Hyōgashima 氷河島

Czarny Archipelag jest dużą gromadą różnorakich wysp, położoną na wschodzie, kilkaset kilometrów dalej od najbliższych kontynentowi wysp, Kantai i Hyuo. Znane są głównie z tego, że mało kto powraca z wojaży na tamtych wodach - z nieznanych powodów jest tam niezwykle burzowo, a gdy wody są spokojne - pojawia się tam niezwykle gęsta mgła i niewiele przez nią widać. Same wyspy mają różnoraki klimat - od wiecznie zamrożonej Hyogashimy, aż po tropikalną wyspę Xsi. Obie te znajdują się najbliżej kontynentu i są zaznaczane na oficjalnych mapach znanego świata. Pozostałe są póki co pomijane.

Hyōgashima 氷河島

Postprzez Koala » 3 lip 2016, o 13:54

Obrazek

Hyōgashima, zwana też czasem wyspą lodowców, jest jedną z najbliższych kontynentowi wysp Czarnego Archipelagu, położona przy tym nieco bardziej na południe od Hyuo. Jak do tej pory o wyspie wiadomo jest bardzo niewiele - rzadko który marynarz, który przetrwał żeglugę po pokrytych wieczną mgłą wodach Czarnego Archipelagu i wylądował na tej wyspie, zostawał na niej dłużej niż kilka godzin. Głównym powodem takiej sytuacji jest zabójczo niska dla większości nieprzygotowanych na to ludzi temperatura - w lecie wynosi ona około -10 do -20 stopni, w zimie zaś dochodząc do morderczych -80, łącząc to przy tym z ostrymi, lodowatymi wiatrami. Większość terytoriów jest górzysta, na wyspie leży wieczny śnieg, a spore lodowce, uformowane w różne fantazyjne kształty, pokrywają sporą część jej powierzchni, jak również otaczają Hyōgashimę jako mniejsze wysepki. Jedynymi śladami, które pokazują że na tej nieprzyjaznej wyspie kiedyś było normalne życie, są drzewa - teoretycznie stojące, lecz tak naprawdę martwe, zamienione przez mrozy w wieczne zmarzliny i utrwalone. Jedyne rośliny, które są w stanie przetrwać to lodowe piekło, to porosty i mchy.
Ci, którzy jednak tam przebywali (nawet jeśli te kilka godzin), mogą potwierdzić że mimo wszystko istnieje tam życie - w znaczącej większości są to jednak ptaki morskie, takie jak albatrosy, mewy, kormorany czy... pingwiny. Tak, pingwiny. Stworzenia rzadkie i praktycznie legendarne na ciepłym kontynencie, jako że tylko kilka osób na świecie je widziały na żywo. Przynajmniej tyle, że obecność tychże ptaków oznacza też obecność ryb, a do tego na lądzie zdarza się widzieć zwierzęta równie rzadkie dla ludzi (ale często spotykane tutaj) jak pingwiny: foki.
Obrazek
This is a fantasy based on reality
Avatar użytkownika

Koala
Support
 
Posty: 806
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 13:07
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta: Shikarui

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Ocir » 1 sie 2016, o 12:32

Lwy, tygrysy i niedźwiedzie? O RANY!
Wyprawa dla Natsume
41/x


Ratowanie rannych marynarzy miało sens, ale Natsume nie pomyślał o możliwych skutkach. Liczyło się tylko ocalenie od śmierci kogo się dało, nieważne w jakim stanie. Jednak po dłuższych rozmyślaniach można było uznać ten bohaterski czyn za przedłużenie agonii. Bez odpowiedniej pomocy medycznej, jakichkolwiek zapasów i dostępu do wody pitnej. Śmierć z odwodnienia pośrodku oceanu brzmi jak sztandarowy przykład czarnego humoru, ale zabawnego nie było w tym nic. Natsume wypłynął na powierzchnię i dopiero teraz zorientował się, że nigdzie nie było widać jego pierzastego kompana. Nie było widać go na niebie. Po prostu go nie było. Może wywiało go gdzieś daleko i teraz szuka swojego pana?
Kolejne czyny Natsume mogły wydawać się dość kontrowersyjne i nie dało się po prostu uznać ich za złe czy dobre. Zakończenie życia wszystkich obecnych w wielorybie było aktem łaski z punktu widzenia młodzieńca, ale z drugiej strony... może dało się ich jakoś uratować? Na wyspie majaczącej na horyzoncie mogli znaleźć się odpowiedni ludzie czy ośrodek, który gwarantowałby sprawną opiekę medyczną. Słuszność tej decyzji pozostawiona była jedynie sumieniu Natsume, bądź też jego braku. Bez względu na to przedstawiciel klanu Yuki obrał kurs na wyspę, spragniony stałego lądu i odrobiny odpoczynku po całej nocy walki o przetrwanie. Z chwilą na chwile rozbitek mógł zobaczyć, że wyspa nie jest tropikalnym rajem pełnym kokosów i ogromnych pająków. Biały puch i lód biły po oczach z daleka, odbierając wszelkie nadzieje. Co prawda Natume był Yuki, jakby nie patrzeć niskie temperatury były dla niego niczym. Siedząc w lodowym wielorybie ani razu nie pociągnął nosem. Po jakimś czasie Natsume dotarł na wyspę, było to jednak niełatwe z powodu otaczających wyspę fragmentów lodu. Im bliżej wyspy, tym mniejsza temperatura. Natsume mógł to odczuć mimo swojego przyzwyczajenia do zimnych krain. Wyspa o nieznanej Natsume nazwie była bardzo górzysta I cała pokryta lodem bądź śniegiem. Plany młodzieńca o rzuceniu się na piach i zaśnięcie mogły nieco się zmienić, tym bardziej w przypadku temperatury działającej nawet na takiego koksa.

Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3277
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 23:33
Wiek postaci: 0
GG: 401110
Multikonta: Ichirou

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 1 sie 2016, o 19:51

Sumienie? Cóż, obecnie, będąc w trybie misji, ciężko powiedzieć żeby Natsume odczuwał jakieś problemy moralne, które mogłyby być sprzeczne z jego sumieniem. Głównie dlatego, że jego uduchowiona część już oceniła obecne wydarzenia. Ci ludzie i tak najpewniej byliby martwi, gdyby ich nie wyłowił. A i tak umierali przez osłabienie związane z wyziębieniem, wykrwawieniem i ogólnie określonymi skutkami eksplozji. Czyli byli oni na sumieniu sabotażysty. On im tylko udzielił łaski. A to, że na wyspie mogli być jacyś ludzie, którzy byliby w stanie pomóc? Byłoby to związane z odszukaniem ich i poproszeniem o wyleczenie. Dużo hałasu o nic. Tym bardziej, że ci marynarze tylko by go spowalniali, a gdy wykonywał zadanie, nie mógł sobie pozwolić na luksus myślenia o innych, a co dopiero pomocy osłabionym. Byli przeszkodami, a te trzeba było po prostu usunąć. Dla nich i tak była to łaska, a on miał tyle problemów z głowy mniej. Proste.
Zbliżywszy się do wyspy, Natsu poczuł coś, czego w życiu by się nie spodziewał. Było mu... zimno? Jako Yuki, odczuwał to tylko wtedy, gdy był krytycznie ranny, a i to było tylko w zimie na Hyuo. A tutaj nawet bez tego czuł ten nieprzyjemny ziąb... chuchnął w dłonie, żeby je trochę rozgrzać, i rozejrzał się czy wewnątrz wieloryba ostało się trochę szczątków statku. Będzie musiał pomyśleć nad rozpaleniem ognia, o ile dożyje wyschnięcia drewna. W co wątpił, ale nadzieja zawsze była. I szczęście, że zamroziwszy się w kokon, ochronił się przed zamoczeniem. Gdyby był do tego wszystkiego jeszcze mokry, to jego sytuacja byłaby BARDZO nie do pozazdroszczenia.
Wyszedłszy na zmrożoną plażę, Natsume spróbował się ogarnąć, gdzie tak w ogóle do cholery się obecnie znajduje. Musiałoby być to gdzieś na granicy Archipelagu, ale ciężko to było określić na podstawie samych przypuszczeń. Westchnął ciężko.
-Najpierw trzeba będzie ogarnąć, czy na wyspie żyje cokolwiek oprócz ptaków... - mruknął do siebie, stawiając pierwsze kroki (uprzednio wyciągnąwszy z wieloryba to, co mogłoby się przydać) na nowych terenach. W końcu trzeba będzie jakoś wymyślić, jak się wydostać z tej pułapki. Planował dostać się na jakieś wzgórze i się rozejrzeć. Później może pomyśleć nad polowaniem i zrobieniem prowizorycznego obozu... kto wie, co tu może czyhać, a jakąś kryjówkę zawsze warto mieć.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Ocir » 2 sie 2016, o 00:56

Lwy, tygrysy i niedźwiedzie? O RANY!
Wyprawa dla Natsume
43/x


Warunki panujące na nieznanym lądzie zdecydowanie nie napawały optymizmem. Kraina pokryta śniegiem i lodem, z temperaturami niższymi niż gdziekolwiek indziej, gdzie ogromne bryły lodu pływają przy brzegu. Nie można było liczyć na żadne taryfy ulgowe. Ludy żyjące na tych ziemiach, jeśli takowe istnieją, muszą być wyjątkowo twarde i przystosowane przez pokolenia do trudnych warunków. Aczkolwiek można było zauważyć, że do warunków zdołały sie przystosować zwierzęta. Po wejściu na ląd Natsume usłyszał odgłosy ptaków. Przelatujących nad wyspą, nie mając najmniejszego zamiaru na niej wylądować. Drzew oczywiście nie mogło zabraknąć, ale było ich dość niewiele. Prawie wcale, w polu widzenia młodzieńca znajdowały się dwa czy trzy drzewka. Iglaste, takie najlepiej znosiły chłodne klimaty. Były to jednak relikty, martwe pomniki przyrody. Bez życia.
Próba ogarnięcia swojej aktualnej pozycji wyszła tak sobie. Bez dokładnej znajomości topografii, bez żadnej mapy czy chociażby wskazówek od zbłąkanego wędrowca, Natsume nie był w stanie orientować się w terenie. Wszystko było pokryte albo białym puchem miejscami sięgającym do pasa, albo twardym lodem. Po czym stąpał Natsume? Po zmrożonych na kości skałach pomieszanych z ziemią i lodem. Proporcje te zapewne zmienią się, jeśli Natsume zdecyduje się na jakąkolwiek podróż wgłąb wyspy, co w obecnej sytuacji było po prostu głupie. Czy każdy rozbitek wchodzi prosto w dzicz bez chociażby podstawowego zapoznania się z fauną i florą. Co prawda ta pierwsza ograniczała się do ptaków, a druga kończyła się na martwych drzewach wyschniętych na kość, ale nigdy nie wiadomo. Podobno od ekstremalnej suszy i skwaru gorsze są właśnie ekstremalnie niskie temperatury. Ale Natsume miał kilka rzeczy, które wpadły do wieloryba. Co to było? Kupa desek z kilkoma gwoździami, kilkanaście metrów lin, kilka fragmentów żagla w całkowitych strzępach. Elementy beczki w postaci metalowych pierścieni. Kilka ryb, dokładniej pięć sztuk, które rozmiarami nie przekraczały dłoni Natsume. Trochę morskiego zielska. Jakieś glony czy wodorosty. Tylko tyle.
Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3277
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 23:33
Wiek postaci: 0
GG: 401110
Multikonta: Ichirou

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 3 sie 2016, o 00:20

Cóż, póki co sytuacja nie prezentowała się zbyt dobrze. Ale ciężko było oczekiwać, że po rozbiciu się na nieznanym lądzie, od razu uda się wszystko ogarnąć i będzie można kombinować nad sposobem opuszczenia tego zapipidopustkowia. W końcu był rozbitkiem, a samo to pojęcie można było tłumaczyć w słownikach jako "ten, który przeżył katastrofę i teraz ma przesrane". Będzie teraz musiał mieć nadzieję, że w jakiś sposób przetrwa niepokojący chłód (i tak dobrze, że było lato, a nie zima... wolał sobie tego teraz nie wyobrażać) i znajdzie sposób na powrót do cywilizacji, nie ginąc. A nie wiedząc, jaka jest lokalna fauna, to również stało pod znakiem zapytania. Póki co widział tylko ptaki, ale nie wiadomo co się tu jeszcze kryje...
-W ciężkich warunkach zwierzęta raczej się nie będą patyczkować... ech, czyli trzeba być ostrożnym... - pokręcił głową z niechęcią. - Kurwa mać...
Nie czekając, skorzystał z okazji i wydobył wszystko, co znalazł w wielorybie, zostawiając tam zwłoki. Miał nadzieję, że nie będzie musiał się posunąć do kanibalizmu, chyba że to będzie jego ostatnia nadzieja na przetrwanie. Oby nie, w końcu może zapolować na ptaki.
Drewno, żagiel, liny, trochę gwoździ. Cóż, lepsze niż nic. Będzie się z tego dało zrobić jakiś prowizoryczny obóz, będzie opał, z ryb i wodorostów będzie się dało zrobić jedzenie. Od razu do głowy przychodziły mu odpowiednie obrazy. W końcu na Hyuo, żyjąc w lesie, sytuacja nie była przesadnie różna od tego, co działo się tu obecnie. Było tylko cieplej. W takich momentach cieszył się, że Yuki przykładali duże znaczenie do ciężkich treningów i wklepania uczniom zasad survivalu...
Od razu zaczął obmyślać plan. Uznał, że najlepiej będzie zrobić schronienie gdzieś w pobliżu głazu, z dala od wody, w celu uchronienia zapasów przed zamoczeniem i szansą uszkodzenia. Stworzenie czegoś w rodzaju igloo, w którego wnętrzu znajdowałby się śpiwór (w sumie to kokon) z żagla, nie powinno być czymś szczególnie trudnym... w końcu potrafił władać Hyotonem, a później będzie mógł choć odrobinę odpocząć i zregenerować pokłady chakry. Miejsce na palenisko byłoby wydzielone pierścieniami z beczek, dzięki czemu żar nie rozsypywałby się i szansa na spalenie żagla byłaby minimalna.
Kończąc te zaplanowane prace, Yuki schował w środku całość drewna, linę i to, co było jadalne. Wokół obozu rozsypał makibishi, starając się zapamiętać ich położenie tak, by samemu się na nie nie nadziać. Ostatnim ruchem zaś było stworzenie czegoś w rodzaju wysokiego podestu z lodu zakończonego misą, do którego wrzucił odpaloną bombę dymną. Po co? Cóż, istniała szansa że ktoś tu żyje, a w ten sposób przynajmniej będą wiedzieli, że ktoś się dostał na wyspę. Jeśli będą agresywni, po prostu spróbuje walki, powinien jeszcze mieć wystarczająco sił. A jeśli pokojowi, to tylko lepiej. A jeśli nie odpowie nikt... cóż, warto było spróbować, prawda?
Skończywszy te prace, młodzieniec uznał że warto będzie spróbować znalezienia chociaż trochę więcej drewna w okolicy. I zapolować na jakieś ptaki, w końcu potrafił dość sprawnie posługiwać się bronią miotaną, a w razie czego miał też jutsu. A jeść trzeba.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Ocir » 4 sie 2016, o 23:02

Lwy, tygrysy i niedźwiedzie? O RANY!
Wyprawa dla Natsume
45/x


Rozbitek na bezludnej wyspie ma przechlapane nawet jeśli ta posiada umiarkowany bądź ciepły klimat. Mróz z kolei pogłębia poziom trudności do ekstremum. Natsume postanowił, z braku lepszych opcji, sprostać wyzwaniu i przeżyć te nieprzyjazne warunki. Co chwila pojawiał się nagły podmuch wiatru, który zdmuchiwał śnieg i rozpraszał go w konkretnym kierunku. Wiatr powodował jeszcze większe komplikacje, ciężko bowiem postawić jakąkolwiek konstrukcję z lekkiego materiału. Przykładowo namiotów, chociaż wbicie kołków do zmrożonej na kość ziemi samo w sobie stawiało konstrukcję jako "Niemożliwą do wykonania". Członek klanu Yuki przeglądnął dostępne materiały i postanowił jakoś je wykorzystać. Pierw jednak zbudował sobie domek w całości wykonany z lodu. Najbardziej oczywista możliwość dla osoby, która z zamrożonej wody może stworzyć wszystko co zapragnie. Skał nie brakowało, więc plan Natsume zakończył się pełnym powodzeniem. Rozrzucenie kolczatek było jednak niemożliwe, rzucone na śnieg zatrzymywały się na jego powierzchni, nie spadając na ziemię. Chyba że był to właśnie plan młodzieńca - że ktoś skaleczy sobie kostki brodząc w śniegu. Kolejnym etapem było zaznaczenie swojej obecności za pomocą nietypowej lodowej konstrukcji i bomby dymnej. Wiatr nie rozwiewał dymu aż tak, by ten przestał być widoczny. Zdecydowanie szara smuga odznaczała się na tle śnieżnobiałego krajobrazu.
Kolejnym krokiem na drodze do przeżycia było poszukanie drewna i ptactwa, które dostarczyłoby trochę białka. W tym celu Natsume musiał oddalić się nieco od swojego obozowiska i wejść wgłąb wyspy. Ptaki i drzewa zazwyczaj szły w parze, jednak w tych warunkach... no nie. Po prostu nie. Natsume korzystając ze sprytnej techniki spokojnie chodził po białym puchu bez brodzenia w nim i zaznaczania swojej obecności. Co prawda niewielkie ślady zostawały, ale szybko zasypywane były przez kolejne warstwy śniegu. Który cały czas padał, ani na chwilę nie przestawał. Natsume odkrył kilka drzew. Jedne były jednak samymi pniakami, które najwidoczniej w naturalny sposób przestały być pełnoprawnymi drzewami. Może burza, może ostra wichura? Piorun mógł wypalić drzewo do cna. Takich pieńków było kilka. Pozostała nieliczna fauna składała się z porostów i mchów, które wewnątrz pniaków były. I kilku okazów drzew w całości. Ogołoconych, bez ani kapki zieleni. Zmrożone na kość. Po kilku minutach podróży ilość lodu przewyższała ilość śniegu, a teren zaczął powoli piąć się w górę. I wtedy Natsume zobaczył to - pingwin. Biało-czarna istota przypominająca... no nic, była tak osobliwa że nie dało się tego ptaka pomylić z czymkolwiek innym. Dreptał śmiesznie w bliżej nieokreślonym kierunku, będąc skierowanym bokiem do Natsume. Najwidoczniej nie zauważył Natsume, albo tez nic nie robił sobie z jego obecności. Wiatr zaczął się wzmagać, podrywając tumany śniegu i ograniczając widoczność.

Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3277
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 23:33
Wiek postaci: 0
GG: 401110
Multikonta: Ichirou

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 5 sie 2016, o 23:40

Po ukończeniu budowy nowego schronienia, Natsume przyjrzał się swemu nowemu tworowi i uśmiechnął się lekko. Cóż, dzięki temu będzie w stanie przetrwać trochę dłużej, zwłaszcza jeśli znajdzie jakiś sposób na rozpalenie ognia. Chociaż, na szkoleniach surwiwalowych na Hyuo wystarczyło drewno, kunai, patyk i trochę czasu, i żar w końcu się pojawi. Ewentualnie zawsze można spróbować zjeść mięso na surowo, w końcu w tak niskich temperaturach mało które choroby były w stanie przeżyć i działać na tyle by zaszkodzić człowiekowi.
Ale jednak miłoby było rozpalić ogień.
Cóż, kolczatki nie wypaliły, ale i tak poszło lepiej niż się spodziewał. Przeżycie na zimnych terytoriach to na szczęście był konik Yukich, więc miał szanse na przetrwanie. Teraz też utwierdził się w przekonaniu, że dobrze zrobił, dobijając żeglarzy. W tych warunkach nie mieliby szans przetrwania, a tylko by jeszcze cierpieli od chłodu.
-To była najlepsza przysługa, jaką mogłem im dać - powiedział do siebie. Gdy był sam, zawsze mówił do siebie. Dziwny zwyczaj, ale powiedzmy sobie szczerze - kto nie gada do siebie, gdy jest sam?
W końcu udał się w głębszą część wyspy, by upolować jakieś zwierzęta. Kikuty tego, co pozostało z flory z dawnych czasów były dość smutnym widokiem, ale można było się czegoś takiego spodziewać. W takich warunkach żadne rośliny nie były w stanie przetrwać, a to, że jakiekolwiek zwierzęta tutaj się trzymały, również mogło być zaskoczeniem. Przynajmniej to drugie było zaskoczeniem raczej pozytywnym. Jednak musiał przyznać, że z takim rodzajem ptaka, jak ten tutaj, nigdy w życiu się nie spotkał. Karłowaty, przysadzisty, tłusty, ze skrzydłami które nadawały się raczej do wiosłowania niż do latania... Była to istna osobliwość natury. I mógł mieć dużo mięsa.
Sięgnął do torby na wyposażenie, planując rzucić w pingwina trzema shurikenami. Domyślał się, że próba doskoczenia do zwierzaka może być płonna, bo wystarczyło że się przewróci i pod swoją wagą po prostu się zsunie. Spróbował podejść na tyle blisko, na ile mógł, sięgając po miecz. Starał się tak korzystać ze śnieżycy, by ptak dojrzał go jak najpóźniej. Jeśli zdoła dojść na zasięg cięcia, to uderza mieczem, a jeśli nie... rzuca shurikenem, celując w oczy i głowę. Trzeba jakoś upolować skubańca.
Teraz tylko żałował, że nie miał wnyków.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Ocir » 6 sie 2016, o 20:00

Lwy, tygrysy i niedźwiedzie? O RANY!
Wyprawa dla Natsume
47/x


Natume nadal nie był przekonany do swojej decyzji odnośnie ułaskawienia cierpiących marynarzy przez zakończenie ich żywota. Ich przeżycie było problematyczne na wielu płaszczyznach. Więcej osób to więcej jedzenia potrzebnego do przeżycia, potrzeba leków i opieki medycznej z racji ich ciężkiego stanu. Dodatkowo ranni nie byli specjalnie pomocni w polowaniu i urządzania obozu, a nieprzyzwyczajenie do niskich temperatur tylko pogarszało los niepełnosprawnych fizycznie. Wniosek był jeden - obecność tych ludzi była całkowicie zbędna. Z racjonalnego punktu widzenia decyzja była słuszna. Dobrze, że Natsume udało się znaleźć jakieś źródło pożywienia. W przeciwnym razie można by było rozważyć opcję kanibalizmu, co dla większości ludzi, delikatnie mówiąc, przekracza granice komfortu i sama myśl o tym wywołuje problemy żołądkowe. Dziwaczna ptasia abominacja była dziwna pod każdym względem - bez piór, z dziwnymi proporcjami, skrzydła które nie pozwalały na lot, a na dodatek wyglądał po prostu głupawo. Idealny materiał na wysokokaloryczny posiłek.
Natsume powoli ruszył w kierunku dziwadła. Krok za krokiem, korzystając ze śnieżycy która ograniczać miała pole widzenia ofiary. Wyciągnięty miecz miał być tylko jedną z opcji, czynnikiem odbierającym życie miały być shurikeny. Krok za krokiem, powoli. Niczym drapieżnik powoli podchodzący do swojej ofiary, by przypadkiem jej nie spłoszyć. Ptak poruszał się powoli i nie rozglądał się wokoło, był więc idealnym celem. Znalazł się w polu rażenia katany Natsume. Nie było innego wyjścia, jak zamachnąć się mieczem. Posoka trysnęła na śnieg i zaczęła się w niego wżerać niczym kwas. Ciepła krew miała znacząca przewagę nad śniegiem. Ptak upadł na ziemię, wijąc się w konwulsjach kilka sekund, ostatecznie nieruchomiejąc. To było brutalne, krwawe i zabójcze. Polowanie zakończone było powodzeniem. Śnieżyca jednak jeszcze bardziej nabrała na sile, wiatry dręczyły Natsume bez przerwy. Ten musiał aż przymrużyć oczy. Ale nadal mógł zobaczyć czerwień zdobiącą śnieg i ostrze jego katany. A także dziwne, niepokojące świecące punkciki. Dwa żółte punkty obok siebie, zawieszone w przestrzeni pomiędzy jedną zaspą śnieżną a drugą. Zbyt daleko, by dokładniej się im przyjrzeć. Zbyt blisko, by nie uznać tego za niepokojące.

Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3277
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 23:33
Wiek postaci: 0
GG: 401110
Multikonta: Ichirou

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 6 sie 2016, o 20:40

Na szczęście ptak, który był obecnym celem młodego Yukiego, faktycznie nie należał do wybitnie inteligentnych, albo po prostu miał obecnie problemy z obserwacją otoczenia. Natsume, mający jakieś tam podstawowe pojęcie związane z polowaniami, zdołał się bez problemu zbliżyć i zadać zwierzakowi szybką, chociaż pewnie nie bezbolesną śmierć, sądząc z konwulsji. Chociaż, konwulsje mogły zachodzić również po śmierci, jak już nie czuł bólu... ech, nie pora teraz na filozoficzne rozmyślania, co, jak i dlaczego.
Młodzieniec schował ostrze katany do pochwy, uprzednio ocierając ostrze z krwi, po czym przyklęknął przy zabitym ptaku. Wyglądało na to, że miał on dość dużo tłuszczu, co mogło też oznaczać dość tłuste mięso. Co było dobrym znakiem - w zimnych warunkach tłuste mięso było znacznie lepszym źródłem energii niż coś chudego. Czując, że od chłodu zaczynają mu grabieć palce, przyłożył je do ciała pingwina, by resztki temperatury w ciele zwierzaka chociaż trochę ogrzały mu dłonie. Uprzednio otrzepał też głowę ze śniegu. Śnieżyca zaczynała naprawdę ostro dawać mu w kość. Zapiął płaszcz Kenshiego, z którym praktycznie się nie rozstawał, i ostrożnie rozejrzał po okolicy.
Nieopodal, między zaspami, zauważył jakieś dziwne światełka. Żółte punkciki nieznanego pochodzenia, które Yukiemu odruchowo kojarzyły się z jakiegoś rodzaju ślepiami. Zazwyczaj tak to wyglądało - w dziczy nietrudno było o taki widok, a ze względu na to że młodzieniec nie znał fauny tej wyspy, miał prawo podejrzewać, że żyły tu jakieś drapieżniki. Niedobrze. Tym bardziej, że chłód zaczynał powoli wysysać z niego siły.
Przykucnąwszy tak, by pingwin znajdował się między nim a ślepiami, i by móc być w każdej chwili gotowym do odskoku, młodzieniec szybkim ruchem wysunął Hakuhyo i zaczął obserwować punkciki na tyle, na ile pozwalały mu opady śniegu.
-Wyłaź, czymkolwiek jesteś! - krzyknął. Nie spodziewał się reakcji, ale zawsze warto było spróbować.
Gdyby w jego stronę zaczął zmierzać jakiś atak, stara się w miarę możliwości odskoczyć/uniknąć uderzenia. Zranienie w takich warunkach byłoby skazaniem na śmierć. Gdyby zaś ślepia znikły, zostawiając go w spokoju, ostrożnie podnosi zdobycz i stara się ją zanieść do obozowiska, mimo wszystko zachowując ostrożność i gotowość na wszelkie konieczne reakcje.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Ocir » 7 sie 2016, o 23:12

Lwy, tygrysy i niedźwiedzie? O RANY!
Wyprawa dla Natsume
47/x


Stworzenie zostało upolowane, zginęło śmiercią szybką. Ale nie bezbolesną, wierzgając się jeszcze przez jakiś czas. Jednak mimo tego, ptak był łupem bardzo zacnym. Był duży i tłusty, co najwidoczniej było jego metodą na przetrwanie w tym środowisku. Natsume ogrzał nieco dłonie ciepłem ciała pingwina, chociaż pewnie lepsze efekty przyniosłoby zamoczenie ich w posoce tryskającej z rany. Najwidoczniej młody Yuki uszkodził jakieś ważniejsze naczynie krwionośne, gdzie krew płynęła pod dużym ciśnieniem. Czerwone plamy nadal były widoczne, zmieszane z śniegiem i stopniowo zmniejszając swoją temperaturę. Najpewniej 10 minut później będzie całkowicie przykryty, ale może zwabi to jakieś dzikie zwierzęta? Nie wiadomo co czai się w takich klimatach. Może ogromne śnieżne niedźwiedzie? Skoro tłuszcz jest jedną z metod przetrwania, to takie grubasy wydają się być na uprzywilejowanej pozycji. Lecz kiedy Natsume miał się zbierać ze swoim łupem, zobaczył dwa światełka. Doszedł do wniosku, że są to ślepia jakiegoś zwierza. Albo innej bestii. Dziwnym była komenda Natsume, by tajemniczy obserwator wyszedł z ukrycia. Skoro były to oczy bestii, nie było absolutnie żadnej pewności, że rozumie człowieka. Niedźwiedź nie przestanie biec, kiedy powiesz do niego "Zatrzymaj się". Dlatego teraz miałoby być właśnie tak? Rozbitek był gotowy na ewentualny unik w razie nagłego ataku.
I wtedy stało się coś ciężkiego do przewidzenia. Bestia zamrugała kilka razy, a potem oczy całkowicie znikły. Nie było ich. Pojawiły się kilka chwil później, nieco bliżej. Gdzieś z prawej coś zaryczało. Pojawiła się kolejna para oczu. Wysoko, wyżej niż Natsume sięgał. Wiatr opadł momentalnie, a dwie pary oczu zaczęły się przybliżać. Wraz z nimi można było zauważyć sylwetki tajemniczych bytów. Były bardzo... nietypowe. Ogromne. I z czymś długim, sztywnym, w okolicach dolnych kończyn. Plemię Długich Kapucynów?
- STÓJ W MIEJSCU CZŁOWIEKU! KIM JESTEŚ I CO ROBISZ NA NASZYCH ZIEMIACH? - wydobyło się od strony jednej pary złowieszczych oczu. Jednak coś rozumnego żyje na tych ziemiach! Nie była to zdecydowanie ludzka mowa. To znaczy Natsume zrozumiał przekaz, ale same dźwięki były trochę inne. Jak gdyby faktycznie wymawiała je jakaś bestia zaznajomiona z ludźmi. Natsume mógł posłuchać tego kogoś, kogo którego intencje pozostają nieznane. Albo próbować uciekać. Albo spróbować zabić te tajemnicze byty.

Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3277
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 23:33
Wiek postaci: 0
GG: 401110
Multikonta: Ichirou

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 8 sie 2016, o 17:47

Natsume mógł domyślać się, że te światełka to jakieś formy życia. I może właśnie dlatego krzyknął. Możliwości było kilka, a w ten sposób mógł przynajmniej rozwiać niektóre wątpliwości. Jeżeli było to coś rozumnego, to najpewniej faktycznie w jakiś sposób by odpowiedziało na słowa młodzieńca. Jeśli było to dzikie zwierzę, to albo by odeszło, albo zaatakowało, przy czym obie te opcje byłyby wystarczająco dla niego satysfakcjonujące. A gdyby to faktycznie były tylko światełka, cóż... Najpewniej sam by się pofatygował. Lepsze to niż niepewność.
Odpowiedź jednak nadeszła dość szybko. I całe szczęście, bo ten mróz, mimo tego że w teorii nie był wcale większy niż na Hyuo, dawał dość nieprzyjemne efekty. Może coś było nie tak z pogodą na tej wyspie...
Najpierw zobaczył, że światełka zamrugały, po czym znikły. A następnie przed jego oczami pojawiły się dwie sylwetki jakichś niewidzianych do tej pory stworzeń, zdecydowanie większych niż on sam. Na dodatek ich głos, choć mówił normalną, ludzką mową, nie brzmiał jak należący do człowieka. Było to, mówiąc co najmniej, niepokojące. Ale opanował strach. Jeżeli te stworzenia go nie zabiją, to pewnie on sam zejdzie od chłodu. Nie wiadomo, które lepsze.
Oddychając ciężko, skłonił głowę. Upuścił miecz z dłoni, by pokazać, że nie zamierza walczyć. Po prostu nie jest w stanie.
-Yuki Natsume, shinobi z Rodu Yuki. Wybaczcie mi za nagłe przybycie, lecz nie miałem wyboru. Statek, na którym płynąłem, został wysadzony w powietrze przez sabotażystę nieopodal tej wyspy, na dodatek podczas sztormu. Tylko ja wyszedłem cało, i wylądowałem tutaj z samego rana.
Zadrżał lekko, lecz nie robił gwałtownych ruchów. Wolał nie prowokować.
-Jeśli jakkolwiek uchybiłem, czy to polowaniem, czy samym przybyciem, proszę o wybaczenie. Po prostu chciałem przetrwać na tyle długo, by znaleźć sposób na opuszczenie... tej wyspy. Nawet nie jestem pewien, gdzie jestem.

Yuki no Sanpo wciąż aktywne
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Ocir » 9 sie 2016, o 21:40

Lwy, tygrysy i niedźwiedzie? O RANY!
Wyprawa dla Natsume
49/x


Położenie członka klanu Yuki nie było komfortowe pod żadnym względem. Co prawda zabił on pingwina i tym samym zdobył mnóstwo pożywienia, może nawet prymitywnie oprawić skórę i tym samym uzyskać dodatkową warstwę izolującą przed mrozem. Plany śmiałe, ale zaprzepaszczone tymczasowo przez dziwne byty w obliczu których Natsume był postawiony. Ogromne rozmiary, masywne ciała i przede wszystkim złowieszcze ślepia, zdecydowanie nienależące do człowieka. Być może był to efekt jakiegoś Henge no Jutsu. Sposób na odstraszenie potencjalnych zagrożeń. Ale była też opcja mniej prawdopodobna, według której istoty te były całkowicie prawdziwe. Na Natsume padł cień strachu spowodowany nieznanym do tej pory zjawiskiem. W obecnych warunkach, z przytłaczającym zimnem wokoło i wiatrem co chwila zmieniającym swoje natężenie i prędkość, Natsume miał mniejsze szanse. Szczególnie z "tutejszymi", którzy z pewnością do owych warunków przystosowani byli jak nikt. Kilka głębszych wdechów później Natsume podjął decyzję. Upuścił swój miecz na śnieg, który nie utrzymał na swojej powierzchni ciężkiego oręża. Członek klanu Yuki przyjął pokorną postawę, przedstawiając się i wyrażając brak chęci na ewentualną walkę. Jak zareagowały dziwne istoty?
Przede wszystkim nie rzuciły się natychmiastowo na bezbronnego szermierza. Zdecydowanie nie poruszyli się nawet o ułamek centymetra. Stali najwidoczniej analizując słowa chłopaka i starając się w jakiś sposób wyrobić o nim opinię. Z pewnością pokorna postawa i chęć pokojowego rozwiązania sporu to pozytywy które będą miały wpływ na poczynania tutejszych.
- Jesteś na wyspie zwanej Hyōgashima. Wiecznie pokrytej lodem, gdzie żaden człowiek nie może przeżyć. - powiedział inny głos, pochodzący z drugiej pary oczu. A właściwie to z ich posiadacza. Ten nie wyglądał aż tak masywnie jak drugi, miał natomiast na sobie jakieś zwiewne szaty łopoczące na wietrze. Po chwili odezwał się ponownie. - - Nie możemy cię wypuścić, pójdziesz z nami. Starsi zadecydują co z tobą zrobić. - obydwoje wyłonili się ze śnieżycy, Natsume mógł zobaczyć ich w pełnej okazałości. Ludzie? Początkowo mogli takich przypominać, ale wtedy wyszło na jaw ich... futro. Całkowicie białe z czarnymi paskami. I ich puchate głowy wyposażone w ogromne szczęki. Ogony sztywno zwisające z ich ciała... Tygrysy. Śnieżne, humanoidalne tygrysy! Stojące na dwóch nogach, przypominające posturą bardziej niedźwiedzie. Ogromne kupy mięcha, i do tego umięśnione jak diabli.
- NAWET NIE MYŚL O UCIECZCE, CZŁOWIEKU. JESTEŚ ZDANY NA NASZĄ ŁASKĘ. - ostrzegawcze warknięcie wydobyło się z krtani jednego z tygrysów. Był nagi, co doskonale uwydatniało jego silne ciało, w szczególności nogi. Drugi odziany był w jakieś szaty, ale widać było u niego wprawienie w boju. Obydwoje zajęli miejsca po bokach Natsume, rzucając w jego stronę dwie liny wykonane z jakiejś skóry. Z małymi pętlami na końcach.
- NAKŁADAJ NA RĘCE! - rozkazał jeden z nich, dosłownie świdrując Natsume swoim spojrzeniem. Nie żartował. Na serio człowiek był na ich łasce.

Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3277
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 23:33
Wiek postaci: 0
GG: 401110
Multikonta: Ichirou

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 9 sie 2016, o 22:35

Natsume westchnął ciężko, oceniając sytuację w której się obecnie znalazł. Potworny mróz odbierał pełne możliwości kontrolowania swojego ciała, sprawiał że wszystko stawało się cięższe, wliczając jego samego. A przynajmniej pojawiało się takie odczucie. Podczas szkoleń na Hyuo, gdy był jeszcze młodym chłopcem, jego odporność na chłód i tak była drastycznie słabsza niż ta, którą wypracował u siebie teraz. Ale warunki panujące tutaj dość szybko okazały się być ponad jego siły. Dlatego świadomość, że ma przeciwko sobie jakieś istoty rozumne, sprawiła że Natsume wolał po prostu przyjąć to, co miało nadejść. Próba ucieczki byłaby płonna, walka byłaby czystym samobójstwem.
Rozpoznanie, czym tak w ogóle są te stworzenia, również było zaskakujące. Były to humanoidy, tak jak szło się domyślić. Przypuszczalnie jakiś rodzaj wojowników lub zwiadowców, też możliwe. Ale tego, że będą to inteligentne i ludzkokształtne śnieżne tygrysy, w życiu by się nie domyślił. Na dodatek były one zaskakująco wielkie i umięśnione, przypuszczał że wystarczyłby jeden cios ich łapy by złamać młodzieńca na pół. Takich lepiej nie prowokować.
-Hyogashima... - powiedział cicho. Słyszał już gdzieś tę nazwę. Jedna z najbliższych do kontynentu wysp Czarnego Archipelagu. Ta, z której nikt nie powrócił. A przynajmniej żaden shinobi, bo ci nawet takiej wyprawy nie ryzykowali. He, bardzo pocieszające.
Słysząc słowa odzianego w luźny strój, Natsume tylko pokiwał lekko głową. Nie było co się denerwować. Sam często powtarzał, że nie ma sensu napalać się emocjonalnie, gdy albo rozmawia się z trupem, albo gdy samemu jest się bliskim zostania takowym. Spojrzał na drugiego tygrysa, znacznie mniej uprzejmego niż ten, który wyjawił nazwę wyspy. Miał na końcu języka odpowiedź w stylu "bym nie zauważył", ale w ostatniej chwili ugryzł się w język. Sprowokowanie go, świetny pomysł, bałwanie.
Nie komentując, założył więzy na nadgarstki.
-Chciałem tylko poprosić, byście wzięli mój miecz. To artefakt Rodu Yuki, i nie chciałbym go stracić, niezależnie od mojego losu.

Yuki no Sanpo dalej aktywne
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Ocir » 11 sie 2016, o 06:42

Lwy, tygrysy i niedźwiedzie? O RANY!
Wyprawa dla Natsume
51/x


W obliczu przytłaczającej przewagi przeciwnika, zarówno liczebnej jak i środowiskowej, Natsume nie miał większego wyboru. Jego poddanie się świadczyło o tym, jak bardzo sytuacja jest zła. Chociaż nie wiadomo czy maja jakiekolwiek złe intencje. Może po prostu chcą chronić swoje bezpieczeństwo? Mają jakiś swoich "starszych" w związku z tym musi być ich dużo. A skoro wydają się gatunkiem inteligentnym, to ich społeczność pewnie jest przez czyimś przewodnictwem. I może właśnie to przed nim będzie miał zaszczyt stanąć Natsume? Gorzej, że może to być ostatnie spotkanie z ważną osobistością w życiu wojownika klanu Yuki. Ogromne człekopodobne koty postawiły osaczonemu twarde warunki, a on nie miał nic do powiedzenia w tej kwestii. Musiał nałożyć na ręce skórzane obręcze. Wyglądały na stosunkowo prymitywne, ale były wytrzymałe. Kiedy osadzony nałożył je na ręce, każdy z tygrysów chwycił po jednej linie i mocno pociągnęli. Obręcze natychmiastowo zmniejszyły się i tym samym mocno zacisnęły na nadgarstkach Natsume, Na tyle mocno, że dopóki bestie mocno je trzymały, to nie było możliwości uwolnienia się po dobroci.
Natsume poprosił futrzaki o to, by wzięli jego miecz. Pamiątka klanu Yuki miała mieć duże znaczenie dla niego, dodatkowo ciężko było zapamiętać położenie porzuconego oręża, znalezienie go potem może być niemożliwe. Problematyczna sprawa. Odziany w szaty tygrys najwidoczniej rozważał prośbę Natsume. A przynajmniej tak mu się wydawało, ciężko było rozeznać się w specyficznych rysach twarzy, co wiązało się z nieco innymi ekspresjami.
- Niech będzie. Weźmiemy twój miecz ze sobą. - po słowach tych przedstawiciel kotowatych chwycił rękojeść miecza. Jedną ręką, niczym człowiek. A właściwie łapą. Druga wyrwał pochwę przyczepioną do pasa Natsume, włożył do niej miecz i przewiesił sobie przez plecy... grzbiet. Następnie obydwa koty pociągnęły Natsume pomiędzy siebie. I skierowali się w stronę, z której przybył brutalny tygrys. Sama podróż nie należała do krótkich. Natsume nie znał rozmiarów wyspy i ukształtowania terenu. Był niemalże nagi. Dwie istoty które mieszkały na tych terenach z pewnością miały więcej doświadczenia w sprawnym poruszaniu się po zaśnieżonych wzgórzach. Śnieżyca mimo że zmniejszyła swoją siłę, nadal dawała się we znaki Natsume. Kotowaci wydawali się nie przejmować bardzo niską temperaturą i hulającym wiatrem. Naturalnie przystosowani do trudów klimatycznych. Jedna stroma górka za drugą, jeden mijany ogromny głaz za drugim. Większy pień który teoretycznie mógłby stanowić punkt orientacyjny, gdyby nie był prawie w całości przysypany gęstym śniegiem. Z czasem śnieg zaczął ustępować miejsca głazom pokrytym grubą warstwą lodu i szronu. Wchodziliście w bardziej górzystą część wyspy. Dzięki sprytnej technice Natsume mógł bezproblemowo poruszać się po oblodzonych fragmentach terenu i tych zawalonych śniegiem. Pół godziny? Nie, zdecydowanie więcej. Czas upływał, a wędrówka wydawała się nie mieć końca. W końcu całą trójka stanęła przed szeroką, poziomą szczeliną w skałach. Była na tyle duża, by nawet bestia dużych rozmiarów mogła spokojnie się zmieścić. Z groty wydobywały się dziwne odgłosy, najpewniej był to wiatr którego echo rozchodziło się po grocie. Tygrysy bez zawahania zagłębiły się w ciemną grotę. Wraz z Natsume, który zdecydowanie nie miał wyboru. Kilka kroków po wejściu do groty, podłoże zaczęło się trząść, a w powietrzu rozległ się głośny, groźny warkot. Jak gdyby ziemia pod stopami zaczęła pękać. Albo jakby drzewo rozszczepiało się na pół. Tylko że nie jedno drzewo, a połowa lasu. Wtórowały mu setki słabszych. A przynajmniej tak to brzmiało, dodatkowo niepokojące dźwięki dochodziły z każdej strony. Dodając do tego nieprzeniknioną ciemność wrażenie zdecydowanie nie było pozytywne.

Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3277
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 23:33
Wiek postaci: 0
GG: 401110
Multikonta: Ichirou

Re: Hyōgashima 氷河島

Postprzez Natsume » 12 sie 2016, o 00:30

Natsume odetchnął z ulgą, słysząc zgodę ze strony jednego z tygrysów na wzięcie ze sobą Hakuhyo. Młodzieniec wolał sobie nie wyobrażać, jaką hańbą by się okrył gdyby stracił ten miecz. Inna sprawa, że to on go odnalazł, ale taki argument wcale nie umniejszałby jego winy. Powierzono go w jego ręce, i gdyby teraz miał go utracić, to sam by chyba nigdy nie wrócił do klanu, żeby nie musieć spojrzeć liderce w oczy. Utraty miecza nie odczułby tak boleśnie jak wtedy, gdy ostrze Shiroi Sou zostało złamane, ale to akurat zrozumiałe - Shiroi Sou towarzyszył mu od początku, ten miecz stał się częścią jego duszy. Razem z jego utratą, Natsu czuł się jak pusty pojemnik. Dlatego cieszył się, że udało się go odbudować jako Shiroi Shi.
Tygrys odebrał Natsumemu pochwę od Hakuhyo i schował do niej miecz. Yuki domyślił się, że pewnie odczuł chłód wywołany dzierżeniem tego ostrza - chłód, którego nie odczuwali tylko jego pobratymcy (przynajmniej początkowo). Przechowywanie go w pochwie było bezpieczniejsze dla obu. W końcu gdyby tygrysowi coś się stało, głowa Natsu również by poleciała. Dlatego nie marudził.
Sama wędrówka po wyspie była niezwykłym, choć niezbyt przyjemnym przeżyciem. Nigdy nie widział tej zaśnieżonej krainy - był przypuszczalnie pierwszym człowiekiem, który mógł w pełni docenić jej brutalne piękno - lecz przy tym wciąż odczuwał nieprzyjemne efekty mrozu. Gdy w końcu dotarli do terenów górskich, zmysły chłopaka były już przytępione tak, że nie byłby w stanie odnaleźć swojego prowizorycznego obozu, a kroki zaczęły się robić cokolwiek chwiejne. Ale szedł dalej. Musiał.
Nie mając zbytniego wyboru, wkroczył do jakiejś tajemniczej jaskini, której wejście ukryte było w kamiennej szczelinie pośród górskich skał. Było sprawnie zamaskowane, a dzięki położeniu tak głęboko wewnątrz lądu, szansa że jakikolwiek wędrowiec znalazł to wejście, nawet jeśliby jakoś tutaj dotarł, była prawie zerowa.
Dźwięki wewnątrz również nie napawały optymizmem.
-Trzaski... może warkot?... - szepnął do siebie. - Jeśli to przeżyję, nikt mi nie uwierzy... - dodał, pozwalając sobie na lekki uśmiech.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Następna strona

Powrót do Czarny Archipelag

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron