Dojo

Re: Dojo

Postprzez Jun'ichi » 12 cze 2018, o 00:49

Dopiero kiedy Jun'ichi ukląkł przed Dojo i odczekał kilka minut bez nerwów, poczuł jak oddech się uspokaja, serce zaczyna zwalniać, a myśli stają się mniej czarne i negatywne. Mróz panujący wokół był uciążliwy, jednak coś takiego nie mogło przeszkodzić w wykonaniu powierzonego zadania, które było przecież tak proste - nie przeszkadzać.
Czas mijał, a chłopak sam zaczął próbować medytacji, chociaż nie miał wcześniej okazji tego robić i nie wiedział nawet o co w tym chodzi. Ręce położył swobodnie na kolanach, zamknął oczy i...
Myśl o... spokoju! Spokój, spokój, harmonia, więcej spokoju... Nie czuję zmian, coś nie działa. - tak naiwne myśli przetaczały się przez głowę pół-kaleki, kiedy jego uszu dobiegł odgłos cichych kroków zbliżających się z każdą chwilą. Jun'ichi natychmiast otworzył oczy i ujrzał dwójkę młodych ludzi zmierzającą w stronę Dojo. Nie chcąc tracić ani chwili, stróż zerwał się z miejsca najciszej jak potrafił i ruszył w stronę przybyszów delikatnym truchtem, gestykulując przy tym rękoma tak, by dać do zrozumienia że należy się zatrzymać.
Makio-san, proszę wybaczyć ale Gyokusho-sama przebywa w tej chwili w Dojo i prosił, aby przez pewien czas nikt nie przeszkadzał w jego medytacji. Może zechce pan razem z towarzyszką poczekać przy oczku wodnym? Nie ma nań już lodu, więc można cieszyć oczy widokiem pięknych okazów Koi. - mówiąc to, chłopak ciągle trwał w pół-ukłonie nie patrząc przy tym w oczy ani Makio, ani jego towarzyszce.
Jun'ichi nie znał dobrze wszystkich członków rodziny Hyuga, jednak wiedział że wszyscy mają do niego podobne podejście. Zapewne teraz, w towarzystwie pięknej nieznajomej kąśliwe uwagi nasilą się, aby pokazać kto w tym miejscu jest panem, a kto sługą. Była to jednak mała cena za możliwość wypełnienia zadania - granie na czas, przeciąganie rozmowy i sugerowanie możliwych atrakcji było jedyną bronią Jun'a w starciu z kimś z rodu Hyuga.
Obrazek

[color=#4080BF]

Co jest silniejsze, niż serce człowieka które bez końca pęka, a wciąż żyje...
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 83
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Dojo

Postprzez Suzu » 12 cze 2018, o 11:34

~Praca, praca...~ ~ Jun'ichi ~
~ Misja Rangi D ~
~ 15 ~

Makio zmarszczył na chwilę brwi, niezadowolony, że ktoś wtrąca się w jego plany. Ale tylko na chwilkę. Imię Gyokusho robiło odpowiednie wrażenie, nie śmiał przeszkadzać jednemu z najważniejszych ludzi klanu dlatego skinął po prostu głową na znak, że rozumie. Nie rozumiała tego niestety jego towarzyszka, w której błękicie oczu dało się zauważyć rozdrażnienie.

- Makio, obiecałeś mi trening! Co mi po rybach? - niedowierzanie w jej głosie jasno dawało do zrozumienia, że nie znała kojarzyła zupełnie imienia osoby siedzącej obecnie w dojo.

Starszy chłopak uśmiechnął się lekko i obrócił głowę w stronę stawu, w którego powierzchni odbijały się promienie zimowego słońca. Zgodnie z sugestią Jun'ichiego poprowadził tam swoją towarzyszkę, nie przejmując się specjalnie jej niezadowoleniem. Spokojnym głosem zaczął tłumaczyć jej, że z obserwowania koi bierze się wielka mądrość, poprawia się też zdolność kontroli chakry, a nawet na chwilę zwiększają jej zasoby. To był wewnętrzny żart, większość klanowiczów w dzieciństwie słyszało to od swoich rodziców lub opiekunów, gdy pytali o sens spędzania czasu przy stawie. Jasnowłosa dziewczyna nie mogła o tym jednak wiedzieć i teraz popatrywała na ryby, rozbita między chęcią sprawdzenia tej możliwości a wrażeniem, że robi się z niej głupka.

- Zaangażowania ci nie brakuje - Gyokusho znów to zrobił, ponownie podszedł do chłopaka, choć ten nie usłyszał absolutnie niczego - to dobrze, przyda ci się. Niedługo będziesz zbyt zajęty, by spędzać dzień przy oczku wodnym. Wykorzystaj ten czas odpowiednio, chłopcze - po raz pierwszy chyba wypowiedział to słowo w sposób mniej srogi, niemal przyjazny. Niemal.

I ciężko było stwierdzić, który dokładnie czas Gyokusho miał na myśli. Ten, który pozostał? Czy ten, który dopiero miał nadejść? Jun'ichi nie mógł wiedzieć, że nieprzypadkowo mężczyzna spędził tu dzień w jego towarzystwie. Nie miał też prawa jeszcze podejrzewać, że oczekująca na niego kara mogła się jednocześnie okazać największą nagrodą. Była bowiem s z a n s ą, czyli tym, czego odsunięty na ubocze młody Hyūga nie otrzymywał zbyt często.

Odchodząc, Gyokusho wygiął wargi w delikatnym uśmiechu, wspominając kreatywną metodę Jun'ichiego na kruszenie lodu. Nie mógł go pochwalić, bo mimo wszystko chłopak popełnił wówczas wielki błąd. Ale zamierzał sprawdzić, czy potencjał, który na chwilę zobaczył w młodym kalece, rzeczywiście pozwoli mu na coś więcej niż proste prace w obejściu.


Misja zakończona powodzeniem
Obrazek
You don't have to be perfect to be amazing!

Misyjki:
  • Kaze Tetsu
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 265
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 17
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta:

Re: Dojo

Postprzez Jun'ichi » 13 cze 2018, o 15:53

Dzień w którym Jun'ichi miał nadzwyczajnie dużo styczności z Panem Gyakusho, sprawił że przez długi czas chłopak nie mógł usnąć miotany niepewnością i lękiem przed tym jaka czeka go kara. Przewracając się z boku na bok w swoim wysłużonym już Futonie starał się nie myśleć o tym ile otrzyma batów, albo na jak długo zostanie pozbawiony jedzenia. Pot zstępował na czoło młodzieńca, ale wreszcie po blisko dwóch godzinach jego ciało zastygło w bezruchu, oddech unormował się a umysł odpłynął w świat snów.

Kolejny dzień oczywiście zaczął się mało przyjemnie, bo jak inaczej mogłoby być skoro ciało nie zdążyło należycie wypocząć. Mimo to, Jun'ichi wstał z posłania, schował je na swoje miejsce i zabrał się z nietęgą miną (na szczęście niewidoczną pod maską) za swoje podstawowe obowiązki. Nim wybiło południe, zarówno Dojo jak i jego okolice były w idealnym porządku, a herbata którą przygotował sobie w międzyczasie młody kaleka, zdążyła wystygnąć niemal całkowicie - taką uwielbiał najbardziej.
Teraz kiedy nie było już nic do zrobienia, Jun postanowił zajść na tyły budynku, gdzie z reguły nikt poza nim nie stawiał swych kroków, by tam rozpocząć swoje codzienne treningi. Po przyjęciu odpowiedniej pozycji, chłopak zaczął przywoływać w pamięci treningi swoich panów, których niejednokrotnie podglądał o ile była ku temu sposobność. Teraz musiał nie tylko powtórzyć każdy ruch, ale również postarać się wyłapać ewentualne niedociągnięcia i błędy w sztuce. Trening był nieco łatwiejszy dzięki wyobrażeniu sobie przeciwnika stojącego naprzeciw. Niegdyś Jun'ichi miał zmyślonych przyjaciół, teraz ma zmyślonych wrogów, którzy mimo wszystko dobrze spełniają swoją rolę.
Cios za ciosem, otwarte dłonie Jun'ichiego przecinały powietrze i zatrzymywały się momentalnie jak gdyby trafiały na jakąś przeszkodę. Gdyby ktoś obserwował przepływ chakry chłopca, z pewnością zauważyłby, że zużywa on jej z każdym ciosem coraz więcej i więcej, aż wreszcie jego ciało zaczyna odczuwać skutki jej utraty.
Wciąż za mało... - wysapał chłopak spod mokrej od potu maski po czym rozpoczął wyprowadzać kolejną serią ciosów w zmyślonego wroga.
Obrazek

[color=#4080BF]

Co jest silniejsze, niż serce człowieka które bez końca pęka, a wciąż żyje...
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 83
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Dojo

Postprzez Suzu » 13 cze 2018, o 16:39

Nowa szansa
Jun'ichi - misja D
1

Obrazek


Dojo było ważnym budynkiem. Klan Hyūga pokładał duże zaufanie w swych umiejętnościach walki w zwarciu, te zaś najlepiej ćwiczyło się właśnie tutaj - szczególnie zimą, gdy zewnętrzne pola treningowe oferowały śniegowy dywan na zmianę z rozmokniętym błotem. Podczas gdy Jun'ichi oddawał się swojemu treningowi za budynkiem, przez wnętrze przewijały się kolejne osoby. Normalna sprawa. Wypada przy tym wspomnieć, że dzień był wyjątkowo przyjemny, rześkie powietrze niosło słodką obietnicę zbliżającej się powoli wiosny. To była długa zima, ale kiedyś przecież musi się skończyć.

O czym Jun'ichi wiedzieć nie mógł był fakt, że nie wszyscy odwiedzili tego dnia dojo w celu treningu. Na oko dziesięcioletni chłopiec w jasnoszarym kimonie przybył tu dziś specjalnie dla niego, z rozczarowaniem przekonując się, że nikt taki nie przebywa obecnie w budynku. Włosy miał kruczoczarne, obcięte schludnie przy głowie, oczy zaś jak każdy w tym specyficznym klanie. Całe szczęście nim zdecydował się zawrócić trenujący zwrócili uwagę na fakt, że ktoś przebywa obecnie za budynkiem. Malec ujął mocniej trzymany w dłoniach zwój i powędrował ku wskazanemu miejscu.

- Jun'ichi-san? - zapytał chłopiec, odczekawszy kulturalnie, aż zamaskowany dokończy swą sekwencję ciosów - Przychodzę z polecenia Gyokusho-sama.
Najwyraźniej nie znał Jun'ichiego, a i ten nie bardzo umiał domyślić się, z kim właściwie miał do czynienia. Dzieciak skłonił się grzecznie i wyciągnął w stronę chłopaka dłonie, w których tkwił zwinięty papier.
- Mam też przekazać informację o karze - dodał bez zawahania i choć wydawał się mówić to dość obojętnie, blask w oczach zdradzał żywe zainteresowanie sposobem, w jaki starszemu chłopakowi udało się podpaść.
Obrazek
You don't have to be perfect to be amazing!

Misyjki:
  • Kaze Tetsu
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 265
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 17
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta:

Re: Dojo

Postprzez Jun'ichi » 13 cze 2018, o 21:08

Prawa, lewa, obrót, teraz w splot, druga ręka w przedramię! Ha! - Jun'ichi podczas swoich tajnych treningów (nie wiedział nawet czy to co robi nie sprowadzi na niego gniewu rodu) czasami zapominał o tym, że nie walczy z nikim prawdziwym. Właśnie dlatego wczuwał się w kolejne ciosy tak mocno, że niemal czuł jak trafia coś namacalnego, oczyma wyobraźni widział skrzywioną z bólu minę przeciwnika ale... zawsze przychodził ten moment, kiedy marzenia rozmywały się i były zastępowane trudną rzeczywistością. Tym razem powrót do realnego świata był zupełnie inny niż zwykle, nie był zły, po prostu zaskakujący.
San? Jun'ichi-san? - kaleka stanął z prawą ręką wyciągniętą przed siebie, zastygł na moment zastanawiając się czy to co usłyszał było żartem, figlem wyobraźni czy może było realne?
Głowa zamaskowanego powoli obróciła się w stronę z której dobiegł głos. Serce znowu mocniej zabiło, a ręce odruchowo pomknęły w dół, aby chłopak mógł zaprezentować się stojąc na baczność przed (jakby nie patrzeć) członkiem rodu, któremu służył. Jun już miał ukłonić się chłopcu, kiedy ten oznajmił z czyjego polecenia się tutaj znalazł. Wtedy też pod maską pojawiły się krople potu, a skóra z pewnością pobladłaby, gdyby miała taką możliwość.
T-tak jest. - tylko tyle zdołał wydusić z siebie Jun'ichi po czym wyciągnął pokornie dłonie po zwitek papieru. Wspomnienie o karze tylko przyspieszyło bicie serca, ale mimo to trzeba było odczytać wiadomość, dlatego kaleka ukłonił się chłopcu raz jeszcze.
Dziękuję, pozwoli panicz, że odczytam wiadomość. - przy tych słowach młody dozorca ukląkł na wydeptanym śniegu i trzymając kartkę w roztrzęsionych dłoniach wziął głęboki oddech. Po chwili rozwinął wiadomość z zapartym tchem, a wszystko wokół zdawało się jakby lekko zwolnić by móc nasłuchiwać, podglądać jaka też będzie kara biednego kaleki.
Obrazek

[color=#4080BF]

Co jest silniejsze, niż serce człowieka które bez końca pęka, a wciąż żyje...
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 83
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Dojo

Postprzez Suzu » 13 cze 2018, o 22:27

Nowa szansa
Jun'ichi - misja D
3

Obrazek


Maska skutecznie skryła przed chłopcem wszelkie czytelne oznaki zdziwienia. Malec stał więc ze zwojem nieruchomo, z zainteresowaniem przyglądając się przedmiotowi kryjącemu twarz Jun'ichiego. Czy był już na tyle wyszkolony, by z pomocą białych oczu przejrzeć przez tę niewielką przeszkodę? Nawet jeśli to nie uczynił tego. Wychowanie w domu Hyūga jasno zakazywało tak oczywistego ingerowania w cudzą prywatność. Gdy nikt nie widział to jeszcze, ale na pewno nie stojąc z kimś oko w oko.
- Pozwalam! - odpowiedział chłopiec, nie zwracając kompletnie uwagi na grzecznościową formę, ale jednocześnie instynktownie się do niej dostosował.
Widać było, że jest przyzwyczajony do sług kręcących się dookoła. Oddał zwój i stanął spokojnie, zaplatając dłonie za plecami. Otworzył buzię, by coś powiedzieć, ale zreflektował się i pozwolił starszemu chłopakowi w spokoju doczytać wiadomość. A przedstawiała się dość nietypowo. Czy Jun'ichi dobry był w czytaniu? Papier zapisany był schludnymi znakami.
Sklep z wyposażeniem shinobi zwrócił się z prośbą o pomoc przy zaopatrzeniu. Zadanie przydzielone zostało Jun'ichiemu, który na ten dzień zwolniony jest ze swej standardowej pracy. Stawić w sklepie należy się niezwłocznie po odczytaniu wiadomości.

Wiadomość podpisana została inicjałem H.K. Chłopiec upewnił się, że Jun'ichi zakończył pytanie, po czym odchrząknął znacząco, co wyglądało dość śmiesznie, bo zupełnie nie dodało mu powagi.
- A co do kary, pozostaje mi współczuć. Pan Gyokusho przekazał, że do odwołania zakazuje ci się korzystania z chakry, pomijając trening. To ma być - zawahał się, najwyraźniej nie zapamiętał wszystkich instrukcji idealnie - um, lekcja? Chyba tak. I ostrzegał, byś na pewno, ale to na pewno, nie złamał tego zakazu, Jun'ichi-san. - dodał, kręcąc nosem.

Kierujemy się tutaj.
Obrazek
You don't have to be perfect to be amazing!

Misyjki:
  • Kaze Tetsu
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 265
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 17
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta:

Re: Dojo

Postprzez Jun'ichi » 22 cze 2018, o 01:35

Ostatnia misja, którą Jun'ichi wykonał w sklepie była bardzo pouczająca. Pokazała ona chłopcu jak nawet niepozorne przedmioty mogą w świecie shinobi okazać się groźnymi pułapkami. Oczywiście teraz młody kaleka wiedział już jak rozpoznać podobne zagrożenia, można więc powiedzieć że rozwinął się jako wojownik, a ta świadomość dodawała mu skrzydeł. Zapewne właśnie dlatego kiedy nastał wieczór i w Dojo nie było już nikogo, Jun'ichi ponownie usiadł na środku sali z postawionym obok kubeczkiem herbaty. Na jego odsłoniętej tym razem, pełnej blizn twarzy można byłoby dostrzec nawet uśmiech jednak kto wie czy nie był to jedynie grymas wymuszony napiętą od blizn skórą.
W jego głowie ciągle rozbrzmiewały słowa chłopca o imieniu zaczynającym się na literę "K", według którego sam Gyokusho-sama dostrzegł w nim potencjał godny tego, by zapewnić mu jakieś szkolenie. Nawet jeśli miałoby to być ledwie podstawowe wyuczenie zasad shinobi, poznanie prostych technik to i tak było więcej niż Jun'ichi mógł kiedykolwiek oczekiwać.
Wreszcie kubek pełen gorącego napoju uniósł się i spoczął na moment przed maską chłopca.
Przodkowie, dam z siebie wszystko. - szepnął chłopak patrząc na portrety byłych liderów klanu po czym upił nieco herbaty.
W ten sposób chłopiec spędził kolejne dwie godziny w czasie których rozmyślał nad tym jak ostatnie dni wpłynęły na jego życie, co z nim będzie dalej i jaki ma w ogóle na to wpływ.
Obrazek

[color=#4080BF]

Co jest silniejsze, niż serce człowieka które bez końca pęka, a wciąż żyje...
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 83
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Dojo

Postprzez Seifū » 23 cze 2018, o 17:18

Obrazek
Nobelon życia
1/15



Delikatny zapach świeżego jedzenia niesiony z okolicznej kuchni domostwa obok nie był żadnego rodzaju zapowiedzią. Nie była to również wskazówka, a tym bardziej jakikolwiek cel. Zwyczajne potwierdzenie innego bytu żyjącego na osiedlu.
Wieczór zdawał się bardzo spokojnym. W oddali można było usłyszeć ucichającą osadę, która wraz z granatem zarzuconym na niebo niczym płaszcz strudzonego wędrowcy, zapadała w ciszę. Gwiazdy uciekające przed oczami patrzących, szmer liści tańczących w takt wiatru, a także smużka ciepłej pary ulatniająca się sponad herbaty opiekuna dojo.
Spokój chłopca nie był w żaden sposób mącony, można nawet powiedzieć, że był to jeden z wieczorów stosownych do wypoczynku, którego każdy człowiek kiedyś potrzebował. Starając się podążyć ścieżką shinobi nie każdy potrafił wyrzec się dóbr, które oferowała mu zwyczajna natura, a tym bardziej samego pożądania potęgi. Rysunki, z których przodkowie klanu spoglądali na młodzieńca, wywiercały spojrzenie tylko i wyłącznie w jego kierunku, jakby obwiniając go o sam fakt zakłócania ich spokoju. Uczucie niepotrzebnego skrępowania było bardzo na miejscu, choć czy ktokolwiek z trenujących miał kiedykolwiek ochotę przyglądać się ścianom? Z pewnością ich mądre oczy widziało osoby przeżywające te same rozterki i pragnienia, a może i nawet historię, pomimo to, milczeli.
Cichy dźwięk łapek dotarł do uszu zażywającego spokoju opiekuna dojo.
Avatar użytkownika

Seifū
 
Posty: 15
Dołączył(a): 1 cze 2018, o 11:41
Wiek postaci: 17
Ranga: Wyrzutek na D
Krótki wygląd: 197 centymetrów żywego mięsa oplecionego skórą, z którego najbardziej charakterystycznymi elementami są niebieskie włosy oraz pomarańczowe tęczówki
Widoczny ekwipunek: Torba na tyłku, dwa małe bukłaki przy pasie, a czasem także łuk z kołczanem przytwierdzony do pleców
Link do KP: viewtopic.php?p=86282#p86282
GG: 0
Multikonta:

Re: Dojo

Postprzez Jun'ichi » 25 cze 2018, o 02:09

Wydarzenia ostatnich dni w dość dziwny sposób pokazały jak to kilka drobnych decyzji może wpłynąć na życie człowieka. Jun'ichi wiedział, że może nie powinien spodziewać się całkowitej odmiany, zupełnego zwrotu w relacjach między nim, a klanem Hyuga. Miał jednak nadzieję, że jeśli chociaż Gyokusho-sama przekona się do niego to reszta rodziny również zechce spojrzeć na niego odrobinę łagodniej i może... może nawet mógłby...
Nie, to głupie. Nigdy nie będę częścią tej rodziny... - ta myśl zawsze siedziała w głowie chłopca i dawała o sobie znać zwłaszcza wtedy, kiedy patrzył na swoje odbicie w tafli wody, bądź na dłonie kiedy ściągał bandaże.
Oczy umieszczone na pełnej blizn twarzy uniosły się ponownie na twarze byłych liderów. Teraz kiedy Jun'ichi nieco trzeźwiej spojrzał na sytuację, spojrzenia malowideł zdawały się znacznie bardziej srogie, nieprzychylne. Przypominały te, którymi obdarzała go niemal każda osoba z rodu.
Chłopak podniósł się już w nieco bardziej podłym nastroju z maty, trzymając w dłoni pusty już niemal kubek. Przez moment chciał po prostu odwrócić się na pięcie i odejść w swój kąt jednak zanim to uczynił, wziął dwa głębokie wdechy zamykając przy tym oczy. Jego uścisk na glinianym kubku nieco zelżał, napięte nieco z nerwów mięśnie rozluźniły się, a czoło nie było aż tak pomarszczone jak wcześniej. Jun'ichi ukłonił się w stronę podobizn liderów i dopiero wtedy zdecydował opuścić salę.
Co to za dźwięk? - przemknęło przez myśl, a ciało odruchowo skierowało się w stronę z której dobiegał.
Obrazek

[color=#4080BF]

Co jest silniejsze, niż serce człowieka które bez końca pęka, a wciąż żyje...
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 83
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Dojo

Postprzez Seifū » 29 cze 2018, o 23:50

Obrazek
Nobelon życia
3/15



Zapach unoszący się w dojo powinien już zaalarmować młodzieńca, bowiem szczelne zarówno okiennice jak i ściany każdego z pomieszczeń nie miały prawa przebić sąsiedzkich smaczków. Jednym wytłumaczeniem było otwarte okno, które też młodzieniec zauważył wraz z wejściem do swojego pokoju. Nagły powiew wiatru poruszył białym papirusem, który widocznie został przywiany, bądź wrzucony do niemalże pustego domostwa Jun'ichiego. Nie był przytwierdzony żadną pieczęcią, a jedynie brązową wstążką, która przedstawiała wymyślną kokardę, którą należało zdjąć aby odkryć tekst ukryty w środku.
Spoiler: pokaż
kame waruru
yoru no kōri no
Ōkami monogatari emaki


~ garnek trzasnął
wśród nocy lodowate
opowieść o Wilku

Haiku charakterystyczne w swojej niekonwencjonalnej i dosyć niezrozumiałej wymowie stawiało przed młodzieńcem pytanie, które sam winien sobie zadać i odpowiedzieć. Wszystko oczywiście zależało tylko i wyłącznie od jego woli, bo przecież nikt nie kazał mu rozwijać papirusu.
W tym samym czasie, w którym zauważył rulon w pokoju, dźwięk drapania wybrzmiał w kącie, zwracając na siebie uwagę. Niespokojny rytm wybijany przez małego szczurka, który ewidentnie szukał jakiegoś przejścia. Czy przeszedł przez drzwi w tym samym momencie co Jun'ichi? Czy nie został przypadkiem wrzucony przez okno? Czy mieszkał tutaj od dłuższego czasu?
Stworzenie ewidentnie było przerażone.
Obrazek
Avatar użytkownika

Seifū
 
Posty: 15
Dołączył(a): 1 cze 2018, o 11:41
Wiek postaci: 17
Ranga: Wyrzutek na D
Krótki wygląd: 197 centymetrów żywego mięsa oplecionego skórą, z którego najbardziej charakterystycznymi elementami są niebieskie włosy oraz pomarańczowe tęczówki
Widoczny ekwipunek: Torba na tyłku, dwa małe bukłaki przy pasie, a czasem także łuk z kołczanem przytwierdzony do pleców
Link do KP: viewtopic.php?p=86282#p86282
GG: 0
Multikonta:

Re: Dojo

Postprzez Jun'ichi » 30 cze 2018, o 04:08

Wiedziony delikatnymi odgłosami, Jun'ichi ruszył w stronę swojej klitki, którą niektórzy z bardziej zabawnych członków rodu zwali "pokojem". Mimo lichych rozmiarów pomieszczenia ktoś lub coś zdołało przytaszczyć tu jakiś nieprzypadkowy zwitek papieru. Chłopak przez moment nie wiedział czy chwycić go, zostawić czy może zwyczajnie wyrzucić i potraktować jako śmieć.
Wreszcie jednak jego rozterki przerwał odgłos małych łapek, które okazały się należeć do niewielkiego gryzonia.
Hej kolego. Troszkę mnie przestraszyłeś. - szepnął Jun'ichi od razu wzrokiem szukając jakichkolwiek resztek, które mógłby podrzucić pod mały, wystraszony pyszczek. Wiedział, że znajdzie cokolwiek bo w końcu od zawsze nauczony był zostawiać sobie coś na "gorsze dni" kiedy to jedzenie się kończyło, a w osadzie nie było akurat nikogo, kto zainteresowałby się tym czy młody dozorca ma jeszcze co jeść.
Teraz przez kilka chwil cała uwaga Jun'ichiego zwrócona była ku małemu zwierzątku, które może nawet nie znalazło się tu z własnej woli. Jeśli ta myśl byłaby prawdą, kto chciałby go tu wprowadzić? Przecież jedynymi, którzy wiedzieli o nim cokolwiek więcej poza imieniem był pan Gyokusho oraz ten chłopiec, który ostatnim razem po prostu wysłużył się kaleką do wykonania swojej misji.
Tak, to musi być wiadomość od pana Gyokusho! - wystarczyło kilka sekund by ta jedna myśl zakorzeniła się w głowie przez co ciało po prostu musiało sięgnąć po zwitek papieru i sprawdzić jego zawartość.
Z pewnością weźmie mnie pod swoje skrzydła! Albo przydzieli mi nauczyciela! Albo... może to misja? A jeśli polegnę? Przyniosę hańbę rodzinie... o nie... - Jun'ichi równie szybko ekscytował się różnymi rzeczami, popadając przy tym w nadmierną euforię, jednak równie szybko sam potrafił sobie ten nastrój zepsuć. W pewnym sensie było to niezwykle zrównoważony chłopiec.
Z nieco ostudzonym zapałem kaleka podszedł do drzwi i wypuścił szczurka, który zapewne już zapomniał nawet o tym co chwilę wcześniej dostał do jedzenia.

Po kilku minutach Jun'ichi leżał na ziemi z tyłkiem opartym o ścianę i nogami wyciągniętymi ku sufitowi. W dłoniach trzymał otrzymaną wiadomość i swoją obrzydliwą facjatą wgapiał się w wypisane na nim znaki.
Garnek... trzasnął z zimna czy co? Nie znam opowieści, zwłaszcza o wilkach... pan Gyokusho chyba mnie przecenił. - dłonie puściły kartkę, która powoli opadła na twarz chłopca i leżała na niej przez długą chwilę.
Wreszcie Jun dmuchnął mocniej ustami i kartka wzleciała ponownie w górę.
Ale ktoś musi taką opowieść znać. Niech się więc ze mną podzieli. - nagłe oświecenie zerwało chłopca na nogi i postanowił natychmiast zebrać się do wyjścia. Wiedział, że musi ubrać swoją maskę jeśli liczył na rozmowę z kimkolwiek normalnym i najlepiej jeśli weźmie ze sobą tajemniczą karteczkę. Było to dobre zabezpieczenie, na wypadek gdyby zapomniał tych pokręconych dziwacznie słówek, na które najwyraźniej był jeszcze zbyt młody.
Obrazek

[color=#4080BF]

Co jest silniejsze, niż serce człowieka które bez końca pęka, a wciąż żyje...
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 83
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Dojo

Postprzez Seifū » 3 lip 2018, o 15:26

Obrazek
Nobelon życia
5/15



Być może niewinny żart, a nawet kpina będąca swojego rodzaju próbą porównania Jun'ichiego do małego stworzenia? Kto wie czy przypadkiem nie była to również próba wciągnięcia go do jakiegoś zlecenia! Tylko jeden sposób mógł umożliwić mu odpowiedź, a takowy nie został przez niego odkryty.
Nagły zryw chłopca sprawił, że szczurek dotkliwie zjechał po jego nodze, uprzednio wskakując na nią i spokojnie wąchając nogawki chłopca. Nie trzeba było czekać zbyt długo, na nieprzyjemne następstwo jakim było ugryzienie zamaskowanego już chłopca w prawą nogę, taki znak na szczęście, czy też jego brak. Szczurek widocznie nie był zbyt zadowolony z takiego obrotu sprawy, co też uwydatnił na skórze nastolatka. Mało istotny był przecież fakt, że zamaskowany chłopak niedawno dał mu coś do przegryzienia i troszeczkę uspokoił spanikowane zwierzę.
Wychodząc z dojo zamaskowany chłopak skierował się w stronę miasta, bo też tylko tam mógł spotkać ewentualne naprowadzenie, które uporczywie uciekało spod jego nosa. Zachodząc sobie w głowę, nie zauważył wystającego korzenia, który ściągnął go do poziomu ziemi. Młodzieniec runął jak długi, umożliwiając sobie jedynie amortyzację w postaci rąk. Zza jednego z zakrętów wyłonił się jakiś cień, który przyodziany w czerń, nie wyróżniał się niczym więcej jak tylko barczystą sylwetką. Cichy rechot wyrwał się z gardła nieznajomego, który oparłszy się o budynek, patrzył na Jun'ichiego. Czyżby to był nadawca wiadomości?


Welcome, welcome, welcome.
Avatar użytkownika

Seifū
 
Posty: 15
Dołączył(a): 1 cze 2018, o 11:41
Wiek postaci: 17
Ranga: Wyrzutek na D
Krótki wygląd: 197 centymetrów żywego mięsa oplecionego skórą, z którego najbardziej charakterystycznymi elementami są niebieskie włosy oraz pomarańczowe tęczówki
Widoczny ekwipunek: Torba na tyłku, dwa małe bukłaki przy pasie, a czasem także łuk z kołczanem przytwierdzony do pleców
Link do KP: viewtopic.php?p=86282#p86282
GG: 0
Multikonta:

Re: Dojo

Postprzez Jun'ichi » 15 lip 2018, o 13:06

Świergot ptaków wybudził Jun'ichiego skoro świt, zaś promienie słońca trafiły prosto w jego oczy gdy tylko delikatnie uniósł swoją pełną blizn głowę ponad malutką poduszkę. Przez kilka minut chłopiec wiercił się jeszcze na swoim posłaniu, jednak wiedział że nadeszła pora by zabrać się za swoje obowiązki, a jeśli czas pozwoli może nawet za samego siebie.
Po kilku minutach ubrany już w swój szaro-biały strój oraz maskę, wyszedł ze swojego zaplecza na tyłach Dojo i ruszył do umiejscowionego przy tylnym wyjściu paleniska, nad którym wisiał nieduży, stary czajnik pełen wody. Oczywiście chłopiec rozpalił ogień by zagotować wodę i zaparzyć herbatę bez której nie potrafił zacząć dnia.

Kiedy gorący napój rozgrzał wnętrze małego, kalekiego ciała, przyszła pora na wykonanie swoich obowiązków. Bez słowa narzekania (bo i do kogo miały się odezwać), Jun ruszył po miotłę aby zamieść całe Dojo, które właściwie i tak było już czyste ale obowiązki wykonać trzeba. Raz za razem miotła zgarniała odrobinki brudu spod ścian, pojedyncze drzazgi opadłe z drewnianych kukieł treningowych oraz broni drzewcowych. Wszystko to zajęło jednak niewiele czasu i było pewne, że do tej godziny zapewne jeszcze co najmniej połowa wioski smacznie śpi.
No to jeszcze podwórze. - rozkazał sam sobie po czym chwycił drugą miotłę by uprzątnąć ścieżkę prowadzącą do Dojo. Tutaj również nie było zbytnio czego zbierać dlatego po kilkunastu minutach chłopiec stanął z miotłą w dłoni i rozejrzał się po "podległym" sobie terenie rozmyślając co jeszcze powinien zrobić. Codzienne wykonywanie tych samych czynności i bardzo skrupulatne dbanie o porządek sprawiało, że czasami zdarzały się dni takie jak te - nie było już po prostu nic do zrobienia.

Jun'ichi jeszcze chwilę kręcił się przed Dojo, aż wreszcie postanowił zaryzykować stwierdzenie, że faktycznie wykonał wszystkie obowiązki i nikt kto tu przyjdzie, nie będzie miał najmniejszych powodów by zarzucić mu nieróbstwo. Miotła wylądowała w schowku, a chłopak wszedł na niemalże lśniące Dojo i stanął przed portretami dawnych liderów jak zwykł czynić niemal każdego dnia nim słońce schowało się za horyzontem. Tym razem stał przed nimi w myślach prosząc o natchnienie siłą i wytrwałością. Kiedy był już przekonany, że może z czystym sumieniem rozpocząć swój trening przed dawnymi liderami, stanął stabilnie na obydwu nogach i wystawił przed siebie obydwie, otwarte dłonie jak zwykli to czynić pełnoprawni członkowie rody Hyuga, których podziwiał, kochał i nienawidził jednocześnie.
Tak oto około godziny 6:24 nad ranem, Jun'ichi rozpoczął swój trening, bezustannie powtarzając wszystkie uderzenia jakie kiedykolwiek udało mu się podejrzeć kiedy ktoś z rodu trenował w Dojo. Bez nauczyciela, nauka nie przynosiła tak szybkich i spektakularnych efektów, bo polegać można było jedynie na pamięci, a ta lubiła delikatnie zmieniać szczegóły które czasami okazywały się niezwykle ważne dla osiągnięcia sukcesu. Jakież miał jednak inne wyjście jak tylko próbować i uczyć się na własnych błędach? Nie było innej drogi i wiedział o tym doskonale, dlatego z uporem woła chłopiec powtarzał kolejne uderzenia, później krótkie sekwencje, wyobrażał sobie siebie samego walczącego z wyimaginowanym rywalem co może odrobinę pomogło mu wczuć się w trening, jednak dalej dla kogoś z rodu Hyuga, mogłoby wyglądać jako żenująca zabawa kaleki.
Mijały godziny, a pot zlał ciało chłopca który mimo tego nie zamierzał nawet na chwilę przerwać swojego treningu. Nawet kiedy mięśnie zaczęły boleć niemiłosiernie, brzuch burczał z głody, a usta zdawały się być suche jak gdyby nigdy nie zaznały kropli wody. Tak mijały kolejne godziny samotnego treningu chłopca, który w pewnym momencie zapomniał się w swym treningu tak bardzo, że zaczął wydawać z siebie stłumione okrzyki, jakie niejednokrotnie słyszał od swych Panów ćwiczących tu gdzie on teraz. W pewnym sensie pozwalało mu to pozbyć się złości jaka w dziwny sposób wzbierała w nim z każdym ciosem, ale pozwalało też zapomnieć o zmęczeniu, głodzie i pragnieniu.
Cios za ciosem, okrzyk za okrzykiem, młody kaleka próbował stać się kimś więcej niż tylko bezbronnym, słabym służącym. Ta myśl napędzała go coraz bardziej, aż krzyki stawały się dosyć głośne i stanowcze zupełnie jak te, które wydawali z siebie inni trenujący.
Obrazek

[color=#4080BF]

Co jest silniejsze, niż serce człowieka które bez końca pęka, a wciąż żyje...
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 83
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Dojo

Postprzez Ayame » 15 lip 2018, o 23:38

Wieści o tym, że Kami no Hikage padło, a Rada Dwudziestu została zamordowana przez zakon Shiro Ryu, który był na ich rozkazach, mocno wstrząsnęły Ayame, ale nie tak, jak wieść o tym, że Reiko został ciężko ranny. Przez dobrą godzinę dręczyła ojca o to, żeby powiedział jej, w jakim aktualnie stanie jest Lider i pomimo zapewnień, że wszystko z nim będzie dobrze, nadal nie mogła się uspokoić. Była nawet gotowa sprawdzić osobiście, jednak Kazuma szybko wybił jej to z głowy, przekonując dosadnie, że Reiko potrzebuje teraz przede wszystkim spokoju i jeśli chce go wspierać, to niech nadal ciężko trenuje i stara się o awans. To przemówiło kunoichi do rozsądku, jednak i tak w nocy nie mogła zasnąć. Sen przyszedł dopiero nad ranem i wcale nie dał jej odpoczynku.
Poranny trening nieco ją rozbudził, jednak niepokój za żadne skarby nie chciał odejść i na każdym kroku rozpraszał jej uwagę. Na to nie mogła sobie pozwolić, jednak nic na to nie mogła poradzić. Martwiła się o drogą jej osobę i nic tego nie było w stanie zmienić. Nie mogła nawet wysiedzieć w domu, więc postanowiła wyjść na spacer i trochę się przewietrzyć. Pogrążona w myślach krążyła po dzielnicy mieszkalnej, nie chcąc nawet wychodzić do centrum, aby nie kusić. Chętnie na własne oczy by się przekonała, w jakim stanie jest teraz Reiko, jednak zapewnienia ojca musiały jej wystarczyć. Przecież by jej nie okłamał, w tak ważnej dla niej sprawie.
Przechodząc obok Dojo, jej uwagę zwróciły krzyki, typowe dla osób, które trenując walkę wręcz, akcentowały głosem swój cios. Zaciekawiona, ruszyła w tamtym kierunku, aby sprawdzić, kto też poświęca się tak intensywnemu treningowi. Znała to miejsce, bo często urządzano tu klanowe sparingi, żeby rozstrzygnąć, kto jest lepszy, jednak ona osobiście nigdy tutaj nie zachodziła. Wolała trenować na swoim prywatnym placu treningowym, z dala od ciekawskich oczu innych. W tym momencie jednak podeszła bliżej i oparła się bokiem o otwarte drzwi, spoglądając na zamaskowanego człowieka, którego jeszcze nigdy nie widziała. Nieznajomy całkowicie zatracił się w swoim treningu, starając się jak najlepiej wykonać każdy kolejny ruch. Ayame doskonale znała ten styl i szybko dopatrzyła się kilku niewielkich błędów, jednak jak to mówią, trening czyni mistrza i to właśnie robił ów człowiek. Trenował, aby stać się lepszym.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 319
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Dojo

Postprzez Jun'ichi » 15 lip 2018, o 23:55

Z każdym kolejnym ciosem wyprowadzonym w powietrze, Jun'ichi miał wrażenie że robi to szybciej, celniej, bardziej poprawnie technicznie. Takie myślenie motywowało go do coraz większego wysiłku i napawało myślą, że może to kim jest, kim się urodził wcale nie determinuje jego przeznaczenia i może tak jak inni zostać pełnoprawnym shinobi. Pod maską pojawił się delikatny uśmiech, niewidoczny dla zwykłych oczu, jednak tu, w siedzibie rodu Hyuga niewiele mogło się ukryć chociaż chłopiec często o tym zapominał.
Przy jednej z sekwencji ciosów, kiedy to młodzieniec wykonał obrót wokół własnej osi, jego oczy zdawały się płatać mu figle bo oto w drzwiach stała nieznajoma mu kobieta o kruczoczarnych włosach. Jun'ichi wiedząc, że nie powinien korzystać z Dojo, wystraszył się i poplątał w swoich ruchach bojąc się tego że lada moment zostanie zrugany i może nawet wypędzony za swoje karygodne postępowanie. Lewa noga zahaczyła o prawą i tak oto chłopiec dokończył swój obrót płaskim lądowaniem na podłodze. Ignorując ból i krew która zaczęła lecieć z nosa (tym samym plamiąc wyraźnie maskę), zerwał się on do pozycji klęczącej zwrócony ku kobiecie. Dopiero kiedy zauważył jej oczy, zrozumiał z kim ma przyjemność dlatego od razu pokłonił się posłusznie i nie śmiał nawet podnieść głowy by spojrzeć jej w oczy.
Proszę o wybaczenie. Uprzątnę salę by mogła Pani rozpocząć swój trening. - niemalże zakrzyknął przestraszony chłopiec ciągle dotykając czołem podłogi. Bał się ruszyć, bał się jednak też odpowiedzi jaką może usłyszeć. Nie znał tajemniczej kobiety i nie wiedział czy jest ona równie surowa co pan Gyokusho czy może jest... jeszcze gorsza!
Obrazek

[color=#4080BF]

Co jest silniejsze, niż serce człowieka które bez końca pęka, a wciąż żyje...
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 83
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość