Obszar Wojny [LOKACJA EVENTOWA DLA OBROŃCÓW]

Obszary obejmujące Mur odgradzający nieznane terytoria od prowincji shinobi, oraz zamek Shi no Getō, siedzibę główną oddziałów chroniących całość.

Obszar Wojny [LOKACJA EVENTOWA DLA OBROŃCÓW]

Postprzez Exodia » 24 wrz 2017, o 22:02


Dźwięk który zwiastował najgorsze. To na co wszyscy czekali, dla tego momentu się zebrali i jednocześnie dźwięk którego część zebranych wolałaby nie usłyszeć. Atak może zakończyć się tragicznie - zdecydowanym zniszczeniem sił obrońców jak i samego Muru, a także zalanie drugiej strony Muru legionami ludzi szerzącymi śmierć i chaos. Obóz namiotowy w kilka chwil stał się pusty, pozostawiając jedynie grupkę medyków w namiocie medycznym, a także rannych. Także niewielka grupka Szczurów została oddelegowana do poszukiwań rannych i trupów spod zawalonej wieży. Jedynym wyjątkiem pozostały trzy persony, które oddały się sztuce gotowania. W ich głowach pojawił się głośny i wyraźny głos ich dowódcy.
- ZAPIERDALAĆ W TE PĘDY PRZED MUR. Do reszty oddziału! To rozkaz!
Cała reszta pognała przed Mur zgodnie z planem. Członkowie Shinsengumi, najemnicy i Shinobi, oddziały wysłane przez Rody. Niektórzy przez bramę, na tyle szeroką by piechota mogła w miarę szybko ustawić się w określoną wcześniej formację. Inni biegli prosto na Mur, by z góry mieć lepszy obraz sytuacji i mogąc zobaczyć ruchy zarówno wojsk, jak i samych oponentów. Wąż był już znacząco bliżej, dopiero teraz można było w pełni zobaczyć jego majestat. Szare łuski, żółte szparkowate oczy, które utkwione były w największym otworze. Był stanowczo za duży jak na wejście do niego, ale chyba każdy wątpił w to, że byłaby to dla niego przeszkoda. Pół kilometra dzieliło Mur i ogromną bestię, stała dokładnie na skraju wypalonego do cna terenu. W tym czasie oddziały ustawiały się we wcześniej ustalone grupy. Na pierwszy ogień szły grupy złożone w dużej mierze z wojowników fizycznych, w tym kilku samuraiów i Shinobich. W oddziałach z tyłu stacjonowały jednostki średniego dystansu. Na murze z kolei miejsca zajęły grupy dalekodystansowe, takie jak łucznicy czy kusznicy, Shinobi posiadający specjalne umiejętności, a także dowództwo obserwujące oddziały by wydawać im konkretne polecenia.


Spoiler: pokaż
Obrazek

Legenda:
Kółka z literami - oddziały
Czerwone kółka z X - oddziały dalekodystansowe
Czarne koło - WUNSZ!
Zielone - hordy bestii


Głosy które pojawiły się w głowach wojowników należały w istocie do dowództwa. Każdy z osobna słyszał ten sam jeden rozkaz, aczkolwiek ujęty innymi słowami i nieco różny w stosunku do każdego z oddziałów. Rozkaz polegał na ustawieniu się w konkretną formację.
- Nie przejmujcie się wężem. Jesteśmy na niego przygotowani, nie martwcie się i skupcie się na atakowaniu przeciwników. Będzie ich sporo. Nie oszczędzajcie się, Shinobi! Sensorzy, meldujcie wszystko co zobaczycie! - głos Protektora zabrzmiał przez chwilę w głowach wszystkich wojowników. Informacje i polecenia jakie niósł były bardzo uniwersalne, ale dominowała jedna informacja - są gotowi na węża. Najwidoczniej współpraca z wieloma dowódcami i posiadanie dużego wachlarza umiejętności możliwego dzięki współpracy wielu klanów. Dosłownie minuty później spod węża pojawiła się szeroka, biała łuna. Coś nadchodziło. 500m to spory dystans więc nie każdy mógł dostrzec to co się tam pojawia. Jedynie dzięki wsparciu sensorów w głowach wojowników rozległy się głosy dowódców informujące o nadejściu wielu grup dziwnych bestii. Niczym wyjęte z koszmaru, czarno-białe czworonożne. Wyglądały trochę jak dzikie lwy, jednak z paskudnymi twarzami które wojownicy mogli zobaczyć dopiero kiedy ci wejdą w ich pole widzenia. W końcu, kiedy zastępy bestii dotarły wystarczająco blisko, wszyscy mogli zobaczyć je na własne oczy. Biegły szybko, bardzo szybko. Łucznicy na Murze rozpoczęli ostrzał.
- Atakować dopiero kiedy będą w zasięgu! Shinobi, techniki obszarowe kiedy tylko wejdą w pole rażenia! - głos Protektora ponownie rozległ się w głowach czekających na starcie wojowników. Bestie poruszały się szybko, nawet bardzo. W niewielkich grupkach, a może raczej watahach? Co chwila zmieniały swój bieg, tym samym znacząco unikając lecących na nich strzał. Sekundy dzieliły wojowników od konfrontacji.



Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 742
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Obszar Wojny [LOKACJA EVENTOWA DLA OBROŃCÓW]

Postprzez Shijima » 25 wrz 2017, o 11:19

To nie tak, że przeprosiny były nieszczere... bo szczere były.
Chyba całe szczęście (w nieszczęściu), że rozległ się sygnał wzywający do stawienia się na Murze, bo Shijima chyba złoiłby dziewczynę od góry do dołu za jej niepoważne podejście. Iść w błogosławionym stanie na wojnę?! I jeszcze ona śmiała JEGO obwiniać za to pytanie? Sądził, że to raczej czysta formalność, to zadane pytanie, bo z drugiej strony jak można nie zauważyć, że przez trzy miesiące się nie miesiączkuje? Trzeba mieć naprawdę talent. I to poważny talent. Może niewiasta miała jakieś problemy, w końcu z tego co opowiadała nie miała najlepszego życia (Shijima nie chciał tego rozważać), co nie zmieniało faktu, że kiedy szok minął, że jest obok niego kobieta w ciąży, to przyszedł gniew. Nawet jeśli dziewczyna przyszła tutaj, by chronić swojego mistrza, to w jej łonie kwitło życie, które należało chronić - i to życie było aktualnie najważniejsze! Mokuren aż zgrzytnął zębami, zajmując przeznaczone im miejsce, zagotowało się w nim i gdyby spojrzenie mogło podpalać świat, to pewnie cały ten świat wokół niego już by płonął. Jeszcze się nie zaczęło, a on już miał dość. Był jeden plus w tej całej paranoi - przynajmniej ta informacja, która była dla niego szokiem, wyciągnęła go ostrym strzałem w policzek z tego dziwnego stanu... co prawda wbiła w jeszcze dziwniejszy, nijak nie pasujący do wiecznie spokojnego, albo spłoszonego Mokurena. Najwyraźniej każdy miał swój limit i limit tolerancji na głupotę właśnie się u długowłosego skończył. Tylko że ta złość też nie trwała jakoś szczególnie długo... Zdominowała została przez chęć chronienia - zarówno tej dziewczyny nieszczęśliwej, jej dziecka, jak i oczywiście - i przede wszystkim - Seinaru. W końcu zaczął ich widzieć. Pędzili w tym kierunku zwartą grupą, z wężem za swoimi plecami niczym z bożkiem, który miał ich chronić ode złego wszelakiego.
Zadawał sobie pytanie podczas treningów czy będzie w stanie spopielić ludzi żywcem.
Wiedział, że nie.
Dłonie Shijimy ułożyły się w szybką pieczęć do Kasumi Enbu no Jutsu.
- Kei! - Chyba nie musiał nic więcej dodawać, Seinaru wiedział, czego od niego oczekiwał. I co z tego, że wcale nie chciał. I co z tego, że mógłby stać i czekać, aż wróg do nich dotrze - stać się niewidzialnym. Ta krew już i tak była na jego rękach. Aktualnie miał przy sobie trzy życia, które należało chronić - a jeszcze dalej o wiele więcej żyć każdego shinobi i Shinsengumi - za plecami zaś zielone Teiz, spokojnych mieszkańców Hyuo i tych martwiących się wojną w Sogen.
Shijima wytworzył dym, który zalał pole przed wyłomem w Murze, korzystając z tego, że jeszcze nikt z ich nie wkroczył na otwarte pole do walki i zaraz złożył pieczęć do Hosenki no Jutsu, odczekując krótką chwilę, pół sekundy, by dym przemieścił się w przód od podmuchu Seinaru (w końcu nie chcieli, żeby z przeciwnikami wysadzeni zostali też obrońcy) i wysadził wszystko w pizdu, podpalając gaz paroma kulkami ognia.
- Będziemy cię osłaniać. Tylko skup się na walce. Chronisz teraz nie tylko swoje życie. - Operowała lalkami, tak? Więc mogła stać z tyłu. Nie było już zresztą wiele czasu na pogadanki.
Rzecz jasna gotów był informować o wszelakich ruchach przeciwnika na bieżąco, korzystając z mocy swoich czerwonych oczu.

Użyta technika:
Spoiler: pokaż
96% - 15% = 80%

80% - 10% = 70%

70% - 2% = 68%


Nazwa
Katon: Kasumi Enbu no Jutsu

Pieczęci
Wąż → Baran → Małpa → Tygrys

Zasięg Max.
20 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Prosta technika, mająca na celu ułatwienie sobie pokonania przeciwnika. Początkowo trzeba złożyć pieczęci, a następnie wypluć z ust kłęby dymu zmieszanego z gazem. Ma on szarą barwę i ma dwa wspaniałe zastosowania. Pierwsze - może zmylić przeciwnika, przecież trudno jest znaleźć kogoś w takich kłębach dymu. Drugie - idealnie nadaje się do podpalenia. Oczywistą sprawą jest teraz to, że najpierw używa się tej techniki, a potem poprawia ją dowolną wykorzystującą ogień, aby podpalić kłęby gazu. Wystarczy mała iskierka, aby powstał ogień.



Nazwa
Katon: Hōsenka no Jutsu

Pieczęci
Szczur → Tygrys → Pies → Wół → Królik → Tygrys

Zasięg Max.
35 metrów

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za 4 kule)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Najprostsza technika Katonu. Polega ona na nabraniu powietrza i wypluciu pewnej ilości kul ognia o małej wielkości. Ogromną zaletą techniki jest to, że w pociskach można ukryć mniejsze bronie, np. shurikeny, co sprawia, że pomimo małej rangi Jutsu to może sprawić wiele kłopotów. Jednak nic nie trwa wiecznie i po wykonaniu jednej salwy kul ognia trzeba nabrać powietrza na następną. W jednej salwie mieści się 15 pocisków. Przerwa między salwami trwa mniej więcej tyle co długi oddech, a następnie można wykonać kolejną salwę, bez składania pieczęci.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 25 wrz 2017, o 19:11 przez Shijima, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Take me downtown
Yours until my heart dies.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 406
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Shi

Re: Obszar Wojny [LOKACJA EVENTOWA DLA OBROŃCÓW]

Postprzez Seinaru » 25 wrz 2017, o 16:54

W ich trzyosobowym oddziale naprawdę mnóstwo się działo. Po pytaniu Shijimy Kei zdębiał podobnie jak Yamiyo. Co jak co, ale gołym okiem było widać, że dziewczyna kompletnie nie nadaje się na matkę. Nie w jej obecnym stanie, który jednoznacznie wskazywał na jej umysłowe odchylenie od normy. Kei podrapał się po głowie stojąc już w szeregu gotowym na spotkanie przeciwnika przed Murem. Kto powinien być teraz dla niego ważniejszy? Psychicznie skrzywiona nastolatka, która nosi w sobie niewinne dziecko, czy shijima, którego obecnej roli w obecnym życiu Seinaru nie trzeba było wyjaśniać? Czasu na zastanowienie było naprawdę mało, a odpowiedź życie przyniesie samo.
Samuraj chwycil kij mocno w dłoni, gotowy do bitwy. Nie musiał widzieć co, ale chyba wszyscy słyszeli, że coś się zbliżało. Wyglądało jednak na to, że stojący obok niego Shi miał już opracowaną taktykę na bezmyślną szarżę bestii. Przećwiczyli to już na Teiz, dlatego Kei wiedział w jaki sposób dobrać siłę swojego wzmocnienia w taki sposób, aby rozproszyć łatwopalny obłok na jak największym obszarze, jednocześnie nie rozwiewając go na tyle, aby uniemożliwić jego zapłon. Na okrzyk Shi skinął jedynie głową i zmieszał w sobie nieco chakry, po czym wypuścił go w ślad za techniką przyjaciela. To prawdziwe zrządzenie losu, że ich natury chakry uzupełniały się w tak fantastyczny sposób.
Po wykonaniu swojej części planu zaczekał na detonację Shijimy, po czym sam po usłyszeniu sygnału do ataku, podobnie jak inni przygotowal pozycję defensywną do walki w zwarciu przy pomocy kija.

EDIT: chakra, staty, techniki
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 28 wrz 2017, o 09:02 przez Seinaru, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 255
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: brak

Re: Obszar Wojny [LOKACJA EVENTOWA DLA OBROŃCÓW]

Postprzez Kurusu » 25 wrz 2017, o 16:56

- Dużo ich. - skomentował najemnik patrząc na nadciągającą chmarę bestii... Nie przypominały mu niczego co dotąd widział, głównie za sprawą czarno-białych kolorów, ale był to dodatkowy powód, by nie lekceważyć tej hordy, który nadciągała w kierunku muru. Pocieszające za to były słowa o wielkim wężu, ogrom tego bydlaka martwił Kurusu ale skoro mają na niego sposób... To może chyba nie obawiać się o bycie zjedzonym lub stratowanym w czasie walki. Jest to całkiem miła perspektywa. Na razie jednak nie mógł dać się zabić temu czemuś co nadciąga, głupio tak umrzeć. Z ręki człowieka to jeszcze jakaś godność jest w tym, ale gdy zwierzę zabije? Już lepiej byłoby dać się zabić podczas napadu na transport kawy.
A gdy potwory zaczęły się już stanowczo za szybko zbliżać, Kurusu wykonał kilka dużych kroków w tył, by być na tyle formacji swojego oddziału. Mimo wszystko lubił swoje życie a walca w zwarciu jest dla niego ostatecznością. Dlatego pośpiesznie zdjął swój "plecak" i ustawił go przed sobą. Trzeba zacząć działać, by przeżyć tą konfrontacje... Dlatego szybko podłączył nici chakry do swej zwiniętej kukły, chwilę później do jego uszu dobiegł znajomy dźwięk mechanizmów i Ichitsu rozłożył się i był gotowy do konfrontacji. Ruch palcem i z rękawa wysunęły się ostrza ruchome, które rozpoczęły proces rozpędzenia, by chwilę później być gotowym do przecinania wszystkiego co się nawinie. Samą kukłę starał się przemieścić tak, by stała niedaleko jego dwóch towarzyszy i mogła ich wspomóc... O ile wiedział, że jest samuraj który zna się na walce w zwarciu, do tego drugiego nie znał... Ktoś się przypałętał i cóż poradzić?
- Postaram się was osłaniać. - rzucił do nich będąc gotowym do konfrontacji...

Statystyki i Chakra:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Użyta technika:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Kukła:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kurusu
 
Posty: 216
Dołączył(a): 6 mar 2017, o 18:49
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Szara maska w kształcie ludzkiej czaszki, ciemnoszary, postrzępiony płaszcz oraz czarne rękawiczki.
Widoczny ekwipunek: Uszkodzony Płaszcz, rękawice, pokrowiec na miecz przy pasie oraz kabura, płaszcz ciasno owinięty wokół jakiegoś przedmiotu znajdujący się na plecach, jak plecak.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3331
GG: 0
Multikonta:

Re: Obszar Wojny [LOKACJA EVENTOWA DLA OBROŃCÓW]

Postprzez Yamiyo » 25 wrz 2017, o 18:10

Spoiler: pokaż

(Taa ... atakujące bestie to Wojownicy Zulu :v Chociaż bardziej do tej roli pasowałyby te dzikusy. W Metinie na dzikusach można fajnie expić :v)


Nieważne co mówili moi nowi "kompani", to ja jakoś nie miałam ochoty rozmawiać. Parłam po prostu przed siebie i milcząc zmierzałam na miejsce zbiórki. Na miejsce, które miało wkrótce spłynąć krwią zarówno naszą (oby nie moją!) jak i wroga. Ustawiłam się we wskazanym miejscu. Okazało się, że oprócz Seinaru i Shijimy towarzyszyć mi będzie dużo większy oddział sojuszników. To dobrze wróżyło, prawda?
Jednak jak się później okazało, przeciwników także będą "wielkie ilości". Tak wielkie, że prawdopodobnie nie byłam w stanie ich policzyć. No i najgorsze było to, że nie można ich było nazwać "skurwysynami". To wszak nie byli ludzie. To były bestie. Bardzo dziwne bestie, których nigdy w życiu nie widziałam! Mieliśmy więc zmierzyć się z przeciwnikiem, który ... jest prawdziwą zagadką. Porównując go do ludzi, to oczywiście ... ludzie za Murem także byli zagadką, ale przynależność do gatunku "homo sapiens sapiens CHAKRAtus" lub "homo sapiens sapiens" dawało trochę informacji na ich temat. Chociażby to, gdzie uderzyć, by zabolało najbardziej. Albo to, że większość z nich nie dałaby rady walczyć bez zmysłu wzroku. Albo chociażby podatność na genjutsu lub emocje. Wiedziałam też, że ludzka krew jest ... zwyczajna. Krew tych bestii natomiast? Kto wie? Może to silnie żrący kwas? Wystarczy, że taki jeden ochlapie Cię krwią i jesteś martwy. Co prawda, taka myśl narodziła się w mojej głowie, ale nie brałam jej zbyt na poważnie. Uznałam, że to po prostu urojenie lub koszmar na jawie. Jedno było pewne. Wolałam się do nich nie zbliżać. No i takie stworzenia są dużo bardziej zawzięte i raczej nie cofną się, jeśli zostaną zranione. Jeden z gorszych przeciwników - nie licząc węża, ale nim podobno miałam się nie przejmować - który mógł nas spotkać. Wychodziło na to, że będziemy po prostu zaszczuci i rozszarpani ich kłami. A może jednak uda nam się przeżyć?
Najbezpieczniej było stać w środku grupy, razem z Panem Seinaru i Panem Shijimą i pozwolić tym wszystkim ludziom ginąć. Jednak perspektywa agonalnych krzyków wcale nie była zachęcająca. Podobnie zresztą fakt, że stojąc gdzieś w środku nie mogłam "rozwinąć skrzydeł" i pokazać co potrafię. Po prostu taka duża masa osób trochę ograniczała moje pole widzenia.
Wtedy postanowiłam zrobić coś szalonego. Naprawdę szalonego. Pierwsza walka z Mistrzem Masaru uświadomiła mi jak ważne jest utrzymanie odpowiedniego dystansu, a także jak ważne jest dobranie odpowiedniej pozycji. Postanowiłam więc trochę zaryzykować i opuścić swoje "stanowisko" i stanąć lekko z boku oddziału. Najpierw jednak ściągnęłam z pleców dwa duże zwoje i odpieczętowałam znajdujące się w nich kukiełki. Obok mnie stanęły Hosudaku i Āse, do których od razu podpięłam linki z chakry. Do każdego po pięć. Linki oczywiście były widoczne.
- No to idę - powiedziałam i wydostałam się z oddziału, by stanąć z jego boku. Āse został na moim miejscu - czyli tak gdzie stałam. Obok Shijimy i Seinaru. Wzięłam ze sobą jedynie Hosudaku.

Ustawiłam się jakieś 10-15 metrów od mojej poprzedniej pozycji. Wykonałam ruch ręką i Hosudaku pognał przed siebie, ustawiając się także jakieś 10-15 metrów przede mną. Ważne było także ustawienie tej lalki względem Āse i wynosiło również 10-15 metrów.
Spoiler: pokaż
Obrazek

Legenda:
Biały Kwadracik - Yamiyo (ja)
Czarny Kwadracik - Hosudaku
Żółty Kwadracik - Āse

Niebieska Linia - 10-15 metrów
Zielona Linia - 10-15 metrów
Czerwona Linia - 10-15 metrów

Mapka jest tylko poglądowa i może nie oddawać realiów.

"Czas rozpocząć polowanie" - pomyślałam. Fajnie by było obedrzeć te kreatury ze skór i mięsa. Zarówno skóry jak i mięso pewnie będą drogie, prawda? Można było na tym zarobić, ale podczas tej walki nie było na to czasu. No nic. Przystąpiłam do działania.

Za pomocą linek z chakry wydawałam Āse "rozkazy". A rozkaz był jeden. Strzelać, żeby zabić! Chodziło o cztery czynności. Mianowicie: Nałożenie bełtu na kuszę, naciągnięcie kuszy, uniesienie jej pod kątem 45 stopni w górę i naciśnięcie spustu. Wiedziałam, że mam ograniczone możliwości, jeśli chodzi o celowanie tą kukiełką, zwłaszcza z tak niedogodnej pozycji. Liczyłam jednak na łut szczęścia. Zabłąkany, wystrzelony z oddziału bełt, mający przelecieć nad głowami sojuszników i ... jakimś cudem ustrzelić bestię. Może miałabym szczęście? A jeśli nie? To nic. Kukiełka ciągle wykonywała tego typu "manewr" (jakieś 3 razy, bo tyle myślę, że uda mi się w ciągu jednego ruchu wystrzelić). Generalnie na cuda nie liczyłam, ale nie mogłam pozwolić, by moje drewniane dziecko się leniło, a pozycja, którą mu wyznaczyłam nie nadawała się do niczego innego. Niemniej jednak była ważna.
Hosudaku miał bardziej odpowiedzialne zadanie. Jego celem miały być atakujące frontalnie dziwne zwierzęta. Chyba zwierzęta ... może to jakaś technika? W każdym bądź razie. Ciął, kłuł i tego typu rzeczy. Może potnie i poprzebija parę stworów? Kto wie? Jednak zanim zaczął to robić, to aktywowałam wszystkie trzy wyrzutnie - wyrzutnia senbon znajdowała się na prawej piersi, wyrzutnia shurikenów na lewej, a wyrzutnia kunai w okolicach pępka. Zaczęłam ładować je i strzelać w nadbiegających wrogów (wystrzelone gdzieś tak 5 kunai, 5 shuriken i 5 senbon). A potem oczywiście ciachamy i wbijamy! A przy okazji ciągle strzelamy, jeśli jest taka możliwość!
Kukiełki dawały mi dość sporo możliwości ataku i generalnie mogłam to wykorzystać. Niemniej jednak zajęcie odpowiedniej pozycji było tutaj kluczowe. Wyjście przed oddział sprawiło, że lepiej widziałam. Dodatkowo być może uda mi się skupić na sobie niewielką grupę atakujących stworów. Tak niewielką, że powinnam sobie z nimi poradzić bądź spokojnie się wycofać. Jednak nie zapomniałam o własnym bezpieczeństwie ... i bezpieczeństwie swojego dziecka, co go w łonie nosiłam. Specjalnie zachowałam taką odległość, by móc wykonać ewentualne Kawarimi.
Oczywiście priorytetem było moje bezpieczeństwo. Jeśli więc byłam celem ataku to złożyłam pieczęcie do Kawarimi (o ile oczywiście udało mi się zdążyć, ale zawsze mogłam zacząć je składać wcześniej i jednocześnie odskakiwać w tył i wykonywać uniki) i podmieniłam się z Āse. Specjalnie zostawiłam go właśnie w takim miejscu, by po ewentualnej wtopie i przeliczeniu własnych możliwości, pojawić się wśród towarzyszy, będąc całą i zdrową.
Jednak miałam też na uwadze bezpieczeństwo moich dzieci - Kukiełek. Nie tylko dlatego, że je po prostu kochałam, ale po prostu bez nich byłam bezbronna praktycznie. Nie mogłam sobie pozwolić na taką stratę. Najbardziej narażony był Hosudaku i po prawdzie, gdyby przeciwnik go unieruchomił, to ciężko byłoby mi go wyrwać. Z Āse było trochę łatwiej. Jednak to własnie Hosudaku miał walczyć z wrogiem. Dlatego zamierzałam użyć Kugutsu Kawarimi (o ile nie byłam zagrożona, bo jeśli byłam, to w grę wchodziło jedynie zwyczajne Kawarimi), by podmienić Hosudaku z ciałem martwej bestii, w razie jakby miał kłopoty.
Robiąc te wszystkie manewry, nie zapomniałam o tym, że mam mózg. Każdej lecącej strzały próbowałam uniknąć, odskakując w jedną lub drugą stronę. Jeśli to nie było możliwe, to pozostawało mi tylko Kawarimi. Tak bardzo uniwersalna technika, ratująca dupę. Jeśli jednak byłyby jakieś kłopoty. Gdyby np. okazało się, że nie jestem w stanie zająć "wymarzonej" pozycji na czas, to zwyczajnie zaczęłabym się wycofywać (wraz z unikami i ewentualnym Kawarimi). To samo bym zrobiła, jakby okazało się, że w moją stronę pędzi znaczna ilość tego badziewia. Nie chciałam przecież walczyć z 30 bestiami, posiadając raptem jedną kukiełkę, prawda? Mogłabym je wciągnąć pomiędzy dwa oddziały i liczyć na sojuszników, którzy wybiją bestie z boku.
W międzyczasie jak to robiłam, to Shijima i Seinaru (chyba) wykonali swoją kombinację technik. Bardzo ... gorąca. To trzeba było przyznać. Oczywiście w razie jakby co, to starałam się nie wlecieć Hosudaku w chmurę tego ognia. To byłoby bardzo głupie. Tak na prawdę ... to widziałam tylko to co zrobił Shijima. Jakiś dym i kule ognia. A więc Katon? Umiejętności Seinaru jakoś umknęły mojej uwadze. Po prostu ... Fuuton był trochę mniej widoczny, a ja miałam na głowie wlasny plan. Jednak skinęłam głową, dając do zrozumienia, że będę chroniła swoje życie i życie dziecka. A także życie towarzyszy ...



Kukiełki:
Spoiler: pokaż
Āse - Szybkość: 116, Wymagania: 58 Percepcji
Hosudaku - Szybkość: 141, Wymagania: 71 Percepcji


Ekwipunek:
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
Kabura na broń (na lewym udzie)
Duży zwój #1 (na plecach)
Duży zwój #2 (na plecach)
2 metry bandaża (wokół lewego przedramienia)

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Kabura na broń (na lewym udzie) (20 / 20):
9 Kunai
Mały zwój #1
1 Bojowa pigułka żywnościowa
5 Shuriken

Mały zwój #1 (150 / 150):
Słoik ze 100 kamieniami (zakładam, że waga Fūin takiego słoika wynosi 50)
23 Kunai
Notes
Ołówek
1 Shuriken

Duży zwój #1: Hosudaku

Duży zwój #2: Āse

Hosudaku (50 / 50):
Magazynek z Kunai (27 / 27): 18 Kunai
Magazynek z Shuriken (18 / 18): 18 Shuriken
Magazynek z Senbon (5 / 5): 20 Senbon

Āse (40 / 40):
Kołczan (40 / 40): 40 Bełtów (na plecach)
Wielki Kunai (na plecach)
Mała Kusza (przy pasie)


Statystyki:
Spoiler: pokaż
SIŁA 1
WYTRZYMAŁOŚĆ 30
SZYBKOŚĆ 50
PERCEPCJA 121
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 10

KC rangi D

MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 103%


Dziedziny:
Spoiler: pokaż
Gōken rangi A (SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 202)
FūINJUTSU rangi D
SUITON rangi D
KLANOWE (Ayatsuri - Kugutsu) rangi C
NINJUTSU rangi E


Użyte Techniki:
Spoiler: pokaż

Nazwa
Chakura no Ito

Pieczęci
Brak

Zasięg
100 metrów

Koszt
E: 1,4% | D: 1,2% | C: 1% | B: 0,8% | A: 0,6% | S: 0,4% | S+: 0,2% (za jedną nić)

Dodatkowe
Płacimy tylko za wytworzenie nici.

Opis Podstawowa technika kuglarzy. Za jej pomocą wytwarzamy na czubkach palców cienkie nitki chakry, które następnie można podłączyć do marionetki. Dzięki odpowiednim ruchom rąk i palców jesteśmy w stanie wywołać pożądane ruchy u kukły, np.: przemieszczenie się czy też aktywowanie danego mechanizmu. Początkujący kuglarze muszą podłączyć aż dziesięć nici do jednej marionetki aby funkcjonowała poprawnie. Z czasem liczba ta ulega zmianie i możliwe jest sterowanie większą ilością lalek za pomocą mniejszej ilości nitek. Same nici chakry są niesamowicie wytrzymałe, a przeciąć je można jedynie ostrzem pokrytym chakrą, bądź całkowicie z niej stworzonym. Zniszczyć może je także wystarczająco duża siła (od przeciętnej wzwyż). Od rangi klanowej B istnieje możliwość sprawienia, że nici stają się niewidoczne, przez co shinobi bez specjalnych zdolności nie będzie mógł ich dostrzec.

Trening
Technika Startowa



Nazwa
Kawarimi no Jutsu

Pieczęci
Tygrys › Świnia › Wół › Pies › Wąż

Zasięg Max.
30 metrów

Koszt
E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny

Dodatkowe
W pobliżu musi się znajdować przedmiot możliwy do podmienienia

Opis Kolejna pomocna technika, która niejednokrotnie może uratować życie. Otóż jest to technika podmiany która pozwala w momencie ataku podmienić nasze ciało z zawczasu przygotowaną podmianą z beczką, kłodą bądź innym przedmiotem który znajduje się luźno na powierzchni oraz rozmiarami jak i wagą nie przekracza 1 naszego ciała. Kolejnym ograniczeniem techniki jest świadomość nadchodzącego ciosu. Użytkownik może podmienić się tylko w momencie gdy widzi nadchodzący atak. Wtedy tuż przed zadaniem ciosu następuje podmiana i nasze ciało zajmuje przedmiot wcześniej przez nas wybrany do podmiany.

Trening
Technika Startowa



Nazwa
Kugutsu Kawarimi no Jutsu

Pieczęci Zwykłe Kawarimi: Tygrys → Świnia → Wół → Pies → Wąż
Ulepszone Kawarimi: Brak

Zasięg Zwykłe Kawarimi: 20 metrów
Ulepszone Kawarimi: 5 metrów

Koszt
E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny

Dodatkowe
Lalka o rozmiarach człowieka

Opis Odmiana kawarimi przeznaczona wyłącznie dla marionetkarzy. Pozwala ona na podmianę swojej kukiełki z dowolnym obiektem spełniającym odpowiednie kryteria. Kuglarz musi być świadomy nadchodzącego ataku w stronę jego marionetki. Kiedy ta zostanie uszkodzona, np.: wbije się w nią kunai, następuje podmiana. Kukła przenosi się w miejsce podmienionego obiektu. Ważnym aspektem tej techniki jest to, że kukła zostaje przeniesiona z już podłączonymi nićmi, w związku z czym kuglarz jest w stanie wykonać kontratak niemalże natychmiastowo. Z uwagi na widoczność nici z chakry na niższych rangach, należy błyskawicznie wykorzystać element zaskoczenia.

Po opanowaniu ninjutsu na rangę A otrzymujemy dostęp do ulepszonej wersji kawarimi. Działa ona tak samo jak pierwowzór, jednak nie wymaga od nas wykonywania pieczęci. Przypłaca się to jednak znacznie większym wydatkiem chakry jak i zasięgiem. Wymaga od nas także kontroli chakry przynajmniej na randze D.

Koszt
D: 45% | C: 35% | B: 25% | A: 15% | S: 10% | S+: 5%

Trening
Technika Startowa


Pozostała Chakra:
Spoiler: pokaż
103%
Yamiyo
 

Re: Obszar Wojny [LOKACJA EVENTOWA DLA OBROŃCÓW]

Postprzez Akarui » 25 wrz 2017, o 20:13

Dopiero, gdy wszyscy mogli wyjść za mur, można było ogarnąć wzrokiem ogrom zniszczeń. Akarui odwrócił na chwilę głowę. Tu dziury były jeszcze większe, cegły i skała bardziej osmalone i poniszczone, gruz leżał do okoła, a roślinności praktycznie nie było. Pole wybuchu było monstrualne. Pół kilometra dalej, gdzie kończyła się spalona ziemia, widać było wielką figurę szarego węża i z takiej odległości można było już dostrzec jego żółte ślepia. Poza tym coś biało-czarnego majaczyło pod jego cielskiem i tylko głosy w głowie młodego medyka tłumaczyły mu to, czego nie widział. Potwory przypominające lwy. Ale czym one są? Z opisu nie przypominają nic, co do tej pory czerwonooki widział. Całe szczęście, że jego grupa jest jedną z bardziej wycofanych, będzie mógł im się przyjrzeć bez udziału w walce, zapoznać się z siłami wroga i dopiero potem zareagować.

Trzeba było jednak dokończyć pewne przygotowania. Po pierwsze, zdjąć płaszcz i zwinąć go do plecaka. Po drugie, rozejrzeć się za czymś do techniki podmiany, choć na początku walki zwykle nie ma takich rzeczy, trzeba będzie coś znaleźć później. Po trzecie, prawa ręka Akarui'ego powędrowała do kabury i po chwili wyłoniła się z niej z już założonym na palce zaostrzonym kastetem, pierwszą linią obrony w walce w starciu. W tym też czasie młody medyk zobaczył, jak przygotowują się inni obrońcy Muru. Mógł z łatwością zauważyć, jak dużo jest w tej ekipie marionetkarzy. Spostrzegł też, że z grupy ustawionej przed nim ktoś przed pole walki wypuścił dym, a kto inny próbował go nieco rozwiać. Czy to tylko zasłona dymna? Jak bardzo będzie przydatna? O tym wszyscy przekonają się już niedługo.

- Dobra panowie, jak to mówił mój świętej pamięci sensei: "trzymajmy się ramy to się nie posramy!" Do namiotu medyków kawał drogi, ale sam mur za plecami może nam trochę pomóc. Jak coś się przedrze, to spróbuję te monstra usadzić na miejscu, ale wolałbym podziwiać, jak Wy je zwalczacie z daleka. Powodzenia! - Po tych słowach Akarui stanął w lekkim rozkroku, lewą stroną ciała bardziej do przodu, ramiona podniesione na wysokość klatki piersiowej. Tak mógł obserwować pole przed sobą i przygotować się na bitwę.


Spoiler: pokaż

ZDOLNOŚCI


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • Kabura na lewym udzie
  • Kabura na prawym udzie
  • Plecak na jedno ramię

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



ROZLICZENIA


PIENIĄDZE: 130 Ryo
PH: Link
MISJE:
    D -
    C -
    B -
    A -
    S -

PREZENT OD ADMINISTRACJI: Transfer
[/quote]
MOWA//MYŚLI
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 50
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Obszar Wojny [LOKACJA EVENTOWA DLA OBROŃCÓW]

Postprzez Kenshi » 25 wrz 2017, o 21:26

Kenshi dość szybko dogonił, a nawet przegonił część osób, które również w pędzie zmierzały zarówno do bramy i ziejącej w niej otworu, jak i na ściany muru, aby to ze znacznej wysokości obserwować przyszłe pobojowisko. Czarnowłosy bez problemu, czując w krwi krążącą adrenalinę, wspiął się na sam szczyt, by stamtąd ocenić siły ich przeciwników. Od razu w oczy rzucił się ogromnych gabarytów kształt, będący w rzeczywistości nie tyle co wężem co samą bydlacko wielką bestią. Kenshi przez chwilę stał w zdumieniu, bo w rzeczywistości pierwszy raz widział tak ogromne zwierzę. Mimo, że pochodził z pustyni i mimo, że ostatnio miał sposobność zetknięcia się z dziwną mutacją zamieszkującą piaski Atsui, to wąż, który szybko zmierzał w ich kierunku, był zdecydowanie znacznie większy. Czarnowłosy wiedząc, że nie mają dużo czasu, zaczął już szukać słabych punktów zwierzęcia i nawet je znalazł, uznając, że najrozsądniej będzie uszkodzić wzrok. Wiedział już nawet jak to uczynić przy pomocy swoich magnetycznych zdolności, niemniej własnie wtedy ponownie w głowie Kenshiego, odezwał się dźwięczny głos, kogoś ważnego, kto wydawał jasne rozkazy.
- Niech więc i tak będzie - odrzekł o dziwo, spokojnie przedstawiciel szczepu Maji, po czym nie czekając na kolejne zaproszenie, postanowił dołączyć do swojego oddziału, który zdążył już znaleźć się po drugiej stronie muru. Wtedy też po drugiej stronie pola walki, wśród zbliżających się tubylców, wystąpiły liczne wybuchy kłębiastych chmur. Po ich rozwianiu, oczom Zjednoczonym Siłom Shinobich i Najemników, ukazały się dziwne, czarno białe bestie, które żwawo w towarzystwie ogromnego wężą, zmierzały w stronę muru. Kenshi nie tracił czasu na dumanie nad tym z czym mają do czynienia, tylko po zidentyfikowaniu znajomej sylwetki z oddziału (Kurusu), postanowił ruszyć w jego kierunku, zajmując jednak bezpieczny dystans, bo własnie się okazało, że jego towarzysz z oddziału należy do znanego Kenshiemu klanu marionetkarzy i właśnie demonstruję jedną ze swoich umiejętności, która skutecznie mogłaby posiatkować nieostrożnego widza.
Czarnowłosy pewnie chwycił za rękojeść, a następnie wysunął ostrze, trzymając koniec uniesiony lekko nad ziemią. Uważnie przyjrzał się otoczeniu, aby przypadkiem nie wykonać gwałtownego i nieprzemyślnego ruchu, tym bardziej że w koło było mnóstwo innych ludzi i bardzo prosto było wejść sobie wzajemnie w paradę. Kenshi dostrzegając wokół siebie jednak trochę wolnego pola, zajął miejsce za Kurusu, zamierzająć na razie bronić jego lewej flanki, zwłaszcza że po prawej znajdowali się inni. Czarnowłosy na chwilę się skupił, a gdy poczuł znajome drgania metalowego inwentarza w swoim posiadaniu, przyjął pozycję bojową, będąc gotowym do blokowania, atakowania, lub wykonywania uniku.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
[b]PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):

  • Katana przypasana z tyłu na wysokości pasa
  • Jasny płaszcz chroniący przed trudnymi warunkami atmosferycznymi, w tym od pustynnego wiatru i piasku
  • Rękawiczki na dłoniach


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 139
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, rękawiczki, katana przypasana przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 0
Multikonta: brak

Re: Obszar Wojny [LOKACJA EVENTOWA DLA OBROŃCÓW]

Postprzez Masaru Yoshida » 25 wrz 2017, o 22:24

Zasadniczo Masaru nie miał kłopotów z przedostaniem się na druga stronę muru i zajęciu pozycji do walki. Drużyna poszła jako tako za nim, a przynajmniej medyk. Zajęli pozycje popędzani głosami dowódców. Szybko orientował się w czym rzecz i jaki jest plan. Był w grupie troszkę z tyłu. Takie wsparcie troszkę. Wąż był szary i ... piękny. Majestatyczny i potężny, w kuglarzy odezwało się coś co mu mówiło że kiedyś on też chce posiadać takiego towarzysza. Czy jest szansa na tej wojnie zdobyć takiego sprzymierzeńca? W sumie może tak, a może nie. Na pewno ważne było to że wszyscy darli się że mają plan na wielkiego gada, to nie był sukces ponieważ on sam też miał w zanadrzu techniki którymi dałby radę walczyć z nim na równi i go pewnie pokonać. Posiekałby go na kawałki i byłoby dobrze. Wracając do sił przeciwników to było to niecodzienne widowisko. Wcześniej jednak jego kolega z oddziału walnął krótką acz treściwą przemowę. Yoshida szybko odpowiedział zdzierając z twarzy trochę bandaża odsłaniając usta. Stój z tyłu, jak wpadną w nas to liczę na twoją pomoc w fizycznej walce, a na razie możesz odpocząć, lub porzucać w nich jakimiś rzeczami które masz. A ty panie od błyskawic stój koło mnie i paraliżuj wszystko co będzie niebezpiecznie blisko, nasz medyk ich wtedy będzie wybijać bez większej obawy o swoje zdrowie. Ja na razie będę oszczędzał czakrę w pierwszym natarciu. Do dzieła panowie. Ziemia się rozwarła, i naglę wybiegło coś z szczeliny. Na początku myślał że to sojusznicze techniki, ale tak naprawdę to był wróg. Spodziewał się dzikusów, ale wyglądających jak ludzie w miarę, konwencjonalnie walczących dzidami i łukami. A to co biegło w ich stronę to nie ludzie, to czarno białe lwy z twarzami ludzi. Jednym słowem super. Troszkę entuzjazm opadł kiedy zobaczył jak bydlaki sprawnie omijają strzały, cóż były szybkie zwinne, pewnie i silne, a co najgorsze jako zwierzęta, nie miały chyba emocji, oraz morali. Czyli wyprucie kilku z flaków w tym wypadku raczej nie sprawi że będą mniej chętne do bójki. Kusił go atak najsilniejszym co miał, mógł przecież wyciąć sporą ich ilość w pień. Ale uznał że nie jest to dobry pomysł, ponieważ ktoś kontrolował te zwierzęta, i pewnie nie zwykłą tresurą. Do tego sami mieszkańcy skoro wymyślili takie uderzenie pewnie zaatakują zaraz po tej potyczce. Do tego mogli być pod ziemią i czekać. O nie, on wolał normalnie je pozabijać oszczędzając sobie energię. Już chciał zaatakować jak to miał w zwyczaju technikami lalkarskimi ale się powstrzymał. Szkoda mu ich było, tutaj nie potrzeba finezji, tylko brutalnej siły zdolnej zabijać te stworzenia. Przez chwilę myślał co u jego podopiecznej Yamiyo, ale ta walczyła gdzieś indziej, i co najmniej nie martwił się o nią. Wiedział że podoła, jak sporo obrońców umrze to odnajdzie ją i połączy z nią siły zbierając niedobitków pod swoim sztandarem. Chociaż wolał żeby do tego nie doszło. Stanął miękko na nogach gotowy do uników w tył, do odskoków, bacznie śledząc otoczenie. Prężnie gotował się do boju, jego ciało aż wrzało. Głos w głowie milczał, paskudny uśmiech wykwitł na jego twarzy kiedy równocześnie każdą rękę wpakował do kabur przy nogach. Z każdej wyjął fuma shurikena i zakręcił dłonią otwierając oba, po jednym na rękę. Żyłki które były z nimi w kaburach już przywiązane do broni natychmiast owinęły się wokół nadgarstka i były gotowe do techniki. Złączył obie dłonie jak by klaskał zamachnął się i czekał. Czekał aż będą troszkę przed jego zasięgiem żyłek i rzucił bronie. A dokładniej jedna leciała normalnie, a druga ukryta w jej cieniu leciały ze świstem w stronę lwów. Pierwsza technika zapewniała ukrycie jednemu shurikenowi. Gdy był w dobrym miejscu poruszył dłońmi gdzie shurikeny wyleciały z formacji i każdy poleciał w inną stronę po łuku. Jeden w prawo, drugi w lewo. Przy odrobinie szczęścia mógł nawet trafić w ten sposób zwierzęta które już myślały że broń ich minie a ta naglę zmienia kierunek ostro i leci w nich. Chciał żeby każdy z nich tafił w ofiarę, rzucał z całej siły z cała precyzją. Byłem mistrzem w rzucaniu, wiedział to, jego styl walki Seido był na poziomie mistrzowskim, broni powinny każdy trafić swój cel, i polecieć dalej. Kierował nimi tak żeby po trafieniu pierwszych celów leciały dalej siać zamęt. Dostosowywał swoje ruchy do ruchu wrogów. Jak trzeba to i zrobił efekt jojo żeby trafić w w tył przeciwników. Łapy były bardzo dobrymi celami, w końcu takie fuma shurikeny przelatywały przez ludzi tnąc ich na pół to przez łapy na pewno przejdą jak przez masło. Ale przez miękkie podbrzusze, chude karki albo żebra, plecy i łby też przejdą. Chciał ich ściągnąć jak najwięcej tymi atakami. Pora walczyć.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Techniki:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Yamiyo, na zawsze w naszych sercach.
Obrazek
Avatar użytkownika

Masaru Yoshida
Łamaga Lata
 
Posty: 396
Dołączył(a): 30 maja 2017, o 07:36
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zabandażowana twarz, z odsłoniętym tylko lewym okiem. Na plecach płaszcz ze skóry niedźwiedzia. Szare ubranie z rękawami dłuższymi niż ręka, na szyi szal szaro biały.
Widoczny ekwipunek: Dwie opaski z bandaży na nadgarstkach, z białymi znakami.
Wielki wachlarz na plecach z rączką
Opaska na prawej nodze -wsadzone za nią 2 kunai i średni zwój
Opaska na lewej nodze - wsadzone za nią 2 kunai i średni zwój
Nad opaskami na każdej nodze po 1 kabura.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3620&p=51635#p51635
GG: 56674178
Multikonta:

Re: Obszar Wojny [LOKACJA EVENTOWA DLA OBROŃCÓW]

Postprzez Shinji » 26 wrz 2017, o 08:59


Chwilę przed wyruszeniem

Zgodnie z oczekiwaniami przysiadła się przynajmniej Motoko. Na drugiej osobie z oddział w postaci członka klanu Senju mu nie zależało chociaż nie robiłby mu wyrzutów gdyby nawet tak postąpił. Mimo, że wiele rzeczy mogło się Shinji'emu nie podobać to jednak użytkownik Mokutonu miał tu prawo przebywać przez decyzje polityczne Katsumi, która starała się utrzymać pokój. Mimo, że jako osoba trzeźwo myśląca świetnie rozumiał pobudki, które nią kierowały to na jej miejscu ciężko byłoby mu tak postąpić. Nawet jeśli sprawiałby pozory pokojowego to przy najbliższej okazji, która by się nadarzyła wbiłby temu klanowi nóż w plecy osiągając ostateczne zwycięstwo, a tym samym umacniając pozycję Uchiha, którzy mogliby stać się nawet hegemonem regionu. W końcu posiadali oni ogromne siły wojskowe niestety część z nich była przeznaczona wyłącznie na mur nawet podczas wojen stanowiąc swoistą neutralną enklawę służącą całemu światu shinobi. Przez to klan nie poradził sobie chociażby podczas ostatniej wojny. Utworzyła się koalicja i nawet cudowna broń nie była wystarczająca silna. Gdyby jednak doszło do połączenia sił kto wie, czy Senju teraz nie całowaliby im butów prosząc o łaskę. Problem muru na pewno należało rozwiązać. Przeprowadzić jakąś ekspedycję czy nawiązać kontakty z dzikusami by móc wystawić o wiele większą armię zamiast rozdzielać siły. Byłu to niestety póki co zwykłe mrzonki, a bitwa która nadchodziła z pewnością nie dodawała wykreowanej przez niego strategii ani odrobiny wiarygodności w kwestii wprowadzenia w życie. Czysta fantastyka za którą większość by go wyśmiała. On jednak marzył i wierzył, że przy odpowiednim podejściu można osiągnąć wiele. Nawet z pozoru niemożliwe.
Motoko postanowiła poruszyć temat, który niestety stanowił kruchy grunt. Zarówno od niego jako przedstawiciela Uchiha jak i Oshiego Seju po przeciwnej barykady wymagała naprawdę dużo. Zwaśnienie pomiędzy dwoma rodami to był już kolejny poziom i ot takie zawieszenie broni stanowiło ogromne wyzwanie. Gdyby poprosiła o to osoba mu z goła obojętna pewnie by ją wyśmiał. W tym przypadku było jednakże nieco inaczej. Prosiła go o to właśnie ona, a że czuł lekką miętę przez rumianek w stosunku do niej to w pewnym stopniu podatny był na sugestie. Akurat dla niej był to w stanie zrobić. Zwłaszcza, że miała rację. Osobiste urazy należało schować do kieszeni w obliczu nowego zagrożenia, które po nich nadchodziło. Być może to lekkie wyolbrzymienie, ale mieli tu bronić całego cholernego świata shinobi przed najazdem dzikusów, które wyczuły szansę.
- Niech będzie. Akurat dla ciebie dla ciebie byłbym to w stanie zrobić, ale wiedz, że prosisz o naprawdę dużo.
Skierował wzrok w kierunku Oshiego.
- To co zaczniemy od nowa? Shinji Uchiha. Miło poznać.
Każde słowo przyszło mu ze sporą trudnością i mimo doskonalonej przez lata gry aktorskiej w tym wypadku dało się to poznać. W między czasie jego oczom nie umknęło, że cfana kobieta nie chcąc urazić niczyich uczuć ukradkiem gdy tylko nawinęła się okazja wypluła mięso. Udał, że tego nie widział. Jakoś nie miał jej tego za złe. Nie każdy lubił słone mięso. On osobiście nie narzekał gdyż na wołowinie się wychował. Nawet przesolenie nie mogło tego zepsuć. Oprócz konfliktu między rodami został poruszony temat dowódcy, który gdzieś się obijał i nie wiadomo gdzie na dobrą sprawę był.
- Być może ma nami dowodzić telepatycznie? Nie wiem, chociaż powinien raczej być gdzieś na polu walki.
Mu samemu także pień zaczął wbijać się niewygodnie w dupsko, które niestety przez brak zapuszczenia się pod względem tłuszczu nie stanowiło odpowiedniej amortyzacji. Co jak co, ale to mógł przyznać ludziom otyłym. Może i nie wyglądało to dobrze. Mogli także łamać zadyszki podczas dłuższego biegu, ale przynajmniej mieli wygodnie pod spodem podczas siedzenia w jakimkolwiek miejscu przez dłuższy okres. Być może to jedynie jego wyobrażenie, a sytuację nieco wyolbrzymiał bo poprzez znudzenie czekaniem mimo towarzystwa kobiety, która samą obecnością potrafiła go przyprawić o dobry humor chętnie pomachałby nieco kataną i rozpalił towarzystwo technikami Katonu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
- Dobra to postanowione. Idziemy za resztą naszego oddziału.


Po wyruszeniu

Jak postanowili tak też zrobili i jak się szybko okazało udanie się wraz z resztą oddziału okazało się właściwą decyzją. Rzecz jasna pomijając fakt, że w obozowisko groziło im relatywnie mniejsze niebezpieczeństwo. Nie przyszli tu jednak by grzać dupę obok ogniska, a walczyć jak na żołnierzy/najemników przystało. Zginą w chwale lub będą dalej ciągnąć to utarte trudnościami życie. Warto pamiętać jednak o tym, że lubi opowiadać się dzieciom ckliwe bajeczki o jakimś honorze. Owszem w życiu codziennym jest on ważnym jednak na wojnie przestaje mieć znaczenie. Ten kto przygotuje i wyegzekwuje lepszy podstęp ten wygra. Nie raz i ze względu na tą prostą prawdę, ciężka dla niektórych do przełknięcia i przewaga liczeba oraz brutalna siła traci na znaczeniu. Liczy się zwykły spryt.
- Cóż skoro mamy walczyć razem wypadałoby jednak coś powiedzieć o swoich umiejętnościach. Tak poglądowo. Wiem, że nikt tego nie lubi. Ja też nie, ale to ważne by móc się wzajemnie uzupełniać. Zacznę od siebie. Specjalizuję się w technikach Katonu. Mój poziom zaawansowania znacząco wykracza poza przeciętnego shinobi. Być może byłbym nawet w stanie zdjąć tego węża jeśli tylko znalazłby się w moim zasięgu. W każdym razie jak to Katon. Główną jego domeną jest obszar działania. Dlatego właśnie świetnie sprawdza się podczas wojen. Zwłaszcza w początkowej ich fazie gdy nie utworzy się jeszcze kocioł i skutecznie można zmniejszyć liczebnie przeciwników bez narażania towarzyszy. Oprócz tego posiadam w pełni rozwiniętego Sharingana. Dojutsu mojego klanu, które potrafi przeanalizować niemal każde ninjutsu na świecie, a także dostrzega iluzje. Oprócz tego znacząco poprawia ostrość w dostrzeganiu nawet tych niezwykle szybkich ruchów przez co pozwala na nie zareagować. Jeśli chodzi o walkę kataną. Stoi ona niestety na dosyć niskim poziomie. Coś potrafię, ale są to raczej podstawy, by nie zginąć już na początku jednakże pozwalają raczej na utrzymanie się podczas natarcia niż jakieś finezyjne zakończenie żywotu przeciwnika.
Nieco się rozpowiedział, ale dzięki temu towarzysze, chociaż w przypadku Senju określenie to ciężko przechodziło mu przez gardło czy nawet mózg mogli mieć ogólny zarys tego czego można się po nim spodziewać, a to chcąc nie chcąc było kluczem do ich przetrwania. Podczas wojny w Atsui miał okazję doświadczyć co znaczy nieumiejętne użycie Katona jako ratunku dla sojusznika. Hikari przypiekł wtedy młodego Sabaku. Co prawda nie zabijając go, ale wykluczając z dalszego udziału w walkach. Nie ujmował mu umiejętności, ale zagrania trzeba opisywać tak jak wyglądają, a to było beznadziejne.

Na horyzoncie oprócz ogromnego węża swoimi rozmiarami nie ustępująca jakby nie patrzeć dużych rozmiarów murowi, który znajdował się za ich plecami zarysowała się "fala". Nie była to jednak woda, a chmara czegoś co nadciągała niczym plaga szarańczy by odebrać rolnikom wszystko na co całe pokolenia tak ciężko pracowały. Nie bez znaczenia użył sobie tego porównywania gdyż miało ono głębszy sens. Tymi rolnikami byli właśnie oni i musieli za wszelką cenę bronić tego zostawili za plecami. Miał dość grania na niekorzyść rodu. Pora było oddać mu przysługę i wkupić się w łaski Katsumi jeśli tylko nadarzy się takowa okazja. Była ona dla niego światełkiem w tunelu na rozwinięcie swoich umiejętności jeszcze w większym stopniu. Mimo, że żywioł chakry opanował niemal w stopniu mistrzowskim to i tak nie czuł się silny. Mógł i wykraczać poziomem ponad rówieśników, ale to i tak za mało. Musiał znaleźć się w samej śmietance tak by pokolenia z dumą wspominały jego imię jako najwybitniejszego z nich. Celował wysoko, a oto właśnie tutaj rozpoczynał się kolejny rozdział jego historii. Będąc świadomym swoich umiejętności przepchnął się na pierwszą linię oddziału. Gdy się mu już to udało sylwetki pędzącego zagrożenia stały się nico bardziej ostre jednak nadal problemy przysparzało zidentyfikowanie co to dokładnie może być. Pomocą służył tu rzecz jasna Sharingan, na którego długo nie trzeba było czekać. Oczy diametralnie zmieniły swój widok w zapierającym dech w piersiach ruchu wirowym, który przekształcił się w 3 wyraźnie zarysowane łezki na czerwonym tle. Stało się jasne, że to co na nich pędzi to nie nie zwykłe zwierzęta, a jakieś twory z chakry.
- To jakaś technika co? ... Jak macie coś obszarowego to do pierwszego szeregu i walmy to zanim się nas wbije! Wnioskując po szybkości będzie naprawdę źle. Przejadą po nas niczym rozpędzona konnica w szarży. Wyczekajcie tylko aż podbiegną wystarczająco blisko w przeciwnym wypadku możemy to zwalić.
Miał w dupie czy reszta się dostosuje on sam doskonale wiedział co robić. Brał już udział w tylu wojnach, że im dłużej trzymałeś oponentów na dystans tym lepiej. Rzecz jasna w sytuacji gdy miałeś pod tym względem przewagę, a mieli. Łucznicy ustawieni na murach. Co mogło pójść nie tak? Sytuacja przeciwników wyglądała z goła inaczej. To oni musieli zaatakować i zbliżyć się do dobrze wybranych pozycji, które pozwalały na stałe nękanie ich morderczym deszczem. Mimo, że atakowali nieznanym mu ninjutsu to musiało być podatne na inne. Nie było innej opcji. Jego dłonie rozpoczęły swój taniec. Uformowały po kolei pieczęci Tygrys → Koń → Szczur → Pies → Tygrys. Następnie nastąpił głęboki wdech. Podczas owego wdechu skumulował także chakre w stopach i wybił się skokiem kilka metrów do góry (#shinobi). Wypluta została kula ognia, która po uderzeniu w ziemię na maksymalnym zasięgu od oddziału wyzwoliła falę ognia wokół siebie. Wyłonił się z niej pająk, który od razu skupił się na walce z tworami, które właśnie teraz wbiły się w oddziały. On jednak wykorzystał swoją wysoką pozycję i wypuścił technikę Katon: Dai Endan, która została wycelowana w taki sposób by nie razić pierwszej linii natarcia stworów, lekko w bok od pająka by nie ryzykować jego straty. Wraz z jej wypuszczaniem zaczął następować opad na ziemię podczas którego to jednym prostym ruchem wyciągnął katanę gotując się do walki. Dzięki sharinganowi był w stanie dokładnie przeanalizować sytuację panującą na dole i najprawdopodobniej przynajmniej na ten moment zablokować ewentualny atak zębiskami czy pazurami... Rzecz jasna istotne było też gdzie znajdowała się Motoko, czy też Senju z którym obiecał kobiecie współpracować i miał zamiar dotrzymać obietnicy. Jeśli nie wyruszyli z nim na pierwszą linię to miał zamiar stopniowo wycofywać się w ich kierunku jeśli tylko nadarzy się sposobna okazja. W przypadku trudności z ich lokalizacją bądź też brakiem możliwości dostania się tam nie pozostawało nic innego jak utrzymywać pozycję raz po raz blokując nadchodzące ataki i w miarę możliwości wyprowadzając ofensywne akcje razem z resztą "śmietanki", która walczyła u jego boku.



Chakra i użyte techniki
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Karta Postaci
Spoiler: pokaż

ZDOLNOŚCI


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



TECHNIKI


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE :
  • Katana w pochwie na broń przypięta do pasa z lewej strony
  • Torba na broń I z tyłu, przypięta do pasa z lewej strony pleców
  • Torba na broń II z tyłu, przypięta do pasa z prawej strony pleców
  • Kołczan przypięty do pasa po prawej stronie
  • Kabura na broń, przyczepiona do prawego uda
  • Kusza przyczepiona do pasa przełożonego przez tułów (punkt oparcia pasa na ramieniu)
  • Kabura z kozią nogą przyczepiona do tego samego pasa co kusza (także na plecach)
PRZEDMIOTY SCHOWANE:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Avatar użytkownika

Shinji
Złoty Leniwiec
 
Posty: 639
Dołączył(a): 21 maja 2016, o 17:07
Lokalizacja: Gdańsk
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, rozczochrane włosy, wątła budowa ciała, czarna bluzka i spodnie, białe buty, białe z lekkimi odcieniami niebieskiego karwasze
Widoczny ekwipunek: Katana schowana w pochwie, przypięta do pasa po lewej stronie. Torba na broń przypięta do pasa od strony pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2400
GG: 49502673
Multikonta: Avarice

Re: Obszar Wojny [LOKACJA EVENTOWA DLA OBROŃCÓW]

Postprzez Senju Oshi » 26 wrz 2017, o 11:20

Oshi usiadł zaraz po tym jak jego towarzysze postanowili odstresować się nieco przed nadchodzącymi wydarzeniami. Mogło to wyglądać dość dziwnie, gdy wśród krzątających się wojowników i Shinobi, trójka z nich niczym starzy znajomi zaczęli swoje piknikowanie. Oshi nie przejmował się zbytnio słowami czarnowłosego, jednocześnie potwierdzając swoje wcześniejsze przypuszczenia… Trafił na jednego z rodu Uchiha, znając doskonale relacje jakie dzieliły ich dwa dumne klany, Senju nie miał większych pretensji do słów które padły tutaj przed chwilą. Oshi spojrzał w twarz mężczyzny, po czym uśmiechnął się szeroko zwracając się do niego.
- Nie wiem czy kierujesz się własnymi pobudkami czy ogólną relacją jaka panuje w naszych rodzinach, jednak czasami warto jest spojrzeć na sprawy przez inny pryzmat…
Oshi wyciągnął z kieszeni niewielki medalik do tej pory noszony na szyji, po czym kontynuował obracając go w palcach.
- Może to i śmieszne, ale według mnie shinobi wszystkich nacji powinni działać razem… Obecna sytuacja pokazuje jak bardzo potrzebne jest to naszemu światu. Nie wszyscy są w stanie obronić się sami, nie zawsze jeden klan nie ważne jak potężny, może oprzeć się wrogą kryjącym się w mroku… Czy jesteśmy w stanie powiedzieć co jeszcze czeka na nas za granicami wielkiego muru…
Oshi na nowo uśmiechnął się do młodzieńca z dumnego rodu Uchiha, kończąc swą nudną przemowę.
- Można powiedzieć że to właśnie moje nindo… Kiedyś uda mi się stworzyć grupę, która będzie gotowa nieść pomoc tam gdzie waśnie i spory nie pozwalają na podjęcie działań.
Niestety dalsza rozmowa została przerwana, gdyż po krótkiej chwili głowę Oshiego przeszył donośny głos, “proszący” by zebrać się do akcji… Chłopak skoczył na równe nogi rozglądając się mimowolnie po zebranych uczestnikach tej eskapady, na jego nieszczęście sytuacja nie prezentowała się zbyt dobrze…
- Chyba czas na nas…
Oshi ruszył za dowódcami w stronę wielkiego muru, zastanawiając się ilu wojowników nie wróci do domu… On sam musial przetrwać, był związany obietnicą którą dał swojej matce.
Kolejne minuty mijały, zanim cała grupa nie znalazła się wreszcie na szczycie muru spoglądając w dal na rozciągające się tereny.
Senju przełknął głośno ślinę, gdy padły kolejne rozkazy. Wiedział że wreszcie nadeszła ta chwila, to tutaj na tej obcej ziemi mieli zostać ocenieni pod względem męstwa… Oshi spojrzał na swych towarzyszy ostatni raz, po czym uśmiechnął się szeroko wiedząc że nie było już odwrotu. Wielki wąż w asyście dziwnych bestii, których nikt nie był raczej w stanie zakwalifikować do jakiegokolwiek gatunku. Dopiero jednak gdy weszły w zasięg wzroku, Oshi mógł przekonać się jakie potworności zrodziła ziemia… Czy był na to gotowy?
W czasie mijającego czasu który miał przynieść im porażkę lub sukces, Senju stworzył podmianę z pobliskim pniakiem których tutaj nie powinno brakować, przygotowując się do starcia które miało nadejść już wkrótce. [Tygrys → Świnia → Wół → Pies → Wąż] Nie posiadał technik mogących zaszkodzić wielkiej bestii, jednak wierzył że byli tu inni mający więcej siły niż on sam. Jego celem było zajęcie się przeciwnikami o drobniejszych gabarytach. Wykorzystując własne Kekkei Genkai, chciał wyzwolić korzenie znajdujące się do tej pory pod ziemią, by w chwili nadejscia bestii, przytrzymać ich łapy zmieniając stwory w łatwiejszy cel dla shinobi dystansowych.
Sam wyciągnął z plecaka jeden z kunai, przyczepiając do niego wybuchową notkę. Jeśli bestie zbliżyły się dość blisko, posłał w ich środek destrukcyjną niespodziankę.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Senju Oshi
 
Posty: 37
Dołączył(a): 27 sie 2017, o 22:46
Wiek postaci: 16
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: -Niebieskie włosy
-Blada cera
-Zlote oczy
-Niebiesko-Biale kimono
-Czarny płaszcz z kapturem
Widoczny ekwipunek: -Plecak(Eventy/misje/wyprawy)
-Torba biodrowa
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=59104#p59104
GG: 0
Multikonta:

Re: Obszar Wojny [LOKACJA EVENTOWA DLA OBROŃCÓW]

Postprzez Motoko » 26 wrz 2017, o 17:52

Czy spodziewała się po swojej wypowiedzi, że którykolwiek z nich to przemyśli? W prawdzie, to nie. Była w pełni świadoma tego, że każde z nich miało własny świat, wokół którego kręciły się sprawy dotyczące tylko ich. Nikogo za to nie potępiała, nawet nie starała się rozumieć, bo uznawała, że nie ma sensu próbować zrozumieć szczepowców i klanowców. Byli inaczej wychowywani, tak jak ona, jedyną kwestią było to, że ich słowne potyczki bardziej deprawowały jakąkolwiek myśl współpracy, co nie wróżyło zbyt dobrze. Czy powiedziała źle, czy też nie, to nie jej kwestia oceniać, choć zaskoczyły ją słowa ciemnowłosego, który zreflektował niemalże od razu. Wysłuchała go, tak samo, jak niebieskowłosego i trzeba przyznać, że w trakcie ich przemów nie czuła żadnego wzniosłego poczucia dumy, jak to często słyszała w przypadku pokrzepiania wojowników. Po prostu słuchała i przetwarzała, w pewnym momencie zdając sobie sprawę, że Shinji powiedział, że postara się to zrobić dla niej. Dopiero w momencie, w którym ruszyli za resztą shinobi, dotarło do niej znaczenie tych słów i trzeba przyznać, że wcale nie była zadowolona.
Idąc pomiędzy dwójką i słuchając o umiejętnościach ciemnowłosego, zarejestrowała, że też należałoby powiedzieć chociaż kilka słów o swojej osobie, a raczej mało pokaźnych umiejętnościach.
- Niestety moje umiejętności dotyczą tylko tego typowego, bliskiego kontaktu. Nic szczególnego. - odpowiedziała na jego słowa, zanim zdążyli ujrzeć stworzenie, a raczej kierującego się w ich stronę potwora, a raczej całą ich hordę. Widząc zbliżający się ogrom ciemnej materii była przerażona, co by nie było, w żaden sposób nie chciała oddać się śmierci, chyba jak każdy człowiek. Być może nie było to zgodne z Bushido, ale akuratnie przy takim zagrożeniu miała to po dziurki w nosie, co nie oznacza, że zaraz uciekła, skądże znowu! Przymknęła oczy, chcąc uspokoić swoje wybijające szaleńcze rytmy serce i ruszyła za ciemnowłosym towarzyszem, który ruszył jako pierwszy do pierwszej linii. W pewnym momencie przyszedł jej irracjonalny pomysł do głowy, żeby złapać go za dłoń i jakoś uświadomić, żeby zaufał Senju dla siebie, nie dla niej, ale pewna tego, że tylko i wyłącznie by go to rozproszyło, zacisnęła prawą dłoń na rękojeści miecza. Może kiedy indziej...
Kiedy zaczęła się cała akcja, nie stała z boku, widziała niebezpiecznie zbliżające się stwory i przeszła na prawą stronę, dając swoim towarzyszom zająć się bezpośrednim przodem hordy. Już miała w ręku skrzyżowane oba ostrza; zarówno tachi, jak i wakizashi, jarzące się na niebiesko, a dokładnie opatulone przez chakrę. Kątem oka zauważyła, że po lewej stronie drużyny zajmują się innymi częściami, dlatego zajęła się swoją prawą stroną, praktycznie od razu przechodząc do roboty. Wszystko co widziała zasłaniały bestie, których ciężki oddech czuła niemalże na karku, a może to kwestia tego gorąca techniki Katonu? W każdym razie, kiedy tylko spostrzegła, że stworzenia są jakieś naście metrów od niej, posłała wiązkę energii w ich stronę, stosując jedną z silniejszych technik jakie tylko znała. Musiała uważać, żeby żadne stworzenie nie umknęło jej uwadze i ich obeszło, dlatego starała się w miarę zająć prawą stroną, a także wyczekać, aż odpowiednio się zbliżą i zabrać ich najwięcej, ile tylko mogła, co właśnie zrobiła. Nie interesowała się największym bydlakiem ze wszystkich, bo przecież najpierw musieli przeżyć starcie z tymi mniejszymi. W każdym momencie była gotowa zacząć unikać nieskoordynowanych (oby takie były!) ataków bestii, choć miała minimalną nadzieję, że stworzenia dotknie jej mordercza wiązka chakry, która na szczęście nie została posłana w tym samym czasie, bowiem najpierw poruszyła chakrą z tachi, żeby zaraz dobić energią z wakizashi, kto wie, może stworzenia nie są tak prymitywne i potrafią unikać takie ciosy?

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż

Nazwa
Kenryūtō

Pieczęci
Brak

Zasięg
Kilka centymetrów więcej niż długość ostrza broni

Koszt
E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4%

Dodatkowe Brak dodatkowych wymagań

Opis Technika stworzona na podstawie niektórych jutsu stosowanych przez shinobi. Poprzez przesłanie energii duchowej do ostrza, użytkownik jest w stanie zwiększyć jego długość oraz ostrość. Technika zwiększa o wiele możliwości przeciętnego miecza, właśnie dlatego jest bardzo przydatna podczas walki. Tak wzmocniony miecz może np. przebić bez problemu kamienny filar.



Nazwa
Issen

Pieczęci
Brak

Zasięg
Ok. 10 metrów

Koszt
Koszt aktywacji Kenryūtō (technika po użyciu Issen zostaje wyłączona)

Dodatkowe Znajomość Kenryūtō

Opis Technika bazująca na Kenryūtō. Użytkownik korzystając z chakry znajdującej się w mieczu, wykonuje zamach i posyła wiązkę energii w danym kierunku. Potężna smuga energii leci następnie przez powietrze, tnąc wszystko na co tylko natrafi po swojej drodze. Skumulowana chakra jest na tyle ostra, że potrafi ona skruszyć skały.

Obrazek
I think there's something you should know
I think it's time I told you so
There's something deep inside of me
There's someone else I've got to be
Avatar użytkownika

Motoko
Najlepszy Kobiecy Charakterek
 
Posty: 416
Dołączył(a): 28 maja 2017, o 23:54
Wiek postaci: 0
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Look at that av. Jedynie brak łuku, bo jeszcze bieda. ;v
Widoczny ekwipunek: Przy pasie, po prawej stronie czerwona saya, a w niej schowana Tachi, obok ciemnobrązowa saya, zaś w niej Wakizashi.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3619
GG: 0
Multikonta: -

Re: Obszar Wojny [LOKACJA EVENTOWA DLA OBROŃCÓW]

Postprzez Keita » 26 wrz 2017, o 18:53

Keita podekscytowany biegł wraz z całą resztą wojowników jak i swoimi kompanami z którymi będzie współpracował aż do końca bitwy albo do chwili, gdy pożegna się z życiem. Nie za bardzo się tym przejmował, gdyż był bardziej skupiony nad tym co znajduje się na przeciwko. Formacja w której został ustawiony była dość korzystna dla jego oddziału. Wyciągnął od razu podwójny kunai i solidnie trzymał w swojej prawej dłoni. W końcu przyjrzał się co znajduje się przed nim. Natomiast to co zobaczył nieco go oszołomiło, a za razem dodało mu otuchy do walki. Szybko po tym dostał informacje o wężu, który budził strach niejednego wojownika. Pomimo zapewnień o nie przejmowaniu się nim, Keita postanowił obserwować węża w miarę możliwości. Gdy Akarui się odezwał, chłopak się odezwał.
-Jasne, natomiast osłaniaj nas na wszelki wypadek, gdyby przedarli się.
Po jego słowach Masaru dodał też, coś na temat przygotowania się. Natomiast na jego słowa tylko skinął głową w jego stronę na znak potwierdzenia, że zrozumiał.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ekwipunek:
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
->Płaszcz
->Torba (z tyłu na plecach)

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Keita
 
Posty: 17
Dołączył(a): 12 lip 2017, o 18:31
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: śniada cera, białe rozczochrane włosy, 193cm i średnia budowa, ciemno-zielone oczy, obcisła czarna koszula, czarne rurki z wytartymi dziurami na kolanach oraz goki.
(na czas eventu Biały płaszcz z fioletowymi paskami u dole)
Widoczny ekwipunek: Płaszcz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3841&p=59845#p59845
GG: 0
Multikonta:

Re: Obszar Wojny [LOKACJA EVENTOWA DLA OBROŃCÓW]

Postprzez Exodia » 28 wrz 2017, o 10:06



WSZYSCY



Potwory nadciągały z ogromną prędkością. Na tyle dużą, by niektórzy nie nadążali, ale na tyle małą by zdecydowana większość mogła dostosować swoje ruchy do ruchów bestii. Wystrzelone pociski ze strony łuczników dosięgły pierwsze potwory, które trafione upadały na ziemię, dosłownie znikając. Nie w obłoczku dymu, a po prostu znikały. Shijima mógł zauważyć, że trafione bestie zmieniają się w jakąś czarną substancję. Co to było ciężko określić, aczkolwiek dawało jasny sygnał - jedno trafienie wystarczy do pozbycia się tego paskudztwa. Dodatkowo dostrzegł, że na potworach znajdowały się zupełnie inne rodzaje istot. Przypominające węże, całkowicie czarne i podłużne byty. Bez jakichkolwiek kłów, języków, oczu. Zupełnie jak czarne linie na zwoju stworzone po pociągnięciu pędzelkiem z atramentem. Po raportach sensorów przekazanych dowództwu, ci zareagowali natychmiastowo. Do każdego wojownika na polu bitwy został przesłany jasny komunikat. Do każdego przemówił jego dowódca, który przekazał następujące słowa.
- Potwory łatwo zabić, ale równie łatwo one mogą zabić was! Z bestiami podążają także węże, uważajcie na nie! - krótka i treściwa informacja dla każdego, wyjaśniająca dokładnie ile trzeba. Bestie jednak zbliżały się. W końcu znalazły się wystarczająco blisko, żeby wejść w konfrontacje z wojskami obrońców. Jednak bestie, o dziwo, nie atakowały chaotycznie. Poruszały się w małych grupkach po kilkanaście osobników, cały czas zmieniały pozycję i kluczyły w taki sposób, by nie biec po prostej linii dłużej niż kilka sekund. Niektóre strzały docierały, głównie zabłąkane. Celowanie w potwory było więc trudniejsze niż mogłoby się wydawać. Dodatkowo na horyzoncie zaczęły pojawiać się inne obiekty. Na niebie nad wężem. Zaczęły się przybliżać równie szybko co lwy. I nie było ich wcale tak mało...




ODDZIAŁ A



Grupa będąca właściwie w środku całej formacji przystąpiła do działania i była zaskakująco skoordynowana,
a na pewno dwaj jej członkowie. Seinaru i Shijima, sensor i samurai, nie szczędzili w chakrze. Chmura łatwopalnego gazu wypuszczona przez Ranmaru zasłaniała co prawda widok jego towarzyszom walczącym wręcz, ale połączona z techniką Katon użytą chwilę później miała zabójcze właściwości dla bestii. Dodatkowo została wzmocniona przez technikę wiatru w wykonaniu samuraia, co jeszcze zwiększyło jej możliwości. Wybuch był zdecydowanie potężny i pozwolił wyeliminować dużą ilość potworów, które zmieniły się w mokrą plamę. A nawet nie, gdyż wyparowały. Po wybuchu jednak na miejsce wysadzonych potworów pojawiło się kilkanaście kolejnych, trzeba było walczyć za pomocą fizycznych rozwiązań. Kilka z nich zostało zaatakowanych przez błędne bełty kukły Yamiyo. Hosudaku, kolejna kukła, także była w natarciu. Nie dość że korzystała z wyrzutni, to dodatkowo robiła użytek ze swych ostrzy. Nie potrwało to jednak długo, gdyż po zniszczeniu kilku bestii kukła zaczęła stawiać niespodziewany opór w poruszaniu nią. Hosudaku został opleciony przez kilka podłużnych węży. Bez oczu, uszu czy języka. Niczym czarne kreski. Jeden z nich zaczął wchodzić na nici z chakry i przemieszczać się po nich w stronę Yamiyo. Lwy całkowicie ignorowały kukiełkę i kierowały się na wojowników. Kilka z nich dosłownie skoczyło, jak gdyby chciały przygnieść atakujących. Inne nurkowały nisko. Na ich nieszczęście wojownicy byli przygotowani na konfrontację. Łańcuchy, kije i miecze wymierzały celne ciosy. Każdy cios zmieniał przeciwników w jakiś dziwny, czarny płyn. Shijima oberwał strugą tego czegoś prosto na twarz... atrament. To był atrament. Oślepiony na chwilkę poczuł, jak coś owija się wokół jego nogi. Czarna struga atramentu wspinała się po nodze, kierując się wyżej.




ODDZIAŁ B



Grupa zabezpieczająca flankę miała zdecydowanie jedno z ważniejszych zadań i jednocześnie najbardziej niebezpiecznych. Bycie atakowanym od wielu stron mogło przechylić szalę zwycięstwa na korzyść wrogich sił. Szczęśliwie dla nich pośród wojowników było kilka ponadprzeciętnych jednostek. W tej kwestii najbardziej wykazał się Shinji, który wyskoczył ponad wszystkich i wystrzelił pierw ognistego pająk, a w drugiej kolejności wystrzelił kulę ognia prosto w dużą grupę oponentów. Bestie co prawd a próbowały zmienić swoją trasę, aczkolwiek nic to nie dało. Kula spopieliła duża grupę przeciwników. Pająk też robił swoje, aczkolwiek udało mu się powstrzymać zaledwie jednego wroga. Po jego zmianie w plamę atramentu, coś wewnątrz zaczęło się palić. Notka wybuchowa ukryta w jednej z bestii eksplodowała natychmiastowo, zmiatając kilka innych bestii a także ognisty twór Shinjiego. Następnie wylądował na ziemi i przygotował się do walki fizycznej za pomocą ostrza. Tak samo postąpiła Motoko. Zaczęła od ataku dystansowego mającego na celu zmniejszenie ilości potworów. Była to dobra, acz kosztowna decyzja. Bestie zmieniały się w plamy atramentu, aczkolwiek z tych plam zaczęły wychodzić dziwne węże. Całkowicie czarne i bez jakichkolwiek znaków świadczących o byciu gadami. Jakby były zrobione właśnie z tego atramentu... Nie dość że wojownicy mieli na głowie bestie, to jeszcze wężopodobne paskudztwa. Oshi, młody Senju, niestety nie był w stanie znaleźć jakichkolwiek pieńków. Dlatego postanowił uciec się do robi suppota, tworząc przed bestiami korzenie w które miały się zaplątać. Problemem było, że bestie były zbyt szybkie jak na tempo poruszania się bestii. Kunai, do którego dodatkowo trzeba było dokleić notkę wybuchową, był mimo wszystko niepotrzebną decyzją. Fakt faktem zniszczył trochę bestii, ale w zamian za to fala uderzeniowa otumamiła pierwsze szeregi.
- Co ty robisz do chuja? - krzyknął jeden z żołnierzy, dźgając swoją włócznią skaczącego nań lwa, zmieniając go w plamę atramentu która trysnęła Senju na twarz i tymczasowo oślepiła. Shinji i Motoko mogli usłyszeć krzyki z boku, a odwróciwszy się w bok zobaczyli ludzi uderzanych przez łapy bestii i upadających do tyłu z ranami w miejscach uderzeń, a także tych którym atramentowe węże oplotły ręce bądź nogi. Strzepywanie nic nie dawało, jedynie cięcia. Shinji i Motoko, odpowiednio wyszkoleni, radzili sobie z bestiami bardzo łatwo. Jedno cięcie, jedna kałuża atramentu więcej. Shinji mógł zauważyć poruszające się w kałużach czarne węże i je zniszczyć mieczem, aczkolwiek Motoko została zaatakowana przez dwa węże, które obwinęły się wokół jej stopy i zaczęły piąć się w górę. I wtedy...
- Oddział B, nie dajcie się sflankować! Powstrzymajcie je przed zajściem was od tyłu! - na ten rozkaz część wojowników stojących z tyłu formacji przesunęło się bardziej na prawo. Aczkolwiek ci na pierwszej linii mieli i tak całkiem poważne problemy. Shinji dodatkowo, dzięki swojemu doskonałemu wzrokowi, dostrzegł coś innego, bardziej niebezpiecznego - pojedynczą bombkę wybuchową skrytą w kałuży czarnego płynu, jakiś metr-dwa od niego.




ODDZIAŁ C



Oddział stworzony w celu wspierania przednich linii miał stosunkowo łatwą robotę. Teoretycznie. Stojąc na tyłach nie był zagrożony przez jakiekolwiek zagrożenia związane z atakami przeciwników, prawda? Komunikat który został im przekazany bezpośrednio do głów mówił jasno i wyraźnie:
- Może i jesteście z tyłu, ale nie znaczy że macie się opierdalać. Zastępujecie tych którzy padli i pomagacie rannym. Wyciągacie ich z szeregów ich oddziałów i przenosicie pod Mur. Tam zajmie się nimi osobny oddział. Skupiajcie się na A i B. - słowa dowódcy zniknęły chwilę później. Krótko i bez pierdolenia. Inni osobnicy w oddziale byli uzbrojeni w bronie różnorakie, ale przeważnie lekko uzbrojeni. Skórzane zbroje i brak wyjątkowo ciężkiego ekwipunku. Nie była to grupa do obrony bądź ataku. To była grupa "innego użytku". Kiedy tylko bestie skonfrontowały się z wojownikami, zaczęły się pierwsze problemy. Pierwsi ranni pojawili się wśród wojowników we wszystkich grupach stojących z przodu. Ranni padali na ziemię, krzycząc i wierzgając się.
- Część oddziału C ma dołączyć do oddziału B i chronić flankę przy Murze! Nie mogą się przedrzeć! NATYCHMIAST! - pojawiło się w głowach kilku żołnierzy z oddziału C, włączając w to Keitę. Z kolei Masaru siał zamęt swoimi shurikenami, jednakowoż zniszczenie bestii było znacznie łatwiejsze niż przypuszczał. Problemem okazało się jednak to, że shuriken i żyłka pokryły się atramentem co mocno utrudniło sterowanie nimi. Dodatkowo po żyłkach zaczęły się wspinać dziwne strumienie czarnej substancji, niczym węże oplatające drzewo. I robiły to wyjątkowo szybko!




ODDZIAŁ D



Stojący na drugiej flance oddział D był w podobnej sytuacji do oddział B. Aczkolwiek posiadał w swoich szeregach jednostki o zupełnie innych możliwościach i potencjale. Mimo że zdecydowana większość opierała się na jednostkach fizycznych posługujących się różnymi rodzajami broni. Kurusu, kolejny marionetkarz z armii, postanowił wysunąć swoją kukłę do przodu i zaatakować bestie ukrytymi w kukle ostrzami. Jedno cięcie, jedna plama. Aczkolwiek po kilku cięciach kukła przestała reagować, stała się powolna. Po powierzchni kukły zaczęły pełzać grube strumienie czarnej cieczy, uformowane na podobieństwo węży. 4-5 sztuk oplotło kukłę, a dwie sztuki zaczęły pełznąć z duża szybkością po niciach kuglarza i kierować się prosto do niego. Z kolei Kenshi przyjął za taktykę ochronę kuglarza przed zagrożeniami. Oddział został szybko oflankowany przez przeciwników, z czego część z nich skierowała się prosto w bok. Gdzie stacjonowała dwójka Shinobich. Ludzie wokoło szybko przyjęli postawę defensywną wystawiając przed siebie bronie drzewcowe, dodatkowo część jednostek z oddziału J zmierzała w celu załatania dziury w defensywie pomiędzy oddziałem a Murem. Kenshi z obliczu zagrożenia, ale z udziałem wsparcia pozostałych żołnierzy zniwelowali kilka lwów. Problemem jednak było to, że z plam dziwnej czarnej substancji wypełzło kilkanaście czarnych węży. A może czegoś co owe węże tylko przypominały? Skierowały się natychmiastowo na oddział, z ogromną prędkością przemieszczając się po ziemi.



//W razie pytań zapraszam na PW

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 742
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Obszar Wojny [LOKACJA EVENTOWA DLA OBROŃCÓW]

Postprzez Hayami Akodo » 28 wrz 2017, o 11:11

Hayami właściwie się przez cały ten czas nie odzywał, jedynie przyjął do wiadomości wszystkie informacje, jakie zostały mu do tej pory przekazane i skwitował je zarówno lekkim uśmiechem, jak i skinięciem głowy. Dziwne myśli, płynące przez jego wzburzony adrenaliną umysł niczym dumne, pękate statki o ostrym dziobie, sprawiły, że odpłynął niemal całkowicie. Dopiero teraz, kiedy usłyszał słowa Kurusu, odebrał rozkaz o zapierdalaniu przed Mur, zauważył Kenshiego. Powitał go ciepłym uśmiechem.
-Panowie wybaczą, trochę odpłynąłem...ale to było ostatni raz!-zapewnił ze śmiertelną powagą w głosie. Aby udowodnić, że nie rzuca słów na wiatr, rozejrzał się od razu za potencjalnymi wrogami - a tych szukać nie musiał daleko, gdyż po niejakim czasie sami rzucili się mu w oczy. Komentarz Kurusu o ich ilości okazał się nadzwyczaj adekwatny, co więcej, okazało się, że kukła, której używał, trochę zwolniła z uwagi na jakąś Bardzo Dziwną Ciecz, którą z siebie wydzielała. ba, że z jej plam wysnuły się wensze. Bardzo małe i czarne, ale jednak wensze, podstępne niczym kruki Pallady, szepczące demonicznie w półmroku zasypanych księgami komnat nevermore! O tak, nigdy więcej zamyślenia, taką sobie obrałeś na ten moment szlachetną dewizę. Ująłeś w silne dłonie yari, pamiętając, że nie masz żadnych technik, nie władasz sztuczkami, które sprawią, że zaimponujesz tym shinobim - przeciwnie, pragnąłeś im nie przeszkadzać. Kiedy tajemnicze istoty z czegoś, co wyglądało jak kleista, czarna maź, jak wyzwolone cienie z otchłani pradawnego a odrzuconego przez cywilizację zła, zaatakowały Kurusu, Hayami ostrzegł towarzysza krzykiem:
-Kurusu, uważaj! Cokolwiek to jest, lezie na ciebie!
Co to jest za cholerstwo?-zastanawiał się. Dziwna, czarna substancja...co jest jej źródłem? Skąd ona się bierze? Czy w pobliżu może być coś/ktoś władający tym czymś jako techniką? Może trzeba by to jakoś przerwać?
-Nie wiem jak wam, ale mi to wygląda tak, jakby ktoś to kontrolował!-rzucił, zaniepokojony.-Mogę się mylić, ale takie mam wrażenie!
Jakakolwiek byłaby reakcja jego towarzyszy, Hayami, dzierżąc swoją yari, stawił dzielny opór podstępnym wenszom zagłady. Nie miał zamiaru im ulegać, co to, to nie! Jego plan działania był prosty: krótkie, ale szybkie zamachy włócznią miały wyprowadzić silne ciosy w kierunku wężowych łbów. Generalnie Hayami starał się atakować tak, aby nie dopuścić do dłuższego kontaktu z tym, z czego zrobione były bestie apokalipsy, nie przecinał wszakże nici, aby nie uszkodzić w żaden sposób swego sprzymierzeńca - a raczej broni, którą posługiwał się tajemniczy, rudowłosy lalkarz.




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.





Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.





Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 1 paź 2017, o 17:01 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 3 razy
[color=#BF4040]Mowa, ale nie trawa[color]

Obrazek
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 88
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 16
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Brak

Re: Obszar Wojny [LOKACJA EVENTOWA DLA OBROŃCÓW]

Postprzez Seinaru » 28 wrz 2017, o 13:06

Yay, udało się! Gdy tylko walka rozgorzała na dobre, Shi i Seinaru wzięli sprawy w swoje ręce i wyszli z inicjatywą. Ich kombinacja wyszła doprawdy zabójczo, niemal identycznie tak, jak ćwiczyli to na plaży w Teiz. Gdy tylko łatwopalny dym rozprzestrzenił się po polu bitwy, Shi podpalił go swoimi małymi kuleczkami ognia, po czym nastąpiła naprawdę potężna eksplozja, która zabiła całkiem sporo szarżujących bestii. Szybko jednak okazało się, że to nie będzie koniec wojny, ponieważ... nie było krwi, ciała ani żadnych resztek świadczących o tym, że przeciwnicy zostali pokonani. Zamiast tego pole walki pokryło się czarnym atramentem. Dodatkowo ich miejsce zajęły nowe, całkiem zdrowe i gotowe do walki osobniki, których nie sposób było już pokonać z dystansu. Wszyscy widzieli chyba kolejne zagrożenie nadciągające z powietrza, jednak Kei skupił się głównie na tym, co miał przed sobą. Dookoła niego już toczyła się bitwa, wszyscy szamotali się w walce o własne życie, a i samego samuraja nie ominęła konieczność zrobienia ze swojego kija użytku.
- Nieźle! Nauka nie poszła w las! - Krzyknął jeszcze do Shijimy aby podsumować ich wspólny ruch, jeszcze przed pierwszym ciosem zadanym nadciągającym bestiom.
Gdy tylko jakiś zwierz zbliżył się do niego, Kei starał się unikać dzikich szarży, które atramentowe lwy wykonywały całą swoją masą. W przypadku ataków z wyskoku na jego osobę starał się schodzić z linii ciosu i uderzać swoim kijem w głowę lub grzbiet tworu, aby jak najskuteczniej go rozproszyć. Nie byli to najwytrzymalsi przeciwnicy, z jakimi było mu dane się mierzyć, lecz ich ilość skutecznie nadrabiała jakość. Widać było, że dowódcy wrogich wojsk nie podporządkowali sobie jedynie dzikich osadników zza Muru, lecz również potężnych ninja. Nikt na polu walki nie miał chyba wątpliwości, że do stworzenia armii czarnych istot zużyto bardzo dużo chakry, i że ich kontrola wymagała równie biegłego panowania nad wtłoczoną w nie energią.
Seinaru starał się nie wyłamywać szyku stworzonego przez pobocznych sprzymierzeńców. Musieli utrzymywać linię, aby nie zrobić wyłomu w formacji i tym samym nie podzielić swojego potencjału bojowego na polu walki. Dwa kroki w tył skutkowały zaraz silną kontrą do przodu, aby nie dać przeciwnikowi ani centymetra terenu, bronić Muru skutecznie, jednocześnie dbając o bezpieczeństwo tych z boku...
A właśnie okazało się, że Ci z boku mają chyba problem. Seinaru kątem oka dostrzegał to, co dzieje się z resztą jego oddziału i wyglądało na to, że zarówno Shijima jak i Yamiyo mają małe problemy. Brunet miał jednak chyba nieco poważniejsze kłopoty. Samuraj zdążył już zorientować się, że niektóre atramentowe plamy po lwach chowają w sobie różnie niebezpieczne niespodzianki, jak mniejsze węże, bombki czy notki, które wybuchają po rozproszeniu ich pierwotnej formy. Tutaj widać było, że kilka węży dopadło Shijimę. Ograniczona mobilność w starciu z szybkimi i dynamicznymi przeciwnikami mogła w ułamkach sekundy kosztować życie wojownika, dlatego Kei bez wahania pospieszył na pomoc towarzyszowi.
- Przetnij je czymś, osłaniam Cię! - Krzyknął do niego w ferworze walki. Nie zamierzał samemu wyswabadzać przyjaciela, lecz jedynie ochraniać go od nacierających bestii, dając mu kilka sekund na wyplątanie się z wężowego uścisku. Zamiast atakować i poruszać się do przodu, Kei urządził sobie posterunek w pobliżu Shijimy, nie dopuszczając żadnej bestii zarówno do siebie, jak i do Ranmaru. Jedyne czego cały czas starał się uniknąć, to oblanie twarzy atramentem, który mógłby skutecznie pozbawić go wzroku, bez którego w wirze walki naprawdę trudno byłoby przeżyć.
Do tej pory Seinaru korzystał ze swoich tradycyjnych umiejętności walki kijem, nie spotykając przeciwnika godnego uwagi i wymagającego więcej wysiłku niż inne, jednakże cały czas miał on na uwadze, że rosnąca liczba oponentów może skutecznie przytłoczyć niewielki oddział, dlatego też miał cały czas w zanadrzu przygotowane proste jutsu, które powinno pomóc w kryzysie i gdy będzie taka potrzeba, bez wahania go użyje.
Po zapewnieniu Shi i sobie bezpieczeństwa przyszła kolej na Yamiyo. Kuglarka obmyśliła sobie całkiem sprytny plan walki, jednak widać było, że jej kukiełki zaczynają mieć problemy w starciu z gęstym atramentem, z którego wytworzone były lwy i węże. Gdy razem z Shijimą uda im się złapać nieco oddechu, wówczas samuraj stara się dotrzeć do kunoichi i w razie problemów pomóc jej z napastnikami, aby mogła ona skupić się na walce przy pomocy swojej specjalności, czyli kukiełkach. Jeśli przy tym miałaby martwić się jeszcze o swoje cenne ciało i dziecko, wówczas na pewno nie wykorzysta całego swojego potencjału, a był im on naprawdę potrzebny.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 255
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: brak

Następna strona

Powrót do Mur

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość