Dom rodziny Rakurai

Dom rodziny Rakurai

Postprzez Sokiro » 21 wrz 2018, o 22:24

Najzwyklejsze w świecie niczym nie wyróżniające się parterowe, jednorodzinne domostwo, to właśnie tutaj przyszło wychować się dwóm braciom Rakurai, Minoru i Sokiro. Po wejściu do środka, znajdujemy się w niewielkim przedsionku bezpośrednio połączonym od przodu z dużym pomieszczeniem pełniącym funkcję salonu i pokoju dziennego. Jest to największe pomieszczenie w całym domostwie, z dużym oknem na ścianie po lewej od wejścia, oświetlające bez większych problemów cały pokój, obok okna znajduje się również komin, którego zadaniem jest ogrzanie całego domu. Na środku znajduje się spora kanapa obok dwa fotele i przed nią stolik. Na ścianach wiszą obrazki o prze najróżniejszej tematyce od kwiatków przez pszczółki do krajobrazów gór i lasów. Po prawej znajdują się trzy pomieszczenia, kuchnia, łazienka i pokój należący do rodziców naszych braci. Zaś na przód od wejścia znajdują się jeszcze dwa pokoje, to tam właśnie mieszkają nasi bracia. W pokoju po lewej mieszka Minoru, z oknem na lewej ścianie z łóżkiem po prawej, szafą stolikiem i paroma innymi drobiazgami należącymi do Minoru. Pokój Sokiro nie różni się wiele bardziej, okno na prawej ścianie, łóżko na lewej i również kilka podstawowych mebli. Domostwo na zewnątrz ogrodzone jest nie wielkich rozmiarów płotem, na wolnej przestrzeni znajdującej się wewnątrz ogrodzonej części, często trenują bracia wraz ze swoim ojcem, oraz jest to miejsce do rąbania drewna potrzebnego do rozpalania drewna czy innych zajęć codziennego życia
Sokiro
 

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Minoru » 25 gru 2018, o 22:07

Minęło tyle czasu od powrotu Minoru do domu. W tym czasie wydarzyło się tak wiele rzeczy, na które chłopak nie miał wpływu. Po głowie wciąż krążyła mu śmierć jego towarzyszy, a także ciężkie poczucie winny z powodu odebrania komuś życia. Nie raz w nocy budził się zlany potem, a w ciemnościach majaczyły twarze wykrzywione w przerażających grymasach, twarze ludzi, którym odebrał życie. Była też choroba matki i młodszego brata. Choroba nie należała do śmiertelnych, lecz pacjentami trzeba było wciąż się zajmować, a z powodu wojny ojciec chłopaka musiał opuszczać co jakiś czas swój dom. Właśnie, była jeszcze wojna. Wiadomość ta była niczym wiadro zimnej wody wylanej na głowę chłopaka. Lecz po tej elektryzującej wiadomości, nastała cisza. Dochodziły do niech informacje o akcjach z jednej jak i drugiej strony, lecz Minoru nie dostał wezwania na front, a ostatnie plotki, dawały nadzieję na stabilizację sytuacji. Ojciec Minoru przebywał teraz częściej w domu, dzięki czemu chłopak miał więcej czasu dla siebie. Większość tego czasu wykorzystywał na treningi, lecz wieczory zawsze były zarezerwowane dla niego i dla najstarszego z Rakuraiów. Podczas tych posiedzeń rozmawiali o wojnie, o życiu i śmierci, o tym co oznacza bycie shinobi. Podczas jednej z rozmów Minoru zastanawiał się na głos, czy jeśli nastanie pokój, to czy wybuchnie kolejna wojna. Ojciec chłopaka nie pozostawiał mu jednak złudzeń.

- Nie jest pytaniem czy, lecz kiedy- Zwykł mawiać, a Minoru mu wierzył. Mężczyzna ten chodził po tym świecie dwa razy dłużej niż on sam i zawsze wiedział więcej niż Minoru. Chłopak musiał być gotowy na kolejny raz. Być może był zdolny pokonać grupę uzbrojonych bandytów, lecz w wypadku wojny, będzie miał przeciwko sobie shinobi. Musiał stać silniejszy.

~~Następnego ranka~~

- Tato, wychodzę - Rzucił przez ramię, rozsuwając drzwi prowadzące do ogrodu. Przestępując przez próg poczuł zimny powiew wiatru na twarzy, oznakę, że w każdej chwili może spaść śnieg. Nie robiło to jednak Minoru większych różnic, ponieważ ostatnie dni spędzał na męczących treningach, tak więc i tak jego ciało było rozgrzane. Dzisiejszego dnia jednak chciał osiągnąć coś innego niż masa mięśniowa. Chwycił leżące na ziemi zawiniątko i ruszył w kierunku tylnej bramy, która prowadziła na okoliczne równiny. W jego głowie co rusz pojawiało się wspomnienie jego ostatniej walki, błędów jakie popełnił, a które doprowadziły do jego porażki. Wspomnienie to prześladowało go tak bardzo, że nie miał wątpliwości co było przyczyną tego stanu rzeczy. Jego ciało niezdolne było do wielokrotnego używania silniejszych technik. A o ile były one zabójcze, o tyle w większych skupiskach przeciwników, wystarczyło by poczekać, by Minoru stał się prostym celem, bez krzty chakry. Rozwiązania były dwa albo zwiększyć zasoby posiadanej energii, lub też nauczyć się jak marnować jej mniej. Pierwszy sposób wydawał się dość oczywisty i przyniósłby dodatkowy wzrost wydolności organizmu, lecz jeśli Minoru chciał być uznawany za shinobi, nie mógł spalać nadprogramowej chakry niczym jakiś młokos.

Rzucił zawiniątko na zimną ziemię i zaczął je rozwiązywać. Wyciągnął z niego kilka mat, które ułożył na ziemi jedna na drugiej, chcąc odizolować się od zimnej ziemi. Nie było większego sensu rozgrzewać się jak do fizycznego treningu, lecz miał zamiar, zaraz przyjąć dość niewygodną pozycję, więc należało choć trochę przygotować do tego mięśnie. Zaczął od lekkiej przebieżki, przeplatanej z odcinkami sprintu. Gdy jego ciało pokryło się cienką warstwą potu, a wnętrze zdawało się emitować zwiększonym ciepłem, wrócił do rozłożonych mat i przeszedł do serii rozciągania. Nic wielkiego, ot tyle by nabawić się kontuzji przy niespodziewanym gwałtowniejszym ruchu. Gotowy, rozsiadł się na macie, przyjmując pozycję kwiatu lotosu. Spojrzał w kierunku nieba, a jego wzrok przesunął się po niebie w pogoni za uciekającą chmurą. Starał się oczyścić swój umysł z niepotrzebnych myśli, które tylko by mu teraz przeszkadzały. Wziął głęboki oddech i wyciągnął obie ręce przed siebie, dłonie układając w pozycji imitującej pazury dzikiego zwierzęcia. Obie dłonie ułożył zwrócone w swoim kierunku i wtedy pozwolił by po jego ciele przeszło to znajome uczucie mrowienia. Skupił się na nim, wszelkie inne odczucia pozostawiając na boku. Śledził to śmieszne mrowienie, jak przesuwało się wzdłuż jego ciała w kierunku barków, a stamtąd do rąk i dłoni. Gdy dotarło do koniuszków palców, na jego dłoniach pojawiły się wyładowania elektryczne, jego rodzinny żywioł, raiton. Wyładowania przeskakiwały między palcami i dłońmi. Wpierw jako niewielkie wyładowania, z czasem jednak rozsuwał swoje dłonie, tak by wyładowania musiały pokonywać coraz to większe odległości. Gdy i to nie stanowiło większego problemu, Minoru zaczął zakrzywiać wyładowania, tak by przeskok następował nie po prostej, lecz po łuku. Czoło młodego Rakuraia oblało się potem, gdy zapasy jego czakry kurczyły się w zastraszającym tempie. Z czasem zaczynały występować dreszcze i mrowienie, lecz droga jaką objął była dobra, czuł to doskonale. To co z samego początku stanowiło problem, teraz przychodziło mu z łatwością, a to co było niewykonalne, udawało się, choć z trudnością. Skończył wiele godzin później, gdy w brzuchu czuł już pustkę, a ubranie przesiąkło całkiem od potu. Zataczając się, lecz z uśmiechem na twarzy skierował swe kroki w kierunku domu.


Rozwój KC z D na C,
Wydatek: 80 PH
Minoru
 

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Toshiro » 27 gru 2018, o 15:03

Misja rangi D dla Minoru 1/15
Saimin. Osada rodu Yamanaka. Chciałoby się powiedzieć, iż jest to niczym nie wyróżniająca się aglomeracja skupiająca ninja jednego rodu, a także ich popleczników. Niemniej jednak tym razem to określenie jest zupełnie nietrafne. Spytacie dlaczego? Ja zatem odpowiem bardzo krótko - wojna. Konflikt trawił te tereny już przez długi czas. Zupełnie bezsensowny rozlew krwi, który zebrał już większość swojego żniwa i chylił się już ku końcowi.
Pomimo tego w rodzinnym domu Rakurai zdawało się tego nie zauważać, a przynajmniej częściowo, ponieważ synowie głowy domu nie byli na wojnie, lecz tutaj, gdzie było ich miejsce. Jeden z nich postanowił się wybrać na trening. Byłeś to właśnie Ty. Oczywiście Twój ojciec nie wyraził żadnego sprzeciwu co do Twojego wyjścia, a Ty mogłeś pójść dalej wzmacniać swoje umiejętności. Po jakimś czasie zadowolony z siebie wracałeś w stronę domu. Po drodze jednak dało się zauważyć, że do wioski zaczęła wjeżdżać jakaś spora karawana z wieloma wozami. Pośród niej udało Ci się dostrzec ciekawą postać, która wydawała się rozglądać na boki i powoli odłączać od szeregu wozów i innych ludzi idących przy niej. Byli to w głównej mierze medycy polowi, ale gdzieniegdzie znalazł się również jakiś strażnik. Mężczyzna ten znacząco nie różnił się od grupy osób, z którą tu przybył. Miał blond włosy i oczy koloru błękitnego bez źrenic - typowe dla shinobi z tutejszych regionów. Gdy Cię zauważył od razu skierował kroki w Twoim kierunku dopadając do Ciebie czym prędzej.
-Dzień dobry młodzieńcze! Widzę, że nie obijasz się podczas wojny, a raczej jej schyłku. Jak widzisz wróciło sporo rannych... - powiedział rzucając okiem raz jeszcze na wozy i lekko przygryzając wargę widząc ich ilość. - Jednak niektórzy z nich mogę nie dotrwać do jutra, więc zdecydowaliśmy się wystosować ostatnie powiadomienie, które musi zostać doręczone do ich rodzin. Czy byłbyś w stanie się tego dla mnie podjąć? Mam ręce pełne roboty i nie jestem w stanie oddelegować do tego kogoś z moich ludzi, więc liczyłem na kogoś kto był tutaj na miejscu. Oczywiście nie za darmo.- zapytał Cię z widocznym grymasem na twarzy. Widać było, że nie miał zbyt łatwo, szczególnie ostatnio, ponieważ oprócz niezadowolenia można było też dostrzec duże oznaki wyczerpania w postaci sinych worów pod oczami.
Avatar użytkownika

Toshiro
Najlepsza Letnia Scena
 
Posty: 928
Dołączył(a): 26 lis 2018, o 00:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG/Discord: Harikken#4936
Multikonta: Harikken

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Minoru » 28 gru 2018, o 01:48

Minoru spoglądał na ponury konwój z nieskrywanym grymasem przerażenia. Śmiertelny orszak snuł się powoli miejską drogą, a siedzący na nim ludzie wyglądali, jak gdyby byli grabarzami, a nie shinobi niosącymi ratunek potrzebującym. Czy naprawdę było aż tak źle, czy plotki o tym, że przegrywali były aż tak prawdziwe? A jeśli taka była rzeczywistość, to dlaczego nie był jej częścią, dlaczego on siedział w domu, gdy inni oddawali swe życia za ich dom?!

Stanął na palcach, chcąc lepiej ogarnąć wzrokiem podróżujących. Szukał pewnej osoby, pewnej pięknej kobiety, która była jego przyjaciółką, a której nie widział już od bardzo dawna. A jednak, nie ważne jak bardzo się rozglądał, nigdzie nie było Misae. Być może jego ulubiona medyczka została oddelegowana gdzieś indziej, a może jej rodzice nie wyrazili zgody by uczestniczyła w tej wojnie, tylko czy mogli to zrobić?

Z zamyślenia wyrwało go pojawienie się nieznanego mu mężczyzny. Mówił i zachowywał się, jak gdyby ciążyło na jego sercu coś strasznie ciężkiego. A Minoru jako osobnik niepozbawiony empatii bardzo współczuł temu jegomościowi. Współczuł mu tak bardzo, że postanowił pominąć uwagę o tym, że mężczyzna nawet się nie przedstawił. Zresztą, czy to było teraz najważniejsze? Potrzebowali pomocy, a Minoru nie zwykł odmawiać tym których uważał za braci, a każdy Yamanaka był jego bratem.

- Oczywiście - odpowiedział z delikatnym, łagodnym uśmiechem. Chciał brzmieć pewnie, tak by mężczyzna, z którym rozmawia mógł odczuć choć odrobinę ulgi, nie martwiąc się choć o taką drobnostkę.

- Proszę podać mi tylko listę adresów i imion, a ja zajmę się resztą - pominął swoje imię, zdając sobie sprawę, że teraz nie jest ono najważniejsze.
Minoru
 

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Toshiro » 29 gru 2018, o 16:04

Misja rangi D dla Minoru 3/15
Nikt nie lubił wojen, prawda? A teraz chyba następowała najgorsza pora z możliwych, czyli powrót i określenie strat, a później przekazanie informacji bliskim o tym co się stało z ich mężami, żonami, matkami, ojcami, wujkami, ciociami, siostrami, braćmi... Pomimo tego, że konflikt dobiegał końca nikt nie wydawał się być zadowolony, być może dlatego, że był to głównie oddział medyczny, który zajmował się jedynie ratowaniem ludzkiego życia, które jeszcze trzymało się z całych sił tego świata. Tak to już było, że gdy wojna chyliła się ku końcowi najpierw ewakuowano rannych i jeśli udało się ich zabrać, to poległych.
Niestety zarówno Minoru jak i inni mieszkańcy musieli być tego świadkiem. Dodatkowo szukał kogoś kogo dobrze znał. Rozpaczliwie wodząc wzrokiem po całej okolicy szukał swej przyjaciółki, która powinna należeć do oddziału medycznego. Próżne jednak były jego wysiłki, ponieważ nigdzie jej nie było. Stanął nawet na palcach - pomimo tego dalej nic. Czy Misae gdzieś tu była? Być może dalej znajdowała się gdzieś na froncie i wspierała jeszcze walczących lub tych, co dopiero zaczynają się wycofywać? Mogła też przecież pozostać w domu zupełnie jak Minoru, prawda? A może po prostu zginęła? Tak jak Ci, o których śmierci miał teraz powiadomić ich rodziny? Oby nie. To prawda, że mężczyzna, który zlecał mu zadanie nie przedstawił się. Jednak czy w tych okolicznościach było to tak na prawdę ważne? Być może zapomniał, albo po prostu nie był w stanie myśleć o swoich manierach w takiej sytuacji.
- Dziękuję, na prawdę dziękuję. Również w imieniu rodzin, ponieważ na tę wieść mogą różnie zareagować. - powiedział wręczając Ci kartkę z trzema adresami, a oprócz tego siedem kopert o nieznanej Ci zawartości zaadresowane pod te same adresy. Nie wszystkie znajdowały się od razu w pobliżu, jednak kolejność nie była przypadkowa, ktoś postarał się, aby je jakoś ułożyć. Były one uszeregowane od strony bramy aż do centrum.
- Ah, jeśli skończysz, to zgłoś się do jakiegoś stacjonującego oddziału medyków, niżsi rangą również zostaną o tym powiadomieni. Powołaj się na Yamanakę Inojiego. Oczywiście dostaniesz odpowiednie wynagrodzenie za swoją pomoc, o to się nie martw. Jeszcze raz dziękuję, a teraz idę zająć się rannymi. Liczę na Ciebie. - powiedział zostawiając wszystko w Twoich rękach. Od Ciebie zależy, od której strony zaczniesz i co z tym wszystkim zrobisz.
Ostatnio edytowano 4 sty 2019, o 05:19 przez Toshiro, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Toshiro
Najlepsza Letnia Scena
 
Posty: 928
Dołączył(a): 26 lis 2018, o 00:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG/Discord: Harikken#4936
Multikonta: Harikken

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Minoru » 2 sty 2019, o 01:14

Minoru poczuł zakłopotanie, gdy mężczyzna zaczął mu dziękować. Oczywiście, było to miłe, lecz młody shinobi nie przywykł do otrzymywania komplementów i zupełnie nie wiedział jak na to powinien zareagować. Jego prawa ręka powędrowała zatem ku tyłowi jego głowy, gdzie zaczęła dynamicznie wykonywać okrężne ruchy, przeczesując uspokajająco włosy chłopaka. Druga ręka uniosła się również do góry, lecz była skierowana w kierunku mężczyzny w uspokajającym geście.

- Ależ nie ma za co, cieszę się, że mogę chociaż tak pomóc - odpowiedział, chcąc zakończyć ten cały cyrk, przez który czuł się jak się czuł. Gdy tylko sytuacja uspokoiła się co nieco odebrał kartkę, na której zapisano wszystkie imiona i adresy. Przeleciał wzrokiem po wszystkich nazwiskach zastanawiając się, ile znajomych nazwisk na niej zobaczy. Tym boleśniejsze było odkrycie, że niektóre z tych rodzin kojarzył i natychmiast uderzyła go myśl, że część z tych szczęśliwych na co dzień ludzi, może stracić kogoś kogo kochali. Jego pięść zacisnęła się mocniej na kartce, a w głowie pojawiło się wiele myśli. Nienawidził shinobi z klanu Hyuga, nienawidził ich za to, że zabijali jego braci, że matki już nigdy więcej nie zobaczą swych dzieci, ani nie zasną u boku swych mężów. Nie potrafił sobie wyobrazić, że mogli by teraz podpisać jakikolwiek traktat pokojowy.

Dopiero po chwili zdał sobie sprawę z tego, że stojący przed nim mężczyzna wciąż zwraca się do niego. Spojrzał więc w jego kierunku i z wymuszonym uśmiechem przytaknął mu skinieniem głowy. Gdy Yamanaka odszedł, jeszcze raz spojrzał na listę nazwisk i postanowił, że zacznie swoją misję od strony bramy. Zwinął więc kartkę w rulon i udał się w tamtym kierunku.
Minoru
 

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Toshiro » 4 sty 2019, o 05:12

Misja rangi D dla Minoru 5/15
Gdy robimy coś dobrego, zazwyczaj wiąże się to z podziękowaniami osób lub okazaniem w jakiś inny sposób wdzięczności. Tutaj jednak chęci minoru zostały od razu docenione. Chłopakowi mogło się wydawać, że to niewiele, choć tak na prawdę w tej sytuacji znaczyło to na prawdę dużo. Tak na prawdę dzięki zaoszczędzonemu czasowi mógł uratować kilka istnień więcej albo nawet i kilkanaście. Wszystko już zostało tak na prawdę powiedziane, Minoru odebrał koperty zapewne z listownymi kondolencjami czy też czymkolwiek innym. Yamanaka jeszcze porozumiewawczo kiwnął głową widzą jak dłonie chłopaka zaciskają się na kartce papieru. Nie były to jedyne rodziny, które poniosły straty, których była niezliczona ilość po jednej jak i drugiej stronie. Zapewne pierwsze co mogłeś poczuć, to obawa przed tym, aby na tej liście nie znaleźć adresu Misae. Twej przyjaciółki, a może nawet lubej... Na szczęście po wstępnych oględzinach okazało się, że są tutaj zupełnie inne osoby i adresy. Moment ulgi, jednak nie na długo. Część tych ludzi była Ci po prostu znana jako sąsiedzi, którzy żyli sobie w spokoju. Wiedli swój beztroski żywot aż do wybuchu wojny. Krwawej, bezlitosnej.
Niemniej jednak zawiadomienia same się nie dostarczą, więc ruszyłeś przed siebie zły na to jak to wszystko się potoczyło. Życie rzadko bywało sprawiedliwe, a szczególnie w tych czasach, gdy rody cały czas walczyły o jak największe wpływy. Nie minęło pięć minut, a dotarłeś w końcu do drogi od strony bramy, zupełnie tak jak było na liście. Dostrzegłeś pierwszy dom, który był do odwiedzenia. Nie pozostało więc nic innego jak się tam udać i mieć to za sobą, nieprawdaż?

z.t do tego tematu -> viewtopic.php?f=63&t=6844&p=107884#p107884
Avatar użytkownika

Toshiro
Najlepsza Letnia Scena
 
Posty: 928
Dołączył(a): 26 lis 2018, o 00:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG/Discord: Harikken#4936
Multikonta: Harikken

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Murai » 5 kwi 2019, o 21:30


Kropla
C dla Minoru
1/30


Ten konkretny dzień był wyjątkowo deszczowy. Mimo że się nie do końca zapowiadał, na początku było pięknie i słonecznie Jesień ma to do siebie, że jest kapryśna i często urzeka gęstymi opadami. Ludzie zdążyli się już na to przygotować, ciemne chmury w dużych ilościach jasno dawały do zrozumienia co się szykuje. Wszystkie najważniejsze rzeczy zostały schowane przez ich właścicieli do środka domostw i innych budynków, wiatr mógł bardzo łatwo zabrać nawet twardo przytwierdzone do ziemi rzeczy. Zaczęło kropić. To był znak że pora się ukryć pod dachem. Ktokolwiek tego nie zrobił został ukarany potężnym strumieniem wody lecącej z nieba. Istna ściana, która uderzała o ziemię i tworzyła przez przez to szum porównywalny do odgłosów wodospadu.
Czy Minoru był na zewnątrz podczas całego zdarzenia czy wewnątrz - nie miało to większego znaczenia. Co najwyżej zmoknie niezmiernie i przez to ubrania będą lepiły mu się do ciała. Albo noga trafi na rozmokły teren i ubrudzi się błotem. Jeśli będzie miał ogromnego pecha to upadnie twarzą w kałużę, starci przytomność i się w niej utopi. Szczęśliwie dla niego wszyscy domownicy akurat zdążyli umknąć przed zgubnymi skutkami lecącej z nieba wody. Aktualnie od momentu rozpoczęcia ulewy minęła z godzina, może półtorej. Nie przerywało nawet na chwilę.
I wtedy coś uderzyło w drzwi. Nie można tego było nazwać standardowym pukaniem, bo podczas niego nie używa się całej siły. Dźwięk wydobywający się zza drzwi przypominał bardziej uderzenie jakiegoś kamienia. Po chwili ten sam obiekt uderzył w teren przed drzwiami. Osunął się. Wiatr nadal hulał po podwórzu i wstrząsał szybami w oknach, deszcz nadal obwicie lał, szumiąc nieustannie. Nie dało się określić
Murai
 

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Minoru » 6 kwi 2019, o 14:26

Minoru miał bardzo niejednoznaczne zdanie o dniach takie jak ten. Z jednej strony, deszczowa pogoda powodowała, że był on uziemiony w swoim domu, z drugiej była to świetna okazja by rozkoszować się, dochodzącym zza okna szumem, gdy samemu siedziało się bezpiecznie w domowym cieple. Co prawda miał dziś swoje plany, takie jak odwiedzenie swej przyjaciółki Misae, gdzie chciał ją poprosić o... a właściwie nie ważnym była ta prośba, ot po prostu kolejna wymówka by móc spotkać kobietę o kolorowych oczach chociaż jeszcze raz. Doskwierała mu ostatnimi czasy samotność, zwłaszcza gdy okazało się, że jego młodszy braciszek postanowił porzucić swoją drogę shinobi, ku rozpaczy ojca, a radości matki. Lecz nie było to tak straszne, przynajmniej jego rodzicielka pobłażliwiej patrzyła na poczynania Minoru, wiedząc, że chociaż jedno z jej dzieci nie ma zapędów samobójczych.

Teraz jednak siedział w swym pokoju, siedząc na parapecie lekko uchylonego okna, obserwując to co działo się na zewnątrz i kontemplując nad swym życiem i przyszłością jaką powinien obrać. I pewnie siedział by tak jeszcze przez długi czas, gdyby nie łomot dobijania się do drzwi. Chłopak aż podskoczył ze swego miejsca, zaskoczony organizm natychmiast podrywał się do działania, jeden z normalnych, ludzkich odruchów, którego nie udało się Minoru wyplewić. Jego dłoń automatycznie powędrowała w kierunku leżącego na stojaku ostrza, lecz szybko zganił samego siebie. Wojna była skończona, nie ważne jaki był jej wynik, nie słyszał on o żadnym konflikcie pomiędzy shinobi od dłuższego czasu, a jeśli nawet to linia frontu nigdy nie przeniosła się aż tak daleko w głąb kraju. A jeśli byli to bandyci? No cóż, wtedy nie potrzebował katany by przegonić kilku typków z kijami i kosami, a na pewno nie gdy w domu był ich ojciec.

Ruszył więc w kierunku drzwi domostwa, chcąc uchylić je odrobinę, by nie dostać w łeb wypuszczoną strzałą lub nabić sobie guza od lecącego kamienia. A jednak, drugi dźwięk zdawał się brzmieć jak uderzenie o ziemie. Nie wiedzieć czemu mózg chłopaka natychmiast podsunął mu obraz leżącego pod drzwiami ciała. Wizja ta spowodowała, że chłopak przyspieszył kroku, lecz gdy dopadł drzwi, otworzył je ostrożnie, lekko przykucając, tak by ewentualny atak, będący wycelowany zapewne w górną część ciała, wyminął go. Ostrożnie wyjrzał na podwórze.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 196
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 17:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Murai » 6 kwi 2019, o 18:17


Kropla
C dla Minoru
3/30


Czy było możliwym, że to było ciało? Jak najbardziej. To mogło być wszystko, dopóki nie otworzy się drzwi i nie sprawdzi. Kawałek drewna, jakiś obiekt porwany przez wiatr. Właściwie cokolwiek, ale pojawiła się ta jedna myśl, że to może nie być niewinny przedmiot. Czający się z tyłu głowy głos, za każdym razem podsuwający negatywne rozwiązania i możliwości. Niektórzy nazwaliby to niepotrzebnym pesymizmem, jeszcze inni - niezbędnym głosem rozsądku i realizmem. Bez względu na to, czym owe niepoparte niczym obawy były, Minoru podszedł do drzwi. Też nie musiał tego zrobić, mógł zignorować. Jak gdyby nic się nie stało, jakby nie usłyszał. Ale ciekawość była silniejsza od potrzeby pasywności. Ostrożnie uchylił drzwi. Od razu uderzyła go struga wiatru wylewająca się z podwórza. Wilgotnego i silnego wiatru, który korzystał z okazji i wdzierał się do wnętrza domostwa. Czyżby to był owy napastnik, przez którego tak nieznacznie otworzył wejście? Nie, nikogo tam nie było. Ściana deszczu nie ujawniła nikogo.
Przed drzwiami jednak coś było. Worek płócienny, zwinięty w kulkę. Leżał tuż przed drzwiami, praktycznie nie tknięty przez wodę. Po dokładniejszej inspekcji tego przedmiotu można było zobaczyć, że prawdziwym winowajcom jest kamień w który worek został owinięty. Źródło dźwięku znalezione. W worku coś było. Jakiś niewielki, podłużny przedmiot. Otworzenie worka ujawniło... palec. Odcięty palec środkowy kobiety. W miejscu, gdzie powinna znajdować się reszta ciała, był owinięty kawałek bandaża. Na placu znajdowała się cienka złota obrączka. Do tego w worku była kartka. Deszcz nie zamazał jej treści, dlatego Minoru był w stanie ją odczytać. Pierwsza strona była zajęta niewielką mapką wskazującą dokładne miejsce. Wyglądało to na jedno z domostw na obrzeżach osady. Na odwrocie z kolei została zapisana wiadomość:

Mamy ją.
Przyjdź na wskazane miejsce w ciągu następnych dwudziestu minut. Nie kontaktuj się z nikim. Masz być sam i wziąć pieniądze, co do Ryo. Będziemy liczyć. Zrób cokolwiek źle, a poleje się krew.

Życzliwy.
Murai
 

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Minoru » 6 kwi 2019, o 23:14

Jak dotąd wszystko szło dobrze. Nikt nie zestrzelił chłopaka, nikt nie napadł na niego, a na przydrożnej ścieżce nie leżały żadne zwłoki. Minoru mógł odetchnąć z ulgą, co też niezwłocznie uczynił. Miał już zamykać nawet drzwi, czując jak zacinający deszcz, niegościnnie wcina się coraz mocniej do domku państwa Rakurai, lecz tknięty jakimś magicznym fatum pozwolił sobie rozejrzeć się jeszcze raz. Oh, niech bogowie przeklną młodego mężczyznę za jego skrupulatność, ponieważ gdyby nie ona, nie dostrzegłby leżącego pod drzwiami zawiniątka. Ale przecież była jeszcze nadzieja, wystarczyło by żeby jeno zamknął drzwi i udawał, że nic się nie stało. Ot wandale obrzucili dom i uciekli, zdarza się. Lecz dobrze wiedział, że oszukuje samego siebie. Od momentu jak jego mózg zarejestrował leżący pod jego stopami prezent, wiedział, że o nim nie zapomni. Otworzył zatem szerzej drzwi i zrobił krok w kierunku tego nieprzyjemnego i mokrego świata, by móc pochwycić prezent. Chwycił go, nie przyglądając się uważniej i na prędce zamknął drzwi za sobą. Oparł się plecami o drzwi i zajrzał do pakunku.

Poczuł jak wszystkie włosy na ciele stają mu dęba. Nie widział tego, ale był pewien, że twarz zbledła mu jeszcze bardziej. Spodziewał się... właściwie nie wiedział czego, lecz na pewno odcięty palec nie znajdował się na jego liście. Pierwszy szok, zaczynał ustępować. Zastępował go strach, tak przed nieznanym, bo przecież Minoru tak naprawdę nie rozumiał co się tak właściwie dzieje, a także strachem o życie właściciela palca. W pakunku było coś jeszcze. Liścik, pełen złowrogich słów i jeszcze mroczniejszych wizji tego co mogło stać się w niedługiej przyszłości, rzeczywistością. Młody mężczyzna starał się uspokoić oddech i zebrać myśli. Nie miał zbyt dużo czasu. Dwadzieścia minut, wydawało się zbyt krótkim okresem czasu by się porządnie przygotować. Wszystko to, było chyba również jakimś żartem, ponieważ nie podano kwoty jaką miałby przynieść na miejsce. Zresztą, jaki idiota podawał czas w minutach? Przecież mógł znaleźć pakunek dużo później niż pozostał pozostawiony przed jego drzwiami i co wtedy, wciąż miałby 20 minut?

- Amatorzy - mruknął pod nosem, lecz nie zabrzmiał zbyt pewnie. I ponownie pojawiła się myśl. Mógł to olać, zapomnieć i zostawić los samemu sobie. Była jednak to myśl krótkotrwała, natychmiast zagłuszona przez sumienie chłopaka. Wiedział on bowiem, że jeśli istnieje choćby cień zagrożenia życia dla kobiety, to musiał postarać się ją uratować. Przed twarzą stanęła mu wizja Misae potrzebującej pomocy. Odgonił ją jednak niemalże natychmiast. Miał teraz inne rzeczy na głowie niż wyobraźnia płatająca mu figle. Udał się do pokoju, gdzie zabrał ze sobą swoje ostrza, umieszczając jedno na plecach, a drugie przy pasie, dla łatwiejszego dobycia. Do tego obie torby z wyposażeniem. Kto wie z czym będzie miał do czynienia, lepiej było się przygotować. Oczywiście nie zapomniał również o woreczku z pieniędzmi, tak na wszelki wypadek. Gotowy, otworzył drzwi, natychmiast żałując tego, że będzie musiał wyjść. Zamknął za sobą drzwi, zastanawiając się, czy nie powinien zawiadomić ojca. Lecz decyzja została już podjęta, nie będzie się wracał. Przynajmniej deszcz powinien zagłuszyć jego kroki.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 196
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 17:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Murai » 8 kwi 2019, o 12:14


Kropla
C dla Minoru
5/30


Ciężko było nie zauważyć swądu amatorszczyzny ciągnącego się za wieloma aspektami tej operacji. Jak słusznie zauważył Minoru, adresat mógł po prostu wiadomości nie odczytać. Nie było podanej kwoty. Były to małe rzeczy, ale ostatecznie wpływały na powagę sytuacji. Bo jak tutaj bać się kogoś kto nie umie wypisać nawet tak podstawowych informacji? Teoretycznie mogło to nawet nie dotyczyć chłopaka. Ale pomimo tego że osoby za to odpowiedzialne nie wydawały się specjalnie doświadczone w porwaniach, trzeba było coś z tym zrobić. Oczywiście można było to olać. Pomyśleć "nie moja sprawa" i wrócić do leżakowania w fotelu i czytania książek. Albo do jakiejkolwiek innej aktywności, czy to treningu czy dowolnej formy rekreacji. Ale Minoru nie mógł porzucić kobiety w potrzebie. Kwestia albo dobrego serca albo chudej sakiewki. Dlatego też uzbroił się i opuścił domostwo, wchodząc w lejącą z nieba kurtynę deszczu.
Miejsce zaznaczone na mapie było faktycznie gdzieś na obrzeżach. Całkiem blisko murów, ale pomiędzy dwoma wieżami strażniczymi, kawałek od domostwa. To mogło być kolejne niedopatrzenie z ich strony, wybór miejsca. Z drugiej strony mogło być to sprytne zagranie o niewiadomym celu. Podróż zajęła Minoru raptem kwadrans. Sprawy nie ułatwiał rzecz jasna siekający deszcz i błyskające od czasu do czasu pioruny, o błocie na ulicach nie wspominając. W końcu bohater zobaczył dom. Po czym go poznał? Była przy nim dwójka ludzi, stojąca przy zadaszonym wejściu. Uzbrojeni w zwyczajne katany przy pasach, wyglądali na krzepkich chłopów w wieku podobnym do Minoru. Kto normalny siedziałby w taką pogodę na zewnątrz? Regularnie rozglądali się wokoło, prawdopodobnie żeby znaleźć osobę która miała przyjść. Ale nie wyglądało na to, żeby go dostrzegli. Dziesięć metrów to nie była duża odległość, ale deszcz wraz z nieprzyjemnymi warunkami znacząco ograniczał widoczność.
- A ty co za jeden? Kaguro cię przysłał?- usłyszał Minoru. Kobiecy głos po jego prawej pojawił się niespodziewanie. Jeśli odwróci się, co też powinien uczynić w takiej sytuacji, zobaczy dziewczę stojące kilka metrów od niego. Ukryte pod szeroką parasolką, odziane wyjątkowo bez gracji i delikatności. Z wyższych sfer zdecydowanie nie pochodziła. Workowate spodnie i koszula pasująca na nią równie dobrze. Ciężko było nie odnieść wrażenia, że jest ona w niezbyt dobrej sytuacji materialnej, albo też nie ma gustu. Biorąc pod uwagę idealny wręcz stan jej ubrań, to opcja druga była bardziej prawdopodobna. Przy pasie także miała broń, także katanę. Jej całkowicie czarne, paciorkowate oczy wlepione były w niego w oczekiwaniu na odpowiedź.
Murai
 

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Minoru » 9 kwi 2019, o 21:28

Chłopak przeklinał w myślach swój los i roztargnienie. Spowodowane było to falami deszcze, które raz za razem zalewały mu twarz i nozdrza, utrudniając wręcz oddychanie. Włosy już dawno przylepiły się do czoła i na nic zdawało się odgarnianie ich z oczu, pod wpływem strużek wody płynących po jego twarzy, wracały na swoje miejsce. Ubrania przemokły dawno temu, przylegając szczelnie do jego ciała i ciążąc mu niemiło. Z każdą chwilą poziom irytacji Minoru rósł i lada chwila mógł przerodzić się w gniew, lecz zdawał sobie sprawę, że byłby to gniew iście dziecinny, wręcz irracjonalny. Wszak czy wściekłość spowodowana czystymi emocjami bez udziału logiki nie był zawsze irracjonalny? Parł jednak z uporem maniaka przed siebie, mając w pamięci po co to wszystko robi. Żałował tylko, że nie wziął ze sobą parasola, lecz jeśli zastanowić się nad tym dogłębniej, łatwo można było by dojść do wniosku, że parasol tak naprawdę na niewiele by się zdał.

W końcu jednak dotarł do zaznaczonego X’em skarbu. Znał tą okolicę, przechadzał się tutaj od czasu do czasu w słoneczne dni. Teraz jednak wyglądała ona niczym z koszmaru, a dostrzeżenie czegokolwiek, w rzęsistych strugach deszcze graniczyło z cudem. Pewnie tylko to uchroniło go przed wzrokiem adwersarzy. Przykucnął więc by stać się jeszcze mniej widocznym i zaczął układać w głowie plan. Postanowił okrążyć chatę i znaleźć wejście z innej strony, tak by wyminąć dwoje strażników i dostrzec co dzieje się w środku. Była też opcja druga, które również brzmiała kusząco. Mógł zakraść się od boku, wyrzucić kamień, tak by oboje odwrócili się w przeciwnym kierunku i wtedy ściągnąć ich oboje po cichutku. Mógł też zrobić to zwyczajnie, z hukiem. Walnąć raitonem na oślep i patrzeć, jak się smażą. Tylko, czy sam by nie zrobił sobie krzywdy w tym deszczu?

Wtem, zza jego pleców doszedł go czyjś głos. I cały misterny plan w pi... można by rzec. Ot szczęście go opuściło. Obrócił się wciąż skulony, opierając jedną z dłoni o ziemię, by podczas przenoszenia ciężaru z jednej nogi na drugą, na rozmokłym terenie, nie runąć twarzą w to całe błoto. Kobieta, młoda kobieta o niezwykłych wręcz oczach. I to właśnie na tym skupił się chłopak. Co prawda zauważył, jej marny ubiór, ba dostrzegł również katanę, ale z jakiegoś powodu nie przykuł temu aż takiej uwagi, jak jej oczom. Nie umknęło mu jednak pytanie, które zadała kobieta. Podnosząc się powoli ze swego miejsca, równie powolnym i niegwałtownym ruchem sięgnął po sakiewkę. Nie odzywając się nawet słowem potrząsnął nią, chcąc w ten sposób dać kobiecie do zrozumienia co też go tutaj sprowadza. Miał to być również swego rodzaju test.

Jeśli kobieta zażąda by podać jej sakiewkę, Minoru rzuci ją w jej kierunku, a gdy ta spróbuje ją pochwycić, z impetem wpadnie na nią całym swym ciałem, by ją przewrócić. Wtedy też dobędzie miecza i nim ta zdąży się zebrać, przyłoży ostrze do jej gardzieli, lub klatki piersiowej.

Jeśli natomiast kobieta nie zażąda sakiewki, wtedy będzie to znak dla Minoru, że kobieta nie jest jedną z nich, choć z drugiej strony nie może to o niczym przesądzać. Schowa sakiewkę na miejsce i wytłumaczy jej co tak naprawdę tutaj robi.
- Przepraszam, za tak dziwne powitanie - rozpocznie uspokajająco, ponownie kucając, by dwoje oprychów miało większy problem z dostrzeżeniem go.
- Nie do końca wiem o co chodzi, dostałem wiadomość z pogróżkami i żądaniem zapłaty... kazano mi przyjść w to miejsce, więc... - wzruszył rozbrajająco szczerze ramionami - Jestem .
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 196
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 17:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Murai » 10 kwi 2019, o 11:14


Kropla
C dla Minoru
7/30


Przynależność kobiety do bandytów pozostawiała wątpliwości. Fakt, była uzbrojona, ale kto w tych czasach nie chciał sobie zapewnić bezpieczeństwa? Odzienie też przypominające zakapiora jakiegoś, ale z drugiej strony nie każdy musi być na tyle majętny, żeby kupować sobie najczystsze ciuszki. I chyba wiedziała o sprawie, ale mogła być po prostu powiązana z sprawą w inny sposób. Kobieta spojrzała sceptycznie na milczącego chłopaka, po czym rzekła:
- Miał przyjść osobiście. No ale jak masz pieniądze to chyba szefu narzekać nie będzie. - wyciągnęła rękę do "gońca". Ale Minoru nie miał zamiaru grać zgodnie z jej zasadami. Rzucił wcześniej przygotowaną sakiewkę z pieniędzmi. Oczywiście wyciągnie rękę żeby ją złapać w locie. Wtedy jednak Minoru zaatakuje. Co, miał przeznaczyć własne pieniądze i potulnie oddać ciężko zarobioną krwawicę? Z bandziorami, mówią niektórzy, się nie dyskutuje. Tylko strzela i ucina ręce. Mężczyzna nie miał żadnej z tych opcji, ale musiał sobie radzić. Kobieta wykazała się jednak refleksem. Zgrabnie odsunęła się z trasy natarcia chłopaka, w ostatniej chwili umykając i podstawiając nogę. Minoru upadł na mokrą ziemię. Kobieta rzuciła się na niego, odrzucając swój parasol. Jednym płynnych ruchem wyciągnęła zza pasa niewielkie ostrze i przyłożyła do gardła Minoru. Drugą ręką złapała za jego rękę i wykręciła do tyłu. Kolano wbiła w jego plecy. Jakikolwiek ruch oznaczał przynajmniej podcięte gardło.
- Ej, Kaguro ciecia jakiegoś przysłał do nas i się stawia teraz! Chodźta no pomóżcie! - krzyknęła kobieta do dwóch mężczyzn, z lekkim rozbawieniem w głosie. Ci, po dość krótkiej chwili namysłu, ruszyli prosto do niej, kierując się dźwiękiem. Zauważyli niefortunnego wojownika trzymanego przez kobietę w niespodziewanie żelaznym uścisku. Kiwnęła głową na leżącą na ziemi sakiewkę. Jeden ze zbirów ruszył ją podnieść, drugi z kolei wyciągnął miecz i przyłożył do do Minoru, tym razem do brzucha. Dwa ostrza czy jego ciele, dodatkowe zabezpieczenie przed cwaniakowaniem.
- A teraz idziemy. Niczego nie próbuj, bo utnę bez wahania. - wysyczała, trzymając sztylet pewną ręką. Pomimo tego że ostrze nie było najlepiej naostrzone, Minoru mógł poczuć chłodną, mokrą stal na swojej szyi. Wystarczająco ostrą do płynnego cięcia. Jeden ruch i krew trysnęłaby z rozciętego gardła, zalewając wszystko wokoło. Trójka ruszyła zatem, w zwartym szyku. Widać było że mają w tym pewną wprawę i nie była to ich pierwsza przymusowa eskorta.
Minoru z tyłu trzymała kobieta, przykładając ostrze do szyi. Po prawej jeden z zakapiorów, przykładający miecz do jego brzucha, oczywiście ostrą stroną. I ostatni na przodzie, żeby móc otworzyć drzwi i wejść do środka wraz z pozostałymi.


//Brak KP, niestety akcja się nie powiodła.
Murai
 

Re: Dom rodziny Rakurai

Postprzez Minoru » 15 kwi 2019, o 23:31

No i szlag trafił cały misterny plan. Był tak zadufany w sobie, że nie wziął pod uwagę jednej ważnej zmiennej w tym całym planie. Tego, że to jego brat był mięśniami w tym związku, ani też tego, że kobieta mogła być najzwyczajniej w świecie przeszkolona. Tylko jakim cudem taki łachmaniarz był wytrenowany? Teraz jednak był to jego najmniejszy problem, wykręcona ręka bolała jak diabli, a zimna stal studziła nawet najbardziej rozpaloną i ochoczą duszę. Chyba bardziej odruchowo niż z przekonania, zgiął wolne ramię, unosząc je do góry, z szeroko rozwartą dłonią, w uniwersalnym geście poddania. Miał jeszcze sztuczkę lub dwie w swoim asortymencie, tylko żadna z nich jakoś nie przewidywała ostrza przystawionego do szyi.

- Będę grzeczny - powiedział prawdę, dobra, półprawdę... prawdę na ten moment. Miał nadzieję, że w ten sposób napór na wygięte ramię osłabnie. Starał się zachować spokój, no może nie na tyle, by jego oprawcy stwierdzili, że coś kombinuje, ale wystarczająco duży by nie zrobić niczego głupiego. No cóż, dalszy plan zakładał dostać się do środka, a później? Oh, tam już nie miał żadnego planu, będzie musiał improwizować, tylko że już raz to zrobił i oto gdzie się znalazł.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 196
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 17:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808

Następna strona

Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość