Rezydencja Ichirou

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 22 cze 2019, o 16:24

Wprawdzie mówiąc, to sam nie był jeszcze pewien, jakie środki podejmie, a raczej - jakie będzie musiał podjąć. Wszystko właściwie zależało od pojmanych i od ich chęci do współpracy. On był gotów zrobić to, co będzie koniecznie, by zdobyć informacje. Jeżeli tamci zamierzali stawiać opór, to sami prosili się o nieprzyjemności. Ichirou nie był sadystą, męczenie innych nie dawało mu radości i wcale nie miał ochoty na sięganie po drastyczne środki zamiast zwykłej perswazji.
To, że z boku całość wyglądała bardzo poważnie, to inna sprawa. Asahi po prostu podkreślił, że to od niego zależy przyszły los pojmanych i jest gotów zrobić z nimi w zasadzie wszystko. I faktycznie, był gotów.
Znaleźli się więc na dachu jego skromnej rezydencji i potrwali chwilę w milczeniu, podczas której Sabaku testował wytrzymałość pojmanych.
Doczekał się wreszcie odpowiedzi, chociaż te nie były zadowalające. Trochę spraw się wyjaśniło. Tak jak można było się domyślać, Kyoko nie zniknęła, tylko została uprowadzona. Za porwanie odpowiadała jakaś grupa. Jaka? W tym momencie Kogō pomyślał natychmiast o tych, z którymi już miał na pieńku i którzy niejeden raz zdążyli mu nieco napsuć krwi. Z wzajemnością, na całe szczęście. Zmarszczył brwi, czekając na rozwinięcie tematu, ale odnośnie tajemniczej grupy nic więcej nie zostało powiedziane.
Problemem w kontynuowaniu przesłuchania okazało się być dziwne zachowanie kobiety i nie mniej dziwna pieczęć na języku, którą pokazał pojmany osobnik. Co do samego omdlenia, to Ichirou minimalnie poluzował więzy, by upewnić się, że to nie jest efekt ściskania piachem.
Błagania mężczyzny nie zrobiły na nim większego wrażenia. Znaczy się, nie czuł potrzeby, żeby zabijać dla samego zabijania. Z drugiej jednak strony, gdyby doszło do tak drastycznego finału, to nie ruszyłoby to za bardzo jego sumienia i nie miałby koszmarów po nocach. Gdyby natomiast okazało się, że ubił tak naprawdę członków grupy Szakali, to nawet poczułby się odrobinę lepiej.
- Pomogę jej, ale najpierw potrzebuję konkretów, gdzie trzymacie Kyoko lub dokąd zamierzacie ją zaprowadzić. Jeśli nie kręcisz z tą całą pieczęcią, to powinno zależeć ci na szybkiej reakcji z mojej strony. Zginiecie tu oboje, albo od pieczęci, albo z mojej ręki. No chyba, że dasz mi to, co chcę i przekażę was nieprzytomnych ludziom, którzy was odratują. Masz pięć sekund na decyzję - wyjaśnił chłodno, nie zamierzając już więcej tracić czasu na te cholerne rodzeństwo, parę, czy kimkolwiek oni byli.
Oczekał wspomnianą chwilę, po której zaczął zacieśniać pustynne okowy, o ile nie otrzymał właściwej odpowiedzi. Z samym zabiciem się jednak wstrzymał, ale ze zmiażdżeniem paru kości nie miał oporów. Jeżeli w takiej sytuacji Jiro mu nic nie powie, to dalsze wyciąganie informacji nie będzie miało już sensu.
Z doprecyzowaną wiedzą, czy też nie, postąpił później dosyć podobnie. Wypuścił część surowca z gurdy i za jego pomocą stworzył niemalże idealną kopię swojej osoby, której przekazał odpowiednią ilość chakry do zrealizowania powierzonych mu zadań.
Klon miał przejąć schwytanych więźniów i przetransportować ich do siedziby służb porządkowych. Tam przekazać duet strażnikom, by ci odratowali (jeśli była taka konieczność) i zatrzymali ich u siebie. Zabicie ich z pewnością byłoby szybsze i łatwiejsze, ale martwi już na nic by się nie zdali. Z żywych była jeszcze jakaś szansa na wyciągniecie informacji, o ile było cokolwiek do wyciągnięcia.
Prawdziwy władca piasku zamierzał natomiast popędzić na swej chmurce na wschód, no chyba że późniejsze odpowiedzi Jiro wskazały inaczej. Opuszczając obręb wioski, wytężył swój niezły wzrok, chcąc doszukać się śladów na piasku lub - być może - uciekinierów na horyzoncie.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2672
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Seinaru » 23 cze 2019, o 13:13

Wyprawa B
49

Przesłuchanie póki co szło chyba lepiej, niż mógł się spodziewać. To znaczy, nie raz i nie dwa na pewno trudniej jest wydobyć informację od podejrzanych, niż tylko trochę ścisnąć ich piaseczkiem i już śpiewają jak z nut. Tutaj dowiedział się już sporo, a całą historię miał załatać Jiro. Tylko czy będzie w stanie, nawet gdyby bardzo chciał?
- Nie wiem i nie wiem. - Zaczął od odpowiedzi na zadane dwa pytania.
- Suna mówiła prawdę, my nic nie wiemy, mieliśmy tylko opóźnić tych, którzy będą węszyć. To nasza pierwsza misja... - Żalił się i pomimo bólu nie powiedział niczego więcej. Wyglądało na to, że trudno będzie już cokolwiek wyzyskać od płotek i trzeba się wziąć za poszukiwanie grubych ryb. Trop póki co był jasny - wschód. Diaboł Świtu nie zamierzał jednak pozostawić swoich pojmanych na dachu swojej rezydencji. To naprawdę byłoby kiepskie posunięcie wizerunkowe, o który przecież należy dbać z taką pozycją.
Nie minęła chwila, a nieszczęsny duet już unosił się na piasku w asyście klona Sabaku w kierunku najbliższego posterunku straży. Oryginał natomiast był już zaaferowany poszukiwaniami. Kolejna chmurka i wziuuum! Rozpoczął się pościg, wyścig z czasem o bezpieczeństwo a może i życie staruszki. Kim byli porywacze, czego chcieli od emerytowanej Seininki? Oprócz jedynego tropu "na wschód", na korzyść Ichirou na pewno był tutejszy krajobraz i to, że o ile dał się nieco opóźnić, to przez kilka godzin na pewno nie można było oddalić się od Osady dość daleko. Ilu ludzi wędrowało po pustyni samopas z dala od utartych szlaków, które wyznaczały najkrótszą drogę z punktu A do punktu B? Kto włóczył się po morzu piachu bez celu i liczył na to, że pozostanie niezauważonym? Przed sokolim wzrokiem Kogo nic się nie ukryje i ha! Po kilkunastu minutach lotu (koszt za 3 tury podtrzymywania) z naprawdę niezłą prędkości udało mu się dostrzec niewielką karawanę na wschodnim horyzoncie. Nie znajdowała się ona na głównym szlaku, lecz wędrowała nieco mniej uczęszczaną ścieżką.

z.t. tutaj Zaciszne miejsce
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1509
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 21 lip 2019, o 22:53

Minęło już trochę dni od ostatniego zadania dotyczącego uprowadzenia starej seininki, która raczyła na koniec podzielić się z nim paroma ciekawymi rzeczami. Choć wiele czasu pochłaniały mu treningi, to jednak gdzieś z tyłu głowy wciąż rozważał nad pewnymi rzeczami. Fakt, że w sprawę zaangażowały się nawet Kruki oznaczał, że nie chodziło o byle opowiastkę, którą opowiada się dzieciom przed snem. Zamierzał coś z tym zrobić, ale dopiero powoli układał się myśli. Nie chciał rozmawiać o tym z liderem bez konkretnego planu, a i tak miał świadomość, że samo wsparcie klanu może nie wystarczyć. Do przedsięwzięcia, jakie było wymagane, byłaby potrzeba sieć obejmująca nie jedną prowincję, lecz cały kontynent. Potrzebne było coś w rodzaju Hakumei, które miał lata temu współtworzyć, a do którego nigdy do tej pory nie doszło.
Fakt, w głowie od pewnego czasu zaczęła mu kiełkować myśl, by odtworzyć dawny projekt, a raczej stworzyć swój własny, zgoła podobny, ale na innych, bardziej odpowiednich zasadach. Ichirou w przeciwieństwie do Satoshiego nie kierował się jakimiś wydumanymi ideologiami. Nie chodziło to u wprowadzanie rewolucji, uzdrawianie świata i tym podobne, wzniosłe rzeczy. Asahi widział po prostu potrzebę posiadania większych wpływów, środków oraz źródeł informacji. Mając odpowiednie zaplecze mógłby ruszyć w tajemniczym i bardzo kuszącym kierunku, w którym już nieświadomie uczynił krok jakiś czas temu.
Sabaku potrzebował jeszcze odrobiny czasu na wyklarowanie swojej wizji, ale na szczęście na brak czasu ostatnio nie mógł narzekać. Zarówno w prowincji jak i na świecie było zadziwiająco spokojnie, więc obecnie mógł zajmować się wyłącznie sobą.
Ten dzień nie należał do wyjątków. Brązowowłosy wyspał się jak królewicz, zjadł późne śniadanie w jednym z ulubionych lokali w centrum osady, by później wrócić do siebie na krótki odpoczynek i małe odświeżenie się.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2672
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Seinaru » 21 lip 2019, o 23:29

Późne popołudnie, wieczór? Pora jaką wybrał na odwiedziny nie była dla niego oczywista, bo tutaj od samego rana aż do samego zachodu słońca temperatura była tak okropnie wysoka i nieznośna, że pora dnia przestawała mieć tutaj jakiekolwiek znaczenie. Włosy lepiły mu się już do czoła prawie wszystkie, gdy Seinaru stanął przed sklepem jubilerskim nieco zaskoczony. Pytał oczywiście niejednego przechodnia o to, gdzie mieści się dom "Asahiego Ichirou" i w odpowiedzi otrzymywał zawsze dokładnie ten same adres, przed którym teraz się znajdował. Nie myśląc zbyt wiele wparował zatem do jubilera i od razu przy ladzie wyklarował sprawę z jaką przychodzi.
- Szukam Diaboła Świtu, Asahi Ichirou. Pan go może zna? - Bez ogródek i wprost, to był jego styl. Zapomniał nawet o zwyczajowym "dzień dobry", no ale cóż... Ważne było to, że Kei otrzymał zadowalającą go odpowiedź, a mianowicie wskazówkę, aby udał się na wyższe piętro budynku i tam zapukał do drzwi, które prowadzą na wyższą kondygnację budynku. Na to zadowolony samuraj odpowiedział już z w pełni kulturalnym "dziękuję, miły panie" i powędrował tam gdzie mu przykazano.
Na piętrze nie czekał długo i stojąc przed drzwiami zapukał w nie energicznie. Nie wiedział czy ta jego śmiałość i odwaga to dobre rozwiązanie w sytuacji, gdy spotyka się chyba najbardziej wpływowego i najpotężniejszego człowieka w okolicy, ale w pamięci z Hanamury Ichirou zapadł mu w pamięć również jako dość otwarty jegomość. Cóż, Kei sam nie wiedział czego się spodziewać, ale na pewno nie zamierzał sprawić pierwszego wrażenia wycofanego i zahukanego. Bez kompleksów i przyjaźnie, tak zamierzał rozpocząć wizytę.
- Halo, jest tu ktoś? Byłem umówiony! - Krzyknął przez drzwi.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1509
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 22 lip 2019, o 16:51

Na zewnątrz wciąż panował niemiłosierny skwar, więc najzwyczajniej w świecie uciął sobie krótką drzemkę, by jakoś zabić czas do znacznie przyjemniejszego wieczora i dopiero wtedy wyjść w poszukiwaniu rozrywki. W salonie, nieopodal leżącego na kanapie gospodarza, znajdował się również czarny, gadający kot, oddający się tej samej przyjemności co powiernik paktu. Atmosfera w domu była więc niezwykle leniwa.
Sielski spokój zaburzyło uderzanie w drzwi mieszkania. Ichirou podniósł się wtedy ospale i przetarł oczy. Westchnął z drobną irytacja, bo prawdopodobnie właśnie mógł pożegnać się z resztą wolnego dnia. Jeżeli ktoś zjawiał się u jego progów, to zazwyczaj chodziło o jakąś konkretną sprawę. Złotooki Sabaku nie miał w zwyczaju spraszać do siebie znajomych. No, chyba że w innych okolicznościach i już o późniejszej porze.
Zwlókł się powoli i wyszedł na korytarz. Usłyszał nawoływanie, ale nie rozpoznał głosu. Że niby ktoś był umówiony? Dobre sobie. Albo ktoś robił sobie jaja, albo próbowano zastawić na niego marną pułapkę, albo jakiś fagas chciał się rozliczyć za to, że Ichi poderwał mu babę.
- Moment - oznajmił donośnie, wstrzymując się z podejściem do drzwi. Ożywił odrobinę piachu z gurdy leżącej obok i uformował z niego oko, które wypuścił przez jakieś pobliskie okienko na zewnątrz. Specyficzny twór miał wyłonić się zza rogu i zerknąć, kogo tu przywiało. Nie chodziło tu jednak o Kogō, bo w samurajach były zupełnie inne stopnie. W sumie to Ichirou nie był pewien jakie, no ale wiedział, że inne.
Był nieco zaskoczony tym, kto zdecydował się u niego zjawić. W nieproszonym gościu rozpoznał osobnika, z którym już kawałek czasu temu poznał się na wyspach. Widział się z nim co prawda tylko raz, ale przed poznaniem miał okazję przyjrzeć się jego wyczynom na arenie.
Podszedł więc do drzwi i otworzył je. Obdarował przybysza czujnym spojrzeniem, tak z przezorności, bo przecież Seinaru nie był osobą, co do której mógł być do końca pewien.
- Mistrz turnieju w moich nieskromnych progach, no no, kto by się spodziewał. Było zaanonsować swoje przybycie, to bym na tę okazję przygotował coś specjalnego, a tak mogę jedynie zaoferować wodę, ewentualnie wino - oznajmił dość życzliwie, gestem zapraszając do środka. Sytuacja wymusiła na nim lekkie ożywienie się, ale nie można było mówić o jakimś przesadnym pobudzeniu i skakaniu z euforii. Ichirou był przede wszystkim zaintrygowany celem wizyty samuraja, ale starał się tego uzewnętrzniać. Przyjął otwartą i luźną postawę, bo choć nie znał miecznika zbyt dobrze, to zdążył wcześniej zauważyć, że jego sposób bycia jest mocno oddalony od wszelkich formalizmów.
- Co cię do mnie sprowadza? Jeżeli powiesz, że nasza rozmowa sprzed wielu miesięcy, to aż ciężko mi będzie uwierzyć - odrzekł żartobliwie, prowadząc gościa do salonu. Wskazał dłonią na któryś z foteli, żeby się rozgościł, a potem spełnił jego zachciankę odnośnie tego, co zażyczył sobie do picia.
Jakoś chwilę później na stoliczku między wygodnymi fotelami powinien być już dzban z winem lub wodą oraz dwa ceramiczne, zdobione naczynia.
Kuro otworzył jedno oko na chwilę, by zerknąć na nieznajomego, a potem zamknął je z powrotem. Udawał, że dalej śpi, choć delikatnym ruchem uszu raz na jakiś czas mógł zdradzić, że przez cały ten czas nasłuchuje rozmowy.
- Od czasu turnieju nie dotarł tu żadne wieści o tobie. Osiadłeś na laurach, czy działałeś po drugiej stronie kontynentu? - zaczął gadką szmatką, trochę niezobowiązująco i jeszcze bez konkretów. Z drugiej strony była to szansa, by zebrać trochę nowin ze świata.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2672
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Seinaru » 22 lip 2019, o 23:14

- Wodyyy... o matko... wodyyy... - Wysapał, gdy tylko usłyszał pytanie. Gotował się w swojej zbroi, płaszcz miał zwinięty w kłębek i wepchany w torbę. Takie życie podróżnika, że nawet gdy jesteś zameldowany w pobliskim hotelu, to i tak nosisz wszystko przy sobie, jakbyś miał do niego nigdy nie wrócić.
- Tak, tak, poczekaj chwilę... - I zaczął pić. I pił, i pił, i pił... aż prawie pękł.
- Uwah! - Oderwał się w końcu od kubeczka, czy tam kieliszka.
- Jak wy możecie wytrzymywać w takim upale? Wiedziałem, że trzeba było zostawić żelastwo w hotelu. Pozwolisz? - Wskazał palcem na siebie, a gdy dostał zgodę odłożył gdzieś przy wejściu naginatę, torbę, zdjął naramienniki zbroi i w ogóle cały napierśnik. Uh, nareszcie powiało chłodem, a na jego koszuleczce można było dostrzec ciemne plamy potu. Właściwie była tam jedna, wielka i ogromniasta plama potu. Na jego szyi można było dostrzec dwa wisiorki - magatamę z akwamarynu za wygraną w turnieju, oraz najnowszy nabytek, który była dla niego obecnie jedynie ładną pierdółką, którą szkoda było mu wyrzucić albo sprzedać.
Nareszcie, po tym kilkuminutowym aż wstępie usiadł spokojnie na tyłku i zaczął odpowiadać na pytania.
- Właściwie to tak, to ta rozmowa z wtedy mnie tu przygnała. Oraz to że aktualnie nie mam nic ciekawszego do zrobienia. Oraz to, że miałem dla Ciebie wiadomość. Seinaru Kei, pasterz z Teiz jestem. - Wyciągnął rękę, przedstawiając się chyba nieco za późno.
- Tak właściwie to chyba dwa i pół powodu, bo ten drugi to taki kiepski powód do wizyty w sumie... - Zreflektował się po kilka sekundach.
- Ale dopóki pamiętam... Po walkach na granicy Soso i Kyuzo natknąłem się na dziwną parę. To był taki chłopak... Hiraki... i jego uczennica... hmmm, poczekaj... jego uczennica Itoshi. No i właśnie ten Hiraki dał mi jakiś list i powiedział że będziesz wiedział o co chodzi i w ogóle. Problem w tym, że trochę mi się zniszczył w drodze i ogólnie to... to mi się ten list zniszczył. Nie nadaje się do czytania W OGÓLE. - Nom, niestety nie było tutaj ukrytej żadnej dobrej wiadomości. Wskazał na kota i gdy tylko zobaczył, że futrzak śpi, uśmiechnął się do Ichira i przyłożył palec do ust. Zaczął szeptać, aby go nie obudzić.
- A poza tym to przecież mnie zaprosiłeś, mówiłeś że chcesz mnie poznać, więc jestem. W sumie to miałem kilka przygód przez ten czas, ale nie jakichś spektakularnych, ot zwykłe mordobicia od czasu do czasu. No i trenowałem sporo od czasu turnieju. - Wskazał palcem na pustą szklankę, aby na migi zakomunikować że napiłby się jeszcze troszkę wody. Nie chciał obudzić kota.
- Ja o Tobie też niewiele słyszałem, ale na szczęście mieszkasz na jubilerem w centrum w najlepszym lokum w mieście, więc i tak sporo się o Tobie mówi. - Odpowiedział nieco kąśliwie na te zaczepki o braku rozgłosu.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1509
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 23 lip 2019, o 18:23

- To chyba przyzwyczajenie czy coś. Na tych waszych wybrzeżach to bym się pewnie przeziębił - stwierdził odrobinkę rozbawiony tym, że samuraj strasznie się zagotował. Ichirou nawet nie musiał pytać, czy to jego pierwsza wizyta w pustynnych rejonach, bo to było aż zbyt oczywiste. Wystarczyło spojrzeć nawet nie na jego stan, co na sam strój. Jeżeli w tej zbroi pokonał pół prowincji na pełnym słońcu, to i tak należało docenić jego wytrwałość.
Potem rozsiadł się wygodnie, nalał sobie trochę wody, a resztę dzbanka zostawił w sumie już Seinarowi, bo ten wyglądał, jakby miał zaraz wypić nawet i całe wiadro. Przez ten czas trochę podumał, próbując rozgryźć, kto taki mógłby słać do niego list z Karmazynowych Szczytów. Kim, kurna, był Hiroki? Sabaku musiał się umysłowo nagimnastykować, by skojarzyć przekręcone imię ze starym znajomym, z którym zresztą próbował się skontaktować całkiem dawno.
- Masz na myśli Hikariego? - dopytał się, oczekując na jakikolwiek znak potwierdzenia. - Nie dawał po sobie znaku życia już od dłuższego czasu i zaczynałem się zastanawiać, czy jeszcze dycha. No ale widzę, że nieźle mu się powodzi, skoro znalazł kobietę i posyła listy przez mistrza areny. Mówił coś konkretnie? Ta wiadomość była jakaś pilna? Ech, no nieważne. Najwyżej poślę mu jakąś notkę, żeby spisał wszystko od nowa. Powiedz mi takim razie, czy ta cała Itoshi jest przynajmniej ładna? - Był minimalnie zaskoczony takim zbiegiem okoliczności. Z drugiej jednak strony świat shinobi nie był aż tak ogromny, jak mogło się wydawać. Głośny konflikt bez wątpienia przyciągał lepszych najemników, a wśród nich zapewne znalazło się więcej jednostek, które Ichirou zdążył kiedyś mniej lub bardziej poznać.
Nieszczególnie przejął się kąśliwą uwagą, tak samo jak i ściszaniem tonu głosu. Jeszcze tego brakowało, żeby musiał mówić szeptem w swoim domu przez jakiegoś kota. No dobra, może nie był to byle jaki kot, ale niewiele o zmieniało. Asahi kontynuował więc rozmowę na tym samym poziomie głośności.
- Też byłem zajęty mordobiciem, tyle że bardziej lokalnie. Z takich głośniejszych rzeczy to mieliśmy rebelię u sąsiadów, ale spacyfikowało się narwanego lidera i teraz jakoś wszystko idzie w dobrym kierunku - oznajmił, mrużąc oczy, ponieważ bursztynowe spojrzenie wyłapało w tym momencie coś, co w zasadzie powinno wyłapać już wcześniej. Ichirou lubił świecidełka, nic więc dziwnego że zdążył już zauważyć kiepsko dobraną biżuterię na szyi samuraja. Teraz jednak spostrzegł, że jeden z wisiorków z czymś mu się skojarzył.
Drobne zbiegi okoliczności, ale aż takiego nie był w stanie pojąć.
- Ciekawy ten twój wisiorek. Taki trochę szafir, ale nie do końca, bo jaśniejszy. Gdzie go kupiłeś? Mogę go obejrzeć? Przymierzyłbym sobie, czy pasuje do mojego złota - odezwał się z niemałym zaintrygowaniem. Prawdziwe zamiary oczywiście na ten moment ukrywał, bo nie czuł potrzeby do dzielenia się wiedzą bez pewności, czy ma do czynienia z przedmiotem, o którym właśnie myślał. Sam na wierzchu jasnej, przewiewnej togi miał masywny wisiorek z wieloma szafirami, więc jego gra była jak najbardziej wiarygodna.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2672
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Seinaru » 23 lip 2019, o 19:02

- Hikari... no może i Hikari... - Odstawił szklaneczkę na stół po kolejnych łykach. Już nie tak raptownie jak tuż po wejściu, ale wciąż uzupełniał płyny. Postarał się wrócić wspomnieniami do tamtego dnia, gdy los skrzyżował losy jego i tamtego duetu w tak naprawdę mało znaczącym dla Seinaru spotkaniu.
- Taki średniego wzrostu, brunet, dłuższe włosy. Miał bardzo gładką buzię, może nawet za gładką... jeśli wiesz o czym mówię... No i oczy też miał jakieś pokręcone. Jedno takie, a drugie owakie. Sparowaliśmy nawet razem przez chwilę. - Samuraj nie podzielił się jednak wynikiem tego sparingu, bo w sumie to nie padł w nim nawet jeden cios, więc była to bardziej gonitwa niż prawdziwa walka, no ale pod sparing ostatecznie można było to jeszcze podciągnąć.
- A ta Itoshi to nie wiem czy ładna. Mi się nie podobała. - Skwitował krótko znawca kobiet. Gdyby nie bał się dam jak diabeł święconej wody, to może potrafiłby powiedzieć coś więcej. No ale jeśli nawet on sam nie wiedział nawet czego szuka w wymarzonej kobiecie, to nie potrafił również w żaden sposób opisać jakiejkolwiek innej.
- W każdym razie najlepiej już będzie jak sam do niego napiszesz, rzeczywiście. Ja jestem za bardzo zajęty żeby nosić teraz znowu list od Ciebie do niego, więc ta opcja odpada. - Od razu zastrzegł, że on drugi raz odpowiedzialności za cudze listy brać nie będzie. Tym sposobem zakończył ten wątek rozmowy i płynnie przeszedł do drugiego, a potem zaraz przeskoczył do trzeciego, bo lokalnych wyczynów Ichirou w ogóle nie skomentował. Nie interesowało go to w najmniejszym stopniu, więc nie dopytywał, nie drążył ani nawet nie udawał ciekawości, ale miał w sobie na tyle kultury, aby przynajmniej nie przerywać. O wiele bardziej zaintrygował go temat wisiorka, bo samuraj istotnie był niezmiernie ciekawy co to za przedmiot, zwłaszcza po enigmatycznych słowach Tadatoshiego.
- No właśnie powiem Ci że rzeczywiście trochę taki jest, ale też nie do końca. - Powtórzył za Ichirou jak jakiś półgłówek, gdy zdejmował klejnot z szyi i podawał go gospodarzowi.
- W sumie to z tym kupowaniem to dziwna historia... pewnie nie uwierzysz... no ale podsumowując to w jednym zdaniu... - Wziął głęboki oddech i ułożył sobie w głowie dokładnie plan wydarzeń tamtej przygody, a następnie maksymalnie go skrócił.
- Dostałem go od pokonanej Obserwatorki Świata w podziemnym labiryncie z piraniami. No. - No. Tak było i nie ściemniał, ale nawet nie spodziewał się, że Diaboł Świtu go zrozumie. Trzeba chyba było zobaczyć to na własne oczy, żeby naprawdę uwierzyć we wszystko co się tam działo.
- Fakt faktem, że Tadatoshi, ten Yakuin z Teiz jakbyś nie wiedział, powiedział mi że to jakoś wpływa na moją chakrę, ale póki co nic nawet nie poczułem. Chyba się pomylił, bo to zwykły badziew jakiś. - Wzruszył ramionami i nalał sobie jeszcze jedną szklaneczkę.
- A co? Podoba Ci się? Pewnie u tego jubilera na dole to takich kamyków jest na pęczki co nie? - Uśmiechnął się na swój własny żarcik i wziął łyczka.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1509
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 23 lip 2019, o 22:27

Przytaknął podczas opisu wyglądu Hikariego, który jak najbardziej był zgodny z prawdą i rozwiewał wszelkie wątpliwości. Komentarz o jego panience skwitował lekkim, odrobinę złośliwym uśmiechem. Przez głowę przemknęła mu teraz myśl, że być może niedostarczony list był zaproszeniem na jakiś ślubik.
- To w końcu jesteś bardzo zajęty, czy nie masz nic ciekawego do roboty? - Pozwolił sobie na małą uszczypliwość, wytykając rozmówcy niekonsekwencję w zeznaniach. Nie dążył rzecz jasna do jakiejś wojenki słownej, ale trudno mu było zostać absolutnie obojętnym na dotychczasowe mniejsze lub mniejsze uwagi ze strony Keia.
Nawet jeżeli Seinaru zdecydował się jakąś ripostę, to tym razem Ichirou wyjątkowo odpuścił. Normalnie nie pozostawiłby uwagi bez odpowiedzi, ale teraz jego uwaga była skupiona na czymś innym. Czymś znacznie bardziej interesującym i bez wątpienia ważniejszym.
Puścił głupie małpowanie między uszami, bo właśnie wtedy przyjął wisiorek samuraja, który niemal całkowicie pochłonął jego uwagę. Ichirou obmacywał go dokładnie, sprawdzał jego fakturę i oglądał ze wszystkich stron. Na mistrza areny wzrok podniósł zaledwie parę razy na moment, kiedy ten opowiadał o tym, w jaki sposób błyskotka stała się jego własnością.
- Ekhm, Obserwatorka Świata? Co to za bzdurny tytuł? - zapytał po chwili milczenia, bo zanim jego zajęta mózgownica przetrawiła usłyszane słowa, musiało minąć nieco więcej czasu niż zwykle. - Dostałeś go przed czy po pokonaniu jej? Jak się domyślam, to nie była sparingowa walka - stwierdził, podnosząc na chwilę wisiorek i sprawdzając kryształ pod światło. Niestety nie miał możliwości sprawdzenia jego mocy i mógł dokonać jedynie optycznej oceny. Nie miał pojęcia, kim jest ten cały Yakuin, ale był najwyraźniej jakimś autorytetem wśród samurajów. Skoro tamten też był zdania, że wisior jest czymś więcej niż tylko ozdobą, to chyba można było to wziąć za rzecz wielce prawdopodobną.
- Tak, tak, bardzo ładny... - odpowiedział, ale po głosie wydawał się trochę nieobecny. Wciąż myślał intensywnie, przy czym teraz już nie nad samym potencjałem kryształu, który miał w rączkach, lecz bardziej nad tym, co powinien teraz zrobić. Skoro los wepchnął mu w łapska tak wielki prezent, to nie mógł z niego zrezygnować. Sprawa, którą w ostatnim czasie rozważał, sama posunęła się do przodu zanim Ichirou podjął jakiekolwiek działania.
Mógł przecież spróbować wykiwać rozmówcę, przekupić go jakoś, czy nawet siłą odebrać mu jego własność. Tylko co dalej? Byłby bliżej celu, ale wciąż nie wiedziałby, w którą stronę zmierzać i gdzie szukać. Z niekompletnej układanki i tak nie było pożytku, a najważniejszym było, że Asahi na ten moment już wiedział, gdzie jest jeden z pięciu fragmentów tajemniczego klucza.
- Rozumiem, że ta cała obserwatorka już nie żyje i nie będziemy mogli z nią porozmawiać na temat twojej zdobyczy? - zapytał po dłuższej chwili namysłu, kładąc przed sobą na stoliku wisiorek samuraja.
- Wydaje mi się, że twój zwierzchnik może mieć rację. Powiedzmy, że coś o tym usłyszałem. Naciąłem się ostatnio na ludzi, którzy ze sporą determinacją drążyli ten temat. I dalej drążą. Lepiej żebyś się z tym nie obnosił i nie łaził z tym wisiorkiem na wierzchu, taka moja koleżeńska rada.
Już od dobrej chwili kusiło go, by dokonać finalnego sprawdzenia. Sięgnął więc po swoje świecidełko, też wiszące na szyi, tyle że pod ubraniami, a potem położył je tuż obok własności Keia. Przystawił oba kryształy do siebie, a ich boki idealnie spasowały. To musiało być to.
- Skoro ci się nudzi, nie chciałbyś poszukać pozostałych? Wszystkie pięć wyglądałyby bardzo ładnie razem - zapytał, lustrując uważnym spojrzeniem mistrza areny. Chciał wybadać jego reakcję, być może dostrzec ewentualny fałsz. Nie znał przecież go za dobrze, a tym bardziej nie miał pojęcia, jakimi intencjami się kieruje. Już i tak zaryzykował, zdradzając mu nieco tajemnicy.
- Pokaż język, czy nie masz czasem na nim jakichś pieczęci. Tak dla potwierdzenia, że nie jesteś z tych, którzy nadepnęli mi ostatnio na odcisk - oznajmił dość dosadnie, wytężając przy tym wszelką czujność. Może był przewrażliwiony, ale lepiej było być za bardzo ostrożnym niż zbyt mało.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2672
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Seinaru » 24 lip 2019, o 18:03

Nieco się zmieszał, czy może zirytował na tą uwagę Ichirou o braku czasu. Nie chodziło tu przecież o brak czasu, tylko o to że nie chciał już po prostu znowu angażować się w pracę listonosza.
- Po prostu nie mam zamiaru już więcej nosić żadnych listów, okej? - Powiedział wprost, aby jasne stało się o co tak naprawdę mu chodzi. Inna sprawa, że Asahi nie miał chyba nawet zamiaru obarczać go taką odpowiedzialnością, bo temat po prostu się urwał, a cała uwaga Diaboła została skierowana na wisiorek Seinaru.
- No nie żyje niestety. Jak ostatnio ją widziałem to wykrwawiała się w wodzie po kostki. - Wzruszył ramionami na wspomnienie o umierającej kobiecie, do czego zresztą sam bezpośrednio się przyczynił. Znak czasu, że teraz tylko na tyle było go stać, gdy mówił o zabitych przez siebie ludziach.
W tym momencie Ichirou wyciągnął zza pazuchy identyczne świecidełko. To znaczy... prawie. Ich dwa wisiorki różniły się od siebie co prawda kolorem, ale razem...
- Wyglądają jak jakiś komplet... - Zastanowił się Seinaru, przechylając głowę nieco na bok, gdy dwa płatki połączyły się w zalążek kwiatu.
- Ale że niby kim nie jestem? - Wyrwał się z zapatrzenia w wisiorki, gdy usłyszał niecodzienną prośbę Ichira. No ale dobra, bez zbędnego gadania wytknął jęzor na wierzch, jeśli tylko miało go to uspokoić.
- No a wracając do tematu, to wiesz... może nie jestem najlotniejszy, ale nie jestem też na tyle głupi żeby latać po świecie, bo pięć kamyczków obok siebie ładnie wygląda. Jeśli powiesz mi o co chodzi, ale tak szczerze i bez oszustw, to pomogę Ci jeśli to jakaś poważna sprawa. Ale nie traktuj mnie jak pionka. No i pozostaje jeszcze kwestia, tych ludzi z pieczęciami na językach. - Wrócił na swoje krzesło i przyssał się ponownie do szklaneczki.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1509
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 24 lip 2019, o 19:03

Wzruszył obojętnie ramionami na jego uwagę. Seinaru nie miał zamiaru dostarczać więcej listów, a Ichirou nie zamierzał korzystać z usług samuraja w tym zakresie. Czy przeczytał wiadomość od Hikariego, w jaki sposób utracił list, nie wiadomo. Nie było to jednak aż tak ważne i władca piasku był w stanie machnąć na to ręką. Przynajmniej tyle, że Seinar przyznał się do swojego niepowodzenia, co obiektywnie patrząc było czynem chwalebnym. Asahi na jego miejscu pewnie by swój błąd zataił.
- Ach, wielka szkoda - odparł z udawanym rozczarowaniem, tak jakby w ogóle nie było oczywistym, że mistrz areny ubił tajemniczą kobitę.
Później przybysz z Teiz pokusił się na nieco dłuższą przemowę, podczas której Sabaku wlepiał swe bursztynowe ślepia w to, jak idealnie połączyły się dwa elementy unikalnej układanki. Słuch Diaboła Świtu nie był jednak wyłączony i ten rejestrował wszystkie słowa, jakie wypowiadał jego rozmówca. Ba, w pewnym momencie nawet wypuścił trochę głośniej powietrze nosem, kiedy mistrz areny próbował sklasyfikować się pod kątem inteligencji na tle społeczeństwa.
Podniósł potem spojrzenie najlepszego pasterza wśród samurajów i najlepszego samuraja wśród pasterzy. Zastanowił się króciutko nad tym, czy powinien mu zdradzać wszystko, co wie. To jasne, że nierozsądnym było wypaplać cały sekret osobie, co do której jeszcze nie miał dużej pewności. Fakt braku pieczęci na języku oznaczał jedynie tyle, że mogli w ogóle dalej prowadzić jakąkolwiek rozmowę.
- To może najpierw o tych ludziach - zaczął o temacie, w którym mógł rozłożyć wszystkie karty na stół. - Kruki, słyszałeś coś o nich? Raczej duża, ale niewidoczna grupa, która lubi wiedzieć wszystko o wszystkim i o wszystkich. To o czym właśnie rozmawiamy zainteresowało ich tak bardzo, że wyleźli z cienia. A to znaczy, że faktycznie coś w tym musi być - zrobił sobie krótką przerwę, by zwilżyć usta i gardło łykiem wody i dać czas nie najlotniejszemu umysłowi na przetrawienie przekazanych do tej pory informacji.
- Ogólnie to słyszałem jakieś legendy o ojcu wszystkich shinobi i cudownym drzewie, ale nie ma co gadać o jakichś pierdołach. Ten twój szef raczej dobrze myślał, tylko nie wiedział, że tych wisiorków jest pięć, tak jak jest pięć natur chakry. Nie za bardzo jednak wiem, co tworzą razem. Może jakąś potężną broń, może coś innego. Gra na pewno jest warta świeczki.
Zrobił kolejną przerwę, by zarejestrować teraz reakcję samuraja i wybadać, na ile go sprawdza zainteresowała.
- Może to właśnie wisiorek kierował cię podświadomie na pustynię, żebyś odnalazł jego drugą część, a później resztę? -dodał chwilę później, ale szczerze mówiąc, to samemu nie za bardzo wierzył w bajeczkę, którą na poczekaniu ułożył. Z drugiej strony trafiła się taka okazja, że głupotą byłoby z niej nie skorzystać. Czy ty los, zrządzenie bogów, czy właśnie magiczna moc artefaktu - Ichirou już nie zamierzał tego rozstrzygać.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2672
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Seinaru » 24 lip 2019, o 21:26

Huh, z tego co udało mu się wywnioskować, to całkiem globalny kryzys się zrobił z tych dwóch niepozornych wisiorków. Zastanawiało go tylko jedno.
- Ej, w co ty mnie próbujesz wkręcić z tą podświadomością co? Skończ gadać od rzeczy i skupmy się na konkretach. A zbierając wszystko do kupy to... - No właśnie, wysilił mózgownicę jak tylko mógł, aby przypomnieć sobie wszystkie fakty, jakie były mu znane i pewne o artefakcie, który znajdował się na stole. Ostatecznie jednak doszedł do dosyć marnych konkluzji.
- Czyli tak naprawdę jedynym dowodem na wartość tych klejnotów jest to, że gonią za nimi ludzie z pomalowanymi językami? - Cóż, jeśli ująć to w ten sposób to ta wartość rzeczywiście nie wydawała się zbyt wysoka. Seinaru o Krukach do tej pory nie słyszał ani słowa. Żadnego na swojej drodze nie spotkał, nikt mu o nich nie opowiadał, nawet na tablicach z ogłoszeniami było głucho na temat rekrutacji do organizacji zrzeszającej jakiekolwiek ptactwo, nie tylko Kruki. Nie wiedział zatem że powinien się ich bać, ani nawet jak wyglądają, więc ciężko mu będzie zaprzątać sobie tym głowę. Czuł jednak, że sprawy tej nie można po prostu włożyć z powrotem na szyję i wyjść od Ichirou jak gdyby nigdy nic.
- Mówisz, że te wisiorki są jakoś powiązane z naturami chakry. Ta Obserwatorka świata atakowała mnie wyłącznie suitonem. Całkiem potężnym nawet, jej jedna fala wyniosła mnie aż pod sam sufit całkiem wysokiego pomieszczenia. Nawet kolor się zgadza. Załóżmy więc, że mój to ten wodny typ. A twój? - Zapytał Ichirou o jego podejrzenia, może on też podzieli się z nim jakąś ciekawą anegdotką, a może już dobrze wiedział jaką moc posiada jego fragment? Zanim jednak poczekał na odpowiedź, pociągnął swoją myśl jeszcze kawałek dalej.
- Jeśli to rzeczywiście składa się w jakąś sensowną całość... na tyle sensowną że istnieje cała organizacja która pożąda tych wisiorków, to nas dwóch wkrótce może nie wystarczyć, aby ich nie oddać. Powinniśmy je zatrzymać chociażby dlatego, żeby nie dostały się w jakieś niepowołane ręce. - Rozejrzał się po mieszkaniu w centrum stolicy prowincji. Czy nikt ich teraz nie podsłuchiwał ani nie śledził? Sława Ichirou zdecydowanie go wyprzedzała, znalezienie go w Kinkotsu było dziecinnie proste, był tutaj swego rodzaju celebrytą. Jeśli miał jakichś wrogów, to mogli go zaatakować w każdej chwili, co było naprawdę upierdliwą sprawą. Powinni mieć się na baczności bo nagle Seinaru poczuł, że on również znalazł się na celowniku. Może trochę mniejszym, ale jednak.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1509
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 24 lip 2019, o 22:14

Westchnął cicho, minimalnie irytując się postawą Seinara. Zaczął się zastanawiać, czy ten robi to specjalnie, czy po prostu jest taki... specyficzny. Ichirou uznał, że to ta druga wersja, bo jeżeli nie, to Kei był najlepszym aktorem, jakiego widział na oczy.
- Nie. Inne źródła, na których mogę polegać, też potwierdziły, że to nie byle świecidełka. - No nie zamierzał mu teraz wykładać wszystkich rzeczy, mówić o historii Kyoko lub też o tym, co go spotkało w świątyni Neko no Tani. I tak zdążył już zdradzić bardzo wiele, może nawet zbyt wiele.
Założył nogę na nogę i podumał nad krótką opowiastką na temat tej przedziwnej kobiety, którą samuraj wspomniał już nie pierwszy raz. To z suitonem faktycznie miało sens i nawet zgadzało się nawet w tak banalnym aspekcie, jak sam kolor kryształu.
- W miejscu, w którym leżał mój, strasznie pizgało wiatrem, więc tak intuicyjnie bym powiedział, że to własnie ten żywioł. To też by się zgadzało z tym, że nie za bardzo miałem z tego pożytek. Być może trzeba zgrać się z naturą danego kryształu, żeby czerpać z niego jakąś korzyść. - Zbierając do kupy całą zebraną dotąd wiedzę, teoria z oddziaływaniem na techniki właściciela z konkretnego żywiołu miała jakiś sens i była prawdopodobna.
- Dlatego chcąc z tym zrobić coś więcej, trzeba stworzyć sobie zasłonę dymną. Im więcej osób się zainteresuje tematem, tym gorzej. Skoro sprawa może dotyczyć całego świata i wymagać poszukiwań w różnych miejscach, to nie ma co się zamykać w jednej prowincji czy w jednym regionie. Potrzeba większej inicjatywy. Dużej, ale też takiej, przy której nie będziemy łazili z napisem na czołach, że kompletujemy żywiołową układankę. - Coś mu już właściwie chodziło po głowie, ale nie wyskakiwał ze swoimi planami zbyt szybko.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2672
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Seinaru » 25 lip 2019, o 06:42

- Pizgało wiatrem mówisz... to się świetnie składa, bo ja też pizgam. Chodź, przetestujemy to w warunkach laboratoryjnych - na dachu. - Wstał z krzesła i zbliżył się do dwóch wisiorków. Tym razem jednak nie wziął swojego z powrotem, lecz sięgnął po ten Ichirowy. Następnie podszedł do drzwi po swoją naginatę i zwrócił się do nowego kolegi.
- Ja władam żywiołem wiatru. Jeśli uda mi się poczuć jakąś różnicę, to może dowiemy się do czego służą pojedyncze elementy. Prowadź. - Zaproponował, a gdy już wyszli na świeże powietrze (na szczęście skwar już trochę zelżał i Kinkotsu powoli stygło), podjął temat ponownie.
- Na razie to ja nie wiem czy chcę cokolwiek i z kimkolwiek kompletować. Jeśli mówisz, że tylko razem te wisiorki coś tworzą, to żeby zapobiec ich zebraniu wystarczy po prostu zniszczyć jeden i tyle. Poza tym widać, że już coś chodzi Ci po głowie, ale chcę Cię ostrzec, że musisz najpierw przynajmniej zabrać mnie na obiad. - Mówił w drodze na górę, a gdy już ostatecznie znaleźli się na szczycie domu Asahiego, wtedy Kei założył na szyję fuutonowy naszyjnik i... właściwie to nie poczuł żadnej różnicy od razu.
- Dobra, zobaczmy o co w tym chodzi... - Ścisnął naginatę w dłoni i już brał zamach, już, już już...!
- Nie jestem jakimś mistrzem tego żywiołu więc się nie śmiej. Znam podstawy i tyle. - Ponownie zebrał się do zamachu i ponownie już prawie wystrzelił z siebie technikę...!
- A i odsuń się trochę, żeby Cię nie zdmuchnęło. Wystrzelę tam. - Wskazał wzrokiem kierunek przed sobą, w całkowicie bezpieczną strefę, jeśli chodzi o jakieś sąsiednie zabudowania czy w ogóle obce mienie. Trzeci raz wziął zamach i po chwili skupienia tym razem naprawdę zebrał chakrę i machnął przed siebie bronią, uwalniając falę powietrza. Gokuho w jego wykonaniu zawsze było tylko dywersją przed atakiem albo obroną przed broniami miotanymi, teraz natomiast jutsu zdecydowanie zyskało na sile, a Seinarowi jakoś łatwiej przyszło uformowanie chakry i wyrzucenie jej na zewnątrz. Powierzchnia dachu przed nim została odkurzona z siłą o wiele większą niż do tej pory był mu znana, a towarzyszył temu naprawdę spory podmuch.
- WOW. Takie duże jeszcze nigdy mi nie wyszło. Poczekaj, jeszcze raz. - Zebrał chakrę ponownie i machnął w sposób bliźniaczy do tego sprzed chwili. Ponownie Gokuho było większe niż powinno.
- Wygląda na to, że w jakiś sposób wspomaga to mój wiatr. Gdyby dać to komuś naprawdę zaawansowanemu w fuutonie, mógłby zrobić z tego o wiele lepszy użytek. - Zakończył eksperyment doświadczalny i czekał na komentarz Ichira.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1509
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 25 lip 2019, o 17:42

- No niech będzie - odpowiedział, zgarniając drugi z wisiorków i podnosząc się z fotela. Sam również był ciekawy rezultatu próby, który mógł potwierdzić lub obalić to, o czym go zapewniano. Poprowadził więc miecznika naginaciarza na zewnątrz, zabierając po drodze gurdę, tak dla przezorności. Wyszli na balkon, a że na nim znajdowały się mebelki, baldachimy i inne cuda, to wylazł jeszcze wyżej, czyli na płaski dach, na których nie było obaw, że samuraj coś uszkodzi.
- Stawiasz dość sporo wymagań jak na kogoś, kto jeszcze nic nie zaoferował. No rozumiem, że pofatygowałeś się kawałek drogi na pustynię, ale nie słyszałeś, że tutejszy lud jest niegościnny? - odparł trochę uszczypliwie, bo Kei faktycznie robił się trochę roszczeniowy. Napoić, nakarmić, podzielić się posiadaną wiedzą. Może zaraz miał mu jeszcze kąpiel przygotować i pościelić łóżeczko w swojej sypialni?
- Dajesz - zachęcił znajomego, kiedy znaleźli się już na dachu budynku. Potem przyjrzał się uważnie jego poczynaniom. Przynajmniej tyle, że Seinar był szczery z tym, że orłem w operowaniu żywiołem wiatru to on nie był, bo zaprezentował niezbyt spektakularną technikę, która ponoć dzięki kryształowi i tak zrobiła się mocniejsza od oryginału.
- Nie ma żartów, prawdziwe tornado. Chyba już wystarczy, bo wywiejesz cały piach z pustyni - odparł z udawaną powagą, choć przez jego twarz i tak przemknął się drobny uśmiech rozbawienia.
- Czyli działa i można założyć, że pozostałe cztery dają analogiczną moc. To już coś. Pozostaje pytanie, co tworzą razem. Jakiś cudowny żywioł? Jak na moje, to z mieszanki pięciu mógłby powstać tylko chaos, no ale z tym chyba nic tutaj się nie wymyśli. Zejdźmy, pokażę ci dobrą knajpę. Zjemy coś i pogadamy, skoro samuraje na pusty brzuch nic nie ustalają. - Machnął ręką, by poszedł za nim. Spokojnym krokiem pokierował go na dół, a potem do wyjścia z mieszkania. Zastanawiał się w drodze, co właściwie powinien zrobić z Seinarem. W pewien sposób spadł mu trochę jak z nieba, mógł mu się bardzo przydać, ale nastąpiło to odrobinkę za szybko. Stary projekt, który chciał ożywić, a raczej zbudować od zera, był dopiero w fazie niesprecyzowanych planów. Sabaku musiał szyć trochę z niczego i spróbować nakłonić mistrza areny do dołączenia do czegoś, co w zasadzie jeszcze nie powstało.
- Rzuciłbym jeszcze okiem na wieści ze świata z tablicy ogłoszeń. Jest akurat idealnie po drodze - oznajmił, prowadząc przybysza z Teiz uliczkami Kinoktsu. Powietrze zdążyło się już nieco ochłodzić i kontrastowało z ciepłotą okolicznych budynków i zabudowań, z których buchało ciepło.


[zt?]
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2672
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron