Willa Heishina Yamanaka

Willa Heishina Yamanaka

Postprzez Rika Kari Matsubari » 26 wrz 2018, o 23:17

Obrazek

Bogato urządzone mieszkanie, wyróżniające się na tle przeciętnych budynków zabudowania Saimin. Co prawda budowla nie zajmuje szczególnie dużo ziemi, ale wyróżniają ją trzy kondygnacje (w tym parter). Na parterze mieści się wielka kuchnia i pomieszczenie gościnne, kolejne dwa poświęcone są mieszkańcom i ich potrzebom. Prócz klasycznych sypialni znajdziemy tam również biuro głowy rodziny, Heishina Yamanaki. Mieszkanie z trzech stron ogrodzone jest murem, z czwartej zaś jest coś w rodzaju tarasu z widokiem na bezkresne stepy. Zarówno na zewnątrz jak i w środku zawsze kręci się służba.

***

Misja B - Akashi
Rika Kari Matsubari
11


Co prawda gospodarz nie zareagował zbyt miło, ale nie można było mu się dziwić, wszak za sprawą pojawienia się w karczmie Akashiego w środku zrobiło się naprawdę gówniano. Okazuje się jednak, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Jashinista poradził sobie sam, przynajmniej pierwszą z miejscówek odnalazł znacznie szybciej, niż sam się zapewne spodziewał. Pani okazała się miła. Może nawet nazbyt miła… no i nie wzięła pieniędzy. No cóż. Akaś miał miękkie serce i szybko zapomniał wilczycy wszystkie winy. Oddał ją jednak w ręce obcej kobiety… cóż. Adres podał Antaro, posłaniec rodu Yamanaka, więc to chyba nie mogła być podpucha?
Młodzieniec szybko musiał skoncentrować się na czymś innym, bowiem odnalezienie domu Heishina Yamanaki nie przyszło już tak łatwo. Lewo, prawo, w przód i w tył. Nigdzie nie może znaleźć odpowiedniego domku. Słońce robiło sobie z Saimin patelnię i niestety jednym z podgrzewanych był teraz jashinista. Pewnie miał świadomość, że pewne domostwa widzi już drugi i trzeci raz. Przeszukiwał okolice długo, ale dopiero za którymś razem wpadł na to, żeby w ogóle przyjrzeć się wypasionemu budynkowi, wyróżniającemu się na tle innych. W końcu co jak co, ale… ten budynek był naprawdę duży. Raczej nie poproszono go tutaj, by przez tydzień wynosił śmieci.
Inna sprawa, że w okolicy kręciło się trochę ludzi i jeden z nich zagadał Akashiego. Ten wypowiadał się w ładny, rzeczowy sposób. Nie za krótko, nie za długo. Konkrety wyłożone na stół, a nie jakieś pierdu-pierdu. Wszystko ładnie wyjaśnione. Rosły mężczyzna słuchał nie przerywając. Pierwszym punktem było stwierdzenie o najemnictwie u Yamanaka, a drugim imię Antaro, które dało pełną wiarygodność. Cóż za pech, że Jashinista zapytał go bezpośrednio o to, czy jest osobą, którą szuka.
-Nie, to nie ja. Zaprowadzę cię niedługo do szanownego Heishina. Tobie też radzę mówić do niego… nieco inaczej. – w głosie mężczyzny była raczej troska, nie chłód. Faktycznie chciał pomóc obcemu przybyszowi.
-Cokolwiek będziesz robił, to z pewnością ściśle tajne. Nie mógłbym ci powiedzieć choćbym wiedział. No ale nic… Chodź. Zaprowadzę Cię.
I ruszył przed siebie, przechodząc przez bramę i kierując się do drzwi wejściowych. Wszedł bez ostrzeżenia. W środku było kilka identycznie ubranych kobiet. To mógł być strój codzienny, ale zważywszy na to, że każda miała na sobie to samo trudno było nie domyślić się, że to uniform. Służba. Na dzielącym kuchnię od salonu korytarzu było bogato, ale i na swój sposób skromnie. Przepych nie raził w oczy, a kremowe ściany miały raczej sprawić, by goście czuli się tu swobodnie.
-Na górę. – dodał strażnik, którego imienia Akashi nie znał. – weszli więc po schodach na pierwsze piętro, na którym skręcili do pomieszczenia na lewo. Mężczyzna otworzył drzwi i wykonał porozumiewawczy gest, po czym uśmiechnął się i odsunął od drzwi, zapraszając do wejścia.
Za Akasiem drzwi szybko zamknęły się. Był teraz w gabinecie mężczyzny, którego szukał. Pokój pełen był obrazów, a na meblach walały się różne papiery. Yamanaka siedział za biurkiem, które znajdowało się na trzydziestocentymetrowym podwyższeniu, przez co gospodarz zawsze górował nad swoimi gośćmi. Przed biurkiem znajdował się jeden fotel gościnny.
-Jam jest Heishin Yamanaka, ale to pewnie wiesz. Twa godność? – powiedział, ogarniając nieco nieład na biurku i bacznie się przyglądając. Jego ruchy były naturalne i bardzo sprawne, jakby wykonywał je tysiąc razy.
-Mogę omawiać twoje zadanie godzinami, nim jednak powiem cokolwiek, chcę mieć zapewnienie, że nie lękasz się shinobich, którzy z niejednego pieca chleb jedli. Potrzebuję kogoś, kto nie ucieknie przed odpowiedzialnością, a siłą godny jest naszym wrogom zza miedzy. Usiądź proszę, jeśli właśnie opisałem ciebie.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Willa Heishina Yamanaka

Postprzez Akashi » 27 wrz 2018, o 11:17

Kobieta i może należała do miłych, kasy także nie chciała. Co narzekać na to wszystko. Przynajmniej suczka będzie u niej bezpieczniejsza niż w trakcie zadania, a przynajmniej sam chłopak wygląda raczej nieco poważniej bez tego pchlarza. Przez co mógł całą uwagę poświęcić swojemu pierwszorzędnemu celowi, którym było dowiedzenie się co ma robić. Przynajmniej pogada dopisywała, momentami aż za bardzo grzejąc jak diabli, co było nieco dziwne jak na tą porę roku, a miejsce do którego trafił wyglądało dość ciekawie, a raczej obszernie bogato, aż do przesady. Przez co tutaj można czuć się lekko nieswojo, zwłaszcza na samym początku. Pierwsza osoba, na którą trafił nie była tą której szukał. Niestety nic nie mogło tutaj iść sprawnie i przyjemnie tylko nieco się ciągnąć, w końcu rozmowa najprzyjemniejsza część tego wszystkiego.
- Nieco inaczej? Co masz na myśli? - zapytał się po słowach nieznajomego mężczyzny, zawsze przyda mu się dodatkowa wiedza o paniczu, który ma zlecić mu robotę. Przynajmniej zbytnio nie czekał ze wszystkim i od razu zabrał się do prowadzenia, wnętrze willi było nieco bardziej przytulne niż zewnętrzna część, bardziej ludzka.
- Opowiesz mi coś o nim? - dodał, po chwili by umilić sobie chodzenie po budynku nim dotrze na miejsce, a każda wiedza była w cenie, znacznie lepszej niż ostry miecz.
Po pewnej chwili chłopak był już na miejscu, w końcu u właściwej osoby, która może się streścić i przywali prosto z mostu tym co młodzieniec ma się zając, to byłoby za łatwe prawda?
- Ja jestem Akashi. Przysłał mnie Antaro. - odparł krótko, by wysłuchać dalszej wypowiedzi mężczyzny, która go przeraziła. Opowiadanie godzinami o zadaniu. Cholera to zapowiadała się niekończąca się opowieść. Jednak trzeba być cierpliwym. Przynajmniej dostał po chwili przyzwolenie na to by zasiąść na fotelu, z czego chętnie skorzystał, jednak najpierw zdjął ze swoich pleców kazeshini, które oparł o tył fotela. W końcu posiadanie broni blisko siebie dawało jakąś pewność siebie lepszą.
- Jeżeli nie poczujesz się obrażony, chciałbym przejść od razu do sedna sprawy. Cel zadania, oraz najważniejsze informacje. Nie to, że nie lubię rozmawiać, czy coś. Jednak wolę działanie, a w tym przypadku czas jest dość ważny. - odparł, z uśmiechem na ustach. Średnio chciało mu się bawić w jakieś przedstawienia czy inne bzdety. Tak samo jak gadanie o swojej sile i umiejętnościach. W końcu słowa nie gwarantują w takich momentach nic wartościowego. A sama gotowość do zadania powinna być wystarczającym dowodem, tak jak brak zawahania u jednookiego, który siedział sobie w całkiem wygodnym fotelu. Może jednak warto będzie wysłuchać dłuższej wersji? Tutaj jest tak wygodnie i mięciusio.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Willa Heishina Yamanaka

Postprzez Rika Kari Matsubari » 5 paź 2018, o 16:01

Misja B - Akashi
Rika Kari Matsubari
13


Strażnik dał Akashiemu wskazówkę. Małą, nieszkodliwą radę, by zwracał się nieco inaczej do człowieka, do którego został przysłany. Dlaczego? Tego już nie chciał tłumaczyć. Mężczyzna ten był z natury dobry, ale w gruncie rzeczy nie płacono mu za gadanie, a pełnienie obowiązków i właściwie nie chciało mu się gadać od rzeczy i tłumaczyć takie oczywistości. Oto wchodzili do willi, jednej z piękniejszych w osadzie, a koleś którego spotkał otrzymał tutaj zadanie. Właśnie wchodzi do środka i czego się spodziewa? Że dostanie misję od pokojówki? Ahh… może jeszcze „Siema Heishin, co słychać”?
-To ty będziesz mu o sobie opowiadał. – odpowiedział za to na drugie pytanie, zbywszy pierwsze z nich. W jego tonie nie było uszczypliwości ani nic z tych rzeczy. Po prostu rozmawiali, zupełnie niezobowiązująco. Off record.
Przebrnęli wtem przez dwór i kolejne pokoje na parterze, by dopiero wspiąwszy się po schodach na górę trafić do odpowiedniego pokoju. Tam stróż otworzył drzwi i Akaś mógł wejść do środka.
Duży pokój z takim samym przepychem jak inne pomieszczenia tego domostwa mógł robić wrażenie. Stolik i siedzenie Heishina na podwyższeniu, to wszystko już wiemy. Wyznawca Jashina chętnie skorzystał z zaproszenia i usiadł przy stole na fotelu. Dawało to dziwną perspektywę, z której w rzeczywistości niewysoki Yamanaka górował teraz nad swoim gościem. Heishin przedstawił się i zadeklarował chęć wprowadzenia w zadanie, ale prędzej oczekiwał pełnej gotowości. Zamiast tego Akashi od razu przeszedł do rzeczy. No ups. Duże ups.
Gospodarz zamknął oczy, a spod zaciśniętych powiek malował się nieznaczny grymas bólu. Poruszał bezgłośnie ustami. Gdyby Akashi umiał czytać z ust, wiedziałby że Heishin się nie modli, ani nie stało mu się nic złego. Mówił po prostu: „Antaro do jasnej cholery ja wiem, że potrzebny wojownik, nie dyplomata, ale na litość boską…”.
-To ja cię tu przysłałem. Dokładniej rzecz ujmując, to ja posłałem po Antaro, który uznał że będziesz odpowiedni do tego zadania. Na razie musisz udowodnić mi, że się nie mylił. Stety-niestety sprawa ta jest dla mnie najwyższej wagi i jakikolwiek pośpiech jest w tym momencie wykluczony. – Heishin potrafił brutalnie zmienić kierunek rozmowy z gracją baletnicy, może właśnie stąd bierze się jego fortuna? – jak zapewne wiesz, między nami a Hyuuga trwa obecnie wojna. Prócz otwartych bitew mamy również wywiad. Nie ukrywam, że mamy swoich ludzi na ich ziemiach… Ostatnio jednak doszły mnie słuchy, że i oni obecni są wśród nas. Może nie dosłownie, ale generalnie kręcą się w okolicy. Zapewniam cię, że robią gorsze rzeczy, niż sikanie na nasze kwiatki.
-Nie znam ich zamiarów, ale jestem gotów na najgorsze. Ja… ja jestem politykiem. Tak, można tak powiedzieć. Politykiem. Hyuuga nie przepadają za mną, delikatnie mówiąc. Bywały czasy, że żyli w zgodzie, a nawet miałem u nich swego rodzaju przywileje. W świetle ostatnich wydarzeń znalazłem się jednak na cenzurowanym i nie ma wśród mego rodu wielu bardziej znienawidzonych ludzi, niż ja. Domyślasz się już, do czego jesteś mi potrzebny? – zapytał, bardziej bawiąc się rozmową, niżeli oczekując prawidłowej odpowiedzi.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Willa Heishina Yamanaka

Postprzez Akashi » 5 paź 2018, o 16:23

Chłopakowi do renomy dyplomaty dużo brakowało. Jednak kto miałby go nauczyć tej gracji w rozmowie i analizy słów innych? Wiele to on pod tym względem nie potrafił, ale na jego szczęście to dobrze. Przynajmniej nie musi czuć się urażony przez gospodarza domu, który najwidoczniej cierpiał także na kompleks niższości. Raczej nikt inny nie robiłby czegoś takiego w swoim domu, nawet jak to willa. Specjalnego pokoju z podwyższeniem dla jego biurka i siedziska, by każdy kogo przyjmuje był mniejszy od niego. Przynajmniej mógł się przez to czuć pewnie. Chociaż potrafił zachować lekko zabawny ton rozmowy.
Sikanie na kwiatki, to nie duże przewinie, ale jakby mu ktoś je podeptał raczej straciłby życie. Dobrze, że ja w nic nie wdepnąłem. pomyślał chłopak, ładnie się uśmiechając do rozmówcy, by ten miał pewność, że chłopak wyłapał jego drobny żart. Taki śmieszny na rozluźnienie napięcia, w tym pomieszczeniu. Dalej też był już rzeczowy, mniej więcej. Przedstawił jakieś podstawowe informacje, które mogą się przydać w razie problemu. Wojna i jej wywiady, czy to miało jakiś sens? Większy sens niż rozcięcie czyjej głowy przy użyciu miecza w pół? Wątpliwe, jednak politycy raczej nie lubią brudzić sobie rączek krwią. Wolą załatwić wszystko po cichu bez specjalnego udziału zbrojnego oddziału.
- Mogę się domyślać. Jednak czy to ma znaczenie? Zapewne i tak Pan mi wszystko wyjaśni dokładniej niż samemu bym się domyślił. W ten sposób oboje zaoszczędzimy czasu. Więc proszę kontynuować. - powiedział, spokojnie i lekko od niechcenia. Sam niezbyt wiedział po co. Zależało mu na tym by zająć się już tą robotą, a nie siedzieć w fotelu i ucinać sobie radosne pogawędki z jakimś yamanaką z kompleksem niższości. Wiele możliwości roboty to on tutaj nie miał. Wynajęty na ochroniarza raczej nie zostanie, w końcu jednego już spotkał. Zapewne będzie trzeba zająć się wyśledzeniem szpiegów hyuuga i pozbyciem się ich razem z dowódcą, który nimi kieruje. Zdobycie jakiś informacji także zapewne byłoby miłe, a wszystko zapewne ma się odbyć w taki sposób, żeby jaśnie Pan Polityk nie został powiązany z całą tą sprawą.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Willa Heishina Yamanaka

Postprzez Rika Kari Matsubari » 5 paź 2018, o 19:12

Misja B - Akashi
Rika Kari Matsubari
15


Heishin traktował rozmowę nie tylko jako środek do załatwiania interesów. Rozmowa z nim miała być przyjemnością, swoistą grą z której obydwie strony będą usatysfakcjonowane. Zjednywał sobie przyjaciół, a nawet wrogowie musieli przyznać, że nie brak mu charyzmy. Teraz podobnym wstępem uraczył Akashiego, dając mu niejako drugą szansę. Grę. Konwencję. Zabawę słowami i tym co dzieje się pod ich powierzchnią. Wiadomo, zaraz i tak przejdą do konkretów. Skończą się żarty i przejdą do sekretnych informacji, jakie znać winno możliwie najmniej osób. Czy jednak zgadywanka, jakiej miał dokonać Akaś była bez znaczenia? Skądże znowu. Zlekceważenie tego było jak nie spróbowanie najlepszego dania gospodyni domowej, „bo tak”. Czy ma to jakieś znaczenie, pyta jashinista… oczywiście, że nie. Tylko po co o tym mówić? Czy ktoś kto dorobił się takiego bogactwa nie wie, że w tak ważnej sprawie (jak ją postrzega) nie można polegać ślepemu trafowi?
Heishin odchylił głowę do tyłu i ponownie potrzebował trochę czasu na odpowiedź. Było to już drugie zgrzytnięcie między dwoma panami, co paradoksalnie pomogło zleceniobiorcy. Heishin wziął go po prostu za głupka. Głupka, który musi mieć świetne umiejętności, skoro przysłał go tu niezawodny Antaro… bo tak musiało być, prawda?
Ja pierdolę… - pomyślał, wgapiając się w sufit swego gabinetu. Dla jego gościa mogło to jednak wyglądać tak, jakby Yamanaka najzwyczajniej zbierał myśli.
-Powiem wprost. Moja rodzina jest w niebezpieczeństwie. Naturalnie ja zostaję. Jestem tu potrzebny. Żona również. Co się tyczy dzieci… Zasługują na bezpieczne przeczekanie całego zamieszania. Boję się, że to one mogą zostać obrane za cel. Chcę, żebyś zajął się ich ewakuacją z Saimin i zabrał je w załatwione przeze mnie miejsce. Zrobię wszystko, aby nic im się nie stało i ty musisz obiecać to samo. Gdy tylko się zgodzisz, poproszę tu Ruki’ego i Kayę, będziemy musieli przygotować się do wyruszenia. Każdy dzień dłużej tu to mniejsza szanse na wydostanie się stąd bez opresji. Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, to to najlepszy moment.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Willa Heishina Yamanaka

Postprzez Akashi » 5 paź 2018, o 19:48

Zgrzyty zgrzytami, ale do cholery. Co kogo to obchodzi? Jednooki przybył tutaj po zadanie, cel który ma zrealizować i najważniejsze informacje, a nie jakieś historię czy zgadywanki. Może i to jego rozmówcy przeszkadzało, ale w sumie co się dziwić. Żyli w zupełnie innych światach, różniąc się przy tym diametralnie. Może i dla tego yamanaki sama reklama była ważna, to jak towar sprzedawca zareklamuje to co chce sprzedać. Jednak dla chłopaka była ważna praktyka, zobaczenie czegoś jak działa i jak sprawdza się w warunkach poza pokojowych. W końcu na zewnątrz toczyła się wojna.
Przynajmniej po chwili wnerwiania się yamanaki, chłopak w końcu otrzymał rzeczowe informacje, niestety nie to czego się spodziewał, co za niespodzianka. Jednak nie będzie łatwego zabijania, a opieka nad dziećmi. Powierzenie czegoś tak cennego w ręce obcego najemnika. Wyjątkowa odwaga, a może desperacja? Ciężko określić co kierowało tym facetem. Jednak sprawę trzeba potraktować poważnie. Krzywdzenie dzieci nie leżało w interesie jashnisty. W końcu sam cierpiał w młodym wieku, więc teraz nie mógłby podnieść własnej ręki na niewinne istoty. Przez co chłopak w tym momencie stał się bardziej poważny niż zazwyczaj, co można było łatwo zauważyć po wyrazie jego twarzy.
- Rozumiem. Dzieci są najważniejsze i niestety wojna nie jest dla nich dobra. Dołożę wszelkich starań by je ochronić. - odparł, spokojnym i opanowanym głosem. BY po chwili podnieść się na chwilę z fotela i spojrzeć prosto w oczy yamanaki.
- Chce mi Pan zaufać w pełni, po wierząc pod opiekę własne dzieci. Dlatego nie zamierzam mieć żadnych tajemnic. Jestem Jashnistą i nie pozwolę nikomu się do nich zbliżyć. Każdy cios, który im zagrozi przyjmę na siebie, a osoby które będę próbować je skrzywdzić skończą martwe. Sam wiele wycierpiałem będąc dzieckiem i przez to nie pozwolę im cierpieć tak jak ja to musiałem robić. - dodał, na sam koniec. Wiele może ryzykował tą wypowiedzią, jednak czasami może warto zagrać w otwarte karty i wyłożyć wszystko na tacę. Po czym znowu mógł usiąść na wygodnym fotelu, by zastanowić się nad wszystkim nieco spokojniej niż przed chwilą, co było bardziej porywcze niż przemyślane.
- Miejsce, do którego mam je zabrać. Gdzie się znajduje? Będzie ktoś tam na nas czekał? - zapytał się na koniec, w sumie tylko po to by dokończyć formalności i mieć przejrzysty obraz tego czego może spodziewać się na miejscu. Zostało chyba jedynie pogadać nieco z dziećmi by jakoś się z nimi zaznajomić i wiedzieć czego się po nich spodziewać. Oby to nie były jakieś rozpieszczone bachory.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Willa Heishina Yamanaka

Postprzez Rika Kari Matsubari » 6 paź 2018, o 16:16

Misja B - Akashi
Rika Kari Matsubari
17


Akashi w przeciwieństwie do Heishina był typowym praktykiem. Nie znaczy to oczywiście, że niziutki Yamanaka nim nie był. Cenił najzwyczajniej również całą towarzyszącą interesom otoczkę, która pomagała mu osiągać sukces. Czy filozofia któregoś z nich była błędna? Trudno oceniać, niemniej działali oni w innych branżach, w których to inne wartości były stawiane na piedestale. Akashi był wykonawcą. Jak złota rączka, która jednego dnia rąbie drewno, a drugiego jest mechanikiem. Trzeciego może być płatnym mordercą czy kimś w tym rodzaju. Praktyka. Zostańmy przy tym.
Akaś poznał kontur swego zlecenia i nie było to do końca to, czego oczekiwał. Co prawda Antaro uprzedził go, że nie będzie to klasyczne wcielenie się w rolę zabijaki, ale niańka dla dzieci? Cóż… Jedno dobre, że nie było to sprzeczne z jego wartościami, wszak krzywda dzieci była ostatnim czego mógłby chcieć.
Trzeba przyznać, że powierzenie Akashiemu bezpieczeństwa swoich dzieci było dużym wyrazem zaufania ze strony wysoko postawionego człowieka z rodu Yamanaka. To stawiało jashinistę w całkiem fajnej pozycji.
Jednooki wyraził zrozumienie i obiecał zrobić co w jego mocy, aby zapewnić bezpieczeństwo dzieciom Heishina. Zdradził przed nim również swoje niezwykłe właściwości regeneracji. Na Yamanace zrobiło to wrażenie, bowiem utwierdzało go to w przekonaniu, że w razie potrzeby będzie im tarczą. Jedno oko i miejmy nadzieję, że będzie je miał na dzieciach Heishina.
-Dziękuję. – skwitował to krótko Heishin. Pierwszy raz był usatysfakcjonowany i nie potrzebował „przemyśleć” swojej wypowiedzi kilka sekund.
-Sai! Zawołaj ich. – rozkazał, przebijając się głosem przez mury swego gabinetu. Dobrą minutę później dwójka dzieci Heishina weszła do pokoju i ustawiła się po lewej i prawej stronie głowy rodziny. Bądźmy przez chwilę praktyczni jak Akashi.
Otóż właśnie przed jego oczyma malował się obrazem trzyosobowej rodziny, choć w domyśle gdzieś w pobliżu musiała być też kobieta Heishina. Niemniej on sam siedział wciąż wyprostowany tak bardzo, że jego plecy można by sprawdzić poziomicą i nie stwierdzono by żadnej krzywizny. Po jego lewej stronie wystawała znad biurka głowa na oko pięcioletniego chłopca, który miał włosy nastroszone do góry niczym seria gwoździ wbita w jego głowę. Po prawicy zaś stała blondwłosa kobieta. Miała siedemnaście lat i była ubrana w beżową suknię, sięgającą nieco powyżej kolan i która była bardzo zachęcającą zapowiedzią jej ud. Wystarczyła obserwacja trzech wdechów i wydechów młodej niewiasty, by zorientować się, że jej piersi jędrne są niczym kulka cyny potraktowana lutownicą. Ukłoniła się nieznacznie w ramach powitania. Całkiem możliwe, że chłopiec zrobił to samo, ale kogo by to w tej chwili interesowało?
-Ten pan to Akashi i będzie za was odpowiedzialny podczas ewakuacji. A to są moje największe skarby: Mao i Ana. Za chwilkę będziecie sobie mogli porozmawiać, nim to jednak nastąpi chciałbym wdrożyć was w szczegóły, aby wszystko było jasne. Za niedługo pod willą zjawi się woźnica i ruszycie bryczką do Wietrznych Równin, gdzie zatrzymacie się u Ety Yamanaka. To kochana kobieta i mimo lat zgodziła się zająć wami na okres trwania wojny. – ostatnie zdanie skierował do swych dzieci. – woźnica zna drogę i zawiezie was na miejsce. Mam nadzieję, że to będzie najnudniejsza podróż w waszym życiu.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Willa Heishina Yamanaka

Postprzez Akashi » 6 paź 2018, o 17:22

Przynajmniej na sam koniec znaleźli wspólny język, w którym obaj się zgadzali. Zaufanie w tej sprawie było bardzo ważne i stanowiło trzon owocnej współpracy. Tyle dobrego w tym wszystkim, że nie skończyło się to zakończeniem rozmów i pójściu każdy w swoją stronę. Początkowe podejrzenia chłopaka niestety owocne nie były, spodziewał się cichej eliminacji szpiegów i śledzenia, a nie zajmowania się dziećmi? Zaraz, coś tutaj średnio pasuje chłopiec, z włosami jak jeżozwierz i kobieta? Przecież miały być dzieci, a nie dziecko i kobieta. Co to do cholery miało być? Trzeba przyznać jednooki poczuł się nieco nieswojo gdy do pokoju weszła młodzież, a raczej to co miał ochraniać. Jednak z elementów o imieniu Mao, wyglądał całkiem uroczo i młodo. Przynajmniej to się zgadza i można nazwać go dzieckiem, ale Ana to no na dziecko nie wygląda, bardziej na rówieśnice Akashiego, bądź lekko starszą od niego. Może i sam chłopak na starego nie wyglądał, bowiem jego wygląd zatrzymał się na tym jak wyglądał gdy miał 20 lat, to teraz nie jest dużo starszy. To mogło spowodować raczej pewne komplikacje, tylko czy niemiłe. To już osobna kwestia. Jednak jak już płacą to trzeba wykonywać wszelkie polecenia i zaopiekować się nimi jak własnymi dziećmi. Nie ma mowy o żadnych ustępstwach od tej zasady, chyba. Czas na pewno to dość dobrze zweryfikuje.
Przynajmniej poza przedstawieniem dzieci i dość szczegółowemu przyjrzeniu się walorom jednego z nich. Przecież jak opisane i pokazane to grzech nie korzystać. Otrzymał informacje gdzie ma się z nimi udać i jaką formę podróży odbębnią. Co już zapaliło czerwoną lampkę w głowie chłopaka.
- Ten woźnica. Dobrze go znacie? - zapytał, dość zwięźle, wolał otrzymać sprawną odpowiedzieć, bez zbędnej lektury. Chociaż trzeba przyznać jakieś dodatkowe informacje na jego temat byłby cenne. W końcu za ochronę mu płacą, to trzeba się do tego przyłożyć od samego początku by może zasłużyć na jakąś premię.
Po otrzymaniu odpowiedzi, chłopak mógł powrócić do swojej pogodnej uśmiechniętej natury, która wręcz promieniała ciepłem i radością.
- Miło was poznać. Tak jak mówił wasz Tata, jestem Akashi. Jeżeli chcielibyście wiedzieć coś więcej, to cóż zbyt wiele ciekawych informacji o mnie nie ma. Jestem zwyczajnym wędrowcem, najemnikiem. Nie posiadam ani domu, ani rodziny jak na ten moment. - powiedział, przedstawiając o sobie jakieś szczątkowe informacje. Przecież nie powie im, że jest mordercą, który przelał już krew paru osób, oraz że jest wyznawcą jashina. Wystarczy, że o tej drugiej części wie ich ojciec.
Teraz chłopak spokojnie mógł podnieść się z fotela i zabrać swoją kochaną broń kazeshini, by ponownie zagościła na jego plecach, ciągnąc łańcuchem po ziemi, a z ostrzy tworzyć piękny półksiężyc u dołu jego płaszczu.
- Może wy coś teraz powiecie o sobie? W sumie, lepiej byłoby żebyśmy się jakoś poznali. - dodał, trochę później, oczywiście przed opuszczeniem gabinetu. By zaraz później skierować się w stronę wyjścia i poczekać na bryczkę, której planował się uważnie przyjrzeć, to z przodu to z tyłu, to dokładnie obejrzeć wnętrze. Oczywiście część czasu poświęcił także zwierzakom, które miały to ciągnąć. Po czym przyszedł czas na wisienkę na torcie. Woźnicę, którego wypadało jakoś poznać, a w razie komplikacji wypowiedzieć jego imię gdy będzie się wykrwawiać. Tylko czy to wszystko, by zapakować dzieciaki do środka powozu, a samemu zasiąść obok woźnicy? Czy może lepiej byłoby razem z dzieciakami w środku powozu. Nad tym chyba jest jeszcze czas się zastanowić.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Willa Heishina Yamanaka

Postprzez Rika Kari Matsubari » 7 paź 2018, o 12:29

Misja B - Akashi
Rika Kari Matsubari
19


-Bardzo dobrze… Ma już swoje lata, ale jeszcze nigdy nie nawalił. Cóż. Nigdy, odkąd ja pamiętam. A tak się składa, że wozi mnie od zawsze, czyli od blisko czterdziestu lat. – z głosu Heishina wybrzmiewało uznanie dla tego, że ich znajomość przetrwała aż tyle lat i rzeczywiście nigdy nie dochodziło do żadnych nieporozumień.
-Jeden. – wskazał palcem na siebie. – dwa, trzy, cztery. – Mao, Ana i Akashi. – oraz Antaro i właśnie on. Sześć osób wie o tym, co planujemy. Nawet Eta ma tylko mgliste informacje i może się tylko domyślać… Jak więc sam widzisz, ufam woźnicy jak prawie nikomu innemu. – i tym właściwie wyjaśnił temat wiarygodności ich przewoźnika. Miało to sens. Przecież Heishin nie zaufałby byle komu, wiedząc o działaniach Hyuugach w Soso.
Następnie Akashi chciał się nieco otworzyć przed swoimi podopiecznymi i dał i chwilę na zadawanie pytań, samemu określając się zaledwie w kilku słowach. No ale niestety. Mao, a zwłaszcza Ana mieli Akashiego kompletnie w dupie. Maluch chociaż patrzył się w stronę swojego opiekuna, dziewczyna zaś bujała gdzieś w obłokach. Cały ten wyjazd był dla nich… no cóż. Zrezygnowaniem z tego, co dotychczasowe. Przynajmniej na pewien czas. Trudno było się zatem dziwić ich zmieszaniu.
Tyle dobre, że chociaż o sobie mieli coś do powiedzenia.
-Ahh. Interesuję się modą. Niezbyt mi się podoba, że muszę wyjeżdżać.
-Na imię mi Mao. – powiedział rozradowany. – i interesuję się wszyyyyystkim! – wykonał zamaszysty ruch ramionami, gdy nieco odsunął się w bok od biurka. – myślisz, że mógłbym…
-Mao, później sobie porozmawiacie. Teraz musimy już iść. Wóz czeka.
Krótkie, acz ciepłe pożegnanie i wyszliście we troje z gabinetu, pozostawiając w nim głowę rodziny. Na dole stał już poczciwy staruszek z bryczką i zaprzężonymi doń czterema końmi.
-Jestem Akihito. Nie traćmy więcej czasu. Im szybciej dotrzemy do celu, tym lepiej dla wszystkich. – powiedział krótko. Przywitał się życzliwie z dzieciakami. Z wozem naprawdę wszystko było w porządku i woźnica był nieco zdziwiony, że Akaś tak dokładnie mu się przygląda.
Jakkolwiek nie zdecydował się usiąść jashinista, szybko został zaczepiony przez Mao, który wcześniej nie mógł dokończyć swojej myśli.
-Czy myślisz, że mógłbym spróbować tego użyć? – powiedział, wskazując palcem na kazenshini.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Willa Heishina Yamanaka

Postprzez Akashi » 7 paź 2018, o 13:12

Wszystko powoli zmieniało do szczęśliwego końca? W sumie to raczej nieco zbyt szybko. Przecież życie nie jest proste? Gdzie komplikacje? Gdzie rozwałka, gdzie krew, flaki i łzy? Kurcze wszystko coraz bardziej wyglądało inaczej niż Akashi się tego spodziewał. Tylko czy powinien na to narzekać? Łatwa i przyjemna kasa, czego chcieć więcej. Może zabijania, ale to można załatwić nieco później. Przecież można natrafić na jakiś ludzi w drodze powrotnej i wyciąć ich w pień. Nikomu to nie zaszkodzi, może nieco ograniczy liczbę mieszkańców jakiegoś regionu, ale to norma na wojnie. Więc jak na razie pozostaje być grzecznym, i nie wydziwiać, ani nie szukać komplikacji na siłę. Tylko czy Akashi sobie z tym poradzi?

Po otrzymaniu informacji podstawowych o tym co kto wie i jak doświadczony jest ten woźnica, chłopak miał już coraz mniejsze szansa na jego zabicie. W końcu przecież, że zdradzi to mało prawdopodobne. Niestety można było się rozczarować tym wszystkim. Wielki smutek i żal dla młodego jashinisty, ale przynajmniej mógł pogadać jakoś z młodzieżą, która w części była chyba w okresie buntu i średnio podobało jej się wszystko co musiała robić, a druga była wręcz podniecona tym wszystkim i zadowolona.
- Wiadomo, że zostać w znanym miejscu jest najlepiej. Jednak czasami dom staje się najbardziej niebezpiecznym miejscem w jakim można się znaleźć. Przekonałem się o tym na własnej skórze. - odparł, kierując swe słowa do Any, której raczej to powinno jakoś pomóc. Przecież łatwo dało się wyczytać co chłopak miał na myśli patrząc jedynie na jego twarz.
- To dobrze, możesz zostać człowiek od wszystkiego, który będzie potrafił zadbać o siebie, a sama podróż powinna być dla Ciebie ciekawa. Samemu lubię podróżować w nieznane i odkrywać miejsca, w których jeszcze nie byłem. - powiedział, tym razem kierując swoje słowa do chłopca. Przynajmniej tyle mógł zanim został pogoniony razem z dzieciakami na zewnątrz. Niestety jego wstępny plan ruszenia tam od razu został zmieniony przez rozmowy. Czasami lepiej jednak pogadać nieco i zająć się nieco mniej ważnymi rzeczami.
Przynajmniej po chwili mógł obejrzeć bryczkę i samego woźnice, który raczej nie był tym zachwycony, ale co mu poradzić. Za to płaci się najemnikom, a nieufność w tym zawodzie to podstawa.
- Jestem Akashi. Akihito mam nadzieje, że nasza współpraca okaże się owocna. A poza tym, po co się śpieszyć i wzbudzać dodatkowe podejrzenia. Ja chętnie popodziwiałbym okolice, a wy? - powiedział, zadając na koniec pytanie. Przynajmniej teraz mógł być spokojny i zasiadł sobie naprzeciwko dzieciaków zaraz za woźnicą. Tak by w sumie mieć na nich oko, a przy okazji mieć za plecami dziadka, który prowadził. Jeżeli będzie chciał coś wywinąć, przynajmniej będzie miał łatwiej zaatakować jednookiego. Teraz mógł spokojnie czekać na wyruszenie, oczywiście wcześniej zdejmując kosy z pleców, które położył obok siebie opierając je o siedzenie.
Przynajmniej to nie będzie nudne i nie będzie wiecznie trwało, bowiem Mao postanowił rozpocząć jakiś dodatkowy dialog, który przecież jest obowiązkowy w momentach podróży, szkoda że zazwyczaj to Akashi go zaczynał non stop marudząc na długość drogi jak rozpieszczony dzieciak, teraz ktoś go lekko zastąpi.
- Hm.. - westchnął, spoglądając na chłopca na zmianę z bronią. - Jak dotrzemy na miejsce, czemu nie. Jeżeli dasz radę ją unieść, będzie już dobrze. - dodał po chwili, uśmiechając się. Po co w sumie odbierając możliwość poznawania dzieciaki. Może przez to w przyszłości zostanie jakimś znanym szermierzem, który będzie dumą rodu yamanaka.
- Akihito. Od zawsze byleś woźnicą? Nie kusiło Cię by zająć się czymś innym. - zapytał się woźnicy, przecież jego także warto dołączyć do rozmowy. Tylko oby nikt później nie płakał. Tak byłoby najlepiej. Jednak przecież została jeszcze Ana, z która jeszcze nie został nawiązany jakiś dialog, a przecież nieładnie olewać tak młodą Pannę.
- To wasza pierwsza podróż? A poza tym, Ana co to jest ta moda? - zapytał się nieco niepewnie, śmiejąc się przy tym trochę. Niestety nie należał do osób ogarniających takie elementy. Jakoś w świątyni jashina nigdy nikt go o tym nie uczył, a każdy przedstawiciel tej religii różni się od siebie drastycznie. Teraz chyba zostało oglądać sobie otoczenie, przyglądając się przede wszystkim balonom Any. A tak zupełnie poważnie, ciekawsza od tego jest obecna fauna i flora. Przecież chłopak jest tu pierwszy raz, a wdzięki młodej dziewczyny. Były całkiem zwyczajne. Takich jak ona chłopak spotkał już dużo, a także o wiele lepszych, a przede wszystkim bardziej niebezpiecznych. Ach ta pamiętna noc z Motoko, która niestety zakończyła się wielokrotną penetracją klatki piersiowej chłopaka przy pomocy jej mieczy. Pięknie jest to powspominać w trakcie podróży. Przecież, co tutaj jest lepszego do roboty?


z/t
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899


Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość