Hyōgashima 氷河島

Czarny Archipelag jest dużą gromadą różnorakich wysp, położoną na wschodzie, kilkaset kilometrów dalej od najbliższych kontynentowi wysp, Kantai i Hyuo. Znane są głównie z tego, że mało kto powraca z wojaży na tamtych wodach - z nieznanych powodów jest tam niezwykle burzowo, a gdy wody są spokojne - pojawia się tam niezwykle gęsta mgła i niewiele przez nią widać. Same wyspy mają różnoraki klimat - od wiecznie zamrożonej Hyogashimy, aż po tropikalną wyspę Xsi. Obie te znajdują się najbliżej kontynentu i są zaznaczane na oficjalnych mapach znanego świata. Pozostałe są póki co pomijane.

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 21 lut 2019, o 22:29

Yuki tylko kiwnął głową. Chociaż Natsume nie lubił się w żaden sposób wywyższać, to tu musiał przyznać, że Hyojin dokonał zapewne najlepszego wyboru na swoją sytuację. Tygrysy, choć silne i same w bardzo wysokim stopniu przystosowane do używania technik ninja, nie miały zbytniego doświadczenia w kwestii walki z kim innym, niż one same. Brak potrzebnej wiedzy prędzej czy później musiał się skończyć tego typu tragedią. A sam Natsume, chociaż o umiejętnościach tego przeciwnika słyszał pierwszy raz, przynajmniej był w stanie sobie wyobrazić jakikolwiek zarys tego jak może działać walka z tym oponentem. Zwizualizować sobie różne rozwiązania. Wiedział, co potrafi chakra w znacznie szerszym stopniu niż to, co wiedziały tygrysy. W ten sposób może znajdzie sposób na wyeliminowanie zagrożenia.
-Nigdy nie atakuję bez zaplanowania swoich ruchów, jeśli o to chodzi - rzekł swoim bezbarwnym tonem, który brzmiał mniej więcej cały czas tak samo od kiedy tylko się "przełączył". - Nie obawiaj się. Upewnię się, że ten koleś będzie błagał, żebym w końcu go zabił.
Chłodne? Być może. Szczere? Zdecydowanie.
-Opcje są różne, i każdy klan posiadający dōjutsu różni się od pozostałych - powiedział krótko, gdy Hyojin zapytał Natsumego o możliwe działanie oczu. - Przykładowo, klan Ranmaru potrafi za pomocą swoich oczu obserwować olbrzymie dystanse, nie tylko w przód, ale również widzieć wszystko wokół siebie. A klan Uchiha, przykładowo, potrafi używać swoich oczu by aktywować silne iluzje. Dlatego będzie trzeba zachować dużą ostrożność, dopóki nie dowiemy się na czym polega to Kekkei Genkai.
Dotarli w końcu na miejsce, do siedziby Hyohiro, gdzie Natsume uprzejmie przywitał się ze swoim kompanem. Z Hyohiro póki co spędził chyba najwięcej czasu spośród wszystkich przedstawicieli rasy Śnieżnych Tygrysów - nie tylko dlatego, że pomagał mu jako zarówno shinobi, jak i wierzchowiec. Hyohiro również był bardzo inteligentnym i sprytnym kompanem, z którym zawsze dało się znaleźć jakiś ciekawy temat do rozmowy, a w razie misji - obmyślić taktykę. Ze wszystkich tygrysów to właśnie on znał styl walki Natsumego najlepiej, i będzie w stanie pomóc mu odpowiednio dostosować się do pojedynku - nawet jeśli po prostu przez obserwację.
I to na tym ostatnim właśnie Natsumemu zależało.
-Dzięki - powiedział, po czym szybko odpieczętował zwój i zmienił strój. Na szczęście na zbroję Sakki składały się głównie napierśnik i czarna szata, więc nie musiał do tego zmieniać spodni. No, nie żeby to coś zmieniało.
-Ruszysz razem ze mną i Hyorenem. Zapolujemy sobie na pewnego skurwiela, co się szlaja po tej jakże barwnej wyspie. - Założył kaptur i przyczepił maskę, zasłaniając tym samym twarz. Huh. Za każdym razem gdy to robił, przyjmował swój pseudonim Sakki - "Kōri". Lód. Zaczynał już powoli o tym zapominać. - Hyoren pomoże mi go znaleźć i otoczyć, ty zaś będziesz go obserwować i wypatrywać jakichkolwiek błędów z jego strony. Nie możemy sobie pozwolić na błąd.
Zwrócił głowę w kierunku Hyohiro.
-Daj znać jak będziesz gotowy. Ruszymy po Hyorena i od razu wyruszymy.
Teraz nie było już czasu by zwlekać. Trzeba było działać szybko i zdecydowanie.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Asaka » 25 lut 2019, o 18:54

Misja A
Natsume
25/60


Obrazek


Grunt to znać własne słabości, prawda? Gdyby Hyojin był w ciemię bity, to zapewne liderem by nie był. Musiał być nie tylko silny, ale musiał zapewnić swojemu plemieniu warunki do przeżycia, a tutaj, na tym lodowcu, nie było to takie proste. Fakt, prócz zimna mało mieli zagrożeń, ale prędzej czy później każda kosa trafi na kamień. Tak jak trafiła teraz. Trzeba było potrafić odpowiednio przeanalizować zagrożenie i dobrać rozwiązanie. A rozwiązaniem był człowiek, który dużo lepiej się zaadaptuje do sytuacji, niż jakiś porywczy tygrys, który może i grzeszy tężyzną fizyczną, ale brakuje mu obeznania. Tak jak teraz Hyojin dowiadywał się o potencjalnym efekcie tych dziwnych oczu, o których wspomniał Hyogeki. Tygrys - nie było co ukrywać - nie wpadłby na to. I teraz tylko pomrukiwał pod nosem, trawiąc informacje, które uzyskał o oczach klanu Ranmaru i Uchiha.
- Upierdliwa sprawa. Więc mówisz, że nie znasz rodzaju oczu, które opisał Hyogeki? - to było pytanie retoryczne, na które tygrys wcale nie oczekiwał odpowiedzi. Mówił zdecydowanie bardziej do siebie. Po części zadowolony, że Natsume tak przejął się sprawą (ba, było czym!) i że nie zamierzał oszczędzić tego zwyrola, który tak potraktował ciekawe świata i obcego tygrysy.
Bo przecież nikt nie chciał zrobić przybyszowi krzywdy, wbrew opinii, jaką wyspa miała na wodach okolicznych wysp. Może to właśnie w tym tkwił problem? Osoba, która tutaj trafiła nasłuchała się za dużo opowieści, a męzczyzna, widząc dziwaczne stwory nie chciał ryzykować życia bardziej, niż było to konieczne, zważywszy, że trafił na pieruńsko zimny kawałek lądu? Można tak było gdybać, a jaka była rzeczywistość...? Nikt w osadzie tego nie wiedział. Natsume również. Mogli tylko zgadywać, ale nikomu się tego nie chciało robić, bo szkody już zostały poczynione.
Hyojin i Hyohiro mogli się tylko przyglądać, jak Natsume odpieczętowuje przyniesiony mu zwój i jak się przebiera. Hyohiro nie był ani trochę zaskoczony, tak jak nie dziwił go chłodny ton głosu Yukiego. Tymczasem tygrys postanowił zagadać lidera.
- Jak się czuje Hyotora? - chyba każdy tutaj wiedział co się stało. Może bez szczegółów, ale w takiej społeczności jak ta, wiadomości rozprzestrzeniały się szybko.
- Śpi. Odpoczywa. Jest słaba - i nikt tak do końca nie wiedział, co dokładnie jej było, choć udzielono jej pomocy jak najszybciej.
- A Hyogeki?
- Nic wielkiego mu się nie stało. To duma ucierpiała najbardziej.
Na to Hyohiro mógł tylko mruknąć potakująco. A resztę ewentualnej rozmowy przerwał przebrany już Natsume i jego... Właściwie to rozkaz skierowany do tygrysa. Ten spojrzał najpierw na Natsumego, z którym na przestrzeni lat zdążył spędzić sporo czasu, znał więc jego taktyki i sposób działania, a po chwili na Hyojina. Nim jednak zdążył cokolwiek powiedzieć, lider kiwnął głową. Idź. Nie było sensu szczędzić zasobów, a Hyohiro faktycznie mógł się przydać w tej całej zabawie. To znaczy... "Zabawie".
- Jasne. Pomóż mi się ubrać i już idę - oczywiście swój rynsztunek potrafił ubierać sam, lecz zwykle zajmowało mu to więcej czasu, niż z czyjąś pomocą. Ostatecznie fakt, iż Hyohiro poruszał się na czterech łapach, a nie na dwóch, potrafił nieco utrudniać sprawę. Ale nie aż tak znowu bardzo. Skierował się więc do pomieszczenia, w którym znajdował się chwilę wcześniej, by przynieść, a właściwie przyturlać, wielki zwój. Teraz natomiast można było zobaczyć, że była to swego rodzaju zbrojownia - stół i kilka stołków, na których rozłożony był rynsztunek Koteczka. To znaczy siodło, przeróżne pasy i mrowie różnych zwojów.
- Masz jakiś plan?

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1005
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 26 lut 2019, o 12:26

Na pytanie Hyojina Natsume odpowiedział tylko pokręceniem głową. Wyczuł, że wypowiedziane przez tygrysa pytanie nie było skierowane do niego, ale i tak wolał w jakiś sposób zareagować, nawet jeśli niewerbalnie. Zwykle preferował nie pozostawiać żadnych pytań zawieszonych w powietrzu, nawet jeśli były one czysto retoryczne. Ot, lekki nawyk nabyty podczas swoich kilku już lat władania Cesarstwem. Przywykł do tego, że politycy zawsze w formie jednego pytania zadawali trzy, a pytając retorycznie, tak naprawdę tylko czekają na reakcję. A przecież nie chciał wyjść na milczącego buca, nie?
Nawet mimo tego, że zwykle to on faktycznie był milczącym bucem.
Dalszej rozmowy Hyojina i Hyohiro nawet nie próbował słuchać - w pełni skupił się na przywdziewaniu swojego bojowego ekwipunku, umieszczając na swoim ciele elementy pancerza, hełm, maskę, kaptur, a później - całe swoje normalne wyposażenie w postaci mieczy i wachlarza. Jak zwykle upewnił się, że wszystko leży na swoim miejscu tak jak powinno, i że nie będzie ryzyka że jego strój będzie mu blokować ruchy, lub że jego uzbrojenie będzie niebezpiecznie chybotać, dzwonić lub wypadać.
Gdy skończył ten swój przedmisyjny rytuał, ruchem dłoni poprawił jeszcze maskę na twarzy i naciągnął mocniej kaptur, tak żeby zasłonić zaczepy do których była przymocowana. Następnie zwrócił się w kierunku Hyohiro i poczekał, aż ten otrzyma pozwolenie na wyruszenie od Hyojina. Gdy to nastąpiło, kiwnął lekko głową (bez słowa) i poczekał, aż ten przyniesie swoje wyposażenie i zacznie się przygotowywać.
-Póki nie znam samego przeciwnika, nie będę w stanie określić żadnego sensownego planu - powiedział bezbarwnym tonem. "Jeśli znasz siebie i swego wroga, przetrwasz pomyślnie sto bitew. Jeśli nie poznasz swego wroga, lecz poznasz siebie, jedną bitwę wygrasz, a drugą przegrasz. Jeśli nie znasz ni siebie, ni wroga, każda potyczka będzie dla Ciebie zagrożeniem." Był tego świadom, i dlatego najpierw planował wybadać, co potrafi przeciwnik. Dzięki temu ryzyko porażki będzie zmniejszone. - Wstępnie możemy założyć, że będziemy wypatrywać zarówno jego, jak i jego siedziby. Później spróbujemy dowiedzieć się co nieco o nim samym, żeby wiedzieć czego się spodziewać. Wiem, że walczy na bliski dystans i potrafi władać ogniem, ale jest jeszcze kilka niewiadomych.
Splótł ręce na piersi.
-Wstępnie jednak spróbujemy go otoczyć. Ja będę odwracać jego uwagę, a Hyoren spróbuje go ustrzelić. Zresztą - szczegóły dogadamy już z nim samym.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Asaka » 26 lut 2019, o 20:36

Misja A
Natsume
27/60


Obrazek


Tygrys z pewnością nie wziąłby Natsume za milczącego buca – jako, że wraz zadanym pytaniem, skierowanym bardziej w eter, do sił, które na pewno nie zamierzały odpowiadać, pogrążył się w myślach. Zapewne o delikatnej sprawie dziwnych oczu i jeszcze dziwniejszych kekkei genkai występujących wśród shinobich na świecie. A z którymi on nie miał za wiele do czynienia, mógł o nich co najwyżej poczytać jakieś stare historie, albo od kogoś usłyszeć, i na tym cała wiedza się kończyła. Było tego nie za dużo, ale taka właśnie była cena za życie na… odludziu.
- Jasne. O coś takiego mi chodziło – o wstępny zarys, a nie o cały plan od a do zet, w którym przewidziane są najbardziej nieprzewidywalne posunięcia przeciwnika. Tygrys, pytając o plan, pytał właśnie o ten ogólny, w którym widział jakąś rolę dla siebie, dla niego i dla – najwyraźniej – Hyorena. I dobrze. Logiczne.
Hyohiro ściągnął łapą siodło i pomógł sobie pyskiem, by umiejscowić je na swoim grzbiecie, a przynajmniej za sobą. Później siadł na ziemi i przednimi łapami złapał za pasy, by odpowiednio je naciągnąć, a następnie zaczepić i zamocować na sprzączkach. Gdy to było już zrobione, pozostało podoczepiać i zamocować zwoje, z którymi się nie rozstawał i… był praktycznie gotowy do drogi.
- Hyohiro zaprowadzi cię dalej. Ja wrócę do siebie. Powodzenia. Nie działajcie tyko pochopnie, nie chciałbym, żeby ktokolwiek ucierpiał na tym bardziej niż już się to stało – niż już ucierpiała Hyotora…
I z tymi słowami lider śnieżnych tygrysów pożegnał się z podwładnym i Natsume, i wyszedł z domu, by skierować się w swoją stronę.
- Czyli do Hyorena. Dobra, to za mną. Paskudna sprawa. Do tej pory słyszałem tylko plotki, nie sądziłem, że wezmę w tym udział, albo, ze ciebie tutaj ściągną – rozgadał się jak zwykle, prowadząc Natsumego do domostwa kolejnego tygrysa, który miał się stać towarzyszem podróży i członkiem tego dziwacznego trio. - Wiesz coś więcej, co się stało? Bo ja to do teraz wiedziałem tylko, że Hyotora jest ciężko ranna, a Hyogekiemu też się oberwało – cóż, Hyojin nie mógł przewidzieć wszystkiego i o ile Hyorena wliczył w tą układankę, to Hyohiro – nie.
Chwilę później stali już przed drzwiami, które prędko się otworzyły, by ukazać w nich tygrysa stojącego na dwóch łapach, w pełnym rynsztunku i z łukiem przewieszonym na plecach.
- W końcu. Jesteś…cie – zająknął się w pierwszej chwili, ale szybko naprawił błąd, widząc, że Natsume nie jest sam. - Witaj, Hyohiro. Dołączasz do nas? – a drugi tygrys tylko kiwnął mu na to głową. - Chcecie od czegoś zacząć? Bo ja chyba obejrzałbym najpierw to wybrzeże. Nie wiem na ile coś tam jeszcze będzie, śnieg tu ciągle pada, ale może akurat… - propozycja… dobra jak każda inna.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1005
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 27 lut 2019, o 19:01

Natsume kiwnął głową, gdy Hyojin powiedział ostatnie słowa w kierunku Natsumego i ruszył w kierunku wyjścia z siedziby Hyohiro. Starszy tygrys przypomniał im, żeby postarali się nie działać pochopnie i nie ryzykować dalszych uszkodzeń wobec reszty jego pobratymców, co dla Yukiego było jak najbardziej zrozumiałe - widok kogoś bliskiego w takim stanie potrafił złamać nawet najdumniejszego wojownika. Po ujrzeniu Hyotory (która przecież była Hyojinowi bardzo bliska) i Hyogekiego z tak ciężkimi obrażeniami, chyba żaden z tygrysów nie chciał takimi ujrzeć kolejnych swoich braci. I do tego właśnie potrzebowali jego - żeby zająć się zagrożeniem, którego oni nie rozumieli.
Byłoby przy tym jednak dość fajnie, gdyby on sam też miał jakieś pojęcie o tym z jakim oponentem ma do czynienia. Tego się pewnie dowie dopiero wtedy, gdy go znajdzie.
Odprowadził Hyojina wzrokiem, po czym przyjrzał się jak Hyohiro zakłada na siebie swoje siodło ze zwojami.
-Na wszelki wypadek zostaw zwój z paktem tutaj - powiedział beznamiętnym tonem. - Lepiej nie ryzykować, że wpadnie w jego ręce.
Gdy załatwili już to wszystko, razem ze swoim towarzyszem ruszyli dalej, zmierzając do domu Hyorena. Tygrysi łucznik i zwiadowca był jednym z najlepiej wyszkolonych przedstawicieli rodu Śnieżnych Tygrysów, dodatkowo posiadający niezwykły talent do tropienia swoich celi i do walki na bardzo daleki dystans. Z jego pomocą znalezienie oponenta będzie zdecydowanie prostsze, a dodatkowo będzie mógł cały czas odwracać uwagę agresora i próbować go zastrzelić, gdy będzie zajęty walką z Natsumem.
-Witaj, Hyoren - powiedział, zdejmując na moment maskę by mogli sobie spokojnie spojrzeć na twarze. Czy tam pyski, jak kto woli. - Zdecydowałem że Hyohiro pójdzie razem z nami, dlatego że dobrze zna mój sposób walki, i będzie mógł nam pomóc obmyślić taktykę. Poza tym, dodatkowe oczy do obserwowania oponenta zawsze mogą się przydać, no i w ostateczności, jeżeli coś nie wypali, będzie mógł albo się wycofać, albo wziąć nas ze sobą i pomóc w ucieczce.
Następnie kiwnął głową.
-Przypuszczam że szanse są niewielkie żeby tam cały czas pozostał, ale lepsze to niż błądzić po ciemku. Może znajdziemy jakiś trop, a może się mylę i faktycznie nadal tam będzie.
Przeciągnął się lekko, żeby rozprostować mięśnie kręgosłupa.
-Nie ma co przeciągać. Ruszajmy.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Asaka » 27 lut 2019, o 23:54

Misja A
Natsume
29/60


Obrazek


Racja, uwaga o tym, by zostawić zwój z paktem była cenna. Gdyby nie słowa Natsumego, Hyohiro pewnie sięgnąłby po ten wielki zwój. Jednakże na tej wyprawie w głąb wyspy zdecydowanie nie był on do niczego potrzebny. No, może do ewentualnego rzutu zwojem w celu znokautowania oponenta – to jedyne, jak mogliby z tego zrobić użytek. A faktycznie mogłoby się zrobić nieciekawie, gdyby rzeczony zwój znalazł się w nieodpowiednich rękach. Dlatego też pozostał on bezpiecznie w domostwie Hyohiro, gdzie lider tygrysów dokładni wiedział, gdzie go szukać w razie potrzeby. Ta chwila jednak potrzebą żadną nie była.
- Hyojin powiedział mi, gdzie to się wydarzyło – cała trója dziarsko wyruszyła, kierując się z osady tygrysów w stronę rzeczonego wybrzeża. Hyoren prowadził ich na wschód. - Nie, nie sądzę, by wciąż tam był. Powiedzieli ci ile czasu minęło? Dzień. To się stało wczoraj. Ale może znajdziemy tam jakieś ślady, coś, czego Hyotora z Hyogekim nie mieli szans zobaczyć. No i może nakieruje nas to w odpowiednią stronę – z tego, co mówił Hyogeki, ich przeciwnik zaczął w pewnym momencie uciekać, zostawiając ranne tygrysy same. To wtedy Hyotora zatrzymała porywczego wojownika, każąc mu iść do wioski i zaniechać pościgu. Pewnie uważała, że zajmą się tym inni, lepsi, bardziej kalkulujący i planujący osobnicy. I miała rację. - Z tego co zrozumiałem, to ich przeciwnik zaczął się później kierować na południe, ale równie dobrze mógł chcieć zmylić trop. Dlatego chciałem obejrzeć to miejsce – i nie chciał iść tam sam. W kupie raźniej, jak to mówią…
Maszerowali niezbyt szybko i to, co normalnie pokonaliby w godzinę, zajęło im dwie; co chwila padał śnieg zawiewany na ich twarze przez nieznośny, gryzący, mroźny wiatr. Warunki niespecjalnie zachęcające, ale prawda jest taka, że mogło być znacznie gorzej. Szli czymś na wzór utartego, zaśnieżonego traktu. Gdzieniegdzie było widać przeróżne ślady dzikich zwierząt, na które normalnie tygrysy polowały, by się pożywić i przeżyć. Tym razem jednak nie były one przedmiotem ogólnego zainteresowania. Hyoren prowadził dość pewnie. Po drodze zatrzymał się raptem trzy razy, upewniając się, że idą w odpowiednim kierunku.
W końcu wyszli na opadające zbocze, a w niedalekiej odległości na wprost od nich, gdzieś do dwustu metrów widać było poszarpaną linię brzegową i fale rozbijające się na niej raz po raz. Po przejściu kolejnych kilkunastu metrów Hyoren zatrzymał się i zaczął rozglądać. Tak samo zresztą jak Hyohiro, który wyglądał, jakby wwąchiwał się w śnieg pod łapami.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1005
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 4 mar 2019, o 18:25

Cała trójka tygrysów w końcu opuściła zamieszkane przez ich rasę jaskinie, zaczynając swoją wędrówkę w kierunku wybrzeża na którym zaatakowano Hyotorę i Hyogekiego. Rzecz jasna prowadził Hyoren - Natsume nie miał możliwości lepiej poznać topografii wyspy, a Hyohiro zapewne nie był do końca pewien gdzie mógł nastąpić atak. Nawet pomimo swojego wieku i doświadczenia, Hyohiro nie należał do najsilniejszych przedstawicieli swojego rodu. Był szybki i wytrzymały, ale w walce bezpośredniej nie miałby tak dużej użyteczności. Większość to wiedziała, ba, on sam byłby skłonny się do tego przyznać, nawet jeśli niechętnie. Jego duży potencjał wychodził głównie wtedy, kiedy miał jeźdźca na grzbiecie. Dlatego też Yuki podejrzewał, że stąd pochodziło zaskoczenie tygrysa na jego widok.
Ale zapewne cieszył się też, że został wkręcony do akcji. Miał tę samą krew co jego pobratymcy, i nie odmówiłby sobie porządnej chryi.
-Cały dzień to dość sporo, żeby się oddalić na niepotrzebnie duży dystans - powiedział dalej tonem bez żadnej barwy, niewyrażającym żadnych emocji. - To może też utrudnić poszukiwania. Mogli mnie przywołać wcześniej.
Nawet mimo tego że ufał umiejętnościom tropienia posiadanym przez Hyorena, to i tak cały czas starał się rozglądać i obserwować, czy nieskazitelna biel pokrywająca całą okolicę nie jest w jakimś miejscu zaburzona innym kolorem. A jeśli tak - to czy to przeciwnik, czy drzewo czy inny pingwin. Skoro teraz już wyruszyli, to trzeba było wytężyć wszystkie zmysły i przygotować się na wszelką ewentualność. To że oni poszukują przeciwnika, wcale nie oznacza że oni sami mogą się stać ofiarami w tych łowach. Ostrożności nigdy za wiele.
Dostali się w końcu na samo wybrzeże, o którym wspominały wszystkie tygrysy. Natsume przystanął niedaleko, rozglądając się powoli po otoczeniu. On sam nie był tak dobry w tropieniu i poszukiwaniu ukrytych poszlak jak Hyoren, więc uznał że tę sprawę najlepiej i najbezpieczniej będzie pozostawić tym, którzy się w tym specjalizują. Dlatego też on sam tylko się przyjrzał samemu polu walki, zaś on sam skupił się na obserwacji okolicy, otoczenia i wszelkich oznak możliwych nadchodzących ataków. Był całkowicie skupiony, zaś jedna z jego dłoni spoczywała cały czas na rękojeści Hakuhyo - jednak ktoś z zewnątrz raczej nie byłby w stanie tego zauważyć dzięki płaszczowi zarzuconemu na całe ciało. Wsłuchiwał się, patrzył, był gotowy do bloków lub odskoków od ewentualnego zagrożenia. Teraz nie można było sobie już pozwolić na błędy.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Asaka » 6 mar 2019, o 11:52

Misja A
Natsume
31/60


Obrazek


Warunki pogodowe były sprzyjające, przynajmniej na razie i powinni z tego skorzystać jak najwięcej, jako, że pogoda to bardzo kapryśna panna. Niebo było zachmurzone ciężkimi, szarymi kłębowiskami chmur, które nie przepuszczały światła słońca. Jednak dzień był jeszcze młody, zostało im jeszcze kilka godzin do zachodu słońca i zapanowania ogólnej zimnicy.
- Pewnie chcieli się naradzić i Hyojin sprawdzał różne opcje. Musiałeś być najlepszą – decyzje podejmowane w pośpiechu nigdy nie były dobre. A sprawa, przed którą zostali postawieni, nie była łatwa. Teraz można było tylko gdybać… Ale skoro zdecydowano się użyć Przywołania… No to cóż.
Hyohiro rzeczywiście cieszył się, że został włączony do całej akcji. Może nie był w tym momencie tak przydatny jak Hyoren, czy silny jak Hyogeki, którego na pewien czas uziemiono w jaskiniach wioski, ale czuł niejaką dumę, że nie został zapomniany i że Natsume wybrał go na swojego kompana w tej wyprawie poszukiwawczej. Nie był oczywistym wyborem – i cała trójka pewnie zdawała sobie z tego sprawę bardzo dokładnie; przecież Hyoren został po części wybrany przez ich przywódców, został poinformowany o całej sytuacji i był już gotowy do drogi, gdy zapukali do drzwi jego – zapewne przytulnej – groty. A Hyohiro? Oczy i mózg, gdy przyjdzie to konfrontacji. Takie przydzielono mu zadanie. Teraz zaś, choć wyglądał jakby próbował złapać zapach przeciwnika, nie czuł nic. Śnieg od wczoraj zdążył zasypać wszelkie ślady, które mógłby dostrzec ktoś, kto nie jest wprawionym tropicielem i tygrys, choć próbował, w końcu musiał dać sobie spokój. Usiadł więc i zaczął wpatrywać się w teren w oddali, zupełnie jak Natsume szukając ewentualnego zagrożenia.
Zagrożenia, które nie będzie pingwinami, które kłębiły się przy brzegu jakieś pięćdziesiąt metrów na południe.
Hyoren za to robił swoje. Kucając odgarniał łapą śnieg z różnych miejsc i mruczał coś do siebie.
- Świeży śnieg. Łatwo go odróżnić od starego. Dużo łatwiej go odsunąć – pewnie wypowiadanie myśli na głos trochę ułatwiało mu robotę, pozwalało uporządkować informacje.
Tygrys przejrzał kawał terenu na przestrzeni kilkudziesięciu metrów, co jakiś czas coś mówiąc, albo kiwając i kręcąc głową.
- Taak, zdecydowanie to tutaj się starli – nie wnikał za bardzo w szczegóły, które obecnym tutaj towarzyszą kompletnie nic nie powiedzą. Nie spieszył się – chciał sprawdzić wszystko dokładnie jak należy, by niczego nie pominąć. Cała ta „zabawa” zaprowadziła go bardziej na południowy-zachód, gdzie zatrzymał się i zamachał do pozostałej dwójki, by poszli za nim.
- Rzeczywiście uciekł. Hyogeki niósł Hyotorę i poszli na zachód do wioski. A ich przeciwnik szedł tędy – tutaj wskazał na ślady w śniegu, które sam przed chwilą odkrył, a dokładniej, odsunął wierzchnią warstwę śniegu. - A w zasadzie to biegł – sprecyzował. - Będę musiał co chwilę sprawdzać ślady, żeby sprawdzić, czy dobrze idziemy. Bo na razie trudno mi przewidzieć dokąd się kierował. O ile dokądś rzeczywiście, a nie szedł byle gdzie na oślep.
Ani Natsume, ani Hyohiro nie wypatrzyli żadnego zagrożenia, gdy Hyoren sprawdzał całe to miejsce. Raz czy dwa przeleciał nad nimi klucz hałaśliwych ptaków i pingwiny z oddali darły dzioby, ale nic poza tym się nie wydarzyło. Pozostało iść po śladach – z tym, że teraz szli jeszcze wolniej niż do miejsca ataku na dwójkę tygrysów, bo Hyoren co chwila zatrzymywał się i odgarniał kawały śniegu przykrywające mówiące mu coś ślady, za którymi podążali. Przy samym miejscu „katastrofy” spędzili niecałą godzinę, zaś w marszu kolejne dwie. Jeszcze chwila i świat zacznie się ściemniać, wypadałoby więc zakręcić się za miejscem, gdzie spokojnie będzie można przespać zimną noc, prawda?
- Ślady kierują nas do płytkich jaskiń nieopodal. Proponuję się przygotować na ewentualną konfrontację – to Hyoren w końcu się odezwał po długiej chwili milczenia. Jednak cały ten czas nie było całkiem cicho, bo Hyohiro odzywał się co jakiś czas, podrzucając swoje uwagi czy pytając o coś.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1005
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 9 mar 2019, o 19:56

Minęła prawie godzina, a w okolicy nie było widać jakiegokolwiek nadchodzącego zagrożenia. Z jednej strony była to rzecz jasna dobra wiadomość, bo oznaczało to tyle, że póki co nie będą mieli komplikacji w podążaniu za przeciwnikiem. Ale z drugiej strony... no, przecież w tej misji chodziło o to, żeby tegoż oponenta dopaść, więc gdyby przyszedł i spróbował zaatakować od razu, oszczędziłby im sporo czasu i roboty. Można było do tego również dodać że Natsume, choć starał się to jak najlepiej ukrywać nawet przed samym sobą, sam bardzo pragnął móc się w końcu ruszyć i stoczyć pojedynek z tym człowiekiem. Chciał przetestować nowe umiejętności, upewnić się że nie zardzewiał przez te kilka lat dość spokojnej egzystencji w Hanamurze.
Nie mówiąc już o tym, że chciał ukarać człowieka, który śmiał podnieść rękę na jego kompanów. To było coś, czego nie potrafił przebaczyć.
"Wygląda na to, że nasze cechy się zacierają. Wciąż potrafisz się skupić i zachować zimną krew, lecz przeciekają do Ciebie emocje. Gdzie się podział ten Yuki Natsume, wyszkolony na mordercę bez duszy?"
Dobre pytanie.
-To było do przewidzenia że tu nie pozostanie - powiedział swoim bezbarwnym tonem. - Ale dobrze, że przynajmniej udało nam się to potwierdzić. Będziemy w stanie w miarę sprawnie podążać za śladami?
Gdy Hyoren to potwierdził (lub gdy Natsume zauważył to po samych gestach tygrysa), kiwnął lekko głową, po czym zaczął podążać za kompanem. Nie szedł pospiesznie - w końcu to Hyoren tutaj prowadził, jego robotą było znajdowanie kolejnych śladów uciekającego przeciwnika, a coś takiego w aktualnym otoczeniu jest dość skomplikowanym zadaniem. Grunt to zachować cierpliwość i pozwolić specjaliście robić swoje. Dlatego też Yuki zwrócił się w kierunku Hyohiro.
-Pozwolisz, że wsiądę na siodło? Będę mógł skupić się na obserwowaniu otoczenia, a Tobie pozostanie odpowiednia mobilność by zareagować na moje ostrzeżenie. Albo pomożesz mi dostać się szybciej do przeciwnika.
Yuki i tak zwykle poruszał się na grzbiecie tygrysa, więc to nie powinien być dla niego problem. A przynajmniej miał taką nadzieję. Zawsze pytał Hyohiro o zgodę, ot, dla formalności.
Przez resztę wędrówki Natsume skupiał się wyłącznie na obserwacji, przyglądając się zaciemniającemu się otoczeniu i przygotowując swoje wyposażenie do walki. Na szczęście większość z jego broni była pod ręką, wliczając do tego ukryte ostrza w karwaszach, katany i wyposażenie dodatkowe. Osobiście preferował walkę na bliski dystans, ale sądząc z wypowiedzi Hyogekiego, dopuszczenie oponenta na krótki dystans może być dla nich wszystkich śmiertelnie niebezpieczne. Dlatego będzie musiał się skupić na pojedynku na średni lub daleki dystans - dlatego na wszelki wypadek przygotował sobie pigułki prowiantowe i notki wszelakie, żeby mógł po nie łatwo sięgnąć, a nie żeby grzebać w torbie w trakcie pojedynku. Reszta broni miała być na ostateczność.
W końcu się zatrzymali. Natsume skończył kolejną cichą rozmowę z Hyohiro (cały czas dyskutowali o taktykach i o zarysie sytuacji - starali się nie mówić jednak zbyt głośno, by nie dać się nikomu wykryć, no i żeby nie przeszkadzać Hyorenowi), zsiadł z siodła i narzucił na siebie lepiej swój płaszcz. Całe szczęście, że podali mu te dziwne zioła z Hyogashimy, dzięki którym był odporny na naturalne zimno, bo w wieczór pewnie by zamarzł...
-Przez ostatnie trzy godziny byłem na to gotowy, przyjacielu - powiedział spokojnie, pokazując że pod płaszczem jego dłoń spoczywała na rękojeści Hakuhyo. - Dobra. Wejdźmy tam ostrożnie, wypatrując zagrożeń. Jeżeli faktycznie tam się zatrzymał, mógł zastawić pułapki w stylu notek, blokad naturalnych, żyłek z mechanizmami i inne tego typu barachło. Nie mówiąc już o tym, że jest zawsze pewna szansa że nas się spodziewa. W końcu was zaatakował, więc może oczekiwać zemsty.
Podszedł bliżej i zmrużył oczy, by przyjrzeć się miejscu o które chodziło Hyorenowi.
-Miejcie oczy dookoła głowy. I broń lub techniki w pogotowiu. Pamiętajcie - nie znamy przeciwnika, więc załóżmy że będzie mógł nas zabić z każdej strony.
Jeżeli zdecydują się wejść, to robi to co sam zalecał: pełne skupienie, obserwowanie otoczenia, przygotowanie do możliwej zasadzki. I cały czas był gotów, by sięgnąć po broń i albo skontrować jakiś niechciany atak, lub odskoczyć od pułapek.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Asaka » 10 mar 2019, o 22:00

Misja A
Natsume
33/60


Obrazek


O ileż prościej byłoby, gdyby przeciwnik faktycznie przyszedł im na spotkanie i można byłoby załatwić sprawę raz a dobrze – bo do tego przecież ta trzyosobowa drużynka została wybrana. Niegrzeczna i denerwująca muszka wolała jednak grać na swoich zasadach, i choć udało jej się załatwić Hyotorę, biorąc tygrysicę z zaskoczenia, to wolała uciec. Hen daleko – jak się okazywało. Sarenka, zwierzyna łowna, nie chciała wcale czekać na wilka, który ją dopadnie.
- Oczywiście. Ale nie było lepszego miejsca, by podjąć jakikolwiek trop – i prześledzić całą sytuację. Hyoren doskonale zdawał sobie sprawę i nigdy nie zakładał, że ich preciwnik tutaj zostanie, zresztą… Hyogeki powiedział bardzo dokładnie, że ten, który ich zaatakował, zaczął uciekać. Nie to, by nikt nie wierzył tygrysowi, och nie, wręcz przeciwnie, wierzyli mu, ale „na południe” niewiele mówiło. I mogło się w każdej chwili zmienić.
Hyoren odpowiedział na pytanie krótkim skinieniem głowy. Że owszem, będą w stanie iść po śladach. A tego, co nie powiedział stało się oczywiste bardzo szybko: że zajmie to trochę czasu. Hyohiro tymczasem przysiadł w taki sposób, by Natsume mógł wsiąść na siodło umieszczone na jego grzbiecie. Miło z jego strony, że pytał. I nie, starszy tygrys nie miał nic przeciwko, taka była zresztą jego rola. I cóż… w razie potrzeby będą widoczne ślady tylko dwóch osób, a nie trzech, prawda? Jednak nikt ich nie śledził – w okolicy, prócz dzikich zwierząt, które uciekały gdy tylko zwietrzyły zapach tygrysów, nie było nikogo.
Aż do czasu, gdy zatrzymali się niedaleko przejścia do jaskiń, o których mówił Hyoren.
- Tak, teraz trzeba będzie jeszcze bardziej uważać. Ten obcy pewnie nie znał terenu i wolał zatrzymać się w miejscu osłoniętym od wiatru. Ja bym tak zrobił – Hyohiro mówił, a tymczasem Hyoren ściągnął z pleców łuk i trzymając w łapach przygotowaną jedną strzałę, zaczął dużo wolniej przeć naprzód, trzy razy oglądając każdy ślad, nim postawił gdziekolwiek swoją nogę.
Śnieg był tutaj jednocześnie zbawieniem i przekleństwem. Zbawieniem – bo przynajmniej w jakikolwiek sposób mogli prześledzić całą drogę, a przekleństwem dlatego, że choć cała trójka starała się iść najciszej jak się dało, biały, nieco zamarznięty puch irytująco skrzypiał pod stopami. W okolicy było cicho, za cicho, ktoś by powiedział, i tylko wiatr gwizdał pomiędzy skałami w dość szerokim wąwozie, do którego za chwilę weszli. Tutaj bez wysiłku nawet Natsume i Hyohiro mogli zobaczyć nakładające się na siebie ślady ludzkich butów odbite w śniegu, prowadzące w obie strony, tak jakby był tutaj, a potem wyszedł i wrócił – kilka, albo nawet kilkanaście razy. Czyżby faktycznie miejsce wypadowe? Hyoren szedł pierwszy. Przystanął w pewnym momencie, niemal przytulając się do skały, gdy ślady ewidentnie skręcały do jednej z grot. Odwrócił głowę na chwilę, by złapać kontakt wzrokowy z towarzyszami. Łapą wskazał na cienką, ledwie widoczną żyłkę rozciągniętą przy podłożu wzdłuż wejścia. Jedyne, co mogło ją zdradzić – i co to zrobiło – była cienka warstwa lodu, która lekko zabłyszczała. A więc spodziewał się, że będą go szukać. Tropiciel zrobił lekki gest łapą, dając znać, że wchodzą do środka i zrobił to, bardzo powoli, robiąc krok nad oblodzoną, napiętą żyłką.
W grocie było ciemno. I kurewsko cicho. W świetle ostatnich promieni dnia, które wpadały tutaj przez wejście nie było widać żadnych dodatkowych pułapek. Ale też nie było widać reszty jaskini.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1005
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 15 mar 2019, o 16:34

-To zdecydowanie prawda - powiedział spokojnie, poprawiając dłonią maskę przyczepioną do jego twarzy. - Na nieznanym terytorium ludzie dobierają swoje preferencje co do schronienia na podstawie dwóch głównych czynników - odporności na problemy atmosferyczne, takie jak wiatr, deszcz czy śnieg, oraz widoczności z dostatecznego dystansu, by takowej kryjówki nie zgubić. Tutaj mamy względnie spełnione oba warunki, więc możemy założyć że go tutaj spotkamy. Dlatego - przestawmy się na skradanie, i trzymajmy się cienia. Trzeba obserwować całe otoczenie.
Jak zaproponował, tak też uczynił. Opatulił się dokładniej płaszczem, by ten nie poruszał się zbędnie i nie wydawał niepotrzebnych dźwięków w trakcie skradania, i sprawdził na szybko czy będzie w stanie dostatecznie szybko sięgnąć po miecz, by móc zareagować na przypadek nagłego ataku. Na szczęście zawsze miał też - dosłownego - asa w rękawie: mało kto wiedział, że zdobione karwasze które prawie zawsze nosił na przedramionach zawierały w sobie również specjalnie zamontowane ukryte ostrza. Wynalazek Ayatsuri, który został mu przekazany w podzięce za pomoc i ratunek grupy kupców, zaatakowanej i pozostawionej na śmierć przez bandytów na Hyuo. W sumie w tamtej misji upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu: otrzymał nowy, użyteczny oręż, oraz w widowiskowy sposób pozbył się grupy bandytów (pozostawiając jednego - jego historie pomogły w zredukowaniu przestępczości na wyspie - ku rozbawieniu Yukiego).
Na wszelki wypadek jednak upewnił się, że ma łatwy dostęp do pigułki żywnościowej i notek oślepiających. Zawsze warto mieć boczne wyjście.
W pewnym momencie w końcu zbliżyli się do ścieżki prowadzącej do jaskini - i wyglądało na to, że znaleźli jakiś punkt wypadowy, może nawet schronienie tymczasowe dla niechcianego przybysza. Hyoren wskazał gestem na cienką żyłkę rozwiniętą przy wejściu, co Natsume skwitował kiwnięciem głowy. Humanoidalny tygrys zawsze wykazywał się dużą czujnością i umiejętnościami obserwacji: w pościgu były to dwie bardzo cenne cechy. Zwłaszcza gdy można się natknąć na niechciane pułapki, takie jak ta tutaj. Przeszedł nad żyłką w podobny sposób jak Hyoren, i pokazał gestem Hyohiro by upewnić się że ten również nie aktywuje sideł.
Nie podobała mu się jednak ta cisza. Przeciwnika albo tu nie było, albo czaił się gdzieś w ciemności. Oczywiście, istniała możliwość że odpoczywał, ale lepiej zakładać gorszy scenariusz - wtedy przynajmniej zaskoczenie może być tylko pozytywne.
Pokazał gestem do Hyohiro i Hyorena, czy są w stanie zauważyć lub wywąchać jakieś ślady tego, by przeciwnik znajdował się w pomieszczeniu lub przynajmniej ślady jego obecności w ostatnim okresie czasu. Pokazał też, by pozwolili mu iść z przodu - pełen potencjał bojowy Hyorena bazował na jego umiejętnościach strzeleckich, Hyohiro zaś byłby zbyt łatwym celem. Natsume zaś miał kilka ciekawych technik w zanadrzu, na wypadek gdyby wróg spróbował ich zaatakować z zaskoczenia. Yuki cały czas obserwował otoczenie na tyle, na ile był w stanie, i był przygotowany na wykonanie potrzebnych uników lub kontr za pomocą miecza lub ukrytego ostrza. Starał się też nie natknąć na żadną niepotrzebną pułapkę - tylko tego by im tu brakowało, by się dać zamknąć w jaskini lub zawalić sobie strop na łeb.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Asaka » 17 mar 2019, o 11:26

Misja A
Natsume
35/60


Obrazek


Światło słońca, które było już dość nisko na horyzoncie oświetlało ledwie skrawek wnętrza groty – tak przynajmniej się wydawało – wpadając przez szerokie na półtorej, a wysokie na nieco ponad dwa metry wejście. Promienie słońca wpadały tutaj i rozświetlały wejście na może trzy metry do przodu, nie zdradzając za bardzo co znajduje się po bokach, ani tego, jak duża jest jaskinia, do której właśnie cała trójka weszła. Hyohiro kiwnął głową, gdy Natsume pokazał mu żyłkę i zręcznie przeszedł za nią, zamykając ten śmieszny pochód trzech osobników, którzy bardzo, ale to bardzo chcieli zachować ciszę. Oba tygrysy wchodząc do środka nadstawiły uszy i otworzyły paszcze – a gdyby Natsume nieco lepiej znał się na fizjologii swoich kompanów to wiedziałby, że w ten sposób pomagają sobie w nieco gorszym od niektórych zwierząt węchu (wciąż jednak lepszym do ludzkiego). Nie trwało długo nim obaj rozluźnili się, a Hyoren odetchnął głęboko po czym nie przejmując się robionym teraz hałasem sięgnął po jeden z małych zwojów, by położyć go na ziemi i odpieczętować, chcąc wydobyć z niego przedmioty użyteczne podczas tropienia czy długich wędrówek.
- Nie ma tu nikogo – wytłumaczył Hyohiro. - Jesteśmy tylko my.
W tym czasie, jakby przygotowany specjalnie dla Natsumego, Hyoren dobył pochodnię, którą musiał przygotować jeszcze nim Yuki po niego przyszedł najwyraźniej przewidując każdą ewentualność – jak to, że przyjdzie im zajść do jaskini, w której człowiek może nic nie zobaczyć bez źródła światła, albo to, że może będą musieli gdzieś przeczekać noc, która powoli się zbliżała. Odpalił ogień od krzesiwa i zapalił pochodnię, pozwalając, by i Natsume mógł coś tutaj dojrzeć.
Jaskinia nie była wcale taka mała. Jej kształt nie był zbyt regularny, bardziej jednak zbliżony był do prostokąta niż do czegokolwiek innego. Drugi jej koniec tonął jednak jak na razie w mroku. Było pusto. Faktycznie, prócz dwójki tygrysów i ludzkiego młodzieńca, nie było tutaj nikogo.
Hyoren ostrożnie przeszedł kilka kroków do przodu, patrząc pod nogi, czy nie czai się tu jeszcze jedna pułapka – nie czaiła. Teraz jednak powoli oświetlał wcześniej niewidoczne szczegóły i fragmenty głębi jaskini. Jakieś nadpalone drewno, ułożone w coś na wzór małego ogniska i dalej, w głębi, na jednej ze ścian prostopadłej do wejścia, czarniało przejście – prawdopodobnie gdzieś w głąb groty.
- Na pewno tutaj był dłuższą chwilę, czuję ludzki zapach – powiedział Hyoren kręcąc się wokół zagaszonego ogniska. Dotknął beleczek, pooglądał jedną z nich z każdej strony, po czym ułożył ją na miejsce i zaczął rozglądać się obok. - Drewno jest zimne. Czyli już jakiś czas go nie ma. A w zasadzie to ich. Mieszają się tutaj ze sobą dwa różne zapachy…
Wtedy uniósł łeb, by nawiązać kontakt wzrokowy z Natsume i Hyohiro, który kiwał łbem, potwierdzając słowa tygrysiego kompana.
- Chyba nie ma tu innych pułapek, ale bądźcie ostrożni.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1005
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 22 mar 2019, o 16:13

Natsume przyglądał się podejrzliwie wnętrzu jaskini, starając się z niej wyciągnąć najwięcej jak tylko potrafił przy swoich ograniczonych - w stosunku do tygrysich, rzecz jasna - zmysłach. Niestety nie był w stanie widzieć w ciemnościach tak jak potrafili przedstawiciele kotowatych (a przynajmniej przypuszczał że potrafiły - skoro zwykłe koty mogą...), a jego węch nie był tak dobry jak u urodzonych łowców, ale przynajmniej mógł dość sprawnie polegać na swoim słuchu, który potrafił wyostrzyć do granic ludzkich możliwości. Albo i może trochę dalej. Na ten moment jednak nie dochodziły do niego żadne podejrzliwe dźwięki, ani nie zauważał żadnych dodatkowych pułapek. Było to jednocześnie pocieszające... i niepokojące.
-Psia mać - mruknął z niezadowoleniem, gdy Hyoren potwierdził jego przypuszczenia. Jaskinia była chwilowo pusta. Znaczy - oponent na pewno był tutaj niedawno, ale oznaczało to też że teraz będą musieli skazać się na oczekiwanie lub polowanie podczas lodowatej nocy. No, to pierwsze na pewno było lepszym pomysłem: oni będą mogli pozwolić sobie na kilka minut wytchnienia, podczas gdy przeciwnicy będą gdzieś tam, zamarzać. Lub wejdą do jaskini zziębnięci na kamień, co tylko ułatwi ich egzekucję.
No właśnie - ich. Kolejne badania wykonane przez Hyorena wskazywały, że nie mieli do czynienia tylko z jednym agresorem, a z ich duetem. Szlag. Czyli jest to dodatkowe potencjalne zagrożenie, o którym dodatkowo nie mają zielonego pojęcia. Kim jest następny przeciwnik? Jakimi umiejętnościami dysponuje? Czy będzie w stanie zanegować braki w umiejętnościach swojego kompana? Dostawali tylko coraz więcej pytań, a coraz mniej odpowiedzi. I czuł, że sytuacja się komplikuje.
-W takim razie nie jest dobrze. Każde z nas ma przewagę zaskoczenia. My możemy się na nich zaczaić tutaj, a dodatkowo nasi oponenci nie wiedzą zbyt wiele o naszych możliwościach. Oni zaś mają ten atut, że nie mamy pojęcia kim jest pomocnik tego, który zaatakował Hyotorę i Hyogekiego.
Rozejrzał się, wciąż trzymając rękojeść miecza pod płaszczem.
-Musimy pomyśleć nad przenocowaniem tutaj. Jeżeli przeciwnicy zastawili pułapkę przy wejściu, to albo oczekiwali że nas nią załatwią, albo chcieli zabezpieczyć swój obóz. W tym pierwszym przypadku szanse że tu wrócą są małe, ale będziemy mogli przynajmniej odpocząć. A w tym drugim... cóż, będą się zakradać w nocy. Mrozy Hyogashimy dla kogoś nienawykłego jak wy - lub zaadaptowanego jak ja dzięki wam - z pewnością dadzą im w kość, i będą zmuszeni walczyć w tymże osłabieniu, co działa na nasz plus.
Przyłożył dłoń do swojej brody, zastanawiając się.
-Sprawdźmy, czy jaskinia nie jest zabezpieczona notkami wybuchowymi, i je dezaktywujmy. Tylko tego by nam brakowało, żeby nam z daleka zawalili tę grotę na łeb. Następnie zaczaimy się na nich tu, w środku, a jeśli nie będą przychodzić przez dłuższą chwilę - będziemy nocować z wartami.
Ponownie sprawdził, czy cały ekwipunek ma pod ręką.
-Nie mamy tu miejsca na pomyłkę. Bądźcie gotowi na wszystko, i miejcie oczy szeroko otwarte.
Sam również nastawił oczy i uszy, w pełnym skupieniu obserwując zarówno otoczenie, jak i wejście - chociaż bardziej skupiając się na tym drugim. Był gotowy zarówno na atak za pomocą miecza lub technik klanowych (zależnie co się przyda), jak i na konieczne uniki i odskoki: cholera wie kiedy przyjdą, ale lepiej się upewnić że walka skończy się zanim w ogóle porządnie nastąpi jej początek.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Asaka » 24 mar 2019, o 12:43

Misja A
Natsume
37/60


Obrazek


- Oni nie wiedzą o nas nic. Pytanie tylko, czy się nas spodziewali, a nie po prostu zabezpieczali się przed dzikimi zwierzętami – Hyohiro przyglądał się teraz całemu wnętrzu jaskini, która nie prezentowała sobą nic skrajnie ciekawego.
Żadnych malowideł naskalnych, żadnych dekoracji świadczących, że ktoś zrobił sobie z groty dom i tak dalej. Sufit też nie był jakoś nie wiadomo jak wysoko, bo ledwie na trzy metry w górę. Jedno było jednak pewne – jaskinia dość skutecznie chroniła przed przeszywającym wiatrem, a gdyby skulić się przy rozpalonym ognisku, to nie było aż tak bardzo zimno. Hyoren w końcu przyłożył pochodnię do belek, pozwalając by zajęły się ogniem, po czym podał ją Natsumemu, jako, że to on z ich trójki najbardziej potrzebował światła.
- Przenocowanie tutaj może być najlepszym wyjściem. Tropienie czegokolwiek i kogokolwiek w nocy, tutaj na Hyogashimie, to nie jest najlepszy pomysł. Nawet, jeśli jesteśmy bardziej odporni na to zimno – Koteczek zbliżył się do ognia, który rzucał teraz zdecydowanie więcej światła na wnętrze, pozwalając człowiekowi dostrzec takie szczegóły jak zwiniętą kupę materiału gdzieś w kącie czy małe kosteczki ułożone bardzo nieregularnie nieopodal ogniska. Tak, jakby ktoś tutaj coś piekł i jadł. - Hyoren, co myślisz? – bo to w końcu tropiciel znał się na tropieniu najlepiej, prawda? I pewnie najlepiej znał wyspę po tym kątem.
- Nie, łażenie gdziekolwiek w nocy to głupota. My może i widzimy w ciemności, ale Natsume nie. Poza tym nocą jest zdecydowanie zimniej. A czasami dodatkowo sypie śniegiem i widoczność jest jeszcze gorsza. Tak czy siak najlepiej będzie się tu przyczaić i odpocząć. Jeśli nie przyjdą, to rano wyruszy się dalej – oglądał teraz przejście, które czarniało na lewej ścianie od wejścia, dość wąskie. Nie było tutaj przy podłożu żadnej żyłki, ani żadnego niczego. - Zbadałbym też to przejście. Tak na wszelki wypadek – dodał jeszcze.
A później cała trójka zajęła się sprawdzaniem jaskini, czy faktycznie nie ma tutaj żadnych pułapek – nie było. Wszystko wyglądało na to, że ta jedna żyłka z doczepioną notką przy wejściu została tutaj zastawiona na wszelki wypadek. Zaś kupa materiału w kącie nieopodal ogniska okazała się kocem, choć Hyoren z ostrożności rzucał do niej kamykami, chcąc się upewnić, ze pod nią nie ma żadnej kolejnej żyłki i zaraz coś nie wybuchnie i urwie mu rękę. Nie – koc po prostu leżał tam, bo ktoś go zostawił, zupełne jakby spodziewano się, że dwójka tajemniczych ludzi tutaj wróci. Korytarz w ścianie, szeroki na tyle, by bez problemu zmieściła się tam jedna osoba szedł prosto przez kilka metrów, a potem zakręcał ostro pod kątem prostym, skąd nie było widać już światła wydobywającego się z ogniska, i prowadził przez kolejne metry aż w końcu rozszerzył się w drugą grotę, znacznie mniejszej niż ta, w której zaczęli swoje poszukiwania. A później szedł dalej, wijąc się trochę jak wąż by… Czego Hyoren się spodziewał w trakcie wędrówki i o czym poinformował resztę – by na końcu okazać się wyjściem z drugiej strony masywu, w którym się znaleźli. Wtedy było już ciemno. I zimno. I nigdzie ani śladu zbiegów.
Wrócili więc do tej pierwszej groty, gdzie wciąż palił się ogień i ustalili warty. Pierwszy miał czuwać Natsume, następnie Hyoren i na końcu Hyohiro. Ten ostatni był przygotowany na wszystko. W jednym ze swoich zwojów miał posłania i ciepłe koce, więc faktycznie mogli tutaj wypocząć. Nawet wtedy, gdy ogień dogasł w trakcie warty Koteczka.
To był ten moment, który zaalarmował Hyohiro. Syk dopalającego się ognia, a chwilę później bardzo ciche szuranie dobiegające z przejścia. Uszy tygrysa stanęły na sztorc; nasłuchiwał. Później jeszcze jedno, delikatne szurnięcie… Jakby się zbliżało. Tygrys pacnął łapą Natsumego i szturchnął Hyorena. Cisza znowu była nieprzyjemnie napięta, a potem… A potem nastąpił świst w powietrzu, podczas którego Hyoren odskoczył na bok, bliżej w stronę wejścia, nie zdążywszy porwać swojej broni; tak samo jak Natsume, teraz już obudzony i ciągle przeczulony na wszelkie dziwne dźwięki. Hyohiro nie miał tyle szczęścia. Wszyscy usłyszeli ciche uderzenie, nastąpił malutki rozbłysk, a i tak ograniczone przez bardzo powoli ustępującą ciemność nocy pole widzenia zasłała chmura bardzo gryzącego dymu. Hyohiro zaczął kaszleć.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1005
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 2 kwi 2019, o 13:39

Wyglądało na to, że poza tą niewielką pułapką przy samym wejściu do jaskini, grota była w miarę bezpieczna i będzie można w niej przeczekać nadchodzącą noc. I poczekać na oponentów, którzy opuścili to dość dobre schronienie by... no właśnie, co? Przeprowadzić zwiad? Odnaleźć tych, których wcześniej nie zdołali zabić? Wyszukać siedzibę Tygrysów i ich zaatakować? Czy może po prostu poszukać jakichś ludzkich osad na tej zapomnianej przez Kami wyspie, i mieć nadzieję na odnalezienie transportu poza teren Hyogashimy? Hm. Jakikolwiek mieli zamiar, popełnili tym samym błędy. Zrobili sobie przeciwników przy samym przybyciu, i teraz opuścili miejsce, gdzie mogli być względnie schronieni.
Tak jakby prosili, żeby ich wyeliminować.
Jak się też okazało, jaskinia ta kryła trochę więcej niespodzianek. Szczelina w ścianie, którą zbadał Hyoren, okazała się korytarzem prowadzącym do innego pomieszczenia - a następnie aż do dodatkowego wyjścia z kompleksu grot. Hm. Miało to swoje plusy i minusy. Z jednej strony - dzięki temu mieli możliwość ewentualnej ucieczki, jeżeli ktoś spróbuje ich zaatakować ze strony wejścia do groty, i nie będą w niej uwięzieni. Z drugiej zaś... skoro oponenci tutaj przebywali, to na sto procent oni również byli świadomi tego drugiego przejścia, i równie dobrze będą mogli zastawić pułapkę w drugim pomieszczeniu. O ile będą podejrzewać, że ktoś jest w środku.
Trzeba będzie zachować ostrożność.
Stanął na warcie jako pierwszy. Na szczęście przez ten czas nie wydarzyło się nic podejrzanego, więc mógł sobie pozwolić na chwilowe odetchnięcie i przesiadywanie w okolicy ognia, podczas gdy jego kompani odpoczywali. Chociaż był przyzwyczajony do niskich temperatur na wyspie, i tak możliwość ogrzania się była zawsze miłą perspektywą. Yuki pozostawił Shinsei tuż obok siebie, żeby móc sięgnąć po niego w każdej chwili, i w ten sposób przesiedział resztę swojej warty. Później, gdy nadeszła pora zmiany, położył się wygodnie obok ognia i prawie natychmiast usnął - był to jednak sen bardzo czujny, tak jak zawsze go przyuczano podczas szkolenia u mistrzów z rodu Yuki, i jak sobie przyswoił przez rok niewoli u piratów za dzieciaka. Dlatego też miecz cały czas znajdował się w zasięgu dłoni.
I teraz się cieszył, że tak zrobił. Kiedy Hyohiro potrącił go łapą, Natsume natychmiast się poderwał, poprawił opancerzenie i złapał palcami za rękojeść Shinsei. W tym samym momencie wybuchła jakaś bombka, zapełniając pomieszczenie jakimś dziwacznym, gryzącym dymem.
Psia mać. Jakim cudem wiedzieli, że ktoś jest w jaskini? Zwłaszcza, że szli od środka?
-Przygotujcie się! - krzyknął, po czym doskoczył do łuku Hyorena i przystawił go nogą, wbił Shinsei w lód obok, a następnie złożył połowę pieczęci Barana. W efekcie z jego ciała buchnął nagły podmuch powietrza. Nie powinien on nawet zachwiać tygrysami, ale powinien przy tym rozwiać ten gryzący dym. W tym samym czasie drugą ręką rzucił w kierunku przejścia do drugiej jaskini kunai z notką wybuchową. Lecz nie aktywował jej od razu. Podniósł łuk i rzucił go w kierunku Hyorena.
-Bierz Hyohiro i wychodzimy na zewnątrz! Bądźcie gotowi na kolejne pułapki, i nie aktywujcie tej linki!
Z tymi słowami wyrwał miecz z ziemi i wyskoczył na zewnątrz, uważając na zastawioną przez oponentów pułapkę. Poczekał, aż oba tygrysy wyjdą z jaskini, i wtedy zdetonował notkę - jeżeli ocenił, że sytuacja na to pozwoli. W zamierzeniu w ten sposób chciał zawalić grotę na głowy oponentów.
Cały czas obserwował, czy nie lecą w ich kierunku jakieś kolejne pociski lub techniki, i starał się odpowiednio na nie reagować - albo parowaniem, albo (najchętniej) unikami i odskokami. Skupienie działało teraz na najwyższych obrotach. Nie było niczego innego. Nadszedł czas walki.
Czas przelać krew.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Czarny Archipelag

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość