Domek Sagi

Re: Domek Sagi

Postprzez Sagisa » 25 cze 2019, o 22:20

Jej nagłe wejście robiło raczej kiepskie pierwsze wrażenie, nic jednak nie mogła na to poradzić. Spodziewała się raczej wizyty natrętnego Hideo niż niezapowiedzianych odwiedzin Hayamiego, w dodatku w towarzystwie. Gdy w końcu napięta atmosfera zelżała, młoda dziewczyna wychyliła się zza pleców samuraja i przedstawiła w ukłonie, jednocześnie przepraszając za brak zapowiedzi.
- Uchiha Sagisa - odpowiedziała jej automatycznie z lekkim skinieniem głowy. Akodo oczywiście musiał wtrącić swoje trzy grosze, od razu zdradzając kilka szczegółów z miejsca pobytu w ciągu ostatnich miesięcy.
Nie oceniała go, miał prawo spotykać się, a także mieszkać z kimkolwiek zechciał. Nie rozstali się w przyjaznych stosunkach, mówiąc oględnie, Saga posłała go do wszystkich diabłów, ale jego ostatni list zdradzał, że nie chowa urazy a także, że wciąż coś do niej czuje. Chociaż świadomość, że te trzy niemal lata rozłąki mogły ukształtować na nowo ich oboje, była znacząca, trochę bolało, że teraz samuraj może darzyć jakimś głębszym uczuciem kogoś innego. Już sam fakt, że przez ostatnie miesiące mieszkał u niej, mówił sam za siebie, nie zamierzała się jednak wtrącać.
Zaprosiła oboje do środka, przyglądając się przez chwilę towarzyszącym gościom psom. Może to właśnie one ich połączyły? W końcu pamiętała, że młodziak, który dostarczył jej list od szatyna, wspominał coś o psie mu towarzyszącym.
- Tak, mały się przeziębił, dlatego ma siedzieć w ciepłym - odpowiedziała zdawkowo, zerkając w stronę salonu. Uśmiechnęła się półgębkiem, gdy chłopak nazwał jej syna przystojniakiem. Kątem oka dostrzegła też szeptaną wymianę zdań, uznała jednak, że tego nie widzi i ruszyła wgłąb domu, prowadząc gości do salonu.
- Ojciec jest na misji, a mama poszła na targ po lekarstwa dla małego - odpowiedziała na zadane pytanie, wskazując następnie obojgu miejsca na kanapie. Sama zgarnęła ze stołu książkę, zmarszczyła jednak nieco brwi, gdy nie znalazła na blacie notesu. - Hm... Chcecie coś do picia? Herbaty? Dla psów znajdzie się też woda.
Uśmiechnęła się delikatnie, przyglądając się wędrówkom jednego z nich po całym salonie, zaraz jednak przeszła do kuchni, w końcu nie zdążyła zrobić Ryujinowi herbaty. Przy okazji dorobiła jeszcze napitku dla gości, psiakom zaś wystawiła średniej wielkości miskę z wodą, by mogły się napić. W tym czasie Ryujin siedział nieco skulony na drugim końcu kanapy i przyglądał się Itachiemu z lekkim przestrachem. Jak na jego wzrost to pies był całkiem duży, a co za tym idzie - groźny.
- Gryzie? - spytał cicho Hayamiego, wiedząc, że to jego zwierzak. Aira w końcu trzymała swojego przy sobie(?). Nie czekał jednak specjalnie na odpowiedź, wyciągając do tej pory schowane pod kocem ręce. W jednej miał ołówek, w drugiej nieduży, ale noszący wyraźne ślady użytkowania notes. Otworzył go i zaczął wertować w poszukiwaniu czystej kartki. Gdyby Hayami przyglądał się samemu notesowi, zauważyłby poza stronami wypełnionymi pismem także takie, na których znajdowały się rysunki. W głównej mierze przedstawiające jakąś postać, rzadziej rzecz. Brunecik w końcu znalazł jakiś wolny fragment i zaczął kreślić po swojemu coś, co miało być chyba portretem psa, ostatecznie jednak składało się z kilku nieregularnych kształtów, krzywych i kresek.
- Ładnie? - zapytał znów, podsuwając mężczyźnie własne dzieło niemal pod nos. Wtedy też mógł on dostrzec rysunek na stronie obok, a dokładniej portret. Szkic przedstawiał lekko uśmiechniętą twarz dziewczyny, której imię samuraj dobrze znał. To była Tensa. Rysunek był bardzo szczegółowy, wręcz pedantyczny w każdym calu. Każda pojedyncza kreska, każdy cień, wszystko to razem sprawiało wrażenie, jakby rzeczywiście patrzyło się na twarz jasnowłosej Uchiha. Ten samej, która oddała ducha niemal trzy lata wcześniej.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 508
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Domek Sagi

Postprzez Aira » 27 cze 2019, o 10:51

Dziewczyna nie wiedziała co ma o tym wszystkim myśleć. Nie przemyślała tych odwiedzin i w sumie niewiele miała do powiedzenia. Owszem jak na nią to dość trudne do uwierzenia, ale nic się w tym kierunku nie zrobi. Usiadła z psiakiem na kolanach a obok niej usiadł Hayami. Inuzuka była może i młoda ale po pozostałej dwójce widać pewien zgrzyt. Ognisto-włosa kobieta wydawała się dość interesującą osobą, ale sądząc po napięciu, musiała dużo przejść. Dzieciak chorował i tym samym przysparzał jej więcej problemów. Wolała się nie wyrywać, ale może istniał sposób, żeby Aira się przydała. Szkoliła się w końcu w głównej mierze na medyka. Niestety jej obecny poziom był dość wątpliwej jakości i lepiej nie eksperymentować na dziecku dopiero poznanej osoby. Może się dziewczynie wydawało, ale Sagisa chyba nie była zadowolona, że podróżuje z samuraiem. Chłopak coś wspominał, że byli blisko ze sobą i może ona coś do niego czuje? W każdym bądź razie, nie jej było to oceniać. Herbatę jeśli można - zdecydowała w końcu. Jak tylko pojawiła się miska z wodą, puściła Yuuki na podłogę, która powoli i bacznie ruszyła w jej stronę. Nim się napiła, dokładnie obwąchała płyn. Aira lubiła wplątywać się w dziwne rzeczy dlatego suczka była czujna za nie obie. W końcu zaczęła powoli pić. Dziewczyna zaś przysłuchiwała się rozmowie składając dłonie na kolanach. Informacja o synu Sagisu zmusiła ją do wytężenia szarych komórek i podliczeniu na oko wieku. Nie mogła być dużo starsza od niej a synek również już kilka latek chyba ma. Plus i plus dają coś o co na pewno nie powinna pytać czerwonowłosej. Nie dało się zakładać najgorszego. Ten cały Hideo mógł być jej mężem. Działo się tu coś dziwnego bez dwóch zdań.
Obrazek
#008000
Avatar użytkownika

Aira
 
Posty: 67
Dołączył(a): 26 wrz 2018, o 23:01
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6448&p=99676#p99676
GG: 66576308
Multikonta:

Re: Domek Sagi

Postprzez Hayami Akodo » 2 lip 2019, o 23:35

I got out of coma - in a place where the bonds are built on blood
I tore dropping bottles, I've begun to live again
Water disappear like snow, I'm chewing white cotton wool like a heat
I live with wolves' running, if sky is red - day will be clear.



Obrazek


Życie, które prowadził Hayami, nie należało do najprostszych. Poszukiwanie, zmiana życiowego ninda, zmiana tego, w co się wierzyło i czemu się służyło, wymagały nieprzespanych nocy, refleksji wypływających wraz z woskiem z dopalającej się świecy o świcie, czerwieniejącego nieba, przypadkowych uśmiechów ludzi spotkanych po drodze wyłącznie fartem - a mimo to Hayami zachował w sobie jeszcze życzliwość, szacunek i pewnego rodzaju szlachetność. Nauczył się po prostu, że nowe życie nigdy nie obdarowuje nikogo prezentami. Ani niespodziankami.
Popatrzył z uśmiechem na Ryuujina. Malec był słodki, nie dało się temu zaprzeczyć, niewinny i grzeczny; takim dzieciom trudno było powiedzieć tak lub nie. Miały jeszcze czas na szarość i sepię życia. Pokręcił głową na pytanie o to, czy aby Itachi nie gryzie - gdyby to zrobił, sam dawno już nie miałby rąk. U Seinara też nie zauważył deficytu kończyn, Mitsuyo i Khusara też nie ucierpieli. Nie mówiąc o Natsume, który przecież bawił się normalnie z psiakiem.

- Nie, Ryuujin-chan, nie gryzie. Ma na imię Itachi i jest już duży, taki jak ty na oko. Chcesz, to się do ciebie przytuli. On bardzo kocha ludzi i dzieci - wyjaśnił spokojnie, uprzejmie, nawet ciepło. Po krótkiej chwili wahania puścił Itachiego; psina oparła się łapkami o kolana Ryuujina i zaszczekała radośnie, wywieszając długi niczym komunistyczne kolejki język...no dobrze, po prostu był to długi język. - Podoba mu się, widzisz?

Uśmiechnął się do chłopca, po czym sprawnie przejął od niego notes. Przez chwilę trzymał go w dłoni - i trzebaż było trafu, że akurat w tej chwili zobaczył twarz Tensy. I tu dopiero Sagisa mogła zauważyć chyba najlepiej tą metamorfozę. Dawny Hayami zapewne zareagowałby impulsywnie, kłótnią o Tensę...Nowy Hayami bez słowa oddał notes jego właścicielce, nie zwracając - z pozoru - uwagi na twarz dawnej rywalki, jakby jej tam nie było. Jakby nic się nie stało. Spojrzał na Airę, kojąco, uspokajająco. Chciał, by wiedziała, że jest obok, przy niej.

- Znasz jakieś miejsca, które mogę pokazać Airze, a których nie widziałem? - spytał. - Chcę, by zobaczyła jak najwięcej. Potem pomyślimy, co dalej, może będzie bezpieczniej. Choć mocno w to wątpię po ostatnich wydarzeniach.

Spojrzał na Yuuki, na Itachiego łaszącego się ufnie do chłopca. Westchnął.

- Na świecie ostatnio wybucha coraz więcej wojen. Kami no Hikage padło, niedawno Yamanaka zawarli pokój z Hyuuga, na pustyni też nie jest zbyt bezpiecznie, bo podobno ktoś się tam przeciwko komuś buntuje...A do tego, gdy wychodziłem z hotelu, widziałem ogłoszenia o anomaliach w Midori. Gdyby nie to, że Midori nie jest mi po drodze, sam bym tam pojechał, ale...Jakoś wolę walczyć z ludźmi, a nie z anomaliami czy bogami.

Wzruszył lekko ramionami. Postanowił bardziej zaangażować Airę w rozmowę, ostatecznie nie przywlókł jej tu przecież taki kawał po to, by siedziała w bezruchu i milczała, słuchając spijania sobie z ust byłych niedoszłych zakochańców.

- Opowiesz o jakichś misjach, na których byłaś, oprócz tamtej z tymi kurami? - spojrzał z uśmiechem w oczy Airy. - Yuuki musiała być na nich bezkonkurencyjna. Szkoda, że my nie byliśmy nigdy razem na żadnej.

Ostatnia kwestia padła, oczywiście, w kierunku Sagisy. Hayami nadal był zimno uprzejmy, opanowany, pod idealną wręcz samokontrolą - jakim cudem ten wybuchowy raptus, który tłukł się z braćmi i krewnymi o byle co, nagle stał się taką chodzącą kropką niezrozumiałości?

Nowaja żyźń nikagda nie dajotsja darow.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 963
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Domek Sagi

Postprzez Sagisa » 4 lip 2019, o 12:37

Ciężko było mówić, że atmosfera pomiędzy tą trójką była czysta niczym łza. Między Sagą i Hayamim istniały pewne niedopowiedzenia, można nawet rzec - zatarg, za to o młodej Inuzuka nie wiedziała właściwie nic. Poza tym, że jest znajomą samuraja i mieszkał on u niej przez ostatnie kilka miesięcy, czyli znali się raczej dobrze. Wychodziło na to, że wspólnym ogniwem jest właśnie Akodo, a to nieco utrudniało sprawę, bo nigdy nie wiadomo, co takiego opowiedział o niej teh dziewczynie.
Mimo wszystko oboje byli gośćmi, a rolą gospodarza jest odpowiednio przyjąć ich w swoim domu. Zaproponowała więc herbatę i wodę dla psów, na co Aira po krótkim zastanowieniu przystała. Szatyn nie powiedział nic, co równie dobrze znaczyło "rób co chcesz, ty tu gospodarzysz", więc po chwili była już w kuchni, przygotowując trzy herbaty dla "starszyzny" i napar ze znalezionych jeszcze w szafce liści malin dla małego. I tylko kątem oka zerknęła na suczkę podchodzącą do miski z wodą, która została postawiona przy wejściu do kuchni.
Ryujin w tym czasie przyglądał się psom, w szczególności wałęsającemu się koło niego Itachiemu, by po chwili naskrobać w notatniku matki coś na wzór szkicu, który miał w zamiarze sprezentować właścicielowi.
- Jest duzy, bardzo - przyznał z nutą lęku w głosie, gdy jednak Hayami zapewnił, że psiak lubi dzieci, chłopiec uśmiechnął się pogodniej, kończąc już rysunek. A gdy zwierz zaszczekał, młody wyszczerzył się wręcz, sięgając rękoma ku wielkiemu jęzorowi.
Płomiennowłosa przez większość czasu spędzonego w kuchni była zamyślona, jakby nieobecna. Poszczególne czynności wykonywała metodycznie, zalewając wszystkie kubki wrzątkiem i odstawiając je na tacę, na której wylądowały również miód i cytryna. Liście malin również zaparzyła, dodając następnie nieco chłodniejszej wody, by Ryujin przypadkiem nie poparzył się wrzątkiem, całość zaś zaniosła na tacy do salonu.
- Jeśli Aira-san jest w Sogen po raz pierwszy, może pozwiedzać całą okolicę, a mamy tu sporo ciekawych miejsc - stwierdziła luźno, dopiero po chwili rejestrując podsunięty jej niemal pod nos notatnik, i zastygła na moment. Hayami mógł dostrzec, jak w jej oczach dosłownie na ułamek sekundy mignęła czerwień. Szybko przymknęła powieki, odbierając od samuraja notes, który zaraz wsunęła do kieszeni spodni. Wzięła głęboki oddech, po czym bardzo powoli wypuściła powietrze z płuc, otwierając wreszcie stalowe oczy. Spojrzała z ukosa na głaskającego psa syna, a gdy tylko ten zerknął w jej stronę, napotykając ten wzrok - spuścił pokornie głowę, smutniejąc nieco. Dobrze wiedział, o co chodzi matce.
- Pseprasam, oka-chan, ze wziąłem notatnik bez pytania - szepnął skruszony, na co płomiennowłosa tylko westchnęła, biorąc z tacy kubek z naparem.
- Możecie się częstować - zwróciła się do gości, samej siadając przy maluchu, któremu wsunęła w dłonie naczynie. - Pij powoli.
Hayami zdążył streścić najważniejsze wydarzenia militarne z kontynentu, wspominając potyczki między klanami, czy bunty w prowincjach. Sagisa tylko westchnęła, ale chwilowo bardziej skupiona była na Ryujinie. Chłopiec dopijał właśnie swoje lekarstwo, by zaraz ziewnąć przeciągle. Widać po nim było, że jest bardzo zmęczony, a na chorobę nie ma nic lepszego od snu właśnie.
- Wojny to nie temat do poruszania przy dziecku - mruknęła tylko pod nosem, opatulając brunecika kocem, a następnie biorąc go na ramiona i wstając. - Zaraz wrócę, odstawię tylko Ryujina do łóżka, by odpoczął.
Chłopiec wtulił się w matkę, przymykając zmęczone powieki, stalowooka zostawiła zaś gości na parę chwil samych, kierując się na piętro. Jeśli chcieli, mogli w spokoju porozmawiać lub wyjaśnić między sobą to, co akurat mają do wyjaśnienia. Ona w tym czasie przeszła do sypialni, układając synka w łóżku i okrywając go dodatkową warstwą pościeli, żeby przypadkiem nie zmarzł. Poczekała jeszcze, aż malec całkiem zaśnie, po czym ucałowała go w czoło, by następnie zejść na dół do pozostałych.
- Cóż, sen dobrze mu zrobi, a my na spokojnie będziemy mogli się poznać - stwierdziła na wejściu do salonu, tym samym oznajmiając swój powrót. - Znając Hayamiego, ściągnął cię tu, Aira-san, właściwie nic nie mówiąc, prawda? No, może poza napomknięciem, że jesteśmy przyjaciółmi. Pozwól zatem, że wyręczę naszego szlachetnego samuraja i sama coś o sobie powiem.
Ton, z jakim wypowiedziała w szczególności ostatnie zdanie, był raczej chłodny, acz spokojny. Dziewczyna wzięła z tacy jeszcze nietkniętą herbatę, dorzucając doń plaster cytryny, podsunęła sobie krzesło, by usiąść naprzeciw obojga i kontynuowała, o ile któreś z nich nie miało czegoś do powiedzenia.
- Jak już wiesz, nazywam się Uchiha Sagisa, choć znajomi częściej mówią do mnie po prostu Saga. W tym roku kończę dwadzieścia lat życia i, jak łatwo się domyślić, miało ono kilka zawirowań. Trzy lata temu w Hanamurze jednego dnia urodziłam synka, a drugiego straciłam ukochaną... siostrę - wolała zachować dla siebie ostatnie wieści o ich pokrewieństwie. - Bardzo przeżyłam jej śmierć, a przez to w ostatniej rozmowie z Hayamim powiedziałam kilka słów, których nigdy nie powinnam była mówić, za co przepraszam.
Tu spojrzała na Akodo, gdyż to właśnie w jego stronę kierowała przeprosiny. Wiedziała, że taki a nie inny sposób wspomnienia śmierci jego ojca był krzywdzący, choć w tamtej chwili właśnie o to jej chodziło - o bolesne dźgnięcie, którym zrani samuraja tak, jak sama czuła się zraniona. Westchnęła cicho, upijając łyk napoju.
- Jestem shinobi, ale ostatnie trzy lata poświęciłam bardziej na wychowanie Ryujina, gdyż ma tylko mnie. Kazuo, człowiek, który powinien nazywać się jego ojcem, zginął jeszcze przed tym, jak dowiedziałam się o ciąży. W sumie wyzionął ducha tego samego dnia, w którym mnie zgwałcił - dodała z lekkim półuśmiechem, znów upijając drobny łyk herbaty. - Ale to raczej mało istotny szczegół. Kocham Ryujina i zrobię dosłownie wszystko, by zapewnić mu bezpieczeństwo i szczęście. I... to chyba tyle z najważniejszych rzeczy o mnie. Chętnie dowiem się czegoś o tobie, Aira-san.
Uśmiechnęła się nieco pogodniej w stronę dziewczyny, choć jej spojrzenie wciąż pozostawało chłodne. A może to po prostu wrażenie, zważywszy stalowoszarą barwę jej tęczówek? Cóż, nie zmieniało to odczucia, jakie niosło ze sobą utkwione teraz w Inuzuce spojrzenie. Hayamiego Saga zdawała się w tej chwili ignorować, całą uwagę skupiając na nowo poznawanej osóbce.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 508
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość