Dom Shigemiego

Dom Shigemiego

Postprzez Shigemi » 10 lis 2017, o 19:48

Dom Shigemiego, a raczej dom jego rodziców, którzy umarli już dawno temu, jest skromnych rozmiarów, przytulnym miejscem. Cały budynek składa się na cztery, niewielkie pomieszczenia - kuchnię, czyli najmniejszy ale najlepiej pachnący z pokoi, łazienkę, salon oraz sypialnie.
Od razu po wejściu do mieszkania widać korytarz, prowadzący prosto do kuchni... Po prawej stronie natomiast znajduje się salon, gdzie występuje chociażby stół i kilka krzeseł, przy którym Shigemi zazwyczaj jada. Przy ów stole zauważyć można dwie, wygodne poduchy, które wbrew pozorom nie służą wcale do snu... Na wcześniej już wspomnianym stole zwykle leży stos książek lub miska niedokończonego ramen. Przede wszystkim, są tam też dwa okna z widokiem na ulice Antai, które za dnia dodają pomieszczeniu światła...
Ale jeśli wchodząc do budynku skręci się w lewo i podąży w górę schodami, wtedy od razu dotrze się do sypialni Shigemiego,. Tam też znajduje się najzwyklejsze łóżko obok którego stoi mały stolik, a nań obowiązkowo budzik - chłopak ma małe problemy ze snem. Warto wspomnieć iż tam, podobnie co do salonu, są dwa, średniej wielkości okna... Natomiast w każdym pomieszczeniu w tymże domu, znajdują się też lampy, zwisające z sufitu i dające w nocy upragnione światło.
Nic wielkiego, ale wystarcza dla jednego chłopaka.
Avatar użytkownika

Shigemi
 
Posty: 10
Dołączył(a): 21 paź 2017, o 17:29
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4289
GG: 0
Multikonta:

Re: Dom Shigemiego

Postprzez Hayami Akodo » 11 lis 2017, o 01:13

TRYB MG - Misja dla Shigemiego
1/15
"How to save a life?"


Twój dom wypełnia szczelnie martwa, głucha cisza, która mimo wszystko aż tak Ci nie doskwiera - bo w końcu od śmierci Twoich rodziców minęło już tyle godzin, dni, miesięcy, lat, że zdążyłeś się przyzwyczaić. Jesteś sam, sam wśród czterech ścian i bezpiecznych mebli, symboli przypominających przeszłość. Mury tego domu słyszały wiele razy śmiech mężczyzny, kobiety i dziecka, czuły zapach gotowanych obiadów, ulubionych kwiatów w wazonie, posmak słodyczy, które dostawał od nich malec o złotych włosach ze starych fotografii.
Nauczyliśmy się z tym żyć.
Pustkę mąci ciche, delikatne pukanie do drzwi. Na zewnątrz przesuwają się różne sylwetki ludzi: mężczyźni w sile wieku, młodzi, starzy, ledwo widoczne wśród padającego śniegu kobiety o smagłej cerze, czasami przebiegną roześmiane dzieci w kolorowych szaliczkach lub ujrzysz drżącą sylwetkę starca czy staruszki w (na pewno nie moherowych!) beretach. Wiatr dziś nie szaleje; jest cichy, subtelny, łka żałośnie we framugach okien, sprawia, że omdlałe płatki śniegu osuwają się na zimną taflę szyby, zaparowaną od Twojego oddechu. Kiedyś przy jednej z takich szyb siadała Twoja matka, a jej oddech i gorąca para z kubka posłodzonej herbaty (koniecznie dwiema łyżeczkami!) pozostawiały ulotny ślad na szkle.
Jak łzy na śniegu.
Kiedy otwierasz drzwi, Twoim oczom ukazuje się młody, szczupły, ubrany w czerń chłopak o długich, ciemnobrązowych włosach, sięgających mu pasa. Wygląda tak jakoś...smutno. I subtelnie. Wygląda na zmartwionego i nieszczęśliwego. Przestępuje z nogi na nogę, zakłopotany - przecież nie chce Ci robić kłopotu, jak wszystkim, tym, że w ogóle żyje. Rozpoznajesz go jako syna jednej z sąsiadek mieszkających trzy czy cztery ulice dalej, którzy niedawno się tu wprowadzili. Mówi się, że to dziecko swojej matki z pierwszego, niezbyt szczęśliwego małżeństwa, a może bękart? Tak, czy inaczej, przyszedł do Ciebie. Przez chwilę patrzy Ci prosto w oczy tym swoim łagodnym, sarnim wzrokiem, wreszcie - po długiej chwili milczenia - mówi:
-Przyniosłem dla ciebie zwój, Shigemi-san. Zdaje się, że chodzi o zadanie.
To mówiąc, wręcza Ci zwykły, klasyczny zwój, a następnie pospiesznie odchodzi, cały w płatkach śniegu, ginąc w łagodnym, cichym szumie wiatru, wszechobecnej bieli i chwilowym milczeniu. Masz jednak wrażenie, że wszystko to jest nietrwałe, zniknie za chwilę jak bańka mydlana wypuszczona przez niefrasobliwe dziecko w letni wieczór, że zaraz ustąpi to żywej, energicznej zamieci, szalejącej jak zawsze zimą, kiedy większość mieszkańców Antai woli kryć się w domach, nie mogąc znieść temperatury, która dawno już spadła poniżej zera. Że w końcu zacznie się dziać coś więcej, nie będziesz sam w głuchych tonach światła, wśród nieruchomych krzeseł, na których zdają się siadać duchy Twoich bliskich.
Wszystko jest lepsze niż cisza.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 115
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 16
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Brak

Re: Dom Shigemiego

Postprzez Shigemi » 19 lis 2017, o 19:08

[cent]

Ciche westchnienie rozesżło się po pustym domu, zbyt wiele czasu minęło odkąd zostałem sam na tym padole łez, smutku i zakłamania, brakowało mi tego, że ktoś powie mi w twarz iż wszystko będzie dobrze, wiedziałem wszak, że nic już nie będzie takie samo, a czy będzie dobrze? Raczej niekoniecznie. Uśmiechnąłem się delikatnei do kilku wspomnień, a następnie wsłuchałem się w wiatr, który nostalgicznie dmuchał i wydawał załosne dźwięki. Kolejne westchnienie, kolejne echo, to było przytłaczające. Przełknąłem ślinę i usłyszałem jednocześnie pukanie do drzwi, ciche, subtelne wręcz, można nawet powiedzieć, że przestraszone pukanie do drzwi. Przeczesałem włosy i skierowałem swoje kroki do drzwi, aby otworzyć je, uśmiechnąłem się widząc zakłopotanego młodzieńca.
-Cześć- powiedziałem i czekałem na to co powie, jednak cisza się dosyć znacznie przedłużała, można było wręcz powiedzieć, że trwała przerażająco długo, uniosłem jedną brew, gdyż nie chciało mi się stać na tym chłodzie, już miałem coś powiedzieć, gdy przerwał mi w połowie zdania, nawet nie w połowie zdania, a w początku wydechu!

A wiec mam zadanie...
-Dzięki, uważaj na siebie. - uśmiechnąłem się i wróciłem do mieszkania, gdzie rozwinąłem zwój i zacząłem przeglądać jego zawartość, musiałem w jakiś sposób odreagować samotność, czyżby to był dobry sposób? Może wręcz idealny, wczytałem się w zwój z ekscytajcą, chociaż nie spodziewałem sie czegoś wielkiego, ktoś z moim poziomem raczej na zbyt trudne zlecenia nie był wysyłany.

[/center]
Avatar użytkownika

Shigemi
 
Posty: 10
Dołączył(a): 21 paź 2017, o 17:29
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4289
GG: 0
Multikonta:

Re: Dom Shigemiego

Postprzez Hayami Akodo » wczoraj, o 21:54

TRYB MG - Misja dla Shigemiego
3/15
"How to save a life?"


Zwój jest prosty, zwykły, nie ma w nim nic nadzwyczajnego...poza trzema rzeczami: nadzwyczajną treścią, do której zaraz dojdziemy, bardzo silnym zapachem kobiecych perfum o zapachu miodu i werbeny oraz gdzieniegdzie dziwnych plam...Czy to krew? A może łzy? Bardziej mimo wszystko wygląda Ci to na łzy - szczere, kobiece, uczciwe albo i nie krople wypływające z pięknych oczu autorki listu, która właśnie do Ciebie skierowała swoje anonimowe błagania. Jej pismo jest piękne, pełne ozdobników, choć momentami słowa są zamazane przez wilgoć.

Drogi Shigemi-kun!
Może Ci się wydać dziwne, że piszę do Ciebie po imieniu, choć nawet mnie nie znasz. Owszem, nie znasz mnie, ale ja znam Ciebie.
Mam na imię Kimi. Mieliśmy wspólnego przyjaciela. Czy pamiętasz Chōjiego i jego zamiłowanie do ciasteczek miodowych? [kilka słów nieczytelnych przez łzy] ...i wierzyłam w niego. A teraz nie żyje.
Ale to nie o nim chcę teraz pisać. Piszę do Ciebie w zupełnie innej, prywatnej sprawie.
Mój narzeczony, Mikoto, zaginął w dziwny sposób. Wyruszył na misję w imieniu wioski, a konkretniej klanu Kaminari, miesiąc temu i miał wrócić już dwa tygodnie temu, ale urwał się z nim jakikolwiek kontakt. [plamy] Wiem, że [plamy] on [plamy]...[dalsza część zdania zupełnie nieczytelna]
Błagam Cię, odnajdź mojego Mikoto. Nie pozwól, by odszedł ode mnie tak, jak odszedł Chōji.
Bo jeśli coś mu się stanie, nie przeżyję tego. Naprawdę.
Pomóż mi...
[znak oznaczający "kimi"]
PS. Jeżeli chcesz mnie znaleźć, spotkajmy się, proszę, w szpitalu - pracuję tam dniami i nocami. Pytaj o pielęgniarkę Kimi.


Wiatr wyje głucho, rozpaczliwie. Słychać jego głuche, zmęczone kantaty, zdesperowane skowyty wygrywane nie wiadomo za czym; śnieg uderza o szyby, zewnętrzne ściany domu, rozbija się o drzewa, obłąkańczy taniec przyrody do muzyki wariata nadal trwa. Ale takie już są Wietrzne Równiny: chaotyczne, niespokojne, pełne wewnętrznego szału. Ich mieszkańcy i wiatry nie mogą trwać w bolesnej ciszy, nie mogą godzić się na to, co się dzieje wokół nich. Wolą energiczny czyn, choćby i najbardziej desperacki, niż bierne oczekiwanie.


Some sort of window to your right
As he goes left, and you stay right
Between the lines of fear and blame
You begin to wonder: why you came?
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 115
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 16
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Brak


Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość