Brama

Główna siedziba sił Shinsengumi, umiejscowiona w samym środku długości muru, jednocześnie strzegąca jedynej istniejącej bramy. Składa się z licznych budynków mieszkalnych dla strażników, stanowią one mniejszość w porównaniu do licznych magazynów, spiżarni, zbrojowni, szpitali, miejsc bożych i wszelkich innych budowli służących jednemu celowi. Samowystarczalności Muru.

Re: Brama

Postprzez Ichiro » 15 lip 2019, o 13:28

Oglądałem niebo, jak przystało na dzieciaka, zachwycając się przy tym kształtem chmurek. O, ta wielka i pierzasta to Cirrus. A ta obok niej, nieco postrzępiona i większa to cirrocumulus. Nie pamiętałem już nawet od kiedy w moim umyśle zjawiła się pasja badania nieba i oglądania obłoków, ale trwało to naprawdę od dość dawna. Siedziałem tak sobie dobre parę minut, kiedy poczułem na karku niepokojący dreszcz. Spuściłem więc głowę nieco niżej, aby zaobserwować co się dzieje, no i dostrzegłem coś niesamowitego.
Obok mnie, dosłownie metr czy dwa, mknęło coś czarnego. Zbroja, zdaje się, w typowej barwie strażników muru. I nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby głowa wystająca z tej zbroi nie była dziwnie znajoma. Podniosłem więc swoje szanowne cztery litery i ruszyłem za postacią, i chociaż poruszała się szybciej ode mnie, to dystans, który musieliśmy pokonać do wrót bramy, był krótki. Dobiegłem więc parę sekund po dziewczynie, i prawie że dostałem ataku serca. "Uchiha...", to głos mojej siostruni!
- Chise? - powiedziałem piskliwie, nie zdając sobie sprawy z tego jak kretyńsko muszę brzmieć. Szczerze mówiąc, nie zwróciłem nawet na to uwagi, bo nie spodziewałem się tego, że mogę wręcz minąć się z siostrą, co było praktycznie że niemożliwe. Ja wiem, że mur, że jedna prowincja, no ale do cholery jasnej, takie sytuacje zdarzają się tylko w pieśniach! - Ten, no... Co u ciebie słychać, siora?
Nie czekając zbyt długo, rzuciłem się na pannicę, obejmując ją od tyłu. Nie miałem zamiaru jakiegoś zmacania jej nastoletniego ciała, przecież nie byłem zwyrolem, ale chciałem uwiesić się na niej i przytulić mocno. Nie widziałem jej od naprawdę długiego czasu, no a poza tym, bardzo ją kochałem!
Obrazek

Icirek | Itemy | #FF6600
Avatar użytkownika

Ichiro
 
Posty: 169
Dołączył(a): 2 lip 2019, o 18:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: young_madara.png
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7442&p=120026#p120026
GG: 68610694
Multikonta:

Re: Brama

Postprzez Chise » 15 lip 2019, o 19:18

Nie spodziewała się w sumie problemów z wejściem na tren obozu strażnicy także. Już miała wejść za bramę i zastanowić co właściwie miałaby zrobić, czy poszukać najpierw Hirokiego czy Aidena czy najpierw się zameldować jakimś przełożonym, że jest na Murze i może działać.. W sumie to ostatni to był rozsądny pomysł, najpierw się z nimi rozmówić, potem Hiroki.. W czasie drogi miała już swoje przemyślenia co do przebudzania sharinganów i chciała coś wypróbować. Ryzykownie, ale sama liderka stwierdziła, że potrzeba tu silnych emocji.
Zanim jednak zdążyła wejść i przemyśleć porządnie swoje plany, usłyszała pink za plecami. Co ciekawsze, pisk był zaskakująco znajomy, aż ją ciarki zdjęły i na dodatek krzyczał jej imię. Przez jej głowę przebiegła błyskawiczna myśl "Co do diaska?" i poczuła ciężar na plecach. Dobrze, że z Uchihy był naprawdę kawał baby, bo inna dziewczyna mogłaby się załamać gdyby wskoczył na nią nastoletni, już nie taki maleńki chłopak. Ichiro chyba zapomniał, że nie ma już czterech lat by mogła go z łatwością nosić po całym domu, obijając się o ściany.
- I..chiro - wydusiła z siebie, starając się nie przewrócić pod ciężarem młodzieńca. Poklepała go po rękach, by wylądował na ziemi i dopiero wtedy odwróciła się i przytuliła go mocno. Z pewnością była to niespodzianka, ale z kategorii tych przyjemnych, dawno się z nim przecież nie widziała.. Ha, wcale się z nim nie widziała! Odeszła o krok i z nieukrywanym wzruszeniem wpatrywała się w twarz jednej z najbliższych jej osób na świecie. Chyba po raz pierwszy od kiedy odzyskała wzrok było coś dla mniej coś naprawdę poruszającego. Błękitne oczy się delikatnie szkliły.
- Ichiro, co ty tu robisz? - zapytała wesoło, mimo wszystko zastanawiając się dlaczego tu był. Skąd ten pomysł? Zmarszczyła brwi.
- Chyba nie zamierzasz się zaciągnąć, prawda? - dodała żartobliwie, unosząc do góry jedną brew. Niee, rodzice puścili tu swoją jedną pociechę, ale wątpiła czy ojciec chciał wypuścić spod opiekuńczych skrzydeł swojego następcę.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Brama

Postprzez Ichiro » 15 lip 2019, o 21:27

Dopiero wisząc na karku siostruni, zdałem sobie sprawę z tego, że ani nie jestem nieważki, ani lekki. Szybko więc ustabilizowałem pozycję mojego ciała, stając po prostu na ziemi, w czym zresztą pomogła mi i sama ofiara mojego ataku, która łapiąc mnie za ramiona, klepiąc mnie po rękach. A co ja, pies jestem, żeby mnie tak bezdusznie poklepywać i liczyć, ze usiądę? Nie zdążyłem wyrazić jednak mojego sprzeciwu wobec traktowania mnie jak Azora, albowiem zostałem przez moją kochaną Chise przytulony. Objęła mnie mocno, aż nawet trochę mi powietrza zabrakło, ale nie dałem tego po sobie poznać. Niech starsza się uczy, że wyrastam na dojrzałego, przynajmniej biologicznie, ninję. Kilkanaście sekund później uścisk się rozluźnił, a siostra oddaliła o metr, żeby lepiej mnie widzieć. Zaraz, widzieć?
- A, nic wielkiego. Rodzice na wieść o tym, że zaciągnęłaś się na mur dostali nagłego ataku emocji, nie wiedząc czy mają się cieszyć, być z ciebie dumni, czy może gniewać się za to, i sto innych rzeczy. No i trochę się też stęskniłem, Chise. - powiedziałem z uśmiechem na ustach. Kiedy wspomniała coś o zaciągnięciu się na mur wybuchnąłem gromkim śmiechem. Oczywiście zaraz tego czynu pożałowałem, czując na sobie spojrzenia miejscowych strażników, od których dzieliło nas kilka metrów. - Nieee, tata by mnie siłą stąd zabrał, a w drodze powrotnej orał mną pole. Wystarczy nam im jedna członkini Shinsengumi wśród dziatek.
Nie minęło nawet kilka sekund, kiedy na mojej twarzy zjawił się dziwny grymas. Otworzyłem buzię, uniosłem do góry brwi, po czym przybrałem wyraz twarzy, jakby ktoś mnie uderzył z całej siły. Ruszała brwiami. Lustrowała mnie wzrokiem. Co to jest kurwa, cud noworoczny?
- Chise... Od kiedy ty masz niebieskie oczy? I od kiedy ty na mnie patrzysz? - zapytałem już normalnym, całkiem niskim głosem, w którym dało się wyczuć nutkę zdziwienia, a nawet strachu. Nie rozumiałem tego, co się teraz dzieje z moją siostrą. Może ci cali Murarze dysponowali tajemną techniką leczniczą... Dżizaz, siora, powiedz, bo mnie nerwy zjedzą!
Obrazek

Icirek | Itemy | #FF6600
Avatar użytkownika

Ichiro
 
Posty: 169
Dołączył(a): 2 lip 2019, o 18:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: young_madara.png
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7442&p=120026#p120026
GG: 68610694
Multikonta:

Re: Brama

Postprzez Hiroki » 15 lip 2019, o 23:27

Po walce z ogniem, wytworzonym przez dzikusów, powoli szedł w stronę muru. Wyglądał teraz jak dziewięć nieszczęść. Podarty, postrzępiony, nadpalony płaszcz. Ubrudzona twarz od cierpkiego dymu spalanych traw i drzew. Do tego wszystko zwątpienie, które zasiała w jego sercu ta konfrontacja. Nic nie mógł zrobić... Wzrok miał wbity w podłogę, a kroki stawiał powoli i niepewnie. Nie zwracał uwagi na to, co znajduje się wokół niego, przed nim czy za nim. Po prostu szedł. Nie witał przechodzących obok strażników, nie witał cywili którzy często i gęsto o tej porze przechadzali się ulicą.
Jego umysł znajdował się teraz w innym miejscu, zastanawiał się jak, w jaki sposób posiąść siłę, której tak bardzo pragnął. Była jak zakazany owoc dla Adama i Ewy, jak coś, co było tak blisko, jednak nie było mu pisane. Od zaciągnięcia się na mur minęło sporo czasu, jednak jego postępy nadal były mizerne. Nie oznaczało to jednak, że były tak słabe jak pod okiem ojca, który niemal katował go treningami, aż do momentu, w którym całkiem go olał. Teraz jednak jego głowa była pełna teorii, pomysłów oraz planów, które musiał prędzej czy później wprowadzić w życie. Nie były to jednak proste idee, a raczej coś, co mimo wszystko było po za jego zasięgiem. Szukał czegoś, w czym byłby na tyle dobry, by móc być przydatnym, tutaj - na murze, ale również wszędzie gdzie będzie mu dane się udać. Szukał w sobie cech, które uwydatniłyby jego dobre strony. Nie było jednak żadnych, na które warto byłoby zwrócić uwagę.
Z głową "w chmurach", a wzrokiem wbitym w podłogę, twarzą zakrytą przez kaptur przemknął przez Ichirou i Chise, którzy rozmawiali przy bramie. Usłyszał dziewczynę, jednak był zbyt pogrążony w rozmyślaniu by się zatrzymać, a może... może nie wierzył, że jego Sensei kiedykolwiek powróci na mur? Może myslał, że zostawiła go tak samo, jak jego rodzina parę lat temu, z tą różnicą, że ich rozstanie nie było tak "krwawe"? Tak czy siak, dziewczyna nie mogła go poznać, nie widziała go wcześniej, po za tym, wyglądał teraz zgoła odmiennie, głównie ze względu na ubiór. Zbliżał się do straży. Uniósł głowę by zobaczyć ich twarze, a następnie powiedział dosyć cicho w ich kierunku.
-Hiroki. - znów nie podał nazwiska, wstydził się go. Jego głos był dosyć smutny, pozbawiony ambicji, która zwykle mu towarzyszyła. - Mam zdać raport odnośnie zajścia na pobliskiej polanie.
Po tych słowach, czekał tylko, aż wpuszczą go na mur, jeżeli nikt nie robił problemów i nie zatrzymywał go, po prostu ruszyłby przed siebie, jego myśli dalej były w innym miejscu, toteż nie zareagowałby na znajomy głos.


Z/T o ile Ichiro/Chise mnie nie zatrzymują :)
Chętnie poprowadzę misję C/D!

Prowadzone misje:

Głos Hirokiego :3
Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8000]Dialog[/color]
Avatar użytkownika

Hiroki
 
Posty: 162
Dołączył(a): 28 mar 2019, o 23:30
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne włosy, średniego wzrostu, ubrany w czarne ubranie, skryte pod białym płaszczem. Na szyi komin, kaptur na plecach.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie
Kabura na lewym udzie
Torba na biodrze
Plecak
Płaszcz
Rękawiczki
Komin na szyi
Link do KP: viewtopic.php?p=117788#p117788
GG: 7689869
Multikonta:

Re: Brama

Postprzez Chise » 16 lip 2019, o 01:32

Zaśmiała się wraz z chłopakiem, uświadamiając sobie co go zagnało na Mur - sami rodzice. Nie chcieli jednak by chłopak się zaciągnął, tylko by sprawdził co się z nią dzieje! W gorszym przypadku, by wróciła do domu skoro skończył się okres obowiązkowej służby. Chłopak pewnie nawet sobie nie zdawał sprawy dlaczego to właśnie on, a nie któreś z nich się tu pojawiło albo dlaczego po prostu nie wysłali listu - wiedzieli, że dziewczyna ma do młodszego brata zwyczajnie słabość i jeśli chcieli to ugrać, to prędzej zrobią to przez niego niż osobiście. Ich zapewne po prostu by zignorowała, jego chociaż wysłucha.
Skinęła głową, uśmiechając się szeroko. Tak to już jej bardziej pasowało do ojca, na pewno by mu nie dał tak łatwo odejść. W sumie pod pewnymi względami Ichiro ma gorzej ode mnie, zdała sobie sprawę. Ona miała znacznie większą swobodę od niego, to on był przecież ich cennym synem, mającym zostać chlubą rodu i dumą rodziny.
- Ja za tobą też, braciszku - poczochrała młodemu włosy, dziwiąc się, że tak szybko urosły. On sam tak szybko wyrastał, niedługo już przestanie być jej małym braciszkiem.. A może już przestał nim być? W końcu jakby nie patrzeć, miał już 15 lat. Niektóre dziewczęta w tym wieku są już wydawane za mąż, a chłopcy wysyłani na wojnę.. Przypomniało się jej jak kiedyś jej bushi-san, Hayami, opowiadał jak mniej więcej w tym wieku towarzyszył ojcu na wojnie i był świadkiem jego śmierci. Dobrze, że jemu były odpuszczone takie doświadczenia mimo jeszcze nie tak dawnej wojny z Senju.
Ale mimo iż go kochała, musiała przyznać, że nie był najbystrzejszym groszkiem w strączku. Dopiero po chwili zauważył dość istotną zmianę w jej wyglądzie i zachowaniu, jej reakcja zaś wydała się jej.. Zabawna. Udała, że się zastanawia, przykładając dłoń do podbródka.
- Hm, pomyślmy.. Od jakiś.. 10 dni? - odpowiedziała mu rozbawiona, otwierając szeroko oczy - To wszystko zasługa Shigi - dodała jakby to wyjaśniało wszystko. I właściwie wyjaśniało wszystko, bo dokładniej zabiegu i tak nie była w stanie opisać, nawet gdyby nie była wtedy nieprzytomna. Shiga co prawda jej opowiadał, ale nie potrafiła wtedy przetoczyć jego słów.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Brama

Postprzez Ichiro » 16 lip 2019, o 08:12

Chise śmiała się ze mną, co było naturalne. Zawsze bawiły ją moje dowcipy, prawda? Właściwie to wiedziałem dość dobrze o tym, że ma problemy z rodzicami. Każdy z naszego otoczenia zdawał sobie z tego sprawę. Dla staruszków ciosem okazało się być to, że ich pierwsza córka urodziła się niewidoma, szczególnie biorąc pod uwagę, że liczono na dziecko, w którym obudzi się potężne Doujutsu. Cudem ich małżeństwo przetrwało ten cios, a ich nadzieje przeszły na mnie. Dlatego też głównie to ja byłem oczkiem w głowie ojca, a siostrzyczka miała problemy na zasadzie "fajnie, że jesteś, ale nie wiemy co z tobą zrobić". Tatko powiedział mi wprost, że mam pójść i wypytać Chise o to czemu właściwie chciała iść na mur, i dlaczego zrobiła to bez ich zgody. Cóż, na te pytania mógłbym odpowiedzieć sam. Wiedziałem doskonale, że zawiedzenie, które dotknęło rodziców, zostało bezpośrednio przelane na ich córę. Szkoda więc się dziwić, że nie do końca chciane dziecko, przed którym zamykano drogi rozwoju jako kunoichi, nagle pragnęło pokazać wszystkim, że ma możliwość bycia ninją. Gdyby w końcu nie nadawała się na mur, nie przyjęliby jej. I chyba to przelało czarę goryczy w relacji ojciec-córka, co ja miałem teraz naprawić, zdaje się.

Dziewczyna nieco oddalona ode mnie wyciągnęła do przodu rękę. Pomimo zbroi, poruszała nią swobodnie i szybko. Ech, Chise była silniejsza niż podejrzewałem. Nie miałem tak naprawdę żadnych dowodów na to, aby twierdzić, że była słaba, bo w moich oczach i tak zawsze należała do twardych osobników. Jednak teraz, kiedy ujrzałem ją przed sobą w mundurze straży muru poczułem się jakiś taki... Słaby? Myśli szybko zostały przegnane przez dotyk. Chise czochrała moją fryzurę, co spotkało się z jeszcze szerszym uśmiechem na mojej twarzy, wraz z przymkniętymi oczyma. Tęskniła za mną, co wywołało u mnie jeszcze więcej dopaminy i szczęścia. Zawsze lubiłem spędzać czas z siostrunią, nawet kiedy w jej życiu pojawiali się inni. Właściwie to chyba najbardziej w takich sytuacjach, bo czułem, że ktoś mi ją kradnie. Teraz może nie byłem o nią chorobliwie zazdrosny, ale kiedyś...

- Shiga... To ten wielkolud z bliznami na całym ciele? Był kiedyś u nas w domku. - Moment. Jeśli tamten facet był w stanie sprawić, że Chise znowu widziała... Nie, nie odczarował jej oczu, bo teraz były niebieskie. To były zupełnie nowe paczadła, więc musiał je jej... przeszczepić? Słyszałem kiedyś, jak tata opowiadał, żebym strzegł Sharingana, jeśli go aktywuję, bo na pewno ktoś będzie chciał ukraść mi oczy. Czyli czekaj, tamta kupa mięcha była medykiem? To dlaczego nie wyleczył swoich blizn na twarzy i szyi? Byłem kompletnie zdziwiony, a wręcz rozbrojony całą sytuacją. Wątki łączyły się powoli w jedną wielką całość, ale brakowało mi tu paru elementów. Skąd Chise miała oczy? Cóż, to akurat mogłem wywnioskować sobie sam. Zabrali od jakiegoś świeżego truposza, no ale w pytę, czy to nie było karalne? Sylwetka giganta-medyka, którego kiedyś spotkałem, nie wydawała mi się jakaś złowieszcza, tylko bardziej ciekawa, jednakże szybko podjąłem wniosek, że musiał on mieć jakieś zatargi z prawem. Nah, a moja siostrzyczka bujała się z takim typem. Co gorsza, zarówno ona i jak on byli ode mnie znacznie silniejsi. Co ja im mam zrobić? Pokiwać palcem, żeby nie robili niczego złego? - Nie wiem jak to się stało, i chyba nie muszę znać szczegółów... No ale ten, jak to jest widzieć? Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, pewnie masz jakieś nowe.... obserwacje.

Dobrze było pominąć temat tamtej operacji na lepszy moment. Jeśli chciałem coś o tym wiedzieć dobrze było spytać samego Shigę, bo nie wiem czy Chise w ogóle wiedziała cokolwiek o medycynie na wyższym poziomie. No i poza tym, w biały dzień i przy strażnikach lepiej nie mówić o wszystkim. Moja twarz rozpromieniła się więc. Początkowe zdziwienie czy nawet przerażenie, które jakoś to mieszały się i tworzyły przedziwny wyraz na mojej twarzy, dość szybko przeszły w szeroki uśmiech. Cieszyłem się jeszcze bardziej, że moja kochana Chise mogła teraz widzieć. To była dopiero wiadomość! Rodzice... Rodzice pewnie umrą z wrażenia kiedy się dowiedzą. A, a propos rodziców, dobrze byłoby spytać o ten mur i służbę.

- A jak to jest być na murze? I czemu to zrobiłaś? Wiesz, że rodzice nie dadzą mi spokoju, dopóki nie zadam ci tych pytań, więc... powiedz, chociaż mi. Szczegóły mogę zachować dla siebie, Chise. - Nie urywałem, że zapisanie się na mur było też jedną z tych rzeczy, która nie do końca była taka oczywista. W końcu swoją dojrzałość i gotowość w byciu kunoichi, siostra mogła wyrazić na sto sposobów, a wybrała akurat ten. Może to po prostu przypadek? Cóż, jeśli tak, to rodzice pewnie zmiotą Chise z powierzchni ziemi.
Obrazek

Icirek | Itemy | #FF6600
Avatar użytkownika

Ichiro
 
Posty: 169
Dołączył(a): 2 lip 2019, o 18:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: young_madara.png
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7442&p=120026#p120026
GG: 68610694
Multikonta:

Re: Brama

Postprzez Chise » 16 lip 2019, o 15:14

Dziewczyna uniosła wysoko brwi, słysząc takie określenie Shigi. O jakich bliznach mówił> Ona sama nic takiego nie widziała, ale Ichiro widział go znacznie wcześniej od niej, więc może i wiedział o czym co umknęło jej, zwłaszcza, że w międzyczasie sam Jashinista opracował technikę do usuwania blizn i ją na sobie trenował.
Ale poczuła ulgę kiedy ten stwierdził, że nawet nie chce znać szczegółów. Ona też wolała ich nie znać i w sumie nieco Keizo który asystował przy zabiegu. Mógł widzieć rzeczy, których wcale widzieć nie chciał i mieć wiedzę, bez której spało się lepiej. Jednak uśmiechnęła się słysząc pytanie chłopaka, które było w sumie całkiem zasadne. Podobne zadała jej liderka, dobrze, że jego myśli podążyły podobnym tropem.
- Jest jeszcze dziwnie. To wszystko jest bardzo dekoncentrujące, ale i niezwykłe. Wciąż uczę się co jest jakim kolorem - zachichotała na koniec. Wcześniej były to dla niej absurdalne słowa, te kolory, zupełnie niewyobrażalne, ale tak ważne dla ludzi dookoła. Teraz już wiedziała co to znaczy, choć nadal nie rozróżniała najlepiej który jest który i nie miała swoich ulubionych. Ale po tym spoważniała, odchrząknęła.
- Domyślam się, że rodzice drążyli ci pewnie dziurę w brzuchu, skoro odbyłeś całą drogą aż tutaj - skinęła głową - Na Murze jest mi naprawdę dobrze. Dużo trenuję, mam spokój i wyznaczone obowiązki.. - zaczęła opowiadać, choć to oczywiście nie był powód dla którego tu przybyła. Położyła dłoń na jego ramię i lekko ścisnęła.
- Ichiro.. - westchnęła głęboko, zastanawiając się jak to przekazać mu łagodnie - Będąc w domu nie będę mogła się wystarczająco rozwijać. Przez lata stałam w miejscu, nie mogąc rozwinąć skrzydeł, bo krępowała mnie troska rodziców, ich zakazy, nakazy, opiekuńczość. Mogłam trenować, ale nie nabierałam doświadczenia, ominął mnie cały okres początkowego rozwoju jako doko, proste misji.. To właśnie, co właśnie przeżywasz. I gdybym została, do tej pory bym sobie nie zdawała sprawy z własnej siły i mijało mnie jeszcze więcej. Tutaj nikt nie patrzył czy jestem ślepa czy nie, byłam po prostu częścią organizacji, która musiała działać. Rodzicom możesz powiedzieć, że chciałam się wykazać w oczach Katsumi-sama, w końcu służba tutaj jest dobrze odbierana - wzruszyła ramionami. Chyba jednak próba przekazania tego łagodnie nie przeszła za dobrze, ale chłopak przecież był duży i nie był ślepy.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Brama

Postprzez Ichiro » 16 lip 2019, o 15:45

Uniosła brwi. Wciąż nie mogłem się do tego przyzwyczaić. Moja siostrzyczka miała oczy, którymi widziała! Jej nowe patrzałki rzeczywiście były ładne, a błękit nawet jej pasował... Jeśli udałoby się jej obudzić Sharingana, kolor obecnych ślepi nie miałby żadnego znaczenia! Wtedy mogłaby pokazać rodzicom, że jest silniejsza niż podejrzewali... i jednocześnie ukazać, że ja jestem od niej znaaaacznie słabszy, co zakończyłoby się godzinami katorżniczych treningów pod okiem ojca, a i pewnie wykonywaniem drugiego pierdyliardu zleceń dla klanu, tylko dlatego, żebym zyskał tam jakieś uznanie. Jakby to ująć, żeby nie było, że nie kocham swojego Rodu, tylko ten no... Nie byłem jakoś wyrywny co do wykonywania takich misji. Wciąż byłem dzieciakiem i wolałem raczej poświęcać się swoim hobby i pomaganiu rodzince, a nie latania dla jakiejś tam kobiety, co siedzi na górze drzewa klanowego i rozkazuje nam wszystkim w imię rozmaitych wyższych idei. Pewnie z czasem zacznę je rozumieć, ale na razie wolałem nie mieć z nimi styczności.

- Wiesz, właściwie to nic dziwnego. Większość życia spędziłaś niewidoma, i perfekcyjnie zaadaptowałaś się do tego stanu. Widziałem ciebie w biegu, skradającą się, i tak dalej. Nie odbiegałaś ode mnie czy innych Doko. Teraz pewnie jest ci trudniej w niektórych sytuacjach, ale po jakimś czasie pewnie przestawisz się na wzrok. Ciekawi mnie tylko, czy pozostanie ci bardzo czuły słuch i węch. - Rzeczywiście, ciekawe wydawało się to, że na daną chwilę Chise potrafiła wciąż zachowywać się tak samo jak wtedy, gdy była ślepa. Niewidoma kunoichi, przekleństwo i błogosławieństwo w jednym. I chociaż taki przypadek jak ona zdarzał się raczej raz na milion, to nagle, po takiej zmianie, powinna reagować lepiej niż normalny widomy. Za jakiś czas zaadaptuje się i do tej zmiany. A wtedy znowu będzie próg silniejsza niż ja. - A co do kolorów... Może zrób sobie legendę? Jakąś kartkę, na której masz wypisane wszystkie ważniejsze barwy i obok nich kolory. Poza czarnym, który raczej już znasz dość dobrze.

Ponownie wyszczerzyłem się, ale po chwili wróciłem do normalnego stanu twarzy. Siostrunia zaczęła opowiadać o rodzicach, co spotkało się z zakłopotanym wyrazem na mojej buzi, który starałem się ukryć uśmiechem i przymrużonymi oczami. Ręce wystawiłem przed siebie, jakbym chciał zasłonić się albo pokazać, że mam puste dłonie. Wyglądałem na rozluźnionego, ale pewnie nawet i świeża widoma Chise dostrzegła, że jestem tak naprawdę mocno spięty. Temat rodziców krępował mnie nieco, szczególnie przy innych członkach rodziny.

- Nie no, nie było tak źle. Po prostu chcieli wiedzieć jak się miewasz, i czy radzisz sobie na Murze. Kiedy dowiedzą się o tym, że tak, i że odzyskałaś wzrok będą pewnie wystrzeleni z butów. - mówiłem to tonem wesołym, wiedząc, że tak będzie. Ojciec nie będzie chciał uwierzyć w to, że Shiga przywrócił jego córce wzrok. Matka z resztą też, ale ona zawsze miała bardziej wyrozumiałe serce niż jej mąż. Pewnie któreś z nich szybko zechce spotkać się z córką i myślą mnie ponownie na poszukiwania. Tia, jakby kompletnie nie rozumiejąc, że to jak zachowywali się w stosunku do małej Chise, owocowało i przez lata tylko rozwinęło się na gorsze. Trudno jest zasklepić rany, no chyba, że jest się takim medykiem jak wielkolud o złotym sercu, przynajmniej w stosunku do mojej siostry. Jeszcze ciężej jest naprawić krzywdę, która z roku na rok była coraz większa, i tylko dzieci ją widziały. Z czego jedno było ofiarą, więc statystyka jeszcze bardziej niekorzystna.

- Mhm? - zareagowałem wyrwany z transu myśli, a następnie wsłuchałem się w wypowiedź dziewczyny. Większość tego co mówiła, była dla mnie całkowicie oczywista. Albo to widziałem, albo domyślałem się, ze tak jest, albo po usłyszeniu stwierdzałem w myślach "no tak, to ma sens". "Opieka", którą rodzice chcieli zapewnić Chise, była całkowicie niepotrzebna, a teraz gdy ich córa harcowała sobie po świecie i stawała się normalną kunoichi, o której w klanie robiło się coraz głośniej, raczej niemożliwe było wrócenie do tamtego statusu quo. A że czarni zaoferowali zrozumienie ślepej Uchisze, było widziane przeze mnie akurat dwojako. Bo tak, uznali ją jako pełnoprawnego ninja. Gorzej, że pewnie jak większość nowicjuszy, trzymali ją tu jako zwykłe mięso armatnie albo kogoś do wykonywania najprostszych zadań i trzymania w ryzach, ot, na wszelki wypadek. Sługusów Muru nigdy nie za wiele, w końcu w razie nagłego zrywu dzikich zza drugiej strony, ktoś musiał walczyć. Im dłużej nad tym myślałem, tym moja twarz robiła się bardziej poważna, ujawniając pierwsze ostre rysy wysuwającej się do przodu szczęki. Stawałem się pomalutku mężczyzną, czego sam jeszcze nie zaobserwowałem. Pochłonięty byłem filozofią strażników, którzy teraz mnie otaczali. Nie widziałem w nich wielkiego dobra, a to, że w ich szeregi dołączały zbłąkane dusze jak Chise, było dla mnie równie potworne, co dla nich szczęśliwe. Po chwili takiego myślenia wyrwałem się jednak i wróciłem do rzeczywistości. Do rozmowy z siorką! - Wiem i rozumiem, Chise. Dziękuję, że jesteś ze mną szczera. Cieszę się z twojego szczęścia, a rodzicom nawciskam jakichś bajek o chlubie klanu, i tak dalej. I tak dopóki ciebie nie dorwą na siłę, raczej nie będziesz musiała wracać do domu.

I jakkolwiekbym nie cieszył się z tego wszystkiego co zobaczyłem i usłyszałem, w moim ostatnim zdaniu dało się słyszeć trochę goryczy. Tęskniłem za dziewczyną, którą widziałem przez moje dzieciństwo. Chciałem mieć z nią więcej kontaktu i możliwości trenowania, rozmawiania czy chociażby droczenia się. Jej odejście z domu mi to zabrało. A winić mogłem tylko rodziców.
Obrazek

Icirek | Itemy | #FF6600
Avatar użytkownika

Ichiro
 
Posty: 169
Dołączył(a): 2 lip 2019, o 18:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: young_madara.png
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7442&p=120026#p120026
GG: 68610694
Multikonta:

Re: Brama

Postprzez Chise » 17 lip 2019, o 12:06

Mogła jedynie wzruszyć ramionami. Nie wiedziała i nie mogła mieć żadnej pewności co do tego co się stanie z jej słuchem, węchem.. Pozostałymi zmysłami. A nawet gdyby chciała szukać jakiś informacji, to nie miała gdzie - jej sprawa była unikatowa i nie słyszała nigdy o przypadku osoby ślepej od urodzenia która odzyskała wzrok. Shiga mógł być spokojnie za to nazywany cudotwórcą.
- Na razie gdy zasłonię oczy, to czuję się jak dawniej, wszystko wraca - stwierdziła spokojnie. Wzrok nadal był dla niej tylko dodatkiem i spodziewała się, że raczej większość poważnych zadań i starć będzie i tak prowadzić bez tego dodatkowego rozpraszacza.
Zaśmiała się krótko z jego żarciku. Po prawdzie to czarny poznała stosunkowo późno - pierwsze były jedne kolory szpitala i twarze Shigi i Keizo. Mimo wszystko było wiele odcieni i nazw które nadal nic jej nie mówiły, nie połączyła ich ze sobą.. Zwłaszcza matka nieraz opisywała kolory, których dziewczyna nadal nie mogła sobie wyobrazić.
Oczywistym było, że temat rodziców nie był przyjemny dla żadnego z nich. Zwłaszcza dla Ichiro, który przecież był ich oczkiem w głowie, kochali go i zajmowali się nim najlepiej jak umieli i zapewne sam z siebie niewiele miał im do zarzucenia. Dlatego nie chciała za bardzo wchodzić w swoje żale wobec nic, nie rozwijała tego tematu - ta jedna wypowiedz to i tak było za dużo.
- Tia, na pewno będą - przytaknęła mu z drobnym uśmieszkiem. Nie żeby to jakkolwiek zmieniało jej podejście do nich, ale, kto wie, może zmieni ich opinię o niej, choć mogło mieć i inne, nieprzewidziane skutki.
Jednak przykro się jej zrobiło słysząc jego ton głosu. On był w tym zupełnie niewinny, a mimo to w tym konflikcie to on obrywał i musiał patrzeć na obie strony. Nie mógł kibicować i przyznać racji po prostu jednej stronie. Nie dziwna była gorycz, zarówno wobec niej jak i rodziców. Wyciągnęła ręce w jego stronę, przytulając go jeszcze raz.
- Ichiro, cokolwiek będzie między mną a rodzicami, musisz pamiętać, że dla mnie zawsze będziesz ukochanym małym braciszkiem. Jeśli będziesz miał jakikolwiek problem, z czymkolwiek, możesz na mnie liczyć. Ta rozłąka nie będzie trwała wiecznie, a jak trochę podrośniesz, będziesz mógł podróżować też ze mną - powiedziała uspokajająco, głaszcząc go po głowie. Na razie potrzebował jeszcze stabilnych warunków, regularnego treningu, opieki.. A nie mogła mu tego teraz zagwarantować.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Brama

Postprzez Ichiro » 17 lip 2019, o 14:55

- To ciekawe i trochę straszne naraz. Z jednej strony chciałbym umieć tak odciąć się od jednego zmysłu, ale raczej nie mógłbym pozwolić na długi czas bez wzroku, słuchu czy chociażby węchu. Wciąż cię podziwiam, siorka. Jesteś silniejsza niż niejedna kunoichi z normalnym wzrokiem. - powiedziałem z pozytywnymi wibracjami w tonie. Tak na dobrą sprawę to chciałbym zobaczyć jakąś poważniejszą walkę albo sparing z udziałem młodej z naszego domu. Chise walczyła nieco inaczej niż przeciętny Uchiha, a i teraz po tym odzyskaniu wzroku mogło dojść do jakichś dodatkowych zmian. Miałem nadzieję, że kiedy zostanę już nieco silniejszy to uda mi się wyzwać ją na jakiś sparing, w którym miałbym minimalne szanse. Bo na razie to mogłem co najwyżej zostać wtarty w podłogę albo trawę, jeśli walka odbywałaby się na dworze.

Śmiała się z dowcipu. To dobrze, wciąż byłem zabawny dla niej. Właściwie to temat rozpoznawania kolorów był naprawdę ciekawy. Wiadomo, że te podstawowe jak: czerwony, czarny, biały, niebieski, żółty i zielony mogła poznać w kilka sekund, ale co z tymi bardziej skomplikowanymi. Turkusowy albo cyjanowy. Były też przecież te, burgundy, wanilie, śmietanki, i sto innych barw, które tak naprawdę znała chyba tylko nasza matka. Gdyby jednak teraz kazać nam je określić, to pewnie ja miałbym znacznie większe szanse na wygranie w test wiedzy o kolorach. To byłoby niesamowite. Chyba pierwszy raz mężczyzna mógłby mierzyć się w tej dyscyplinie z kobietą!

Nie była zbytnio zachwycona słysząc o rodzicach. Wyciągnąłem wniosek dość szybko - może lepiej przestanę o nich mówić. Po tym co jej zrobili, nie zdziwiłbym się, gdyby chciała ich nawet napastować fizycznie albo na drodze prawnej. Co prawda raczej nic by z tego drugiego nie wynikło, ale to pierwsze było całkiem realne. Skoro miała też wsparcie Shigi, shinobi przywracającego wzrok, na pewno mogłaby wyrządzić staruszkom sporą szkodę, a może i się ich pozbyć... Dobrze, że coś takiego nie przyszło jej do głowy, a jedynie znajdowało się w mojej sferze domysłów. Mimo wszystko, Chise Uchiha pięła się po szczeblach kariery powoli i mozolnie, ale wciąż w górę. Nieraz już słyszałem jakieś rozmówki w naszym sąsiedztwie o mojej siostruni, całkowicie przypadkiem, i nie było to jęczenie, że ślepa bierze się do roboty, tylko że coś tam zrobiła. Starzy pewnie kipieli z wściekłości i gotowali się sami na siebie. Mogli jakoś lepiej to rozegrać.

Nagle mnie przytuliła. Znowu jej ruch był szybki, chociaż wykryłem go lepiej niż poprzednim razem. Objęła mnie pewnie i mocno, jakby chcąc zapewnić, że wszystko będzie dobrze. Zapewniła mnie też słowami o swoich dobrych zamiarach wobec mnie. To było bardzo kochane. Tak, że trudno było mi to określić. Uśmiechnąłem się delikatnie, a do moich oczu napłynęły pierwsze zaczyny łez, które jednak szybko odpędziłem. Siostra tego nie widziała, bo w końcu mnie przytulała. Kiedy jednak złagodziła swój uścisk i zaczęła głaskać mnie po głowie, odezwałem się i ja.

- Nie musisz się o mnie martwić, Chise. Nie mogę być na ciebie zły za czyny ojca czy matki, a ty byłaś i cały czas jesteś dla mnie bardzo wyrozumiała. Kochana wręcz. - mówiłem równie cicho i spokojnie, co moja rodzona siostra. Była niesamowicie refleksyjna, ta Chise Uchiha. Ukoiła mnie paroma gestami i sprawiła, że czułem się teraz niewinny i czysty, jakbym nigdy nie zrobił niczego złego. Potrafiła grać mi na emocjach jak chciała. Hah, w końcu to nic dziwnego. Od zawsze ją podziwiałem i lubiłem spędzać z nią czas. Nigdy nie szczędziła mi uwagi i dbała o mnie, nie zwracając specjalnie uwagi na to, że w przeciwieństwie do niej, rodzice dbali o każdy szczegół mego życia, martwiąc się aż nadto. To coś, czego ona nie doświadczyła, a jednak nie była o to zazdrosna. - Wiem, że masz teraz służbę i własne sprawy. Po prostu fajnie by było, gdybyś kiedyś odwiedziła mnie znienacka albo wysłała wiadomość.

Przyzwyczaiłem się do tego, że Chise ma swoje życie i zajmuje się z gołą innymi sprawami jak ja. Nieco zaniepokoiła mnie ostatnia część jej wypowiedzi - dość wprost wskazywała ona na to, że wciąż postrzega mnie jako dzieciaka, który nie jest w stanie samego siebie obronić. Nah, właściwie to miała trochę racji. Zaniedbałem siebie ostatnio i zdecydowanie zbyt mało czasu poświęcałem na treningi. Teraz widząc jak silna stała się moja siostra i to przez małe rzeczy, np. takie jak szybkość, z którą się przemieszczała w pełnym rynsztunku, czułem, że powinienem bardziej dokręcić sobie śrubę w kontekście rozwoju fizycznego.

- Może... pójdziemy coś zjeść? Już wiem co u ciebie, a tak stać tutaj trochę dziwnie... - zacząłem niewyraźnie. Fajnie byłoby wyjść gdzieś z siorą, skoro już ją złapałem. Jednak jeśli śpieszyło jej się na Mur, po prostu mogłem wrócić sam. Powiedzieć tacie co i jak, a potem wziąć się za trening.
Obrazek

Icirek | Itemy | #FF6600
Avatar użytkownika

Ichiro
 
Posty: 169
Dołączył(a): 2 lip 2019, o 18:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: young_madara.png
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7442&p=120026#p120026
GG: 68610694
Multikonta:

Re: Brama

Postprzez Chise » 18 lip 2019, o 00:33

Jej uśmiech był trochę gorzki. To nie była żadna jej zasługa, tylko konieczność. Dała jej wiele, ta ślepota, teraz mogła być jej atutem, wcześniej jednak tyle dawało co i odbierało. Nie był to jednak czas i miejsce się nad rozmyślaniem o tym, i tak za dużo czasu na to poświęciła. Ichiro rozwijał się równie prędko, co ona i zapewne zostanie akoraito znacznie wcześniej od niej. Teraz to już wszystko zależało od niego i jego motywacji.
Zaśmiała się na jego stwierdzenie. Był jeszcze taki młody i niewinny, tyle spraw mu umykało. Miałby wszelkie powody się gniewać, większe niż na rodziców - to w końcu jej decyzje doprowadziły do tej sytuacji. Cieszyło ją jednak, że nie miał do końca wypranego mózgu i myślał samodzielnie, nie zaś powtarzał to co powiedział mu ojciec. Szybko się uczył - to dobrze. Ale nadal nie wiedział.. Tyle czasu miała pretensje i do niego, odsuwała go i myślała z dystansem, był dla niej dzieckiem rodziców.. Mógł tego nie pamiętać, był sporo młodszy, ale początki nie były słodkie.
- Postaram się, Ichiro - powiedziała spokojnie i naprawdę miała taki zamiar. Powinna częściej pisać, odwiedzać.. Właśnie przecież wracała z Kotei, a nie miała zamiaru ich odwiedzić.. To był dopiero wstyd, dobrze, że on o tym nie wiedział. A właśnie apropo tego.
- Możesz też przekazać rodzicom, że taktyka jest skuteczna, bo dostałam awans na akoraito - dodała mimochodem, kątem oka obserwując jego reakcję
Dla niej zawsze był i będzie młodszym braciszkiem. Ta sprawa w Midori.. Na pewno nie chciałaby widzieć tam Ichiro, to było jeszcze dla niego za wcześnie.
- Możemy iść coś zjeść - zgodziła się, nie chcąc go odprawiać tak z niczym, po czym zrobiła gest w odpowiednim kierunku. Co prawda śpieszyło się jej do obowiązków i musiała jeszcze porozmawiać z Hirokiem, którego też przecież zostawiła na dwa tygodnie.. Ale nie aż tak by nie spędzić trochę czasu z własnym bratem.
Przy Murze nie było wiele możliwości do tego by coś zjeść, mieli jedną karczmę. Tam się też udali, Chise zamówiła ramen.. I po prostu rozmawiali. O wszystkim i o niczym.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Brama

Postprzez Ichiro » 18 lip 2019, o 08:37

Chise zaśmiała się na mój komentarz. Huh, to chyba dobrze, co? Siostra wydawała się być przejęta rozmową, ale znałem ją na tyle, żeby zauważyć, że coś tam sobie sama myśli. Cóż, chyba nie miałem możliwości dowiedzieć się o co chodzi. Gdyby wolała być ze mną szczera to sama wypaplałaby mi wszystkie informacje, w tym też te mniej wygodne. Nie miałem powodu więc się co irytować. Jeśli ukrywała przede mną jakieś małe rzeczy, a na pewno tak było, w końcu byliśmy rodzeństwem, nie powinienem był się tym przejmować. Poza tym, teraz i tak wchodziliśmy w dorosłe życie. Znaczy się, ona już weszła. Ja dopiero stawiałem pierwsze kroki w tym kierunku. Jeśli zacznę chociażby zbliżać się do jej poziomu, to szybko dostanę informację od członków klanu, że jestem im potrzebny tu i tam. Cóż, chyba taka właśnie była cena przynależności do klanu. Z jednej strony wieczne wsparcie, do momentu, w którym oczywiście było się wygodnym dla klanu, z drugiej zaś konieczność niesienia pomocy innym zagrożonym Uchiha. Na takich zasadach to funkcjonowało.

- Byłoby miło, Chise. - powiedziałem uśmiechnięty szeroko. Gdyby siostra wysyłała mi jakieś listy miałbym z nią więcej kontaktu, a i dzięki temu moglibyśmy w przyszłości umówić się na jakieś treningi, a gdy przyjdzie odpowiednia pora, i misje. Wiedziałem, że dzisiaj już niczego pożytecznego nie zrobię, ale po załatwieniu rodzinnych spraw planowałem troszkę więcej ćwiczyć. Samemu trudno było mi wspiąć się na poziom, który reprezentowała reszta rodziny. Może i wcześnie zostałem Doko, ale awans na wyższe stanowisko wydawał się na razie dla mnie kompletnie nieosiągalny. Pozostawało więc trenować, rozwijać się w sztukach walki, no i męczyć się technikami ognia, przekazywanymi z pokolenia na pokolenie w naszej rodzinie. I tak nie było z tym źle, ale prawda jest taka, że najfajniej to byłoby przegonić wszystkich domowników. A z taką siostrą to nie było łatwe.

- Taktyka... Zaraz, Akoriato? - Na skutek słów Chise na mojej twarzy szybko pojawił się prosty wyraz - rozdziawiona buzia i brwi szeroko uniesione do góry. Trwałem tak w tej głupiej pozie przez parę sekund zanim doszedłem do siebie. Wyraźnie zbity z tropu i zaskoczony nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Ale jak to, Akolita? W naszej rodzinie? Cholera, rodzice chyba naprawdę nie docenili Chise. Rzuciłem się więc na moją dużą i objąłem ją, w geście gratulacyjnym chyba, po czym odsunąłem się od niej i z widocznym zakłopotaniem na twarzy wypaplałem parę słów. - Jejku, teraz to jesteś najsilniejsza w rodzinie. Mogłaś coś powiedzieć wcześniej, nie mam dla ciebie żadnego prezentu.

Trwaliśmy tak jeszcze chwilę w niezręcznej ciszy, aż w końcu postanowiliśmy udać się do karczmy. O ile z propozycją jedzenia wyszedłem ja, to miejsce wskazała mi Chise. Perfekcyjna kooperacja, co? Droga nie była długa, toteż znaleźliśmy się tam w minutkę czy może dwie, a następnie zamówiliśmy po dużym ramen. Ja, jako wielki rycerz w lśniącej zbroi, i oczywiście dumny z mojej siostry braciszek, zaoferowałem się, że zapłacę, i tak też właśnie uczyniłem. Niesamowity prezent, zupa z kluskami. Miałem nadzieję, że następnym razem dam mojej siostruni coś bardziej ekscytującego, a przede wszystkim, coś przydatniejszego niż posiłek.

Nasz obiadek rodzinny nie trwał zbyt długo. Czarna musiała udać się na mur, na służbę, a ja wiedziałem o tym, dlatego nie chciałem jej powstrzymywać. Pogaworzyliśmy sobie trochę w dobrej atmosferze, po czym przeszliśmy do tej mniej wdzięcznej części - pożegnania. Po wyjściu z karczmy mocno objąłem Chise, pogłaskałem ją po głowie, jak to ona zazwyczaj robiła w moim kierunku, jednakże jako iż tym razem to ja przejąłem inicjatywę, gest został wykonywany przeze mnie. Po długim uścisku uwolniłem w końcu jeszcze do niedawna niewidomą, po czym pożegnałem się z nią krótkimi słowami.

- Odezwij się jakoś, silna siostro. Przez ciebie naprawdę muszę się wziąć za siebie. - Przytuliłem ją raz jeszcze, po czym oboje rozeszliśmy się w swoje strony.

[Ichiro z/t: viewtopic.php?f=98&t=6649]
[Chise z/t: bóg jedyny kochanieńki wie gdzie]
Obrazek

Icirek | Itemy | #FF6600
Avatar użytkownika

Ichiro
 
Posty: 169
Dołączył(a): 2 lip 2019, o 18:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: young_madara.png
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7442&p=120026#p120026
GG: 68610694
Multikonta:

Re: Brama

Postprzez Hiroki » 29 lip 2019, o 12:36

Piękny wiosenny poranek, wokoło ćwierkające ptaki umilały Forge Hirokiemu. Cóż wyglądało na to, że na miejsce zbiórki przybył jako pierwszy, nie było w tym nic dziwnego, bowiem kwaterę opuścił o świcie. Rozglądał się za swoim nauczycielem, a gdy tylko pojawiła się ona na jego horyzoncie uśmiechnął się szeroko. Był ubrany inaczej niż zwykle. Wyglądał niczym odmieniec, biały płaszcz, czarne rękawiczki na dłoniach, oraz plecak wypchany prawie po brzegi. Wewnątrz miał kilka bułek z porannego śniadania, trochę wody, oraz osprzęt który zakupił kilka dni temu. Przechadzał się w prawo i lewo, tam i spowrotem, z nerwów. Kiedy wreszcie Chise dołączyła do niego, przywitał się z nią.
- Chise-sensei, dobrze cię widzieć. - rzekł spokojnie, a następnie dodał - Ruszamy?
Jeżeli ta potwierdziła bez zbędnego oczekiwania ruszył w strone strażnika na bramie, a tam przedstawił się pełnym imieniem, nazwiskiem, ranga, a po przedstawieniu się jego dłoń powędrowała do kieszeni by wyjąć przepustkę. Okazał, ją, a następnie zaczekał na Chise, gdy ta była gotowa, ruszył za nią bowiem sam nie do końca znał drogę toteż głupio byłoby przewodzić, po za tym nie miał pewności czy po drodze nie zachacza o wioskę uchiha. Kto wie jakie Chise miała plany wobec tej podróży.
Chętnie poprowadzę misję C/D!

Prowadzone misje:

Głos Hirokiego :3
Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8000]Dialog[/color]
Avatar użytkownika

Hiroki
 
Posty: 162
Dołączył(a): 28 mar 2019, o 23:30
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne włosy, średniego wzrostu, ubrany w czarne ubranie, skryte pod białym płaszczem. Na szyi komin, kaptur na plecach.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie
Kabura na lewym udzie
Torba na biodrze
Plecak
Płaszcz
Rękawiczki
Komin na szyi
Link do KP: viewtopic.php?p=117788#p117788
GG: 7689869
Multikonta:

Re: Brama

Postprzez Chise » 29 lip 2019, o 21:07

Po zakończonych przygotowaniach i zakupach nie pozostała jej jeszcze tylko jedna rzecz do zrobienia nim będzie mogła iść pod bramę, gdzie umówiła się z Hiroki. Musiała mianowicie iść do zbrojmistrza i zdać mu swoją zbroję, a robiła to z bólem serca. Rozkaz to był jednak rozkaz, nie mogła tego ominąć.. Choć w pewnym momencie kusiło ją by próbować zbroję przemycić, w zwoju albo czymś, ale zdecydowała się nie kombinować. Skrzywiona oddała mu swoją zbroję, on zapisał jej karteczkę, którą schowała do kieszeni.
Szybkim krokiem ruszyła w stronę bramy, czując się bez tej zbroi dziwnie nago. Mimo wszystko nie mogli dłużej zwlekać, czas naglił. Pomachała z daleka Hirokiemu.
- Hiroki, dzień dobry - powiedziała mu, starając się odgonić od siebie irytację - Mam nadzieję, że pożytecznie spędziłeś czas. Mam coś dla ciebie - powiedziała bezpośrednio, sięgając do torby i przekazując mu małe zawiniątko - Mam identyczne - dodała, pokazując swoje przedramię - Podarowałam taki także mojemu przyjacielowi. Mam nadzieję, że ci się przyda - skończyła.
Po przekazaniu podarku mogli ruszyć w drodze. W jej trakcie będą mieli czas wszystko obgadać. Przed tym jednak założyła na twarz maskę.


/zt x 2
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Poprzednia strona

Powrót do Shi no gēto

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość