego ucichła, mocniej obejmując rękoma swojego „barana”.
- To nie do końca tak miało wyglądać, ale chyba to trzecie. – Westchnął w końcu ciężko Goro, kręcąc ze zrezygnowaniem głową. – Po prostu rodzice do wszystkiego się wtrącają, niczego nie rozumieją. Wkurza mnie to. Chcieliśmy skorzystać z okazji i pobyć trochę sami. Mieliśmy być w domach zanim rodzice wrócą z pracy, ale chyba straciliśmy poczucie czasu. No a na dodatek Fumino przewróciła się o wystający konar. Próbowałem jej pomóc, ale… – Nakręcił się w tej opowieści jak karabin maszynowy, choć ostatecznie nie chciał kontynuować tej części historii, która wskazywała na jego porażkę. W końcu czego by nie powiedzieć, nie potrafił wesprzeć kobiety swoim męskim ramieniem.
Tak czy inaczej historia zakończyła się chyba szczęśliwie, a przynajmniej bez większych ofiar. Mimo obaw Kobayashiego, ich trio nie napotkało żadnego silnego bossa, a chociaż wędrówka na rynek zajęła im nieco więcej czasu z racji tego, że Guren musiał nieść dodatkowy ciężar (nawet drobna osóbka spowalniała trochę jego marsz), ostatecznie dotarli bezpiecznie na miejsce. Młody pomocnik kucharza stał się świadkiem ogromnego zamieszania. Aiko i Hayato, kiedy tylko ujrzeli swoje pociechy zaczęli się przekrzykiwać, biegnąc w ich kierunku. Wreszcie cała grupa spotkała się niedaleko domu ojca Fumino.
- Gdzie Wy byliście?! – Wykrzyczała nerwowo matka chłopaka, którego wtórował jej równie zmartwiony przyjaciel. Oboje byli szczęśliwi, nadal jeszcze zszokowani, ale w ich głosie słychać było także i nutę złości. Czyżby zdali sobie sprawę z tego, że jednak żadnego porywacza nie było? Ich krzyki, jakkolwiek zrozumiałe, zdecydowanie nie wpłynęły pozytywnie na Goro i Fumino, którzy najwyraźniej zamknęli się w sobie i w tym momencie nie poczuwali się do żadnych wyjaśnień.
- Gdzie i jak ich znalazłeś? – Hayato zwrócił się do Gurena, ale kiedy usłyszał bolesne pomrukiwania swojej córeczki, odwrócił się, chcąc odebrać ją z rąk Kobayashiego i przytulić – Co Ci się stało, kochanie? Co tu się wydarzyło? – O ile pierwsze z pytań zadane już mniej zdenerwowanym, a raczej troskliwym głosem było zaadresowane ewidentnie do Fumino, ta na kolejne z nich odpowiedzi mężczyzna oczekiwał raczej od pracownika Kurikary.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Rynek

Postprzez Kobayashi Guren » 13 mar 2019, o 23:29

Guren z góry zakładał, że zaoferowane mu będzie tylko minimum zaufania jako jedynej, dostępnej na już pomocy. I nie miał zamiaru się jakoś specjalnie starać, by to poprawić. Przynajmniej nie w trakcie podróży. Miał tylko nadzieję, że jego opinia w oczach Fumino i Goro wzrośnie wtedy, kiedy bezpiecznie odeskortuje ich na rynek. To mu wystarczyło.
- Mycie garów, krojenie warzyw i użeranie się z agresywną klientelą dają więcej, niż ktokolwiek by przypuszczał - odpowiedział żartobliwie na komentarz Goro.
Uśmiech bohatera przybrał bardziej zadziornego wyglądu, gdy towarzyszący mu chłopczyna postanowił głośno zwrócić uwagę na związek pomiędzy Kobayashim a jego rodzicami.
- Uważaj na język, młody - ostrzegł Goro, prychnął, a następnie zaśmiał się krótko, chcąc nie chcąc dając dzieciakom do zrozumienia, że robił sobie tylko jaja.
Jeżeli miał być szczery, to bardzo chętnie pomógłby tej dwójce w ich "walce" z nadopiekuńczymi rodzicami. Głównie z ciekawości. Guren nie mógł pochwalić się normalnym dzieciństwem i opieką tych, których krew w nim płynęła. To nie tak, że miał na co narzekać, czy doświadczył w swoich młodszych latach jakiejś konkretnej patologii. Był jednak świadom, że nie będąc wychowywanym przez swoich rodzicieli, jego pogląd na sprawy mocno różnił się od tych Goro i Fumino. Szczególnie Fumino, bo sprawy u dziewcząt musiały wyglądać inaczej niż u chłopaków.
Kobayashi zrozumiał, po wysłuchaniu wytłumaczenia Goro, że rzeczywiście wszystko sprowadzało się do nadopiekuńczości ich rodzicieli i rodzącymi się z tego powodu frustracjami wśród nastolatków. Prawdopodobnie było więcej powodów, które nakładały się ze wcześniejszymi podejrzeniami bohatera. Wiedział już wystarczająco i postanowił nie zagłębiać się bardziej. Może kiedy indziej.
- Prawdopodobnie jakbyście byli w stanie spojrzeć na to z ich perspektywy, to łatwiej byłoby wam się z nimi dogadać. W sumie, to oni powinni spojrzeć na to z waszej perspektywy i wykazać się wyrozumiałością. Wam do bycia dorosłymi z dziećmi jeszcze brakuje. Mnie w sumie też. - Zaśmiał się krótko - Oni już dzieciakami byli, powinni wiedzieć jak to jest. Może im o tym przypomnijcie?
Z serii "G wie, ale się wypowie". Na szczęście te dzieciaki nie mogły mieć pojęcia, że Guren miał zupełnie inne doświadczenia z dzieciństwa, zupełnie nie pokrywające się z tym, co ta dwójka przeżywała. Im mniej się wie, tym lepiej się śpi. A wizerunek mądrego i wesołego Nii-sana trzeba było sobie skutecznie wyrobić.
Wiedział, że za chwilę zacznie się niezła jazda, kiedy tylko w oddali zauważył rodziców Fumino i Goro. Szczególnie widok Hayato sprawił, że przez ciało Gurena przeszedł dreszcz. Zaraz jeszcze sobie mężczyzna coś pomyśli, widząc Kobayashiego z jego córką noszoną na barana. Ten to lubił przecież wyciągać pochopne wnioski.
- Powiedzmy, że pewna bardzo miła pani mnie do nich szybko zaprowadziła. - Puścił ojcu Fumino oczko i uśmiechnął się szerzej.
Jeszcze raz podziękował w myślach Fortunie, która była na tyle miła, by wspomóc go w tym zadaniu. Schował lewą rękę do kieszeni, gdy Hayato postanowił oszczędzić mu dalszego dźwigania Fumino. O jej ciężarze nie miał zamiaru głośno wspominać. Nie wypadało.
- Myślę, że macie sobie sporo do powiedzenia. - Spojrzał pierw to na rodziców, następnie na ich pociechy i z powrotem. - Nie chciałbym wam w tym przeszkadzać, a i samemu chciałbym wrócić do swoich zajęć.
Spojrzał porozumiewawczo do Hayato. Wszakże to mężczyzna był głównym zleceniodawcą, więc to chyba on powinien być odpowiedzialny za odpowiednią finalizację całej tej sprawy.
- A jak już sobie pewne sprawy wyjaśnicie, to zapraszam do lokalu Kurikara. Łatwiej wam będzie to wszystko przetrawić wraz z jedzeniem. Może wspomnę szefowi,żeby ze względu na ostatnie przeżycia nieco "uregulował" dla was ceny.
Wcale nie czuł się podle, że postanowił skorzystać z sytuacji i zareklamować jadłodajnię, w której pracował. Miał tylko nadzieję, że poczciwy Kurikara będzie skory do współpracy, gdy rzeczywiście będzie miał okazję powitać tę czwórkę.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kobayashi Guren
 
Posty: 38
Dołączył(a): 29 gru 2018, o 11:36
Wiek postaci: 18
Ranga: Doukou
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6824&p=107476#p107476
GG: 0
Multikonta:

Re: Rynek

Postprzez Kaito » 16 mar 2019, o 18:08

Obrazek

Misja rangi D dla Kobayashiego Gurena
17/15



Dzieciaki rzeczywiście nie wiedziały nic o przeszłości Gurena, a na jego słowa przytakiwały tylko głowami. Może na początku Goro podchodził do pracownika Kurikary z dystansem, ale po krótkim marszu i rozmowie stwierdził, że gość jest w porządku. Wydawało się nawet, że młodzi bardziej ufają i rozumieją Kobayashiego niżeli swoich rodziców. Cóż, najwyraźniej to właśnie w ten sposób wyglądał ich mały okres buntu, który jak wszystko w końcu pewnie przejdzie.
Kiedy Guren wspomniał o tym, że do młodzieży zaprowadziła go pewna miła pani, wszyscy spojrzeli na niego co najmniej jak na kosmitę, ale nikt nie ważył się nawet kontynuować tematu. Nie miało to w tym momencie żadnego znaczenia. Goro i Fumino niespecjalnie bowiem palili się do rozmów, zaś ich rodzice najzwyczajniej w świecie cieszyli się, że ich pociechom nie stało się nic złego. No, może poza tą nieszczęsną kontuzją dziewczynki, ale nie oszukujmy się, nie było to coś, z czym by sobie nie poradzili. Natomiast cała ta historia mogła zakończyć się o wiele bardziej tragicznie.
Aiko uśmiechnęła się i skinęła głową na zaproszenie Kobayashiego do Kurikary. Na razie nie miała jednak ochoty myśleć o obiadku w jadłodajni. Odeszła ze swoim synem na stronę, starając się dowiedzieć, co się wydarzyło. Do Kobayashiego docierały tylko urywki jej pytań jak „gdzie?” „co Ty sobie myślałeś?” i tym podobne. Również Hayato odszedł na chwilę, by posadzić swoją córeczkę na stojącej nieco dalej przed domem drewnianej ławce. Pokazał jej coś gestem dłoni i wyszeptał parę słów na ucho, prawdopodobnie oznajmiając jej, żeby jeszcze moment poczekała. Co zaś zajmowało myśli jej ojca na tyle, by ten odłożył ewentualną pomoc medyczną na później? Cóż… mężczyzna przytruchtał z powrotem do Gurena, wyciągając do niego dłoń, co wydawało się z jego strony dość nietypowym gestem. Czyżby ten sam facet, który wyciągał pochopne wnioski i pokazywał na każdym kroku swojemu zleceniobiorcy, że nie do końca mu ufa, jednak postanowił okazać swą wdzięczność? Najwyraźniej, a co powinno ucieszyć młodego pracownika Kurikary, Hayato okazał się także i człowiekiem hojnym. Wyciągnął bowiem woreczek wypchany srebrnymi monetami i wręczył go do rąk Kobayashiego.
- Nie ma chyba słów, które byłyby w stanie opisać to jaki jestem szczęśliwy. To tylko drobiazg, ale naprawdę dziękuję za pomoc. – Powiedział spokojnym głosem, chociaż jego oczy stały się jakby bardziej wilgotne, a Gurenowi wydawało się nawet, że w którymś momencie spłynęła z nich samotna łezka. Chłopak nie mógł jednak potwierdzić swoich przypuszczeń, gdyż mężczyzna szybko przesunął rękawem po twarzy, udając że drapie się po nosie.
- Gdyby nie Ty… ah, zresztą. Nie ma o czym gadać. – Westchnął ciężko, starając się oddalić ewentualne inne, bardziej mroczne scenariusze. – Na pewno zajrzymy do Kurikary jak tylko Fumino poczuje się lepiej. A teraz wybacz. – Wskazał na swoją córkę, pokazując tym samym, że ma teraz ważniejsze sprawy na swojej głowie. Trzeba było w końcu zająć się nogą dziewczynki. Kobayashi nie mógł chyba jednak narzekać. Nie tylko zrobił dobry uczynek, ale jeszcze otrzymał za swoją pomoc 250 ryo, co z pewnością było miłą niespodzianką, jako że nikt nie wspominał wcześniej o żadnym wynagrodzeniu.

Misja zakończona sukcesem.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 463
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Rynek

Postprzez Kobayashi Guren » 31 mar 2019, o 11:42

Guren odprowadził spojrzeniem Aiko i jej syna, gdy poszli na bok. Uśmiechnął się szyderczo. Biedny Goro zapewne zostanie zbombardowany pytaniami i narzekaniem swojej rodzicielki. Taka była chyba już natura rodziców. Bohater miał jednak nadzieję, że chłopiec wziął sobie do serca to, co usłyszał, i przynajmniej na przyszłość uda mu się dogadać z matką, by przynajmniej załagodzić kolejne takie kazania. Kobayashi rzucił następnie okiem na Hayato, który właśnie zajmował się swoją córką. Mina zrzedła bohaterowi, gdy mężczyzna postanowił do niego podejść ponownie. Szybko się domyślił, w czym mógł tkwić problem: przewrażliwiony tatusiek uznał, że krzywda, która stała się Fumino, była efektem działania Gurena. Przecież on sam mówił, że w razie kłopotów użyje minimalnej, ale niezbędnej, ilości środków siłowych. Ale przecież Goro był w sumie cały, więc jak mógł uznać, że należało poturbować tylko córkę Hayato? Czarnowłosy od razu uznał że emocje znowu przysłoniły logikę i teraz będzie musiał doświadczyć kolejnego wybuchu ojca dziewczynki.
- To nie moja wina. Taką ją zastałem. - Zaczął się tłumaczyć, starając się zachować kamienną twarz i spokój w głosie.
Prawą, otwartą dłoń, wystawił w kierunku nadchodzącego mężczyzny w obronnym geście. Pewna część Gurena, zapewne ta związana z jego przeklętą krwią, rzeczywiście odczuwała niedosyt przemocy. Bohater nie chciał jednak robić niepotrzebnego widowiska.
Otworzył szerzej oczy i rozwarł nieznacznie usta w zdziwieniu, widząc gest Hayato. Czyżby ten, tym razem, wszystko rozumiał i nie posądzał członka klanu Juugo o krzywdę swego dziecięcia? Czyżby Fortuna dalej nie opuściła Gurena? To tylko podsyciło w nim cichą i nielogiczną złość, że nie będzie mógł zabrać jej na randkę w ramach rekompensaty.
Na twarzy Kobayashiego znów zagościł uśmiech, a jego jedne, lewe oko, zamknęło się. Uścisnął dłoń Hayato, a następnie przyjął zapłatę. Potrząsnął woreczkiem z pieniędzmi, chcąc wagowo zmierzyć, ile zarobił. Dzwonienie monet przy tym akcie były niczym muzyka dla uszu czarnowłosego. Ale i tak największą nagrodą było dla niego odzyskane szczęście rodziców zaginionych dzieci. Tylko za ich szczęście nie mógłby sobie nic kupić, więc taka materialna forma była jak najbardziej na miejscu.
- Jak dobrze traficie, to osobiście was wtedy obsłużę - odpowiedział widocznie weselszym tonem - Może nawet dorzucę do zamówienia coś ekstra, ze względu na stare czasy.
Choć cała ta afera okazała się mniej zagmatwana, niż Guren przypuszczał w swoich wielu scenariuszach, to wszystko dobrze się skończyło. Rodzice znów mogły trzymać w swoich ramionach swoje pociechy, a te otrzymały od bohatera radę, która może pozwoli im łatwiej zdzierżyć miłość i troskę, którymi były obdarowywane. Nie pozostało mu więc nic innego, jak skinieniem głowy pożegnać wszystkich i oddalić się w stronę lokalu Kurikara. Może nawet z okazji dobrze wykonanej roboty, pozwoli sobie na przerwę od pracy i pójdzie zająć się czymś innym?

[z/t]
Obrazek
Avatar użytkownika

Kobayashi Guren
 
Posty: 38
Dołączył(a): 29 gru 2018, o 11:36
Wiek postaci: 18
Ranga: Doukou
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6824&p=107476#p107476
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Nawabari (Osada szczepu Jūgo)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość