Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWO/KOŃCOWA EVENTU]

Obszary obejmujące Mur odgradzający nieznane terytoria od prowincji shinobi, oraz zamek Shi no Getō, siedzibę główną oddziałów chroniących całość.

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Exodia » 21 wrz 2017, o 22:01



Członkowie poszczególnych oddziałów mieli troszkę czasu na zapoznanie się ze sobą nawzajem, porozmawianie i wymienienie żarcików. Takie zachowania można było zauważyć szczególnie wśród zwykłych wojowników, ale także wśród Shinobich. Jedni wygłaszali historie o swoim życiu, inni wymieniali się informacjami o umiejętnościach, a część nawet myślała jaką przyjąć strategię. Jakkolwiek bezsensowne to się mogło wydawać, przecież założeniem było iż większość z nich nie przeżyje tego najazdu. Chętniej jednak walczy się mając u boku kogoś kogo chociaż trochę się zna, a podniesienie morale było kluczową sprawą, szczególnie jeśli przeciwnicy mieli dostęp do ogromnego węża, na którego trzeba było przygotować odpowiednią strategię. Jakkolwiek miało się to skończyć? Zdecydowanie kluczową rolę będą musieli grać Shinobi, bo zwyczajni mężczyźni uzbrojeni w miecze i strzały raczej nie będą problemem dla ogromnego jadowitego gada. Dla niektórych znalezienie metody na wydajną i sprawną komunikację było znakomitą wiadomością, jeszcze bardziej poprawiającą nastroje w obozie. Rozchodzący sie wojownicy mogli zobaczyć wchodzące na plac oddziały wojsk, z różnych prowincji. Ogromna ilość symboli i różnorodność rynsztunku sprawiały że łatwo było rozróżnić ich od siebie, ale rozpoznanie symboli klanów było możliwe tylko dla tych obdarzonych odpowiednią wiedzą. Aczkolwiek zdecydowana większość mogła zobaczyć żołnierzy z symbolami klanu Inuzuka, które prawie wszyscy rozpoznawali. Charakterystyczne czerwone "kły" mówiły same za siebie. Tłum najemników został zastąpiony przez tłum regularnych żołnierzy. Ich ilość była mniej więcej podobna, co dawało informacje o przybliżonej sile armii broniącej Muru. Jeszcze przed odejściem Masaru zaczepił dowódcę pytając się o jego umiejętności. Ten, właściciel pokaźnej łysiny i potężnej brody zaplątanej w niezliczone warkocze, odpowiedział:
- Dowódcy, jak sama nazwa wskazuje, mają za zadanie dowodzić swoim oddziałem. Dowództwo zajmie miejsce na szczycie Muru i stamtąd będzie wydawać polecenia. Ci którzy będą mogli wspomogą armie swoimi możliwościami, ja jednak jako szermierz nie mam możliwości jednoczesnej obserwacji pola walki i brania w niej czynnego udziału. Coś jeszcze? - jego odpowiedź była całkiem rzeczowa i dawała Masaru informację których potrzebował. Jeśli nie miał niczego innego do dodania,
to dowódca odwrócił się do namiotu i wszedł do niego. Jako że proces dojścia dużej części obozu w jedno miejsce trochę zajęło, to najemnicy mieli nieco czasu. Przykładowo szukając posiłku w specjalnie do tego przygotowanym namiocie, na rozmowach... Cokolwiek mogą robić wojownicy przed wielką wojną, która może zetrzeć ich życie na kawałeczki.


20 minut później w powietrzu rozległ się kolejny dźwięk. Inny od rogów, dość nieregularny. Bicie kilkuanstu gongów,.
Chaotyczne i szybkie, cały obóz wypełniła kakofonia uderzania ogromnymi kijami o metalowe dyski. Co to mogło znaczyć? Odpowiedź była tylko jedna. Dla tych którzy nie słuchali bądź przyszli później niż było to planowane, dodatkowo w powietrzu rozległy się krzyki członków Shinsengumi:

- ATAK! ATAKUJĄ! PRZED MUR, SZYBKO! - czy można to było nazwać krzykiem paniki? Zdecydowanie nie, to były krzyki ludzi gotowych do walki. Do obrony tego, co uważali za warte ryzyka. Obóz opustoszał praktycznie w moment, od czasu do czasu grupy ludzi mogły usłyszeć telepatyczne poganiania, w których brał również udział znajomy Yamanaka:
- ZAPIERDALAĆ PRZED MUR! RAZ RAZ RAZ! JAKBY WAS GONIŁA WŚCIEKŁA BABA Z NOŻEM, NO JUŻ! RAZ RAZ! - najwidoczniej poganiania i atmosfera podziałały wzorowo wręcz, bowiem ludzie pędzili. Samuraiowie, ludzie z Shinsengumi, najemnicy i żołnierze regularni. Nie tak dawno temu organizacja została dopięta na ostatni guzik, może nawet nie, a już dano sygnał. Biorąc pod uwagę że nie tak dawno został przywołany ogromny wąż, to atak był jedynie kwestią czasu. Wszyscy obecni w obozie musieli w przeciągu kilku minut stawić się po drugiej stronie, czy to przechodząc przez bramę czy też wchodząc po Murze. Jaki sens byłby w organizacji i mobilizowaniu klanów, skoro nie mieliby zamiaru współpracować?




Nie mieli przed sobą wcale łatwego zadania. Z pozoru takiego grupy, jak ta, ładowały się w tarapaty szybciej, niż można było się tego spodziewać. Owszem, mieli tę przewagę, iż posiadali kilku sensorów. A to przecież nie było wszystko, bo możliwość widzenia na spore odległości była dodatkowym, sporym atutem, który Sowa zamierzała wykorzystać. Rzecz jasna w ramach rozsądku, bo jakoś nie chciała mieć Hisui na sumieniu, gdyby ta padła jej nieprzytomna z wyczerpania w połowie akcji. Raczej w takie zabawy członkini klanu Uchiha nie preferowała się bawić. To byłaby przykra niespodzianka.
Część oficjalną mieli za sobą, nadszedł czas by przejść od paplaniny do działania. Chociaż i to pierwsze jeszcze miało się przydać. W końcu mieli wejść na tereny całkowicie im nieznane, co owszem, również i Sowę napawało jakąś dziką ekscytacją. Gdyby wolała bardziej statyczne życie i brak niebezpieczeństw, nie byłaby tym, kim się stała. A znajdowała się w miejscu, w którym zbyt wielu śmiałków nie chciałoby przebywać. Nie licząc tych ochotników, którzy właśnie tworzyli z nią zespół i najwidoczniej, a przynajmniej ona miała taką nadzieję, nie bali się śmierci. To było akurat bardzo dobre, bo strach zbyt często potrafił sparaliżować, przez co niektórzy sami pchali się w objęcia śmierci.
Gdy tylko kobieta weszła na mur, a reszta za nią, rozejrzała się powoli, oczekując za chwilę jak największej ilości informacji, jakie tylko ktokolwiek mógł tu zdobyć. Okazało się, że przodowniczką badania terenu miała być Hisui, która zapisała wszystko to, co jej oczy mogły zauważyć. Zadziwiające, doprawy. Przez chwilę Sowę nawet nie szokowało to, co ich tam potencjalnie czekać, a to, z jaką łatwością można dojrzeć rzeczy, które znajdują się naprawdę daleko. I czy to było wszystko, na co było stać tę młodą pannę? Tego nie mogła być pewna, ale któż wie, może się przekona z czasem. Teraz jednak już naprawdę musiała skupić się na tym, co zostało jej przekazane. Gigantyczny wąż, który miał nawet swoich pasażerów. I banda dzikusów, tego nie można się było nie spodziewać. Jednakże nie można było również ich nie docenić. Licho wie, co oni potrafią i dopóki jej grupa nie musi wplątywać się w walki, to na pewno nie będzie tego robić. Zwłaszcza, że Hisui dojrzała bezpieczną drogę, którą mogliby się poruszać.
- Zaufanie jest dość ulotne, ale życie również, jeśli ktoś się o to chociaż trochę postara. – pierwsze słowa skierowała do Takeshiego, który rekomendował umiejętności swojej towarzyszki. Absolutnie nie chodziło o to, że je neguje. Jednakże życie wielu osobom dało po dupie, nawet samemu sobie nie można było do końca ufać, bo nikt nie znał siebie na wylot. Nie tak, by móc w stu procentach zapewnić jak się zachowa w każdej sytuacji. To było niemożliwe. Jednak ona, jako dowódczyni tej grupy, już musiała oddać każdemu członkowi dozę swojego zaufania, bo inaczej do niczego by nie doszli. Nie oznaczało to jednak, że dawała się całkowicie omamić.
- Hisui zostajesz ze mną, co jakiś czas będę musiała cię poprosić o przebadanie terenu, zważając na zasięg, jaki posiadasz. Jednak jak mówię, co jakiś czas, żebyś nie zmarnowała chakry. I ty tuż za nami. – kobieta zaczęła zarządzać, zachowując przy sobie „oczy” grupy, jak i jej towarzysza, Takeshiego. Pozostawiła również Ren, młodą sensorkę, która od samego początku trzymała się blisko niej. – Kyoushi oraz Kisho, będziecie obstawiać tyły. Raczej się domyślacie, co macie robić. – ta dwójka jakoś zdawała się być według niej dobrym duetem. Może oni jeszcze o tym nie wiedzą, ale na pewno będą mieli okazję się przekonać. Poza tym, Kisho potrafił wyczuć każdą formę życia, więc nie widziała innego wyjścia, jak zaproponować mu takie stanowisko, zwłaszcza, że Hisui była z przodu. – A pozostali, Toshio i kopia, Rakan, Kenjirou i Juuzou, środek i boki są wasze. Bądźcie wszyscy czujni, chcę wiedzieć o wszystkim, co was tylko zaniepokoi. Zrozumiano? – zapytała jeszcze dla pewności, patrząc na każdego z kolei. Nie chciała by też zbytnio się rozdzielali na tym etapie, by nie przygnać jakiegoś nieszczęścia przy okazji. Raczej żadne z nich nie chciało się mierzyć w tym gigantycznym wężem. Szczerze wątpiła by ktokolwiek z jej ekipy miał podobnego asa w rękawie. Swoją drogą… jak te dzikusy to zrobiły, że jeszcze go ujeżdżają? Różne były formy panowania nad takim potworem, ale czyżby po drugiej stronie muru byli aż tak dobrze wyszkoleni?

Kiedy w końcu grupa dotarła na odpowiednie miejsce, nie pozostało już nic innego, jak opuścić nieco zdezelowany w niektórych miejscach mur i ruszyć ścieżką, którą wskazała im Hisui, a która miała zapewnić im bezpieczeństwo. Z dala od wojennych zawieruch i konfrontacji, gdzie groźba śmierci czaiła się w każdym miejscu.


Po tych postach obydwie grupy zostaną przeniesione do nowych lokacji.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 805
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Seinaru » 22 wrz 2017, o 07:28

Wow... Shijima pokazał pazurki... Kei na chwilę odwrócił w jego stronę głowę, słysząc odpowiedź bruneta na powitanie dziewczyny. To było niespodziewane. I całkiem nieuprzejme. Może to zdenerwowanie brało już górę nad opanowaniem i koncentracją przed bitwą? A może to właśnie była dobra droga? Samuraj sam nie wiedział już co o tym sądzić, zwłaszcza że Yamiyo nieco spokorniała. Keia zaskakiwały w tej rozmowie każde kolejne słowa. Uścisnął rękę rudej. Skoro próbowała naprawić błąd i zacząć od początku, to Seinaru nie miał z tym żadnego problemu. Poza tym przeprosiła, a samuraj nie należał do ludzi, którzy długo chowają urazę. Tym bardziej, że przecież nie było to nic poważnego.
- Nic się nie stało. Teraz już miło mi... - Uśmiechnął się nawet lekko. Dalej jednak znowu było gorzej, bo kunoichi zaczęła opowiadać... nawet trudno było to nazwać. Jakieś makabryczne wspomnienia, wystrzelone ot tak z jej ust były naprawdę piorunujące. Jej ciało nosiło na sobie kilka blizn, to fakt, jednak w życiu nie pomyślałby, że ich powodem są traumatyczne, okrutne przeżycia. Seinaru do tego wyznania podszedł z dużą rezerwą, chociaż nie potrafił znaleźć sensownego powodu, dla którego dziewczyna chciałaby okłamać dopiero co poznanych ludzi, których tak naprawdę zesłał jej los, a nie wolna wola. Mówiła o swoim Mistrzu, splotła to wszystko z treningami, okrucieństwem, bólem, płaczem i cierpieniem. Dlaczego więc wciąż przy nim trwała? W tym świecie zapewne nie był jeszcze zdiagnozowany syndrom sztokholmski, jednak Keiowi przyszło do głowy, że Yamiyo może być w podobnym stanie. Tym bardziej, że z jej słów nie wynikała chęć ucieczki od przeszłości. Raczej... oznajmiała im to? Chwaliła się? Tłumaczyła? Trudno było rozgryźć motywację młodej kobiety dzielenia się intymnymi faktami ze swojego życia, które większość ludzi zapewne wolałaby zachować dla siebie. Samuraj ponownie spojrzał w oczy Shijimy. Starał się wyczytać z nich emocje chłopaka, aby być z nim solidarny. Odpowiedział jednak młodej.
- Nie znam takiego uczucia. - Odparł krótko i nieco się zamyślił. Chciał coś dodać, lecz nie do końca wiedział jak to wyrazić, aby być dobrze zrozumianym.
- Każdy nosi w sobie demona. Mamy wybór - poddać się albo z nim walczyć. - Nie chciał jej oceniać. U niektórych sytuacja z demonami była bardziej skomplikowana. Ten sam demon sprawia im ból, lecz jego brak odbierał sens życia. Kei zdawał sobie z tego sprawę, dlatego powiedział tylko to, co mógł stwierdzić ze swojego doświadczenia.
- Czasem żeby walczyć potrzebujesz armii... - Tak jak tutaj, przy Murze, gdzie kolejne oddziały gotowały się do walki.
- ...a czasem wystarczy po prostu... ktoś... - Nie spojrzał na Shijimę, jednak ich rozmowa na początku wizyty w obozie była dla bruneta na tyle ważna, że dopiero teraz zaczął doceniać jej znaczenie. Seinaru był pośrednio winny śmierci jego brata, a jednak wciąż stali obok siebie ramię w ramię. To była właśnie definicja i żywy przykład tego "ktosia".
- Nie wymagam od Ciebie niczego. - Odpowiedział na jej propozycję układu, jednocześnie na niego przystając. Zdawkowa, kilkudziesięciominutowa znajomość to była zdecydowanie za mało, aby powierzyć cokolwiek komukolwiek. Lepiej było polegać na sobie, choć i tak w ogniu bitwy będą przyjmować każdą pomoc.
Dalej nastąpiła krótka prezentacja Yamiyo, która była co prawda istotna, jednak Seinaru ograniczył się w większości do słuchania. Nie za bardzo widział sens w zgadywaniu poziomu i ilości przeciwników, bo nikt z jego grupy nie miał co do tego żadnych przesłanek... no może za wyjątkiem czerwonookiego Shi. Musiał jednak przyznać, że idea walki kukiełkami nieco go zaintrygowała. Nigdy nie widział w akcji niczego w tym stylu.
W końcu rozbrzmiały gongi, podniósł się rumor i krzyki nawołujące na pozycje. Wyglądało na to, że gong był uniwersalnym sygnałem do bitwy, zarówno w ringu jak i na wojnie. Kei chwycił swój kij i zdjął z siebie płaszcz, aby odłożyć go gdzieś przy namiocie, gdzie mógłby później po niego wrócić. Obok położył swoją torbę, jednak wcześniej wyjął z niej rysunek Shijimy i włożył go sobie do kieszeni.
- To chyba już. - Powiedział do swoich towarzyszy i ruszył przodem na drugą stronę muru, dopasowując się do formowanej tam linii obrony. Słuchał rozkazów dowódców i zajął miejsce przewidziane dla niego, Shijimy oraz Yamiyo. Chyba nie będą ich teraz rozdzielać? Wtedy bez sensu byłoby w ogóle łączenie ich w te trzyosobowe grupki. Irytował go jednak ten wszędobylski głos w jego głowie, który niepotrzebnie ekscytował, zaburzał myśli i przeszkadzał w koncentracji. Miał jednak nadzieję, że szybko się do niego przyzwyczai.
- Trzymajmy się razem, będziemy mieli wtedy największe szanse. - Oznajmił im na koniec i czekał na następny ruch wojsk lub przeciwników.

EDIT: staty, techniki...
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 23 wrz 2017, o 12:08 przez Seinaru, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 568
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: brak

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Shijima » 22 wrz 2017, o 10:28

Tak, tak, niemiłe - zły, zły chłopiec! Ale słowa nie przepadał nie były chyba zbyt trafne. Niby można z góry nie lubić osoby, którą się zobaczyło po raz pierwszy, ale byli na wojnie, stres, zmęczenie - nie wiedział, ile czasu ta dziewczyna tutaj siedziała, może dłużej? Może już walczyła? Właśnie, dziewczyna, bo koniec końców przypominała mu bardziej dziewczynkę, przynajmniej po swoich wypowiedziach, niż dojrzałą kobietę - a i jej wygląd był na tyle dziewczęcy, że można było spokojnie oskarżyć ją o bycie nastką. Lepiej dla niej, może wolniej będzie się starzeć. Napisałam, że nie przepada nie jest za trafne, tylko w takim razie co jest? Po pierwszych słowach poczuł do niej tylko niechęć i obrzydzenie na tyle silne, że od razu postanowił postawić Yamiyo pod ścianą bez słodkich słówek i jakiegokolwiek innego pierdu-pierdu - hueh, kto wie, może kozaczył tylko dlatego, że miał przy sobie Seinaru, a to było zawsze plus milion do pewności siebie.
Nie żeby spodziewał się jakiejś zmiany, ale proszę bardzo - zimne wiadro wody wylane na głowę zdziałało wręcz cuda.
Wyciągnął dłoń w kierunku płci pięknej, by ją uścisnąć - te przeprosiny lekko go zaskoczyły, jak zostało wspomniane - nie spodziewał się większej refleksji, czy też nie chciał się spodziewać - jakby na to nie patrzeć poświęcił kobiecie naprawdę bardzo niewiele uwagi, gdyby to fizycznie zobrazować chyba byłoby widać wielką ścianę postawioną między nimi, dzięki której Shijima stawał się na nią całkowicie ślepy i migało na niej tylko żółtymi literkami wielkie "nope, nope, nope!". Wyczuł na sobie spojrzenie Seinaru, ale nie chciał na nie odpowiadać - w końcu wiedział, że teoretycznie również powinien ją przeprosić, ale wcale nie czuł, że chciał - a skoro nie chciał to czy w ogóle był sens? W imię kurtuazji, dobrego wychowania? Żeby przeprosić musiałaby jeszcze sprawić, że zmieni o niej zdanie - nie żeby było ono mocno wyrobione, to proste przepraszam już samo w sobie zrobiło na nim bardzo dobre wrażenie i nieco zmiękczyło. Zachowywał się aktualnie jak egoista pierwszego sortu. Tylko ja, ja, ja, moja odczucia, moje myśli, mój mały, skurczony świat, od którego wymagali, by rozciągnął się teraz na całe pole bitwy - i jak na przekór kurczył się coraz bardziej. Porzucił fałszywy, aktorski uśmiech na rzecz niczego.
Nie chciał tego słuchać.
Nie chciał też wywlekać swoich własnych demonów na wierzch. Nie chciał i nie zamierzał - nie chciał tego robić nawet przed Seinaru, chowając swoje życie w puszeczce Pandory, a co dopiero przed nią.
Stała przed nim naprawdę teraz dziewczynka, która obdzierała samą siebie z tajemnic - ze skruchą, z pokorą, czując, że postąpiła źle - że negatywne słowa na tyle mocno przecięły jej świat, że chciała naprostować samą siebie w ich oczach, wytłumaczyć się - a może to tylko poczucie obowiązku, że skoro są w drużynie, to muszą się szanować chociaż minimalnie? Złapała jego uwagę, to już było coś - jakby na to nie patrzeć rzeczywiście przyjdzie im stać na grząskim gruncie, gdzie od współpracy ze sobą może zależeć przetrwanie.
Milczał.
Jej smutek, rozterka, ciągnięcie do kogoś, kto ją krzywdził - czy wszystko tutaj zmówiło się jakoś, żeby kopnąć Mokurena w cztery litery i zamknąć w jego ciemnym pokoiku z jednym okienkiem, do którego nie wpadało nawet światło dnia? Pewnie dlatego, że w tym świecie za oknem panowała chwilowo noc - całkowita ciemność rozpraszana była tylko paroma promieniami nieśmiało wychylającymi się zza szyby, zza tych krat. Nie pozostawało nic innego jak chować głowę w ramionach, którymi oplatało się nogi i tkwiąc pod ścianą... nie czekać już na nic.
Dziwne. Powinien mieć dla niej jakieś dobre słowo. Cokolwiek. Wszystkie one zostały wyczerpane ostatkami sił, resztki dobroci, chwilowo całkowicie wyeksplorowane, tkwiły w tym, co powiedział Seinaru. Na nic więcej nie było go teraz stać. Tym nie mniej z całą pewnością, rozmiękczony, spoglądał na nią inaczej. Łagodniej. Normalnie, nie z tym dystansem i ścianą, o którą można się było obijać.
Czasem wystarczy tylko... ktoś. Mokuren naprawdę nie miał pojęcia, jakim czarem władał Seinaru, że potrafił dotrzeć do niego nawet jak się okopywał wilczymi dołami, stawiał pięćdziesiąt murów i rozkładał jeszcze pole minowe. Seinaru nawet się przed tym wszystkim nie zatrzymywał, nawet nie rozglądał na boki - ot przelatywał sobie nad tym wszystkim i pacał swoim kijaszkiem w łeb - czasami mocniej, czasami lżej. Lekko jak teraz. Uderzenia nie bolały (nie licząc tamtego na Teiz prosto w plery, oj za to jeszcze się odwdzięczy przypalając mu tyłek). Pacnięcia sprawiały, że unosił twarz i czuł pocałunek ciepła na swoich policzkach, słodkie błogosławieństwo, które pozwalało mu lekko odetchnąć, wprawiając we wrażenie, że do tego momentu nie oddychał chyba wcale.
- Przepraszam za moje szorstkie słowa. - Najgorsze było to, że Shijima wcale nie wyglądał, jakby było mu przykro, ale zdawał sobie z tego sprawę, dlatego żeby nie wypadło to tak źle zdobył się na kolejny uśmiech - ten już nie wyglądał szorstko i niedostępnie, ten już wypadał serio-serio miło. Dla Yamiyo był to uśmiech szczery, a w oczach Seinaru? Chyba nie. Chyba jedynie prawdziwe było lekkie zdziwienie, kiedy jego czerwone oczy utknęły na sylwetce Yamiyo. - Yamiyo, zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś w ciąży? - Wow, no to dopiero było... złe? Kobieta w ciąży na polu walki? Lekkie zdziwienie szybko przerodziło się w... szok, albo coś w tym rodzaju. Wiedziała? Mogła nie wiedzieć... nowe życie w jej łonie nie było jeszcze zbyt silne, malutkie, dopiero kreowane w bezpiecznym brzuchu matki.
Nie było wiele więcej do powiedzenia bo rozległ się szum nawoływania do pełnej gotowości.
Odłożył płaszcz na bok i ruszył ze swoją drużyną we wskazane miejsce, zajmując ustaloną pozycję i wpatrując się czerwonymi ślepiami w pole bitwy - nie dostrzegał jeszcze żywej duszy, ale na pewno mieli innych sensorów, o wiele zdolniejszych, którzy byli w stanie wcześniej wykryć zagrożenie. Obcy głos w głowie ciągle był jak dzwon, nieproszony gość, który nie nauczył się nawet pukać do drzwi. Najlepiej jak najszybciej się doń przyzwyczaić.
Oto więc są te demony, z którymi można było walczyć - ludzkie życia, czy stworzenia - nie ważne, krew była krwią i urzeczywistniona w żywych formach robiła to, co przekleństwo posiadania mocy w dłoniach robiło najlepiej - sprawiała, że te demony materialne zamieniały się w te duchowe i uczepiały namolnie kostek. Nie chciały puścić.
Spoglądał na Seinaru. Tak kątem oka, tak... no, wiecie, jak widzi się na 360 stopni wokół siebie i można skupiać spojrzenie niemal na wszystkim to jakoś tak... no trochę creepy niby, nie? Gapisz się na wszystko na raz. Dziwne uczucie. Błękitna energia w jego ciele, płonąca siłą - jasny płomyk, do którego mógłby przylgnąć i... czekać. Nie wiem na co, on też nie wiedział - wiedział natomiast, że mógłby trwać wtedy w bezruchu na całą wieczność - szepnąć to, co niemal wyszeptał na Teiz. Tylko chyba nie warto, skoro za tą cudowną chwilą czaiło się zagrożenie bycia zabranym prosto do Piekła, co..? Zaraz przecież i tak się w tym piekle znajdą.
Co za różnica...

Użyta technika:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 670
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Toshio » 22 wrz 2017, o 14:59

Rozwiewający włosy wiatr napływał ze wszystkich stron i podkręcał jedynie zapał młodego Toshio do działania. Z chęcią znalazłby się już po drugiej stronie. Nie ze względu na obawę przed wysokością, a sprawdzenie, przed czym musiały bać się całe krainy. Siła tak potężna, jak demon z piekła rodem, wręcz przepalająca kamień. Brawura chłopaka nie była na tyle przesadna, żeby nie wyobrazić sobie, co stanie się, gdyby przyszło mu się zmierzyć z ów płomieniami. Nic sympatycznego, a raczej dość oczywisty widok. Niczym zapałka wrzucona do wiaderka z wodą. Bez szans. Nie zniechęcał się, gdyż jeszcze nie widział, jak to jest. Na szczęście ekspedycja miała jedynie doprowadzić do zebrania informacji. Jak miało się to odbyć? Podejrzewał, że na odszukaniu bestii. Zanim do tego dojdzie przebędą spory teren, a na nim wroga, który również może posiadać cenne wskazówki. Przesłuchanie tubylców w celu odkrycia, czy są w stanie okiełznać potwora na wolności stanowiła nie lada wyzwanie. To jak pchanie się do jaskini lwa. Oby byli na coś takiego gotowi.
Jak dotąd Senju mógł być pewny swojej dowódczyni. Nawet bez odpowiedniej wiedzy dało się wyczuć prezencję silnego wojownika. Choćby przez chwilę i z braku własnej pewności. niezmiernie cieszył się z współpracy. A tuż po rozdzieleniu obowiązków przyszło mu wyprostować się niczym do żołnierskiego salutu. Nie zamierzał być poważny ani ambitny. Reszta grupy zdawała się wyluzowana i pewna siebie. Ciekawe, jak długo i komu przyjdzie pierwszemu się potknąć. Nie chciał zło wróżyć, ale chodziło mu jedynie o wsparcie. Pilnowanie najwrażliwszych miejsc i luk w formacji. Wraz z oddelegowaniem czynności zapamiętał położenie całej drużyny. Na czele z Rokuro-sama stał solidny fundament w postaci rybiego koleżki. Jego specyficzna postura i sposób walki był odpowiedni na pierwszą linię. Nie wiedział jedynie o co mogło chodzić z zabezpieczeniem tyłów przez wyznaczoną do tego dwójkę. Być może mieli największe szanse na zauważenie i odparcie pościgu za nimi. Taka opcja zawsze istniała. Z racji, iż pozostali stanowili jedynie siłę roboczą bez większych umiejętności sensorycznych, to znaleźli się w centrum. Trudno przewidzieć, czy to z nimi przyjdzie mu współpracować bliżej. Juuzou, Rakan i Kenjirou - wydawali się cichymi typami, którzy odpuszczali sobie relacje. Nie mógł im tego nakazać. Takie charaktery zazwyczaj wolały spożytkować energię na walkę, w skupieniu wykonać swoje. Z drugiej strony byli w drugiej linii i przede wszystkim musieli reagować na to, co postanowi Sowa w oparciu o wzrok Hyuugi. Dla młodego Senju wyglądało to na świetny układ. Chciał go już przetestować.
- Czwórka z przodu, pięciu w środku i dwoje z tyłu. Brzmi ciekawie. Może skoro jesteśmy pomiędzy nimi, to podzielmy się na trzech z przodu i dwóch z tyłu? - odezwał się mimowolnie i wskazał siebie, jako tego podwójnego. Nie zamierzał liczyć, że ktokolwiek zainteresuje się tematem podziału ról. Sam nie wiedział, gdzie dokładnie chciał się znaleźć. Czy po bokach, jako że stanowił dwuosobową postać, czy z tyłu dla wsparcia dwójki, która będzie zamierzała pilnować flanek. Gdyby stworzyli coś na wzór pentagonu, byliby zwartą grupą uderzeniową.
W trakcie, gdy drużyna zmierzała przez mur do właściwego miejsca wyruszenia zorganizował się z klonem. Wymienił z nim uwagi, które najbardziej od niego wymaga. Jako, że odziedziczył te same poczucie dobrej woli, doświadczenia i chęci pomagania wszystko wystarczyło doprawić upewnieniu się, co do własnych pomysłów. Przekazał też Mokubunshin parę przedmiotów, które z racji swej rzadkiej specyfiki nie duplikują się wraz z jego powstaniem. Odebrał również pewną część jego zapasów. Dzięki temu będzie mógł częściej miotać pociskami, tam gdzie to będzie w danej chwili niezbędne.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 22 wrz 2017, o 19:53 przez Toshio, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Toshio
Najlepszy Męski Charakterek
 
Posty: 358
Dołączył(a): 11 paź 2015, o 12:25
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: W jego strojach góruje szarość barw, zaś na głowie czuprynę przepasa brązowa opaska oraz sporadycznie noszony ochraniacz na czole. Średniego wzrostu wyrostek z niemal ciągłym uśmiechem na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Plecak, Torba (przy prawym pośladku); 2x kabura (na prawym udzie); 3 bumerangi (przymocowane z tyłu przy pasie), ochraniacz na czoło
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1472&p=15868#p15868
GG: 11529895
Multikonta: Saeko

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Hisui » 22 wrz 2017, o 15:58

Zauważyła kilka pochlebnych reakcji, ale starała się nie obrastać za bardzo w piórka. To był dopiero początek drogi, na tym etapie jej umiejętności były potrzebne, ale nie wątpiła, że gdy przejdzie do bezpośredniej konfrontacji to pokaże się wiele osób bardziej utalentowanych od niej. Jednak komplement Takeshiego sprawił, że uśmiechnęła się niekontrolowanie. Szturchnęła go delikatnie w bok, dając karteczkę tylko dla niego.
- A zdaje mi się, że jeszcze niedawno je krytykowałeś! Szybko zmieniasz zdanie - lekko złośliwy komentarz nie zmienił faktu, że było jej miło, że się za nią wstawił, chociaż niepotrzebnie. Sprowokował tym samym Sowę do jej wypowiedzi, a ta sprawiła, że skrzywiła usta. Chociaż, czy nie miała racji? Gdyby tylko chciała, mogłaby wprowadzić ich w pole, tym bardziej, że druga osoba z dojutsu dystansowym.. Cóż, nie wiedziała co robi, ale na pewno nie używa swoich oczek. Nie zauważyła u niego ani drygnięcia w obiegu czakry. Patrzyła na niego przez moment ze skrzywioną miną, dając mu do zrozumienia, że wie czego nie zrobił. I że nie podoba się jej to, że ona marnuje czakrę, a on nie. W sumie postępował logicznie, ale wbrew rozkazom, nie?
Wkrótce zostali rozstawieni w odpowiedni sposób. Hisui, Takeshi, Sowa i białowłosa, wszyscy szli w awangardzie, na przodzie. Logiczne, ona miała sprawdzać teren, a ona musiała czytać raporty, więc powinni być blisko. Bliskość Rybiastego była chyba ukłonem w stronę ich znajomości, a także.. Cóż, musiała przyznać, że z obecnych panów wyglądał także najbardziej solidnie. Był najwyższy, największy i chyba nawet najstarszy. Albo tak wyglądał przez to, że tak wyrósł, a może przez porównanie z chociażby Piaskowym i Kenjiro, którzy wyglądali jakby ktoś dał dzieciakom jakieś leki na szybszy wzrost? Ale nadal Hoshigaki miał całkiem sporo "naj" w tym zespole.
Razem z nimi poszła również sensorka, a reszta grupy dostała inne ustawienie. Leniuszek poszedł na tyły razem z jednym z Uchiha, pozostali mieli się ustawić po środku i na flankach. Na dodatek wszyscy, poza młodzieńcem z Senju i jej towarzyszem, zdawali się być okropnie milczący.
- Nowy miecz? Nie widziałam go wcześniej. I nie przedstawiłeś się mi jako Hoshigaki - zagaiła rozmowę kiedy ruszali już w drogę. No przecież nie będą chyba szli cały czas w ciszy, prawda? A Hisui lubiła słuchać Takeshiego i liczyła na jakąś kryjącą się za tym opowieść.
Hisui
 

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Takeshi » 22 wrz 2017, o 16:07

Ulotne zaufanie? W ich warunkach teoretycznie to musiało być podstawą, skoro mieli razem współpracować. Na ile jednak rybokage mógł ufać ludziom zebranym... z łapanki? Sam czytał ogłoszenie, sam tu przybył na zawołanie Shinsengumi, znali jakoś swoje podstawowe zdolności, ale jeden z tych zgromadzonych nawet nie raczył się przedstawić. I jak w takim składzie mieli zaufać sobie i zbadać teren poza murem? Rybolud nie widział tego w zbyt kolorowych barwach, ale musieli sobie jakoś dać radę i wrócić z tego cało. Przynajmniej siebie chciał potem zobaczyć w jednym kawałku, gdy tylko wróci do Shigashi. Ufał oczom wyłupiasatej, kilka razy pomogło mu to wyjść z dość nieprzyjemnej sytuacji, sam w sobie nie miał takiego zasięgu, nie mógł z czystym sumieniem powiedzieć co jest gdzie, a tym bardziej na takie odległości. Jak ona to robiła? Może dlatego, że nie mówiła, to jej oczy wykształciły jakiś lepszy sposób na postrzeganie tego świata? Takeshi nie wiedział, że jest cały ród posługujący się takimi umiejętnościami, nie było drugiej takiej osoby w tym jakże różnorodnym towarzystwie, więc nie było nawet jak to porównać. Sam dopisywał sobie znaczenie pewnych zjawisk, to było najprostsze wyjaśnienie. Ludzie od dawna nazywali rzeczy po swojemu, próbowali jakoś nazwać świat, którego nie potrafią zrozumieć. Nie wychodź do pracy w południe, gdy Południca panuje. Był to czas na przerwę postrzegany przez prostych ludzi, którzy wierzyli w zjawy nie mogąc wyjaśnić i zrozumieć, że to udar od słońca.
-Bo nadal jesteś wyłupiastooka, ale to nie zmienia faktu, że to przydatne i dobrze Ci to idzie - wzruszył ramionami czytając karteczkę od dziewczyny i wsłuchał się w rozkazy Sowy, bo to one były tutaj najważniejsze. Jego towarzyszka została poproszona o zbadanie terenu - rozsądna decyzja, no i jakby nie patrzeć to po prostu jej ufał. Zdziwiło go jednak to, że Sowa wyznaczyła także jego do pozostania z pierwszej linii. Przekrzywił nieco głowę i ściągnął brwi spoglądając na dowódczyni. Nie za bardzo mu się podobała ta decyzja - tym samym był wystawiony jak mięso armatnie i chyba takie miał zadanie. Bronić głównego sensora. No to się porobiło! Wyłupiasta stała się jakimś VIPem w tym towarzystwie, do towarzystwa miała Sowę i ogromnego śledzia. Przynajmniej we wnętrzu był śledziem, na zewnątrz bardziej przypominał rekina przez te zęby i skrzętnie skryte skrzela. Miała z nimi jeszcze trzymać się jedna dziewczyna - jeden rybokage otoczony przez aż trzy? No to reszta będzie zazdrosna.
-Ta jes! - odpowiedział dowódczyni i zobaczył jak reszta ludzi ustawia się na swoich miejscach wyznaczonych przez Sowę - bo tak pewnie zrobią. Co do bycia czujnym, to Takeshi był tutaj spokojny, bo mając obok siebie dwójkę sensorów pewnie wypatrzą najpierw niebezpieczeństwo. Mimo tego wolał rozglądać się po terenie, bo może ktoś ukryje swoją pozycję nawet przed nimi? Jeszcze pojawi się jakiś kolejny oddział ujeżdżaczy wężów - może to takie formacje, które tworzyli za murem? Miał nadzieję, że nie, bo jeszcze jego szczep się tym zainspiruje i utworzy morskie formacje ryboludów wojujących na ogromnych śledziach. Kto by takie coś wziął na poważnie? Co innego takie węże, które jeszcze mogły być jadowite.
-Tylko wiesz... nie prowadź nas za blisko do tych węży. Ja wiem że wydają się fajne, ale nie będą fajne dla nas przy bliższym spotkaniu - zapatrywał się na okolicę wyszukując wzrokiem tego ogromnego węża - widzieli go już? Może jeszcze nie? Odległość, na którą dziewczę widziało była całkiem sporawa więc ciężko było jednoznacznie to stwierdzić. Co jakiś czas spoglądał na resztę drużyny ustawioną w szyku - powtarzał głównie ich imiona i to co potrafią. Przynajmniej z tego co powiedzieli, bo może kryli jeszcze jakieś inne zdolności? Najbardziej ciekaw był Pinokia i jego identycznego kolegi. Jego propozycja podzielenia środka na mniejsze grupki nie brzmiała źle, może taka formacje będzie lepsza? Nie dotyczyło go to bezpośrednio, nie odnosił się więc do niej tylko szedł pomiędzy paniami.
-Bo to ciekawa historia jest. W sumie to mało kto o tym wiedział - sam wyglądam jak Ci, co zamieniają się w wodę. Ostatnio byłem u lidera mojego rodu i stwierdziłem że hej! fajnie byłoby dołączyć do swoich, nauczyć się trochę od nich. Dostałem własne cztery kąty i to ot tak! Chyba było warto. - pokiwał głową zadowolony i szedł dalej koło białogłowej nie tylko dlatego, że taką miał wyznaczoną pozycję, ale także bo lubił. Mówił trochę ciszej, nie każdy musiał się temu przysłuchiwać, ale też nie krył się za nad to bo to po prostu nie pasowało do jego charakteru. Lubił być głośny, lubił jak ludzie reagowali na jego rekinie zębiska.
-W sumie to nigdy mi nie zdradziłaś nic poza Hisui. To jak to z Tobą? - dodał po chwili przerwy, cicho, podobnie jak wcześniej.

Spoiler: pokaż
Statystyki i dziedziny

SIŁA 65
WYTRZYMAŁOŚĆ 50
SZYBKOŚĆ 50
PERCEPCJA 50
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1

KONTROLA CHAKRY Ranga S
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 105% (5% z wytrzymałości 0% poprzez klan)

STYLE WALKI 1 (dziedzina D)
Chanbara A
IRYoJUTSU Ranga D
SUITON Ranga B


Spoiler: pokaż
Ekwipunek
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
-Wakizashi (przypięte za plecami)
-Miecz obosieczny - z lewej strony
-Tachi - z prawej strony
-Kabura na broń
-Torba
-Plecak
-Rękawice
-Płaszcz
-Zbroja
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Shuriken: 8 - w kaburze na broń
Kunai: 8 - w kaburze na broń
Makibishi 60szt.
Sztylet - schowany w rękawicy
Wybuchowa notka 5 sztuk
Granat dymny 5 sztuk
Bombka Świetlna 4 sztuk - w KP jest 5, ale nie odliczyłem jeszcze jednej z ostatniej misji
Pilnik 5 sztuk
Pigułka z krwią 2 sztuki
Bandaże 10 metrów - metr obwiązany na twarzy i torsie, po pół metra na rękach (od dłoni w górę)
Takeshi
 

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Masaru Yoshida » 22 wrz 2017, o 20:44

Masaru po otrzymaniu odpowiedzi od dowódcy lekko się zdziwił. W sumie nie zrozumiał go. Skoro nie może dowodzić i nie może walczyć to znaczy że do dupy taki dowódca. Serio, skoro był kimś ważnym, albo chociaż średnio ważnym to powinien ruszyć dupsko na dół do armii. Bo to znaczyło że coś umiał. Na kij im dowódca który stoi na murze i dowodzi. Skoro na tym durnym murku jest masa innych dowódców. Wiedział że są pionkami, ale nawet pionki potrzebują wsparcia silniejszych figur. Jak pionki zginą bez wsparcia figur, to one same też zginą. Medycy bliżej frontu niż dowódca szermierz. Super. Zajebiście po prostu. To brzmi jak nie śmieszny żart. Kuglarz obrócił się oceniając jak szybko dałby radę dać nogę z pola walki. Życia to on nie postawi na szalę z tak słabo zorganizowaną armią. Niby to dzicy idą, ale ci dzicy zaraz okażą się bardziej cywilizowani niż oni sami. Zabrzmiał dźwięk do walki. Wkurzający głos w głowie go poganiał jak bydle. Gdyby nie Yamiyo to serio by uciekł już dawno. Ale obiecał też komuś jeszcze że będzie rozlewał krew. Do tego kasy potrzebował mocno. Więc nie ma wyjścia i pora stać twardo na udeptanej ziemi. Ominął armię wbiegając na mur, skumulował czakrę w stopach i przebiegł się około 10m nad głowami tłoczących się. Nie widział wcześniej nikogo z klanu kuglarzy co troszkę go zmartwiło ponieważ zebrałby się liczne grupy shinobich, ale od niego nikt. Szkoda, będzie musiał walczyć jak najemnik, i zginie jak najemnik. Ale zarobi jak najemnik jak przeżyje. Do tego w sumie, a nie stop skarcił się w głowie, za często mówię w sumie, ale chyba już taki mam styl myślenia. Więc wracając to w sumie koniec końców była szansa za darmo pomordować co się da, a potem po szabrować zwłoki. Do tego kuszacom opcją było znalezienie osoby która miała pakt z wężami i zabranie jej paktu jeśli takowy miała. Ciekawym też było czy może jacyś dowódcy dzikusów maja jakieś fajne przedmioty i artefakty które by dawały profity na polu walki. Wystarczy wyeliminować takiego i zagarnąć jego sprzęt. Ale i tak sama walka z plebsem z dzidami byłaby zabawna. I to mega zabawna. Wcześniej przed biegiem dał znać dwójce kamratów że mają ruszać za nim. Skoro dowódca to taki mięczak że stoi na murze to on poprowadzi ich do boju. Miał nadzieję że zrozumieją i pobiegną za nim. Towarzysze za mną zakomenderował do dwójki shinobich, stwierdził że oni to będzie jego drużyna. W ferworze walki pewnie zaraz połowa zginie i zespoły przestaną mieć znaczenie, a oni w 3 będą mogli stać się jako tako kimś kto będzie ratował rannych, i osłaniał sojuszników z dystansu. Przebiegł po murze i zeskoczył po drugiej stronie kawałek od niego tak żeby bronił jego pleców. Pora rozpocząć walkę. Zamknął oczy na ułamek sekundy.
---------------------------------------------------------------------------------W głowie Masaru------------------------------------------------
Chata bez okien i drzwi. Na jej środku krata. Za nią mrok, w kracie drzwi otwarte. Równo na środku ściany po jasnej stronie tak na przeciw krat kominek który lekko się palił. Pochodnie na ścianach i kaganki, a czasem i świece, ale za kratą mrok. Ostry, głos odezwał się z ciemności. Gotowy na bitwę? Obiecałeś mi krew w zamian za moc. Kuglarz uśmiechnął się podle, i odpowiedział po chwili Krew się poleje jak chciałeś. Zabawimy się.
Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: Ayatsuri
NATURA CHAKRY: Futon
STYLE WALKI: Seido
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Wrodzona -
  • Nabyta -
PAKT:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 60
    WYTRZYMAŁOŚĆ 50
    SZYBKOŚĆ 100
    PERCEPCJA 100
    PSYCHIKA 1
    KONSEKWENCJA1
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 310
KONTROLA CHAKRY C
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 105%
MNOŻNIKI:
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
    NINJUTSU E
    GENJUTSU
    STYLE WALKI 1 (dziedzina D)
    • Seido-S
    • ---
    • ---
    IRYōJUTSU
    FūINJUTSU C
    ELEMENTARNE
      KATON
      SUITON
      FUUTON A
      DOTON
      RAITON
    KLANOWE C


Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
Zabandażowana twarz wystające 1 oko/ 2m bandaża około.
Dwie opaski z bandaży na nadgarstkach, z białymi znakami.
Wielki wachlarz na plecach z rączką- viewtopic.php?f=109&t=3641
Peleryna z futra niedźwiedzia.
Opaska na prawej nodze -wsadzone za nią 2 kunai i średni zwój
Opaska na lewej nodze - wsadzone za nią 2 kunai i średni zwój
Powyżej opasek na każdej nodze po 1 kaburze.
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
1.W zwojach po prawej stronie kukła mamy po lewej taty http://shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=43&t=3642
Mają po wielkim shurikenie na plecach i po 10 kunai w magazynkach.
2.Torba na pośladku zasłonięta futrem na plecach. - 10 shurikenów, 1 porcja mabishi, 10 kunai jeden papieros z narkotykiem (40/30 objętość)
3.W opasce na prawej ręce zapieczętowane 5 shurikenów 1 wielkie shuriken
4.W opasce na lewej ręce zapieczętowane 5 shurikenów 1 wielki shuriken
5.W kaburach na nodze prawej 1 wielki fuma shuriken i 15m żyłki. (20/20 objętość)
6.W kaburach na nodze prawej 1 wielki fuma shuriken i 15m żyłki. (20/20 objętość)


Spoiler: pokaż
JUTSU:
Ninjutsu:
-[E]Bunshin no Jutsu
-[E]Henge no Jutsu
-[E]Kai
-[E]Kawarimi no Jutsu
-[E]Kinobori no Waza
-[E]Suimen Hokō no Waza
-[E]Nawanuke no Jutsu
Klanowe:
-[D]Chakura no Ito
-[D]Suna Fukumen no Jutsu
-[D]Sōshūjin
-[D]Kugutsu Kawarimi no Jutsu
-[D]Suna Fukumen no Jutsu
-[C] Kugutsu no Fūin
Futon:
-[D]Fūton: Enshō No Kaze
-[C]Fūton: Kamaitachi
-[C]Fūton: Komakai Butokai Tatsumaki
-[C]Fūton: Reppūshō
-{B}Fūton: Shinkūgyoku
-{B}Fūton: Jūha Shō ( viewtopic.php?f=62&t=2169&p=60578#p60578&#41)
-[A]Fūton: Shinkūha
-[A]Fūton: Kaze No Yaiba
-[A]Fūton: Kazekiri no Jutsu
-[A]Fūton: Jūha Reppū Shō (http://shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=62&t=2169&p=60583#p60583)
FūINJUTSU:
-{D} Fūin no Jutsu
-[C] Kuchiyose: Raikō Kenka (http://shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=62&t=2169&p=60593#p60593)
Seido:
-[D] Sōshuriken no Jutsu
-[D] Kage Shuriken no Jutsu viewtopic.php?f=61&t=123&p=60597#p60597

Techniki:
Spoiler: pokaż

Nazwa
Kinobori no Waza

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
Minimalny, nieodczuwalny

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Kolejna z podstawowych jutsu, które potrafią wykorzystać nawet największe świeżaki spomiędzy ninja. Technika ta pozwala na odpowiednią kontrolę i kumulację chakry w z góry określonym miejscu - tu są to stopy. Dzięki temu shinobi jest w stanie poruszać się po powierzchniach pionowych, a nawet poziomych (tylko w sprzeczności z grawitacją), czyli prościej - po ścianach i sufitach, drzewach, gałęziach, i po czym tylko nam przyjdzie ochota - nie wliczając wody.
Uwaga: Odpowiednio skumulowana chakra w stopach nie wyklucza korzystania z innych technik w trakcie jej używania.
Ostatnio edytowano 23 wrz 2017, o 13:48 przez Masaru Yoshida, łącznie edytowano 1 raz
Masaru Yoshida
 

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Senju Oshi » 22 wrz 2017, o 21:17

Oshi stał spokojnie z ramionami założonymi za plecami, podziwiając jak ten zlepek społeczeństwa, porusza się w rytmie wydawanych rozkazów. Zaciekawiła go sytuacja, w której zdał sobie sprawę z faktu iż większość wojowników świadczących tu swoje usługi, nie przekroczyła jeszcze wieku w którym można ich było uznać za dorosłych. Banda dzieciaków owładnięta marzeniami o własnej renomie i szacunku wśród pobratymców. Ilu przetrwa próbę, w której los postawił ich na tej samej ziemi przed zniszczonym murem, oddzielającym oba te światy. Świat rodził bohaterów i głupców, chociaż często trudno było odróżnić jednych od drugich… Senju nie należał do wyrywanych ludzi, jednak wiele razy w życiu musiał podejmować trudne decyzje wpływające na przyszłe losy. Wiele razy te decyzje były błędne, a ich konsekwencje ciągnęły się jak długi podatkowe za wyjątkowo kiepskim oszustem. Senju chciał już nawet otworzyć usta, by wygłosić swoje zniesmaczenie ogólnym stanem rzeczy, jednak w tej samej coś innego zwróciło jego uwagę… Nagły dźwięk gongów, jak podczas plemiennych rytuałów organizowanych przez szamanów upalonych zdobytym towarem. A później ten irytujący dźwięk w głowie, należący do wulgarnego Yamanaki. Oshi nie miał jednak czasu nad dręczenie się wkroczeniem w buciorach na teren jego prywatnych myśli, przez jednego z użytkowników tego dziwnego Kekkei Genkai. Gdyż po chwili padł komunikat którego musiał się spodziewać… Przecież właśnie po to tutaj ich ściągnięto, byli mięsem armatnim postawionym przeciwko nieznanym wrogą wszystkich rodów. To o nich mieli później pisać legendy pogłębiając próżność weteranów, to o losach tej garstki wojowników zgromadzonych na tej niegościnnej ziemi miały powstawać bajania starych zwyroli, wciskających kit młodemu pokoleniu w zaciszu domowego ogniska. Oshi powtarzał w myślach komunikat, jednocześnie spoglądając na towarzyszy którzy też musieli to słyszeć… “Zostaliśmy zaatakowani”. Jednak kto miał na tyle odwagi i śmiałości. Czy była to jedna z ogoniastych bestii, a może to zwykły shinobi o niesamowitych umiejętnościach… Możliwe też że osoba trzecia postanowiła skorzystać na osłabieniu szczepów i samemu zdobyć bogate tereny należące do klanów. Senju przegryzł wargę, jak to często robił w chwili gdy trudne sprawy stawiały go nagiego pod ścianą.
- Myślicie że to mógł być zwykły shinobi?... Takich zniszczeń nie dokonał byle Uchiha z tendencją do samogwałtu.
Tak, w obecnej sytuacji wydawałoby się że uwaga była trafiona w stu procentach. Oshi miał a tym jednak jeszcze jeden cel, chciał sprawdzić reakcję nowego kompana, którego nazwiska nie poznał w dalszej mierzę. Jeśli faktycznie był to Uchiha, to Senju wolał trzymać się za jego plecami. Miał jedną dziurę, i nie chciał zmieniać naturalnego rozwoju własnego organizmu. Dziewczyna natomiast wydawała się jakby jako jedyna pośród nich, potrafiła odnaleźć się w podobnej sytuacji. Nie przypominała jednej z bojaźliwych Kunoichi spotykanych często w rejonach osadowych infrastruktur… Możliwe że to właśnie tylko jej czyny zostaną zapamiętane. Przecież nikt nie wspomina trupów, a jeśli w tej chwili Oshi miałby postawić zakład kto z ich trójki dożyje sędziwej starości, to pewnie postawiłby na asasynkę… Już wkrótce mieli przekonać się co ich czeka.
Senju wciąż myślał jednak o raporcie który chwilę temu złożył tamten mężczyzna, jeśli faktycznie była tam bestia dorównującą wielkością wielkiemu murowi, to czy faktycznie ktoś z nich miał szansę na pokonanie bestii… Węże zawsze były traktowane przez Oshiego jako istoty sprytne i pozbawione empatii, drapieżniki którym trudno było odebrać tytuł najbardziej podstępnych i przebiegłych. Jeśli ktoś posiadał nad nimi władzę, to z pewnością musiał być w minimalnym stopniu podobny do nich. Człowiek o takim stosunku do “ofiary” był gorszym przeciwnikiem niż zaszczuty ogoniasty… Cała ta sytuacja, coraz mniej podobała się blademu przedstawicielowi rodu Senju…
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Senju Oshi
 
Posty: 40
Dołączył(a): 27 sie 2017, o 22:46
Wiek postaci: 16
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: -Niebieskie włosy
-Blada cera
-Zlote oczy
-Niebiesko-Biale kimono
-Czarny płaszcz z kapturem
Widoczny ekwipunek: -Plecak(Eventy/misje/wyprawy)
-Torba biodrowa
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=59104#p59104
GG: 0
Multikonta:

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Keita » 22 wrz 2017, o 22:40

Wszelkie zmartwienia, które dotychczas dręczyły go zostały rozwiane w momencie, gdy medyk o którym myślał chwile wcześniej odezwał się. Wypowiedział słowa, których być może właśnie potrzebował w takiej sytuacji. Nie rozumiał dlaczego tak reaguje na to wszystko. Nie był typem osoby, która się czegokolwiek czy kogokolwiek bała. Chciał odpowiedzieć mu, ale nadal nie znał jego imienia, lecz po krótkiej chwili dodał to czego potrzebował, czyli jego imienia. Wziął głęboki wdech by trochę ochłonąć tą całą sytuacją i nie wyglądać na totalnego słabeusza.
- W takim razie możesz również liczyć na moje wsparcie Akarui. Liczę na dobrą współprace przez kolejne dni lub dłużej. Nie wiadomo ile potrwa opanowanie całej tej sytuacji. Zwłaszcza jak się pojawiają takie rzeczy jak wielkie węzę. Brakuje tu jeszcze tych słynnych Ogoniastych Bestii.
Spojrzał się znów na drugiego kompana, który najwyraźniej właśnie kończył rozmowę z kapitanem. Od początku wiedział, że to co chciał zrobić Masaru było głupie i bezcelowe. Keita zdawał sobie sprawę, że byli tylko najemnikami, którzy dla tych ludzi nie byli nikim innym jak mięsem armatnim. Jedynie przypuszczał, że poszedł tam spytać o wsparcie lub coś podobnego. W każdym bądź razie, jego reakcja była jednoznaczna, że nie otrzymał satysfakcjonującej informacji. Zawył znów bardzo głośny dźwięk, tym razem inny niż poprzedni. Niestety spodziewał się jaki to będzie sygnał. W głowie usłyszał głos, który był bardzo irytujący dla chłopaka. Zamknij się!!! tylko to przyszło mu od razu do głowy po jego słowach. W tej samej chwili ten sam kompan, który rozmawiał z tym kapitanem Masaru dał znak by za nim podążać. W sumie nie kazał nikomu za nim biec, czy też nie precyzował o kogo dokładnie chodzi, lecz Keita wiedział, że to właśnie za nim powinien podążać. Spojrzałsię na Akaruia i podniósł głośniej głos, by mógł go słyszeć pomimo tych krzyków w głowie.
- Ruszajmy Akarui!
W czasie wypowiadania tych 2 słów ruszył w za jego drugim kompanem. Czuł, że wrze w nim krew i czuł ekscytacje, a cały strach i wątpliwości znikły, gdy na myśl przyszła mu walka i krew lejąca się z przeciwników. Nieuniknione było, by jego szalony uśmiech pojawił się na jego ustach.

Spoiler: pokaż

ZDOLNOŚCI


KEKKEI GENKAI: Ranton
NATURA CHAKRY: Raiton
STYLE WALKI: Bukijutsu. Styl Chanbara
UMIEJĘTNOŚCI:
    PAKT: brak
    ATRYBUTY PODSTAWOWE:
      SIŁA 1 [BARDZO SŁABA]
      WYTRZYMAŁOŚĆ 10 [BARDZO SŁABA]
      SZYBKOŚĆ 19 [BARDZO SŁABA]
      PERCEPCJA 1 [BARDZO SŁABA]
      PSYCHIKA 1 [BARDZO SŁABA]
      KONSEKWENCJA 1 [BARDZO SŁABA]
    SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 31
    KONTROLA CHAKRY E
    MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 101%
    MNOŻNIKI:

    POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
      NINJUTSU E
      STYLE WALKI
      • -
      ELEMENTARNE
        SUITON D
        RAITON D

      KLANOWE B

Jutsu

RAITON
-> Raiton: Dendō Hando - D
-> Raiton: Hiraishin - D
SUITON
-> Suiton: Kirigakure no Jutsu - D
-> Suiton: Mizu Kawarimi - D
-> Suiton: Mizutetsu no Jutsu - D
Ranton
-> Ranton: Raiunkōha - B
Ninjutsu
-> Bunshin no Jutsu - E
-> Henge no Jutsu - E
-> Kai - E
-> Kawarimi no Jutsu - E
-> Kinobori no Waza - E
-> Suimen Hoko no Waza - E


EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):

->2x Podwójny Kunai
->10x Kunai
->10x Shuriken
->1x bomba dymna
->1x bombka wybuchowa

Ekwipunek:
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
->Płaszcz
->Torba (z tyłu na plecach)

Chakra: 101%
Keita
 

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Shinji » 22 wrz 2017, o 22:50

Wszystko zaczęło się powoli układać. Ekipa, której miało przyjść ze sobą współpracować zaczęła się poznawać. Z innymi szło całkiem dobrze za to inni... cóż byli nieco bardziej zachowawczy. Mowa tu rzecz jasna o chłopaku na oko w podobnym wieku do Shinjiego o niebieskich włosach i bladej cerze. Dodatkowo była w nim jedna drażniąca cecha, a mianowicie przynależność do znienawidzonego klanu Senju. Że też musiało przyjść akurat jemu współdzielić oręż z pieprzonymi dendrofilami. Na samą myśl zbierało się mu na mdłości, a przecież jeszcze nie rozpoczęli walki. Z tą całą nienawiścią do klanu posługującego się drewnem nie było wiele historycznej zażyłości między dwoma rodami. Były to bardziej pobudki osobiste w końcu odebrali mu matkę i do tej pory szukał zemsty. Co prawda osobnik stojący obok niego na dobrą sprawę nie miał z tym absolutnie nic wspólnego zważywszy na wiek to już jego rodzice to pewnie co innego. Mieli za uszami to i jeszcze więcej krzywd, które wyrządzili jego rodowi. Mimo to postanowił pomimo swoich uprzedzeń, póki co dać temu osobnikowi szansę, gdyż i tak wymierzanie sprawiedliwości dziejowej w takiej sytuacji szczerze powiedziawszy średnio wchodziło w rolę. Zresztą mimo, że posiadał podstawową wiedzę na temat Senju to miło by było zobaczyć to wszystko w praktyce. Na dobrą sprawę mogłaby stać przed nim unikalna szansa na przyjrzeniu się temu wszystkiemu z bliska bez stawiania swojego życia na szali. Pomimo pokojowego nastawienia liderki - Kazumi, każdy logicznie myślący człowiek zdawał sobie sprawę, że pokój, a może i nawet przyjaźń pomiędzy dwoma zwaśnionymi rodami to zwykła farsa i prędzej czy później wojna najzwyczajniej w świecie wybuchnie, a wtedy z wielką przyjemnością wbije Oshi'emu kunai w serce delektując się ostatnim, nieco krwawym tchem z piersi wraz z obrazem wyraźnego bólu na twarzy. Jednocześnie nie zakładał, że chłopak ten w jakikolwiek sposób zmieni jego postrzeganie drewnianych. Musiałoby stać się coś naprawdę niezwykłego czego najzwyczajniej w świecie się nie zakłada.
- Shinji... Uchiha - odburknął na przywitanie, nawet nie wystawił dłoni ani nic. Nie próbował nawet udawać miłego co mogło kontrastować w porównaniu z przywitaniem jakim obdarzył Motoko. Po chwili jednak dodał - Nie uważasz czasem, że zapuszczanie się w te rejony przedstawiciela Senju. Jakby to ująć? Jest nieco ryzykowne? Przykładowo kunai z tej oto kabury - wyraźnie pogładził po niej dłonią - mógłby się całkiem przypadkiem omsknąć i trafić w twoją szyję barwiąc ją na znacznie ładniejszy kolor krwisto-czerwony. Świetnie pasowałby ci do włosów. Lepiej trzymaj się z boku i nie wchodź mi w paradę. Także dobrze ci radzę nie chwal się zbytnio swoim nazwiskiem. To, że Katsumi tak pobłażliwie was traktuje nie oznacza, że reszta będzie równie wyrozumiała co ja.

Po tych słowach jakby nigdy nic z całkiem groźnego, przesiąkniętego mrokiem człowieka zmienił się diametralnie w całkiem miłego towarzysza z którym po prostu się chciało przebywać.
- Wszystko wskazuje na to, że mamy czas posilić się jeszcze przed walką. Proponuję przepyszną, no może nieco przesadziłem... Znośną pieczeń z solonego mięsa wołowego, specjalizacji Sogen. Może i sól nieco zawadza, ale tylko tak byli w stanie zakonserwować mięso na wojnę. Lepiej dobrze poznać ten smak i się do niego przyzwyczaić bo przez jakiś czas pewnie nie będzie nam dane jeść co innego
Po tych słowach udał się do najbliższego miejsca w którym mógł przysiąść i zaczął się zajadać. Jeśli nikt się nie przysiadł to trudno. Przed walką należało się odpowiednio zaopatrzyć "w zapasy tłuszczu". Nie wiadomo przez ile godzin przyjmie im wywijać kataną, a głód to jeden z największych wrogów na każdej wojnie. Równie dobrze sam atak mógł nastąpić za kilka dni chociaż wąż który się pojawił na horyzoncie wskazywał na co innego jednak z wojnami po prostu nigdy do końca nie wiadomo. Raz ciągną się tygodniami, a nawet latami, a raz rozwiązuje w zaledwie kilka dni. Obecny rozwój wypadków wskazywał raczej na ten pierwszy przypadek bo pomimo uszkodzeń muru ci zza niego jakoś nie palili się do ataku mimo, że przed zgrupowaniem znacznych sił umocnienia aż się o to prosiły, a teraz nawet jeśli się im uda to okupią to dużymi stratami. Nie oceniał ich jednak zbyt pochopnie jako głupich. W końcu nie znał struktury ludów mieszkający w niecywilizowanej części świata jak zwykli ją zwać. Równie dobrze mogły to być drobne plemiona porozrzucane na ogromnym obszarze, którym zebranie do kupy faktycznie mogło zająć naprawdę ogromną ilość czasu co by pokrywało z tym co widział na własne oczy. Pomimo zwlekania z wyruszeniem w te zakątki i tak zdążył przed bitwą, a nawet przyszło mu czekać jakiś czas.

W ten w powietrzu dało się usłyszeć dźwięk jasno oznajmiający zgrupowanie wojsk. Kolejna maskarada mająca nauczyć ich musztry? Nie tym razem. Wreszcie mogli wyruszyć w nieznane jednak dowódcy zdawali się kierować tym co go niepokoiło. Mieli zamiar wyjść przed mur co w pewnym stopniu zabijało ich przewagę. Jakie by te rozkazy jednak nie były trzeba się było do nich dostosować. Zresztą ściągnęli podobno cholernych Nara, a co by o nich nie mówić do grupy głupich na pewno się nie zaliczali więc w głębi ducha najzwyczajniej w świecie liczył, że ci ludzie po prostu wiedzą co robią i nie wysyłają tych ludzi w tym jego na śmierć. Rzecz jasna liczyła się także Motoko. Gdzieś tam w głowie ubzdurał sobie, że będzie ją chronił i postara się by wyszła z tego żywa. Los "kolegi" z klanu Senju był mu za to z goła obojętny. Mimo gróźb nie miał raczej zamiaru go atakować bo mimo waśni klanów zawsze stanowił jakiś cenny nabytek, który mógł machać czy to mieczem czy po prostu kunai'em oraz od czasu do czasu puścić jakąś technikę. Siebie samego podczas tej wojny klasyfikował całkiem wysoko. Jeśli będzie miał szanse to chętnie spróbuje się w walce z wężem, który po ostatnich treningach nie powinien stanowić tak wielkiego problemu jak na pierwszy rzut oka mogłoby się zdawać. Cholerna Katsumi wysłała go na tą wojnę to chociaż może odkupi sie w oczach rodu za samowolkę broniąc tego pieprzonego muru do ostatniej kropli krwi..


Chakra i użyte techniki
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Karta Postaci
Spoiler: pokaż

ZDOLNOŚCI


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



TECHNIKI


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE :
  • Katana w pochwie na broń przypięta do pasa z lewej strony
  • Torba na broń I z tyłu, przypięta do pasa z lewej strony pleców
  • Torba na broń II z tyłu, przypięta do pasa z prawej strony pleców
  • Kołczan przypięty do pasa po prawej stronie
  • Kabura na broń, przyczepiona do prawego uda
  • Kusza przyczepiona do pasa przełożonego przez tułów (punkt oparcia pasa na ramieniu)
  • Kabura z kozią nogą przyczepiona do tego samego pasa co kusza (także na plecach)
PRZEDMIOTY SCHOWANE:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Avatar użytkownika

Shinji
Złoty Leniwiec
 
Posty: 731
Dołączył(a): 21 maja 2016, o 17:07
Lokalizacja: Gdańsk
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, rozczochrane włosy, wątła budowa ciała, czarna bluzka i spodnie, białe buty, białe z lekkimi odcieniami niebieskiego karwasze
Widoczny ekwipunek: Katana schowana w pochwie, przypięta do pasa po lewej stronie. Torba na broń przypięta do pasa od strony pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2400
GG: 49502673
Multikonta: Avarice

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Ren » 22 wrz 2017, o 22:54

Ren była zadowolona z sytuacji w jakiej się znalazła. Kiedy usłyszała głos dowódczyni cieszyła się. Cieszyła się to mało powiedziane. Była bardzo szczęśliwa gdy usłyszała, że idzie koło tej silnej kobiety. Nie spodziewała się, że wybierze akurat ją do stania przy niej. Możliwe, że spojrzała na Ren przychylnyn okiem gdy zobaczyła ją przy swojim boku. Nasza bohaterka nie opuszczała jej nawet na chwilę. Iście koło najsilniejszej osoby i na samym środku miało same plusy. Gdyby Ren pilnowałaby boku lub tyłu nikt by nie zauważył, że np: dostała czymś lub nagle znikneła. W wirze walki nikt nie zwróci na to uwagi. W momęcie gdy będzie szedł atak na Ren możliwym jest to, że dowódczyni ją obroni. Przecież nikt nie chciałby niepotrzebnie tracić ludzi. Poleganie na silniejszym było trochę jak pasożyt. Lecz naszej bohaterce to nie przeszkadzało. Ren nie chciała dać po sobie poznać, że jest w niebowzięta, gdy usłyszała werdykt. Więc po usłyszeniu i przyswojeniu tej informacji, uśmiechneła się kącikami ust i popatrzyła na całą resztę chroniącą boki i tył z góry. Może nie było to wielkie wyróżnienie ale i tak satysfakcjonujące.

Ren gorzej przyswojiła informację o wielkim wężu i tubylcach. Nikt, a tym bardziej nasza bohaterka uważająca ludy z za muru za dzikusów, nie mogła się tego spodziewać. Ren mogła się założyć o 100 Ryo, że żadna ale to żadna osoba z broniących muru i wyruszających na ekspedycje nigdy nie była poza murem. W końcu nikt nie chciałby z własnej nieprzymuszonej woli iść na pewną śmierć. Pomyślała Ren. Potem jednak spojrzała na całą grupę ekspedycyjną i na samą siebie i w myślach dodała: Ehhh...Oczywiście pomijając całą ekspedycję. Ale jednak pokusa sowitej wypłaty była kusząca. Ren rozmyślała również na inne tematy niż wypłata. Naprzykład nie umiała pojąć jak odcięte od wszelkiej cywilizacji dzikusy są w stanie opanować taką bestię. Miała również nadzieję, że Hisui zna się na sęsorowaniu i nie pomyliła się co do ilości węży. Ohhh jakże wielkie byłoby zdziwienie wszystkich gdyby zamiast jednego wielkiego węża ujrzeli naprzykład trzy wielkie węże z armią dzikusów w tle. Jedno był jak narazie pewne. Ren nie chciała walczyć z tym gadem 1vs1. Nawet nie chciała wąż vs grupa ekspedycyjna. Dlatego właśnie wybrała drogę ekspedycji a nie obrony muru. W momęcie gdy dzikusy skupią się na przebijaniu się przez mur. Grupa ekspedycyjna przejdzie na ich tyły szukać demona. Ren wydwawało się, że demon będzie owiele silniejszy niż wąż. Nie miała pewności czy to nie właśnie owy waż był tym "demonem". Ren nazwała tego stwora demonem bo nie wiedziała jak inaczej nazwać coś co bez problemu przebiło mur który chronił shinobi przez wiele lat.


Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI:
NATURA CHAKRY: SUITON
STYLE WALKI: Mokuzai
UMIEJĘTNOŚCI:
Wrodzona Sensor
Nabyta -
PAKT:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 23
WYTRZYMAŁOŚĆ 25
SZYBKOŚĆ 50
PERCEPCJA 25
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1
KONTROLA CHAKRY D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 102%
Suma atrybutów fizycznych: 125
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
NINJUTSU E
GENJUTSU
TAIJUTSU
BUKIJUTSU
KYUJUTSU
KENJUTSU
SHURIKENJUTSU
KUSARIJUTSU
KIJUTSU D
IRYōJUTSU
STYLE WALKI 1 (dziedzina D)
kijutsu
---
---
FūINJUTSU
ELEMENTARNE
KATON
SUITON C
FUUTON
DOTON
RAITON
KLANOWE
JUTSU:
Ninjutsu:
Ninijutsu:
-[E]Bunshin no Jutsu
-[E]Henge no Jutsu
-[E]Kai
-[E]Kawarimi no Jutsu
-[E]Kinobori no Waza
-[E]Suimen Hokō no Waza
-[E]Nawanuke no Jutsu
Suiton:
-[D]Suiton: Kirigakure no Jutsu
-[D]Suiton: Mizu Kawarimi
-[D]Suiton: Mizutetsu no Jutsu
-[C]Suiton: Mizu no Tatsumaki
Kijutsu:
-[D]Gairaishū Kaiatari
-[D]Yosakugiri


Ekwipunek
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
Kusari-gama owinięte łańcuchem od barku prawego do biodra lewego.
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
5 kunai i 5 shurikenów chwilowo w kieszeniach


Poziom kontroli chakry-D
102%
Ren
 

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Kenshi » 22 wrz 2017, o 23:03

Czarnowłosy po dotarciu na miejsce i dołączeniu do jednej z grup, stanął z boku i obserwował. Wszystko i wszystkich. Nie odczuwał w tej chwili jeszcze wyraźnego zdenerwowania przez bitwą, posiadał już doświadczenie bojowe zaczerpnięte w Atsui, co ukoronowane zostało jego wyniesieniem do rangi Sentokiego. Było to jednak już dość dawno i od tamtych zdarzeń, nie brał udziału w tak szeroko zakrojonej kampanii. Mimo tego, znajdując się wśród takich tłumów ludzi, wśród zarówno starszych jak i młodszych od siebie, odczuwał jedynie ciekawość. Chęć chłonięcia wszystkiego wkoło - wzrokiem oraz węchem. Nigdy nie był jeszcze tak daleko i wątpił by dane mu się było jeszcze kiedykolwiek dalej zapuścić. Po chwili jednak naszła Kenshiego refleksja, że członkowie Shiro Ryu, tego elitarnego zakonu, powinni spodziewać się niespodziewanego i w żadnym wypadku czarnowłosy, nie powinien podejmować takich wniosków, jak przed chwilą wysunął.
Kenshi przysłuchując się wymienianym poglądom, usłyszał w końcu rzecz chyba najistotniejszą jak do tej pory, a mianowicie że do muru zbliża się potężna bestia, będąca wężem. Czarnowłosemu wystarczyła zaledwie chwila, aby przypomnieć sobie dotychczas znane legendy i doszedł szybko do dość prostego wniosku, że... - To nie jest bestia... Nie ogoniasta. Czy ktoś go słuchał? W tym rozgardiaszu zapewne nie, ale to mu wcale nie przeszkadzało. Nie oczekiwał uwagi od nikogo z tych ludzi. Liczyła się dla niego tylko ocena Reyi, czarnowłosej wojowniczki z zakonu Shiro Ryu.
Niedługo po tym wydarzyło się kilka innych rzeczy, który wpłynęły na sytuację w obozie i zachowanie znajdujących się tu ludzi. Słyszane z daleka gongi, a raczej rzesza odgłosów w ich bicia, po reakcji znajdujących się tu osób dała do zrozumienia Kenshiemu, że o to właśnie na placu boju, pojawił się ich przeciwnik. Chwilę po pierwszych uderzeniach w gongi, zewsząd rozdarły się głosy osób odzianych w czerń, którzy dobitnie oświadczyli krzykami wśród obecnych, gdzie wojska wraz z shinobimi, powinni się udać. Kenshi już zamierzał rozpocząc bieg w tamtą stronę, gdy się niemal nie potknął w momencie gdy usłyszał głos w swojej głowie, a raczej krzyk karzący zapierdalać przed mur. - Co jest...?! - krzyknął zaskoczony, ale rozglądając się w koło, nie zauważył aby ktoś był tym zaskoczony. Cześć osób była przerażona, część zdeterminowana, ale nikt nie wydawał się tak skołowany jak w tym momencie czuł się Kenshi. Dziwny głos, czy też raczej krzyk w jego głowie, więcej się jednak nie pojawił, stąd czarnowłosy ponownie ruszył biegiem w ślad za pozostałymi.
Widząc jak wiele osób chce się przedostać bramami, Kenshi, będąc już blisko muru, przelał chakrę do stóp i wskoczył na ścianę, dłonią łapiąc za katane, która wciąż wisiała przy jego boku. Nie chciał jej zgubić, a znajdując się prostopadle do podłoża, nie było o to trudno. Stąd też nie puszczając swojej siecznej broni, ruszył biegiem do góry, by w końcu wkroczyć na szczyt i będąc na samej górze, przekonać się z czym tak na prawdę będą mieli oni wszyscy do czynienia...


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


***

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 171
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, rękawiczki, katana przypasana przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 0
Multikonta: brak

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Kisho » 23 wrz 2017, o 00:05

Chłopak zbaraniał. Nie dosłownie rzecz jasna. Po prostu widząc, z jakim spokojem Sowa przyjęła informacje o gigantycznym wężu, cholera trzeba wyraźnie podkreślić i zaznaczyć słowo GIGANTYCZNYM, osłupiał i przez chwilę tylko tępo się w nią wpatrywał. Czyli co, dla niej, ujeżdżanie kolosalnego gada to nic nowego, ta? Widziała po drugiej stronie muru już takie cuda wcześniej i nie robi to na niej najmniejszego wrażenia? Naprawdę? Zresztą, wszyscy pozostali również przyjęli ten fakt dość spokojnie. Jedynie Kisho zdawał się odstawać od reszty i być głęboko zdziwiony tym, co tam sobie na nich czeka? Kisho raczej nie jest człowiekiem starej daty, zacofanym, żyjącym w jakimś innym zamkniętym świecie czy coś w tym rodzaju. Wręcz przeciwnie, zwiedza świat, wędruje po regionach, poznając nowe klany i szczepy. Jest więc nieco obyty i trochę już widział, ale w porównaniu do reszty, chyba wciąż za mało wie o tym świecie.
Wypuścił powietrze z ust z rezygnacją. Najwidoczniej będzie musiał przywyknąć, że świat coraz szybciej się zmienia, a on za nim nie nadąża. Chociaż kto wie, może uda mu się w dość szybki sposób nadgonić całą niewiedzę na jednej wyprawie poza mur? Zważywszy na fakt, że będą tam same nowości, to może mu się udać.
Gigantyczne stworzenia, roślinki, które mogą mnie zjeść... Ciekawe co jeszcze tam będzie.
Po oględzinach terenu i możliwej ścieżki przemarszu Sowa podjęła kolejne kroki do zapewnienia całej grupie największej szansy na przeżycie. Podzieliła ich i to całkiem skutecznie. Choć co do swojej pozycji miał lekkie wątpliwości. Aż do tej pory nie miał styczności uczestniczyć w grupowej misji. Zawsze był sam i wszystko robił własnoręcznie od początku do końca. Teraz jednak przydzielono mu konkretne zadanie - obstawianie tyłów, cokolwiek miało to oznaczać. I nie, bynajmniej nie domyślał się, co ma robić. Gdyby nie poznał faktycznego zasięgu widzenia śnieżnookiej sensorki, to przypuszczałby że ma obserwować to, co dzieje się za całą grupą i informować o potencjalnym zagrożeniu, ale niestety, znał te informacje. Wiedział, że mimo wszystko dziewczyna wciąż będzie widziała znacznie więcej i dalej, a te kilka metrów różnicy między nimi niczego nie zmieni. Jego pole wykrycia, tak czy owak przez cały czas będzie znajdowało się w jej polu, a przynajmniej dopóki nie oddalą się od siebie na minimum 7 kilometrów. Co więc miał robić? Albo lepiej zapytać, po co trafił na tyły? Być może w oczach Uchihy był nieprzydatny albo chwilowo niepotrzebny? Przez chwilę właśnie takie myśli go nawiedzały i niestety, nie mógł się z nimi nie zgodzić. Mają w grupie kogoś, kto widzi więcej więc to normalne iż został odsunięty na bok. Na chwilę obecną był więc po prostu nieprzydatny. Zapewne będzie tym głównym sensorem dopiero wtedy, jeśli coś przydarzy się Hisui, a do tego czasu będzie grzecznie czekał w ogonku. I tak po prawdzie wcale mu się to nie podobało i nie chodzi o to że, ktoś inny był lepszy czy coś. Kisho nigdy nie miał parcia na szkło. Sam wolał, by to dziewczyna ich prowadziła. Nie podobało mu się to, że ma być tak daleko od niej, od głównego sensora, osoby, która w wykrywaniu przewyższa ich wszystkich razem wziętych. Hisui była tutaj najważniejsza! Należało więc odpowiednio ją osłaniać. Dlaczego więc, prócz silnych i napakowanych w bicepsach jednostek, jakie jej towarzyszą, zabrakło miejsca dla medyka? Początkującego, ale jednak medyka. Hisui dawała im największą szansę na bezkrwawą wędrówkę tam i z powrotem, a jedyna osoba, która mogła jej pomóc, gdyby została ranna, była odsunięta na sam koniec. Czyżby był to równie genialny rozkaz Uchihy, podobny do tego poprzedniego, którego chłopak nie wykonał? Pewnie tak, choć kto wie jakie plany roją się w jej główce. Może jednak miała wyższy cel w usytuowaniu go na tyłach. Może było to posunięcie taktyczne, plan awaryjny, gdyby coś się posypało. Może w końcu powinien nieco jej zaufać i uwierzyć, że Sowa mimo wszystko robi co tylko może dla dobra grupy, nawet jeśli na to nie wygląda. Zdecydowanie za dużo „może” w tym wszystkim, ale czemu tu się dziwić. Wszyściusieńko było niejasne i mało zrozumiałe. Przynajmniej dla Kisho, który mógł się jedynie domyślać, o co może chodzić.
Niech jej jednak będzie. Każdemu należy się szansa, a że Kisho należy do tych osób, co to doceniają starania i potrafią dać multum szans, to i w tym przypadku nie oponował i posłuchał rozkazu. Przepuścił wszystkich przodem i ruszył jako ostatni, kilka metrów za środkową paczką. No prawie ostatni. Jakby nie patrzeć nie tylko Kisho został oddelegowany na tyły.
- Jak myślisz, co tak naprawdę mamy tam znaleźć? - zagaił to swego towarzysza. Kyu, o ile dobrze zapamiętał imię przy przedstawianiu, lubował się w walce pod osłoną nocy i wykorzystywał uwolnienie błyskawicy. Wyglądało więc na to, że preferował styl czysto ofensywny. Odrobinę kłopotliwe, zwłaszcza że Kisho jakby nie patrzeć jest jego przeciwieństwem, ale kto wie, może w walce jakoś się dopasują i znajdą złoty środek.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 216
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Akarui » 23 wrz 2017, o 01:01

Z tego, co Akarui pamiętał, to parę razy goniła go wściekła baba z nożem... I tylko raz to była jego własna matka, której niechcący w dzieciństwie spalił pół ogródka. Jednak bicie gongów i ten lekko stłumiony głos pochodzący od jakiegoś z koordynatorów z klanu Yamanaka były wystarczająco wyraźnymi sygnałami "Do boju". Teraz trzeba tylko znaleźć członków jego drużyny... Keita, którego morale chyba troszkę wzrosły przez krótką wymianę zdań z medykiem, stał blisko. A gdzie zabandażowany lalkarz? Akarui rozejrzał się i zobaczył Yoshidę, jak ten efektownie wskoczył na Mur, by ominąć część armiii szybciej dostać się na drugą stronę. Z góry wypatrzył pozostałą dwójkę i zawołał za sobą. Nie ma na co czekać! Keita też rozpoczął szybki wymarsz, trzeba za nimi podążać! Medyk odsunął połę płaszcza, by nie przeszkadzał w biegu i ruszył w kierunku dziury w Murze.

Jeśli czerwonooki dobrze rozpoznał plany dowodzących, drużyna C, której był członkiem, pełniła rolę drugiej, bądź nawet trzeciej linii. Jako jedyny medyk był dołączony do dwóch osób walczących na średnim i długim dystansie. Takie zestawienie wskazuje na czyste wspomaganie pola walki, pozbywanie się niebezpieczeństw i trzymanie ich na w miarę bezpieczną odległość, gdy jedyny medyk w zestawieniu próbuje ratować i zwracać na plac boju tych, którzy zdążyli paść, bądź się tylko potknąć. Musieli obrać dość bezpieczną pozycję, mając za plecami w miarę bezpieczną ścianę Muru, a pod nogami płaską przestrzeń. Najlepiej by było, by gdzieś w okolicy był oznaczony namiot wypełniony doświadczonymi lekarzami polowymi. Wtedy Akarui przejąłby rolę wsparcia dla nich, przyprowadzania rannych i podejmowania się drastyczniejszych działań jedynie w razie potrzeby. Jednak czy stać go będzie na taki luksus? Okaże się dopiero po drugiej stronie muru. Byleby nie musiał wbiegać na pierwszą linię...

Młody medyk dogonił Yoshidę i razem z Keitą próbował znaleźć miejsce dla siebie. Gdzieś kątem oka zauważył wielką figurę węża, jednak starał się tym teraz nie przejmować, bo jeszcze sam by spanikował. A nie ma nic gorszego jak panika na palcu boju, szczególnie w wykonaniu medyka! Gdy w końcu stanęli blisko siebie, zdążył tylko dodać: - Tak tylko dopowiem. Liczę na Was chłopaki. Postaram się odzyskać każde życie, ale sami wiecie, że nie wszystkich da się uratować. Chrońcie mnie, a ja będę chronił Was. To moja przysięga. Mówiąc ostatnie słowa położył jedną dłoń na ramieniu Keity, drugą na ramieniu Yoshidy i lekko ścisnął, by wiedzieli, że on nie żartuje. Mimo to, nadal delikatnie się uśmiechał. W wojownika przed walką trzeba wlać tyle pewności siebie, ile się da, aż pod samą granicę, za którą jest już zbytnia zuchwałość prowadząca często do zgonu. Takie było też zadanie tych słów, tego uścisku i tego uśmiechu. Więcej na ten moment zrobić nie mógł.


Spoiler: pokaż

ZDOLNOŚCI


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • Kabura na lewym udzie
  • Kabura na prawym udzie
  • Plecak na jedno ramię

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
MOWA//MYŚLI
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 78
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Juuzou Yamanaka » 23 wrz 2017, o 07:58

Przez dłuższy czas Juuzou nie mógł zlokalizować zupełnie nic za murem i chyba nawet go to nie dziwiło bo przecież kto niby miałby się przedostać na tak bliską odległość na jaką pozwalały mu wyczuwać chakrę jego wrodzone zdolności. Tutaj bardziej upatrywał popisu w dziewczynie posiadającej Byakugana. Doskonale znał możliwości tego dojutsu, zarówno mocne jak i słabe strony więc jeśłi faktycznie coś się tam znjaduje to właśnie ona jako pierwsza powinna o tym wiedzieć. Nie minęła chwila i myśłi chłopaka sprawdziły się co do joty. Hisui zakomunikowała o tym, że wykryła coś na horyzoncie jednak chyba nikt nie spodziewał się co to będzie. Wielki wąż w towarzystwie grupki dzikusów pozwalał sądzić, że ta wyprawa jeszcze nieraz będzie zaskakiwać i chyba nawet lekko wzbudza grozę myśl co będzie można zastać jeszcze dalej. Sam fakt gigantycznego węża wydał się chłopakowi interesujący ale jednocześnie świadomość tego co ze sobą niesie spotkanie tego gada, deklasowało jego istotę w rankingu ciekawych rzeczy młodego Yamanaki. Zaraz po tej informacji, głos zabrała Sowa, która zdecydowała się wykorzystać informację do Hisui i względem niej rozplanować dalszy ruch. Pomysłem było utworzenie formacji, która zapewniała jak najlepszą organizację sensoryczną co pozwoli reagować o czasie i jednocześnie poruszać się możliwie najbezpieczniejszą drogą.
W całej tej formacji, Juuzou zajął miejsce obok piaskowego chłopca, który bez najmniejszych oporów zdecydował się wczesniej zaprezentować swoje umiejętności, Yamanaka po prostu go obserwował, póki co nie odzywając się ani słowem.



Statystyki:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Zastosowane techniki:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Juuzou Yamanaka
Letni Podrywacz
 
Posty: 264
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 08:12
Wiek postaci: 0
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3508&p=49984#p49984
GG: 0
Multikonta: Micheletto

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Mur

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość