Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Obszary obejmujące Mur odgradzający nieznane terytoria od prowincji shinobi, oraz zamek Shi no Getō, siedzibę główną oddziałów chroniących całość.

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Shinji » 13 wrz 2017, o 15:02

Na swojej drodze Shinji natrafił na pewien obóz, czego jeszcze nie wiedział - miejsce to tak naprawdę stanowiło cel jego podróży, chociaż z początku zakładał że obrona będzie odbywać się na murach, chociaż po zobaczeniu z oddali skali zniszczeń wersja ta zdawała się być coraz mniej prawdopodobna. Nie wykluczał oczywiście, że podejdą bliżej i część zostanie właśnie na nich obsadzona w końcu lepiej byłoby bronić przesmyku lub kilku gdzie oponent nie mógłby skutecznie wykorzystać swojej przewagi liczebnej niż bez żadnych skrupułów go przepuścić. Szybko jednak oczyścił umysł i zbliżył się w kierunku wartowników, w oddali dało się także zauważyć wszechobecne patrole przez które nawet mysz by się nie prześlizgnęła, a co dopiero on chociaż nie miał nawet takowego zamiaru.
- Witam zostałem wysłany przez liderkę Uchiha by wspomóc obronę muru. Gdzie powinienem się udać?
Na jego szczęście obyło się bez niewygodnych pytań chociażby przez to, że wyglądał jakby biegł tutaj całą drogę chociaż nieco mijało się to z faktami. Po prostu był nieco zmęczony po odbytym treningu, który miał wzmocnić "wartość" jaką ze sobą wnosił.
Na próżno było szukać jednoznaczniej odpowiedzi od strażników. Po prostu wszedł bez żadnej potrzebnej wiedzy do obozowiska szukając wzrokiem jakiejś osoby, która mogłaby mu udzielić potrzebnych informacji. Ot nie tak dawno piesek kruków, który biegał na każde ich wezwanie posiadający obszerną wiedzę na temat wydarzeń na świecie zagubiony i nie wiedzący co ze sobą zrobić. Smutna rzeczywistość z którą musiał się zmierzyć Shinji Uchiha. Zakładał, że "znajomek", który został zaproszony do gabinetu Katsumi już tutaj gdzieś jest, jednak na próżno było szukać go wzrokiem...

Zamiast miotać się bez ładu i składu pomiędzy namiotami i ryzykować wpadnięcie na strażników po których minach można było wnioskować, że mogliby szukać jakiejś zaczepki usadowił się obok ogniska jakichś najemników, którzy w poszukiwaniu sławy i pieniędzy przybyli by wspomóc obronę.
- Można się przysiąść?
Po usłyszeniu odpowiedzi twierdzącej posadził tyłek na jakimś ściętym pniaku służącym za prowizoryczną ławeczkę i rozpoczął.
- Miło mi jestem Shinji, a wy?
W odpowiedzi uzyskał kilka imion, które bardzo szybko wypadły mu z głowy, ale udawał że świetnie je zapamiętał. Już na wejściu został poczęstowany jakąś gorzałą chociaż jego wiek nieco to odradzał. Oni jednak mieli to głęboko w dupie i ugościli go naprawdę dobrze dając także kawał pieczonej wołowiny z której w końcu słynęło Sogen. Katsumi na wieść o uszkodzonym murze musiała przygotować tego mięsa naprawdę sporo by wyżywić jakby nie patrzeć sporą armię. Jak się okazało po smaku zostało już potraktowane dużą ilością soli by trzymało "świeżość". Chłopak nieco skrzywił twarz.
- Mogli sobie darować to zabezpieczanie mięsa przynajmniej dzisiaj. Dać mężczyzną dobrze i smacznie się najeść przed czekającą ich batalią, a tak będziemy to najwyraźniej jeść do końca kampanii - głośno westchnął - Wiadomo może kiedy wyruszamy pod mur i czy w ogóle? Dowództwo cokolwiek oznajmiało?
Najemnicy wiedzieli już nieco więcej. Nie były to jednak informacje, które dawały obfitą wiedzę. Ot podstawowe informacje i legendy o ogromnej bestii, która zaatakowała mur i bohaterskiej obronie, które zostały już na pewno mocno zmodyfikowane bo przekazywane ustnie. Pierwotnie pochodziły pewnie od jakieś "bohatera", który gdy tylko zobaczył co się dzieje zwiał gdzie pieprz rośnie, ale musiał podbudować własne ego i zaczął opowiadać te bajeczki jak to dzielnie się bronili i przegonili bydle. Mimo wszystko pewne wartościowe fragmenty się tam znalazły i przynajmniej wiedział jako tako w jaki sposób owe otwory w murze powstały. Na próżno jednak było szukać informacji o planach bojowych. Pozostawało zajadać się soloną wołowiną przypiekaną na ognisku, poić winem i tak wegetować do czasu aż zostanie wydane polecenie wymarszu ku przeznaczeniu. Shinji obiecał sobie jedno, dzisiaj może pobalować ale jutro zero wina tylko woda. Przeżywali nieliczni, ale zazwyczaj było wśród nich więcej tych, którzy odpuścili sobie alkohol niż tych którzy spożywali go na umór...

Avatar użytkownika

Shinji
 
Posty: 623
Dołączył(a): 21 maja 2016, o 17:07
Lokalizacja: Gdańsk
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, rozczochrane włosy, wątła budowa ciała, czarna bluzka i spodnie, białe buty, białe z lekkimi odcieniami niebieskiego karwasze
Widoczny ekwipunek: Katana schowana w pochwie, przypięta do pasa po lewej stronie. Torba na broń przypięta do pasa od strony pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2400
GG: 49502673
Multikonta: Avarice, Ryu

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Kisho » 13 wrz 2017, o 15:29

To, co się wydarzyło było zbyt szybkie, by Kisho mógł jakkolwiek zareagować. W jednym, płynnym ruchu Motoka zdołała dobyć swego ostrza i wyprowadzić nim cięcie. Gdyby ktoś akurat mrugał, mógłby tego nie dostrzec. Atak precyzyjny, nie ma co, a co ważniejsze skuteczny. Gdyby nie fakt, iż był to jedynie sygnał ostrzegawczy to zamiast rozprutego ubrania, miałby teraz okropną szramę na karku, przez którą już zdołałby się wykrwawić na śmierć. Pytanie, czym sobie na to zasłużył?
- Nie patrzyłem na ciebie, a na strój - wyjaśnił ze spokojem, gdy zrozumiał, o co poszło. Nadal jednak stał w miejscu jakby sparaliżowany pokazem siły. Był pod wrażeniem techniki dziewczyny. Sam nie potrafił tak walczyć. Znał kilka prostych technik, ale nie tak śmiertelnych i prostych jak Iaidō. Swoją drogą wcale nie znał się na walce w bliskim dystansie, to samo tyczyło się zresztą technik wykorzystujących powszechną broń białą. Teraz dostał idealną lekcję na przyszłość i postara się zapamiętać, by nigdy nie pakować się do walki na pierwszej linii.
- Już raz umarłem - przyznał cicho, jakby to było coś naturalnego. Co prawda trwało to chwilę, kilka sekund, może nawet mniej, ale jednak. Był po tamtej stronie i naprawdę chciałby tam wrócić. Do tego raju, którego zdołał zapamiętać. Tam człowiek naprawdę czuł się szczęśliwym. - Więc jeśli czujesz się urażona, to śmiało. - Uczynił niewielki krok w przód, jednocześnie przybliżając ostrze dziewczyny do swej szyi tak, że niemal czół jej chłód na skórze. Czy chciał umrzeć? Trudno powiedzieć. Z jednej strony wiedząc, jak jest po drugiej stronie, człowiekowi naprawdę jest śpieszno, by tam wrócić z drugiej jednak, z jakiegoś powodu wrócił z martwych i być może miał jeszcze jakiś cel do spełnienia. Tak naprawdę sam nie bardzo wierzył, by Motoko, dziewczyna, którą ledwo co poznał, a nawet wymienił uścisk dłoni, była zdolna go zabić. Chciałaby tego? Nie wydawała się złą osobą, podobną do tych, których Kisho napotykał na swej wędrówce. Chociaż, zawsze może się mylić. Miał okazję, by to sprawdzić, ale do ich grona dołączył ktoś jeszcze, ktoś, kto swymi ruchami uniemożliwiał Motoko wyprowadzenie pchnięcia.
Starszy i nieco wyższy od Kisho chłopak wyrósł gdzieś zza placów krwistookiej, nawet nie wiadomo kiedy. Shinobi przez cały czas patrzył Motoko prosto w oczy i z lekkim opóźnieniem zarejestrował pojawienie się trzeciej osoby. Choć brunet z roztrzepaną fryzurą pokrzyżował jego plany, dzięki czemu przez pierwsze sekundy był na niego po prostu zły, to mimo wszystko w końcowym efekcie wzbudził w Kisho pozytywne wrażenie. Dlaczego? Ano, nie każdy potrafiłby ruszyć cztery litery, by komuś ot, tak pomóc. Co więcej, był medykiem! Pewnie bardziej uzdolnionym niż niebieskooki, ale to akurat było nieistotne. Niemiałby jednak nic przeciwko, gdyby w niedalekiej przyszłości czegoś go poduczył. Takie małe marzenie.
- Kisho, też medyk, ale początkujący - odpowiedział Akuraiemu, lekko się pochylając, o ile ostrze przy karku i sama dziewczyna pozwolą wykonać taki ruch. Chciały jeszcze coś dodać, powiedzieć, cokolwiek, ale nie bardzo wiedział jak kontynuować. Sytuacja, jaką stworzył, była wystarczająco skomplikowana, przynajmniej dla niego. A pomyśleć co będzie się działo, jak rozpocznie się atak dzikich...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 180
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Motoko » 13 wrz 2017, o 16:40

To prawda, sytuacja nie dość, że była skomplikowana, to jeszcze bardzo szybko rozwinięta i przygaszona. Słowa Kisho nie zrobiły na niej żadnego wrażenia, przynajmniej nie spowodowały, że jej oczy się poszerzyły w zdziwieniu, bo przecież jeszcze przed kilkoma godziny miała przyjemność (albo i nie) z pewnym przeklętym, nieśmiertelnym shinobim, którego zachowanie wcale nie odstawało od tego mężczyzny, który był po drugiej stronie jej miecza. Czuła, kiedy tamten się przybliżył, niemalże prosząc się o kolejne, precyzyjne cięcie. Nie musiała wcale się zastanawiać na tym, czy chce dokończyć swoje dzieło, już raz powiedziała, że ze względu na nadchodzące zdarzenia nie skróci go o głowę, bo poczuła na swoim nadgarstku, w którym trzymała broń niezidentyfikowane ciepło. Czerwone ślepia zaraz się poszerzyły w nagłym zaskoczeniu i z względnym opanowaniem odciągnęła stal od szyi błękitnookiego. Nie miała pojęcia, kim był kolejny nieznajomy, jednakże spokój i interwencja jaką się wykazał po raz kolejny uspokoiła jej szalejące myśli. Ton i przyjemny głos gościa z tyłu zdawał się jakoś wpływać na sparaliżowane reakcje Mo.
- Tak...Jesteśmy po tej samej stronie. - powiedziała przez zaciśnięte zęby, jakby samej się przekonując, że zabijanie go nie jest w tym miejscu pożądane, przecież robotę mogli skończyć dzicy, bo jak inaczej mogła oceniać podglądacza? Jeszcze chwilę przytrzymała broń w górze, żeby zaraz odsunąć ją w stronę nieznajomego, który przystopował jej zachowanie. Powiedzieć, że jej się to nie podobało, to chyba za mało, zważywszy na fakt, że miała wszystko pod kontrolą, a może jednak nie? Wewnętrzne zdezorientowanie nie pozwoliło jej zareagować na obecność kolejnego mężczyzny prawowicie, czyli uderzeniem wakizashi w jego twarz, której również początkowo nie widziała. Wraz z opuszczeniem broni, obróciła się w stronę przybyłego medyka, który widocznie mógł trochę podzielić się własnymi przemyśleniami odnośnie tego samego fachu, co Kisho.
Kiedy dotarło do niej, że właśnie zagroziła mężczyźnie, którego umiejętności w pomocy innym zdawały się przerastać zwyczajnego człowieka, czy też shinobi, momentalnie schowała miecz do sayi. Zrobiła krok w tył, dając możliwość Akaruiemu przyłączenia się do rozmowy, o ile tak to w ogóle można nazwać, bo przecież dumna Motoko cały czas była przekonana, że zrobiła dobrze. Pozostawić takiego podglądacza bezkarnie się nie godzi, jedynie jego odważna postawa nie podobała się nastolatce jako reakcja do poprawnej nauczki, bo przecież uwierzyć w jego tłumaczenia jest zbyt ciężko. Skłoniła głowę w kierunku nowo przybyłego, który się przedstawił i nic nie powiedziała, zastanawiając się przez cały czas nad tym, czy przypadkiem ten nieznajomy też nie powinien dostać pewnego rodzaju nauczki, tylko w jakim celu? Przecież zaraz i tak większość z nich miała zginąć, a robienie sobie wrogów wśród osób walczących po tej samej stronie, zdawała się być lekko mówiąc głupia. Szkoda tylko, że dziewczyna nie potrafiła przyznać się do tego błędu, jak przy samym zderzeniu z Kisho.
- Panowie wybaczą, muszę spytać się o polecenia. - skłoniła się do obojga mężczyzn, zakładając później kaptur na głowę. Nie wstydziła się tego co zrobiła, ba, uważała, że to było zbyt mało, ale nie mogła nic poradzić na to, że przy tak ciężkich czasach, wymagane były ciężkie decyzje, odwrócenie się do dwójki mężczyzn, którym w istocie nie pokazała, że w taki sposób nie należy zaskakiwać nieznajomych, należała do jednej z takowych. Zniknęła gdzieś w tłumie czarnych zbroi, nie dając sobie więcej możliwości na wpadnięcie w kogokolwiek.

Obrazek
I think there's something you should know
I think it's time I told you so
There's something deep inside of me
There's someone else I've got to be
Avatar użytkownika

Motoko
Miss Forum
 
Posty: 388
Dołączył(a): 28 maja 2017, o 23:54
Wiek postaci: 0
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Look at that av. Jedynie brak łuku, bo jeszcze bieda. ;v
Widoczny ekwipunek: Przy pasie, po prawej stronie czerwona saya, a w niej schowana Tachi, obok ciemnobrązowa saya, zaś w niej Wakizashi.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3619
GG: 440480
Multikonta: -

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Toshio » 13 wrz 2017, o 19:24

Świat stał przed młodym Senju otworem. Mógł przebyć dowolną odległość wzdłuż i wszerz osi. Dotrzeć i zbadać krainę wedle własnego upodobania. Poniekąd właśnie tak trwała dotychczasowa kariera Toshio. Udało mu się stąpać po piaskach pustyni dwukrotnie. Zaznał życia w kupieckim mieście. Wiedział, co to za uczucie, kiedy znajdowało się pośrodku ogromnego lasu drzew. Z uroków natury nie miał do czynienia jedynie z mroźnym klimatem wysp na wschodzie i północnymi szczytami gór. Teraz zmierzał na sławetny Mur. Jedyną linię obrony przed bestialskimi plemionami za Niezbadanym Obszarem. Chłopak nie był na tyle usposobionym zdobywcą, żeby kusiło go zgłębianie ów wiedzy na temat dzikusów. Nie był tego typu wojownikiem. Tutaj powstawało swego rodzaju odgałęzienie od prawdziwej drogi ninja. Typowy dla różnej maści najemników. I chociaż każdy, kto zmierzał w tę stronę mógł być tak nazwany, to nie miało znaczenia. Chodziło o większy cel, o zapobiegnięcie katastrofy. To zarazem straszne i ekscytujące. Młodzik liczył na owocne doznania.
Chociaż marsz ku Murowi urozmaicał sobie, jak mógł nie można było powiedzieć, że przebiegł rewelacyjne. Standardowe postoje i odrobina rozmowy z przemierzającymi osobnikami. Sogen była ojczyzną Uchiha, więc liczył, że jeszcze na jakiegoś się natknie. Już na pierwszy rzut oka wydawała się nieprzyjemna. Rozległe bagna i torfowy teren. Ciężkie warunki zmusiły pewnie tutejsze rody do ostateczności, w wyniku której stali się tym, kim są obecnie. Luźna ocena nie była podyktowana obrazie, czy wytknięciu dla własnej wyższości. Wychowanie w wygodniejszych warunkach sprawiało, że inny klimat z miejsca nikomu nie pasował tak, jak trzeba. Toshio pozostawiał za sobą kolejne powierzchnie Sogen, aby cały czas kierować się ku wyrastającej z oddali ciemnej plamie. Masyw skalny rozciągał się nienaturalnie, co od razu skłaniało do jednej słusznej decyzji. Była to konstrukcja wzniesiona ludzkimi rękami. Niesłychanym było to, jak do tego doszło. Tysiące ludzi musiało pracować przez wiele lat, aby ukończyć jego budowę. W miarę upływu tysiącleci świat zrodził bestie, które jednym smagnięciem ogona są w stanie poruszyć góry, pustoszyć lasy czy wręcz unicestwiać całe narody. To właśnie tego obawiali się wszyscy. Że plemiona za murem zdołają przywłaszczyć sobie przeważającą siłę.
U końca swej drogi Toshio zaczynał odczuwać coraz bardziej nasilającą się, przemożną chęć oddechu. Nie mógł się już doczekać, więc nie szczędził wysiłku. Nie mógł oprzeć się wrażeniu, że ciągle spoglądał ku górze. Podziwiał masywną ścianę, jaka wyrosła nagle i przesłaniała horyzont. Z jednej strony onieśmielający widok, a z drugiej bardzo niepokojący. Jak spodziewać się ataku, który mógł w każdej chwili zza niego wystrzelić? Szybko zaniechał odpowiedzi, bo szkoda wysiłku na kolejne kontemplacje. Zainteresował się za to obozem. Namioty rozsiane równo, tworząc spójną kondygnację. Atmosfera świadczyła o trudach, jakie znieśli podczas ataku potwora. Podobny widok, jak tuż po wojnie Senju z Uchiha, gdzie oddziały żołnierzy grupowały się na nowo po stratach. Zaraz potem przeniósł widok na strażnicę, a raczej jej pozostałości. Totalnie zniszczona, a Mur faktycznie wypalony przez coś wykraczającego pojęcie. Czy technika katon byłaby do tego zdolna? Jak wiele poświęcenia musiałoby to wymagać, aby użyć jutsu na taką skalę? Osąd taktyczny nie był u nastolatka zbyt pokaźny. Próbował pojąć całość po swojemu i w oczywisty sposób pominąć wiele sugestii. Będąc tu całkiem obcy i natknąwszy się na jakiekolwiek patrol czy członka Shinsengumi, posiadał proste przypomnienie. Jest tu z polecenia głowy rodu Senju. Sam wygląd może nie zatrważał, lecz na pewno stawia odbiorcę w jasnym przeczuciu. Ta niska postać pochodziła z Shinrin i najpewniej była członkiem klanu Senju. Z pozoru oceniał otoczenie i z racji chęci dopasowania się przywdział spokojną postawę oraz mimikę. Nie wypadało szczerzyć się na wszystko dookoła. Znajdował się wśród żołnierzy i z własnego doświadczenia Porucznika wiedział, żeby okazywać zaradność i prezencję.
Powolnym krokiem maszerował ku centrum kampusu. Szkarłatny namiot przykuwał taką uwagę, że można było nie zwracać na niego uwagi, a i tak znalazło się w jego okolicy. Tutaj sprawa przybrała bardziej klarownej prezencji. Tłocznie zbierały się tu indywidua świadczące o podobnym do Toshio celu. Przyjęli prośbę o dołączenie do oddziałów Shinsengumi. Miał każdego na wyciągnięcie ręki, o różnym pochodzeniu i wyjątkowym przebiegu kariery. Czy już na wstępie powinien traktować ich, jako rywali? Będzie z nimi współpracować, to oczywiste. Nie zaszkodzi jednak wykazać się bardziej od reszty. Nadal jednak wypatrywał osób interesujących go najbardziej - Uchiha. Gruntowna uraza w połączeniu z wyraźną ciekawością chłopaka powodowały niecodzienna mieszankę. Nie było do końca wiadomo, co z tego wyniknie, lecz nie powinno być wybuchowo. Nie tak działał nasz bohater.
- Witam wszystkich. - zakomunikował donośnym głosem. W geście przywitania uniósł wyprostowaną rękę nad głowę i pomachał parę razy dla dodania całej czynności uroku. Jako, że nie był za specjalnie wysoki, to mógł zostać zignorowany na tle otoczenia. Naliczył jednak dwie trzyosobowe grupy i dwie jednostki trzymające się samotnie, do których mógł się odezwać. Jedną ‘trójkę’ właśnie opuszczała dziewczyna w czerni. Członek tutejszych Strażników? Być może. Zwrócił wystarczającą uwagę, żeby widocznie przesunąć swój wzrok z jednego punktu do mniej określonego podczas marszu dziewczyny. Zadowolony, wręcz dumny z tego osiągnięcia przyjął pogodny wyraz twarzy i zwyczajnie oczekiwał na rozwój wydarzeń, który ich tu przywiódł. Miał także nadzieję, że jego kompan z klanu nie został daleko w tyle.
Avatar użytkownika

Toshio
 
Posty: 320
Dołączył(a): 11 paź 2015, o 12:25
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: W jego strojach góruje szarość barw, zaś na głowie czuprynę przepasa brązowa opaska oraz sporadycznie noszony ochraniacz na czole. Średniego wzrostu wyrostek z niemal ciągłym uśmiechem na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Plecak, Torba (przy prawym pośladku); 2x kabura (na prawym udzie); 3 bumerangi (przymocowane z tyłu przy pasie), ochraniacz na czoło
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1472&p=15868#p15868
GG: 11529895
Multikonta: Mokubunshin no jutsu

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Kenjiro » 13 wrz 2017, o 21:46

Kenjiro po rozmowie z liderką udał się sklepu, a następnie w okolice mury. A dokładniej dotarł do jakiegoś obozu, gdzie pełno było namiotów i ludzi. Widać było że to właśnie tutaj zaatakował biju, zniszczenia wskazywały że ta bestia jest całkiem potężna. Chłopak jednak był gotowy oddać życie dla klanu więc się tym zbytnio nie przejmował, rozkaz to rozkaz, trzeba wykonać. Poczekał chwile przed obozem żeby ukryć zadyszkę po podróżny, po czy dostojnym krokiem wszedł między namioty. Szukał jakiegoś miejsca gdzie nie będzie zbyt dużo ludzi, jednak takie żeby mógł rozglądać się za jakimś materiałem na żonę. Oczywiście nie będzie tu siedział głodny, ponieważ w czasie podróży zakupił dwie pałeczki słodkiego dango. Więc jego odosobnienie było spowodowane nie tylko jego charakterem, lecz też tym że nie chciał się dzielić swoim żarciem z jakimiś bobami.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kenjiro
 
Posty: 29
Dołączył(a): 28 sie 2017, o 12:48
Wiek postaci: 15
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4046#p58944
GG: 51476449
Multikonta:

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Rakan » 13 wrz 2017, o 22:52

Zgodnie z ogłoszeniem Rakan był już całkiem blisko muru, to tutaj właśnie mieli się zebrać wszyscy ochotnicy na wyprawę. Z daleka widniało całe mnóstwo namiotów ciągnących się aż po horyzont. Droga minęła mu bez większych rewelacji, w końcu nie miał daleko. I tylko ten stuk, ten stukot w głowie...
Ruszyć gdzieś w głąb czy też może zaczekać? W sumie po krótkim rozrachunku postanowił się nie wychylać. Ruszył powoli wzdłuż namiotów aby na pewno o nim nie zapomnieli. Na początku chciał po prostu poczekać aż coś się wydarzy, ale dotarło do niego po chwili że na pewno przydało by się gdzieś zapisać, przecież nie może tu być takiego burdelu...
-Agh... - mruknął z bólu łapiąc się za głowę i lekko schylając. To była wizja, ledwie mignięcie, coś czarnego, szybki ruch, chyba rąbek szaty. Miewał już wcześniej wizje, ale raczej tylko we śnie i nie w taki sposób, spojrzał na krwistoczerwony namiot. Taaaa, to spojrzenie na niego musiało wywołać ten błysk, tylko czemu? Być może to był właśnie katalizator w drodze jego życia, to tutaj powinien właśnie być... lub też na odwrót. Kto to wie?
Reszta poszła już zgrabnie, wszedł zarejestrował się, wyszedł i trzymał na uboczu czekając na wymarsz.
Avatar użytkownika

Rakan
 
Posty: 100
Dołączył(a): 6 maja 2017, o 14:42
Lokalizacja: Warsaw
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3564&p=50954#p50954
GG: 62746371
Multikonta:

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Akarui » 13 wrz 2017, o 22:57

Czy szczęśliwe i bezkrwawe zakończenie całej sytuacji było zasługą nowo przybyłego Akarui'ego? Chyba nie do końca, jednak ten chciał w to wierzyć. Lubił rolę osoby rozstrzygającej, uspokajającej, zamykającej temat i rozwiązującej sprawę bezkrwawo. O taki świat chciał walczyć. Jednak miejsce jego obecnego przebywania było dalekie od takiego ideału. Oto bowiem młody medyk stał pod wielkim murem, który zdawałby się niezniszczalny, gdyby nie te ogromne, nadpalone dziury na wylot w całej konstrukcji...

Młoda, i całkiem niezła swoją drogą, członkini Shinsengumi schowała swoją broń, a niedoszła ofiara przedstawiła się jako Kisho. Do tego młodzieniec okazał się Iryoninem, jaki ten świat mały! Czarnowłosa postanowiła się wycofać, zostawiając dwóch medyków samych sobie. Nie było zbyt grzecznie ot tak odejść zostawiając chłopaka samemu sobie, szczególnie po tak bliskim spotkaniu z morderczym ostrzem, więc Akarui po odprowadzeniu strażniczki muru wzrokiem, zwrócił się do młodszego shinobi'ego: - No to super! Nas, Iryoninów, nigdy za dużo. Może trafimy do jednej brygady, będziemy mogli wymienić się doświadczeniami! Nie będę miał nic przeciw, byśmy trzymali się razem, czasem dwie ręce nie wystarczą do uratowania jednego życia ludzkiego. Tymczasem, jeśli pozwolisz, pójdę poszukać jakiegoś namiotu z dowodzącymi, może gdzieś muszę się zgłosić. Do zobaczenia później, uważaj na siebie, Kisho-kun! Po tych słowach ruszył w kierunku większego namiotu, by zgłosić swoje stawiennictwo.
MOWA//MYŚLI
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 38
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Seinaru » 14 wrz 2017, o 07:46

Dzikie ludy... zastanawiające było to, że cały cywilizowany świat shinobi był w stanie żyć w pokoju, jednak za sławnym Murem znajdowali się ludzie, których nie udawało się ujarzmić. Nie w dosłownym sensie, aby poddać ich sobie, lecz przynajmniej przekonać do siebie na tyle, aby tutejsze okolicy nie były przesiąknięte permanentnym strachem. Seinaru widział w twarzach ludzi co, czego dowiedział się Shijima. Część ze stacjonujących tutaj wojowników nie była tutaj z własnej, nieprzymuszonej woli. Połowa, może nawet większość szła na śmierć bo ktoś im kazał. Kei przechadzał się między namiotami ze swoimi towarzyszami podpierając się kijem i rozglądając się. Nietrudno było dowiedzieć się co to tutaj zaszło, a co ważniejsze, co jeszcze miało się stać. Czy chciał znaleźć się w sercu wojny? Dla Shijimy i Hayamiego na pewno tego nie chciał, ale on sam... on chyba nie miał nic przeciwko. Myślał teraz bardziej pragmatycznie. Jeśli oblężenie Sogen zostanie zakończone sukcesem, wówczas "dzikusy" rozleją się po kontynencie jak kropla atramentu wlana do szklanki wody. Najpierw zacznie się mieszać tutaj blisko, lecz później stopniowo wypełni każdy zakamarek kontynentu. A co wtedy stanie się z jego wyspą i nowym domem?
- Myślicie, że Teiz wysłało tutaj jakichś swoich żołnierzy? - Rozejrzał się w poszukiwaniu wzrokiem jakiegoś rybaka lub pasterza. Nie znalazł nikogo takiego. Spokojny kraj nie mógł liczyć na silne ramię nikogo prócz Yinzin. Samurajom zdecydowanie ich los leżał na sercu. Czy jednak to wystarczy, aby w razie zagrożenia się ich nie wyrzec? Kei poczuł w sobie powinność.
- Nie zmuszam Was, abyście zostali tutaj ze mną. - Rozluźnił nieco płaszcz. Uznał się teraz za pełnoprawnego Teizeńczyka(?). Może był to jego sposób aby przed samym sobą móc stwierdzić, że należy do swojego małego świata, który tak marzył stworzyć? Jeśli stanie w obronie nie Muru, lecz Teiz, wówczas będzie miał prawo jeszcze tam wrócić. Nie miał jednak prawa ciągnąć kogoś za sobą. Widział, że Shijima nie był przekonany co do tego pomysłu, a najchętniej zostawiłby to wszystko do rozwiązania innym. Nie była to jednak wada. Przemawiał przez niego zdrowy rozsądek. Seinaru zapewne myślałby tak samo, gdyby nie to głupie uczucie, że ma coś do udowodnienia samemu sobie. Czy będzie w stanie nadstawić karku za swój nowy dom? Traktował to dokładnie w ten sposób. Nie interesowali go tutejsi ludzie, nawet przez chwilę na dalszy plan zeszli jego towarzysze. Chciał to zrobić dla siebie, bo tego właśnie potrzebował.
- To pewnie jedna z najgłupszych decyzji jakie podjąłem, ale zamierzam bronić tego, co zostawiłem na Teiz. - Dodał spokojnie, jednak bardzo stanowczo. Od tego nie było odwołania. Odwrócił się do Hayamiego i Shijimy. Czy tutaj nastąpi ich rozstanie, czy oni zdecydują tak samo? Czekał na odpowiedź.
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 195
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: brak

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Hayami Akodo » 14 wrz 2017, o 08:50

Hayami uśmiechnął się delikatnie. W pełni rozumiał wątpliwości Shijimy, czy powinni tu zostawać - zwłaszcza on, młodociany gówniarz, który poza bitwą pod Atsui i śmiercią ojca, tak naprawdę nie widzący nic poza chwałą i sławą. Myślałby kto, że tragedia, jakiej doświadczył jako młody chłopiec, powinna sprawić, że będzie unikał wojny! Początkowo naprawdę chciał wrócić do domu, do matki i braci, żyć tak, jak żył, zanim wyruszył w drogę do innych ziem i krajów, ale...Kiedy pomyślał o zasadach, siedmiu cnotach, których uczono go przez całe życie. Rozumiał też spokój Seinaru, jego przywiązanie do cichych, łagodnych ziem Teiz; ostatecznie był tylko - i aż! - pasterzem, pacyfistą, nie musiał akceptować jego radości na widok bitwy. Tym bardziej ucieszyło go, że postanowił tu teraz pozostać.
-Wiem, że jestem smarkacz i w ogóle nie powinno mnie tu być-powiedział, patrząc na swoich towarzyszy.-Ale nie mogę pozwolić, żeby barbarzyńcy przez Sogen przedarli się do Yinzin. Dlatego zostaję tutaj.
Jego twarz wyrażała zdecydowanie i stanowczość. Nie chciał, by coś złego zdarzyło się jego bliskim, obojętnie, czy mówimy tu o rodzinie, która go wychowywała, czy o tego rodzaju bliskich, co państwo Uchiha, Tensa i Saga. On również się rozejrzał, szukając znajomych twarzy...ale, jak to zwykle bywa w życiu, nie znalazł nikogo poza tymi dwoma mężczyznami, którzy przy nim stali.
-Mam zamiar zostać na Murze i z niego nie schodzić, chyba że wydadzą wyraźny rozkaz, że mam to zrobić-dodał.-Chociaż może nie wyglądam, mam swój rozum. Poza tym ja też chcę bronić tego, za co umarł mój ojciec.
[color=#BF4040]Mowa, ale nie trawa[color]

Obrazek
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 68
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 16
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Brak

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Shijima » 14 wrz 2017, o 09:22

- Tych rybaków i rolników? Może jako pomoc kuchenna. - Odparł spokojnie na wydechu, nie odrywając spojrzenia od Seinaru. Ach, nie, przepraszam - jednego wojownika Teiz wysłało, tylko całkowicie przypadkowo. Całkowicie nieświadomie. Heh, mogliby się teraz sprzeczać, kto tutaj przynosił większego pecha i przy kim ginęło więcej ludzi... W końcu gdyby nie przypłynął na Teiz może Seinaru nie ruszyłby się stamtąd..? Nie, to nie były rzeczy, które zaprzątały jego głowę, nie był aż tak przewrażliwiony, zresztą wciąż pozostawała jedna rzecz: Shijima nie wierzył w pecha czy szczęście. Los ułożył się tak a nie inaczej i nie zamierzał teraz siedzieć i rozkładać go na czynniki pierwsze, pytając co by było gdyby. Jeszcze nie. Bo pewnie w chwili największej słabości zacznie to robić mimowolnie. Na całe szczęście tej siły miał całkiem sporo - i nie chodziło tu o siłę fizyczną. Naprawdę nie obchodziło go to, że inni mogą go wyzywać od tchórzy na podstawie wszystkiego, co zrobił w swoim życiu - cenił swoje życie i życie wszystkich wokół o wiele wyżej ponad pusty honor i mrzonki o powinnościach czy Woli Ognia - a tutaj, w tym miejscu, to życie o wiele za łatwo można było stracić, zwłaszcza, że Kei sam bardzo słusznie zauważył: taki wróg raczej ich przerastał. Mokuren wiedział o tych Dzikich zza Muru tyle, co nic - ot powstał Mur, żeby chroniono przed nimi, bo byli niebezpieczni, ale co w nich było takiego niebezpiecznego, czemu wymagało takiej pracochłonnej budowli i dlaczego nie chcieli pertraktować - ha! Fajnie by było... Aktualnie łatwiej było ich sobie wyobrazić jako dziwne, człeko-podobne kreatury niż najnormalniejszych na świecie ludzi.
Głównie dlatego, że potwora zdecydowanie łatwiej było zabić od człowieka.
Wyczuwał odpowiedź Seinaru. Spoglądając na jego wyprostowane plecy, za którymi czuł się naprawdę bezpiecznie, które lubił obserwować cokolwiek tamten robił, niemal czuł jego słowa na krańcach własnego języka. Pewnie dlatego, że koniec końców Seinaru miał w sobie kilka kropel dobroci więcej. Sam nie wiedział, czy tego oczekuje, czy może liczył na to, że Seinaru powie, żeby się stąd zmywali - nie oczekiwał w sumie niczego, bo teraz, w tym punkcie, każda decyzja była po prostu zła. Zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli by stąd odeszli miałby wyrzuty sumienia - tak najzwyczajniej w świecie - oglądałby się ciągle za plecy i próbował wypatrzeć Mur, od którego niby chciał uciec, żeby dowiedzieć, co się tam dzieje... Hipokretyn. Odpowiedź Hayamiego była też nader oczywista - z tym, że Hayami miał w sobie tego samurajskiego ducha, który za życie sprzedać się nie pozwoli. Lepiej umrzeć, niż stracić honor, huh..? A może to po prostu kwestia tego, że faktycznie chcieli coś bronić..? Seinaru chciał bronić Teiz, Hayami spadku ojca... a Ty?
Shijima przesunął spojrzenie z twarzy Seinaru na jego nowy nabytek. Oby dobrze mu służył. Nie odpowiedział - ruszył miękkim krokiem do przodu, w kierunku namiotu dowództwa.
- Jak będziemy stąd wracać, kupię ci spowrotem drewnianego kijaszka. Nie będziesz przecież owiec straszył tym żelastwem.
O ile stąd wrócimy.
- Witam. Shijima ze szczepu Ranmaru, Seinaru Kei z Teiz oraz Hayami Akodo z Yinzin, samurajowie, meldują się na rozkaz. - Naprawdę? Naprawdę?
In nomine Patris, et Filii, et Spiritus Sancti.
Amen.
Załatwili formalności i opuścili namiot.
Obrazek
I wanna take you somewhere so you know I care
But it’s so cold and I don’t know where.
Avatar użytkownika

Shijima
 
Posty: 314
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Shi

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Senju Oshi » 14 wrz 2017, o 10:26

Oshi zebrał cały swój ekwipunek, po czym ruszył w stronę bram osady ukrytej pomiędzy wysokimi drzewami puszczy. Wciąż zastanawiał się nad tym czy rozsądnie było pchanie się wprost w paszczę bestii, czuł się jak gdyby ta wędrówka miała być ostatnią w jego karierze… Senju poprawił opaskę na swym czole, zastanawiając się czy strój który wybrał był odpowiedni. Niebiesko białe kimono przepasane grubą wstęgą oraz plecak załadowany aparaturą do zabijania.
Wojownik złapał kilka głębokich wdechów, po czym postawił pierwszy krok na ścieżce prowadzącej do miejsca gdzie wszystko miało się wyjaśnić.
***
Oshi czuł że jego przeznaczeniem nie była wolna egzystencja w murach wlasnej prowincji, chciał wierzyć że ktoś zapisując jego los na grubych kartach wiecznej księgi, wpakował tam jakiś rozbrajający motyw o którym jeszcze się nie przekonał. Po kilku godzinach, gdy dotarł wreszcie pod zaatakowany obszar w wysokim murze dzielącym krainy shinobi od zewnętrznych rubieży dzikiego ludu. Zdał sobie sprawę z tego jak wielką siłę musiała posiadać istota, która zdołała przepalić dziury w tak wielu miejscach… Jeśli nie była to bestia to poziom Katonu stał tutaj na najwyższym poziomie zaawansowania.
Oshi rozejrzał się po obozowisku ulokowanym kilkanaście metrów od obszaru zniszczeń, starając się ogarnąć jak wielu wojowników zostało skierowanych tu z tego samego rozkazu. Jedność była śmieszną sprawą, mimo że klany, rody i szczepy toczyły ze sobą bezustanne wojny, to w obliczu zagrożenia były w stanie połączyć się w jedną jednostkę, stawiając swoją dumę nad wszystko inne.
Oshi poprawiając plecak ciążący mu od jakiegoś czasu na barkach, ruszył przez prowizoryczne obozowisko w poszukiwaniu kolejnych odpowiedzi. Rozglądając się po twarzach zebranych, w pewnej chwili zdawało mu się że widzi znajomego Uchihe z nieudanej misji. Jednak tamten szybko zniknął z tłumu co przeszkodziło w lepszym zorientowaniu się w sytuacji.
Chłopak błądził tak bez celu,aż nie znudził się tym w odpowiednim stopniu by zatrzymać jednego ze strażników zadając mu pytanie.
- Jestem tu z polecenia Lidera, ze wskazaniem na obronę muru
Dodał, wyciągając prawą dłoń w stronę zniszczonej części fortyfikacji.
- Mógłby mi Pan wskazać miejsce do którego mam się udać by zacząć służbę?
Oficjalnie i grzecznie… Wpierw trzeba było wybadać grunt by wiedzieć czy rozsądnie jest afiszować się z tym co w głowie siedzi.
Avatar użytkownika

Senju Oshi
 
Posty: 24
Dołączył(a): 27 sie 2017, o 22:46
Wiek postaci: 16
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=59104#p59104
GG: 0
Multikonta:

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Takeshi » 14 wrz 2017, o 11:58

Bieg - to szumiało w uszach Takeshiego, gdy przemieszał szlak transportowy widział handlarzy, których było tym mniej, im bardziej zbliżał się do Sogen. Nie dziwił się temu, Rybokage wiedział, że tam gdzie jest najniebezpieczniej, tam ciężko handlować. Tylko niektórzy pchali się do tego miejsca mordu, bo widzieli jakiś zysk. W końcu zaopatrzenie nie przyjdzie znikąd, nie pojawi się ot tak. Nie miał czasu zastanawiać się jak zareaguje Yakuza na to, jak opuścił osadę, ale obecnie były ważniejsze rzeczy do zrobienia. Każda para rąk przyda się na miejscu, każda osoba, nawet Rybokage. Widział w tym zysk dla siebie, to oczywiste, bo raczej nie robił tego charytatywnie. Samobójcza misja obrony cywilizacji przed nieznanym. Wolność, dzikość, ciekawiło go co się działo po drugiej stronie, co takiego tam jest, że mur nie pozwala temu wejść. Słyszał opowieści, och o tym miejscu nie trzeba było wiele podróżować, by usłyszeć o majestacie tego miejsca. Nic więc dziwnego, że gdy znalazł się na miejscu jego oczy nie dowierzały temu, co widział. Ogromna... budowla? Czy to można nazwać już budowlą, czy może tylko fortyfikacją obronną? Kompleks tak złożony, że był niczym małe, samowystarczalne miasto. Idealne miejsce dla wyrzutków, jakim był do niedawna, co lekkoduchów szukających miejsca dla siebie. Przyjmowali wszystkich, tak jak teraz. Niczym pospolite ruszenie bili na alarm szukając kogoś, kto powstrzyma to szaleństwo. Nie pasowało mu tylko jedno - hałas. A tego właśnie szukał. To miejsce raczej nie było zbyt uczęszczane - zwłaszcza jeżeli weźmie się pod uwagę ostatnie wydarzenia i to co się tutaj działo. To najemnicy, to oni dawali o sobie znać, pokazywali gdzie jest obóz, a ktoś próbował ogarnąć ten cały burdel. Zwolnił, dał sobie trochę odpoczynku, jednak nie zatrzymywał się i kierował się w stronę hałasu. Hałasu, którym miał okazać się ogromny obóz harcerzyków, którzy poustawiali sobie namioty i czekają na wichurę, która zwieje to wszystko i zaniesie hen daleko. Od razu rzuciły się mu w oczy namioty o dość specyficznych kolorach. Do tego ścieżki - biorąc to pod uwagę wiedział, gdzie ma się udać. Kilka minut później stawił się wraz z innymi najemnikami. Rozejrzał się, popatrzył - spod maski nie za wiele osób mogło zobaczyć jego twarz, a przy meldunku nie za wygodnie byłoby w tym rozmawiać, więc zdjął ją od razu i zgłosił się do dowodzących:
-Witam - zaczął drętwo zupełnie jakby przyszedł do burdelu (coś w tym było prawdziwego) nie wiedząc nawet o co pytać. Odchrząknął więc i zaczął jeszcze raz - Widziałem ogłoszenie, Takeshi ze szczepu Hoshigakich melduje się na służbę. Z tej racji przysługuje jakiś przydział miejsca, lub jedzenia? - zapytał się... w sumie kogoś, kto tam zajmował się ludźmi. Może jakaś fajna laska z hjuman risorsys? Gdy wszystko było załatwione poszedł przejść się po okolicy i poszukać jakichś znajomych twarzy, lecz obecnie nie widział nikogo takiego. Gdy wydawało mu się że kogoś kojarzył, jawił się jednak tylko złudnym podobieństwem. Szkoda, zobaczy gdzie go przypiszą. Żałował też, że nie mógł zgłosić się wprost od lidera szczepu, tylko ot tak z własnego widzimisię. Nie było na to czasu, by płynąć na wyspy i z powrotem, bo wtedy mogłoby być już po wszystkim. Przysiadł więc sobie gdzieś w miarę wolnym i pustym miejscu, jednak o takowe było ciężko. Wszystko jawiło mu się tutaj czernią - zbrojenia, zwykłe namioty, nawet atmosfera była jakby mroczniejsza. Nie wiedział jeszcze co czai się po drugiej stronie i może na niego czekać. Wszystko miało się niedługo okazać. Wreszcie zobaczy co jest po drugiej stronie, może nawet wyślą go na samą górę, by zobaczył ten bezkres przestrzeni. Zdziczałej tak samo jak ludność tam zamieszkująca. A skąd wiadomo, że coś tam było? Zbiór wszystkich tych ludzi nie pojawił się tutaj raczej bez powodu. Pozostało tylko jedno, czyli zobaczyć co będzie i jak będzie. Miał tylko nadzieję, że walka, która się tutaj stoczy nie będzie taką masakrą, jaka miała miejsce na wyspach w ostatnim czasie.
PH Bank
Misja:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][b][size=200]XXX[/size]
Ranga D
Post X/X[/b][/center]

[/quote]


Misje 2/4
-Kenjiro i Oshi
-Shijima
Avatar użytkownika

Takeshi
 
Posty: 732
Dołączył(a): 14 wrz 2016, o 10:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Szalony Doko
Krótki wygląd: Ostre, rekinie zębiska
Dwa metry wzrostu
Krótkie, czarne włosy
Widoczny ekwipunek: Zbroja - obrazek w KP
Przy każdym z boków widnieje miecz
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2788
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Seinaru » 14 wrz 2017, o 13:22

- Smarkacz? - Seinaru powtórzył za Hayamim. W sumie rzeczywiście dawali mu chyba jasno do zrozumienia, że za takiego go uważają. Prawdą było jednak to, że każdy sam kieruje swoim życiem i niejeden szesnastolatek mógł być dojrzalszy, niż dorosły mężczyzna. Wszystko było kwestią pewnego zrównoważenia pomiędzy tym co można, a co trzeba.
- Sam już nie wiem... - Dokończył tylko jasno mówiąc, że sam jeszcze nie wie co myśleć o wszystkim tym, czym kierował się Akami. Na papierze wszystko wyglądało pięknie - jakieś cnoty, jakiś honor, nawet jakiś cel. Wybrał on jednak ścieżkę o tyle trudną, że aby dotrzeć do jej końca trzeba wykazać się niezwykle silnym i nieugiętym charakterem. Póki co nie było okazji, aby młody samuraj się nim wykazał, więc wciąż pozostawał po prostu jedną wielką niewiadomą. Kei również nie wiedział na co się pisali, lecz nie szedł tak ochoczo w bój. Poczuł on w sobie jedynie obowiązek wzięcia na siebie odpowiedzialności za Teiz. Cóż... prawdopodobnie anonimowy chłopak z jego marnymi umiejętnościami nie mógł mieć się heroldem nawet tamtej małej wyspy, ale przecież nie musiał nikomu mówić o swoich śmiesznych zapędach.
Shijima zgodził się zostać. To dobrze, chyba dzięki temu oboje będą o siebie spokojniejsi. Oboje będą mieli się na oku, a nie będą musieli oglądać się z plecy, zastanawiać się i żałować zostawienia drugiego na pastwę losu.
- Tak naprawdę nie czuję dużej różnicy, a ten wydaje się chyba trwalszy... - Rzeczywiście trudno było mu wyłapać różnice w wadze nowego kija. Stalowym mógł posługiwać się równie swobodnie, choć jako pasterz stracił nieco swojej wiarygodności jako niegroźny wieśniak. Tym razem jednak nie to było najważniejsze.
Weszli razem do namiotu, gdzie Shijima przedstawił siebie oraz ich. Seinaru skinął głową kulturalnie, po czym zaczął rozglądać się po "sztabie dowodzenia" zbudowanym z namiotu wyróżniającego się chyba tylko kolorem.
- Tak... chcieliśmy się dowiedzieć jak możemy pomóc... - Dokończył po brunecie nieco poluźnił uchwyt na kiju.
- Robię całkiem dobrą zupę jarzynową... - Dodał po chwili. Wspomniał sobie ich pierwszy wspólny obiad na Teiz. Może przydzielą go do korpusu kucharskiego? Rybaków i rolników zaciąga się jako pomoc kuchenną... może pasterzy też?
Załatwili formalności i opuścili namiot.
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 195
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: brak

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Hayami Akodo » 14 wrz 2017, o 13:47

Owcom chyba było bez różnicy, czym je się będzie poganiać - a przynajmniej tak sądził Hayami, nie wypowiedział jednak tego na głos. Uśmiechnął się, a kiedy Shijima stwierdził, że tamten zostaje, mimowolnie odetchnął z ulgą. Zdążył już polubić starszego od siebie znajomego, uznać go za część ich stada, jak wilki akceptują nowe zwierzęta w stadzie, ba, niejako ujrzeć w Shijimie i Seinaru alfy, poza tym w pewien sposób byłby spokojniejszy, wiedząc, że będzie mógł im pomóc, jeżeli oczywiście nie rozdzieli ich wola dowódców.
-Żelaza przynajmniej nie zjedzą żadne korniki ani inne robaczki-zauważył.-I nie jest łatwo złamać taką laskę, a jak Kei-kun będzie chciał przegnać dzieciaka straszącego mu owce albo policzyć zęby jakiegoś wilka, to będzie łatwiej. Ale to tylko moje zdanie. Akami jeszcze nie jest specjalistą od pasterki.
Wyszczerzył się, w żartobliwy sposób nawiązując do tego, w jaki sposób Kei bez przerwy przekręcał jego imię. No cóż, szło się do tego przyzwyczaić w jakiś sposób, poza tym na swój sposób robiło się to...miłe. Kiedy Shijima ich prezentował przed zgromadzoną w namiocie górą i wspomniał, że pochodzisz z Yinzin, lekko się skłoniłeś, oznajmiłeś: "nazywam się Hayami Akodo, jestem z Yinzin, szkolono mnie we władaniu yari" -autoreklama idioty, co? - i wyszedłeś grzecznie za swoimi towarzyszami z namiotu, uznając formalności za załatwione.
-To ten...-zacząłeś z zakłopotaniem, nie chcąc się wyrywać z niczym, ale jednocześnie nie mając pewności, jak teraz należało postępować.-Co robimy teraz?
Zastanawiałeś się między innymi, który namiot będziesz mógł zająć, kiedy zostaną wydane rozkazy, w jaki sposób uda ci się wykorzystać umiejętności, które posiadasz -oh wait, jakie umiejętności, młody padawanie? Masz tylko Battousai, które trenowałeś tyle lat, nie nauczyłeś się niczego nowego, kiedy oni próbowali coś przećwiczyć, przypomnieć sobie (widać prowadziła ich burza albo zwykła chęć treningu, raczej to drugie niż pierwsze), ty przygotowywałeś posiłki, nosiłeś drewno i wodę plus zakupy, w mieście kupiłeś sobie pierdoły, słowem zamiast się wyekwipować w jakikolwiek sensowny sposób, przyszedłeś, by rzec potocznie, z gołą dupą na armaty - no, może nie do końca, bo jednak miałeś tą swoją włócznię i te parę technik.
Cóż, teraz już za późno, by rozważać takie rzeczy. Na razie zdałeś się na towarzyszy, wolę bogów i nadzieję, że uda ci się nie zginąć.
Baby, please just tell me, how he ever went so wrong?
A jednak nie stracił humoru, uśmiechu, był gotów na wszystko, co przyniesie mu los.
[color=#BF4040]Mowa, ale nie trawa[color]

Obrazek
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 68
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 16
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Brak

Re: Obóz Najemników [LOKACJA STARTOWA EVENTU]

Postprzez Kurusu » 14 wrz 2017, o 14:17

Mur... Majestatyczna fortyfikacja... A przynajmniej taka była do niedawna, obecnie jest uszkodzona. A nawet ktoś, kto nie interesuje się architekturą, stwierdziłby, że budowla jest w co najmniej złym stanie. Jednak w tym wypadku dochodziła jeszcze znajomość Ekonomii... Naprawa takich szkód będzie wymagała ogromnych nakładów finansowych, oby z tego powodu nie zrobiono cięć w "wypłacie" takim jak On, w przeciwnym wypadku to będzie największe dotąd zmarnowanie czasu jakie zrobił... Niby jakaś obrona przed tym co znajduje się po drugiej stronie wchodziła w grę, ale Kurusu szczerze mówiąc gówno to interesowało. Zawsze dobrze pozbawić kogoś życia za sakiewkę, ale to nie jest powód, aby nadstawiać swój kark za nic.
Uwagę najemnika przykuło coś jeszcze... Namioty. Obóz oraz wielu osób w nim. To jest prawdopodobnie miejsce zbiorcze, których skusiło to ogłoszenie. Nie pozostawało więc nic innego jak skierować się tam... Prawda? Gdy tylko przekroczył "granicę pierwszego namiotu", zwrócił na Siebie kilka spojrzeń ale to nie było ważne. Musiał znaleźć sztab, do którego trzeba się zameldować. A czemu taki wniosek? Słyszał jak inni o czymś takim rozmawiali. I to co chciał znalazł szybko... Wielki, szkarłatny namiot. Jeśli to nie jest to... To będzie zdziwiony.
Skierował się więc w kierunku tego wyróżniającego się z tłumu sztabu, przy okazji obserwując innych po drodze. Może zobaczy znajomą twarz? Albo coś ciekawego? W międzyczasie za pomocą dłoni zdzierał sobie zaschniętą krew na płaszczu, niestety dalej nie wyczyścił swojego ekwipunku po tamtej akcji w Shigashi no Kibu, ale co poradzi? Na szczęście był już na prostej w kierunku czerwonego namiotu, tylko załatwić formalności i można zająć się sobą przez jakiś czas. Prawda?
Avatar użytkownika

Kurusu
 
Posty: 197
Dołączył(a): 6 mar 2017, o 18:49
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Szara maska w kształcie ludzkiej czaszki, ciemnoszary, postrzępiony płaszcz oraz czarne rękawiczki.
Widoczny ekwipunek: Uszkodzony Płaszcz, rękawice, pokrowiec na miecz przy pasie oraz kabura, płaszcz ciasno owinięty wokół jakiegoś przedmiotu znajdujący się na plecach, jak plecak.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3331
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Mur

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości