Rezydencja Ichirou

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 26 cze 2020, o 00:31

Ognisko ciepła domowego było dla niego pojęciem obcym. Chociaż mógł poszczycić się jednym z ładniejszych i lepiej ulokowanych domostw, które zostało wydarte z rąk kościanego klanu razem z całym Atsui i w którym ulokował się już ładnych parę lat temu, to trudno powiedzieć, żeby się jakoś szczególnie w nim udomowił. Zadbana rezydencja z piaskowca pełniła dla niego przede wszystkim funkcję sypialni oraz swego rodzaju manifestu statusu - było dopełnieniem jego wizerunku, bo osoba o takim statusie nie mogła mieszkać byle gdzie. Nie miał żadnych emocjonalnych więzi ze swoim domem, żadnych istotnych wspomnień, czy nawet jakichś pamiątek czy innych bibelotów mających wartość sentymentalną. Asahi nie był ckliwy - wszystkie elementy wyposażenia wnętrza były przedmiotami, które kupił za własne pieniądze, by po prostu były, spełniały swoją funkcję czy to użytkową, czy dekoracyjną. Sędzał tu relatywnie mało czasu i bardziej bywał, niż faktyczni mieszkał w swoich czterech ścianach.
Oceniając z boku, wszystkie jego powroty do domu były na swój sposób okraszone małą dozą smutku. Było pusto, nikt tu na niego nie czekał prócz kurzu, który ochoczo osiadał na wszystkim po każdej dłuższej absencji gospodarza. Przywołał więc Akemi, zaufaną dziewczynę, by oporządziła mieszkanie, a tymczasem sam zwinął się do ludzi. Wrócił jednak szybciej niż zwykle i to nawet nie chodziło to, że wrócił wieczorem lub w ogóle wrócił tej nocy, tylko że zjawił się ponownie jeszcze za wczesnego dnia. Tym razem pusta samotnia była mu na rękę. Wypędził więc gosposię i zajął się swoimi sprawami.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3247
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Kakita Asagi » 26 cze 2020, o 08:46



Obrazek

Misja dla: Ichirou
Ranga: Wyprawa rangi A: "Późny świt"
Post 1/?



Co czyni dobrego aktora? Jest to pytanie, które zdecydowanie wymaga głębszego zastanowienia. Ten, kto tylko chwilę poświęci szybko odpowie że wygląd. Ten, kto bardziej się jednak wysili stwierdzi, że istotny jest tutaj talent i swoiste czucie sztuki, a ktoś, to jeszcze więcej czasu poświeci rozważając to zagadnienie powie tak: liczy się przede wszystkim ciężka praca. Jak więc jest w istocie? Odpowiedzi na to pytanie należałoby szukać właśnie w położonej nad jubilerskim sklepem posiadłości, którą zamieszkiwał jeden z najpotężniejszych ninja swoich czasów. Wszystko, co czynił charyzmatyczny shinobi było przejawem jego wspaniałego aktorstwa - wygląd, postawa, otaczanie się bogactwem - słowem dbanie o wizerunek, który nie był jedynie pustą fasadą. Sława, jaką szczycił się ten Sabaku nie wzięła się z niczego, lider Klepsydry bowiem posiadał siłę, w którą nikt o zdrowych zmysłach nie wątpił, nawet jeśli znał tylko połowę opowieści jakie wokół jego osoby krążyły.
Sława, ma jednak swoją cenę - rozpoznawalny ninja z trudem mógł zachowywać anonimowość, ale zastanówmy się czy mu na tym zależało? Uczestnik wielu wojen, kipiący złotem i potęgą - taka osoba nie mogła wieść tajnego życia. Należał do Krwawego Pokolenia, nie licząc zdradzieckiego Yoshimistsu i okaleczonego Yoichi'ego. Był ostatnim z legendarnej grupy który coś znaczył, zwłaszcza po tym, jak cesarz położonego na południowym wschodzie kraju zaginął bez wieści. Taka renoma, zobowiązywała. Miała jednak swój cień, jak każda bowiem pochodnia, która dawała światło. Tym cieniem była... samotność. Powroty w rodzinne strony, dla wielu kojarzące się z bezpiecznym portem, ucieczki do zmartwień i spotkaniem bliskich były dla Ichirou... no właśnie czym? To, wiedział tylko on sam, przechadzając się samotnie po swojej wspaniałej posiadłości. Czy dom który zamieszkiwał był odzwierciedleniem jego duszy? Cóż...

Od wielkiego turnieju na Yinzin minęło sporo czasu, chciałoby się rzec, upłynęło wiele wody, ale w przypadku pustynii zdecydowanie lepszym określeniem jest - przesypało się wiele piasku. Co w tym czasie czynił lider Klepsydry? Cóż, powróciwszy w rodzinne strony mógł lepiej rozeznać się "w polityce" i przypomnieć, o swoim istnieniu - nie musiał przy tym wiele robić, wystarczyło, że był. Osoba o randze Kogō samą swoją obecnością wzbudzała respekt, a jeśli dodamy do tego nie dający się przeoczyć bogaty wizerunek, to nie ma wątpliwości co do tego, że okolica odnotowała pojawienie się "Diabła świtu".
Nie tylko powrót Ichirou był "nowym" dla pustyni, oto bowiem zaczynała się wiosna. Ktoś mógłby powiedzieć, że klimat w Samotnych Wydmach jest niezmienny i stały, ale przy uważniejszym zbadaniu sprawy stwierdziłby, że w tym okresie pojawia się nieco więcej wilgoci w powietrzu, nawiewanej ze wschodu. Oczywiście, różnica ta jest za mała, by ktokolwiek z ludzi zdołał to zauważyć, jednakże czynią to zwierzęta i rośliny. To okres "wzmożonej" wegetacji i kwitnienia, bardzo krótki i cenny, pozwalający podtrzymać biocenozy piaskowej krainy.
Relatywnie wczesnym porankiem (czyt. słońce już wspinało się w górę, jednak jeszcze dalekie było od zenitu), do drzwi, a może wrót, wspaniałej posiadłości zastukał posłaniec. Był to typowy jeden z wielu ninja tej osady, ubrany w charakterystyczny dla regionu strój - długie szaty w kolorze piasku, dokładnie skrywające całe ciało, hełmem z turbanem oraz przepaską kryjąca twarz oraz z emblematem rodu Sabaku na prawym ramieniu. Przybysz w prawej dłoni dzierżył kij bo, natomiast na plecach nosił charakterystyczną gurdą oraz wiszącą na skórzanym pasie torbę. Wojownik cierpliwie stał i czekał, aż właściciel tego przybytku raczy mu otworzyć...


Spis NPC:
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1505
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 26 cze 2020, o 17:53

Teoria domostwa odzwierciedlająca stan ducha miała w tym przypadku wiele sensu. Ulokowana nad jubilerem rezydencja była bowiem pod wieloma względami urządzona na podobieństwo gospodarza. Przyciągała wzrok, budziła zainteresowanie, była bogata, zadbana, świetnie wystrojona, ale i zarazem pusta, bo bez żadnych głębszych wartości. Była bardziej hotelem niż prawdziwym domem, a i sam Ichirou przebywał w niej tyle, co przeciętny gość w tymczasowo wynajętym lokum. Wydawałoby się więc, że taka samotnia sprzyjała zadumie i większym refleksjom, ale Ichirou był mistrzem w zajmowaniu swojego umysłu błahostkami. Za wszelką cenę unikał popadania w poważne rozterki, pewnie gdzieś w głębi bojąc się tego, że te nie przyniosą niczego dobrego, a jedynie pociągną go na dno. Zamiast tkwić w swoich czterech ścianach i skazywać się na wyłącznie swoje towarzystwo, wolał wyjść do miejsca pełnego ludzi, zabawić w przyzwoitym lokalu, uśpić swoje myśli alkoholem, spędzić wieczór na hazardzie albo i całą noc z jakimś zbałamuconym dziewczęciem. Niewątpliwe atrakcyjne dla wielu, hulaszcze życie z czasem jednak powszedniało, a nieco zblazowany Ichirou z upływem kolejnych lat odnosił wrażenie, że czerpie trochę mniej przyjemności z rozrywek typowych dla zwykłych ludzi, od których coraz bardziej się odrywał. Owszem, mógł bawić się dzień, dwa, a może i nawet tydzień, ale coraz prędzej dopadała go monotonia i rutyna, czego bardzo, ale to bardzo nie cierpiał. W pewien sposób stał się ofiarą swoich możliwości i osiągnięć. Stając się kimś wielkim trudno było cieszyć się z małych rzeczy. Nic więc dziwnego, że po pewnym czasie spędzonym w dość sielankowy sposób, zaczynało się znowu odzywać jego uzależnienie od adrenaliny i skrajnych doznań. Kiedy pewnego wieczoru siedział przy czarce sake, a obok niego wybuchła zwyczajna karczemna burda, po prostu ziewnął z nudów, bo podobnych scenek widział już dziesiątki i przestały one go jakkolwiek ruszać. Sącząc kolejny łyk alkoholu i smętnie przyglądając się temu, jak jeden okłada pięściami drugiego, jego myśli bardziej skierowane były na pragnieniu, żeby nastąpiło potężne trzęsienie ziemi, deszcz ognia lub przynajmniej wybuch jakieś wojny.
Kolejny poranek niestety był absolutnie zwyczajny. Wstał względnie wcześnie, bo pewnie większość mieszkańców wioski była już na chodzie, ale też nie od bardzo dawna, więc nie można było mu zarzucić przesadnego lenienia i wylegiwania się w swym łożu. Potem wylazł na balkon i przeciągając się, spokojnym wzrokiem omiótł okolicę i toczące się swoim rytmem życie na ulicach Kinkotsu. Bez żadnego skrępowania świecił przy tym golizną. Poustawiane na tarasie w miarę dobrze przysłaniały Diabła Świtu mniej więcej do pasa, więc nie można było mówić o absolutnym zgorszeniu ewentualnych gapiów, którzy unosili wtedy łeb do góry. Zresztą, widok roznegliżowanego Kogō, kręcącego się po swoim balkonie pewnie już przestał już szokować tutejszych, bo nie była to żadna nowość. Po tej krótkiej obserwacji Ichirou wrócił do środka swojego nieskromnego domostwa i oddał się codziennej rutynie, bez pośpiechu odświeżając i pielęgnując swoje ciałko. Najwięcej czasu spędził przed lustrem, bo akurat miał kaprys na przetestowanie jakiegoś nowego produktu do włosów od Yūty - znajomego krewniaka zajmującego się wyrabianiem przeróżnych kosmetycznych specyfików.
Właśnie kończył układanie dość zadziornej fryzurki, kiedy ktoś zaczął dobijać się do drzwi rezydencji, naruszając jedyną rutynę, za którą Ichirou przepadał. No nic, Sabaku westchnął cichutko, dokończył układanie ciemnych, odżywionych włosków i dopiero po paru chwilach zebrał się do otwarcia przybyszowi. Nie miał w zwyczaju ganiać na czyjeś zawołanie, więc cierpliwość w przypadku obcowania z nim była wskazana.
– O co chodzi? – zapytał od razu bez zbędnych formalności, na które zdobywał się coraz rzadziej. Wraz ze wzrostem renomy rosło w nim również przekonanie, że to inni powinni starać się przypodobać jemu, a nie on im. Tak czy inaczej, zamienił się w słuch, bo nieznajomy już na pierwszy rzut oka wyglądał na krewniaka, pewnie przysłanego z samej góry. Asahi optymistycznie założył, że mężczyzna zjawił się nie po to, by zawrócić dupę jakąś pierdołą, tylko miał faktycznie poważną sprawę godną ikony Samotnych Wydm.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3247
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Kakita Asagi » 27 cze 2020, o 16:14



Obrazek

Misja dla: Ichirou
Ranga: Wyprawa rangi A: "Późny świt"
Post 3/?



Życie legendy Samotnych Wydm było zupełnym zaprzeczeniem tego, co stanowiło kanon dla mieszkańców obszaru, który niedawno odwiedził - chociaż surowość lodowej pustyni Yinzin nie ustępowała tej w Atsui, to jednak styl życia był zupełnie inny. Tamtejsi odpowiednicy bohatera tej opowieści niewątpliwie nie mogli sobie pozwolić na taki styl, jak potężny Sabaku, a nawet, gdyby spróbowali, to najpewniej czekałaby ich sroga kara. Można by zapytać... dlaczego? Myślą, jaką kierował się Musashi było stałe utrzymane wyraźnego "głosu duszy" co miało zapewnić stałe doskonalenie się, w praktyce skutkowało to ograniczeniem bogactwa do minimum. Ichirou natomiast... obrał z goła odmienną strategię. Zdawać by się mogło, że bardzo dobrze słyszał głos swojej duszy, nawet jeśli był to jedynie szept, to jednak przerażający szept. Jak ktoś, kto idzie tuż przy tobie i nachylając się do ucha mówi prawdę. Czyż więc to, co stanowiło jeden z celów życia samuraja, było dla Ichirou naturalne niczym oddychanie? Jeśli bogactwo, pragnienie przygody i podniety istotnie miały na celu uciszenie głosu duszy... to tak. Przewrotność losu bywa niezwykła.
W tej historii jednak nie będziemy się nad tym zastanawiać. 30 letni kogō, cieszący się potęgą, bogactwem i dobrym zdrowiem nie musiał się martwić rzeczywistością i harmonizacją ducha na drodze ascetycznej filozofii. Jego styl bycia istotnie znany był jego "najbliższym sąsiadom", więc kiedy to po przebudzeniu się w stroju Adama stanął na balkonie rozglądając się po okolicy, nie stanowił "dziwadła". Co prawda, dwie przechodzące niewiasty w nienagannych długich strojach z zakrytymi twarzami na widok postaci, o ciele bliskim ciosanemu dłutem antycznego mistrza posągowi, speszone odwróciły wzrok i lekko przyspieszyły kroku, to jednak wykonały elegancki ukłon w stronę legendarnego wojownika. Nie inaczej postąpił wyruszający na targ otyły jegomość, który widząc "Diabła świtu" w pełnej krasie schylił się nisko posyłając pozdrowienie, po czym kontynuował mozolne ciągnięcie podobnego do rykszy pojazdu, na którym znajdowały się jego towary. Inni przechodzący się pod balkonem sławnego jegomościa reagowali podobnie - okazywali szacunek, ale nie skupiali się na jego osobie...
Czekający przy drzwiach shinobi był cierpliwy, nie tylko z powodu dobrego wychowania, ale przede wszystkim kierując się zdrowym rozsądkiem. Jak już zaznaczono wcześniej, Ichirou miał swoją renomę, znany był nie tylko z nienagannego wyglądu, ale również dokonań wojennych - kogoś takiego się nie pogania, zwłaszcza, jeśli stoi się na zdecydowanie niższym stopniu drabiny skubania, a posłaniem zdecydowanie nie stał wysoko. Kiedy więc tylko Ichirou otworzył, ten pospiesznie skłonił się z odpowiednim szacunkiem potężnemu krewniakowi i odsunął przesłaniający twarz materiał zdradził, że nie przekroczył jeszcze drugiej dekady życia (ale pewnie z 16 lat już miał). Był typowym młokosem - niewiele znaczącym dōkō jakich pełno. Ponad to, z twarzy i oczu chłopaka dało się wyczytać, że jest nieco zestresowany, ale może kropelki potu były spowodowane bezwzględnym słońcem, które wsponało się po nieboskłonie?
W tym momencie Ichirou mógł istotnie poczuć "lęk" czy aby nie jest to osoba podobna do piersiastej Inuzuka, która na Yinzin miała do niego niezwykle ważną sprawę - chciała dowiedzieć się gdzie jest inny legendarny shinobi, wspomniany już, niemalże równie legendarny co bohater tej opowieści, Inuzuka Yoichi. Może to jego kolejny fan który pierw przeprosi za zrywanie takiej sławy o tak nieludzkiej i bliskiej sjesty porze, a następnie będzie błagał o przyjęcie na ucznia, tudzież autograf, oczywiście dla siostry...
Jak się jednak miało okazać, "natręt" nie był psychofanem, lecz posłańcem - najpewniej wykonywał jedną ze swoich pierwszych misji jako shinobi - no cóż, każdy jednak od czegoś zaczyna, jedni gonią koty, inni roznoszą listy.
- Witaj, Asahi-sama, przynoszę wiadomość od Shirei-kan-sama. - wypowiedział młodzieniec, pomijając swoje nie wnoszącego niczego do rozmowy personalia, po czym sięgnął do swojej torby, z której wyjął opieczętowany zwój, który następnie ujął oburącz i z szacunkiem przekazał Ichirou, po czym... w sumie chyba mógł się oddalić, prawda? Teoretycznie tak, jednakże nie zamierzał tego robić bez chociażby machnięcia ręką ze strony "Diabełka", ewentualnie zamknięcia mu przed nosem drzwi - to też byłaby akceptowalna na pustyni forma - jednoznaczna i niewymagająca zaangażowania, prawda?
Tak czy inaczej, młodzik nie wyglądał na takiego, co wie jaką to wiadomość "Góra" wysłała do Ichirou, świadczył o tym nie tylko jego wiek, ale również to nienaruszona pieczęć.



List:
Spoiler: pokaż
Shirei-kan klanu Sabaku, Sabaku no Jou do Kogō Asahi Ichirou
Cieszy mnie twój powrót do Kinkotsu i wierze, że podróż do Yinzin była owocna.
Mam dla ciebie zadanie, nie mogę jednak przekazać ci szczegółów osobiście. Zgłoś się proszę do Sabaku Tomoko w siedzibie władz, ona wprowadzi cię w szczegóły.
Życzę Ci powodzenia.

Spis NPC:
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1505
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 28 cze 2020, o 09:57

Ichirou nigdy nie doszukiwał się podobieństw między swoją postawą a wartościami, którymi kierowali się samurajowie. Kasta wojowników z Lazurowych Wybrzeży była dla niego absolutnie obca, momentami nawet niezrozumiała, w czym jedynie utwierdził się podczas wizyty na ostatnim światowym turnieju i nieco bliższym poznaniu niektórych zwyczajów samurajów. Nie miał żadnego kodeksu, dekalogu, czy jakichkolwiek innych zasad wypracowanych czy to przez środowisko, czy przez jego samego. Robił zawsze to, na co miał ochotę i co uważał za słuszne, a moralność w jego przypadku była przepuszczona przez filtr mocno nasączony subiektywnością. Nie prezentował jednak absolutnego bezhołowia, bo dążył do jakiegoś porządku, tyle że porządek ten miał być zorganizowany według jego egoistycznych pragnień, w których to sytuował siebie oraz swój klan możliwie najwyżej. Diabeł Świtu nie był więc przykładnym obywatelem, daleko było mu do wzoru cnót czy nawet wzoru idealnego, sumiennego shinobi, ale prawda była taka, że żaden inny współcześnie żyjący, ugłaskany i pokorny Sabaku nie zrobił tyle dla klanu, ile on. To właśnie dlatego sam lider osobiście słał do niego listy, kiedy pojawiały się problemy wysokiej rangi.
Przybysz okazał się jeszcze młodszy, niż mogło się wydawać na pierwszy rzut oka. Asahi zawahał się więc, myśląc przez moment o młodziku jako o natręcie i kreśląc już w głowie plan, jak szybciutko rozczarować i przepędzić swojego kolejnego fana. Nie było to jednak konieczne, bo chłopak zadeklarował oficjalny cel swojej wizyty, na co Kogō ledwie zauważalnie skinął głową i wyciągnął łapę po wspomniany zwój. Potem rzucił okiem na pieczęć, by upewnić się, że nie została nienaruszona, a następnie podniósł spojrzenie ponownie na posłańca i odczekał ze dwie, może trzy sekundy, ale nastolatek milczał i stał jak wryty, pewnie stresując się spotkaniem z ikoną swojego rodu. I bardzo dobrze.
– To wszystko? Dobra, to cześć – odpowiedział od niechcenia i bez żadnej sympatii w głosie, wykonując przy tym wolną ręką niedbały, wymiatający gest, oznaczający tyle, co sio mi stąd. Później zamknął za sobą drzwi i skierował się do salonu, odpieczętowując po drodze wiadomość. Klapnął wygodnie z zamiarem przeczytania treści listu na spokojnie, ale ten okazał się na tyle zwięzły, że Ichirou aż pożałował, że w ogóle się rozsiadał na fotelu.
Tomoko, Tomoko… Czy to imię cokolwiek mu mówiło? Co prawda bywał częściej w terenie i rzadko urzędował w siedzibie swojego klanu, ale po tylu latach działania na rzecz Sabaku pewnie kojarzył większość ważniejszych postaci przynajmniej z imienia, twarzy lub piastowanej funkcji. Jeżeli wspomniana w wiadomości kobieta była do tego atrakcyjna, to wtedy Asahi już na pewno musiał ją kojarzyć.
Zwinął list, podniósł się ospale z miejsca i kilka najbliższych chwil poświęcił przygotowaniom. Coś było na rzeczy, więc wolał się zawczasu wyekwipować, by już nie musieć wracać do mieszkania po swoje klamoty. Zgarnął kabury i podręczną torbę, narzucił gurdę na plecy i wziął również ostatni nabytek – katanę. Nie zapomniał o jakimś zapasie wody i zestawie o ciuszków na zmianę. Gotów do dalszych przygód, które chyba były nieuniknione, opuścił swoje nieskromne cztery ściany i powędrował do placówki, w której urzędowała władza klanu.
Jeżeli wiedział, gdzie dokładnie rezyduje wspomniana Tomoko, to od razu tam ruszył i zjawił się w jej gabinecie. W innym przypadku popytał po prostu odpowiednie osoby i z niewielką zwłoką uczynił ostatecznie to samo.

Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3247
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 23 sie 2020, o 17:19

Ostatnie czasy przyniosły sporo nowości i wcale nie chodziło tutaj o interesującą zabawkę, która znalazła się w posiadaniu Diabła Świtu, ale o sytuacje polityczną. Rozmowy między liderami klanów pustyni, o których Ichirou był od dawna świadom, wreszcie przyniosły swoje owoce w postaci porozumienia obejmujący całe Samotne Wydmy. Na czele porozumienia określonego Unią stanął Jou, no bo jakże kto inny. Umocnienie całej pustyni jak i wzrost znaczenia rodu Sabaku to były oczywiście świetne nowiny, ale nie wszystko było takie piękne. Asahiemu nie podobała się przechodniość tytułu przywódcy tego nowego, politycznego tworu, a jeszcze bardziej nie była mu w smak pozycja klanu Kaguya, który w ostatnichJś latach przestał cokolwiek znaczyć, a teraz miał stanąć na równi wśród pozostałych.
Ogólnie rzecz biorąc, międzyklanowe porozumienie mimo kilku gorzkich posmaków można było uznać za sukces. Kiedyś być może jeszcze delikatnie zgrzytnąłby zębami, że to nie on został pierwszym Kōtei, ale w tym momencie wcale nie było mu tego żal. Jego aktualne plany sięgały daleko poza region pustyni, więc przyklejenie się do fotela zarządcy regionu niespecjalnie mu się widziało. Zresztą, przykład Jou dobrze pokazywał, że objęcie takiej funkcji oznaczało w praktyce rezygnację z funkcjonowania jako shinobi, a Ichirou mimo trzydziestki na karku nie chciał obniżać tempa swojego życia. Na władanie jeszcze przyjdzie czas.
Co do planów, tych niekoniecznie dalekosiężnych, to wpadło mu w ręce pewne ogłoszenie dotyczące samego Antykreatora. Zapowiadało się kolejne wielkie wydarzenie obejmujące całe świat shinobi. Na takim wydarzeniu rzecz jasna musiała pojawić się Klepsydra. Asahi postanowił więc ściągnąć swoich kompanów i spisał im krótkie listy. No i w międzyczasie odczytał też wiadomość od Hikariego, który postanowił wyjaśnić ostatnie nieporozumienia.
Potem zaczął spokojne przygotowania z myślą o planowanej eskapadzie.

[zt]



    Do Kuroi Kuma / Tozawa Akarui / Shiroyasha Kyoushi / Seinaru Kei

    Rozejrzyj się za ogłoszeniami związanymi z planowaną akcją w Daishi. Są chyba wszędzie.
    To brzmi jak zadanie dla Klepsydry.

    Asahi Ichirou
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3247
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Poprzednia strona

Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości