Hyōgashima 氷河島

Czarny Archipelag jest dużą gromadą różnorakich wysp, położoną na wschodzie, kilkaset kilometrów dalej od najbliższych kontynentowi wysp, Kantai i Hyuo. Znane są głównie z tego, że mało kto powraca z wojaży na tamtych wodach - z nieznanych powodów jest tam niezwykle burzowo, a gdy wody są spokojne - pojawia się tam niezwykle gęsta mgła i niewiele przez nią widać. Same wyspy mają różnoraki klimat - od wiecznie zamrożonej Hyogashimy, aż po tropikalną wyspę Xsi. Obie te znajdują się najbliżej kontynentu i są zaznaczane na oficjalnych mapach znanego świata. Pozostałe są póki co pomijane.

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Asaka » 6 lut 2019, o 16:20

Misja A
Natsume
9/60


Obrazek


Na Watatsumiego, co to za czary, diabelskie sztuczki?! W jednej chwili stoisz spokojne w porcie, oglądasz statki, rozmawiasz z podwładnymi, wydajesz rozkazy, a w drugiej – ktoś zgasił światło. I to dosłownie. Zimno przenikało do kości, a organizm w tym momencie chyba szalał, nie bardzo wiedząc co się dzieje. Tak samo jak Natsume nie wiedział, a jego mina, tak bardzo nie przystająca cesarskiej aparycji, mówiła wiele. Wszystko w zasadzie – była warta znacznie, znaczne więcej niż tysiąc słów, i to do tego w złocie!
Hyojin zapatrzył się na Natsumego, młodzieniec krzyczał i to nawet trochę bez ładu i składu, jakby ta – nie czarujmy się i nie bójmy się użyć tego słowa – teleportacja, szybkie przeniesienie się w przestrzeni, pomieszała mu w głowie. Może gdzieś po drodze zgubił piątą klepkę? Nie przeniosło go wraz z nim?
Tygrys ryknął śmiechem, aż echo potoczyło się po jaskini i jego tubalny głos poodbijał się kilka razy od ścian wykutej w zmrożonej skale tworzącej górę groty. Śmiał się i śmiał, i wyglądało na to, że nie może przestać, bo co spojrzał na zszokowaną minę Yukiego, to zabawa zaczynała się od nowa. Takie perpetuum mobile.
Chwilę trwało nim się uspokoił. A i wtedy, gdy odezwał się do powiernika paktu, było słychać, że jest w cholerę rozbawiony.
- A co, myślałeś, że tylko ty możesz używać Kuchiyose no Jutsu? – śnieżny tygrys wyszczerzył się do niego, pokazując wszystkie swoje kły. - Niech to, trzeba było to zrobić wcześniej. Twoja mina jest bezcenna. Każę komuś uwiecznić to na jakiejś rycinie, żebym mógł w gorsze dni spojrzeć i przypomnieć sobie dzisiejszy dzień – i roześmiał się znowu. - Teraz wiesz jakie to uczucie, gdy kogoś z nas wzywasz do siebie. Ale powiedz… jak się czujesz? Może na ludzi wpływa to inaczej.
Odwrócił się bokiem do bruneta i przemaszerował tak kilka kroków, odwrócił się i ruszył w drugą stronę. Wyglądało na to, że minął czas na śmieszki. W końcu nikt go tutaj nie wzywał bez powodu, prawda?
- Potrzebujemy twojej pomocy, Natsume.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 999
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 7 lut 2019, o 20:42

Natsume dalej tak po prostu stał, zupełnie osłupiały. Dalej nie do końca do niego docierało, w jaki sposób był w stanie przeteleportować się na tak duży dystans. W końcu jednak, gdy przeszedł pierwszy szok, wysłuchał słów ze strony Hyojina. No i zagadka rozwiązała się sama. Czyli wychodziło na to, że w momencie gdy związał się paktem z tygrysami z dalekiego wschodu, to połączenie stało się obustronne. To, że Yuki mógł przywoływać tygrysy do siebie, działało też w drugą stronę - stworzenia miały możliwość wykorzystania własnej wersji Kuchiyose no Jutsu, żeby przywołać Natsumego do siebie. Z jednej strony miało to swoje plusy - całe koszta transportu na Hyogashimę zostały tym samym zredukowane do zera... ale jeśli spojrzeć na to w drugą stronę, to minusów też to potrafiło nagromadzić. W końcu jako cesarz niezbyt mógł pozwolić, żeby ot tak znikać i pojawiać się na drugim końcu świata. Miał tylko nadzieję, że od tej pory nie będzie to technika zbyt często przez Hyojina wykorzystywana...
-...żebym ja zaraz komuś coś innego nie uwiecznił na twarzy... - mruknął pod nosem, lecz pokręcił tylko głową i ciężko westchnął. Co się stało, to się stało. Nie ma co płakać, że się mleko rozlało.
Uśmiechnął się krzywo.
-Czuję się zupełnie normalnie. A przynajmniej czułbym się normalnie, gdyby nie to że w jednej sekundzie stoję w porcie i rozmawiam z podwładnymi, a po mrugnięciu... no, to - stwierdził, pokazując dłońmi na boki, żeby podkreślić otoczenie. - Ciemno, zimno, i do domu daleko. Brzmi jak standardowy weekend przed awansem.
Wtedy Hyojin wstał i zaczął się przechadzać w podobny sposób, jak on sam lubił robić gdy miał zacząć rozmowę na jakiś poważny temat. Oho. Wyglądało na to, że wydarzyło się coś naprawdę dużego. Dawno nie widział aż takiej powagi u lidera tygrysów. Znaczy, jego samego też dawno nie widział, ale wtedy też był bardziej tubalnym i wesołkowatym tygrysem. A tak, żeby nagle go przywołać do siebie i mówić bez najmniejszych emocji w głosie...
Yuki splótł ręce na piersi.
-Jasne. Co się stało?
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Asaka » 8 lut 2019, o 16:35

Misja A
Natsume
11/60


Obrazek


- Czyli nie jest źle, dobrze – odparł pod nosem.
Cóż, teleportacja to nie taka łatwa sprawa. Przypisanie paktu własną krwią, oddanie się w kontrakcie… Ale skoro śnieżne tygrysy znosiły przenoszenie w ciągu ułamku sekund na ogromne odległości, to dlaczego człowiek by nie mógł? Może dlatego, że jest właśnie człowiekiem? Ale cóż, Hyojin postanowił zaryzykować, najwyraźniej było to na tyle pilne, że sobie na to pozwolił, albo wcale nie ryzykował – może doskonale wiedział, że Natsume nic nie będzie, a pytał z… grzeczności.
- Jakiś rozbitek trafił na wyspę. Chyba rozbitek, bo statku żadnego nikt nie widział, a na brzegu co chwile wyrzuca jakieś szczątki. Zresztą sam wiesz – tygrys na chwilę się tylko zatrzymał, splótł ręce… łapy na swojej masywnej piersi, zamajtał ogonem i znowu zaczął dreptać. To znaczy o ile jego chód można było nazwać dreptaniem, bo kroki stawiał spore, a przy tym podzwaniał swoim żelastwem, z którym nigdy się nie rozstawał. - Hyotora i Hyogeki go widzieli. To było spotkanie bardzo bliskiego stopnia – zatrzymał się w końcu i odwrócił w kierunku Cesarza, patrząc mu prosto w oczy. - Hyotora jest ciężko ranna. Hyogeki ją przyniósł.
Wielka łapa Hyojina zacisnęła się w pięść. Aż było to słychać. Lider śnieżnych tygrysów był ewidentnie wściekły i zmartwiony. I trudno było mu się dziwić, skoro było tak, jak mówił. Jakiś obcy wpadł tutaj jak do siebie, ranił Hyotorę i…
- Ta gnida ciągle jest gdzieś na wyspie – wysyczał. - Pomóż nam, Natsume. Nie ruszę się stąd na wszelki wypadek, a nasi mogą nie być dostatecznie silni.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 999
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 9 lut 2019, o 16:37

Natsume oparł się plecami o ścianę, uprzednio ustawiając ekwipunek tam umieszczony w taki sposób, by mu w tym procederze nie przeszkadzały. Nie chciało mu się cały czas ich zakładać i ściągać, zwłaszcza że cholera wie kiedy opuści to pomieszczenie i będzie mógł zająć się swoimi sprawami. Póki co musiał tylko wysłuchać Hyojina, który wyglądał na bardzo czymś zmartwionego. Albo wściekłego, tylko sprawnie ten gniew kamuflował. Na ten moment pozostało jedynie poczekać, aż przywódca Tygrysów przedstawi mu sytuację. Był cierpliwy. W końcu aktualnie i tak go nic nie goniło.
W końcu Hyojin zaczął przedstawiać ogólny zarys sytuacji, a z każdym zdaniem oczy Natsumego rozszerzały się coraz bardziej. Whoa. Czyli wychodziło na to, że na wyspie pojawił się jakiś nowy, niespodziewany gość. Faktycznie, wokół Hyogashimy pływało mnóstwo szczątków innych okrętów, przyniesionych tu przez sztormy i fale tych mórz. Ale dużym zaskoczeniem było dla Yukiego to, że mężczyzna był w stanie przeżyć na tyle długo na tej nieprzyjaznej wyspie. Niskie, zimowo-wiosenne temperatury dla ludzi nieprzystosowanych mogły być bez najmniejszego problemu zabójcze nawet dla twardych shinobi. Sam Natsume gdy przybył tu po raz pierwszy przetrwał tylko dlatego, że dość szybko rozstawił obóz i zaczął polować. A i to było możliwe tylko dzięki temu, że nie wpadł do lodowatej wody która by go wychłodziła, i sam naturalnie był odporniejszy na chłód.
I w końcu przeszli do meritum. Czyli ten rozbitek zamiast próbować nawiązać kontakt, od razu odpowiedział agresją. Zaatakował tygrysy, które zapewne zostały tam przyciągnięte ciekawością lub zwiadem (chociaż to pierwsze było bardziej prawdopodobne - jakoś mu się nie wydawało, by Hyotora, najsilniejsza tygrysica, chadzała na zwiady)... oraz co bardziej zaskakujące, był w stanie ciężko ranić najsilniejszą z nich. Wolał sobie nie wyobrażać, co teraz muszą odczuwać jej pobratymcy.
Bo on sam odczuł gniew. Jakim skurwysynem trzeba być...
-Ja... - zaczął, lecz szybko się powstrzymał. - ... rozumiem. Czy... mogę się zobaczyć z nią i z Hyogekim? Muszę z nimi pogadać.
Jeżeli planował wyruszyć na tego oponenta, musiał dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Co potrafił, jak wyglądał, jak wyglądało to ich "spotkanie"... oraz najważniejsze - jak bardzo chcieli, by cierpiał.
Bo to, że ktoś będzie cierpiał, było bardziej niż pewne.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Asaka » 10 lut 2019, o 18:02

Misja A
Natsume
13/60


Obrazek


Hyojin naprawdę miał powód, skoro zdecydował się ściągnąć tutaj Natsume w najmniej spodziewanym się momencie. I młody Cesarz teraz już to widział. To nie był głupi kaprys, albo tęsknota za powiernikiem paktu. To było bardzo uzasadnione działanie, może nawet pierwsze, które przyszło liderowi do głowy po tym, jak pierwszy szok i wściekłość już przeszła. Swoją drogą - było to niezłe zrządzenie losu, skoro Natsume mniej-więcej w tym samym czasie uznał, że pora odwiedzić Śnieżne Tygrysy i spędzić z nimi trochę czasu. Tyle, że on chciał to zrobić w o wiele bardziej cywilizowany sposób, przypłynąć statkiem, by każdy, kto miał wiedzieć, dokładnie wiedział, gdzie aktualnie przebywa. A nie... Tak. Jednak prawda była taka, że tonący brzytwy się chwyta. I to samo zrobił ogromny tygrys, który teraz stał i patrzył, jak Natsume przetwarza informacje, którymi go teraz zasypał.
To nie mogło być dla niego łatwe. Przemierzyć w jednej chwili mnóstwo kilometrów nie wiedząc wcześniej, że to w ogóle jest możliwe, wylądować w wiosce na Hyogashimie, dowiedzieć się, że coś się stało. Że jest źle.
- Jasne - odparł mu na to. - Nie wiem na ile Hyotora będzie w stanie rozmawiać. Ale Hyogeki na pewno coś ci powie. Są u niej - tygrys westchnął, co brzmiało jak bardzo cichy ryk. Wyglądał na zmęczonego. Ile czasu minęło, odkąd Hyotora i Hyogeki wrócili do wioski, ile czasu minęło od podjęcia decyzji, by wezwać Natsumego? Chyba niewiele - tak przynajmniej to wyglądało. - Zaprowadzę cię tam. Zresztą sam chętnie się z nimi znowu zobaczę.
Lider zorientował się, że Natsume może nie do końca wiedzieć, gdzie jest to "u niej". Czy słusznie? Tak czy siak wolał nie tracić czasu. Jeśli więc Yuki nie miał nic przeciwko, wyprowadził go z groty, w której właśnie przebywali, gdzie wyszli na wykuty w lodowcu korytarz, uliczkę, tunel, który prowadził raz przez skałę czy lód, a raz wychodził na zewnątrz, gdzie na szczęście wcale jakoś mocno nie wiało. Po dziesięciu minutach marszu i tygrysiego warczenia pod nosem Hyojina, i jego ignorowaniu innych mijanych po drodze tygrysów (zupełnie jakby ich nie zauważał, myślami będąc zupełnie gdzieś indziej), dotarli do celu. Wielki tygrys zapukał cicho w drzwi wpasowane w otwór w ścianie, a chwilę później drzwi się otworzyły.
Stał w nich Hyogeki. Wyglądał jakby miał ochotę kogoś pobić, do tego wszystko wskazywało na to, że futro na jego lewej przedniej łapie było podpalone - a samą kończynę trzymał na bandażu przewieszonym przez kark. Który zgiął lekko, gdy zobaczył, kto stał w drzwiach.
- Hyotora śpi - odparł cicho, to znaczy na tyle cicho, na ile był w stanie. Ale odsunął się, by przepuścić lidera - i wtedy dopiero zauważył, że nie był sam. Jego oczy rozszerzyły się trochę, jakby w zdziwieniu, ale kiwnął głową. - Natsume. Dobrze cię widzieć - wyglądało na to, że tygrys absolutnie nie jest w nastroju na zwykłe pyskówki.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 999
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 11 lut 2019, o 17:33

Natsume kiwnął lekko głową, gdy Hyojin stwierdził że istnieje możliwość że Hyotora będzie niekontaktowna. Domyślał się że tygrysica może być ranna i ogólnie niezbyt dysponowana żeby rozmawiać na cięższe tematy, zwłaszcza jeśli będzie musiała przez to przypomnieć sobie mniej przyjemne wspomnienia z poprzednich godzin (czy tam dni, cholera wie kiedy ten atak nastąpił). Ale wychodziło na to, że przez jej rany albo dalej nie odzyskała przytomności, albo musieli ją utrzymywać w stanie snu, żeby nie cierpiała zbyt mocno. Do diabła... jak silny lub sprytny musiał być ten agresor, żeby doprowadzić jedną z najsilniejszych przedstawicielek rodu do takiego stanu?
Młodzieniec lekko zacisnął wargi, widząc stan psychiczny Hyojina. Tygrys zawsze był osobnikiem niezwykle pogodnym, przyjaznym i wręcz na swój sposób pociesznym. Na samym początku też się taki wydawał - lecz jak się okazało, w momencie gdy przeszli na temat właściwy, wszystko się obróciło. Był posępny, wyczerpany i na swój sposób znerwicowany. Yuki w życiu nie widział go w takim stanie. Widywał ludzi reagujących podobnie na zagrożenia. Na wojny. W większości byli to jednak zwykli ludzie - wojownicy i shinobi byli znacznie twardsi, i potrafili obrócić smutek i nerwy w siłę. Lecz tu... przywódca wiedział, że ten agresor będzie iść również po niego. Musiał więc siedzieć tutaj, bezsilny i mogący tylko zamknąć się w zamartwianiu. Najgorszy możliwy los dla wojownika.
Yuki poczuł, że gdzieś w głębi poczuł znów to uczucie, które dawno temu on sam w sobie zamknął. Bo wiedział, że to uczucie jest w stanie odebrać chłód osądu i logikę. Mogło popychać do lekkomyślnych ruchów. Ale nie mógł na to nic poradzić. Nie, gdy ktoś atakował bliskich mu ludzi, czy w tym przypadku - istoty.
Yuki po raz pierwszy od dawna poczuł narastający w nim gniew.
Milcząc, pozwolił Hyojinowi na zaprowadzenie go do siedziby Hyotory. O ile Hyojin po drodze ignorował wszystkich pozostałych, zamykając się w zamyśleniu, Natsume witał się z tymi na których się natknął. Wiedział że to może być ciężki okres dla tygrysów, zwłaszcza gdy widzieli swojego lidera w tym stanie. Dlatego zamierzał zrobić to, co robił dla ludzi z Cesarstwa - pokazywał im dobrą minę, witał ich, pocieszał. I obiecywał pomoc. Hyojin go tu sprowadził, żeby im pomóc w godzinie potrzeby - i takową zamierzał im udzielić.
Nie chodziło o pewność, że to na pewno się wydarzy. Chodziło o nadzieję. Nadzieję, że będzie lepiej, i wszystko wróci do normy. Tego potrzebowali. I na to zasługiwali.
W końcu dotarli do siedziby. W środku faktycznie znajdował się Hyogeki, z widocznymi śladami walki. Yuki przyjrzał się mu pobieżnie, i ocenił jego obrażenia: oparzenie, ślady spalonego futra, uszkodzona kończyna. Czyli przeciwnik na pewno wiedział, jak posługiwać się Katonem, lub potrafił zaobserwować sytuację dostatecznie dobrze by się zabezpieczyć za pomocą ognistych pułapek i notek wybuchowych. Szlag, tylko tego tu brakowało - kogoś kto potrafił inteligentnie walczyć.
-Witaj, Hyogeki - powiedział spokojnie, kiwając w kierunku tygrysa głową. - Słyszałem co się wydarzyło... miałem nadzieję że mi opowiesz, jak to się wszystko wydarzyło.
Spojrzał pomiędzy tygrysami, by spojrzeć na leżącą Hyotorę.
-Jak ciężkie są jej obrażenia?
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Asaka » 12 lut 2019, o 21:29

Misja A
Natsume
15/60


Obrazek


Wojownicy i shinobi rzeczywiście byli twardsi, tego nie można było im odmówić, lecz śnieżne tygrysy… Byli odizolowani od świata a ich jedyną furtką był właśnie Natsume, który od czasu do czasu przywoływał kogoś i odsłaniał rąbka tajemnicy. Historie, które krążyły o Hyogashimie wśród marynarzy sprawiały też, że ten kontakt z resztą świata był mocno na wyspie ograniczony. Mało kto się tutaj pojawiał – a jeszcze rzadziej żywy. Czy więc można było winić lidera tygrysów, który zmartwił się i strapił, że komuś jednak się udało, i że ten ktoś zaatakował jego podwładnych? Jego… bliskich? Chyba nikt tak naprawdę nie spodziewał się, że taka sytuacja w ogóle będzie miała miejsce.
I nie można było im się dziwić, wszak warunki, jakie panowały na wyspie skutecznie eliminowały problem ewentualnego najazdu. A tu… masz ci los. Trafił się jeden gagatek i tyle zamieszania.
Złego zamieszania.
Bezsilność nie była cechą, do której tutaj przywykli.
Hyojin zamknął drzwi domostwa Hyotory, gdy już wszyscy znaleźli się w środku, i zrobił to na tyle szybko, by nie nawiał tutaj zimny wiatr. Pomieszczenie było średniej wielkości izbą, z której w głębi widać było drzwi do kolejnej. Tutaj, na podłodze na wielu skórach leżała Hyotora, drobna tygrysica, i przykryta była większą płachtą skóry. Spała. Widać było, że oddycha miarowo. Na pierwszy rzut oka nic jej nie było. Na drugi zresztą też. Ale coś musiało być nie tak, skoro wylądowała na posłaniu w ocieplanej ciepłem rozpalonego ogniska grocie. W powietrzu unosił się przyjemny zapach ziół. Niedaleko śpiącej, na podłodze, rozłożonych było kilka skór służących zapewne do siedzenia koło Hyotory i czuwania nad nią. Nie było tutaj żadnych stołków.
Hyojin wysunął się do przodu by nie kisić się przy drzwiach i by przyjrzeć się tygrysicy. Jednej z najlepszych jego wojowniczek.
- Chyba dość ciężkie. Nie widać ich, ale pluła krwią, więc… - Hyogeki zaczął od tego drugiego pytania. Ten pyskaty, działająco jednotorowo śnieżny tygrys nie był w tej chwili taki hop do przodu. - Opowiem. Pytaj o co chcesz.
Tylko czy było o co pytać? Sprawa była prosta, należało zacząć historię od początku, a dopiero wtedy uzupełniać niejasności.
- No więc… - Hyogeki ewidentnie nie widział się w roli opowiadacza historii, ale usadowił się na jednej ze skór, jak zresztą również Hyojin, który wielkim łapskiem wskazał Natsumemu, że również mógłby do nich dołączyć jeśli tylko chce. - Byłem z Hyotorą na małym zwiadzie. Wtedy też wyczuła źródło chakry na brzegu. Poszliśmy sprawdzić. Z ciekawości. Nieczęsto się to zdarza – wojownik starał się mówić cicho, by nie przeszkadzać w śnie rannej. Jego krótkie zdania mogłyby być urocze, gdyby nie to, o jaką sytuację chodziło. - Był tam mężczyzna. Niemal od razu nas zaatakował, z bliskiej odległości. Mnie odrzucił, a potem załatwił Hyotorę. Nie miała za dużych szans. A potem zaczął uciekać. Chciałem go gonić, ale Hyotora kazała mi powiadomić resztę. Więc zabrałem ją ze sobą – koniec historii. Hyogeki ewidentnie nie był materiałem do snucia zapierających dech w piersi opowieści. Tygrys wyglądał tak, jakby jego duma gdzieś uleciała.
Pewnie została na tamtym brzegu wraz z porzuceniem przeciwnika, by zanieść wiadomość liderowi.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 999
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 17 lut 2019, o 12:34

Natsume westchnął ciężko, patrząc na stan Hyogekiego. Do tej pory widział tego tygrysa jako niezwykle silnego stwora, którego lepiej byłoby nie spotkać w żadnej ciemnej uliczce - dzikie zwierzę, gotowe rozszarpać każdego kto się napatoczył i był na tyle głupi, że nie zaczynał od razu uciekać. Ba, sam Natsume miał tę wątpliwą przyjemność być postawionym naprzeciwko tej istnej żyjącej broni, i cieszyłby się gdyby nigdy więcej nie musiał powtarzać tego procederu. A teraz, gdy zobaczył tego niezłomnego wojownika naznaczonego ranami i oparzeniami, oraz co najgorsze - ograniczonego przez zmartwienie o stan swojej przywódczyni, zrozumiał że tygrys wcale nie był niezniszczalnym monstrum. On też był istotą, która miała swoje emocje, obawy, strachy. I widok kolejnego dumnego wojownika, złamanego przez tajemniczego rozbitka, sprawił tylko że stan wewnętrzny Yukiego zaburzał się coraz bardziej.
Gniew był coraz większy.
Zaczął oddychać nieco głębiej, aby się uspokoić. Wciąż potrafił się kontrolować i patrzeć na wszystko logicznie. Jednak robiło się to coraz trudniejsze - jego zimna krew wchodziła powoli w stan wrzenia.
-Czyli obrażenia wewnętrzne, huh... szlag. - pokręcił głową, zaciskając wargi. - Otrzymała porządną pomoc medyczną? Jakieś silne leki, pomoc iryojutsu?
Następnie skupił się na opowieści Hyogekiego. Więc wychodziło na to, że chcieli po prostu przejść na normalny zwiad, zobaczyć co się wydarzyło, że na wyspie pojawiło się nieznane źródło chakry. I nie spodziewali się, że rozbitek będzie agresywny i od razu zaatakuje, zamiast spróbować jakkolwiek się skontaktować. Z jednej strony był w stanie zrozumieć zaniepokojenie widokiem humanoidalnego tygrysa o rozmiarach standardowego goryla, ale żeby od razu atakować, gdy oni nie okazywali gestów agresji? Był albo szalony, albo zbyt zapalczywy. Albo po prostu lubił krzywdzić innych. Takie taborety też się zdarzały.
Powoli podszedł do leżącej Hyotory i usiadł obok niej, patrząc na tygrysicę z lekkim niepokojem. Wciąż oddychał głęboko, zacisnął lekko zęby. Po chwili zmrużył oczy.
Był wściekły.
Nie było go tu, kiedy był potrzebny.
Ale teraz będzie mógł to naprawić.
Jego oddech powoli się uspokoił, z twarzy zniknęły wszelkie emocje. Wyglądał teraz jak posąg.
Zwłaszcza gdy po otwarciu powiek jego oczy były równie chłodne i puste jak jego fizys.
-Mam szczerą nadzieję, że ten mężczyzna nie jest wierzący - powiedział tonem tak lodowatym, że gdyby mogły, pokryłyby ściany szronem. - Bo nie będzie mógł liczyć, że jacykolwiek bogowie uchronią jego zasraną duszę przede mną.
Zwrócił puste, nieznoszące sprzeciwu spojrzenie na Hyogekiego. Natsume zachowywał się teraz zupełnie inaczej niż do tej pory. Tę wersję Yukiego jak do tej pory widziały tylko dwa tygrysy: Hyoso i Hyohiro. I oba wiedziały, że gdy Natsume znajduje się w 'trybie Shiranui', lepiej nie stać mu na drodze i po prostu współpracować.
-Potrzebuję więcej informacji, Hyogeki. Jakich technik używał. W jaki sposób walczył. Skąd masz te oparzenia, czym cię odrzucił, jak zadał niewidoczne obrażenia Hyotorze - fizycznie, czy za pomocą jutsu. Im więcej wiem, tym łatwiej będzie mi podążyć za celem.
Spojrzał też na Hyojina.
-Byłbym wdzięczny, gdyby ktoś powiadomił Hyorena - będę potrzebować jego pomocy. Będziemy polować na taką jedną małpę.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Asaka » 17 lut 2019, o 15:16

Misja A
Natsume
17/60


Obrazek


- Tak, medyk zaraz się nią zajął. Mówił, że nigdy wcześniej nie widział czegoś takiego i że minie trochę czasu nim wróci do sprawności, ale na pewno przeżyje – to lider odezwał się, mrucząc cicho pod nosem, żeby w razie czego nie pozwolić sobie na jakieś głośniejsze, gwałtowniejsze dźwięki, mogące wybić Hyotorę ze snu. Ale na ile był to sen zmęczonej istoty, a na ile sen głęboki? Pewnie podali jej coś mocniejszego na uśmierzenie bólu i tygrysicę nie tak łatwo będzie zbudzić, ale najwyraźniej nikt nie chciał ryzykować.
To znaczy ani Hyojin, ani Hyogeki.
Oba tygrysy zdawały się być zdziwione tą nagłą zmianą w sposobie mówienia Natsumego, ale chyba nie wydawali się przestraszeni, ani mocniej poruszeni. To nie było już miejsce na poruszenia – one już nastąpiły, gdy zdarzył się ten nieszczęśliwy wypadek. Tym niemniej wojowniczy tygrys ninja poruszył się niespokojnie, gdy Cesarz wspomniał o tym, że bogowie nie uchronią duszy tego mężczyzny, który w ten sposób potraktował Hyotorę. I Hyogekiego trochę też. Nie to, by chcieli go odwieść od tego pomysłu, co to, to nie. O to przecież chodziło. Potrzebowali jego pomocy.
Bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
- Walczył głównie w zwarciu. Bez broni – Hyogeki nie zamierzał wymigiwać się od odpowiedzi. Akurat doskonale wiedział, że wszystko, co powie Natsumemu, może mu się przydać. A tym samym będzie mógł sobie w głowie ułożyć jakiś plan. Plan, którego wielki tygrys nie był częścią, nie z tą ręką, kurwa mać. - To musiała być jakaś technika. Mnie odepchnął czymś jakby… powietrzem? Nie wiem jak to określić. Wyciągnął do mnie rękę i poleciałem do tyłu na kilka metrów – zdrową ręką mimowolnie potarł miejsce na plecach, pewnie jak poleciał to w coś przywalił mniej szlachetną częścią ciała. - Użył trochę ognia. To od tego jestem poparzony. A Hyotora… Jest dobra na dystans, ale mówiłem już, że ten człowiek zbliżył się do nas, a my nie od razu wyczuliśmy zagrożenie – to było chyba pierwsze dłuższe zdanie jakie Hyogeki z siebie wycisnął. Tłumaczył się. A tylko winny się tłumaczy, wiadomo. - Załatwił ją jakimś… Nie wiem co to było. Uderzał ją raz za razem rękoma. Bardzo szybko. Dużo razy. Po tym też odrzucił do tyłu. I było praktycznie po wszystkim – nie wiedział co powinien więcej powiedzieć Natsume. Może nie dostrzegał czegoś, co powinien? Może Yuki sam coś z tego zrozumie? Może jeszcze dopyta?
- Hyoren już wie – lider naprawdę brzmiał cały czas jakby mruczał jak tygrys. - Pomyślałem, że przyda ci się przewodnik i tropiciel. Więc on wie. Przygotowuje się.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 999
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 17 lut 2019, o 19:46

Przez cały czas gdy Hyogeki przedstawiał kolejne umiejętności z wachlarza nieznanego przeciwnika, Yuki kiwał głową, notując to wszystko w głowie i na bieżąco symulował sobie każdy element możliwego pojedynku. Niestety, informacje udzielone mu przez tygrysa były cholernym wywiadowczym oksymoronem - chociaż było to całkiem sporo, to przy tym nie tłumaczyło najważniejszych elementów. Były jednocześnie użyteczne i bezużyteczne. Z tego co zrozumiał, to agresor specjalizował się w walce na bliski dystans, bo to do tego typu potyczki pierwotnie dążył. Ale nawet przy tym był w stanie używać jutsu dystansowych, korzystając z Katonu oraz czegoś, co brzmiało jak jakiś zaawansowany wariant Fuutonu lub jakaś technika, o której nigdy w życiu nie słyszał. Do tego podszedł do nich na bliski dystans, zanim ci zdążyli się zorientować że ma wrogie zamiary. Więc musiał być zaskakująco szybki.
Szlag. Oponent który jest dobry na każdy dystans, sprawny w walce wręcz, szybki i posługujący się wachlarzem technik, o których nie miał bladego pojęcia. Kurde. Wychodziło na to, że trafili na kogoś cholernie niebezpiecznego. I przy tym doświadczonego. Trzeba będzie zachować czujność, niezależnie od sytuacji.
-Rozumiem - powiedział w końcu, kiwając głową. - Brakuje co prawda wielu ważnych szczegółów, ale to i tak dosyć dużo. Dzięki.
Spojrzał gdzieś w bok, w zamyśleniu.
-Wiem że nie mieliście zbytnich warunków żeby dokładniej się przyjrzeć oponentowi, ale czy zauważyłeś coś jeszcze? Jakiś nietypowy wygląd, pieczęci, czy był uzbrojony? W jakim stanie zdrowia był on sam?
Kiwnął lekko głową, gdy Hyojin powiedział że Hyoren już się przygotowuje do rozpoczęcia misji razem z nim. Jego umiejętność przewidywania była zaskakująco dobra. I w tej sytuacji bardzo użyteczna - dzięki temu wszystkiemu nie będzie musiał marnować czasu na dodatkowe przygotowania. Yuki miał przy sobie pełne uzbrojenie, pozostało mu tylko założyć pancerz Sakki, który i tak jest zazwyczaj na podorędziu Hyohiro - więc był na miejscu. Przebranie się to kwestia kilku minut, i będzie w pełni gotowy na polowanie.
Na tej wyspie jest za mało miejsca dla dwóch ludzi.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Asaka » 17 lut 2019, o 20:42

Misja A
Natsume
19/60


Obrazek


Hyogeki robił co mógł, a że mógł niewiele… Walka z tym shinobim musiała być bardzo krótką, ale intensywną potyczką. Potyczką, w której ucierpiała Hyotora i duma tygrysa, który, znając jego, rzuciłby się w pogoń za przeciwnikiem bez większego pomyślunku, gdyby nie to, że jego towarzyszka go zatrzymała. Ostatkiem sił. Gdyby oboje tam padli – sytuacja mogłaby być naprawdę nieciekawa. A tak… Hyotorę mogli przynajmniej poskładać, o ile w ogóle mogę użyć takiego słowa, mogli powiadomić lidera, mogli powziąć jakieś kroki, by się… przegrupować, pomyśleć i wytropić gnoja.
I oczywiście zająć się nim odpowiednio.
- Był dość dobrze ubrany. To znaczy chyba nie bogato. Zwyczajnie – Hyogeki trochę się zamotał w tym co chciał powiedzieć. - Chodzi mi o to, że był dość ciepło ubrany. Miał na sobie płaszcz. I coś na głowie. Cza-pka? Tak to nazywacie? – bo widzieliście kiedyś tygrysa w czapce? No właśnie. - No taki materiałowy hełm na głowie – wybrnął, całkiem z siebie zadowolony. Chyba poprawiał mu się nieco humor, bo… mógł się do czegoś przydać w ten sposób. - Spod hełmu wystawało mu czarne futro, takie jak twoje – cały czas myślał intensywnie, co było widać, pewnie przypominał sobie szczegóły wyglądu tego przeciwnika. - No, trochę dłuższe – dodał jeszcze, gapiąc się krytycznie na Natsumego. - Na rękach miał rękawice, też materiałowe. Nie widziałem więc żadnych pieczęci. Ani tatuaży. Ani znamion. Ani niczego takiego. Wyglądał… normalnie. Jak człowiek – człowiek jak człowiek. Chodzi na dwóch nogach, ma dwie ręce, dużo gada, nie ma futra na całym ciele i dziwnie się ubiera. Ot, nic specjalnego. - Nie miał żadnego miecza, ani innej stalowej broni. Przynajmniej nie na widoku. Miał przy sobie jakąś niedużą torbę. I wydawał się zdrowy. W pełni sił. Na pewno nie był mokry, jakby dopiero co wyszedł z wody. Ale musiało mu być zimno. Chociaż trochę.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 999
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 18 lut 2019, o 00:25

Yuki kiwnął lekko głową, gładząc się palcami po podbródku. Czyli wychodziło też na to, że przeciwnik niekoniecznie musiał być rozbitkiem - równie dobrze mógł tu przybyć w jakimś określonym, jeszcze nie do końca wiadomym celu. Zazwyczaj w przypadku rozbicia się okrętów, osoby które wychodzą z tego cało są w stanie wyczerpania, ich odzienie i wyposażenie jest (w najlepszym przypadku) niekompletne, a w przypadku Hyogashimy - również ciężko chorzy przez zabójczo niskie temperatury. Jeśli ten tutaj był ubrany odpowiednio do klimatu i w pełen zimowy komplet, był zdrowy i suchy, to albo przebywał na wyspie niezauważony już od jakiegoś czasu, żeby zdołać zrobić odpowiednie schronienie i odpowiednio się ogrzać, albo (co było bardziej prawdopodobne) - wcale nie był rozbitkiem. Równie dobrze mógł przypłynąć tu na statku, który aktualnie był gdzieś zacumowany i ukryty, i tam miał odpowiednie i bardzo wygodne schronienie. I mógł bez najmniejszych przeszkód wyruszać na coraz to dalsze eskapady, mając siły nawet na niespodziewane pojedynki.
Chyba, że tych pojedynków się jakimś cudem spodziewał. Tylko jak? Skądś wiedział o tym, że na wyspie mieszkają białe tygrysy shinobi?
-Rozumiem - powiedział w końcu, kiwając głową. Powoli się podniósł na równe nogi i jednym (odruchowym już) gestem sprawdził, czy miał na swoim podorędziu całe swoje wyposażenie. Miecz, wachlarz, dwie katany, torby... wychodziło na to, że niczego nie brakowało. - W takim razie lepiej będzie, jeśli nie będę marnować czasu. Mam trochę krwi do przelania.
Spojrzał w kierunku obecnych w pomieszczeniu tygrysów.
-Mógłby mnie ktoś zaprowadzić do Hyorena i Hyohiro? Muszę wziąć swój pancerz Sakki, i od razu będziemy ruszać. Obiecuję, że dołożę wszelkich starań, żeby go dorwać.
Obrócił się w kierunku wyjścia i, bez pytania, zaczął opuszczać pokój Hyotory. Będzie potrzebowała odpoczynku, więc lepiej jej nie przeszkadzać.
-Ataki na siebie jestem w stanie przyjąć bez zmrużenia oka. Ale jeśli ktoś próbuje podnieść rękę na moich przybocznych, moich pobratymców, moich przyjaciół... poznają z bliska, czemu należy nie wściekać Yukiego.
Czas, żeby tytułowany Tygrysem ze Wschodu zasłużył na ten tytuł.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Asaka » 18 lut 2019, o 18:19

Misja A
Natsume
21/60


Obrazek


Hyojin powoli podniósł się z miejsca, które zajmował praktycznie od początku, odkąd znaleźli się w pomieszczeniu. Nie odzywał się nie pytany. Nie po to ściągał tutaj Natsumego, by wtrącać się mu do rozmowy mającej wybadać niepewny grunt. Jeżeli ktoś mógłby coś z tego poskładać to pewnie właśnie on, a nie tygrysy izolujące się od świata na wyspie, o której krążyły jedynie okropne legendy. Szkoda tylko, że miały w sobie jedynie ziarno prawdy, czyż nie? A może wcale nie było szkoda?
- Zaprowadzę cię – zapatrzył się jeszcze przez chwilę na trzaskający ogień i śpiącą Hyotorę. Wyglądała tak… spokojnie. Łagodnie. Jakby żadne smutki świata nie miały na nią żadnego wpływu.
Lider zbliżył się jeszcze do wstającego Hyogekiego, by łapą klepnąć go w ramię, zapewne by dodać mu otuchy. Nieme powiedzenie, by się nie przejmował i nie brał tak wszystkiego na siebie, jako, że na wszystko nie można było mieć wpływu.
Byli już przy drzwiach, gdy tygrys odezwał się jeszcze raz.
- Coś jeszcze, Natsume. On miał dziwne oczy. To znaczy jak na was. Nie miał źrenic – „jak na was” znaczy – jak na ludzi, to dokładnie miał na myśli, wielki skrót myślowy. Hyogeki, nim to powiedział, bardzo intensywnie myślał, aż dziwne, że dym nie uszedł mu uszami. - Powodzenia. Dorwij go. Niech cierpi – dodał jeszcze, nim zamknął za nimi drzwi.
- I co myślisz? – to Hyojin zapytał, gdy byli już w drodze; prowadził powiernika paktu do Hyohiro. Droga nie była daleka i prowadziła w głębsze rejony lodowca osłoniętego przed wiatrem – tutaj nie czuć go było praktycznie wcale, co sprawiało, że i domostwa nie musiały być tak bardzo szczelne. To, które zajmował sobie tygrys, do którego zmierzali, z pewnością nie było.
I „kotek” wydawał się zdziwiony, widząc Natsumego w wiosce na Hyogashimie. Choć… chyba nie powinien się dziwić. Niektóre wieści rozchodziły się szybko.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 999
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 18 lut 2019, o 22:05

Młodzieniec kiwnął głową, gdy Hyojin zaproponował że to on zaprowadzi Yukiego do dwóch wymienionych przez niego wcześniej tygrysów. Może to i lepiej, że to przywódca przywołańców miał wyruszyć razem z nim, niż żeby ranny Hyogeki niepotrzebnie marnował energię. Jego obrażenia może nie były aż tak poważne, ale i tak najlepszym pomysłem byłoby, gdyby pozostał na legowisku i odpoczywał. W ten sposób będzie mógł znacznie szybciej wrócić do akcji, zamiast zbędnie rozciągać swoją rekonwalescencję na cholera wie jak długie miesiące. A Hyojinowi również przebywanie w okolicy rannej Hyotory nie służyło - im dłużej ją obserwował, tym bardziej się przejmował jej stanem, i tym samym przynosił sobie więcej stresu niż to było potrzebne. Jako lider powinien zachować chłodną logikę i silny umysł, zamiast skupiać się na zamartwianiu się. Jej to nie pomoże, a i reszta jego pobratymców będzie tylko bardziej niespokojna.
A niepokój i strach jest najprostszym sposobem do złamania ducha.
Yuki nagle się zatrzymał, gdy Hyogeki wspomniał jeszcze o jednym szczególe. Powoli obrócił się w jego kierunku, świdrując tygrysa swoim matowym spojrzeniem.
-To wiele zmienia - powiedział, po czym kiwnął lekko głową. - Będę musiał zachować większą ostrożność. Dzięki.
Kiedy wyszli i zaczęli maszerować w kierunku domu Hyohiro, Hyojin zagaił do młodzieńca w celu wysłuchania jego punktu widzenia. Twarz Natsumego nawet nie drgnęła, jego oczy dalej patrzyły do przodu. Aktualnie wyglądał bardziej jak posąg niż jak człowiek. Ale pozwolił sobie na ciche westchnięcie.
-Nie dziwię się, że sobie z nim nie poradzili. Nie dość, że wziął ich z zaskoczenia, to jeszcze - sądząc z opisu - był bardzo dobrze przygotowany do walki. Musi mieć gdzieś odpowiednie schronienie, gdzie może odpocząć... być może nawet ukryty okręt. - Zacisnął lekko wargi. - Jego umiejętności zaś... cóż, może być dużym zagrożeniem. Potrafi posługiwać się nieznanym stylem walki, który zamiast obrażeń zewnętrznych, zadaje wewnętrzne. Więc groźny na bliski dystans. Do tego musi być cholernie szybki, więc może ekspresowo zmniejszyć dystans między kombatantami, a w razie potrzeby potrafi też używać technik dystansowych, by dać sobie więcej czasu.
Spojrzał w dół, drapiąc się po brodzie.
-Najniebezpieczniejsze jednak mogą być te jego oczy, o których wspomniał Hyogeki. Jako że widziałem i słyszałem o kilku takich przypadkach, można założyć że jest to jego Limit Krwi - Kekkei Genkai. Też posiadam coś takiego, lecz moje umiejętności skupiają się na tworzeniu Elementu Lodu. Istnieją też klany, których umiejętności skupiają się na oczach shinobi. Niestety, nigdy jednak nie słyszałem o Dōjutsu, które przyjmuje taką formę. Stąd moje obawy.
Westchnął.
-Będziemy musieli być przygotowani na wszelką ewentualność.
W końcu wkroczyli do domu Hyohiro, który zdawał się być zaskoczony obecnością Natsumego. Jednak, wiedząc że tygrys znał 'tryb Shiranui', zapewne powinien dość szybko załapać, że sprawa jest dość poważna - i nie ma teraz czasu na jakiekolwiek szersze dywagacje. Kiedy Yuki stawał się poważny i przygotowywał się do wykonania misji lub ważniejszej walki - lepiej było po prostu nie wchodzić mu w drogę.
-Witaj, Hyohiro - powiedział z lekkim uśmiechem na twarzy, lecz jego ton nie odzwierciedlał żadnych emocji: był bezbarwny. - Będę potrzebować twojej pomocy. Oraz mojego pancerza Sakki. Masz go gdzieś przy sobie?
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Asaka » 19 lut 2019, o 14:14

Misja A
Natsume
23/60


Obrazek


Hyojin po prostu… chciał coś robić. Chciał się do czegoś przydać nawet w taki sposób. Hyogeki odegrał już swoją rolę w tej historii, niechlubną rolę, rolę, której brać na swoje barki nie chciał. Lepiej czułby się zdecydowanie na miejscu kogoś, kto może sprać mordę przeciwnika, wyżyć się, pokazać swoją wyższość, zetrzeć głupi uśmieszek z jego twarzy. A gdzie by? Zatrzymany, by ktoś inny mógł zrobić to, co chciałby on.
Hyogeki chyba po prostu nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, że gdyby nie to, że się wycofał, to nikt nie dowiedziałby się o całej sprawie. Że gdyby nie on… Musiał wykazać się naprawdę dużą odwagą i lojalnością, by schować swoją dumę. Czy raczej – by ją tam zostawić.
- Nieciekawa sprawa – odpowiedział mu jeszcze po drodze, gdy Natsume podzielił się ze swoimi, pierwszymi wnioskami po opowieści Hyogekiego. - Właśnie dlatego wezwałem ciebie. Masz większe doświadczenie i obycie z ludźmi. My… No cóż, sam wiesz jak to wygląda – nie mieli, bo i kontaktu z ludźmi mieli tyle co tygrys napłakał. Właściwie tyle, co przy Yukim, który przywoływał tygrysy do siebie, a one z ciekawością dzieci poznawały świat. - Mam nadzieję, że będziesz ostrożny – ale nie na tyle, by nie pozbyć się zagrożenia. Przesadna ostrożność i do tego mogła doprowadzić. Ale nie znaczyło to, że lider tygrysów chciał, by Natsumemu stała się jakaś krzywda.
A później wysłuchał jeszcze zdania odnoście ostatniej informacji, jaką w bólach przywołał do siebie Hyogeki.
- Wybacz ciekawość, ale co mogą robić takie oczy? – może nie był to odpowiedni moment na takie pytania, ale mimo wszystko zainteresowało to Hyojina.
Hyohiro rzeczywiście załapał co się dzieje. Gdy lider i Natsume znaleźli się w jego domostwie przyłapawszy go na bezczelnym wylegiwaniu się i wygrzewaniu przy ciepełku, jak prawdziwy kotek, którym nie znosił być nazywany, dość prędko połączył wątki. Nie był przecież głupi. Przywitał się z oboma gośćmi i rzeczywiście – widząc stan, w jakim znajdował się powiernik paktu, szybko zrezygnował z ewentualnego marudzenia.
- Tak, przyniosę ci go – rzecz jasna nie sam pancerz, a rzeczony zwój. Hyohiro zniknął na chwilę w innym pomieszczeniu i wrócił się ze zwojem, który popychał po podłodze przednimi łapami, gdy szedł. - W czym mogę ci pomóc? Zgaduję, że jesteś tutaj z powodu Hyotory.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 999
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Czarny Archipelag

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości