Głos Shinobi #4

Nie masz czasu śledzić wszystkich wątków na forum, a mimo to chcesz być na bieżąco? W gazetce znajdziesz podsumowanie wszystkich najciekawszych wątków, najśmieszniejsze rozmowy, a niekiedy twórczość naszych użytkowników, sesje zdjęciowe postaci oraz inne ciekawostki!

Głos Shinobi #4

Postprzez Shijima » 28 paź 2017, o 14:11

Obrazek

Spoiler: pokaż
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Także tego...
Siemka użyszkodniki <feelsgoodman>
Wydanie czwarte robione na wariackich papierach (jak i poprzednie), pomijając zupełnie, że prawie całą gazetkę napisała Struś *uścisk dłoni prezesa* i to, że pojawia się z opóźnieniem. Jak to mówią: lepiej późno niż później! ...czy jakoś tak to było.
Lubicie chleb?
W tym numerze żegnamy się z redaktorem Masło, któremu serdecznie dziękuję za wkład w tą gazetkę, alee nie będzie uścisku prezesa, bo co to ma niby znaczyć tak zostawiać swoją pracę. Witam za to w progach Sznycla (który swoją drogą nic nie napisał w evencie mimo bycia podpisanym, moi dziennikarze chcieli puścić fejka, ale ich strolluję, hehe), ale napisze w następnym numerze, albo mu pogryzę kostki. Dziękuję również Seinaru za wkład w ten numer i podesłanie nam swojego artykułu. Tym samym gorąco zachęcam do dzielenia się z nami waszymi twórczościami i przypominam, że nabór do gazetki trwa!



Obrazek
Morderstwo w Orient Evencie


Pod Sogen bez zmian! Walki o utrzymanie Muru są niezmiernie zaciekłe i pochłonęły już sporo ofiar - chociaż wiemy wszyscy, że war never changes i konieczne jest poświęcenie się części bohaterskich shinobi, to jednak był moment, który specjalnie ścisnął nasze serca,a czy ściśnie serca użytkowników? Tego już dowiecie się sami, wsiadając razem ze Strusiem i Sznyclem do Orient Eventu! Sznycel to wsiadł do orientu, ale jadącego do jego dziewczyny, a nie napisania artykułu kappa
Przez flanki obrońców przetoczyła się fala niezwykle niebezpiecznych zwierząt (między innymi Shinji, Akarui, Seina... oh wait.), notek i innych tajemniczych rzeczy (jak czyjeś macki wystające z głowy, czy wciągające po pas ręce), jakiś wyjątkowo wściekły kastrat znalazł się w tym burdelu (kumaci, którzy zrozumieją aluzję, proszeni są o zgłaszanie się po nagrody na ulicę Bólu Istnienia do Schopenhauer Club) i zaatakował wszystkich swoimi włosami! Tutaj należy uwzględnić, że gość nie miał włosów. <delfineł> W związku z reorganizacją oddziały mężnych shinobi Mężnych? Nie znam takich i bohaterskich samurajów podzieliły się, by tym owocniej walczyć o pińcet plusszlachetne ideały oraz zachowanie cywilizacji w całości. A potem zrozumieli, że nie ma o co walczyć, bo Yamiyo już umarła <delfineł> Ofiarami, o których pisaliśmy wcześniej, są Keita, który poległ bohatersko w czasie walki No ja nie wiem, co ty czytałaś, ale chyba nie ten sam event <delfineł> , i piękna Yamiyo ?!?!?!, uczennica mistrza Masaru, która odeszła zbyt wcześnie... Chyba zbyt późno >:V Co więcej, zabrała ze sobą do grobu dziecko swojego mentora, które nosiła pod sercem, co dostrzegły bystre oczy Shijimy, członka jej oddziału. Tak... tak było. Na pewno tak było!
Nieco inaczej sprawa ma się w przypadku ludzi ekspedycji. Nikt nie spodziewał się ludzi Króla, a już na pewno nie ekspedycji! Błąd! Raka(na) wszyscy się spodziewają kappa Ich szeregi, niestety, również się przerzedziły - Rakan Srebrzysty padł! NIESTETY XD Dokładnie, Drodzy Czytelnicy, Rakan został zdekapitowany, a pozostali uczestnicy ekspedycji dzielnie walczą, starając się przetrwać. W momencie, gdy oddajemy ten numer do druku, czekamy na posty Mistrzów Gry, które zarysują nam przebieg dalszych walk... No czekamy,
zwłaszcza, że leniwy Murai się spóźnia >:V




Struś i Sznycel




Obrazek

Wrześniowe pytanie miesiąca (to o apokalipsie zombie, choć kto czytał gazetkę to powinien pamiętać) choć kto czytał gazetkę <opieop> , było wybrane tak właściwie od czapy, tak na próbę, żeby zobaczyć, czy to w ogóle wypali xD No i żeby było trochę śmiesznie, bo w końcu teorii na temat żywych trupów było co nie miara, prawda? ;) Wyczuwam tu ukryty pocisk <4head> Tym razem jednak postanowiliśmy trzymać się nieco bardziej realiów forum. Nieco, ale jednak ^^ A pytanie mamy nawet w dwóch wersjach! W zależności od tego, komu co by przypasowało. Przejdźmy zatem do pytania, czyli tego, na co wszyscy czekają! \o/ Czyli na mnie, na mnie?
*o*




„Wyobraź sobie, że chcesz wieczorem odpocząć od znajomych twarzy i siadasz do kompa, odpalasz sw... a nie, to przecież ciągle te same twarze., czy też wyrwać się ze swoich czterech kątów. Wychodzisz na zatłoczone ulice CO ROBISZ?! ;_; i kierujesz się w stronę jednej z pobliskich karczm, nie zapominaj, że to czasy czysto średniowieczne, dlatego odór poszczególnych osób jest dosyć wymowny, co sprawia, że przyspieszasz kroku. Fuj. A mama koala zawsze mi powtarzała - nie wchodź na śmierdzące nogi! u_u

Otwierasz drzwi do pierwszej, lepszej karczmy i wchodzisz. A to nie otwierasz, żeby zamknąć? <delfineł> Ktoś Cię gonił? Smród doskwierał tak mocno, że nie byłeś/łaś w stanie wytrzymać pójścia dalej? Chcesz po prostu się napić w spokoju? To wszystko nie było w tym momencie istotne, bo kiedy wychodzisz zapach stęchlizny starego pomieszczenia, miejscami okrytego brudem, którego nie sposób w żaden sposób zetrzeć, wdziera się do Twoich nozdrzy. To chyba i tak lepsze niż ten przesiąknięty szczynami dwór…

Siadasz przy barze i zamawiasz jakiś trunek, choć herbata byłaby równie wskazana, bo przecież wolny kraj Kami no Hikage, 'Kraj Świata' daje wiele możliwości, szczególnie tutaj, w karczmie, gdzie przewija się wiele różnorodnych osób. Niespodziewanie ktoś siada obok Ciebie. Spoglądasz na osobę zdziwiony/a, bo przecież jest jeszcze tyle wolnych miejsc, ale zamiast coś powiedzieć, czy też zganić wzrokiem, rejestrujesz, że to właśnie Twoja postać ze świata Shinobi-War. Co robisz? Zakochuję się i proszę o jego numer *//* Czy chciałbyś się odezwać, a może wzrok, czy też zwyczajna, chłodna obojętność uderza Cię z taką mocą, że nie potrafisz wydobyć z siebie dźwięku?” Miękkie kolana, ach ten hormon miłości kappa



Los daje ci szansę spotkania oko w oko z Twoją postacią - jak będzie ono przebiegać i z czym się wiązać?
Uwzględnij reakcje własne i postaci. No faktycznie skrócona XD


Przed naszymi kandydatami zostało postawione zadanie, a forma jego przedstawienia - dowolna. Zapraszamy zatem do lektury \o/

A oto i ODPOWIEDZI!!

Hikari:

Przyznaję, przy pierwszym przeczytaniu nie miałem czasu drugiego doczytać i myślałem nad odpowiedzią, zamiast tam zajrzeć ponownie. Tak więc wybieram pierwsze pytanie, po prostu drugie nie pasuje do końca do mojej koncepcji wiersza, którego sobie wymyślałem, poszukując swojej dobrej drogi. Może to trochę nie pasować do uwzględnienia reakcji także, ale no cóż... Wybaczcie! Piszę jak mogę, bo i tak weny brak, to chociaż piszę, co się mi udaje. :v

A no i ten, używam Kana jako mnie prawdziwego z realnego życia, bo tak łatwiej. :v

Gdy Hikari z Kanem się spotkali
Od razu dobrze się dogadywali
W karczmie przy barze stali
Ciągle tylko to sake zamawiali

Czas ten dobrze spożytkowali
Wciąż o wszystkim rozmawiali
Przecież byli tutaj sami
Bez barmana, bez klientów
Pozbawieni własnej duszy więzów.

Wszak wszystko było marzeniami
Byli daleko poza swymi domami
Otoczeni drewnianymi ścianami
Z wszędzie powieszonymi trunkami.

Wszystkie techniki Hikari odstawił
Z czego Kan niewiele przetrawił
Pieczęcie dalej kiepsko składał
Toteż ognia nie wydawał.

Na padzie już wygodniej
Helikopterem* spamować swobodniej
W fife zniszczyć dziada
Tylko do tego na kompie się Hikari nada.

*Helikopter Akimichi - powiedzonko spotkaniowe, w grze Naruto Chouji atakował tak przeciwnika, powiększając sobie ręce i kręcąc nad sobą latał. Bił bez żadnej przerwy prawie. :v


Kurusu:

Uh-Oh.

Jednocześnie się cieszę z zadanego pytania i nie cieszę, moja postać nie jest personą, którą bym chciał osobiście spotkać w jakimkolwiek miejscu na tej planecie. Też nie chciałabym go spotkać ;_; Ale podając odpowiedź:

- Co za gówniany dzień. - westchnięcie użyszkodnika Co to za podbieranie mojego słowotwórstwa <babyrage> rozległo się po najbliższej okolicy baru, a następnym odgłosem był dźwięk sączenia lemoniady. Prosty trunek, ale jego kwaśność pozwala skupić niezadowolenie na cytrusach zamiast na swojej osobie/innych osobach. Niestety... Zawsze znajdzie się ktoś, kto posiada wspaniały dar zwany "Przeszkadzaniem w najgorszych momentach", tak też i było tym razem. Skrzypienie krzesełka dobiegło do uszu zmęczonego życiem, jak codzień, człowieka, na co gałki oczne instynktownie przesunęły się w tamtym kierunku...
A widok był cóż... Niespotykany. Oto obok Niego siedziała niemile wyglądająca osobistość... Poszarpany płaszcz, kabura na miecz oraz maska były głównymi elementami, które skutecznie odpędziły myśl o odezwaniu się do nieznajomego. Szczerze powiedziawszy, Użyszkodnik był niemal zesrany w gacie, bo usiadł obok kogoś, kto wygląda jak seryjny morderca. Chwila myślenia i... Euforia! Umysł tego żałosnego człowieczka zdał sobie sprawę, skąd kojarzy tego kolesia obok!
- Przecież to kuźwa mój twór... - mruknął cicho do siebie, w tym momencie zdał sobie sprawę jak inni reagowali przy rozmowie z nim. Ba! Od jego "Kurusia" KURUŚ XDdobiegała taka aura chłodu i obojętności, że dreszcze przeszły od stóp do głów.

A wspomniany zamaskowany, właśnie zamawiał jakiś trunek i pytał... O zlecenie! Niczym w pisemnej wersji tego gostka! Jasna cholera! Serce zaczęło bić jeszcze szybciej, co było jasnym sygnałem organizmu, że nie chce przebywać w tej okolicy ani chwili dłużej... Dlatego gdy tylko kubek z lemoniadą został opróżniony, Użyszkodnik wstał powoli, jakby nie chcąc tworzyć podejrzeń... Efekt był taki, że jak tylko zszedł z krzesła maska skierowała się w kierunku twórcy tej postaci.
- Już sobie idziesz? Nie spodobało ci się moje towarzystwo? - zarzucił nagle, na co reakcją było spłynięcie kilku kropel potu.
- Ja... Eee---Muszę już iść. - odpowiedź młodego przegrywa XDnastąpiła po dłuższej chwili rejestracji, co się dzieje, po czym ruszył w kierunku wyjścia.
- Szkoda... Z pewnością mielibyśmy wiele wspólnych tematów! - dodał, na co reakcją było przyśpieszenie kroku i to takie duże. Gdy już Nerd znalazł się przy drzwiach, pomachał pośpiesznie na do widzenia i gdy znalazł się na zewnątrz, dał w długą.
- Chuj! Spalić tą karczmę! - powiedział sam do siebie, podsumowując przy okazji przyszłe wizyty w tym przybytku. Nie ma szansy, że tam ponownie się pojawi, ani tym bardziej pogada z Kurusiem. Przecież ten koleś go zabije lub okradnie, gdy tylko nie spodoba mu się dyskusja. A Użyszkodnik bardzo lubił swoje piniążki. Dlatego najlepszym pomysłem wydawało się zmienienie karczmy, w której będzie się jadło lub znalezienie pośrednika do zamówień... W sumie to nie głupia myśl! Zrobi się to najlepszym razem."

END


Shiga:

Ach, co za cudownie obrzydliwie paskudna pogoda. Świecące słońce, jak psu jajca na wiosnę, Bóg wie jeden, po co ten parzący skur..czybyk wstaje co rano! Pozostało czekać do wieczora, który, miejmy nadzieje, przyniesie wreszcie ukojenie.
A przynajmniej tak sobie myślał nasz drogi protagonista - he, he, drogi? Ile w paszczu, ile w żopu? -, patrząc na pogodę za oknem swojej nory. I jakby Bozia się ulitowała, gdy nadszedł wieczór, zaczęło lać, ulewa zasłaniała horyzont i światopogląd tym bez dachu nad głową - Shit happens! -.
Założył kurtkę na plecy, poprawiając kołnierzyk - Raczej naciągnął ją dobrze na tą skolioze czy inną hiper lordozę -, założył butki i wyszedł z domu. Po dojściu do schodów przypomniał sobie, że nadal jest w piżamie, ale nie ma portfela. Och well, nie ma miejsca w questbooku na dwa questy! - Teraz mówisz moim głosem, nie papuguj, albo ci wyłączę grę szybciej niż myślisz -. Cofnął się więc po hajsiwo od przelewów za pisanie głupot i nadeszła chwila wiekopomna niczym obalenie kolejnej butelki trunku z przeceny... A teraz idziemy na jednego... na na naa.... - Nie umiesz, skończ waść. - .
W trakcie drogi zmieniał się azymut objętej podroży, z dobrej chlajni na obskurną chlajnie, bo okazało się, że kurtełka zaczyna kapać nawet do wewnątrz. Otworzył drzwi wejściowe i jak pies otrzepał się na wszystko dookoła, już tym jednym czynem zyskując Plus sto do szans na wpierdol jeszcze tej samej nocy. Zajął miejsce przy barze...
I dostrzegł go. Te piękne, cudowne pocięte ręce i dłonie. Białe, suche, sianowate i płowe włosy niczym u anioła. Cała jego postać krzyczała "Jestem tym jedynym!". Nie mógł uwierzyć, to był Shiga, czyżby sny się spełniały, albo koszmary stawały jawą?! A to koszmary to nie sny? kappa

Zaprzyjaźnili się. Pili do rana. Potem następnego dnia i w ogóle wprzód byli piękną, kochającą się parą, A Shiga, potężny Shiga, pokonał wszystkich wrogów i niemilców naszego protagonisty!

Żartowałem.
-Dobre, dobre, szanuję.-

-Shiga? - Położył rękę na dłoni mężczyzny obok niego. Puste spojrzenie pojawiło się na wprost jego oczu. Szeroki uśmiech pociętych ust odsłonił zęby, spomiędzy których wystawały resztki ludzkiego mięsa. W kącikach ust była dalej zaschnięta krew.
-To ty! - Nie miał czasu powiedzieć nic więcej. Poczuł, że jest obejmowany. Shiga wtulił się w niego, bardzo energicznie, namiętnie, jak kochanek wieloletni. W karczmie dało się słyszeć okrzyki i pohukiwanie. Nic nie istniało dla tego duetu. Nic, wszystko stało się nieważne...
-Mmmm... - Jęknął rozpuszczony jak masło na żarze Jashinista.
Przycisnął swoje ciało do jego. Poczuł coś wspaniale ciepłego, dużego i twardego na swoim podbrzuszu. Coś dużego i twardego w swoim podbrzuszu, mówisz? *wink wink* <opieop> Nóż, który Shiga trzymał jedną ręką od pojawienia się w karczmie.
Ciepłe uczucie, jakie dawała nagrzana rękojeść, szybko przerodziło się w trupi chłód ostrza. Płytkie cięcie od podbrzusza do gardła otworzyło niczym zawór wodospad krwi z ciała naszego protagonisty. No to płytkie cięcie czy chlustanie krwi? <babyrage> Co to, film Tarantina jest?! <babyrage> Łapiąc się za poły ciała, które rozchodziły się jak chłodny budyń pod płonącą maczetą.
Kiedy się wykrwawiał, leżąc na ziemi, czuł ciepło w serduszku.
Wiedział, że dla Shigi tej nocy był tym wyjątkowym, tym najlepszym. W końcu jego zaatakował pierwszego, a wodząc wzrokiem za białowłosym, był dopiero pierwszą ofiarą tej bardzo długiej nocy... Nóż błyskał srebrem i szkarłatem raz po raz, świstem wtórując do upiornego śmiechu. Eeee, bredzisz, na pewno Shigi nie ma tylu PH kappa


Kenjiro:

Jest zimny, jesienny wieczór, pewien dres o dumnym imieniu Michaił przemierza ulice Amsterdamu. Dopiero co skończył swoją wieczorną zmianę w jednym z ciucholandów, szedł tak, rozmyślając o swoim losie. Co on tu tak na prawdę robi, przecież zawsze marzył, żeby zostać żołnierzem i zginąć w chwale. A tu co, nędzne, zwykłe, monotonne życie. Już był blisko swojego celu, a mianowicie pobliskiego coffee shopu. Miał zamiar zajarać dziś ziółko o nazwie Orange California, a następnie w domowym zaciszu odpłynąć w świat ninja na forum pbf zwącym się Shinobi War. Nie znam kappa Jednak coś pokrzyżowało mu plany, przed sklepem stał pewien zakapturzony mężczyzna. Był to nie kto inny jak Kenjiro, wykreowana przez niego postać. Patrzyła na niego swoimi czerwonymi oczami, a dwudziestoletni chłopak nieco się przeraził. Jednak nie miał zamiaru tego okazywać, po prostu stwierdził, że mózg mu płata figle. Ominął go i wszedł do sklepu, gdzie dokonał zakupów. Uchiha stał niewzruszony w miejscu aż do czasu, gdy Michał wyszedł z powrotem na zewnątrz, zabierając ze sobą zaopatrzenie. Wtedy ninja powiedział do niego lodowatym tonem głosu:
-Stój.
Brunet odwrócił się i przerażonym wzrokiem na niego spojrzał, a ten powiedział mu, że ma mu coś ważnego do powiedzenia. Polak zaproponował mu, żeby poszli do domu, bo tutaj jest niebezpiecznie ze względu na uchodźców. Udali się do jego mieszkania, gdzie Kenjiro został zaproponowany buch z blanta,dobry ziomek! *o* a po pierwszym następny. Tak chłopaki skończyli mocno ujarani, Uchiha chciał w końcu powiedzieć, po co tu przybył. Jednak Michaił stwierdził że najpierw zrobi kanapki, po czym poszedł do kuchni. Jeszcze lepszy ziomek! *_* Przygotował je, a następnie wrócił z nimi do salonu. Jednak miał coś ze sobą, a mianowicie nóż kuchenny. Kiedy ninja zajadał się kanapkami, ziemianin poderżnął mu znienacka gardło. A następnie wydłubał oczy martwemu tworowi, po czy zrobił to też z swoimi. W swoje oczodoły wsadził sharingany, O_Ouzyskując niecodzienną moc. Użył Kamui, które zostało obudzone przy śmieci Kenjiro i schował jego ciało w innym wymiarze. Następnie przeniósł się do Polski, gdzie dzięki zdolnościom oczu rodu Uchiha osiągnął karierę w E-Sporcie, zostając najlepszym zawodnikiem CS GO i innych strzelanek. ... co. Co. Coooooo XD Nagroda ziemniaka dla tego pana za najlepszy plot twist!


Hisui:

Interesujące pytanie.
Gdyby obok mnie usiadła moja postać i zamówiła coś do picia, to zapewne poczułabym (oprócz bezgranicznego zaskoczenia z samego faktu spotkania jej, to byłaby sytuacja jak z książki) zapewne pewne zakłopotanie. No na pewno, w końcu i tak za dużo byście nie pogadały <4head> W końcu, jakby nie patrzeć, stworzyłam ją dla zabawy kaleką, pozbawioną najważniejszego sposobu komunikacji. Byłoby mi wstyd przed nią za takie potraktowanie, choć nie zmieniłabym swojej decyzji. To świetne wyzwanie, myślenie jak postać ma coś przekazać, zwłaszcza w sytuacjach podbramkowych. Wątpię jednak czy Hisui by podzieliła mój entuzjazm XD
Ciężko by mi było zagadać pierwszej, a jak wiadomo, Hisui także do gadatliwych nie należy XD Nie no coś ty! Skąd ten wniosek!Gdyby jednak zaczęła rozmowę, zapewne znalazłybyśmy wspólny język. No nie wiem! XDW końcu kto jak nie ja XD Ale tak bez żartów, to nie sądzę, by ta rozmowa trwała długo. Rozmowa. ROZMOWA kappa Hisui na pewno gdzieś coś niesie i nie może usiedzieć w miejscu, gdzieś biegnie. Wątpię, bym zainteresowała ją na tyle, by zatrzymać przy barze dłużej. Prędko by się znudziła. Ja jednak z chęcią zapytałabym ją co się jej podoba w jej życiu i czego najbardziej żałuje, poznałabym jej oczekiwania. Zapytała, czy myśli kiedyś kto jest jej biologiczną rodziną i pewnie oberwała za to pytanie w pysk kappa
Gdyby zaś sama Hisui dowiedziała się lub domyśliła kim jestem.. Cóż, wtedy pewnie bym zwiewała XDD Jak wspomniałam, nie miałaby za wiele powodów by mnie lubić. Stworzyłam ją niemową, a na dodatek podrzutkiem bez biologicznej rodziny. Za to pewnie by mnie sprała na kwaśne jabłko.




Herbatniczek



Obrazek
Obrazek
Chłopaki do wzięcia, Dziewczyny do zabrania

Witamy w drugiej odsłonie poradni złamanych, pobitych i odrzuconych serc. Jeśli to czytasz, to jesteś zapewne świeżą ofiarą braku uczuć, nie spotkałeś się z wzajemnością u wybranki/wybranka swojego serca lub po prostu zachodzisz w głowę, dlaczego Twoja Andżela nie jest już Twoja bez przesady, Koale tyle nie podróżują >:V i jak masz zamiar nawtykać temu fagasowi, co to się teraz z nią buja na dzielni. I zapewne masz na imię Damianek.
Wielu mężczyzn zastanawia się, jak zrobić ten pierwszy krok, gdzie uderzyć, aby zakochało najbardziej. Otóż odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta: ni cholery nikt tego nie wie. Jeśli ktokolwiek proponuje Ci uniwersalny sposób na zdobycie miłości swojego serca, to jeśli złapiesz się na taki haczyk, to zapewne skończysz na operacji powiększenia penisa. Tak! Bo ciągle wmawiają nam, Wam, wszystkim, że problem leży w nas samych! Otóż nie, moi drodzy, problem leży w tym, że na świecie jest tyle rodzajów kobiet, że każda wymaga indywidualnego podejścia. Albo przynajmniej zaszufladkowania do pewnej grupy i postępowanie według określonego schematu. Nie szukając daleko: nawet na naszym forum występuje kilka typów kobiet, dziewczyn, chłopaków podających się za dziewczyny nie wiem o czym mówisz >:V, ale jeszcze nie ujawnionych, które mogą posłużyć nam do omówienia tego samouczka podbijania serc. Jeśli nie chcesz spamować do każdej "send nudes" i czekać na cud, poświęć chwilę na lekturę, zmęczony wędrowcze. Poniżej przedstawiam kilka najczęściej spotykanych typów kobiet(oprócz ognistych i trawiastych), które można spotkać u nas na forum i nie tylko:
- Grafik - Jedna z najmniej skomplikowanych, lecz zarazem najtrudniejszych do zdobycia. Graficzki na forum Naruto najczęściej przyciąga nie Naruto, lecz Sasuke. Mix artów cudownych oczu i mild yaoi między Uczihami działa na nie jak świeża podwawelska na wygłodniałego dobermana. Dopadną i skonsumują, nie zostawiając po tym akcie nawet najmniejszego farfocla. Po czym poznać graficzkę? Przejdź się po hydeparku danego forum i szukaj pracowni avatarów. Najczęściej jednak są one ukryte pod nazwami "cudowny warsztat xxx", "galeria twórczości yyy" itp. itd. Każda obowiązkowo zakłada temat ze swoimi artystycznymi osiągnięciami jeszcze przed KP, dlatego gdy to zobaczysz, nie będziesz miał wątpliwości.
No dobrze, ale jak coś takiego złapać?
Zamów avatar. Najpierw zawsze zamów avatar, niech Ci zrobi avatar, a potem ten avatar bardzo słodko pochwal. Zapytaj jakiego używa programu, na którym roku ASP już jest i powiedz, że Sasuke to idealny model do rysowania, ponieważ jego twarz ma genialne proporcje i niezłą kreskę. I już, Graficzka got caught!
- Naleśnik, rzep, czepiec - Dziwne, bardzo dziwne zjawisko. Gdyby nie to, że pisze, można by powiedzieć, że wydaje mniej naturalnych odgłosów niż żyrafa. Czym to tak naprawdę jest? Gdy zobaczysz, że na chacie ktoś pisze *siedzi na czacie po kocykiem i popija herbatkę*, szybko odpisz: *podaje xxx ciastko do gorącej herbatki* CIASTKOOO *O*. To pierwszy krok do złapania naleśnika. Racja, do koali trzeba mieć eukaliptusy u_uNie odzywaj się jednak bez **, i nie wyrażaj uczuć inaczej, niż przez opisywanie jakichś czynności. Dla ciekawych, kolejne etapy takiej rozmowy to:
Naleśnik: *bierze ciastko i chrupie popijając kakałkiem*
Adorator: *paca po głowie i cieszy się, że ciastko smakuje*
Naleśnik (ewoluuje w czepca): *wyciąga rączki aby wspiąć się na ramionka xxx*
Adorator: *bierze ją na rączki i kładzie ostrożnie na ramieniu*
Mniej więcej w tym momencie albo się porzygasz tęczą, albo zakochasz. Choice is yours. W każdym razie, jak złapiesz koncept, to nie będziesz mógł się odczepić od czepca, bo przylepi się do Ciebie na dobre. Pamiętaj zatem, że jest to zobowiązanie na resztę życia. Coś jak plamy na skórze.
- Gejmerka - Ooooooo, tutaj nie ma żartów. Legendarny poke... uhm... legendarny typ, z którym chce mieć do czynienia każdy czternastolatek bawiący się w pisanie rakowych postów na forum o chińskiej bajce Halo, Masło?. CS, LOL, Assassin Creed? AC jest beznadziejny <delfineł> Gdy któraś na chacie zestawi te litery obok siebie to wiedz, że coś się dzieje. Większość z nich jest gruba i brzydka zapamiętam to sobie,
żadnej miłości więcej.
, dlatego wyładowuje swoją frustrację brakiem stałego partnera w toksycznych grach, gdzie mogą flejmować do woli, jednak i tutaj zdarzają się wyjątki od tej reguły. Piękne gejmerki, a przynajmniej takie 4/10, bo wyżej w tym typie nie spotkamy o ty żydokomunisto <notlikethis> , zagrają z Tobą w grę, pracują, czasem pokibicują, ale obowiązkowo na początku lipca biorą urlop, żeby jechać autostopem na woodstock. Nikt nie wie, dlaczego tak się dzieje i jaki to ma związek, ale gejmerki po prostu tak robią. To chyba jakieś migracje związane z rozmnażaniem.
Recepta na złapanie gejmerki jest nieskomplikowana, lecz trudna do wykonania: Co najmniej diamond V, czy jak to się tam nazywa. Podkreślam: CO NAJMNIEJ <jaszczureł>
- Księżniczki eugh- Albo nie zadzieraj, albo wypierdalaj. Tylko dwójka <jaszczureł> Księżniczki są proste. Jedno złe słowo, jedno złe spojrzenie w ekran, na którym widnieje jej nick i masz prze-chla-pa-ne. W najlepszym wypadku lądujesz we wrógzone, czyli na dożywotniej liście wrogów bez możliwości uwolnienia się, dopóki nie przeprosisz za wszystko złe, czego nie zrobiłeś, a jej się wydaje. Oczywiście nie jest też tak, że to jedynie rozpieszczone lalki. Wachlarz księżniczek jest ogromny. Jedne są nawet całkiem ładne i interesujące, a inne mają tyle wspólnego z ortografią co rum z rumakiem. Nieważne na co trafisz, aby rozpoznać księżniczkę, musisz działać ostrożnie, a najlepiej będzie, jeśli będziesz świadkiem rozpętanej przez nią dramy i tego, że kogoś innego wrzuca we wrógzone. Wtedy poznasz.
Jak złapać księżniczkę - Musisz mieć plan na postać, bo w czasie dwuletnich podchodów, możesz chcieć przy okazji napisać jakiegoś posta w fabule. Ale nawet po tym czasie nie masz gwarancji, że księżniczka nie stwierdzi, że jednak jesteś taki jak wszyscy. Przegryw.
- Koale - Musisz być Seinaru kappa

Wszystkie zestawione wyżej typy to jedynie kilka podstawowych szuflad. System dzielenia kobiet jest stary jak świat i chociaż bezdusznie je uprzedmiotawia, to nie ma sensu oszukiwać się, że istnieje jakiś lepszy (coś jak z demokracją). Niemniej jednak musisz jeszcze, drogi czytelniku, pamiętać o jednym. To mój apel, moje credo, moja tuttifrutti: nie przesadzaj z komplementami i dwuznacznymi insynuacjami. Większość dziewczyn, kobiet, a nawet część trapów, przewraca z zażenowaniem oczami na sam widok dziewięćdziesiątego szóstego żartu o tym, że "hehe ciekawe od czego te oczy hyuugi są takie białe, hehe". Pathetic. Ej, mnie ten żarcik rozbawił.
Niemniej jednak życzę wszystkim powodzenia w podbojach, a już w następnym wydaniu dowiemy się tego, jak przygotować się na pierwszą randkę i jak zrobić tak, żeby była też i druga. O kurde czekam! *o* A nie, wait...




Seinaru



Obrazek
Dobra złamańce użyszkodnikowe. Odpowiedzi tylko na moją skrzynkę pocztową, albo nici z nagród! >:V Powtarzamy konkurs, bo w sumie nie było prawie żadnego odzewu. Przynajmniej nie na moim PW kappa Reguły takie same jak w poprzednich numerach! O zwycięstwie decyduje kolejność poprawnych zgłoszeń, a zwycięzca będzie miał ten zaszczyt stworzenia opowiadania do kolejnej edycji konkursu! Powodzenia! ♥

"Ostatni z walczących"

Noc zdążyła pochwycić w swe szpony leśną gęstwinę. W niewielkim domku w cieple kominka siedział czterdziestoletni shinobi. Mimo wieku, w którym większość kolegów z fachu dawno gryzie już ziemię zachował wciąż dobrze zbudowane ciało. Patrząc na buchający ogień, zaciągnął się swą fajką. Od dawna już mieszkał sam, przyzwyczaił się do tego, że musi się ukrywać. Cicho przemykał uliczkami, nie dając się wykryć, żył jak szczur na ulicach niewielkich wiosek. Taki los człowieka, który postanowił walczyć o, w swoim mniemaniu, lepsze jutro. Uśmiechnął się, gdy na moment w ogniu zauważył twarz. Od jakiegoś czasu wydawało mu się, że popada w paranoję.
-Ile już mnie ścigasz? A nawet nie znam twojego imienia. Najbliższy mi człowiek a jednocześnie ten, przed którym uciekam. - powiedział do siebie. Uśmiechnął się do wspomnień.

Pamiętał tamten dzień. Niewielki oddział ludzi o podobnych poglądach co on. Przemarsz kolumny wojskowej przez las, przez jego las. Każdy wiedział, że tam się ukrywają, jednak nikt nie był w stanie ich odnaleźć. Ten atak miał być jedną z najbardziej spektakularnych akcji, jaką do tej pory wykonali. Jednak nie wszystko poszło po jego myśli. W walce zginęli niemal wszyscy partyzanci, w tym jego żona. Pamiętał ,jak kazał jej zostać. Uparta kobieta. "Medyk na polu walki przyda się bardziej niż tu". Przydałby się, ale żywy. Pod koniec bitwy rozbici musieli uciekać, wtedy się poznali. Jeden z żołnierzy o legendarnych czerwonych oczach rzucił się w pościg. Pamiętał moment, kiedy w końcu go złapał, ich pierwsze starcie, ledwo uszedł z niego życiem. Każde następny starcie kończyło się jego ucieczką. Życie w lesie nie pomagało w utrzymaniu formy, w przeciwieństwie do żołnierza, którego celem życia stało się dorwanie Saito. Był coraz silniejszy i chwila, w której mężczyzna nie zdoła wyjść z kolejnego starcia w jednym kawałku, zbliżała się nieubłaganie. Teraz jednak był już gotowy. Nie chciał uciekać wiecznie i nie mógł wygrać.

Uśmiech zszedł z jego twarzy, gdy po raz ostatni zaciągnął się fajką. Wstał z fotela i podszedł do szafki nocnej, z której wyjął tytoń.
-Ostatni raz. - powiedział do siebie, sam nie wiedział, który już raz to mówił. Z nabitą fajką wrócił na fotel, czekając spokojnie. Po mniej więcej piętnastu minutach ktoś zapukał do drzwi.
-Otwarte! - krzyknął Saito. Wiedział, że tylko jedna osoba mogła go tu odnaleźć. Kątem oka widział jak mężczyzna wchodzi do środka. Był to ten sam Uchiha, z obnażonym mieczem ostrożnie zbliżał się do mężczyzny.
-Spokojnie, nie mam zamiaru już uciekać. – rzucił, nieskładnym gestem zapraszając shinobiego do siebie. -Czy przed śmiercią poznam chociaż imię mojego nemezis?
-Arashi.- to słowo odbijało się echem w głowie Saito, kiedy miecz przebił jego ciało. Tak odszedł ostatni z walczących o wolność. Ten, który miał przejąć władzę i naprawić świat.


Przypominamy o nagrodach i zachęcamy do udziału! Tym razem to TY możesz być szczęściarzem i zgarnąć bonusy!


Herbatniczek


Obrazek



Proszę państwa, oto Struś. Struś ma wielkie wieści cuś! Tym razem przybywam z wieściami, ale czy z dobrymi, czy ze złymi, to już ocenicie Wy.
Po pierwsze, mam zaszczyt poinformować wszystkich użyszkodników i wszystkie użyszkodniczki, iż nasze forum nawiedził mój dobry znajomy z kontynentu. Przybył on prosto z krainy kangurów, z dnia, kiedy Tomek od Szklarskiego poznał swoją Sally, z upałów i tajemniczych kuluarów opery w Sydney, gdzie jest uznanym śpiewakiem.Nie wiem, co ty ćpiesz, ale przestań. Nie tylko daje recitale (przy okazji serdecznie zapraszam na najbliższy występ mistrza w Kaigan!), ale i - po długim namyśle, rozważeniu wszystkich za i przeciw, plusów dodatnich i plusów ujemnych - przejął w swe puchate łapki obowiązki Mistrza Fabularnego! To on od tej pory będzie odpowiadać za wątki, fabuły, zazębianie się jednych wydarzeń z drugimi, stanowić będzie support doskonale nam znanego Faceta w Czerwieni - oh wait, może raczej to będzie ona? Przepraszam państwa, muszę się skonsultować z profesorem Dzióbkiem w tej sprawie. Allo, allo, profesorze?... O Borzeborzeborze, to o mnie!!! TO JA, JAAA! JA TU! *//*
Dobrze, już mam - Koala rzeczywiście jest panią. Skąd wiesz? Pod spódnicę nie zaglądałaś. Proszę najuprzejmiej o przebaczenie szanowną Koalę i serdecznie witam na nowym, redaktorskim stanowisku! Życzę dużo radości i przyjemności z pracy!
Z ostatniej chwili, spotted: w Kuźni również zrobiono porządki! Do gry wkroczyli Seinaru, Shiga i Jin.
W naszych szeregach również zmieniło się sporo - Masło nam wyszło, a nie kupiliśmy nowego, portfele studentów są biedne :< Na szczęście nowy redaktor podał nam pomocną dłoń, to znaczy, khm, płetwę - serdecznie witamy, Podejsonie! Podejson znany bywa ostatnio także jako Sznycel - prosimy go nie zjadać! Ja już w końcu nie wiem, jaki on ma nick w tej gazetce <notlikethis>





W czasie, kiedy bohaterscy samurajowie wraz ze swymi towarzyszami bronią Muru w Sogen, a dobrze dobrana ekspedycja bieży na spotkanie nieznanego, świat Shinobi nie śpi. O nie, bynajmniej! Baczne oko Strusia czuwa i śledzi wszystko, co może być warte Waszej uwagi. A natrafił na coś nietypowego...
Otóż młody i żądny przygód Shinobi imieniem Shinjo (piękne imię, przy okazji, godne pięknej kami z klanu Żurawia! Pozdrawiam klan Żurawia z Rokuganu! <3) zwiedza właśnie tajemnicze, brudne, oznaczone miejsce, ba, atakują go właśnie krwiożercze psy! Stara, zapaskudzona wstążka na obsikanych kratach daje wiele do myślenia... Głodne, charczące wściekle bestie biegną właśnie w jego kierunku, merdając ogonami i głodnie wyjąc o mięso i krew! Czy zatopią swoje ostre niczym katany kły w ciepłym, pulsującym posoką gardle młodzieńca?! Zostańcie ze Strusiem, a dowiecie się wszystkiego! Spoiler: nie zeżarły go <jaszczureł>

Wiecie... czasami patrzę na materiały Strusia w gazetce i sobie myślę: ech, no i czemu ona mi tego od razu nie koduje... A potem sobie przypominam, co robi z prostszymi kodami na evencie i zaczynam doceniać, że daje suchy materiał.




Dzisiejszy wieczór, a właściwie dzisiejsza noc, nie obfitowała w zbytnią ilość użyszkodników forum. Czujny redaktor Struś, poświęciwszy swe święte pióra i zdrowie dla sztuki pisania, zdobył z narażeniem życia przeuroczy materialik, który - jak się okazało - był niezwykle interesujący! Niejaki Shiga, gorliwy jashinista, wykazał się ponadprzeciętną wiedzą z zakresu informatyki i udzielił wszystkim forumowiczom wykładu na ten pasjonujący temat, a Motoko, samurajka z Shinsengumi, zdradzała swojego narzeczonego Shinjiego aka Avarice i planowała wyjazd na Mazury. Z uwagi na przejrzystość edytowano tekst rozmowy; oczywistym jest fakt, że Struś, jako ptak dbający o autoryzację, zadbał o posiadanie zgody na publikację poniższych materiałów. Życzymy państwu przyjemnego czytania, prosimy odsunąć się od torów!

@ Motoko
Bieszczady mam na innego zaplanowane. <jaszczureł>
Buka, no przecież mówiłam, rób co chcesz, tylko potem drzwi będą zamknięte. :v
@ Avarice
O ty niedobra ledwo co o byciu narzeczonym się dowiaduje a ta już zdradza <feelsbadman>
@ Buka
@ Motoko, Tutaj tak samo, rzeczy do odebrania na wysypisku :v
@ Motoko
Avarice, ja właśnie też, dlatego staram się wszystko uspokoić dla Ciebie i naszego wyjazdu. >.<
@ Manabu
Narzeczeni, zdrady, Mazury... Jak to dobrze mieć już żonę.
@ Buka
@ Avarice, Mówiłem, że tak będzie :v
Ja to chyba miałam iść spać...XD
@Shiga
USB Męskie wchodzi w ten port w hubie...
A za osiem rozruchów pojawia się nowy plik botowalny.
@ Exodia
Jestem dzieckiem niuejdżu wiem takie rzeczy >_<
@ Shiga
Plik botowalny rozwija się poprzez robienie backupów i rośnie do pełnoprawnego pliku wykonywalnego!
@ Motoko
Buka, co mówiłeś? Co mówiłeś? Już jakieś ploteczki za plecami? >.<
@ Buka
@ Motoko, No cóż jedziesz na Mazury, nie wiem co myślałaś, że sam zostanę tak? :v




@ Motoko
Bo jako ostatnia się dowiaduję, że mam narzeczonego, no jak to tak... :v
@Manabu
To normalne, że narzeczona dowiaduje się ostatnia, bo najpierw trzeba się pochwalić, a dopiero na końcu klękać.

Drodzy Czytelnicy! Czy pamiętacie może ostatni artykuł Shi traktujący o poradni założonej przez Seinaru Keia i Ichirou Asahiego? Ci dwaj wytworni następcy Casanovy mogą już drżeć, pojawił się bowiem nowy mistrz dawania ciekawych porad - Manabu, który zaistniałą na chacie sytuację skwitował w powyższy sposób. O co chodziło? Chodziło o miłość Shinjiego i Motoko, niedawno przypieczętowaną zaręczynami. Co ciekawe, jako pierwszy dowiedział się o wszystkim oczywiście detektyw Struś, a jako ostatnia - Motoko. Wynika z tego, że Strusie obdarzone bywają nie tylko talentami do rozumowania drogą dedukcji, ale też i profetyzmem! Młodej parze gorąco gratulujemy i życzymy powodzenia, a wszystkim przyszłym nowożeńcom radzimy, by zapamiętali: najpierw trzeba się pochwalić, a dopiero na końcu klękać~~!




@ Buka
Ja tam najwyżej jestem BuKan Żelaza z tablicy okresowej pierwiastków. kappa
Proszę mnie nie łączyć z niczym innym, bo to zbrodnia

Tak oto, po uzyskaniu zgody od samego zainteresowanego, mamy zaszczyt przedstawić państwu kolejny pierwiastek na forumowej tablicy okresowej, która reprezentuje wkład społeczności Shinobi War w nauki chemiczne. Oprócz klasycznych pierwiastków Mendelejewa typu tal, german, arsen czy tlen, na rzeczonej tablicy pojawił się nowy pierwiastek znany nauce jako BuKan Żelaza. Witamy serdecznie nowy pierwiastek, a jednocześnie apelujemy do naukowców: nie dokonujcie syntezy BuKanu z innymi pierwiastkami!




Struś


Obrazek

Obwieszczam, że zamykam ten dział, redakcja nie jest interesująca, pisze nudne artykuły i nikt nie ma żadnych pytań. <opieop>


Obrazek

Mam dla was ultra gorący stuff, wyciągnięty prosto spod kołderki, prosto z piecyka, prosto z pogo Iron Maiden..! Tylko nie taki przepocony. Właściwie to w ogóle nie jest przepocony. Świeżo wykuty - obwieszczam hit ostatnich numerów! Wszyscy znacie pewnie panienkę Motoko, pana Shinjiego i pana Hikariego, prawda? Dwójka przyjaciół i jedna kobieta - to nie mogło pójść dobrze! Dwa koguciki stroszą swoje piórka, a w tle Motoko robi rzeźnię wśród Dzikich, powiedziałabym, że typowo,
ale dla for to chyba jednak bardziej typowe są tanie porno. Może więc: typowe sw..? Typowa Motoko - to na pewno! Pewnie wszyscy też znają utwór Krawczyka "Mój przyjacielu", ale w razie czego podrzucam wam tu linka.

Enjoy!




Mój przyjacielu, byłeś mi naprawdę bliski,
Mój przyjacielu, wiesz, że byłeś mi, jak brat
Dałem ci moda, dałem admina,
Dałem chatboxa i dałem forum
Miejsce do posta, do sypialni wszedłeś sam.

Mój przyjacielu, przyprowadziłem Ciebie z graczy
Nakarmiłem i odziałem cię, jak brat.
Dałem ci moda, dałem admina,
Dałem chatboxa i dałem forum.
Mo Ci nie dałem, ją już wziąłeś sobie sam.

Dał chatboxa, dał mu forum - Motoko nie dał, ju!
Refren:
Teraz robisz rework, robisz aż do dna,
Późna już godzina, próżno czekasz dnia.
Chciałbyś się rozpłynąć, uciec, gdzie się da.
Proszę zostań na noc, przyjaźń swoje prawa ma.

Teraz robisz rework, robisz aż do dna,
Późna już godzina, próżno czekasz dnia.
Chciałbyś się rozpłynąć, uciec, gdzie się da.
Może spać spokojnie, kto przyjaźni prawa zna.


Zmieniamy teraz całkowicie klimat. Serduszko mnie boli, że nikt prawie nie chce się podzielić swoją twórczością,
ale co zrobisz panie, jak nic pan nie zrobisz. Na szczęście już do kolejnego numeru dostaliśmy piękny wiersz, brzmi jak cudowne wynagrodzenie ♥


W zwykły kwiet­niowy dzień trochę wte­dy wiało,
on zo­baczył ją i to nag­le się stało.
Wy­ciągnął do niej dłoń, ona swą mu po­dała,
odez­wał do niej się, a ona uważnie słuchała.
Ta chwi­la zmieniła go, jej też ser­ce zmieniło
i te­raz ra­zem są, nic ich nie roz­dzieliło.
A wszys­tko zaczęło się, gdy na dworze wiało,
w zwykły kwiet­niowy dzień, ser­ce z ser­cem się spot­kało.
In­ne ser­ce się te­mu przyglądało i płakało,
gdyż też tej miłości zaz­nać chciało.
Było da­leko nic nie mogąc zro­bić,
dla­tego ono cho­rowało i ni­komu się nie po­kazy­wało.
Żyć się odechciało, gdyż wszys­tko się zat­rzy­mało,
chwi­la wie­cznością się stała, która płakała.
Ono się po­wiesiło, wielu ludziom łez zab­rało,
ale ich ser­ce te­go nie od­czu­wało, gdyż je­go nie poz­nało.

~ Anonim


Nie wiem, czy widzieliście, czy nie, ale serdecznie polecam avatarnię Saphiry, która pojawiła się na naszym forum -
można tam znaleźć prawdziwe cuda i zamówić sobie swój własny, migający avatarek! Byle nie był tak migający jak avatarek Shigi, miejcie litość dla oczu użytkowników, oczopląsu można dostać :( Wiecie, podrzuciłabym wam linka, ale w sumie to jestem leniwa i w ciągu ostatniej minuty poszukiwania nie znalazłam tej galerii, więęc... powodzenia w szukaniu! kappa

Elooo!



Shi


Obrazek




Uwaga! Biedronki atakują!
Zabarykadujcie wszystkie drzwi i okna! Jeśli nie jesteś studentem i cię stać zainwestuj w szarą taśmę i WD40, pozaklejaj wszystkie dziury (kibel też) i zmontuj miotacz płomieni! Dla studentów radzimy owinięcie się workiem na śmieci i dezodorant z zapalniczką. Na dezodorant też cię nie stać? No to mała strata, jak cię biedronki zjedzą, przynajmniej nie będziesz dłużej ludziom śmierdzieć.
Zasłońcie rolety, pogaście światła, wyłącznie radio! Nie mogą słyszeć, że jesteście, inaczej zaczną zmasowany atak. Masz antywłamaniowe okna? Ooo, nie szkodzi! Niejedne zabezpieczenia już poległy od siły tych stworzeń! Nieznany jest póki co powód, badania ustaliły, że są to uchodźcy, którzy przypłynęli tratwą z Rumunii (prawdopodobnie po świeżaki), ale ciągle eksperci nie mogą potwierdzić tych informacji. Z trudem przedarłszy się przez armię wroga, czołgając po okopach (z generałem robiliśmy to ciągle w Wietnamie, miałam doświadczenie, na całe szczęście), dotarłam do pierwszej ofiary tej wojny na drodze biedronka-człowiek. Oto i zeznania tego świadka! Ze względu na bezpieczeństwo zeznającego nie podajemy jego imienia.

Świadek:
Patrzę się na okno i widzę że na ramie okiennej z mojej strony.
Jest w chuj biedronek!
Nie 1 czy 2!
30!
Od 20 do 30 mniej więcej, nie pamiętam.
Byłem zbyt przerażony zeby policzyć!

Shi:
To musiało być straszne! Czy może pan powiedzieć, jak one wyglądały?

Świadek:
Jakby żółtawe nieco
I to takie dziwne te biedronki
Zamykam okno (lekko u góry uchylone).

Shi::
Nie miał pan przy sobie żadnej broni?

Świadek:
zepsuty odkurzacz
Więc chuj

Shi::
*Wstrzymuje oddech*

Świadek:
I wyganiam, te bardziej niegrzeczne zabijam
Godzina mi zeszła
Bo te kurestwa wracały
Więc o 17
Zerkam na bok
I widze kolejne pierdolone biedronki
Myślę sobie no kurwa coś tutaj nie gra zamknęte okno mam
I sobie myśle że się przeciskają
Ochuj.jpg
W nocy wejdą i mnie pożrą
Sram pod siebie
Cała ziemia w trupach
Całe okno ujebane
Żyję w strachu
Nigdy nie otworzę okna

Shi::
Czy atak trwał długo?

Świadek:
Do 22
Się jeszcze czałiły skurwysyny
Czaiły po drugiej stronie żeby tylko wejść
Niczym uchodźcy na granicy Węgierskiej
I patrzą
I sobie myślisz
"O wy małe chińskie skurwysyny"
Bo widzisz przeczytałem że na jesień i zimę to one lubią wchodzić do mieszkań
Cudzych rzecz jasna
Rumuni pierdoleni.

Na szczęście nie było jeszcze ofiar śmiertelnych, jak jednak widać atak ten wywołuje wiele emocji i jest to kataklizm,
na który nikt z nas nie był gotów! Pochodzenie biedronek również nie jest nam jeszcze znane. Rumuńsko-chińskie-węgierskie biedronki mają się dobrze, chociaż ich ilość odrobinę zmalała. Odpowiednia broń? Brak. Wszystko wskazuje na to, że będziemy musieli ten atak przetrwać!




Shi


Dziękujemy za nie przeczytanie naszej gazetki ♥
Z okazji zbliżającego się Halloween ogłaszamy konkursy na krótkie opowiadanie lub rysunek w halloweenowych klimatach! Tematem opowiadania (lub rysunku) jest "Jak wyglądałoby Halloween w klimatach shinobi war?" Prace nie mogą mieć mniej niż pół strony worda, ale jak ktoś mi podrzuci 20 stron to pewnie nie będzie mi się chciało czytać kappa Wszystkie opowiadania proszę wysyłać na moją skrzynkę pocztową. Nagrody to na razie słodka tajemnica!
Powodzenia wszystkim!
Shijima
 

Re: Głos Shinobi #4

Postprzez Tensa » 29 paź 2017, o 10:13

Czemu tu tak cicho? Gazetka fajna i z humorem i i... słaby ze mnie krytyk czy komentator ;-; Spodziewajcie się opowiadania o/
Tensa
 

Re: Głos Shinobi #4

Postprzez Masaru Yoshida » 29 paź 2017, o 17:49

<delfineł> Dobra gazetka xDD Szkoda tylko Yamiyo, ale skoro jest ciepła jeszcze.......
I śmierć Rakanowi !!!!
Masaru Yoshida
 

Re: Głos Shinobi #4

Postprzez Yukirin » 30 paź 2017, o 22:18

Wszystko przeczytałem i nadrobiłem i bardzo mi się podobało, oby tak tylko dalej!
Brakuje mi jednak wywiadu z kimś takiego jak w poprzednich numerach z Reiką i Natsume, zamiast tych biedronek :v

Oby tylko tak dalej! ;)
Obrazek
Avatar użytkownika

Yukirin
Administrator
 
Posty: 3643
Dołączył(a): 14 lut 2015, o 11:23
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta: Asaka


Powrót do Gazetka forumowa

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość