Dom rodziny Rakurai

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Minoru » 20 lut 2020, o 23:34

Kaguyo jak on strasznie się pocił. Tabletki w jego dłoniach mogły w każdym momencie się wyślizgnąć, albo co gorsza wystrzelić w kierunku pokoju. Sam czuł się jakby właśnie wyszedł z jeziora. Dłonie trzęsły mu się, tak samo jak dziadek, co tylko utrudniało mu robotę, a jednak, jakimś cudem trafił tabletką do ust. A chwilę później sięgał po miskę z wodą. Rozlał zapewne co nieco po drodze, ale nawet gdyby na podłodze zrobiła się kałuża, nie zauważyłby tego. Zamiast tego chwycił doktora za tył głowy, pomagając mu podnieść się do góry i przechylił miskę, tak by mógł spokojnie się napić. Potem… potem zostało mu tylko czekać.
Oparł się plecami o swoje łóżko, siedząc na chłodnej podłodze. Oddychał ciężko, ale powoli się uspokajał, choć wciąż patrzył nieprzerwanie na doktora. Z ulgą mógł jednak przyjąć to, że staruszek uspokajał się powoli. Kto wie jak by skończyło się to wszystko, gdyby nie zareagował tak szybko. Teraz jednak pozostało mu jeszcze jedno do zrobienia.
- TATO!! - wydarł się na tyle na ile starczyło mu sił w płucach. Nie mógł zostać sam ze starcem. Nie miał przeszkolenia medycznego, ani doświadczenia w takich kwestiach. Dlatego też postanowił, że potrzebuje pomocy, dlatego też, gdy już krzyknął, oczekiwał odzewu ze strony rodziców.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 196
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 17:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Kamiyo Ori » 21 lut 2020, o 00:13

Uroki starości
Misja Rangi D dla Minoru
15/15


Przywołany krzykiem ojciec wbiegł przestraszony do twojego pokoju. Jak zobaczył scenę to zaczął sprawdzać funkcje życiowe starca. Wyraźnie odetchnął z ulgą i przeniósł go do dużego pokoju, gdzie go położył na kanapie. I tak potem minęły. Sekundy. Minuty. Doszło do paru godzin nawet. Staruszek nic sobie nie robił ze nadużywał gościny rodziny Rakurai. Ot spał w najlepsze regenerując siły do walki z dalszymi przeciwnościami losu. W jego przypadku to chyba rozmowa mogła być taką przypadłością. Minęło sporo czasu zanim wydobrzał. W tym czasie twoja noga też przestała już tak bardzo boleć. Kiedy doktor w końcu się obudził, to na początku rozejrzał się po pomieszczeniu pół przytomnym wzrokiem. Potem nastąpiła wymiana zdań. Kenshiro dość ostrożnie opisał co się z nim stało i o roli jaką w tym odegrałeś. Zakończył tyradę pytając o przyczynę jego stanu.
- Musiałem pomylić tabletki Ken-kun. W moim wieku oczy już nie te… - Jak powiedział roześmiał się krótko. Jego wzrok jednak szukając ucieczki przed głową rodziny Rakurai wywędrowała gdzieś w bok. W końcu zatrzymała się na twarzy Minoru i uśmiechnął się szeroko.
- Muszę ci podziękować chłopcze. Gdyby nie ty, to mogłoby się to nie skończyć drzemką i pogawędką. – Pokiwał głową po czym sięgnął do podszewki swojego stroju i wyciągnął zwitek pieniędzy. – Proszę chłopcze. Nie przyjmę odmowy. Jako lekarz też przyjmuje pieniądze za ratowanie życia, więc naturalnie muszę wobec innych stosować takie same zasady. – Pogładził się po podbródku. – Natomiast naszą mała konsultacje wliczę w tą nagrodę. – Skinąwszy lekko głową z lekko przymkniętymi oczyma zdawał się na chwilę tracić przytomność. Pierwszy zareagował ojciec Minoru, ale staruszek szybko rozbudził się na nowo i zaczął wstawać.
-Dość już chyba trwała moja wizyta. Wy młodzi nie powinniście być zmuszeni do obcowania z takimi starymi prykami jak ja. – Znów się roześmiał ze swojego żartu.


Kiedy najstarszy doktorek, jaki był chyba dostępny, opuścił twoje mieszkanie to wróciłeś do swojego pokoju, w którym bałagan po nagłym wypadku dał o sobie przypomnieć. Rozlana woda z miski, poprzewracane książki. Odruchowo zacząłeś układać rzeczy na swoje miejsce gdy zaglądając pod łózko dostrzegłeś znajomy słoiczek. Bliźniaczo podobny do tego, z którego dałeś lekarstwo staruszkowi, jednak te miały dziwny niebieskawy kolor. Jednak to co przykuło twój wzrok był napis na wieczku AFRODYZJAK. Może jednak dziadek był żwawszy niż się wydawało?


KONIEC

PH | Ryō | KP
Prowadzone misje:

1) D - Dostawa Kioko Okamoto
2) D - Ze śmiercią jej do twarzy Arata
3) wolny
4) wolny

Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[color=#40FF40][i]Myśli[/i][/color]
-[color=#FFFF00][b]Mowa[/b][/color]
[color=#FF0000][i]MYŚLI[/i][/color]
Avatar użytkownika

Kamiyo Ori
Gracz nieobecny
 
Posty: 352
Dołączył(a): 27 sty 2020, o 23:25
Wiek postaci: 13
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Drobnej budowy , nawet jak na jego wiek. Na głowie ma czupryne czarnych włosów, dość matowych i nie świecących się zbytnio. Jasna karnacja z ciemniejszymi śladami po opaleniźnie.

Nosi mocno przybrudzoną, szarą yukatę i mocno znoszone sandały geta.
Widoczny ekwipunek: Tobołek
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7983

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Minoru » 21 lut 2020, o 20:20

Odetchnął z ulgą gdy ojciec pojawił się w jego pokoju. On będzie wiedział co robić, na pewno… musiał. Drugie odetchnięcie nastąpiło gdy potwierdziło się to, że starzec żyje. Kenshiro nie próżnował jednak i podniósł nieprzytomnego doktora, pozostawiając Minoru samego sobie. Chłopak nie mógł nie wykorzystać tej sytuacji i natychmiast podniósł się na równe nogi, ciężar ciała starając się utrzymać na zdrowej nodze, chorą używając jedynie jako podporę. Przejście do głównego pokoju zajęło mu chwilę, ale dobrze było, w końcu, odetchnąć innym powietrzem, niż to w jego własnym pokoju. A gdy dotarł na miejsce natychmiast usiadł na wolnej kanapie, całkowicie nie zwracając uwagi na wzrok ojca, jeśli coś mu się nie podobało mógł go odnieść z powrotem do pokoju. Tak się jednak nie stało, czekali oboje w milczeniu, minuty, godziny.
Gdy obudził się, Minoru czuł, że sam ma ochotę zasnąć. A jednak, gdy staruszek podniósł się ze swego miejsca i ich spojrzenia spotkały się, chłopak natychmiast pozdrowił starca skinieniem głowy. Nie odezwał się jednak przez całą rozmowę między doktorem a jego ojcem, wyglądało z niej, że znali się już wcześniej, ba, Minoru przypuszczał nawet, że są, lub byli przyjaciółmi. Przemówił dopiero, gdy doktor sam zwrócił się do niego samego.
- Nie ma za co, działałem odruchowo, tak jak powinno się robić - odwzajemnił uśmiech, który bardzo szybko przeszedł w zaskoczenie, gdy starzec zaproponował mu wynagrodzenie i to całkiem niemałe. W pierwszym odruchu chciał odmówić, przecież każdy by tak zrobił. Jednak nie powiedział tego, ponieważ czuł, że jeśli by to zrobił, to obraziłby tym samym starca.
- Ja… dziękuję - odpowiedział oniemiały, przyjmując „podarek”. Polubił tego jegomościa, nawet bardzo. Nie był starym, zgorzkniałym człowiekiem. Jednak wszystko ma swój koniec, dlatego też gdy tylko doktor wspomniał o wyjściu, pożegnał się z nim i odprowadził do wyjścia. Kenshiro zaproponował mu jeszcze pomoc z powrotem do domu, lecz staruszek odmówił, a chwilę później, gdy chciał pomóc swemu synowi, ten również to zrobił. Nie był jeszcze zdrowy, to było pewne, lecz czuł się na tyle na siłach, że chciał wrócić do pokoju sam. Tam… znów poczuł zmęczenie. Głównie widokiem który zastał, lecz i również zapachem który wisiał w powietrzu. Nim jednak wróci do łóżka, musiał choć odrobinę tu posprzątać. A potem… potem na pewno wróci do łóżka.

~~ Kilka dni później ~~
Doktor miał rację. Minęło kilka dni, a Minoru czuł się jak nowo narodzony. Po ranie pozostał tylko strup i nawet jeśli wciąż czuł lekkie ukłucie na stopie, to nie przeszkadzało mu to w normalnym poruszaniu, czy nawet w bieganiu. O zakażeniu pozostało jedynie wspomnienie. Dzień treningu z ojcem zbliżał się nieubłaganie, lecz nie miał to być jeszcze ten dzień.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 196
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 17:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Kamiyo Ori » 22 lut 2020, o 01:07

Sprawa życia i śmierci
Misja Rangi D dla Minoru
1/15

Trawa rosła. Dni mijały. Zdrowie wracało. Nic tylko być optymistą. Słoiczek z afrodyzjakiem schowany pod twoim łóżkiem jednak przypominał, że nie zawsze tak było. W sumie to od niedawna dopiero mogłeś wstawać bez świadomości tego, że wraz z tobą obudzi się twój ból w nodze. Czy tak wygląda starość? Tego nie wiedzą nawet najstarsi shinobi. No dobra, może to akurat wiedzą. Po co sobie go zostawiłeś? Czyżby naszła cię chęć na przedłużenie rodu? Tylko ty mogłeś wiedzieć co siedziało w twojej głowie kiedy zdecydowałeś się go zachować.
Twoje dumania nad przedłużeniem linii genetycznej swojej rodziny zostały jednak przerwane pukaniem. Bezczelnie, bez odpowiedzi drzwi uchyliły się i zobaczyłeś swojego młodszego brata. Lekko zaspanym głosem przekazał ci, że twój ojciec wzywał po ciebie. Może tylko nie tymi konkretnymi słowami, ale wczesna pora niespecjalnie wpływała dodatnio na twoje zdolności poznawcze. Jak tylko Sokiro przestał zagradzać ci drogę udałeś się do salonu, gdzie twój ulubiony ojciec(albo przynajmniej top 10) siedział z lekko skwaszoną miną na kanapie. Jak cię zauważył zapytał cię o nogę, tak jak to robił codziennie.
Po odpowiedzi, którą udzieliłeś usłyszałeś tylko lekkie westchnięcie. Po czym nawiązując do ostatnich wesołych zdarzeń z prawie martwym staruszkiem w twoim pokoju Kenshiro powiedział ci, że ów potencjalny trup z czasów przeszłych potrzebuje pomocy w swojej klinice i czy ty byś nie chciał się tym zając w ramach lekkiego wysiłku fizycznego. Pod szorstką powierzchownością twego tatki można było wyczuć, że jest jeszcze jakaś ukryta warstwa, ale wolałeś nie drążyć tematu z rana. Za wcześnie na takie rozterki, jeszcze nie było śniadania.
Kilka misek ryżu i mała sterta smażonych rybek później zbierałeś się już z domu. Bycie po prostu nasyconym byłoby niedocenieniem wysiłku, który twoja matka wkładała w codzienne śniadania dla ciebie. Wszystko o wysokich zawartościach białkowych, abyś szybciej wydobrzał. A po tym wszystkim jeszcze ten wstrętny napar ziołowy, którym niedawno chyba maczała twoje bandaże. Uparta kobieta, chociaż tak musiała to przemycić do twojego organizmu. I z tymi rozterkami w końcu udało ci się wydostać z domu i odetchnąć świeżym powietrzem. Miła odmiana po traktowaniu jako inwalidę przez ostatnie kilka dni. Cel – klinika na skraju wioski. W tej… Biedniejszej części Saimin.


PH | Ryō | KP
Prowadzone misje:

1) D - Dostawa Kioko Okamoto
2) D - Ze śmiercią jej do twarzy Arata
3) wolny
4) wolny

Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[color=#40FF40][i]Myśli[/i][/color]
-[color=#FFFF00][b]Mowa[/b][/color]
[color=#FF0000][i]MYŚLI[/i][/color]
Avatar użytkownika

Kamiyo Ori
Gracz nieobecny
 
Posty: 352
Dołączył(a): 27 sty 2020, o 23:25
Wiek postaci: 13
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Drobnej budowy , nawet jak na jego wiek. Na głowie ma czupryne czarnych włosów, dość matowych i nie świecących się zbytnio. Jasna karnacja z ciemniejszymi śladami po opaleniźnie.

Nosi mocno przybrudzoną, szarą yukatę i mocno znoszone sandały geta.
Widoczny ekwipunek: Tobołek
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7983

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Minoru » 22 lut 2020, o 15:56

Kto by pomyślał, że Minoru siedzą w głowie takie rzeczy jak spółkowanie. A jednak, młodzieniec miał już wszak swe lata i większość osób w jego wieku jest już żonata, a spora część pewnie dorobiła się nawet potomstwa. A Minoru, po cóż mu było trzymać słoiczek ze wspomaganiem? Chłopak nie przeżył nawet jeszcze swojego pierwszego razu. I szczerze, nie czuł się pewnie w tych sprawach. Dlatego też zachował sobie buteleczke, na później. Z poczucia zwykłego strachu, że gdy nadejdzie czas działania, nie podoła.
Jeśli w rodzinie Rakurai istniała jakaś tradycja, to było nią napewno przerywanie. Tym razem to Sokiro przerwał wewnętrzne dysputy swojego starszego brata wparowując niczym bomba do jego pokoju. Minoru powinien nawrzeszczeć na niego gdyby nie to, że zadumał się nad wyglądem brata. Młodzieniec nie przypominał siebie z czasów, gdy sam chciał zostać shinobi. Niegdyś umięśniona sylwetka, wychudła, powodując, że Sokiro wyglądał jak typowy nastolatek, a nie pełno krwisty shinobi. Nie zdążył jednak nic powiedzieć, ponieważ brat wyszedł, tak szybko jak wszedł.
- A więc ojciec - skwitował westchnięciem. Rad nie rad, tak długo jak mieszkał pod dachem rodziców, musiał go słuchać. Tak został wychowany i takie zachowanie wydawało mu się najodpowiedniejszym. Zwlókł się więc z łóżka i podreptał przed ojcowskie oblicze.
- Wzywałeś - powitał ojca oficjalnym tonem, osoby oczekującej na zadanie. Najstarszy z rodu Rakurai chciał jednak wpierw dowiedzieć się o stanie nogi chłopaka. Minoru odpowiedział więc, zgodnie z prawdą, że czuje się coraz lepiej i że zdolny jest do pieszych wędrówek, choć o walce może raczej zapomnieć aż do wiosny. Dopiero wtedy Kenshiro podał prawdziwy powód swego wezwania. Prośba pomocy staruszkowi była o tyle niespodziewana, że nigdy wcześniej o nim nie słyszał, a teraz miałby go spotkać drugi raz w ciągu tygodnia. A jednak chłopak nie czekał nawet chwili ze zgodą. Już nawet pal sześć ewentualne wynagrodzenie. Ale w końcu będzie mógł wyjść! Ba zrobiłby to już teraz, w tym momencie, gdyby nie to, że wyjście z domu bez śniadania, rownałoby się z wyrokiem śmierci. Dlatego też, potulnie powędrował do kuchni, gdzie jego matula przygotowywała wszystko.
Musiał przyznać, że od czasu gdy poczuł się lepiej, wzrósł mu apetyt, a może było to wynikiem tego, że jego matka wpychała w niego takie ilości pokarmu, że kobieta najzwyczajniej w świecie rozciagnęła mu żołądek. Gdy minęło jakieś pół godziny, czuł, że skończył. Przetrwał nawet to cholerstwo, którym pojono go każdego dnia, a które dla jego rodzicielki było remedium na wszystko.
W końcu wydostał się jednak na zewnątrz. Poczucie wiatru na twarzy i ciepłych promieniach słońca było nie do opisania, nawet jeśli temperatury nie były jeszcze najwyższe. Nie śpieszył się, chciał delektować się tą wolnością tak długo jak mógł. A gdy znajdzie się na miejscu? Zapuka grzecznie w drzwi, odczeka do momentu aż dostanie pozwolenie na wejście i przywita się ze starcem, oznajmiając mu po co przyszedł.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 196
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 17:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Kamiyo Ori » 22 lut 2020, o 16:32

Sprawa życia i śmierci
Misja Rangi D dla Minoru
3/15

Wiele jest pięknych uliczek i bulwarów w Saimin, gdzie jedyne to może zerwać czapkę z głowy to silny wiatr. Okolica do której wszedłeś wyglądała raczej jak miejsce, gdzie tą czapkę wraz sakiewką mógł porwać nieco bardziej osobowy powód. Jakoś ulic i budynków zaczęła ostro spadać, ale dopiero u celu swojej drogi zobaczyłeś jak bardzo było to możliwe.
Nie minęła prawie godzinka, a ty się już zgubiłeś. To znaczy nie zgubiłeś. Ale pewnie chciałbyś. Budynek na wskazanym adresie nie należał do najczystszych. Jego integralności również nie potwierdzał fakt, że było parę okien zabitych dechami i kilka drewnianych belek podtrzymujących ścianę. A już zupełnie odpychał fakt, metalowej siatki podwieszonej nieco ponad wejściem na której mogłeś dojrzeć kawałki gruzu. Żeby było tego mało, to właśnie runął i chmura dymu zaczęła cię dusić. To znaczy nie runął, ale wyglądał. Nad siatką wisiał prosty szyld kliniki namalowany czarnym atramentem na prostej desce. Odstawał nieco od reszty budynku, bowiem nie wyglądało jakby zaraz miał spróchnieć czy też korniki się w niego nie wgryzły. I w końcu wejście. Potężne stalowe drzwi, które też musiały pamiętać lepsze czasy. Gdy zdecydowałeś się w końcu zapukać to po dłuższej chwili rozległy się odgłosy kroków i dźwięk przesuwanej zasuwy. Gdy uchylił się lufcik połączony łańcuszkiem ujrzałeś znajomą twarz staruszka, który w jakiś sposób wtargnął w twoje spokojne życie i wyraźnie nie planował cię zostawić w najbliższym czasie.
- Ah Minoru, chłopcze… - Odezwał się swoim zwyczajowym, schrypniętym głosem. Drzwi na chwilę się zamknęły i po kilku chwilach walki z łańcuszkiem otworzyły na oścież.
- Wejdź proszę. – Dłonią wskazał słabo oświetlony korytarz za sobą. Gdy przekroczyłeś próg poprowadził cię kawałek do pomieszczenia z biurkiem na środku. Zawalone było zwojami i karteczkami. Ściany przyzdabiały różnego rodzaju rysunki anatomiczne oraz półki z jeszcze większą ilością zwojów. – Jestem zaskoczony, że Ken-kun cię tutaj wysłał, chociaż w sumie… - Podrapał się po podbródku wskazując ci krzesło petenta. Nie czekając specjalnie na to czy już usiadłeś on się rozsiadł bardzo wygodnie w swoim fotelu kilka razy kołysząc głową na boki. Położył rękę na karku i lekko go zaczął masować.
- O czym ja to? Ah, może chcesz się napić herbaty? – Zaczął podnosić się z oparcia mocno wspierając się na łokciach.


Ostatnio edytowano 23 lut 2020, o 14:45 przez Kamiyo Ori, łącznie edytowano 1 raz
PH | Ryō | KP
Prowadzone misje:

1) D - Dostawa Kioko Okamoto
2) D - Ze śmiercią jej do twarzy Arata
3) wolny
4) wolny

Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[color=#40FF40][i]Myśli[/i][/color]
-[color=#FFFF00][b]Mowa[/b][/color]
[color=#FF0000][i]MYŚLI[/i][/color]
Avatar użytkownika

Kamiyo Ori
Gracz nieobecny
 
Posty: 352
Dołączył(a): 27 sty 2020, o 23:25
Wiek postaci: 13
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Drobnej budowy , nawet jak na jego wiek. Na głowie ma czupryne czarnych włosów, dość matowych i nie świecących się zbytnio. Jasna karnacja z ciemniejszymi śladami po opaleniźnie.

Nosi mocno przybrudzoną, szarą yukatę i mocno znoszone sandały geta.
Widoczny ekwipunek: Tobołek
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7983

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Minoru » 23 lut 2020, o 10:16

Jego dobrego humoru nie mogła zniszczyć nawet dzielnica, w której się znalazł. Zniszczyć nie, ale napewno pogorszyć. Czuł się jakby przeszedł przez lustro i znajdował się w innym wymiarze. Nawet nie miał pojęcia, że dzielnice w tak złym stanie istnieją w krainach żądzonych przez klan Yamanaka. Cholera, zawsze uważał, że wszyscy żyją w dostatku. Oczywiście, nie był ślepy, wiedział, że nie wszyscy są bogaczami, ale był to pierwszy raz gdy spotkał się z biedą totalną. Ciekawe w jak wielu kwestiach był jeszcze naiwny.
Zaniósł się kaszlem, gdy z jednej ze ścian wzniósł się kurz. Jakim cudem ten staruch jeszcze oddychał, przy tak agresywnym środowisku?! A jednak, gdy doktor otworzył drzwi, wyglądał dokładnie tak samo jak zwykle. Jakby miał wykorkować za pół oddechu.
- dzień dobry, doktorze... Takamine - odpowiedział na przywitanie, choć wyszło mu to odrobinę niezgrabnie gdyż musiał zrobić pauze by przypomnieć sobie jak doktor ma na imię. W głowie chłopaka, jego postać, krążyła głównie jako ten przedwieczny staruch, który jeszcze leczy. Gdy drzwi zamknęły się na chwilę, by otworzyć zamek, poczuł ukłucie niepewności. Zaraz miał zobaczyć gabinet doktora, a kto wie czy nie był to również i jego dom. Gdy drzwi otworzyły się ponownie, jego obawy zdawały się potwierdzić. Miejsce to nie było najlepszym do życia, zwłaszcza dla kogoś kto pamiętał czasy gdy ludzie zbudowali pierwszą cywilizacje.
- Tak, ojciec poprosił mnie bym pomógł doktorowi w pracy - rozglądał się po biurze. Przynajmniej to miejsce trzymało jakiś poziom. Był tu bajzel, lecz wyglądał on na miejscu, jak u pracującego naukowca. Reszta budynku, którą widział, no cóż...
- Nie, nie, proszę siedzieć, to ja przygotuję herbatę, przynajmniej tak mogę się odwdzięczyć za wszystko - zaczął rozglądać się za czajnikiem, ujęciem wody i herbatą do zaparzenia.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 196
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 17:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Kamiyo Ori » 23 lut 2020, o 14:59

Sprawa życia i śmierci
Misja Rangi D dla Minoru
5/15

Staruszek szybko przystał na propozycję chłopaka. Wskazał wszystkie potrzebne urządzenia do sporządzenia herbaty po czym rozsiadł się wygodnie w krześle. Nie minęło dziesięć minut a już na biurku stały dwie filiżanki. Doktor popijał ze swojego w spokojnym tempie wzdychając lekko od gorąca. Upił tak trzy czwarte zanim jego mina nabrała niepodobnej do niego powagi.
- Minoru-kun będę potrzebował, abyś dostarczył pewien dokument do podpisania. – Odetchnął ciężko sięgając do szuflady z której wyjął mały zwój owinięty czarną tasiemką. Postawił go pionowo na biurku trzymając go w garści. – Sprawa jest niezwykle ważna. Dokument po podpisaniu musi trafić jak najszybciej do miejskiego szpitala. Będę tam na ciebie czekać.
Podniósł zwój z blatu i zrzucił ci go na twoje wyciągnięte dłonie. – Oczywiście zostaniesz odpowiednio wynagrodzony za swój wkład. – Urwał na chwilę przymykając oczy w zamyśleniu - Osoba która musi to podpisać jest Yamanaka Tsurumi. – Zaczął tłumaczyć ci drogę dojścia. Wyglądało to, że będziesz musiał opuścić miasto i udać się na przedmieścia. Czekała cię kolejna przeprawa, choć myśl o opuszczeniu tej rudery wzbudzała twój wielki entuzjazm. W końcu kto chce być pogrzebany żywcem?



PH | Ryō | KP
Prowadzone misje:

1) D - Dostawa Kioko Okamoto
2) D - Ze śmiercią jej do twarzy Arata
3) wolny
4) wolny

Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[color=#40FF40][i]Myśli[/i][/color]
-[color=#FFFF00][b]Mowa[/b][/color]
[color=#FF0000][i]MYŚLI[/i][/color]
Avatar użytkownika

Kamiyo Ori
Gracz nieobecny
 
Posty: 352
Dołączył(a): 27 sty 2020, o 23:25
Wiek postaci: 13
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Drobnej budowy , nawet jak na jego wiek. Na głowie ma czupryne czarnych włosów, dość matowych i nie świecących się zbytnio. Jasna karnacja z ciemniejszymi śladami po opaleniźnie.

Nosi mocno przybrudzoną, szarą yukatę i mocno znoszone sandały geta.
Widoczny ekwipunek: Tobołek
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7983

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Minoru » 23 lut 2020, o 16:30

Minoru ze spokojem wysłuchał instrukcje od dzidziusia odnośnie tego gdzie znajdzie czajniczek, herbatę i pozostałe części zastawy. Lepiej było słuchać niż samemu grzebać i zrzucić na siebie talerz, albo jakąś ścianę. Zalał więc czajnik wodą i postawił nad paleniskiem. Mielone liście herbaty nasypał do małego naczyńka z otworami, które następnie umieścił w drugim czajniczku, w którym miała znajdować się herbata. Wszystko ustawił na stoliku między nim a starcem, a gdy z czajnika nad paleniskiem zaczęła unosić się para, ściągnął go, za pomocą szczypiec i szmaty, a następnie zalał dzbanek z liśćmi herbaty. Gdy wszystko było gotowe zalał czarke starca i podał mu, swoją zalewając chwilę później. Gdy w końcu mogli się napić, doktor Takamine zaczął wyjaśniać po co też Minoru był mu potrzebny.
- rozumiem... - zaznaczył, odbierając jednocześnie przesyłkę. Był szczerze przygotowany na to, że lekarz potrzebuje pomocy z pacyfikacją co żwawszych pacjentów, ale rola kuriera też mu odpowiadała.
- Proszę się nie martwić, załatwię tą sprawę priorytetowo - i by udowodnić, że rzeczywiście tak jest, natychmiast wstał ze swego miejsca i ruszył ku wyjściu, nie dopijając nawet herbaty. Zamierzał urządzić sobie małą przebiezke, choćby po to by sprawdzić w jakim stanie jest jego kondycja.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 196
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 17:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Kamiyo Ori » 23 lut 2020, o 17:44

Sprawa życia i śmierci
Misja Rangi D dla Minoru
7/15

Lekarz pokiwał głową z aprobatą patrząc na to jak szybko udało ci się zmobilizować do dalszej drogi. Kiedy wychodziłeś dopijał w spokoju swoją herbatę wzdychając od gorąca. Minąłeś szybko korytarz z powrotem wychodząc na zewnątrz tej malowniczej okolicy o której do niedawna nie miałeś najmniejszego pojęcia.
Bieg zacząłeś od truchtu chcąc bardziej wypróbować czy uszkodzone partię mięśni są w stanie na większy wysiłek niż krok spacerowy. Noga choć opierała się twoim próbom wydolnościowym była jednak w stanie pozwolić sobie na tyle. To na tyle zwiększyło twoją pewność siebie, by spróbować zwiększyć tempo. Powoli trucht przerodził się w wolny, a potem szybki bieg. Jakiś poboczny obserwator mógł by pomyśleć, że przed czymś uciekasz albo coś gonisz. W końcu zdecydowałeś się zatrzymać aby nabrać oddechu po twoim dość szybkim tempie i odczułeś tępy ból w nogach. Ale nie było to nic złego. Ten ból towarzyszył wszystkim, po każdym większym wysiłku. Martwiące jednak było to, że tak niewiele było potrzebne abyś go odczuł. Chyba to leżenie w łóżku rozleniwiło twoje ciało. Ale nic to, przecież nie musiałeś się nadwyrężać jeszcze jakiś czas, więc mogłeś sobie pozwolić na słodkie lenistwo.
Pogrążony w analizowaniu swojego stanu wydolnościowego dotarłeś na przedmieścia, gdzie znajdował się dom Yamanaka Tsurumi.


***
Minoru z/t do -> http://shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=18&t=8070
PH | Ryō | KP
Prowadzone misje:

1) D - Dostawa Kioko Okamoto
2) D - Ze śmiercią jej do twarzy Arata
3) wolny
4) wolny

Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[color=#40FF40][i]Myśli[/i][/color]
-[color=#FFFF00][b]Mowa[/b][/color]
[color=#FF0000][i]MYŚLI[/i][/color]
Avatar użytkownika

Kamiyo Ori
Gracz nieobecny
 
Posty: 352
Dołączył(a): 27 sty 2020, o 23:25
Wiek postaci: 13
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Drobnej budowy , nawet jak na jego wiek. Na głowie ma czupryne czarnych włosów, dość matowych i nie świecących się zbytnio. Jasna karnacja z ciemniejszymi śladami po opaleniźnie.

Nosi mocno przybrudzoną, szarą yukatę i mocno znoszone sandały geta.
Widoczny ekwipunek: Tobołek
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7983

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Minoru » 4 mar 2020, o 12:03

Minęło kilka tygodni od ostatniej wizyty szalonego doktorka. Rana leczyła się doskonale, a po poważnym stanie chłopaka nie było nawet śladu. Minoru nie zapominał jednak o swej ostatniej walce i o tym jak bardzo został zdominowany przez kobietę. O stanie w jakim wrócił do domu nie zapominał również ojciec młodego mężczyzny. Z każdym dniem, Minoru, czuł coraz mocniej wzrok ojca na swoim karku i wiedział, że staruszek nie odpuści mu tym razem.
Dzień ten nadszedł niespodziewanie, zaraz po śniadaniu. Kenshiro zaszedł syna od tyłu i położył swą dłoń na jego ramieniu.
- skończyłeś? Świetnie chodź ze mną - Dłoń mężczyzny zaciskała się na ramieniu chłopaka. Ojciec nawet pomimo tego, że przekroczył już 50 lat, wciąż pozostawał w świetnej formie i żaden z synów nie mógł mu dorównać. Minoru westchnął i odsunął od siebie talerz.
- Już idę - zaczął wstawać ze swego miejsca, a nacisk ojcowskiej dłoni malał z momentu na moment. Oboje bacznie byli obserwowani przez pozostałych domowników. Najbardziej ciekawiło go, jak zareaguje matka. Nie od dziś wiadomo było w rodzinie, że kobieta nie była nastawiona pozytywnie do życiowej drogi jaką obrał sobie Minoru. Choć jej agresywne reakcje na ten temat złagodniały, gdy Sokiro porzucił ścieżkę shinobi. Pewnie dlatego też, kobieta milczała, nie odkrywając swego wzroku od miski z jedzeniem. Zupełnie odwrotnie do brata, który szczerzył się do obojga, niczym dziecko, które miało zaraz dostać lizaka.
- mogę iść z wami? - wypalił niespodziewanie. Dłoń Keiko zawisła nad jedzeniem, oczekując na dalszy rozwój wypadków.
- Jasne, zapraszamy - padła odpowiedź ojca, co wzbudziło gwałtowną reakcje kobiety. Obrzuciła ona, swego męża, wyzywajacym wzrokiem, lecz ten wytrzymał ten pojedynek, dzięki czemu wyszedł on z niego zwycięsko. Obaj synowie wiedzieli jednak, że nie jest to bynajmniej koniec pojedynku i że lepiej dzisiaj w nocy nie opuszczać swego pokoju.
Minoru gestem głowy ponaglił swego brata, by jak najszybciej opuścili przytulne domostwo. Sokiro nie trzeba było powtarzać i już po chwili cała trójka ruszyła ku drzwiom wyjściowym.

Z/T - >pole treningowe
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 196
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 17:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Minoru » 10 mar 2020, o 19:23

Cała grupa wracała z pola treningowego odrobinę dłużej niż godzina, głównie ze względu na Minoru, któremu zmęczenie dawało się już we znaki. Nie spodziewał się, że tak prosty i powolny trening może tak mocno zmęczyć człowieka, a jednak, wszystko wskazywało na to, że jutro będzie miał zakwasy.
Ojciec w pierwszym odruchu zrzucił ze stóp swoje buty i zmieniając je na bambosze, ruszył ku ogrodowi, gdzie znajdowała się rodzicielka chłopców. Sokiro również zamienił buty na kapcie i planował chyba ruszyć do swojego pokoju, lecz.
- poczekaj - zatrzymał młodszego brata, Minoru.
- chodźmy poczytać razem - zaproponował, wprowadzając machine swego planu w ruch. Sokiro zdawał się coś przewidywać, ponieważ patrzył na swego starszego brata z nieskrywaną podejżliwością.
- Dobrze - rzucił jednak po chwili, ze swoim zwyczajowym szerokim uśmiechem. Oboje pognali do pokoju Minoru, gdzie na łóżku leżała cała sterta zwojów i ksiąg, które przygotował już za wczasu. Był to typowy sposób spędzania czasu przez obu braci, nawet pomimo tego, że Sokiro był bardziej żywiołowy i preferował skakanie po drzewach jak małpka. Lecz jeszcze bardziej lubił przebywać ze swym bratem, dlatego też, gdy obaj byli już starsi, celebrowali każdy możliwy moment bycia razem.
- wybierz którąś z nich - Minoru usiadł na łóżku, sięgając po leżący zwój zawierający instrukcje do genjutsu.
- Ok, o co ci tak naprawdę chodzi? - młodszy brat usiadł na ziemi, krzyżując ręce na klatce piersiowej. I cały misterny plan w... Minoru wiedział, że mógł starać się oszukać brata, lecz jego uparty umysł będzie trwał w swym przekonaniu na tyle długo, że szybciej było powiedzieć mu prawdę i modlić się, że się zgodzi.
- trenuje genjutsu. I potrzebuje kogoś do pomocy, genjutsu ma zmieniać kolejność słów, albo zastępować je innym - wyjaśnił w uproszczony sposób. Sokiro przyglądał się badawczo swemu bratu, jak gdyby nie do końca mu wierzył.
- dobra, niech będzie - wzruszył ramionami, a napięta atmosfera pękła jak bańka mydlana. Minoru nie był pewien, czy brat nie stara się go oszukać. Podał mu jedną z ksiąg o szermierce, brat odebrał ja i otworzył na samym środku.
- I co mam robić? - zadał pytanie, wpatrzonemu w niego Minoru, ten otrząsnął się natychmiast i spojrzał na leżący w jego dłoni zwój.
- poprostu czytaj - odpowiedział bratu. Sokiro bez zająknięcia zaczął czytać, a Minoru przygotował się. Oczyścił umysł ze zbędnych myśli, nim nabierze praktyki, czysty umysł będzie mu bardzo potrzebny. Wiedział jak zbudowana jest książka, jakie ma wymiary jedna strona i ile słów może zmieścić się na jednej. Sam tekst nie był mu potrzebny, ba wręcz chciał by Sokiro dostrzegł, że się udało. Znał również na pamięć całą teorię zawartą w zwoju, siedząc w łóżku miał mnóstwo czasu na opanowanie jej do perfekcji. Zebrał część swej chakry, napełniając ją ukrytą informacją, mającą zmienić postrzeganie braciszka. Odetchnął, jego wzrok skupił się na głowie Sokiro. Jednocześnie wysłał chakrowy sygnał, niewielki impuls, który miał za zadanie dotrzeć niepostrzeżenie w głąb młodego Rakuraia.
- Wow… - Zareagował młodszy z braci, kilkanaście sekund później. Jego oczy zrobiły się szersze, a usta wykrzywiły się w geście zdziwienia.
- Co widzisz? - zapytał starszy z braci z nieskrywanym podekscytowaniem.
- Teraz już nic, ale przez chwilę, miałem wrażenie, że litery zmieniły swój kształt. Dawaj jeszcze raz - Zachęcał brata Sokiro. Minoru odetchnął, kilka razy, chcąc oczyścić w ten sposób umysł, który był zalany myślami, przez ekscytację. Skupił się ponownie i wysłał kolejny impuls chakry. Minęło 10 sekund, 20, pół minuty.
- I? - Nie wytrzymał w końcu. Sokiro pokiwał jedynie przecząco głową. Z ust Minoru wyrwało się przekleństwo, od którego brat aż zachichotał. Minoru wziął kolejne kilka oddechów i zamknął oczy starając się oczyścić ponownie umysł. Ponownie odizolował część swej chakry napełniając ją informacją, która miała powędrować do umysłu brata. Gdy skończył ponownie zaczął czekać. Nie trwało to długo, szeroki uśmiech Sokiro powiedział mu, że coś się wydarzyło.
- By zostać doskonałym szermierzem należy dorzucić odrobinę drożdży, do mąki i mleka… bardzo zabawne - I jego uśmiech wskazywał, że rzeczywiście tak uważał. Tylko, że Minoru zawarł w swej technice trochę więcej niż dziwnie wpasowane słowa. Rozumiał co to znaczyło. Impuls dotarł, lecz był niekompletny. Skupił się jeszcze raz, tym razem chcąc nadpisać poprzedni tekst.
- Ooookej. By zostać doskonałym kucharzem należy nie tylko nauczyć się jak dorzucać odrobinę drożdży… Najs brachu, świetna sztuczka - Zaśmiał się, a Minoru mu zawtórował. Będzie musiał jeszcze trochę doszlifować swoją technikę, ale na dzisiaj wystarczyło


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 196
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 17:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Minoru » 12 mar 2020, o 20:07

- Masz pomysł jak wykorzystać tą technikę w walce?- Zapytał Sokiro, siedząc obok Minoru na jego łóżku. Minoru leżał niedaleko niego, wsparty na swych łokciach.
- Nie - odpowiedział zgodnie z prawdą. Technika taka jak ta miała raczej znikome możliwości bojowe, jeśli jakiekolwiek.
- Ale na pewno ma zastosowania poza walką - Podniósł się ze swego miejsca i zaczął zbierać zwoje zalegające na łóżku i układać je na miejscach przeznaczonych do tego.
- Na przykład? - Sokiro nie odpuszczał. Lecz Minoru tylko wzruszył ramionami, nie zamierzał dzielić się swoimi pomysłami, tym bardziej, że większość z nich była nielegalna, lub też na granicy legalności. Przedłużająca się cisza jednak miała wpływ na młodszego brata, ponieważ on również wstał ze swego miejsca i ruszył ku drzwiom.
- No dobrze braciszku, cieszę się, że mogłem pomóc, ale pora już na mnie - Chwycił za klamkę i nacisnął ją otwierając drzwi.
- Dziękuję za pomoc - pożegnał brata Minoru, lecz tak naprawdę miał w zanadrzu inny plan. Nie udało mu się oszukać brata wtedy, lecz teraz dokona tego na pewno. Leżąc w łóżku przez te kilka dni, a następnie przechodząc rekonwalescencje, miał szmat czasu na zapoznanie się z teorią kilku technik, w przypadku genjutsu miał nawet czas trochę potrenować. Zaczął tydzień temu na kocie sąsiadów. Biedaczysko starało się wyjść na spacer. Minoru rozsiadł się wtedy wygodnie w oknie i skupił swą chakrę na nic niespodziewającym się zwierzęciu. Złożył kolejno trzy pieczęci, Tygrys -> Waż -> Baran. Robił to spokojnie, nie śpiesznie, najdokładniej jak potrafił. Składając pierwszą pieczęć, przygotował impuls chakry, przy drugiej nakreślił drogę labiryntu, tak jak nakazywał zwój, a przy trzecim wysłał impuls do kota. Efekt był jednakże mniej niż zadowalający. Kot zszedł co prawda ze swej utartej ścieżki, lecz stało się to w minimalnym stopniu i już po chwili wrócił na wcześniej utartą ścieżkę. Spowodowało to niemałą zagwozdkę w głowie Minoru, ponieważ jak określić, czy tak drobna zmiana spowodowana była genjutsu, czy może widzimisię tak nieprzewidywalnego zwierzęcia jakim był kot. Druga próba nastąpiła zaledwie dzień później, a ofiarą była rodzicielka chłopaka. Kobieta gdy wychodziła z pokoju, została potraktowana impulsem chakry, który miał ją zapędzić w kozi róg i zmusić do powrotu. I rzeczywiście nawet tak było na początku. Kobieta wyszła z pokoju i po chwili wróciła skołowana nie wiedząc po co wróciła. Lecz gdy wyszła ponownie, już nigdy więcej nie wróciła, nawet pomimo tego, że Minoru nie odpuścił iluzji.
Teraz nastał czas trzeciej próby. Gdy Sokiro nie patrzył złożył trzy pieczęci, które trenował dotąd wielokrotnie. Tygrys → Wąż → Baran. Przy pierwszej pieczęci wydzielił impuls chakry, przy drugiej nasycił ten impuls, informacją, która miała wpłynąć na przeciwnika, przy trzeciej uwolnił impuls wprost w swój cel. Sokiro nawet nie wiedział co go trafiło, zresztą mało kiedy ktoś wiedział. Minoru nie pozostało nic innego jak czekać, rozsiadł się wygodnie na swoim miejscu i czekał. Nie trwało to długo, gdy brat ponownie pojawił się w drzwiach. Jego mina wskazywała na zakłopotanie, a ręka która powędrowała do jego karku, tylko podkreśliła to. Minoru patrzył na niego wyczekująco.
- Zapomniałem po co tutaj przyszedłem – rzucił i obrócił się na pięcie. Minoru nie potrafił powstrzymać się od śmiechu. Gdy jednak nastąpiło to drugi raz Sokiro wiedział co się dzieje.
- Jak mogłeś!! - wydarł się na brata. Seria przekleństw, jaką usłyszał, była bardzo kreatywna, lecz nie trwała długo. Sokiro złożył, po chwili, pieczęć kai, uwalniając się z władania genjutsu i wyszedł trzaskając drzwiami. Minoru będzie musiał go przeprosić, ale to później, teraz rozłożył się na swoim łóżku, dumny z siebie i swego osiągnięcia.

Kilka dni później

Minoru kilka kolejnych dni przeznaczał na treningi z ojcem i bratem, który nie trzymał długo urazy, za wybryk starszego brata. Tego jednak dnia, miał inne plany. Zbudził się dużo wcześniej niż zwykle, zjadł śniadanie sam i dużo wcześniej niż zwykle, a chwilę później zebrał cały swój dobytek i wybrał się poza miasto, na znane mu już dobrze pole treningowe.

Z/T -> Pole treningowe


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 196
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 17:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Minoru » 14 mar 2020, o 10:56

Wpadł do domu niczym bomba. Spodziewał się, że spotka go wrzask któregoś z członków rodziny. Tak się jednak nie stało. Na spotkanie wyszedł mu ojciec z zadowoloną miną.
- Gdzie byłeś? - zagadnął zawiadiacko, zbliżając się bliżej do syna.
- Na polu treningowym, chciałem poćwiczyć w spokoju - Minoru wzruszył ramionami, jak gdyby chciał powiedzieć, że nie jest to coś niesamowitego. Kenshiro usiadł na drewnianym stopniu, oddzielającym główną część mieszkania od kamiennego przedsionka, gdzie zostawiało się buty. Gestem głowy wskazał na miejsce obok siebie. Minoru posłusznie zajął miejsce obok niego.
- Urosłeś potwornie przez ten dwa miesiące w domu. - zaczął, a jego ramię objęło syna na wysokości barków. Minoru poczuł się odrobinę niezręcznie. Lecz ojciec zdawał się tego nie dostrzegać i kontynuował.
- Nie jesteś już tym chłopcem, który wpadł tu ledwie żywy, z zakażeniem, które nie omal nie wpakowało go do amputacji - Kenshiro przybrał pouczający ton głosu. Minoru czuł, że nie prędko dadzą mu o tym zapomnieć.
- Dlatego chciałem Ci dać to - Ojciec sięgnął do jednej z licznych kieszeni w jego kamizelce i wyciągnął zwój. Minoru odebrał dokument i rozwinął go, zaciekawiony co też skrywa. Jego brew unosiła się mimowolnie z każdym przeczytanym zdaniem.
- turniej? - podniósł głowę do góry i spojrzał pytająco na Kenshiro. Ten pokiwał z zadowoleniem głową.
- na zapisy już za późno, ale przynajmniej zobaczysz czego możesz się spodziewać - wyjaśnił spokojnie. Minoru poczuł iskre ekscytacji. Jego wzrok powędrował ku zwojowi. Nie miał dużo czasu na przybycie, zapewne nawet się spóźni. Zerwał się ze swego miejsca chcąc wybiec na zewnątrz.
- poczekaj - zatrzymał go ojciec. Podszedł do niego i złapał za ramiona.
- uważaj na siebie, będziesz poza domem, a tam czyha wiele osób, które nie są nastawione pokojowo... No leć już - puścił syna. Minoru przytaknął na słowa ojca, poprawił swój strój i wybiegł.


Z/t - > port
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 196
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 17:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Minoru » 8 sie 2020, o 22:46

Wszedł do domu po cichutku nie chcąc wystraszyć innych domowników. Niemalże natychmiast w jego nozdrza uderzył znajomy zapach. Wiecie, taki którego nie można jednoznacznie określić, lecz po nim zawsze można rozpoznać domostwo, w którym się człowiek znajduje. Minoru rozejrzał się i z nostalgią stwierdził, że prawie nic się tutaj nie zmieniło. A jednak, uderzyło go to, że w przedpokoju jak i w pobliskich pomieszczeniach panowała cisza.
Mamoooo, tatoooo - zaryczał, a jego głos poniósł się, rezonując od ścian i powracając do młodego Rakuraia pod postacią echa. Odpowiedziała mu cisza. Ruszył więc w głąb korytarzy, przesuwając dłońmi po pobliskich meblach. Nie było na nich kurzu, a to oznaczało, że jeszcze niedawno ktoś tu był. Krzyknął więc ponownie, nawołując rodziców i dorzucając do tego jeszcze imię swego brata. Znów odpowiedziała mu cisza, tym razem jednak był to inny rodzaj ciszy. Była to cisza wyczekująca, taka gdy wyczuwa się czyjąś obecność, pomimo tego, że nie widzi się, ani nie słyszy nikogo. Wtedy nieprzenikniona cisza wypełniła się dźwiękiem kroków, dochodziły wpierw z ogrodu, następnie przeniosły się do salonu.
Drzwi stanęły otworem, a w nich zamajaczyła kobieca postać. Keiko Rakurai rzuciła się na syna, z prędkością której nie powstydziłby się jego ojciec. Jej mocarny uścisk zacisnął się szyi chłopaka, a Minoru nie był do końca pewien, czy witała się z nim w ten sposób, czy karciła go za to, że nie odzywał się przez tyle czasu.
Myślałam, że nie żyjesz - Dotarło do uszu Minoru. Wszelkie jego zgryźliwości oraz prześmiewcze komentarze, które miał przygotowane, nagle uleciały z jego głowy. Martwiła się o niego.
Wróciłem - ucałował matkę w czoło i odwzajemnił uścisk. Trwali tak przez chwilę, nim poczuł jak Keiko zwalnia swój mocarny uchwyt i odsuwa się od niego. Jej wzrok zmierzył syna od stóp po głowę. Czuł, że ocenia go w tym momencie, lecz nie odezwał się ani słowem. Wolał starą Keiko, tą po której wiedział czego się spodziewać i mniej emocjonalną.
Dobrze wyglądasz - Kolejna odpowiedź, której definitywnie się nie spodziewał. Matka Minoru zwykła być bezpośrednia w swych osądach i dawać znać każdemu członkowi rodziny, że ten zrobił coś, co nie odpowiadało jedynej kobiecie w rodzinie Rakuraiów. Chłopak uśmiechnął się zakłopotany, a jego dłoń powędrowała ku tyłowi jego głowy, szorując po włosach, szukając w ten sposób ukojenia.
Dzięki, gdzie Sokiro, gdzie Ojciec? - starał się zmienić temat. Matka podchwyciła chyba temat, ponieważ jej poza rozluźniła się. Gestem dłoni zaprosiła syna do salonu, gdzie też podała mu posiłek i herbatę.
Sokiro dołączył do wędrownych kupców jako ochroniarz, a twój ojciec… wyruszył na misję - Wypowiedź matki zaskoczyła go potwornie. Sokiro wrócił do służby shinobi, ojciec zawiesił swoją emeryturę? Sam nie był pewien, która z tych dwóch informacji niepokoiła go mocniej. Postanowił jednak nie zagłębiać się w temat, Keiko na pewno było ciężko samej w domu, bóg jeden raczy wiedzieć od kiedy.
I tak oto wrócił do domu, po ponad rocznej tułaczce. Przegadał cały dzień z mamą, następnie zjedli razem domową kolację i przegadali cały wieczór. Minoru dowiedział się co nieco na temat pozostałych członków rodziny, sam opowiedział o swoich przygodach. Skończyli ledwie przed północą, nim rozeszli się do swoich pokoi.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 196
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 17:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość