Dom Kuroko

Dom Kuroko

Postprzez Sabaku Kuroko » 2 gru 2018, o 14:10

Obrazek
Dom, w którym mieszka Sabaku Kuroko wraz z rodziną mieści się blisko centrum miasta a dokładniej zaraz przy ujściu jednej z bocznych alejek prowadzących do centrum miasta. Dom jest połączony ze sklepem, który prowadzi matka chłopaka, Sabaku Amiko. Amiko zawsze była uzdolnioną zielarką i miała dryg do efektywnego używania ziół, zwłaszcza leczniczych. Nie było więc niczym dziwnym, że otworzyła sklep z ziołami i lekami własnej produkcji. Można to nazwać swoistą apteką medycyny naturalnej. Wracając jednak do samego budynku, ma on dwa piętra nie licząc parteru i jest zbudowany jak większość budynków w wiosce z kamienia piaskowego. Parter, piętro i coś w rodzaju poddasza. Na parterze mieści się wyżej wspomniany sklep, który nie różni się wiele od sklepów każdego innego kupca. Lada sklepowa, półki ze słoikami oraz próbkami ziół, jakieś dekoracje. Nic wymyślnego. Amiko z pomocą "swoich mężczyzn" udekorowała jak i wyposażyła sklep według własnego uznania.

Piętro należy już jednak do strefy mieszkalnej. To tutaj znajduje się zarówno sypialnia rodziców Kuroko, kuchnia, jadalnia i zarazem salon, z którymi kuchnia jest połączona oraz jedna z dwóch łazienek. Wyposażenie oraz udekorowanie mieszkania jest raczej standardowe. Jakby nie patrzeć na pustyni liczy się prostota. Kuchnia, Blat do szykowania jedzenia, jakaś kuchenka, szafki na przyprawy i tym podobne pierdoły oraz coś w podobie spiżarki. Jadalnia no to co? Stół wokół którego znajduje się kilka krzeseł i tyle tak naprawdę. Na dobrą sprawę dzieli je kilka metrów od "kuchni" więc nie ma co opowiadać. W przypadku salonu również szału nie ma, urządzony jest raczej skromnie. Dwie kanapy naprzeciw siebie ze stolikiem "kawowym" pomiędzy nimi. W rogach jakieś zielsko (czyt. rośliny) i oczywiście dywany zarówno na podłodze jak i ścianach. Piękne persko-ruskie dywany, które w sumie całkiem sprawnie dekorują całość i oczywiście wyglądają gustownie jako, że to Amiko wybierała. Łazienka oczywiście też urządzona bez ekscesów. Trzy metry kwadratowe, lustro, umywalka, wanna oraz toaleta i to w zasadzie byłoby tyle, nie ma co się rozpisywać.

Do opisania tak naprawdę zostało już tylko poddasze. Jest ono swojego rodzaju "samotnią" czy też "jaskinią" Kuroko, ponieważ Amiko i Katsuya w geście miłości i dobroci serca w stosunku do swojego jedynego dziecka postanowili oddać mu całe poddasze do dyspozycji. Jednak nie ma co szaleć, ponieważ nie ma ono nie wiadomo jakich rozmiarów. Jest całkiem sporawe, fakt. Nie ma jednak co przesadzać. Poddasze składa się w zasadzie z dwóch pomieszczeń. Całkiem sporej łazienki w porównaniu do tej na piętrze. Około 5-6 metrów kwadratowych, duża wanna (spokojnie by się zmieściły dwie osoby i byłoby jeszcze miejsce), spora umywalka, która spokojnie przerasta rozmiarami potrzeby jednego, młodego człowieka, oczywiście lustro na całą szerokość umywalki i wysokie na metr oraz ładna toaleta. Drugą częścią jest pomieszczenie, które najlepiej będzie określić po prostu jako "pokój Kuroko". Nie jest to stricte sypialnia, pokój zabaw czy pomieszczenie do relaksu. Trochę jakby wszystko w jednym. Zacznijmy od tego, że biorąc pod uwagę rozmiary piętra, pokój ten jest sporych rozmiarów. Począwszy od części sypialnianej, mieści się tam naprawdę duże łóżko, na którym spokojnie może spać więcej niż jedna osoba, szafki nocnej z lampą na niej postawioną. Niedaleko od łóżka znajduje się szafa z ubraniami oraz obok komoda z bielizną. Ściany i podłoga oczywiście udekorowane dywanami, gdzieniegdzie natomiast oczywiście znajdują się okna. Na końcu pokonu znajduje się podwójne, rozsuwane okno balkonowe prowadzące (jak można się domyślić) na balkon. Próg barierki ze ścianki balkonu ma wysokość ponad metra, natomiast samo podłoże balkonu ma rozmiary metra długości i 1,5 metra szerokości. Pomiędzy częścią sypialnianą a balkonem jest także biurko z szafkami powieszonymi na ścianie nad nim. Natomiast pomiędzy biurkiem a łóżkiem było jeszcze naprawdę dużo miejsca, więc pod ścianą chłopak postanowił jeszcze umieścić kanapę. To by było chyba na tyle.
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 157
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Dom Kuroko

Postprzez Sabaku Kuroko » 3 gru 2018, o 00:40

Na całe szczęście Kuroko udało się dotrzeć bezpiecznie do domu bez żadnych ekscesów. Nikt go nie złapał, nikt nie zaczepił, było spokojnie. Piaskową chmurką podleciał do balkonu by następnie na niego zeskoczyć i wciągnąć złoty pył spowrotem do gurdy. Jak tylko zabezpieczył gurdę korkiem by była szczelnie zamknięta, odsunął okno balkonowe i przeszedł przez próg do swojego pokoju na poddaszu. Rozwinął materiałowy pas, który przytrzymywał gurdę na jego plecach i postawił gurdę razem z pasem przy ścianie opierając jednocześnie gurdę zarówno o ścianę jak i kanapę. Wszystkie "zdobyczne" przedmioty wsadził do szafki przy biurku. Zdjął z siebie szal oraz maskę i rzucił je na blat biurka. Następnie zdjął z siebie brudne już, przepocone i znoszone ubrania zostając w samych gatkach (bokserkach dla interesantów). Brudne ciuchy wrzucił do kosza na pranie i poszedł do łazienki by wziąć rozluźniającą, gorącą kąpiel. Było już naprawdę późno, ale miał dzisiaj jakby nie patrzeć dość stresujący dzień więc musiał się odprężyć. Poza tym gorąca kąpiel zawsze na tyle odprężała, że potem dużo łatwiej było pójść spać. Minęło może z piętnaście minut kiedy wyszedł z kąpieli, ubrał jakieś spodenki i koszulkę a następnie położył się na łóżku i poszedł spać. Musiał odpocząć jak następnego dnia miał się spotkać ze swoim zleceniodawcą.

Następnego dnia, dość wcześnie rano chłopak się obudził. Chyba się wkręcił w to zadanie i był ciekaw jak się zakończy ta cała historia. Zszedł na dół, ale mimo wczesnej pory, nikogo już w domu nie było. Ojciec na pewno już wypełniał swoje obowiązki w straży lidera rodu. Matka natomiast zapewne albo otworzyła dzisiaj już sklep albo udała się zbierać zioła i zarazem uzupełnić asortyment. Przez częstsze wędrówki łatwiej było na bieżąco uzupełniać zapasy w sklepie. Chłopak się ubrał, odbębnił poranną toaletę i się ubrał w nowe, czyste ciuchy. Zaopatrzył się ponownie w zdobyte wczoraj przedmioty takie jak mapa oraz Kunai z dziwnym napisem i zszedł coś zjeść. Po zjedzeniu solidnego śniadania zszedł na poziom sklepu. Amiko nie było tutaj, musiała więc udać się na zbieranie ziół. Chłopak więc jakby nigdy nic wyszedł z domu-sklepu i ruszył w stronę tawerny "Klejnot pustyni". Jakby nie patrzeć zbliżała się już pora spotkania ze zleceniodawcą. Co prawda przeszło mu przez głowę jak sobie Fuji poradził wczorajszego wieczoru, ale wierzył że wszystko potoczyło się dobrze.


Z/T do tawerny "Klejnot Pustyni"
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 157
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Dom Kuroko

Postprzez Sabaku Kuroko » 19 gru 2018, o 23:20

Kolejny, zwyczajny dzień w rejonie Atsui, a dokładnie w wiosce Kinkotsu, która służyła za swojego rodzaju siedzibę dla rodu Sabaku. To właśnie tutaj nasz bohater Sabaku Kuroko smacznie sobie spał i odpoczywał po ostatniej misji tudzież zadaniu. Kompletnie się nie spodziewał tego co miało zaraz nastać. Przede wszystkim dlatego, że już od dosyć dawna się to nie zdarzało i zdążył się już odzwyczaić. O co chodziło? A no o to, że ojczulek Kuroko w końcu znalazł chwilę i chęci by spędzić trochę czasu z synem. Kiedy młody Sabaku smacznie sobie spał, Katsuya wpadł do pokoju z zamiarem obudzenia go.

Wstawaj młody. Wychodzimy. - rzucił władczo.

He? Co jest? -rzucił na wpół przytomny Kuroko. Chłopak lubił pospać kiedy mógł. Jakby nie patrzeć odpowiednia ilość snu dla człowieka w jego wieku jest bardzo ważna. Przetarł delikatnie jedno oko. Podparł się na łokciach z przymrużonymi oczami. - Czemu mnie budzisz? Co się dzieje? - spytał skołowany.

Synu. - zaczął spokojnie ojciec. Widać jednak było, że bardzo nie przypadła mu do gustu reakcja chłopaka. - Wyłaź z tego łóżka albo Cię wywlekę. - powiedział po czym zszedł na dół. Nawet jeśli był zirytowany to nie dał po sobie tego poznać.

Jakby nie spojrzeć, chłopakowi nie został zbyt wielki wybór więc podniósł się z łóżka zgodnie z poleceniem ojca i udał się do łazienki. Dobrze było po wstaniu pójść się wylać. Po ogarnięciu porannej toalety chłopak się ubrał, założył swój świeżo zdobyty medalion, przewiesił gurdę pasem i zszedł na niższe piętro. Tam przy stole czekał na niego ojciec ze śniadaniem. Bardzo rzadko się zdarzało aby to ojciec coś przygotowywał. Głównie było to związane z brakiem czasu, który to wynikał z racji pracy jakiej Katsuya się podjął. Będąc szefem straży przybocznej lidera rodu miało się mnóstwo ludzi pod swoją komendą i wiele spraw do ogarniania. Nie było więc dziwne, że musiał poświęcać na to lwią część swojego czasu i Kuroko doskonale to rozumiał. Usiadł przy stole i zabrał się za jedzenie śniadania. Ojciec właśnie pił sobie kawę po śniadaniu. Chyba już wiadomo od kogo chłopak odziedziczył zamiłowanie do tego napoju.

Itadakimasu. - powiedział spokojnie i zaczął jeść. Przerwał jednak na chwilę i spojrzał na ojca. - Mogę o coś zapytać? Dlaczego mnie dzisiaj obudziłeś? Nie wspominając już, że tak wcześnie. Czemu nie jesteś w pracy? - zapytał zaciekawiony. Nie dało się ukryć, że nietypowym było widzieć o tej porze ojca w domu. Sabaku-senior chwilę milczał zanim odpowiedział. Zupełnie jakby się zastanawiał co powiedzieć.

Na dobrą sprawę każdemu czasami należy się dzień wolny aby spędzić czas z rodziną. - powiedział kompletnie bez emocji. Zupełnie jakby to była oczywistość sama w sobie. Oczywistym było, że Katsuya nie musiał się w żaden sposób chłopakowi tłumaczyć, ale fajnie by było jakby wyrzucił z siebie coś więcej. Przynajmniej tak myślał czerwonowłosy. Nie dał jednak po sobie tego poznać, a przynajmniej się starał. Spokojnie dojadł śniadanie do końca po czym wstał, podszedł do blatu, zrobił sobie kubek kawy i wrócił do stołu.

Rozumiem. - odpowiedział spokojnie i wziął łyk kawy. Tak, kawa. Była dokładnie tym czego potrzebował po dosyć drastycznej pobudce będąc jeszcze ledwo przytomnym. Wspaniały aromat kofeiny i słodki smak zaczynały budzić zmysły chłopaka niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. - W takim razie jakie plany na dzisiaj skoro masz dzień wolny? - zapytał zaciekawiony. Skoro ojciec miał cały dzień wolny to na pewno miał coś zaplanowane. Nie byłoby w jego stylu zrobić inaczej. Kuroko właśnie po ojcu odziedziczył cechę charakteru zamiłowania do swojego rodu i chęć działania na rzecz dobra klanu. W tym momencie jego ojciec lekko uśmiechnął się kącikiem ust.

Dzisiaj synu jest jeden z Twoich najgorszych dni w życiu. - powiedział z szyderczym uśmieszkiem. - Dzisiaj będziemy trenować jak w czasie kiedy byłeś młodszy. Udoskonalimy Twoje umiejętności Panowania nad pustynią. Nie chcemy aby nasz ród spoczął na laurach po wygranej wojnie z Kaguyami. Musimy być cały czas silni i gotowi aby Ci, których kochamy walczyć nie musieli. - powiedział niczym natchniony. Katsuya swoją kawę już dawno skończył i czekał tylko aż Kuroko dopije swoją. - Wstawaj młody. Idziemy. - powiedział wstając od stołu i ruszył w stronę wyjścia zatrzymując się przy drzwiach dając chłopakowi wyraźnie do zrozumienia, że na niego czeka.

No i masz babo placek. Kuroko wiedział, że coś się święci i jak zwykle jego przeczucia go nie zawodziły. Chociaż w sumie to naprawdę było do przewidzenia. Biorąc pod uwagę zamiłowanie do rodu jak i chęć rozwijania go i powiększania jego siły jaką obaj wykazywali a także ich wcześniejsze, wyczerpujące treningi. Chłopak z jednej strony bardzo się ucieszył. Jakby nie spojrzeć treningi miały na celu rozwój i stawanie się coraz silniejszym. Z drugiej jednak strony dzisiaj średnio był na to dobry dzień. No nic. Nie zostało mu nic innego jak się zgodzić.

Dokąd idziemy? - zapytał wstając od stołu i podchodząc do swojego taty. Tak naprawdę to było jedyne co mu zostało do powiedzenia.

Jak to dokąd? - zapytał z lekkim zdziwieniem i czymś w rodzaju niedowierzania. - Oczywiście, że na wydmy. Jest to najlepsze miejsce na szkolenie naszych umiejętności. Chodź, ruszajmy. - powiedział wychodząc. Siłą rzeczy Kuroko podążył za nim.


Z/T
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 157
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Dom Kuroko

Postprzez Sabaku Kuroko » 30 sty 2019, o 19:58

Rozumiem ojcze. - powiedział choć tak na prawdę za cholerę nie rozumiał. Trucizna Ayatsurich? Dlaczego niby nasi sprzymierzeńcy mieli by truć naszych ludzi? Coś tu ewidentnie nie pasowało. Czyżby szykowała się kolejna wojna klanowa? Jou-sama na to by nie pozwolił, ponieważ Sabaku mieli zbyt dobre relacje z marionetkarzami by zaognić konflikt z takiego powodu. To wszystko było naprawdę mocno podejrzane. Jednak w tej, konkretnej chwili nie było sensu się nad tym rozwodzić.

Człowiek siedzący na ziemi miał duży problem. Mogła istnieć nawet możliwość, że ta trucizna byłaby śmiertelna. Kuroko po zachowaniu ojca miał wrażenie jakby ten człowiek był jego dobrym znajomym, żeby nie powiedzieć przyjacielem. Dlatego czym prędzej musiał dostarczyć próbkę matce. Jeżeli ktokolwiek miał umieć rozpoznać tą truciznę i przygotować odtrutkę to właśnie ona. Chłopak znał możliwości swojej matki i wiedział, że jest dobra w tym co robi. Jednak czy aby na pewno dość dobra? To się miało niedługo okazać.

Jasne, już biegnę. - odpowiedział na popędzenie przez ojca. Przez to, że zapuścił się myślami w odległe teorie, nawet nie zwrócił uwagi, że nie ruszył z miejsca. Rozważania tak go pochłonęły, że nawet nie zwrócił na to uwagi. Czym prędzej więc obrócił się na pięcie i ruszył biegiem do domu i zarazem sklepu matki. Najprawdopodobniej właśnie tam było najłatwiej ją złapać. Całe szczęście, że to nie było daleko.

Fakt, nie było daleko. Kuroko nie był jednak jeszcze wystarczająco wyszkolony aby naprawdę szybko się przemieścić. W zasadzie, do tej pory jego trening ograniczał się głównie do kontroli umiejętności klanowych oraz treningów wytrzymałościowych. Miał więc dobrą kondycję, ale z prędkością było już nieco gorzej. Całe szczęście udało mu się względnie sprawnie dotrzeć do sklepu.

Mamo! Jesteś?! Potrzebna jest Twoja pomoc! - powiedział głośno przechodząc przez próg. W zasadzie to praktycznie zawołał, ponieważ jeszcze nie wiedział czy matka jest na poziomie sklepu czy na górze, w domu.
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 157
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Dom Kuroko

Postprzez Shin » 3 lut 2019, o 11:52

11/15+
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie
Misja rangi D

Obrazek

Amiko od kilkunastu lat cierpiała na syndrom źródełka młodości, które odejmowało jej zmarszczek i nie niszczyło skóry tak, jak to zazwyczaj się działo u kobiet na pustyni. Kobieta zajmowała się ziołami, które niedawno zostały jej oddane do badań i powoli spisywała ich budowę, efekty jakie wywołują, sugerowane dawki i zastosowania. Praca jednak nie pochłonęła jej bez reszty, o czym świadczyła nowa asystentka, a raczej jej ślady: liliowy, niespotykany w tym regionie krem do twarzy, dodatkowy fartuch i rękawice robocze i mały stoliczek ze spisaną toną notatek z badań i eksperymentów, a także kilka ziółek do dalszej pracy.
Gdy przyszedł Kuroko, asystentka była nieobecna, ale Amiko od razu usłyszała głos syna. Zazwyczaj nie wołał jej w pilnych sprawach i większość czasu trenował albo spędzał czas z ojcem, więc nieco zdziwiła się nagłą zmianą obiektu zainteresowań.

- Co się stało? I czemu jesteś taki zdyszany? Siadaj - powiedziała głosem, który Kuroko mógł słyszeć tylko kilka razy w życiu, bo spodnie w tej rodzinie nosił bez żadnych wątpliwości jego ojciec.
Do pomieszczenia ku zdziwieniu obu stron, wchodzącej dziewczyny i siedzącego chłopaka, weszła spotkana wcześniej dziewczyna, tym razem bez babci. Wnosiła dość duży koszyk przypraw w różnym stopniu przygotowania i nie od razu zauważyła Kuroko, ale gdy tylko jej wzrok padł na chłopaka lekko się onieśmieliła i rzuciła krótkie "hej", po czym zajęła się rozkładaniem ziół tu i ówdzie. Jej reakcja nie umknęła uwadze Amiko, ale ta wolała ją w tej chwili zignorować.
- No mów, czemu tu z tym przybiegłeś - naciskała go matka, wskazując na przyniesioną przez niego próbkę trucizny.


Pierwszy post po zmianie misjodawcy. W razie problemów discord lub gg 6007040
Shin
 

Re: Dom Kuroko

Postprzez Sabaku Kuroko » 4 lut 2019, o 13:56

Sytuacja naprawdę z minuty na minutę robiła się coraz bardziej ciekawa. Co jeszcze mogło się wydarzyć? Jaki kolejny plot-twist miała ukazać ta jakże piękna przygoda w życiu młodego Sabaku Kuroko? Z tym pytaniem trzeba będzie się jeszcze wstrzymać, ponieważ "przygoda" cały czas się toczy. Jeszcze wiele pytań i zagadnień zostało bez odpowiedzi. Warto jednak zacząć od początku sytuacji.

Chłopak czym prędzej pędził do sklepu z ziołami i przyprawami, który był prowadzony przez jego matkę, a nad którym znajdował się ich dom. Jeżeli ten cały Garoshi faktycznie został otruty przez Ayatsurich, nie było czasu do stracenia. Ayatsuri słynęli ze znajomości trucizn i specjalizacji w posługiwaniu się nimi. Jeśli to wszystko okazałoby się prawdą, istniało duże prawdopodobieństwo, że szykowałaby się kolejna wojna klanów. Rany.... Czy Ci wszyscy ludzie naprawdę nie potrafią sobie przez jakiś czas odpuścić? Dopiero co nie tak znowu dawno Sabaku walczyli z Kaguyami a tu już kolejna wojna. No nic.

Całe szczęście matka była akurat w sklepie kiedy chłopak przybył. Oszczędziło to cennego czasu, który inaczej musiałby poświęcić na szukanie jej. Amiko widząc stan w jakim chłopak się znajduje, poleciła mu usiąść i opowiedzieć co się stało. Czy to był dobry pomysł? Ciężko powiedzieć. Z jednej strony tak, ponieważ chłopak mógł zebrać myśli i sprawniej przekazać informację. Z drugiej jednak ciągle gonił ich czas. Mimo rozważania nad tym, chłopak zastosował się do polecenia.

Ważna sprawa. Ojciec mnie przysłał. Niejaki Garoshi ma duży problem. - powiedział jakby miało być oczywistym, że Amiko będzie wiedzieć o kogo chodzi. Możliwe, że była to lekka hipokryzja z jego strony, ponieważ sam nie kojarzył typa ni w ząb. Sprawiał jednak wrażenie jakby dobrze się znali z ojcem. Co za tym idzie, istniało bardzo duże prawdopodobieństwo, że Katsuya opowiadał swojej żonie o tym człowieku.

Kuroko już miał kontynuować swoją opowieść, ale w tym momencie zdarzył się wyżej wspomniany plot-twist, który dość mocno zszokował chłopaka. W najmniej spodziewanym momencie weszła do sklepu dziewczyna, z którą chłopak może z pół godziny temu dosłownie rozmawiał na wydmach. Tak, nie było tutaj mowy o pomyłce. To była dokładnie ta dziewczyna od tej szalonej, dziwnej staruszki. Oczy chłopakowi się powiększyły z niedowierzania. Potocznie mówiąc: wyszły mu z orbit. Miała ze sobą koszyk przypraw w różnymi stanie. Robiła zakupy? Czy może pomagała matce? Czort wiedział, ale jedno było pewne. Robiło się coraz ciekawiej. Dziewczyna jak go zobaczyła, rzuciła mu nieśmiałe "hej" i zaczęła rozkładać zioła tam i spowrotem. Czyli jednak pomagała Amiko w prowadzeniu sklepu. Bardziej zastanawiające było, że rzuciła "hej" nieśmiale zamiast normalnie. Czyżby się jej spodobał? Kurcze, tyle pytań a zero odpowiedzi. Jednak nie to było priorytetem w obecnej sytuacji. Upomniany przez matkę wrócił do opowieści.

Ten cały Garoshi jest ranny. Istnieje podejrzenie, że został otruty. Ojciec poprosił abym przyniósł Ci tą próbkę byś ją zbadała i przyrządziła odtrutkę. Powiedział, że jeśli ktoś jest w stanie to zrobić, to właśnie Ty. Proszę. - opowiedział po krótce na koniec podając próbkę. Nie pamiętał czy ojciec powiedział dokładnie tak, ale zawsze warto było zaplusować zarówno u niego jak i u niej. Miał nadzieję, że uda się szybko ustalić czy to trucizna i odpowiednio szybko podać antidotum. Być może wtedy ojciec by go docenił i zacząłby mu pozwalać na misje faktycznie przyczyniające się do dobrobytu i ochrony rodu, do czego chłopak dążył od dzieciństwa.
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 157
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Dom Kuroko

Postprzez Shin » 5 lut 2019, o 22:31

13/15+
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie
Misja rangi D

Obrazek
Matka była trochę zniecierpliwiona, ale lata praktyki w spełnianiu oczekiwań rodziców i kontaktów z nimi wypracowały u Kuroko całkiem ciekawy system słodzenia, który topił wszystkie negatywne emocje. Złość i zniecierpliwienie Amiko minęło jak ręką odjął, gdy usłyszała komplement dotyczący jej wiedzy i profesjonalizmu. W końcu była pewna, że to nie są słowa jej męża, on nigdy nie był skłonny do takich delikatnych komplementów, ale nie mówiła tego wprost, w końcu przyjemnie było słuchać komplementów nawet, jeśli dotyczyły tylko jej pracy.
- No, daj mi to i siadaj. Haruka, no chodź, nauczysz się czegoś - powiedziała, machnąwszy ręką do Haruki. Dziewczyna przeszła najkrótszą drogą do stolika przełożonej, przez co musiała przejść obok młodego Sabaku i zrobiła to dość szybko, ale nie zapominając o lekkim kołysaniu biodrami i delikatnym rumieńcu... chociaż może wszystkie dziewczyny tak mają i jest to po prostu dziedziczne? Tego Kuroko nie mógł wiedzieć...
- Spójrz, najpierw robimy próbę Tokomoriego... tutaj... i rozprowadzasz... - tłumaczyła, pokazując po kolei, prosząc dziewczynę o podawania kilku ziół, to o rozdrobnienie tego moździerzem, to o zmieszanie i "nie rozwodnij mi tego, dziewczyno", i tak przez kilkanaście minut obie kobiety pracowały. Haruka co jakiś czas sprawdzała co porabia Kuroko, chociaż próbowała to robić mimochodem, jak podczas podawania ziół czy sięgania po coś, co trzeba było podać. W końcu kobieta wytworzyła coś w rodzaju fioletowego kremu. Kazała Haruce mieszać i napisała jakiś mały list, po czym podeszła do syna.
- Kuroko, zaprowadź Harukę do Garoshiego. Był kiedyś kompanem Twojego ojca. Ostatni raz widział go szmat czasu temu... - powiedziała cicho, jakby nie chciała, by dziewczyna usłyszała jak zwraca się do syna - I przekaż ojcu ten list. Ayatsuri raczej nie mają z tym nic wspólnego. Oni nie spieprzyliby tak prostej trucizny. Na odtrutkę będą musieli poczekać do jutra, ale maść spowolni rozchodzenie się trucizny i złagodzi objawy odtrucia. Jutro popołudniu dostanie odtrutkę. No już, póki maść nie ostygła - powiedziała, wyrzucając ich wręcz z pomieszczenia, na końcu puszczając oko do Kuroko.
Dziewczyna stała przed drzwiami chwilę, poprawiając włosy i nie wiedząc za bardzo jak ma się zachować. Chłopak nieco ją onieśmielał, ale musiała dopełnić zadanie, które zleciła jej pani Amiko.
- To... idziemy? - spytała. Nie wiedziała jak podtrzymać rozmowę, więc rzuciła tylko krótkie - To... często pomagasz ludziom w codziennych sprawach? - i zalała się rumieńcem orientując się, że właściwie to powiedział jej to rano, przy ich pierwszy spotkaniu, gdy zajmowała się babcią. Miała nadzieję, że pozwoli im to chwilę pogadać, bo przecież nie zawsze spotyka się fajnych chłopców, a szczególnie tu, na pustyni, gdzie każdy jest pryszczaty, ma przetartą skórę i suchą cerę.


z/t
Shin
 

Re: Dom Kuroko

Postprzez Sabaku Kuroko » 9 lut 2019, o 20:17

Czas uciekał a cała sytuacja zaczynała się komplikować, i to nie z powodu Garoshiego czy domniemanej trucizny. Dokładnie rzecz biorąc przez dziewczynę imieniem Haruka, którą chłopak po raz pierwszy widział rano jeszcze tego samego dnia. Zachowywała się dziwnie. Nie była teraz już tak stanowcza i pewna siebie jak przy ich pierwszym spotkaniu. Teraz wydawała się bardziej.... Onieśmielona? Speszona? Ciężko było to nazwać lepiej.

Kuroko posłusznie siedział i czekał aż jego matka wraz ze swoją asystentką Haruką zbadają próbkę i przygotują antidotum. Faktem było, że liczył się tutaj czas, którego po prawdzie nie mieli za wiele. Jednak na podstawie rozmów z matką w przeszłości, chłopak wiedział, że jest to proces, którego nie da się niestety przyspieszyć. Dlatego też, jedyne co mu zostało to grzecznie czekać. Próbował ukryć irytację wywołaną bezczynnością, ale noga "sama mu chodziła" delikatnie potupując. Aczkolwiek nie dało się ukryć, że ciekawym było obserwowanie jak matka naucza Harukę. Przy okazji chłopak mógł też co niego podłapać. Nie zamierzał jednak się wtrącać i im przeszkadzać a po prostu obserwować i słuchać. Ile da radę, tyle wyniesie z tego.

Trochę to trwało, ale po dłuższym czasie udało im się skończyć. " Nareszcie." - pomyślał chłopak. Ku zdziwieniu chłopaka, Amiko postanowiła że Haruka razem z nim dostarczy list z informacjami do ojca chłopaka i jego przyjaciela. Tak, okazało się, że Garoshi to stary przyjaciel ojca i zarazem przyjaciel rodziny. To by wyjaśniało dlaczego go w ogóle nie kojarzył skoro z ojcem nie widzieli się od bardzo dawna. Dodała do tego maść, która miała na celu spowolnienie trucizny i załagodzenie objawów.

Wracając jednak do tematu, dlaczego Haruka miała z nim iść? Chłopak nie do końca się domyślał. Chłopak nie mógł wiedzieć, że puszczenie oka przez matkę oznaczało to, że próbowała go zeswatać. Wiele ludzi w jego wieku lub starszych mogłoby się tego domyślić lecz nie on. Nie miał zbyt dużego doświadczenia w relacjach tego typu z płcią przeciwną. Głównie dlatego, że większość dotychczasowego życia poświęcił na trening. Haruka też wydawała się jakby nie wiedziała co z tym fantem zrobić.

Jasne. Nie możemy tracić czasu. - odpowiedział na pytanie ze strony Haruki. Następnie padło pytanie, którego w sumie można by się było spodziewać. Jakby nie patrzeć odnosiło się do słów chłopaka. - W zasadzie tak. Chociaż dość rzadko w sprawach "codziennych" jak to nazwałaś. Ciężko nazwać codzienną sprawą rany i otrucia. - powiedział lekko podśmiewając. Co prawda, nie była to sytuacja sprzyjająca żartom, ale sama ironia sytuacji już była zabawna. - Ale racja. Często pomagam rodakom z osady. Zrobię wszystko co w mojej mocy aby bronić zarówno mojego rodu, osadników jak i osób mi najbliższych. - powiedział zwracając się do dziewczyny i "uśmiechając oczami". Nauczył się pokazywać emocje oczami. Miało to na celu nie zmuszanie go do ściągania swojej maski. Oczywiście cała ich konwersacja miała miejsce w drodze do siedziby straży.

Mniejsza o mnie. Pochwal się co Ty tutaj robisz? Przyznam szczerze, że nie kojarzę byś była tutejsza. A co jeszcze ciekawsze, jak to się stało, że skończyłaś jako asystentka mojej matki? - zapytał. Dużo racji było w tym, że zdecydowanie bardziej interesowało go co ona tutaj robi niż opowiadanie o sobie. - W sumie, tak sobie myślę. Ty poznałaś moją matkę, ja poznałem Twoją babcię. To przedstawianie rodzicom mamy za sobą w zasadzie. Dobrze to wróży. - powiedział przez śmiech.]

Z/T
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 157
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Dom Kuroko

Postprzez Sabaku Kuroko » 6 mar 2019, o 23:27

Kuroko szedł razem z Haruką w stronę sklepu prowadzonego przez jego matkę jednocześnie odprowadzając dziewczynę, która chciała wrócić do pracy. Nic w tym dziwnego skoro pracowała u Sabaku Amiko od niedawna. Chciała się zapewne pokazać z jak najlepszej strony, wykazać się. Zaskakującym było, że mimo krótkiego dosyć pobytu w Kinkotsu, już znała tutaj bardzo wiele ludzi. Co chwilę spotykali jakiś znajomych, z którymi warto było chwilę pogadać przez co spacer oczywiście się wydłużył. Chłopak nie miał z tym jednak problemu, ponieważ i tak nie miał nic lepszego w tej chwili do roboty a odprowadzenie dziewczyny było dla niego niczym zadanie, ponieważ własny ojciec go o to poprosił. Po dość sporej ilości czasu przez nieustannie spotykanych znajomych, udało im się w końcu dotrzeć na miejsce.

Jasne, że do zobaczenia. - odpowiedział na jej pytanio-pożegnanie. - Jakby nie patrzeć pracujesz w budynku, w którym mieszkam. - powiedział z uśmiechem, który można było poznać tylko po jego oczach przez fakt maski. Tutaj się rozstali.

Chłopak pokręcił się jeszcze trochę po mieście jako, że godzina była jeszcze wczesna. Poszwendał się to po głównym placu, to po kilku tawernach. Krótko mówiąc, zbijał bąki i zabijał czas. Po dłuższym czasie wrócił do domu. Wchodząc przez sklep zauważył, że Haruki już nie ma. W sumie nie było się co dziwić skoro godzina była już jaka była. Wszedł więc na górę i zobaczył swoich rodziców. Mama przygotowywała kolację a ojciec czytał w tym czasie książkę i palił fajkę. Chłopak uśmiechnął się widząc ten widok. Podczas swojego spaceru wiele rozmyślał. Obecna sytuacja była najlepszą w jakiej mógł z nimi porozmawiać. Zdjął więc buty i wszedł do środka.

Jestem! - zawołał radośnie opuszczając maskę. Podszedł do stołu i usiadł przy nim. Amiko, matka Kuroko właśnie kończyła przyrządzanie kolacji. Zaczął opowiadać jak minęła ich wspólna droga z Haruką do domu odpowiadając na pytanie matki. Opowiadał ze szczegółami o każdym przypadkowym spotkaniu z jej znajomymi. Rodzicom chyba ta opowieść się podobała, ponieważ matka była wręcz rozanielona a u ojca jeszcze nie widział takiego zadziornego uśmieszku w kąciku ust.

Nastała kolacja. Matka nałożyła 3 porcje. Odpowiednio dla chłopaka, jego ojca i siebie. Podczas spożywania wymieniali się różnymi historiami, żartami i anegdotami. Ogólnie było dużo śmiechu. Przyszedł jednak czas by porozmawiać z nimi o tym co planuje młody Sabaku. Nie było nawet sensu ukrywać, że mocno się tym stresował z racji tego, że nie wiedział jak zareagują. Trzeba było jednak jakoś zacząć temat więc...

Mamo, tato... Muszę z wami o czymś ważnym porozmawiać. - zaczął. Nie było to łatwe, ale zrobił już pierwszy krok więc skoro powiedział przysłowiowe "a", należało również powiedzieć "b". Wziął głęboki wdech i kontynuował. - Zamierzam na jakiś czas opuścić naszą osadę. Chcę zwiedzić trochę świata, nabrać doświadczenia i trenować by stać się silniejszym. Chcę jak najlepiej przysługiwać się naszemu rodowi. Ku temu muszę się jak najszybciej i jak najbardziej rozwinąć. Najlepszą drogą ku temu jest podróż i zdobywanie doświadczenia. - zakończył swój wywód.

Przez dłuższy czas trwała grobowa cisza. Trzeba przyznać, że chłopak nigdy jeszcze nie widział rodziców w takim stanie. Matka cała pobladła, miała szok wypisany na twarzy a także przeszklone oczy. Ojciec natomiast zdecydowanie spoważniał. Oparł łokcie o stół splatając dłonie palcami w ten sam sposób jak w wielu filmach ludzie podczas modlitwy i patrzył na niego chłodnym, przeszywającym wzrokiem. Niezręczna, mroźna i przeszywająca cisza dłużyła się w nieskończoność dla chłopaka mimo, że faktycznie nie trwała jakoś nie wiadomo ile. Rodzice spojrzeli po sobie niczym w geście porozumienia bez słów. W końcu ciszę przerwał ojciec...

Synu... - zaczął. - Czy zdajesz sobie sprawę na co się porywasz? Wiesz ile niebezpieczeństw tam czeka na Ciebie? Myślisz, że jesteś na to gotowy? - zapytał grobowo mroźnym, przeszywającym głosem. To był chyba pierwszy raz kiedy chłopak widział ojca w takim stanie. Chłopak przez chwilę poważnie się zastanowił nad odpowiedzią po czym przybrał minę równie poważną do Katsuy'i.

Tak ojcze. Zdaję sobie sprawę ile niebezpieczeństw na mnie tam czeka. Właśnie dlatego muszę to zrobić. Czy jestem gotowy? Nigdy nie można być pewnym. Jedynie czas i wyzwania mi rzucone przez życie to pokażą. Jeżeli jednak nie będę w stanie sprostać tym wyzwaniom, nie jestem godny nazywać siebie członkiem rodu Sabaku a tym bardziej godny obrony i dbania o chwałę tego rodu. - powiedział równie poważnie jak zapytał go ojciec.

Nastała kolejna długa cisza. Tak długa, że dla chłopak odczuwał ją jakby nie miała końca. Ojciec wpatrywał się w niego. Chłopak trochę czasu spędził jednak ze swoim ojcem. Na tyle go znał, że był w stanie stwierdzić na sto procent, że ojciec bardzo mocno rozważa słowa chłopaka. Matka natomiast patrzyła to na niego, to na swojego męża. Wyglądała jakby zaraz miała wybuchnąć z nerwów. Wzięła więc głęboki oddech i wyciszyła się na chwilę.

Dobrze synu. - przerwał ciszę Katsuya. Teraz już był zdecydowanie w lepszym nastroju. - Widzę, że jesteś tego w stu procentach pewien. Wiem więc, że sobie poradzisz. W końcu masz w sobie geny Sabaku. Moje oraz Twojej matki. Przyznam, że zaskoczyłeś nas z matką tą wiadomością. - powiedział spoglądając na żonę i delikatnie trzymając ją za rękę. - Z całą pewnością jednak powiem, że jestem z Ciebie dumny, że podjąłeś taką decyzję. Myślisz i zachowujesz się jak dorosły przedstawiciel naszego rodu. Chcesz rosnąć w siłę aby wzmocnić nasz klan. Pamiętaj Kuroko. Nasz ród to nasza rodzina. A rodzina jest zawsze najważniejsza. - powiedział kończąc swój monolog. W tym momencie do głosu dobrała się Amiko. Podeszła do młodego chłopaka o czerwonych włosach i mocno go przytuliła. Chłopak mógł poczuć jak na jego twarz spadają łzy spływające po policzkach matki.

Kuroś... Synku. Oboje z ojcem jesteśmy z Ciebie dumni. Wyrosłeś nam na porządnego, dzielnego młodzieńca. Wierzymy w Ciebie. W to, że sobie poradzisz i staniesz się równie silny co Twój ojciec. Wierzymy w to z całego serca i będziemy Cię dopingować. Zawsze będziesz naszym małym synkiem i myślami zawsze będziemy przy Tobie. Pamiętaj o tym. - powiedziała przez łzy łapiąc oddech co czwarte słowo.

Tato... Mamo... Dziękuję wam. Dziękuję za to, że we mnie wierzycie i za to, że jesteście najwspanialszymi rodzicami. Mamo. Nauczyłaś mnie jak być dobrym i jak walczyć o swoje przekonania. Tato.. Ty mnie wyszkoliłeś. Nauczyłeś mnie hartu ducha, ideologii naszego rodu i uczyniłeś mnie dość silnym abym podołał temu wyzwaniu. - powiedział odpowiadając na słowa rodziców. Nie spodziewał się aż tak dobrej reakcji z ich strony. Dlatego też bardzo się ucieszył z tego co zobaczył i usłyszał. - Jeszcze raz wam dziękuję. A teraz pozwólcie, że się położę i odpocznę. Chciałbym wyruszyć jak najszybciej. - rzucił po czym życzył rodzicom dobrej nocy poszedł na swoje piętro. Jak tylko tam dotarł, wziął gorącą kąpiel i poszedł spać by być wypoczętym i w pełni sił na czyhające na niego najbliższe wyzwania...
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 157
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:


Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość