Rezydencja Ichirou

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 31 sie 2018, o 16:23

Odwiedził lidera, pokręcił się jeszcze trochę po osadzie i ostatecznie, późnym popołudniem wrócił do swych czterech ścian. I to już nie jako Sentoki, tylko Kogō Rodu Sabaku. Ach, jak tu dumnie brzmiało! Nie chodziło tu tylko o rangę weterana, ścisłej elity piaskowego klanu, ale też o sam fakt statusu rodu, o co tak zawzięcie walczył.
Choć posiadał tymczasową lokatorkę, to w tej konkretnej chwili mieszkanie było puste. Akemi pewnie miała wieczorną zmianę w herbaciarni. To w sumie dobrze. Praca dość skutecznie zajmowała myśli, a Ichirou nie miał chęci ani czasu, by całe dnie przesiadywać z różowowłosą w domu i stanowić oparcie psychiczne po niedawnej tragedii.
Nie zamierzał zabawić tu długo. Nie był typem domatora, już wolał pokręcić po Kinkotsu i zahaczyć o kilka lokali. Wpadł więc tylko na chwilę, by się odświeżyć, wypachnić, poprawić włoski i ubrać jakieś czyste ciuszki.
Coś go jednak zatrzymało. Był to list, który leżał na stoliku w salonie. Zapewne Akemi go odebrała i zostawiła gospodarzowi.
Ach, no oczywiście, że to od Suzu. To przecież ona zawalała go masą wiadomości, na które nie zawsze chciało miał czas odpisać. Skoro jednak miał trochę wolnego, zdecydował się przynajmniej przeczytać list od razu, bez odkładania na potem.
Rozsiadł się w wygodnym fotelu i wczytał się w treść, która była znacznie dłuższa niż standardowe notki od zielonowłosej poszukiwaczki przygód. Faktycznie, dziewucha miała wiele do opowiedzenia, bo wyrwała się w dość daleką podróż.
Po przeczytaniu wiadomości postanowił od razu odpisać. Odłożenie tego na później wiązało się z dużym ryzykiem zapomnienia, a jednak tym razem wypadało odpowiedzieć, szczególnie że było kilka informacji do przekazania. Poszukał wiec pióra, atramentu i sporządził staranny liścik, a nawet dwa.
Odświeżył się, wypachnił, poprawił włoski i ubrał jakieś czyste ciuszki, a później opuścił mieszkanie, zabrawszy uprzednio gotową już wiadomość do nadania.
Załatwianie wszystkiego, co chciał, zajęło mu trochę dłużej, niż się spodziewał. Dokładając do tego chwilę spędzoną w jednej z knajp, powrót do domu był o późnej porze.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2782
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Hikari » 3 wrz 2018, o 09:49

~ Kocia Świątynia ~
Misja rangi C 1/30+
Ichirou Asahi




Wysyłając listy Ichirou przypomniał sobie o dawno zapomnianych przyjaciołach, takowym można było nazwać Hikariego, do którego po czterech latach napisał pierwszy list. Dość długi czas oczekiwania jak na jakiekolwiek informacje prawda? Idealna okazja do pochwalenia się nową wyższą rangą, nad kolegą który jest wciąż Akoraito. Mimo dostania awansu po wojnie w Atsui, sprawił się tam dość nieźle i dostał pochwały od lidera Sabaku. No, ale dość o tym, kogo to interesuje w tej przygodzie. Tutaj liczył się inny zapomniany od dawna towarzysz, który mógł beztrosko chodzić po świecie nie zwracając na siebie większej uwagi. W końcu koty mamy wszędzie prawda? Niespodziewanie już w swojej rezydencji właściciel usłyszał dobrze znajomy mu głos. Jego źrenice mimo późnej pory mogły się teraz poszerzyć, ile to czasu minęło od ostatniego razu kiedy do uszu dobijał się ten twardy koci akcent?
- No przyszedłem sprawdzić czy jeszcze żyjesz, a tutaj całkiem dobrze sobie radzisz.
Był to Kuro, pocieszny czworonóg, który kręcił swoim ogonem. Stał na jakimś podwyższeniu, aby być możliwie najbliżej jego twarzy. Po ujawnieniu swoich dwukolorowych oczu zeskoczył na podłogę nie czekając na zaproszenie wchodząc do środka i ewidentnie czegoś szukał.
- Mam nadzieję, że się stęskniłeś za kocią krainą i masz trochę wolnego czasu. Jak nie teraz to chociaż w najbliższej przyszłości, przywódczyni chciała porozmawiać z powiernikiem paktu.
Nie mogąc znaleźć tego, czego chciał lekko widać, że był naburmuszony.
- Słuchaj nie znajdziesz jakiegoś pudełka? Chętnie przespałbym się pod dachem, podróż taka na tych małych łapkach jest męcząca wiesz.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2089
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 3 wrz 2018, o 18:23

Załatwił wszystko, co miał załatwić, a końcówkę dnia spędził już w swoich czterech ścianach. Był sam, bo Akemi miała wieczorną zmianę w Promyku Słońca, więc w gruncie rzeczy czas mijał mu dosyć leniwie i spokojnie. Siedział na fotelu znajdującym się na balkonie. Z racji, że ognista gwiazda zaszła jakiś czas temu za horyzont, temperatura zdążyła na tyle spaść, by przebywanie na otwartym powietrzu było całkiem przyjemne, a nawet i orzeźwiające. Rozgrzane ściany budynku oddawały jednak ciepło zakumulowane przez cały dzień, co zapewniało bardzo miły kontrast.
Z dobrego punktu widokowego, mógł teraz obserwować, jak Kinkotsu powoli zasypia. Nawet centralnej części osady nie było tłumów, a jedynie pojedyncze jednostki. Mrok nocy delikatnie rozbijały dwie gromady malutkich, jasnych punkcików - gwiazdy na czarnym nieboskłonie oraz sztuczne źródła, których światło wydzierało się z okienek niektórych budynków.
Na stoliku obok, w zasięgu jego ręki, stała butelka z nabytą dzisiaj daktylówką. Taką samą, jaką nadał Hikariemu. Skoro słał komuś prezent, to przecież sprawił go też i sobie.
Właśnie odkładał kieliszek z powrotem, kiedy dość niespodziewanie, tuż przed jego twarzą, pojawiły się różnokolorowe ślepia znajomego kocura. Kuro, jego poczciwy kompan, z pewnością najbardziej związany z nim spośród wszystkich przedstawicieli kociego paktu.
- Jak widzisz - nie najgorzej. Gdybym wiedział, że się zjawisz, to bym przygotował ci jakiś przysmak - odparł całkiem życzliwym tonem, zerkając na kompana, który za czymś się rozglądał.
Dalsze słowa Kuro mocno go zainteresowały. Że niby przywódczyni, huh?
- A już myślałem, że wpadłeś po koleżeńsku mnie odwiedzić, a tu jednak służbowe sprawy - odparł żartobliwie.
Westchnął cicho, a potem z ogromną ociężałością podniósł się z fotela. Zapraszającym gestem otwartej dłoni wskazał na otwarte drzwi prowadzące do salonu.
- Zapraszam - oznajmił krótko, a potem powolutku ruszył do środka, zgarniając po drodze nalewkę i kieliszek. Kiedy już obaj znaleźli się wewnątrz mieszkania, zamknął za sobą drzwi. Zdążyło się tu już wystarczająco ochłodzić.
Pomieszczenie słabiutko rozświetlał lampion ze świecą postawiony na ławie. Na tej samej ławie znajdowało się małą, drewniana skrzyneczka. W dokładnie takich samych przesłał Hikariemu i Suzu swoje podarki.
Nie do końca rozumiał, skąd u kotów taka sympatia do klaustrofobicznych przestrzeni, ale nie wnikał. Niedbale machnął ręką, wskazując skrzynkę, która rozmiarami była w sam raz na butelkę alkoholu.
- Może to się nada, o ile tylko się zmieścisz. A jak nie, to możesz przekmiać w mojej gurdzie. Tylko nie myśl mi nawet o sikaniu na piasek. - Usiadł na fotelu przy ławie, a potem wrócił do poprzedniego tematu.
- Ostatnio ładnie się wykazałem, otrzymałem awans, to przysługuje mi trochę wolnego. Powiedzmy, że do Neko no Tani mógłbym ruszyć nawet i z rana. No chyba, że szefowa chce mi udzielić burę, to wtedy lepiej będziesz, jak wymyślisz mi jakąś wymówkę - stwierdził pół żartem, pół serio, rozlewając do kieliszka daktylówkę na dobry sen.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2782
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Hikari » 4 wrz 2018, o 11:17

~ Kocia Świątynia ~
Misja rangi C 3/30+
Ichirou Asahi




Samotne cztery ściany stały się trochę żywsze. Ostatecznie przynajmniej było się do kogo odezwać, a ktoś podsłuchujący słysząc dwa różne głosy nie uzna nas za jakiegoś wariata. Takich pewnie nie brakuje na tym świecie, skąd się biorą szaleni naukowcy tworzący wielkie gąsienice na bagnie. Sam Kuro wydawał się zmęczony, już nawet lekko ziewał, ale pobudziła go sama wieść o przysmaku. Uszy od razu podskoczyły do góry, a oczy zaczęły świecić, ale dopiero potem doszła do niego pierwsza część zdania, która sprawiła, że entuzjazm szybko upadł. W końcu miał nie dostać niczego do jedzenia, co to za wredny gospodarz tak witający gości.
- To chociaż nalej trochę tego trunku co tam pijesz do jakiejś miski. Też mi w gardle zasycha, bez tego to chyba nie dam rady wypowiedzieć nawet słowa więcej.
Elegancko polizał się po łapce i właściwie czekał. aż dostanie co potrzebuje. W razie czego ruszył za właścicielem mieszkania do kuchni, przecież go zapraszał do środka. Przekraczając próg już złamał swoją obietnicę milczenia, dość szybko.
- Tak samo po koleżeńsku nie wpadasz do nas. Zanudziłbym się u was normalnie nie mając do kogo się nawet odezwać.
Drewniana skrzynka, która została wskazana przez Ichirou sprawiła, że kocie źrenice mocno się poszerzyły. Najwidoczniej mu się spodobało, ale czy starczy miejsca? Tego nie wiedział, z drugiej strony te istoty potrafią przypominać czasem wodę, jakby zupełnie nie posiadały żadnych kości w sobie. Mimo to potrafił nie dać się opętać pokusie wskoczenia tam już w tej chwili i wpierw ruszył po trochę alkoholu. W końcu w kociej krainie też mieli sake, pewnie inne alkohole także. Co by nie powiedzieć każda osoba na świecie od czasu do czasu sięgała do takich trunków. Zresztą czy w Neko No Tani nie pili razem?
- Wybieram to drewniane, bo co to za kuweta z której nie możesz chociaż skorzystać.
Tutaj raczej siadanie na fotelu przy ławie nie było najlepszym pomysłem, a przynajmniej jak chcemy dowiedzieć się czegoś więcej od przyzywanego towarzysza.
- No to widzę pracowity byłeś, a co chce szefowa to dopiero rozważę powiedzieć po napiciu się czegoś. Podróż była bardzo męcząca.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2089
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 4 wrz 2018, o 23:33

Już rozsiadł się wygodnie w swym fotelu, już miał uraczyć się daktylówką, no ale nie, bo panicz o czarnej jak noc sierści też chciał skosztować trunku. Gospodarz westchnął więc z rezygnacją i podniósł się ospale z gracją staruszka. Niechętnie podreptał w stronę kuchni, by tam odnaleźć jakiś talerz lub płaską miskę. Niedługo później wrócił do salonu z naczyniem, które postawił na ławie i na które tuż po tym nalał nieco alkoholu. Nie za dużo, bo przecież Kuro nie był wielkich gabarytów, a Ichiemu jakoś nie widziało się opiekowanie schlanym kotem.
- Mam tu na miejscu sporo roboty, sam wiesz - mruknął, usadzając swoje cztery litery z powrotem na fotelu.
Krzywo się uśmiechnął na samą myśl, że czarny kocur faktycznie mógłby mu namoczyć do kuwety. Zamiast jednak komentować tą rzecz, wolał odnieść się do nieco poważniejszych spraw.
- Odwiedzenie waszej krainy w sumie nie byłoby takim złym pomysłem. Wypadałoby o sobie przypomnieć. Nie ukrywam, że w bliższej lub dalszej przyszłości znajdę się w sytuacji, w której będę potrzebował waszego wsparcia. I to nie byle jakiego. - Jeżeli w Tsurai faktycznie miało do czegoś dojść, to było niemal pewne, że Asahi się tam zjawi. I wtedy najprawdopodobniej skorzysta ze swoich kocich kompanów, których pełnego potencjału jeszcze nie miał okazji wykorzystać.
Sięgnął po małą czarkę i nalał sobie do niej nalewki. Daktylówka jednak zbyt długo w naczyńku nie poleżała, bowiem parę sekund później została już walana do żołądka brązowowłosego.
- To jak, dowiem się, o co chodzi, czy będziesz mnie dalej utrzymywał w niepewności? - zapytał pociesznego kompana, zakładając nogę na nogę w oczekiwaniu na odpowiedź.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2782
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Hikari » 5 wrz 2018, o 10:17

~ Kocia Świątynia ~
Misja rangi C 5/30+
Ichirou Asahi




Nalany alkohol do miseczki sprawił, że Kuro podniosły się uszka, czekał on też cierpliwie aż to wyląduje na podłodze. Widząc ile zostało trunku zostało mu odstąpione powiedział tylko jedno cicho do siebie, ale tak aby było słyszalne.
- Sknera.
Mimo tego nie czekał, a zaczął wciągać daktylówkę powoli swoim języczkiem. Jakby pił mleko czy cokolwiek innego najnormalniej na świecie. Wydawało mu się, że smakuje. Mogło to też wychodzić po prostu z zasady, że darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. Kto to wie.
- Taa wy ludzie zawsze macie wiele roboty.
Nie chciał nic więcej w tej kwestii dodawać, od krótkie podsumowanie jakby się nie zastanowić prawdziwego faktu. Człowiek zawsze wszędzie się śpieszy, ma coś do wykonania, a jak jest shinobi to wroga do pokonania, ścianę do przeskoczenia. Musi pokonać swoje limity, stawać się coraz silniejszym, bo zawsze będzie ktoś lepszy. Ciekawe jak to jest być tym Antykreatorem, do którego nikt nie ma nawet podejścia. Tego raczej się nie dowiemy. Oczywiście Kuro nie pił non-stop, oszczędzał sobie dóbr od... Właściciela? Tak chyba można nazwać pustynnego shinobiego, po podpisaniu paktu. Lekko się też kocisko uśmiechnęło, a także machał ogonem, że Asahi może wybrać się teraz w podróż.
- Cóż jak do tej pory zbyt wiele jej nie potrzebowałeś, ale tym bardziej myślę, że zainteresuje ciebie co chce liderka powiedzieć.
Tutaj przyśpieszył swoje picie, aby miseczka stała się pusta. Jakby spodziewał się kolejnego pytania, zresztą czy było to tak ciężkie? Co mogła od niego chcieć najważniejsza osoba w całym magicznym Neko no Tani. Każdy by miał takie tylko myśli i chciałby się dowiedzieć powodu. Tym bardziej, że sam młodzieniec może nie poznał wszystkich przywołańców, mógł się tylko spodziewać ich wartości bojowej. Przynajmniej wie, że posiada medyka na każdą chwilę.
- Polej jeszcze jednej, a powiem wszystko co wiem.
Jakby zupełnie zignorował zdanie o utrzymywaniu go w niepewności, czekał aż jego prośba się spełni. Niby małe ciałko, a coś potrafiło wyżłopać. Wskoczył też na kolana wraz z miską w pysku, aby Ichirou nie musiał schodzić do tego zadania i posiadał dość szeroki uśmiech. Może nawet lekko przerażający. Zostawił tam miskę i zeskoczył na podłogę kręcąc się dookoła fotela.
- Ugurummo jest w takich sprawach zazwyczaj tajemniczy, nie chce wiele mówić. Z tego co słyszałem to on jest tylko pośrednikiem, aby Ciebie sprowadzić. Tak po prawdzie to Asa chce z Tobą porozmawiać, stąd używałem liderka. Przynajmniej ja tak traktuję naszych mędrców. Podobno chodzi o jakiś artefakt co posiadasz, że jest on kluczem czy coś takiego. Wiesz nie przekazują wielu informacji takiemu dachowcowi jak mi.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2089
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 5 wrz 2018, o 20:09

Pokręcił głową z aktorskim niedowierzaniem, na inwektywy, które otrzymał od jego własnego kota.
- Wcale nie! To z troski o ciebie, głuptasku. Ta nalewka jest naprawdę mocna, zobaczysz - odparł, trochę się zgrywając. W gruncie rzeczy to troszczył się nie tylko o kondycję Kuro, ale też o siebie i o swoje ładne cztery ściany. Nie żeby coś, ale do tej pory nikt mu pięknego dywanu nie ufajdał, więc dobrze by było, gdyby tak pozostało. Ichirou nie był do końca pewny możliwości Kuro, ale niedużych rozmiarów kocur nie mógł przecież wlać w siebie za wiele.
- Zupełnie odwrotnie jak wy - dość krótko zripostował komentarz, ani trochę nie mijając się z prawdą. Koty przecież większą część dnia spędzały na śnie lub odpoczynku, a ich inteligentni kuzyni wcale nie różnili się od nich w tej kwestii. Neko no Tani była wyjątkowo sielankową krainą, w której czas płynął bardzo leniwie. Miało to swój urok, fakt, ale przyzwyczajony do ciągłych wrażeń shinobi prędzej lub później by tam się po prostu zanudził.
Westchnął potem cicho, nalał i sobie i poczciwemu kompanowi. Rzeczy, o których mowił Kuro, były bardzo interesujące. Jeśli już, to Ichirou prosił o wsparcie kocich sojuszników, a nie odwrotnie. Tym razem było zupełnie inaczej, a sprawa wychodziła z samiuśkiej góry. I nie chodziło tutaj o potężnego, budzącego trwogę Ugurummo, lecz o Asę. Władca piasku nie miał jeszcze okazji bezpośrednio z nią rozmawiać. Kojarzył ją jedynie z imienia i z tego, co inne koty wspominały.
Coś z jego artefaktem? Huh, a to ciekawe.
- Jaka ona jest? Nie gadałem z nią jeszcze i nie wiem, czego mógłbym się po niej spodziewać. Masz dla mnie jakieś rady? - zapytał, sięgając czarkę, by zaraz po tym ją opróżnić jednym haustem. Nie bez powodu pytał o to, jak podejść do Asy. W końcu koty były dość specyficzne i wielu ich przedstawicieli wymagało... cóż, właściwego zachowania. Chociażby Yuko, z którą nigdy łatwo nie było i którą najpierw należało dość mocno wyprosić, by otrzymać choćby małą pomoc.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2782
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Hikari » 15 wrz 2018, o 12:24

~ Kocia Świątynia ~
Misja rangi C 7/30+
Ichirou Asahi




Na temat troski miał do odpowiedzenia tylko prychnięcie, ale nie chciał raczej kontynuować tematu. Co do spędzania czasu Ichirou mówił prawdę, koty raczej nigdy nie rozumiały pędu ludzi. Wolały się rozkoszować wolnym czasem, nie walczyły raczej z nikim. Dopiero jak ktoś im zaczynał dokuczać, no chyba, że mówimy o drapieżnych gatunkach jak tygrysy. Dwa zupełnie inne światy.
- Wywodzi się z linii założycieli Neko no Tani i jest nie rozłączna z swoim bratem. Ta dwójka rozumie się bez słów, często uzupełniają swoje wypowiedzi. To właśnie oni znają wszystkie sekrety kociego paktu.
Zrobił małą przerwę na parę liźnięć językiem alkoholu, w końcu przyzwyczajenie z jego natury daje o sobie znać.
- Moją radą jest abyś słuchał i nie wywyższał się. Ostatecznie nikt tego nie lubi, ta dwójka stoi na uboczu zazwyczaj woląc delektować się spokojem. Nie wzywali by bez powodu.
Rozciągnął swoje ciało leniwie otwierając przy okazji pysk, a potem wrócił do delektowania się daktylówką. Nie wiadomo kiedy, a całość miseczki opustoszała. Trzeba przyznać, że też potrafił jak na swoje ciałko co nieco wypić.
- Pora mi spać, skoro jesteś gotowy wyruszać jutro proponuję jak najwcześniej. Obudź mnie, moje futro i tak będzie pełne tego przeklętego piasku po wyjściu, także umyję się w tajemniczym lesie.
Jak powiedział tak wyskoczył jeszcze na chwilę na zewnątrz, pewnie załatwić potrzeby. Po powrocie udał się natychmiast do pudełka, wyginając się w razie potrzeby w sposób wyglądający jakby nie posiadał kręgosłupa. Po drodze mijając Ichirou dorzucił jeszcze swoje trzy grosze.
- Dobranoc. Niby nie musimy się śpieszyć, ale coś mi z tyłu futerka mówi, że lepiej załatwić to jak najszybciej tak więc postaraj się nie spać za długo.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2089
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 16 wrz 2018, o 11:36

Dosyć luzacką postawą nie dawał po sobie tego znać, ale w gruncie rzeczy słuchał z uwagą słów towarzysza o sierści czarnej jak noc. Był powiązany paktem krwi z kotami już chyba nawet kilka lat, ale do tej pory nie miał bezpośredniej styczności z mędrcami z Neko no Tani. Raz czy dwa pewnie coś mu ktoś na ich temat napomknął, ale w gruncie rzeczy sprowadzało się to tylko do tego, że mędrcy są wysoko postawionymi kotami, ale zazwyczaj trzymają się na uboczu. W związku z tym Ichirou z samej ciekawości był w stanie odwiedzić kocią dolinę, a skoro była jeszcze jakaś sprawa do niego, to nie było nawet nad czym się zastanawiać.
- W porządku, z tym nie powinno być problemu - oznajmił spokojnie, sięgając po czarkę, by upić z niej mały łyk nalewki. Fakt faktem miał wysokie mniemanie o sobie, ale gdy musiał i gdy był ku temu powód, potrafił zachować się odpowiednio do sytuacji. Zresztą, kocia społeczność i tak miała u niego szacunek. Traktował ich jako godnych zaufania kompanów i nie widział innej opcji niż kontynuowanie bardzo pożytecznego kontraktu.
Wyglądało na to, że wszystko zostało ustalone. Trudno powiedzieć, czy to alkohol, czy zwyczajna kocia natura, ale Kuro postanowił ułożyć się do spania.
- Tylko żebyś mi jutro nie narzekał, że cię zbudziłem wczesnym rankiem. Przecież wiesz, że śpię mniej niż ty - oznajmił z drobnym uśmieszkiem, podnosząc się leniwie z fotela. Zaraz potem skierował się w stronę wyjścia na korytarz, by później pomaszerować do swojej sypialni.
- No, to branoc - rzucił krótko, a moment później zniknął z różnokolorowych oczu kocura.
***
Zgodnie z umową nie drzemał zbyt długo. Shinobi w czasie służby rzadko kiedy mieli ten luksus wylegiwania się do późna w łóżku, więc pobudka wczesnym rankiem nie była żadną nowością dla Ichiego. Nie znaczy to, że jakoś szczególnie się spieszył. Ot, odbębnił poranną rutynę w miarę spokojnym tempie, bez przesadnego pośpiechu. Przyszykował się, zabrał zapasy wody, swój podstawowy sprzęt.
Zerknął w międzyczasie do innej sypialni, gdzie spała aktualnie Akemi - kelnerka z Promyku Słońca, która po pożarze przytułku straciła dach nad głową i którą Asahi tymczasowo przyjął do siebie. Nie zbudził jej jednak, ani nie pozostawił żadnej wiadomości. Stwierdził, że nie ma sensu, bo i ta i tak przecież była świadoma, że często wybywa ze swojego lokum. Poradzi se dziewucha.
Mając już wszystko ze sobą, poszedł do sypialni, gdzie Kuro urządził sobie gniazdko w malutkiej skrzyneczce po alkoholu.
- Pobudeczka - oznajmił kompanowi, drapiąc go za uchem.
- Jestem gotowy, więc się zbieramy. Śmigniemy na mojej chmurce, bo szkoda tyle łazić - oznajmił i odczekał, aż Kuro się ogarnie. Później nie pozostało już nic innego jak wyjść na balkon i przekształcić cześć piachu z gurdy w mobilny dysk, na którym zamierzał przebyć drogę do kociej krainy. Przed opuszczeniem obrębu wioski zahaczył jednak jeszcze o kupieckie stragany, by nabyć jakiś prowiant na drogę. Wolał sobie oszczędzić zrzędzenia Kuro na temat pustego brzucha.

[zt]
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2782
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 18 paź 2018, o 18:05

Zaraz po wykonaniu zadania w Neko no tani, mędrcy odesłali go z powrotem do Atsui, ponieważ tam na niego miały czekać ważne sprawy. I choć Ichirou z samego początku miał wątpliwości co do wizji enigmatycznego, kociego rodzeństwa, tak z każdą kolejną ich wskazówką utwierdzał się w przekonaniu, że warto brać ich słowa pod uwagę. Asa i Yūgure tym razem również się nie pomylili, ponieważ pod nieskromnym domostwem władcy piasku czekał już posłaniec z wiadomością od samego lidera.
Temat, o którym kiedyś rozmawiali w jego gabinecie wyraźnie się rozwinął. Ba, szczep Dohito zdecydował się podjąć bardzo zdecydowane kroki i wszcząć rebelię, by zawalczyć o swoje. Rzecz jasna Asahi miał wziąć w tym udział - w końcu już zostało powiedziane, że dojdzie do jakichś poważniejszych planów, to brązowowłosy zostanie wysłany jako wpływowa figura rodu Sabaku.
Nie musiał być zachęcany do działania, bo sam chciał działać. W kontekście decydowania o losach klanu był mniej stoicki od Jou. Jego narwany duch gdzieś tak w środku niego już powoli się dusił marazmem i spokojem w ostatnich miesiącach.
Jego myśli w większości zajęła sprawa przygotowań na nadchodzącą wielkimi krokami rebelię. Nie próżnował.
Kiedy nadszedł właściwy dzień, zebrał cały swój ekwipunek i wyruszył w podróż.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2782
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 16 lut 2019, o 14:57

Wrócił do domu padnięty, ale zadowolony z siebie jak diabli. Zamknął za sobą drewniane drzwi, a potem wziął głęboki oddech powietrza, która było całkiem chłodne w porównaniu do spiekoty panującej na zewnątrz. Tak jak przyszedł, tak właściwie rąbnął się na łóżko, nie licząc jedynie gurdy, którą odstawił gdzieś na korytarzu w drodze do jednej z sypialń. Od godzin funkcjonował na szczątkach swojej energii, więc nie miał sił na nic, nawet na kąpiel, która przecież w każdej innej sytuacji byłaby obowiązkiem.
Spał jak dziecko - zmęczone całodniową zabawą, ale bardzo usatysfakcjonowane z tego, że zbudowało największy zamek w piaskownicy.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2782
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Shikarui » 16 lut 2019, o 21:50

Wyprawa B
Obrazek
1


Świat nie kończył się na granicy piasków pustyni. Nie był nawet początkiem końca. A przecież znajdowała się na krańcu mapy, rozpościerajac za swoimi plecami morze złota, którego nikt dotąd nie był w stanie przekroczyć. Lub nie byli w stanie wrócić. Cokolwiek działo się ze śmiałkami, którzy powędrowali w tamte tereny, pozostawało tajemnicą. Poszli, spróbowali. Zaginęli. Być może znaleźli lepszy świat, taki, w których nie było wojen. Tam trawa była o wiele bardziej zielona, a kobiety każdego raczyły ciepłymi uśmiechami - tak ciepłymi, jak sama Sol. Wodę przemieniano w wino, a soczyste winogrona i słodkie cytryny zrywało się z drzew z samego rana, by nacieszyć się ich smakiem przed głównym śniadanem. Nikogo nie zmuszano do pracy i nie panowała tam bieda, bo wszyscy byli sobie równi. Lecz wiesz, Przyjacielu - ja uważam, że ten świat odnaleźli w śmierci. Kiedy już piasek nakrył bielmo ich kości, gdy nawet skóra całkowicie uschła. Każde morze skrywało wiele tajemnic i wszystkie te morza chciało się przetrzebić. Nikomu nie robiło różnicy, czy to lodowate wody Hyuo, czy gorące piaski Samotnych Wydm. I skoro nie kończył się tu, na tej granicy, której bogowie nie pozwalali przekroczyć, nie mógł również zakończyć się na granicy twoich tęczówek.
O tym, że spłonął Promyk Słońca mówiło bardzo wielu i można było o tym przeczytać w najświeższej gazecie serwowanej na rynku. Tej, w której oczach świat się rozpoczynał, nie stało się zupełnie nic. Nie było jej tego dnia w pracy. Tak jak o tym, że ostatnia akcja przeprowadzona przeciwko Szakalom zakończyła się dramatyczną porażką. Kuroi Kuma, który podjął się próby złapania więźnia, Hikariego, który był członkiem ich organizacji, nie podołał zadaniu, a wróg podszywał się ponoć pod samą Sachiko. I nie było tego, który byłby w stanie rozróżnić oryginał od fałszu. Stwarzało to dość sporo problemów, ale wina leżała po stronie straży, która dopuściła wroga do istotnych dokumentów i pozwoliła je wykraść tak po prostu. Więzienie, z którego Hikari został uwolniony, zostało już naprawione i po tej sromotnej porażce pozostało jedynie wspomnienie. Wszystko wskazywało na to, że atak na wspomniany Promyk nie miał niczego wspólnego z Szakalami. Ludzie już, zdaje się, popadali w delikatną paranoję. Głośno również było o dwójce szalonych shinobi, którzy zostali wypędzeni z wioski Ayatsuri, gdzie na samym środku rynku rozpętali walkę z zabójczymi technikami. Ponoć jeden z nich był w stanie sprawić, że z litej ziemi wyrastało drewno i przybierało najróżniejsze kształty. Rzeka, która została zatruta, zdążyła w całym tym mijającym czasie zostać oczyszczona. Wśród wielu listów, zawiadomień i stosu gazet, starych i nowych, które czekały na Ichirou w jego skrzynce odbiorczej, było również jedno istotne, od Pana Yoshimasa Kudo, tutejszego geodety i kartografa, osobistości znanej w swoim obszarze i jeśli ktoś miał minimum zainteresowania w kwestii regionu, to jego imię mogło się przewinąć raz czy dwa. To on był odpowiedzialny za kopię mapy świata znanego, odświeżonej, jaka była aktualnie w rękach Sabaku i to on ją regularnie poprawiał. Tym nie mniej - trzeba się było interesować, a Ichirou, zdaje się, miał zupełnie inne regiony wiedzy, którym poświęcał uwagę. Na przykład: jak jeszcze skuteczniej zabijać Kaguya. Oh? List zawierał zaproszenie do wzięcia udziału w uroczystości mianowania odkrytej rzeki, którą zresztą kartograf, jak zaznaczył, zamierzał nazwać: Asahi. Uroczystość miała się odbyć trzeciego dnia lata. Był również list od Akemi, która zapewniała, że nic jej nie jest, że wyszła bez szwanku z tragedii w Promyku. List od Sachiko, która zapraszała na bal na jej dworze, dwa pomniejsze zaproszenia od szlachciców mniej znanych, którzy zapewne zaproszenia posłali z nadzieją, że ktoś wielki pojawi się w ich posiadłości i skromnym przyjęciu i tym samym zaskarbią sobie fejmu. Jeden był plus - rachunków za dom nie było. Tak świetnego wojownika klanu opłacała wszak wioska.
W domu zdołało zebrać się sporo kurzu i pyłu - jak zawsze, kiedy Ichirou wyruszał na dłuższy czas w podróż. Czas zdawał się zatrzymywać w jego prywatnym zakątku, którego świętości nikt nie naruszał - nawet organizacja, o której od pół roku było zupełnie cicho. Ba! Ponad pół. Zupełnie, jakby zaszyli się pod ziemię. Zniknęli. Mimo wszystkich starań, jakie zostały włożone w znalezienie ich. Odkryto dwóch shinobich, którzy przynależeli do nich, ale znów - niczego nie udało się zeń wyciągnąć mimo starań. Sprawa miała najpilniejszy priorytet. Szakale zaczęto traktować jako wrogów personalnych klanu. Jak się okazywało - nie działało to w drugą stronę.
Więc cóż? Tam dom twój, gdzie twoje wygodne łóżko.

Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1483
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Ichirou » 16 lut 2019, o 23:16

Wydawało się, że po sukcesie w Tsurai wszystko będzie dążyło w kierunku uporządkowania, ale entropia nie mogła maleć. Praw fizyki nie dało się oszukać. Świat dążył do chaosu, o czym Ichirou mógł się przekonać po raz kolejny.
Zajął się najbardziej pilnymi, bieżącymi sprawami, a potem nieco zwolnił tempo swojego życia. Nie można było co dzień gnać przed siebie na złamanie karku, każdy potrzebował chwili wytchnienia, a kto jak kto, ale Asahi na dłuższą chwilę wytchnienia zasłużył. Był do tego dogodny czas. Pustynia w chwili obecnej potrzebowała nie najwspanialszych wojowników, lecz wprawnych polityków, zdolnych do zawierania kompromisów i szukania pokojowej drogi. Wraz z upływem czasu świat polityki dla złotookiego Kogō był coraz bliższy, ale ten jeszcze nie musiał się w nim udzielać tak aktywnie, jak udzielał się na polu bitwy. Był Jou, była Sachiko, byli inni Sabaku. Diabeł Świtu uczynił i tak bardzo wiele, więc zadaniem pozostałych było nie zepsucie rozpoczętych już działań.
Zbyt dużym uproszczeniem byłoby stwierdzenie, że kolejne tygodnie minęły mu absolutnie sielankowo. Na samym początku musiał odnaleźć się w nowej roli, którą było wsparcie ogarniętej żałobą Suzu. Pocieszanie nigdy nie było jego najmocniejszą stroną i nie czuł się w tym komfortowo, ale dziewucha przynajmniej całkiem dobrze zniosła swoją stratę. W międzyczasie dotarły do niego liczne, nienajlepsze wieści. Pożar w Promyku Słońca, ucieczka Hikariego, zatrucie rzeki, kłopoty w Sabishi... Nie było momentu, żeby wszystko było w najlepszym porządku. Zawsze przynajmniej jedna rzecz była nie tak, a najczęściej to kilka rzeczy.
Nie miał już w sobie dziecinnej naiwności, był świadom, że świat nie jest idealny, a każdy stan, im bliższy ideału, tym bardziej jest krótkotrwały. Starał się więc tym wszystkim nie zadręczać, żył swoim życiem, ale też nie można było powiedzieć, że niczym się nie przejmował. Nawet jeżeli nie spędzał dni w sposób aktywny zawodowo, to zawsze nasłuchiwał nowych wieści, czy to z Tsurai, czy z innych zakątków pustyni, czy z siedziby głównodowodzącego. Po zetknięciu się z trudną do pojęcia potęgą Naohiro nie lekceważył sprawy własnego rozwoju - raz na jakiś czas w zacisznym skrawku pustyni odbywał sparing z jednym ze swoich kocich kompanów. Wyczekiwał na nowe akcji ze strony Szakali, jednak ci pozostawali przyczajeni i nie dawali o sobie słyszeć. Jeżeli chodzi o Promyk Słońca, to sam sypnął pewną sumką, by przyspieszyć odbudowę ulubionego lokalu. Raz lub dwa odpisał na list Akemi i zapewne też się z nią spotkał, jeżeli nabrała go ochota na spędzenie spokojniejszego, mniej rozrywkowego wieczoru w czyimś towarzystwie. Nie byłby sobą, gdyby odpuścił okazję do mniej lub bardziej oficjalnych przyjęć. Na bankiety organizowane przez Sachiko stawiał się zawsze, jeżeli było to możliwe. Na tych mniejszych zresztą również się zjawiał, choć to już bardziej zależał od nastroju i kaprysu. Co do życia towarzyskiego, to mimo wszystko pozostawał sobą i w tym temacie niewiele się zmieniło. A jeśli zaś chodzi o rzekę, to wieść o wybranym dla niej imieniu mocno połechtała jego ego, co w sumie nie było raczej niczym zaskakującym.
Na tak oficjalną uroczystość, która w pewnym sensie opiewała również i jego osobę, musiał się odpowiednio przygotować! Najlepsi krawcowie na Wydmach już dawno otrzymali priorytetowe zlecenie, by uszyć Asahiemu nowy strój. Ichirou, słynący ze swojej ekstrawagancji, tym razem dokonał jednak dość skromnego wyboru, odwołując się do klasyki i pustynnej tradycji. Strój był przewiewny, dominowała w nim biel, którą wzbogacały złote przeszycia. To, co miało tak naprawdę wyróżniać Ichiego z tłumu to nie same szaty, lecz niezwykle bogata biżuteria, na którą złożył zamówienie u jubilera urzędującego piętro niżej pod jego mieszkaniem.
Był jeden z kolejnych, upalnych dni lata. Znajdował się teraz w swym domostwie, gdzie przed wielkim lustrem przymierzał niedawno odebrany nabytek - podłużne kolczyki wykonane z czystego złota oraz masywny naszyjnik, zrobiony również z tego samego materiału, który obsadzony był wieloma wielkimi, okrągłymi szafirami.
- Szykujesz się na mianowanie na króla, czy co? - zagaił żartobliwie Kuro, który leżał leniwie nieopodal i raz na jakiś czas zerkał na powiernika paktu.
- Och, wszystko w swoim czasie... - odpowiedział brązowowłosy, przypinając drugi kolczyk do ucha i uśmiechając się do własnego odbicia. Wizja, o której napomknął czworonożny towarzysz wcale nie była taka odległa.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2782
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Shikarui » 19 lut 2019, o 23:22

Wyprawa B
Obrazek
3


Na pustyni niewiele się zmieniało na pierwszy rzut oka. Monotonia pór roku doprowadzała do szału fanatyków zabijania monotonii, a natura śmiała się im w twarz - wszystkim po kolei. Te palmy i daktylowce w ogrodach jak były zielone tak zielonymi pozostały. Za to zmieniali się ludzie i zmieniała się sytuacja, w jakiej ich stalali. Wrzuceni do jednego kotła, zamieszani przez samą Kirke. Łatwo było tkwić w jednym punkcie, kiedy nie musiałeś się z niego poruszać - to samonapędzająca się siła rozpędzonej historii poruszała nimi samymi za nich. O wojnie, z której Asahi wrócił, było głośniej niż o czymkolwiek innym - ale tylko przez jakiś czas. Niektórzy nawet kpili z Karmazynowych Szczytów, gdzie chyba “bawili się w chowanego” zamiast walczyć, jak twierdzili co więksi szydercy i wielcy znawcy polityki zagranicznej.
Nadszedł w końcu trzeci dzień dnia letniego, w którym odbyć się miała popołudniem uroczystość nadania imienia rzece, z którą było sporo przeprawy. Zaczynając od konieczności oczyszczenia samej rzeki, na konieczności odrestaurowania całego wnętrza kończąc. Nie wspominając o wykopkach, jakie poczyniono, poza świątynią, żeby dobrać się do dobroci tego źródła. A to już stanowiło wyzwanie. Teren porośnięty był wielkimi, kamiennymi blokami i próby odnalezienia, w którym punkcie podziemna rzeka wybiega spoza tego terenu, w którym nie było mowy o jakimkolwiek budowaniu czegokolwiek… była trudna. Jak na razie radość z takiej ilości wody przerodziła się w martwy punkt i głowienie się, co z tym dalej zrobić. Oprócz tego, że teren nadawał się do tego, by we wnętrzu góry obsadzić ludzi czekających na swoje domy. Tak powstała wioska Kagutsuchi nad… no właśnie - bezimienną jeszcze rzeką. Jeszcze.
Wystrojenie się było koniecznością i przyjemnością zarazem. Lśniące, piękne kamienie dodawały blasku smukłej sylwetce, idealnie doń pasowały. Prawdziwy król świata na swojej koronie, którą niedługo przybierze cała pustynia. Wizje, które, jak sądził i jak liczył - będą całkiem realne. Człowiek czynu - nie człowiek słowa. Do samej świątyni był spory kawałek drogi, więc i wypadało wyjść odpowiednio wcześniej, żeby się nie spóźnić. To jest - nie spóźnić tak, by nie wyszło to poza ramy dobrego smaku. W końcu w wyższych sferach piętnastominutowe spóźnienia były dobrze widziane. To takie danie chwilki czasu więcej gospodarzowi na ewentualne dopracowanie szczegółów, jeśli nie zdążył ich wymuskać wcześniej.
Względnie nic nie zmieniło się w świątyni bóstwa ognia, którego posąg został zbeszczeszczony. Nie przybyło nowych drzew i nie zakwitły chryzantemy na grobie władczyni skarabeuszy. Nic się nie zmieniło pod względem minionych pór roku - poza tym? Zmian było naprawdę sporo. Świątynia ciągle była restaurowana. Cała konstrukcja opatulała szczelnie ściany, na których wisieli robotnicy. Tam ktoś coś stukał, tam ktoś coś szorował, tam zamiatali - cholera wie co. Wielbłądy pasły się z boku, popijały wodę z poidła, dwa namioty kupców przyciągały wzrok wypłowiałymi barwami i szelestem materiału. To miejsce żyło - i miało się całkiem dobrze. Widać było kilku gości, którzy chyba przybyli na mianowanie - trójka podróżników, których bogatość wyglądu zdecydowanie odcinała się na tle tego wszystkiego. Rozmawiali o czymś spokojnie.


-> Zapraszam tutaj.
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1483
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Rezydencja Ichirou

Postprzez Seinaru » 22 cze 2019, o 00:47

Wyprawa B
47

Czy Ichirou naprawdę zamierzał powziąć aż tak drastyczne środki, że nie mogło być przy tym żadnych świadków? Gdy transportował podejrzanych w kierunku swojej rezydencji, tamci pewnie tak myśleli, jednak Diabeł Świtu to tylko przydomek z przeszłości, prawda? Prawda? Trwało to dobrą chwilę, albo nawet kilkanaście chwil, zanim wylądowali na dachu. Przesłuchanie nie rozpoczęło się po myśli Kogo z Atsui, duet milczał jak zaklęty, starając się opierać najdłużej jak tylko mogli, jednak każdy ma jakąś granicę wytrzymałości na piaskowe kajdany oplatające całe jego ciało i ściskające coraz mocniej. Gdy kości zaczęły im przeskakiwać i już niewiele brakowało, żeby komuś w końcu coś chrupnęło, z trudem odezwała się Suna. Ona rzeczywiście była drobniejsza i na pewno gorzej znosiła przebieg tej rozmowy, niż większy i bardziej umięśniony Jiro.
- Dobrze... powiem... - Sapnęła z trudem łapiąc oddech, również przez więżący ją piach.
- Kyoko już dawno nie ma w Kinkotsu. Ściany mają uszy, a nasza organizacja...- Tutaj przerwała, na jej twarzy pojawił się dziwny grymas i cała zwiotczała prawie tracąc przytomność, pozostając podtrzymywana pionie tylko przez piasek Sabaku.
- Porwali ją, a my mieliśmy tylko spowolnić poszukiwania i zatrzeć ślady. Wywożą ją gdzieś na wschód. - Podjął temat i kontynuował Jiro, wyraźnie przestraszony tym, co stało się z dziewczyną.
- Proszę, pomóż jej. Jesteśmy nowi, nałożyli nam na języki jakąś pieczęć i powiedzieli, że jak coś powiemy to umrzemy. - Na dowód pokazał swój język, na którym widniał rzeczywiście jakiś dziwny symbol.
- To moja siostra... proszę... - Powtórzył jeszcze mężczyzna. Nadszedł moment, w którym trzeba zebrać wszystko do kupy, odsiać prawdę od kłamstwa i podjąć kolejne kroki. Gonić za Kyoko, gdzie każda chwila może być decydująca, czy tracić czas na ratowanie wyraźnie potrzebującej pomocy Suny?
Avatar użytkownika

Seinaru
Maruda
 
Posty: 1558
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Shinku Ame w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość