Dom Inoshi

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 1 sie 2018, o 05:14

- Rok 385 - Wiosna -


" Kolacja? "
Obrazek

Czy kondycja była rzeczywiście tak wielkim problemem? Pewnie, że czasem miała lenia... No, właściwie to często jednak miała już swój drobny cel a przynajmniej jego zalążek który chciała rozpocząć już na miejscu, w Yusetsu podczas wizyty o Hikariego. Chcąc nie chcąc wyprawa, mimo, że wcale nie było tak daleko, bo właściwie przy samej granicy prowincji niosła za sobą kilkanaście problemów. Kto by się spodziewał, że nawet zacząć realizować swoje cele będzie tak trudno... Myślała blondynka podczas gdy siedziała na swoim łóżku wyglądając z okna.

- Mogłam poradzić sobie znacznie lepiej na rozmowie z Arisu-sama, mogłam wszystko nieco lepiej przemyśleć. Nie spodziewałam się, po samym początku, że tak zwyczajnie gdy dojdę do końca poprosi mnie o wyjście, nie zdążyłam nawet powiedzieć kilku rzeczy ale... Może to i lepiej? - Westchnęła przekręcając głowę w drugą stronę, w stronę drzwi. Zestawiła nogi z łóżka.
- Nie wiem czy czuje się lepiej realizując to co mówił Hikari, niby jest różnica ale... Czy to wystarczy? - Zastanawiała się podczas gdy z dołu rozległ się głos ojca zapraszający na posiłek. Słysząc go początkowo położyła się jeszcze na łóżku.
- Już idę! - Warknęła podpierając włosy rękami. Gdy wkładała palce miedzy włosy zdała sobie sprawę, że rzeczywiście przydałoby się i z nimi zrobić porządek bo w obecnej chwili trochę urosły od ostatniego czasu. Po kilku chwilach poprawiła je ręką jak tylko mogła w danej chwili i zsunęła się powoli z łóżka kierując w stronę drzwi. Nie była smutna, raczej zatroskana, ciągnęła za sobą nogę za nogą schodząc najpierw korytarzem na dół by po chwili wylądować w kuchni gdzie niemal wszystko było gotowe.

Miejsce jadalne nie odbiegało od normy, ot niski stolik, może podobny na wysokość do tego do kawy. W domy mieszkały trzy osoby dlatego nie można tam było uświadczyć przygotowanych więcej siedzisk z poduszkami niż trzy. Nikt nie spodziewał się gościa. Po zejściu na dół Inoshi wypuściła z siebie powietrze, tak jakby miała częściowo dosyć. Tak czy inaczej wielkiego wyjścia nie miała. Wiedziała jak to się skończy w chwili w której tylko opuściła swoje pięterko.

Obiad jak zwykle bogaty, przynajmniej nie miała problemu z wyborem tego co zje. Dziewczyna wybrała miejsce na poduszce po lewej stronie od ojca, zajmując pozycję naprzeciwko matki. Można więc powiedzieć, że pomiędzy ich siedzeniami tworzyła się figura trójkąta równoramiennego. Siadła jak zwykle, przełożyła nogi na jedną stronę w końcu nie usiądzie po turecku jak jakiś obwieś, mimo, że w domu to nie wypadało. Złapała za mokry ręcznik który leżał gdzieś obok do wytarcia rąk. Pozostali zrobili to samo gdzie dopiero po chwili ojciec zaczął.
- Itadakimasu - Wtórowały, i matka i córka. Pałeczki w dłoń jak to mówią, zielonooka przepatrując swobodnie stół skusiła się od razu na miseczkę ryżu i rybę. Zwyczajnie. Częściowo chciała zjeść i jak najszybciej się ulotnić by nie prowokować zbyt dużo sytuacji do dyskusji na jej temat, to była ostatnia rzecz jakiej chciała doświadczyć. Matka nalała wszystkim napoju podczas gdy potem dziewczyna zrobiła to samo dla niej. Ot, zwyczaj, nie nalewamy sobie.
Zwyczajowe rozmowy o klanie oraz okolicy to norma w tym domu, mała niby słuchała ale tak bardziej jednym uchem, nie za bardzo uważała dziobiąc pałeczkami ryż z miseczki którą trzymała pod samą twarzą. Podczas samej rozmowy pozostawała raczej cicho aż w końcu stało się to czego chciała uniknąć. Zwrócono na nią uwagę...
- Wiedziałam, że to się tak skończy. Kolejna domowa lekcja o życiu... Mogli mi tego dzisiaj oszczędzić... - Pomyślała na początku po wypowiedzi matki. Jej ton mimo, że troskliwy mógł zapowiadać wiele, była mniej czepialska niż ojciec który to potrafił w te stronę przeginać strasznie. Chciałby zawsze wszystko wiedzieć.
- Arigatou... Wszystko w porządku. - Odpowiedziała spoglądając w stronę mamy, rzuciła jej fałszywy, może niezbyt szeroki uśmiech przechylając przy tym nieznacznie głowę w bok. Nie miała wtedy miski w dłoniach ani pałeczek, spoczywały one na kolanach.
- Zawsze mało się uśmiechałam... Tak już mam, dopiero teraz zauważyła? To, że się nie uśmiecham albo nie robię tego zbyt długo wcale nie oznacza, że coś jest nie tak... - Powtarzała sobie w myślach bo taka była ostatecznie prawda, dla niej to nic dziwnego. Prawdą jednak jest, że kiedy była dużo, dużo młodsza uśmiechała się częściej, miało to miejsce jednak przed tym nim zdecydowali, że ma zostać ninja wedle tradycji, wtedy nie pokładano w niej tylu oczekiwań i nie miano wobec niej tylu wymogów, tata był wtedy całym światem a jednak odkąd zaczęto wymagać trochę się zmieniło, zwyczajnie, kto jest w stanie podołać temu wszystkiemu, zwłaszcza gdy ma się opinię osoby niezbyt rozgarniętej i niekompetentnej. Tak bywa gdy zawodzi się oczekiwania raz po raz. Przeżycie tragedii jaką było serce świata nie dowodzi właściwie niczego.
- Coś się stało, tato? - Zerknęła na ojca ze zdziwieniem które nie opuszczało jej twarzy.



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3441
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dom Inoshi

Postprzez Rika Kari Matsubari » 1 sie 2018, o 15:09

Misja C - Yamanaka Inoshi
Rika Kari Matsubari
3


Rozterkom nie było końca. Po głowie małej Yamanaki tarzały się rozmaite myśli dotyczące tego co było, jak i tego co będzie. Tysiące niewypowiedzianych słów, które mogły wszystko zmienić. Tysiące słów, które z ust wpłynęły trochę za szybko. Oczywiście analizowanie takich rzeczy jest zdecydowanie na wyrost, wszak nigdy nie wiadomo, co mogłoby się stać. Gdybamy i zatracamy się w nim bez końca, bo to pozwala względnie bezboleśnie trwać w myślach o naszym smutku.
Przeżywanie wszystkiego raz jeszcze i jeszcze skutecznie pozwala nam przeegzystować cały dzień w poczuciu, że nie był to czas zmarnowany. Czy jednak wszystkie te troski nie były nieco na wyrost? Dla piętnastoletniej dziewczyny każdy błąd jest jak koniec świata. Każda miłość tą jedyną, autorytet bez skazy, a każda odmowa – zdradą. Wyluzujmy. Przecież może być gorzej. Zobaczycie.
Właściwie tak minął jej dzień. Trochę łóżka, trochę bezcelowego włóczenia się po domu i innych zabijaczy czasu. Ot dzień zmarnowanego człowieka, który potrzebuje odpoczynku, bądź impulsu do działania. Klasyka gatunku młodych ludzi, którzy nie są jeszcze gotowi na pełną odpowiedzialność i konsekwencję w działaniu. No i tak zleciało aż do kolacji.
Wszystkie wspomniane wcześniej zarzuty, dotyczące formy w jakiej znajdowała się obecnie młoda kunoichi miały odzwierciedlenie w jej powłóczeniu nogami, charakterystycznym kroku zdechlaków, którzy nie mają na nic ochoty. Z Inoshi było o tyle ciekawie, że jednocześnie chciała i nie chciała. Chciała, ale w drodze do spełnienia swych pragnień blokowały ją rzeczy zewnętrzne i wewnętrzne.
Tak nastał czas kolacji. Chwila na wymianę uprzejmości i wcinamy! Każdy zajęty swoim talerzem, ze stołu ubywają kolejne porcje. W powietrzu czuć jednak, że coś jest inaczej. Czy to ryba, niezapowiedziany gość dzisiejszego posiłku, wydaje taki aromat? A może chodzi o coś innego? Cokolwiek by to nie było, rodzice chcieli porozmawiać.
Na pytanie matki Inośce od razu zapaliła się czerwona kontrolka, standardowe wyposarzenie każdego smarkacza, albo – jak kto woli – dorastającego człowieka, który rękoma i nogami będzie bronił odrobiny prywatności przed wścibskim okiem rodziców. Teraz jednak sytuacja była nieco bardziej skomplikowana. Inoshi miała przecież do nich interes, czy zdecyduje się zebrać na odwagę i spróbować..? Ah. No nie! Jak to wszystko w porządku? No dobrze, argument mamusi nie był może szczególnie trafny w odniesieniu do Inoshi, bowiem ta rzeczywiście od pewnego czasu uśmiechała się mniej i mniej, ale czy to znaczy, że tak musi być? Że powrót do domu nie powinien niczego zmienić. Inoshi! Zastanów się. Przecież nikt ci nie uwierzy, że wszystko jest w porządku!
-Ahh… - Inoshima uśmiechnął się błogo chyba bardziej do siebie, niż do zgromadzonych przy rodzinnym stole. Zwykłym westchnieniem zawładnął dyskusją, jak na głowę rodziny przystało. – Jesteśmy Yamanaka i czasem wydaje nam się, że wszystko wiemy. Tacy już jesteśmy. – wzruszył ramionami, tłumacząc się niejako swojej córce. – chcemy dla ciebie jak najlepiej i czasami szukamy dziury w całym. Jesteśmy twoimi rodzicami, musisz nam to wybaczyć. – Inoshima rozkręcał się z każdym słowem. Mówił jakby to były uniwersalne na całym świecie mądrości… i poniekąd tak było. – jeśli jednak jest ci teraz dobrze, to bardzo się z tego cieszymy, bo w najbliższym czasie żadnych wyjazdów. Tak będzie dla ciebie najlepiej. – ojciec Inoshi odchylił krzesło i wstał od stołu, a jego twarz nagle posępniała. – a teraz bardzo was przepraszam. Muszę wyjść.
Inoshima odszedł, nim padły jakiekolwiek pytania. Po chwili uniósł się za nim dobiegający jadalni odgłos zamykanych drzwi wejściowych. Inoshi mogła sobie chcieć wyjaśnień od swojej matki, niestety Harumi Yamanaka była tak samo zaskoczona jak ona.

Inoshima przechadzał się uliczkami Saimin ze zdeterminowaną miną człowieka, który wie jaki będzie jego kolejny ruch. W lewo, w prawo i prosto. I jeszcze raz. Coś go niepokoiło. Czegoś się obawiał. Rozglądał się po okolicy jakby szukając inspiracji do działania. Gdy wrócił, było już po północy. Nie był na tyle dyskretny, by nie dało się usłyszeć, jak zamyka za sobą drzwi. Tego dnia nie mógł spać. Raptem raz zmrużył oczy, nim słońce ponownie ukazało się na horyzoncie, zwiastując dzień, w którym Inoshi kupi swoją cudowną kamizelkę.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 765
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 1 sie 2018, o 21:58

- Rok 385 - Wiosna -


" No i po kolacji? "
Obrazek

Ciągłe wspominanie o przeciwnościach pozwala nigdy o nich nie zapomnieć a jak to zrobisz... Nawet i wtedy cię dopadną w chwili w której najmniej się ich spodziewasz, wyjdą zza ciemnego rogu by dalej cię prześladować, chyba, że... Wiesz, że nadejdą.
Blondynka nie spuszczała przez chwilę wzroku z ojca, widziała jak się uśmiechnął. Nie wiedziała o co mu chodzi, jak zawsze bawił się w te swoje podchody.
- O co mu chodzi? Pewnie znowu coś wymyślił - Zastanowiła się patrząc jak wzdycha, właściwie w tej chwili nic nie jadła tylko oczekiwała na dalszy rozwój wydarzeń. Pierwsze jego słowa wydały się jej tradycyjną w jego wykonaniu tyradą? Czy to dobre słowo? Niee, to nie to, to była dosyć samochwalna krytyka, tak to odbierała.
- Jak zawsze, wiedziałam, że tak będzie, prawi mi bezsensowne kazanie... I po co to mówi jeśli w każdej chwili może wiedzieć wszystko? - Westchnęła mentalnie, bo gdyby zrobiła to fizycznie od razu zostało by to, najprawdopodobniej źle odebrane w tym towarzystwie, niekulturalnie.
W tej chwili nie wiedziała co ma zrobić z rękami, nie była zła, w żadnym wypadku jednak chciała opamiętać wszelkie dziwne gesty jakie mogłaby wykonać. Słuchała i utrzymanie tej spokojnej fasady wydawało się graniczyć z cudem im bardziej próbowała nie powiedzieć kompletnie nic tym bardziej się denerwowała w duchu.
- Tak, teraz tak mówi, ale jak stwierdził, że jestem zawodem i do niczego się nie nadaje... Nie tylko on to też było dobrze, tak? Co za Hipokryzja - Kontrolka za kontrolką świeciły coraz jaśniejszym czerwonym światłem w umyśle blondynki, im dłużej to trwało tym bardziej wiedziała, że spokojnie spać nie pójdzie, przecież nie mogłaby zostawić tych wszystkich myśli które przyjdą po tej rozmowie samym sobie, to nie takie proste. Ostatnie zdanie które wypowiedział wydawało się... Dziwne, co najmniej dziwne.
- Żadnych wyjazdów? Tak będzie dla mnie lepiej? Czyli co, nagle mam siedzieć i jest wszystko super? Świetnie, mnie to odpowiada... Albo odpowiadało, sama już nie wiem. Dlaczego jednak mówi coś takiego? Nie pamięta już co się stało ostatnim razem? - Spuściła głowę tak jakby została właśnie mentalnie skarcona. Bo częściowo tak się czuła, nie wiedziała za co a jednak Inoshima raczej nie potrzebował wielkich powodów by marudzić, wystarczyło, że nie umiało lub nie wiedziało się czegoś tak jak inni albo tak jak by on chciał, wystarczający powód do wszystkiego.
Gdy wstał od stołu Inoshi nieznacznie cofnęła się z wyraźnym zaskoczeniem na twarzy, nie wiedziała co chce zrobić ani dlaczego, co go nagle ugryzło by wstać od stołu, to przecież niegrzeczne. Zwłaszcza wobec pani gospodyni a córka w tym wypadku jest tylko dodatkiem.
- Tato! To niegrzeczne! - Powiedziała jak wychodził. Cóż, on jednak poszedł pozostawiając Harumi i Inoshi same sobie co zwyczajnie nie było zwyczajne, to raczej ona była tym który odchodzi od stołu nie on.
- Co go ugryzło? Zapomniał co się stało gdy pojechaliście w gości a ja zostałam? Nagle mam tutaj siedzieć? Ot tak mogę? Nie wierzę mu! Właściwie to nie jestem głodna... I tak nie powinnam jeść tyle - Powiedziała głośnie wstając z poduszki, wydała z siebie kilka dźwięków wyraźnej irytacji ostatnie wyrazy jednak wypowiedziała ciut ciszej. Czasem wystarczyło jej kilka słów lub wypowiedzenie ich w odpowiedniej kolejności by zwyczajnie wyprowadzić ją z równowagi, zwłaszcza jak miała wielkie plany i nie czuła się właściwie tak źle.
Otrzymując odpowiedź bądź też nie złapała za poduchę rzuciła na drugi koniec pokoju, właściwie to do przedpokoju uprzednio ściskając ją mocno w dłoniach. Ostatecznie nawet nie przepraszała, tupnęła mocno i wymaszerowała na górę do swojego pokoju zadzierając przy tym nieco nosa.
- Co on sobie wyobrażasz, co za baran, mnie opieprza jak odejdę od stołu a sam sobie wychodzi kiedy chce, ugh... Gdyby chociaż sam przestrzegał własnych reguł i je respektował to by było dobrze, co za ciołek. - Gdy była już na górze nie obchodziło ją nic, ot całkiem niezły wieczór zepsuty przez drobnostkę która urosła do rangi czegoś więcej i nikt nie wie dlaczego. Nie chciała go nawet szukać bo tylko zebrałaby burę. Ostatecznie dziewczyna miewa ciężki sen co napełniła ją spokojem chociaż na chwilę.
Wyjrzała za okno siadając na wewnętrznym parapecie. Pokręciła głową spoglądając pustoszejące miejsce ulice. Zeszłą z parapetu który wysoki nie był.
- Muszę to odreagować a niech go licho. - Pomyśleć, że właśnie tak zaczynać się będzie lato... Dziewczyna zastanowiła się przez chwilę co jeszcze może dzisiaj zrobić i zdała sobie sprawę, że cokolwiek zrobi jest na przegranej pozycji, wyjdzie to pewnie ojciec za chwilę przyjdzie, zostanie to przyjdzie i pewnie będzie marudził, matka pewnie też nie odpuści tym razem. Zostało jedno, pójść spać licząc, że zapomną, kogo chcesz oszukać Inoshi, przecież wiesz, że nie zapomną do jutra, może jednak ojcu przejdzie. Taka była myśl.
Nie mogła jednak pozostawić sytuacji bez buntu, zwykle miała spać w swojej specjalnie do tego przeznaczonej lekkiej szacie, no bo przecież tak wypada. Teraz jednak miała to gdzieś, nadchodziło lato było ciepło. Ot zwyczajnie ściągnęła z siebie swoje ciuchy, rzuciła je w kąt na kupkę jak rasowy bałaganiarz, czego nie miała w zwyczaju robić i zwyczajnie w bieliźnie się położyła do łóżka nakrywając swoim przykryciem. Decyzje chociaż tak małe a swoje. Zaciągnęła kołdrę na głowę i obróciła się tyłem w stronę drzwi nieco naburmuszona, akurat łóżko miała pod oknem więc gdyby tylko chciała się podnieść zawsze mogła wyjrzeć. Miała twardy sen więc gdy tylko zasnęła wiedziała, że prędko się nie obudzi, kto wie w jakiej pozycji bo podczas spania lubi je zmieniać nawet o tym nie wiedząc. Ot, przy niej lepiej się nie kłaść bo zajmuje dużo miejsca.



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3441
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dom Inoshi

Postprzez Rika Kari Matsubari » 2 sie 2018, o 10:56

Misja C - Yamanaka Inoshi
Rika Kari Matsubari
5


Mądrości, nauczki, kazania… Inoshi wiedziała, że tak zakończyć może się dosłownie każde spotkanie przy rodzinnym stole. Od początku unikała inicjatywy, odzywała się zdawkowo i jakby jej jedynym celem było szybko zjeść i ulotnić się do pokoju, nim ktokolwiek się do niej odezwie. Sztuka kamuflażu przy stole jest jednak niesamowicie trudna. No bo co, henge? A może lepiej zjeść pod stołem, lub rzucić posiłek burkowi i wyjść, nim ktokolwiek zdąży się zorientować? O nie, tak to nie działa. A już na pewno nie przy stole, przy którym siedzą raptem trzy osoby.
Z tych trzech osób tylko dwie nie są Tobą, co tylko pogarsza sprawę. Najgorsze jest jednak to, czego Inoshi jeszcze nie wie. Że tatko właśnie jej poświęci dziś swoją uwagę.
Inoshima początkowo był dobrym tatą, przyznającym się do błędu i szanującym autonomię córki. Inosia jednak zupełnie nie kupowała tej fasady i w głowie aż kotłowało się od przytyków pod jego adresem, których oczywiście pod żadnym pozorem nie mogła wypowiedzieć na głos. Inoshi miała do ojca dziwny stosunek, swego rodzaju mieszankę szacunku i lęku. To właśnie drugi z tych składników powodował, że młoda Yamanaka robiła co w jej mocy, aby zachować fason i nie pozwolić swoim emocjom wypełznąć na powierzchnię. Potem było tylko gorzej i Inoshi dostała zakaz opuszczania wioski przez pewien czas. Czy nie to było jej teraz skrytym marzeniem? Cóż za niefortunna okoliczność, prawda? Aż strach pomyśleć, co kotłowało się w głowie piętnastolatki.
I wtedy stało się coś jeszcze. Coś, co nigdy dotąd nie miało miejsca. Inoshima przeprosił zebranych i odszedł od stołu. Minę miał nietęgą i ogłosił, że wychodzi w ważnej sprawie. Inoshi odezwała się dopiero, gdy spadło z niej spojrzenie ojca, a ten właśnie wychodził z domu. Harumi przeczekała pierwszą złość córki i dopiero wtedy zabrała głos.
-Musimy mu zaufać. – powiedziała tylko. Była równie przygnębiona losem córki, co zaskoczona tym, co się stało. Widać mąż czegoś jej jeszcze nie powiedział.
Inoshi wróciła do pokoju i aż do snu targała ją złość. Pozwalała sobie na małe bunty, na które tatko pewnie by jej nie pozwolił. Ot, mała osłoda tego okropnie przykrego faktu.
Nad rankiem Inoshi zreflektowała się, że nastał „dzień kamizelki”. Na ile mogło ją to pocieszyć? Trudno powiedzieć. Pewne zaś było, że prędzej czy później będzie musiała zejść z piętra i przywitać się z domownikami. Kierując się ku dołowi usłyszała fragment dyskusji swoich rodziców, którzy być może myśleli, że Inoshi jeszcze śpi.
-Miałem… musiałem przemyśleć pewne sprawy.
-Dlaczego tak długo? Musiałem wysłać list. Wiadomość do kogoś bardzo ważnego.

I wtedy przerwali, najwyraźniej słysząc kroki. Gdy Inoshi zeszła na dół, temat zszedł na pogodę. Nikt nie wspominał o wczorajszej kolacji. Było jak dawniej.


Mój kolejny post będzie już prawdopodobnie w sklepie, więc jakby co wklep sobie z/t :)
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 765
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 2 sie 2018, o 19:06

- Rok 385 - Lato -


" Początek Lata "
Obrazek

Każdy dzień musi kiedyś dobiec końca, tak samo te dobre jak i złe dni zwalniają miejsce dla innych niezbadanych wód jutra, tylko jakie będzie jutro? Zawsze jest to wielka niewiadoma, czy dzień który przyniesie nam wstające słońce będzie lepszy, czy gorszy od tego który zostawiliśmy za sobą stając do niego plecami...

Inoshi położyła się do łóżka zła ostatniej nocy, mówi się, że nie powinno się iść spać złym gdyż cały ten stres przenosi się na początek dnia kolejnego a nie ma nic gorszego jak wstać lewą nogą, czyż nie? Ciekawe czy osoby lewostronne są w tym wypadku wyjątkiem... Blondynka spała dosyć długo, nawet nie zarejestrowała momentu w którym jej myśli przytłoczyły lub zajęły na tyle, że zwyczajnie usnęła. Sen miała twardy i nie trzeba było na to żadnego potwierdzenia. Czas nocy minął jej niemalże w mgnieniu oka, tylko w jaki sposób w mgnieniu oka tak skotłowała łóżko i zmieniła pozycje? Te kilka godzin snu było jej potrzebnych, zaraz po przebudzeniu, właściwie nie miała ochoty wstawać, tylko przewróciła oczami, w tej chwili i tak nic nie widziała bo skotłowane włosy zasłaniały jej wizję.

Początkowo tylko westchnęła wciskając głowę mocniej w poduszkę.
- Która godzina? Czy ma to jakieś znaczenie... Ugh, - Zadała pytanie sama sobie, nie oczekiwała nawet na nie odpowiedzi, zwyczajnie musiała to powiedzieć. Ku swojemu zaskoczeniu ostatecznie nie była już tak zła jak wczoraj.
Przejechała prawą dłonią po swojej twarzy odgarniając lekko włosy. Podniosła głowę i całą siebie z łóżka, przysiadła na nim mlaskając kilkukrotnie, trzeba było też ziewnąć bo kto tego nie robi? Siedziała tak przez chwilę na nim wpatrując się w kupkę ubrań którą rzuciła w kąt ostatniego wieczora.

- Co za różnica i tak jestem u siebie, niech sobie gada, phi. - Powiedziała kładąc głowę na poduszce i skrywając dłonie dokładnie pod nią robiąc sobie swoistą podpórkę. Wydawałoby się, że rozmyśla jednak po prostu leżała bez jakichś głębszych przemyśleń.
Podciągnęła plecy do góry ponownie przysiadając. Podparła się na parapecie opierając głowę na swoich przedramionach, wyglądała z okna, właściwie nie przejmowała się teraz, że ją widać tak jak siedzi. Bo co ktoś niby zobaczy, jej nieuczesaną głowę czy co? Wyjrzała wyglądając na poranną letnią ulicę Saimin, wydawałoby się, że dzień jak co dzień i nic nie zwiastuje tego, że coś mogłoby się zmienić, no bo czy powinno?

Kilka chwil spędzonych w taki sposób musiało dojrzeć swego końca, wstała, już teraz na serio i założyła na siebie coś w rodzaju lekkiej yukaty wyciągniętej z szafy, po wyjściu z pokoju skierowała się do łazienki i tam stając przed lustrem zaczęła się zastanawiać, wzięła w dłonie swoje włosy i zaczęła się nimi bawić. Sięgały jej mniej więcej do długości ramion. Ile to jest, jakieś 25 centymetrów?
- Przydałoby się coś w końcu z tym zrobić - Rzuciła do siebie patrząc zarówno na końcówki, ich długość i wszystko co się dało. Gdy już się umyła i przygotowała mogła wreszcie zacząć działać na tych swoich kudłach. Spędziła już w łazience i tak całkiem sporo czasu, nigdy nie kłamała, że trwa to tylko chwilę. Rozpuściła włosy ponownie patrząc na nie, tym razem już wiedziała co chce zrobić. Zaczęła je początkowo rozdzielać pamiętając o materiale na grzywkę, nie mogła jej pominąć! Zwykle nosiła się krócej a teraz miała swojego rodzaju wyzwanie długich włosów. Chwilę je rozczesywała aż ostatecznie podzieliła je tak jak uważała za słuszne złapała z tyłu na spinkę nie zapominając o spinkach w kilku innych miejscach. Chwilę to trwało jednak czego dziewczyna nie zrobi by poprawić sobie chociaż trochę humor, nawet jeśli robi się to tylko dlatego, że chce się spróbować czegoś innego.

Udało się, całe to wyzwanie wreszcie dobiegło końca i mogła opuścić pięterko, nie miała zamiaru się jeszcze całościowo ubierać, szata, yukata powinna wystarczyć do zwyczajnego śniadania. Gdy schodziła po schodach nie spodziewała się usłyszeć czegokolwiek, bo czy powinna coś słyszeć? Ostatecznie to co zasłyszała nie było niczym wielkim chociaż ta wiadomość...
- O co może chodzić? - Myślała stawiając nogi na coraz to niższych schodkach, gdy wychyliła się lekko zza schodów, nie jakoś szpiegowsko a zwyczajnie lekko wysunęła się zza rogu robiąc przy tym wielkie oczy. Jeśli w żaden sposób nie zareagowali wzruszyła tylko lekko ramionami i przewróciła swoim nowiusieńkim kucykiem od tak by nim się pochwalić, bardziej samej sobie niż rodzicom. Jeżeli szykowali śniadanie to zdecydowała się im pomóc jednak nie ponad to co robiła zwykle, czyli praktycznie nic. Jak już było gotowe to przysiadła i zjadła chociaż trochę bo przecież dzisiaj był dzień w którym miała sprawdzić jak miewa się jej wspaniałe zamówienie.

Rozmowy jej rodziców wydawały się zwyczajnie nie pasujące do tego jak czasem pamiętliwy i narwany potrafił być ojciec, ostatecznie nie drążyła tematu bo wolała o tym jak najszybciej zapomnieć, chociaż wiedziała, że w przeciągu kilku kolejnych dni i tak temat znów wypłynie na powierzchnie i się pokłóci. Westchnęła tylko ciężko podczas śniadania raz czy dwa. Nie miało to na celu żadnej prowokacji, chciała się rozluźnić, chociaż mogło to zostać odebrane różnie. Jeśli nie było żadnych przeciwwskazań to potem wróciła na górę ubrała się w swoje ubranko i wyszła zakładając przy wyjściu buty, na odchodne rzuciła w stronę rodziców jeśli wciąż byli w domu.
- Idę do miasta, niedługo pewnie wrócę. - I z tymi słowami otwarła przed sobą wrota domostwa prowadzące do jakże wietrznego miasteczka.





- Sklep -

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3441
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 24 paź 2018, o 00:16

- Rok 385 - Lato -


" Wreszcie w domu! "
Obrazek

Promienie słońca nie przestawały oświetlać ulicy którą szybko przemierzała Inoshi, to było słońce które znała, to które świeciło nad jej domem i mimo wojny wciąż pozostało niezmienne, znajome. Blondynka nie lubiła zmian, świadczyły one zazwyczaj o wielu rzeczach które są nie pożądane w życiu przez nią, lub też przez innych. W końcu dotarła do domu, martwiła się o to czy z jej rodzicami jest w porządku. Zwłaszcza, że wyruszyła stąd jeszcze całkiem niedawno a miejsce to wygląda dosłownie tak samo mimo bałaganu jaki rozpętał się w całych górach. To dobrze, że wszystko jest tak samo, prawda?
- Mam nadzieję, że nic im nie jest... Nie mogli przecież odesłać mnie z takiego powodu, byłam zła... Wciąż jestem, zniszczyłam jego pamiątkę. Nie jestem w stanie nawet wyobrazić sobie co mu powiem - Powtarzała sama do siebie, gnębiło to ją. Szczerze rana na jej sercu z tego powodu nie mogła się zagoić, zrobiła coś, czego zwyczajnie żałowała i nie mogła w tej chwili naprawić. Była kunoichi jednak na nic się to zdawało, nie mogła nic poradzić na zniszczone wspomnienia. Wkroczyła do swojego domu gdzie też nie mogła zrobić niczego innego jak przywitać się z rodziną. Chciała spędzić z rodzicami trochę czasu jednak nie dane jej było siedzieć z nimi z byt długo. Cieszyli się z tego powodu, że wróciła a co ważniejsze, że nic jej nie jest, sama również to odczuwała mimo wielu wcześniejszych kłótni bo jak to mówią, to wciąż rodzina, zawsze. Byli oni jednak wzywani do mniej ważnych misji na terenie prowincji, zwłaszcza teraz w okresie wojny gdzie każdy shinobi jest potrzebny a ich doświadczenia po Kami no Hikage były zwyczajnie przydatne.

Jej pokój był tym za czym rzeczywiście tęskniła chyba najbardziej. Te cztery ściany, nawet nie uporządkowane były ucieleśnieniem jej duszy i miejscem gdzie czuła się sobą i zawsze była bezpieczna. Kamizelkę jak i inne rzeczy pozostawiła na dole, przy wejściu do głównej sali domu, do swojego pokoju wkroczyła tylko z książkami które podarował jej do nauki Terumi. Tutaj, mogła w spokoju zacząć zgłębiać tajniki technik leczących, tak jak sobie obiecała, że nie będzie krzywdzić innych a spróbuje im pomóc. Będzie mogła zrobić chociaż tyle dla innych.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Dotarła więc do swojego łóżka pod oknem, stęskniła się za swoją poduszką i kilkoma misiami bo jaka dziewczyna nie lubi słodkich zabawek, no jaka? Nie mniej jednak nie mogła skupić się na tym, miała jeszcze trochę energii dlatego zaczęła studiować pierwszą z technik mających za zadanie uzdrowienie drugiej osoby. Już same tajniki iroyjutsu nie należały do prostych, skumulowanie energii która zamiast niszczyć ma leczyć, odnawiać i budować samo w sobie było sztuką której nie potrafili opanować wszyscy. Zaparła się jednak i zaczęła wertować te kilka stron, czytała wielokrotnie próbując na tą chwilę zrozumieć idee samego uwalniania leczącej chakry. Chakra była energią która tworzyła i podtrzymywała życie, właśnie to życie musiała przelewać w innych by zasklepić ich rany lub spowolnić pogarszający się stan. Wszystko to co czytała to teoria, to wciąż było dla niej wyzwanie, czytając to wszystko przechodziło przez jej głowę wiele myśli, jak rzeczywiście wiele potrzeba by kogoś uleczyć, przywrócić jego stan zdrowia do stanu z przed otrzymania rany i jak ona się będzie po tym czuła, jakie niesie to za sobą konsekwencje. Łatwiej jest burzyć a trudniej budować.





Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3441
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 24 paź 2018, o 20:55

- Rok 385 - Lato -


" Wreszcie w domu! "
Obrazek

Dziewczyna leżała na swoim łóżku za którym tęskniła, wyspanie się w domu Terumiego albo w Hanamurze różniło się od snu jakiego mogła doświadczyć w domu. Jakość i bezpieczeństwo były zupełnie inne, to kwestia tego osobistego nastawienia i poczucia które było dla niej wyjątkowe. Jej samotnia była zarazem poligonem do eksperymentów, rozmów... Wszystkiego. Wciąż liczyła, że treści zawarte w księdze skrywającej tajemnice technik medycznych pozwolą jej zrealizować przyrzeczenie. Będzie mogła postępować tak jak Hanzo. Ratować innych i chronić ich od złego. Właśnie tym był Iryonin, tarczą która chroniła przed rzeczywistym złem.

Wszystko to chciała zrobić jak najszybciej, w tej chwili jednak musiała skupić się na drobnostkach, wciąż stawiała dopiero pierwsze kroki na swojej drodze medycznej ninja, pierwsze stąpnięcia i pierwsze techniki, jedna z nich wydawała się prosta, mimo to wciąż potrzebowała odpowiednio skupić chakrę, wszystko polegało na precyzji i delikatności. Musiała opanować ją po mistrzowsku i już wtedy doszło do pierwszej dawki niechęci, dawki która nie mogła jej pokonać, kim by wtedy była gdyby się poddała? Kimś kto nie dotrzymuje słowa a nie mogła sobie na to pozwolić.
- Delikatność... Strasznie to wszystko precyzyjne - Westchnęła czytając fragment który precyzował, że musi skupić swoją energię, chakrę na małym punkcie swojego ciała, palcach, dwóch lub jednym. Samo skupienie energii to tylko część techniki bowiem dokładne skupienie, odpowiedniej ilości chakry było drugą częścią której musiała się nauczyć. Jak w każdej tego typu technice nie mogło być jej za dużo ani za mało. Wystarczająco by przeciąć drobne materiały lub inne elementy ciała. Zbyt duża jej ilość mogłaby kogoś skrzywdzić a zbyt mała nie stworzyć żadnego efektu.
- Ile ja bym dała by już to wszystko potrafić... Póki co wszystko to jest tylko teorią a jak będzie rzeczywiście? - Skryła twarz pomiędzy stronami książki kładąc dłonie wzdłuż ciała, wiedziała, że nie będzie to prosta przeprawa, od samego początku miała jednak zdawała sobie sprawę z tego w co się pakuje.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.





Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3441
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 24 paź 2018, o 21:34

- Rok 385 - Lato -


" Wreszcie w domu! "
Obrazek

Blondynka miała przez chwilę przymknięte oczy pogrążona w zadumie odnośnie technik które stara się, na sucho przyswoić. Wszystko to nie jest łatwe a zarazem daje satysfakcje, przynajmniej na razie, rozumienie tego co się czyta. Umiejętność zastosowania wszystkiego w praktyce to również inna para kaloszy, zastosowanie tych umiejętności gdy nic z zewnątrz nas nie rozprasza, nie grozi nam niebezpieczeństwo to całkowicie inny poziom niżeli dokonywanie tak skomplikowanych rzeczy w stresujących chwilach. Mimo to, dalej są to stosunkowo proste techniki, jednak dodając do tego możliwość skrzywdzenia kogoś, całkowicie przez przypadek w chwili gdy chce się mu pomóc, to potęguje wyzwanie. Oczywiście, że to tyczy się wszystkich technik jednak ogień sojuszniczy rozpatruje się również inaczej, sumienie znosi to inaczej niżeli krzywda z powodu źle skontrolowanej chakry i skrzywdzenie osoby którą się leczyło.

Kolejna z technik które chciała opanować była nieco trudniejsza, posiadała ona pieczęcie które miały pomóc w gromadzeniu chakry. Już początkowa część treści świadczyła o tym, że jest to jeszcze doskonalsza kontrola nad chakrą niż w przypadku pierwszej techniki o której czytała. Ta wymagała jeszcze więcej wprawy bo margines błędu był jeszcze mniejszy, musiała jeszcze zwiększyć siłę uwalnianej chakry jednak jej kierunek oraz moc wciąż miały pozostać leczące, wciąż miały skupiać się na pobudzaniu komórek oraz zasklepianiu ran. To jednak tylko część wiadomości i czynności których można dzięki niej dokonać.
- Pozwala nawet... Wow, naprawdę uniwersalne jutsu. Znając je... Potrafiąc, będąc pewna, że sobie z nim poradzę będę mogła rzeczywiście komuś pomóc. To jest technika którą na pewno muszę opanować. Na pewno. - Zapewniała sama siebie wracając do początku strony i dalej czytając, ponownie to samo by upewnić się, że rozumie wszystko to co zostało napisane oraz czy czegoś nie pominęła. Odwróciła się na brzuch kładąc książkę przed sobą, dalej lustrowała jej strony. Po drugiej próbie przysiadła na chwilę, wzięła głęboki oddech i wysunęła obie dłonie przed siebie.
- No dalej, spróbujmy chociaż sprawić by chakra miała lecznicze właściwości... - Wtedy też skupiła się dokładnie przelewając na dłonie energię która po chwili przybrała zieloną barwę, nie zamykała oczu, cały czas to widziała, to był pierwszy krok który musiała spełnić. Nie wiedziała jednak czy samo przybranie koloru wystarczy, prawdopodobnie nie i będzie to wymagało dalszej praktyki.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3441
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 24 paź 2018, o 23:35

- Rok 385 - Lato -


" Wreszcie w domu! "
Obrazek

Czytając dalej blondynka dostrzegła wspomnienie o zwojach pieczętujących. Co jak co ale do tej pory miała problem z tak prostymi rzeczami jak pieczętowanie przedmiotów. Głównie była to kwestia tego, że nigdy nie miała okazji zbytnio się tym przejmować i zajmować. Na swoje szczęście miała teraz całkiem sporo zabawek na których mogła to poćwiczyć. Leżąc tak na łóżku odłożyła książkę na bok, miała już na dzisiaj dosyć, wiedziała, że nie może przesadzić z nauką bo nic w jej głowie nie zostanie a wszelka wiedza zwyczajnie jej umknie. Nie chciała do tego dopuścić. Zbliżała się już pora nocy a to wciąż był ten dzień w którym przybyła po podróży do Soso, wciąż nie miała czasu nacieszyć się swoim własnym domkiem, pokojem i wszystkim co się w nim znajduje. To jednak była jej godzina, czas w którym musiała sobie na dzisiaj odpuścić. Było już ciemno a i ona zdawała się zmęczona tym wszystkim. Przetarła parokrotnie oczy spoglądając zaraz za okno.

- Nie sądziłam, że będę tęsknić za tym miejscem... Tak naprawdę to nie chcę stąd odchodzić - Powiedziała podpierając się łokciami o parapet. Przyglądała się przez kilka chwil swojemu podwórku by zaraz potem zejść z łóżka i udać się do łazienki. Gdy stanęła nad czymś w rodzaju zlewu spojrzała w lustro, przypatrzyła się sobie, włosom. Nie uśmiechała się patrząc na siebie, częściowo jej własny widok ją zasmucał, nie wiedziała dlaczego. Obmyła twarz, dłonie a po chwili i zaczęła szczotkować zęby, odświeżony oddech to zawsze miła rzecz przed snem. Wyszła zamykając za sobą drzwi i znów powędrowała do swojego pokoju gdzie przygotowała najpierw łóżko do spania zaczynając od kołdry, potem przechodząc przez pościel oraz poduszkę. Musiała je ułożyć tak by było wygodnie. Czyli jak zawsze.
- Marzenie... Moja kołderka... - Uśmiechnęła się nieznacznie do siebie odpinając swój strój z guzików na plecach, już po chwili mogła go z siebie swobodnie ściągnąć, przez chwilę się mu przyglądała, nie chciała go tym razem rzucać, od tak sobie gdzieś w pokoju, coś się zmieniło i zwyczajnie złożyła i położyła na jednej z szafek które miała w pokoju, zaraz zajęła się pozostałymi częściami garderoby które też znalazły się w odpowiednim dla siebie miejscu. Tak stanęła przez chwilę nie mając na sobie nic przed szafą z której wyciągnęła krótką Yukatę i się nią przewiązała. Była lekka więc nie mogło być jej zbyt gorąco, nawet w lecie. Przyglądając się swoim ubraniom ziewnęła raz czy dwa, pokręciła jednak głową i wszystko to co miała złożone zabrała ze sobą, wzięła wszystko w garść a następnie otworzyła drzwi do pokoju i udała się do łazienki gdzie wrzuciła wszystko do koszyka z innymi rzeczami które wymagały prania.
- Wcześniej o tym nie pomyślałam. Trochę one przeszły, mama pewnie się tym zajmie jak się tego uzbiera a ja jutro wybiorę coś nowego. - Uśmiechnęła się do siebie złączają dłonie przed sobą i zbliżając delikatnie ramiona. Kilka chwil i była w swoim pokoju gdzie mogła położyć się już do łóżka i zniknąć pod kołdrą, obróciła się na bok i równie szybko zasnęła, nawet nie wiedziała, nie spodziewała się, że uda się jej zrobić to tak szybko.
Następnego poranka obudziła się dosyć późno, nic zaskakującego jeśli chodzi o nią. Zdarzało się jej późno wstawać, było to jakąś regułą, przetarła początkowo oczy ziewając całkiem potężnie. Jak to czasami bywało nie chciało się jej wstać. Szybko jednak zdecydowała się to zmienić, zwłaszcza, że im szybciej nauczy się pewnych rzeczy, tym szybciej będzie mogła znowu leniuchować. To chyba najlepsza metoda na naukę, zwłaszcza, że by chronić innych musi najpierw być w stanie ochronić siebie, nie tylko przy pomocy chakry, czasami musi potrafić walczyć inaczej o czym przekonała się całkiem nie dawno.
Pierwszą rzeczą po częściowym doprowadzeniu się do stanu przytomności było wzięcie zwojów które idealnie mieściły się w kieszonce jej kamizelki która była na dole. Złapała za swoją Kusarigamę która leżała gdzieś w pokoju i położyła ją na rozwiniętym materiale zwoju. Złożyła dłonie w pieczęć tygrysa i zaczęła przelewać chakrę na zwój i przedmiot, tym samym starając się by został on zapieczętowany. Krótka chwila i wszystko zniknęło w dymnym obłoku.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3441
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 25 paź 2018, o 00:07

- Rok 385 - Lato -


" Chęci... "
Obrazek

Zadanie zakończone sukcesem, przynajmniej pierwsze jeśli chodzi o dzisiejszy poranek. Zacisnęła radośnie piąstki i ochoczo otworzyła szafę z ubraniami, całkiem szybko wybrała sobie coś do noszenia przez chwilę. Ubrała się i wraz ze zwojem wyszła na podwórko. Gdy znalazła się mniej więcej na środku odpieczętowała go przelewając na niego chakrę. Całkiem szybko w drobnym obłoczku pojawiła się kusarigama zapieczętowana chwilę wcześniej. Chwyciła ją mocno w dłoń a następnie zaczęła nią wymachiwać na boki, ostrożnie by nie trafić w żaden płot ani w żaden inny element budynku. Jej chwyt skupił się na chwyceniu łańcucha i pozostawieniu mu nieco wolności by mogła swobodnie się nim zamachnąć to z jednej, to z drugiej strony. Zależało jej na tym by uzyskać możliwość wprowadzenia łańcucha również w ruch obrotowy. Próbowała tego samego ruchu parokrotnie zarówno z łańcuchem od strony obciążnika jak i z kosą która znajdowała się po drugiej, tej właściwej stronie jej broni.

Ćwiczyła tak przez pewien czas, już odpuściła sobie śniadanie tak czy inaczej wstała odrobinę zbyt późno by je jeść, opłacało się teraz poczekać do obiadu. W końcu zaprzestała ćwiczenia i usiadła na kilkadziesiąt minut pod płotem, zarówno po to by złapać oddech i się rozluźnić.
- Jak tak będę z tym ćwiczyła to w końcu kogoś zaskoczę - Zaśmiała się lekko. Podniosła się zapierając dłonią o trawę. Ponownie wróciła na środek i znowu złapała mocno za uchwyt od kosy, później w drugą dłoń gdzieś łańcuch w połowie i zaczęła nim machać to na lewo, to na prawo. Jak już swobodnie czuła ciężar or była w stanie wyobrazić sobie jak szybko i gdzie łańcuch się znajduje postarała się wyrzucić go w kierunku drugiej strony placu, najpierw wykonując zmyłkę w jedną, później w drugą stronę. Oczywiście nie był on na tyle drugi by dolecieć do końca, chodziło o sam rzut, sam strzał. Zamierzała doprowadzić szybki wyrzut po wykonaniu zmyłki do perfekcji poprzez kolejne liczne próby których zwyczajnie nie mogła sobie odpuścić. Mięśnie musiały zapamiętać ten ruch i być w stanie same go realizować bez większego pomyślunku lub kontroli.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3441
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 25 paź 2018, o 16:41

- Rok 385 - Lato -


" Chęci... "
Obrazek

Wszystko to co robiła nie było bezcelowe, każde jej ćwiczenie, każdy ruch miał swoje przeznaczenie. Nie chodziło tutaj o zmęczenie się, zabicie czasu czy jakąkolwiek z tych słów które w tej chwili nie miały żadnej wartości.
- To jeszcze nie koniec, muszę... Muszę przyzwyczaić się do kilku ruchów. Mam tę kosę tyle czasu a jeszcze... Do tej pory nie miałam okazji nią dobrze poćwiczyć - Zacisnęła dłoń na rękojeści oręża wykonując nią kilka swobodnych machnięć, tym razem bez wciągania w to łańcucha który zakończony był obciążnikiem. Stanęła ponownie na środku, teraz zamierzała wykorzystać całą długość, a przynajmniej jej połowę jaką oferuje łańcuch do którego doczepiona jest kama.
Jej ruchy od samego początku skupiały się na wprowadzeniu w ruch obrotowy łańcucha nad swoją głową, początkowo wznosiła nieznacznie łańcuch przed siebie by za chwilę wprowadzić go w obroty, chwilę potem trzymała go już nad głową i wyrzucała przed siebie starając się wykonać nim druzgoczący cios, zamach. Najpierw skupiała się na zadaniu jednego mocnego ciosu a później na wykorzystaniu energii jednego wymachu by wykonać niespodziewanie drugi cios ze strony przeciwnej. Wymagało to przyłożenia całkiem sporej siły od blondynki by przeciwstawić się sile puszczonego w ruch łańcucha, ostatecznie jednak efekty na pewno są tego warte ponieważ pozwala to jej na wykonanie niespodziewanego ciosu. Oczywiście cały czas liczyła na to, że nie zniszczy sobie ogródka, kusarigama którą trenowała nie była aż tak długa co pozwalało jej na w miarę swobodny trening, mimo to, dłuższe odległości to nieco inna para kaloszy.
- Nie spodziewałam się, że zatrzymam ją tak długo, od czasu kiedy zabrałam ją tamtemu Uchiha - Przypominała sobie zdarzenia w lesie, misję odnalezienie Hajime i starcia z mordercami na których obie natrafiły. Pokręciła szybko głową wyrzucając z siebie główne wspomnienie tamtej nocy które chciało właśnie wrócić. Nie czuła potrzeby dalej o tym myśleć. Gdy już skończyła położyła kusarigamę na zwoju i zwinęła łańcuch a później przelała chakrę i wykonała pozostałe czynności które miały na celu oraz kończyły się znalezieniem przedmiotu w zwoju.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Ostatnio edytowano 25 paź 2018, o 20:34 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3441
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 25 paź 2018, o 20:27

- Rok 385 - Lato -


" Mistrzyni Kusarigamy... "
Obrazek

Inoshi powróciła do domu, w tej chwili musiała się przygotować do śniadania, dlatego też po tych całych wstępnych ćwiczeniach poszła do łazienki i umyła się, śniadanie w końcu jej nie ucieknie. Była sama w domu, nie było to nic dziwnego, rodzice obydwoje byli shinobi, pracowali więc dla wioski i jej dobra. Dla dobra wszystkich wykonując różne zlecane przez władze klanu misje. Nie było w tym nic dziwnego. Sama Inoshi była tylko doko, nie musiała więc brać w tym przedsięwzięciu udziału. To była jej wola, mimo to, wiedziała, że nie zostanie wciągnięta w wojnę bez odpowiednich umiejętności które dopiero miała posiąść. Mimo to, od czasów Kami no Hikage sporo się w jej życiu zmieniło, posiadała też między innymi wiele nowych, unikatowych zarazem umiejętności które może zawdzięczać tylko sobie. Czy to jednak wystarczy?

Przygotowanie śniadania nie mogło trwać długo, zwłaszcza, że nie zamierzała bawić się w zbyt szczególne przygotowania, lubiła onigiri więc zwyczajnie ugotowała sobie ryż, mimo to nie zamierzała bawić się w klejenie, zlepianie ani dorzucanie środka. Zdecydowała, że go ugotuje a to co miało znaleźć się w środku zwyczajnie również weźmie ze sobą. Tym razem przyszła kolej na rybkę, toteż udała się i wzięła z chłodnego, przeznaczonego do tego w domu miejsca tyle ile potrzebowała i zapakowała w pojemniczek, tak samo zrobiła z opłukanym ryżem i łyżką, trudno byłoby wybierać po ziarenku. Stąd też taki a nie inny wybór. Ostatecznie zapakowany pojemniczek przystawiła do zwoju i puff, już nie musiała się martwić o noszenie tego a zarazem ćwiczyła swoje umiejętności upychania przedmiotów w zwojach.
- Miejmy nadzieję, że nie rozsypie się w trakcie przenoszenia - Zaśmiała się słodko, spakowała sobie jedzenie na potem, teraz nie miała jeszcze ochoty jeść, wpadła w ciąg, nie mogła tego zmarnować, nie chciała się zniechęcać i wykorzystać to póki jeszcze może. Skierowała się więc ze zwojem do wyjścia. Ubrała swoją specjalną kamizelkę i spakowała wszystkie zwoje które tylko miała do specjalnych kieszonek na to przeznaczonych.
- Muszę sprawdzić jeszcze jedną rzecz... - Rzuciła do siebie, w tej samej chwili podniósł się nieznacznie kącik jej ust. Po paru kolejnych chwilach spędzonych na kręceniu się po domu wyszła zamykając za sobą drzwi. Było wciąż rano, świeciło słońce mimo zapowiadającej się deszczowej pogody obfitującej w wiatr. Nie zaprzątała sobie jednak tym głowy i powoli udała się w kierunku pola treningowego na którym zdarzyło się jej ćwiczyć ze swoim senseiem, Shotaro. Nie zapomniała o nim i o tym czego ją nauczył. Wciąż ceniła sobie jego lekcje. Ludzie o poranku zajmowali się najróżniejszymi rzeczami, część szła do pracy a inni już w niej byli. Dotarcie do swojego placyku treningowego zajęło jej kilkanaście minut i jak już znalazła się na miejscu nie mogła przez chwilę oderwać wzroku od drzewa pod którym tamtego dnia siedziała.
- To było już tak dawno... - Spuściła nieznacznie głowę wyciągając zwój ze swojej kieszeni jednocześnie go rozwijając, złożyła pieczęć i przelała chakrę odpieczętowując go.
Obiad położyła pod drzewem a sama złapała za swoją kusarigamę odchodząc nieco na bok w stronę treningowych pieńków.
Kusarigama którą ze sobą wzięła miała być ponownie narzędziem które wykorzysta do treningu.

- Dobrze... Uff, teraz zobaczymy jak bardzo jestem w stanie złapać kogoś albo coś... - Uniosła dłoń trzymaną na rękojeści broni nieco do góry i przesunęła ją w lewo następnie wykonała zamach i wyrzuciła kosę w taki sposób by zaatakowała pieniek od boku, wypuściła ją tak by łańcuch zaczął owijać się w koło pnia, pozostała część łańcucha przechodziła wtedy przez jej dłonie, ważnym było by wciąż miała przy sobie drugi element, obciążnik który pozwalał jej zachować uścisk. Jak tylko kosa oplątała się raz w koło niezbyt dużego pieńka pociągnęła mocno za odważnik zakleszczając pozostałą część broni w tej pozycji.
- Ciekawe jakby zachował się ktoś w takiej pozycji... - Przełknęła ślinę potem rozluźniła ścisk pozwalając by łańcuch swobodnie opadł na ziemię, przesunęła się szybko w stronę lewą ciągnąc go powoli tak by wprawić go w ruch i zarazem odwiązać z pnia i przyciągnąć do siebie a zarazem uczynić go jednocześnie na tyle operacyjnym by móc zaraz powtórzyć całe to działanie. Ponownie zamachnęła się i znów wycelowała w drzewo starając się je oplątać. Teraz jednak przeszłą do kolejnych czynności szybciej, teraz jej celem było trafienie z obciążnikiem i następnie przejście do zwalniania ścisku i powrotu pozostałej części łańcucha do jej dłoni. W tej sytuacji, nawet jeśli nie ciągnęłaby go z powrotem to wciąż miała niebezpieczny przedmiot w dłoni który mógł kogoś skrzywdzić.




- Pole treningowe -


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3441
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 26 paź 2018, o 22:11

- Rok 385 - Lato -


" Spokój... "
Obrazek

Blondynka w końcu dowlokła się do swojego domu uprzednio przedzierając się przez fragment lasu a później przez bramę miejską. Nikt jej ostatecznie nie zatrzymywał, to był dobry znak, wyglądało na to, ze nie miała się czego obawiać w okolicy a trening wyszedł jej na dobre. Po dotarciu do drzwi otworzyła je i ściągnęła z siebie kamizelkę wieszając ją przy drzwiach. Wraz z tym pozbyła się też ekwipunku który również gdzieś tam znalazł dla siebie drobny kącik. Kolejne kroki blondynka skierowała do kuchni w której nie miała już siły na przygotowywanie porządniejszych posiłków. Była w tej chwili niczym zombie łaknący pożywienia albo wampir krwi. Złapała co było pod ręką i przekąsiła, nie mogła zjeść też zbyt dużo. Ostatecznie rodzice byli już w domu, więc było co przekąsić. Nie miała siły się z nimi witać ani nie chciała zawracać im głowy. Wiedziała, że jak tylko ją zobaczą to nie będzie miała spokoju ani chwili dla siebie. Za oknem było już ciemno i powoli zbliżała się pora kolacji. Dla niej było już po kolacji, nie zjadłaby jej dwukrotnie, przynajmniej nie w tej chwili.

Czym prędzej więc zawędrowała na górne piętro gdzie skorzystała z łazienki, przemyła twarz, ręce. Nie chciała się kleić od syropu ani od kurzu czy pyłu z ziemi. Powinna zrobić to w odwrotnej kolejności, najpierw się umyć potem zjeść, nie przejmowała się tym jednak, bo i po co. Jak tylko była gotowa to opuściła pomieszczenie kierując kroki do swojego ukochanego pokoju który był jej czterema ścianami, jej małym światem, zwłaszcza lubiła łóżko pod oknem z którego nawet nie musiała wstawać by rozejrzeć się po podwórku bądź ulicy, mogła być szpiegiem ze swojej wierzy. Nic jednak tak nie poprawiało jej humoru jak ciepła kołdra. Przebrała się do spania trochę z musu, nie miała już na to siły ale zmusiła się jeszcze tą chwile by to zrobić. Nie chciała zasnąć w ciuchach które właściwie po treningu nadają się tylko do prania. No cóż, poświęceń nie ma końca. Krótka Yukatka którą ubrała do spania, jak zwykle zresztą była świetna do spania w lato. Mogła dzięki temu unikać przegrzania. Szybko wskoczyła pod pierzynkę i nim się spostrzegła już była bliska zaśnięcia. Czy tak właśnie wyglądają dni dla ciężko trenujących shinobich? Kiepska sprawa a jak bardzo kłopotliwa... Sen blondynki był ciężki i zazwyczaj ciężko było ją obudzić. Spała jak suseł, czy zmęczona czy też nie. Kołdra byłą jej drugą naturą, aż szkoda, że nikt nie wymyślił jakiś technik kołdrowych kappa





Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3441
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Dom Inoshi

Postprzez Shikarui » 27 paź 2018, o 10:00

Misja Wojenna C
It was night when you died, my firefly.
Obrazek
1

Dom był niezwykle cichy. Twoje własne kroki, twoje własne myśli. Szum i pluskanie wody, którą rozlewałaś po łazience, w wannie, żeby obmyć zmęczone treningami ciało. Jeszcze większy szum myśli. Ten dom, w którym wydarzyła się niemiłość, gdzie Niepewność miała swój ulubiony, kwaśny grunt, dlatego wyrosła na postać silnego kwiatu, którego kielich sztucznie skromnie pochylał kwiatostan przed słońcem, mamiąc barwą kwiatów kolorowe motyle. Musiałaś złapać ją za szyję i wyrwać chwasta, który udawał piękny kwiat. Nikt nie wchodził ci w drogę, nikt cię nie wołał na wspólną kolację, nie było marudzenia, że gdzieś ty się podziewała i czemu wracasz w tym stanie, jak to w rodzinnym domu - marudnie, ale przecież nie dlatego, żeby uprzykrzyć ci życie, a dlatego, że martwili się o swoją małą, kochaną ofermę. O dziecko, któremu kiedyś z takim trudem wszystko przychodziło. Teraz nikt nie mógł zaprzeczyć twojemu rozwojowi. Ciału, które się wzmacniało i planom, które niepewną rysowały się przed twoimi oczami. Tylko że teraz o wiele lepszym malarzem była noc, co okrywając cię kołdrą malowała pod twoimi powiekami czerń.
Poranek był ułudą. Niewyraźnie wlókł się pod twoimi nogami, kręcił koło twoich stóp jak wyjątkowo upierdliwy, obcy pies, do którego nikt nie chce się pochylić, bo chociaż szkoda go to widać, że jest chory. Jeden z tych, co nie ma pieskich oczu, którym wszystko się wybaczy i dla których wszystko się zrobi. Wlewające się przez okna do budynku promienie słońca były morzem, oceanem co przesiąkało przez każdą szczelinę, obdarzając każdego, kto wejdzie w jego fale, pocałunkiem ciepła. Spragnieni pieszczot lgnęli do niego i zamieniali się w senne koty wylegujące się na parapetach. Widziałaś rodziców w ten sposób, ojca powoli się szykującego, pewnie na jakąś misję, a matkę z kubkiem kawy między łapami, wyłożoną na kuchennym stole, gdzie to słońce docierało. Taka kocica, która czuje się wyjątkowo dobrze i pomrukiem wita cię o poranku. Pogłaskałabyś ją z włosem, lecz nie dziś, nie dziś. Byli w tym spokoju zbyt zajęci swoimi sprawami, obdarzyli cię tylko krótkim powitaniem, leniwym, uśmiechami, które miały w sobie coś czarującego. Mogłaś iść. Otworzyć drzwi i przymknąć oczy, by cudowne błogosławieństwo Amaterasu rozlało się po tobie w całości, od koniuszków palców u stóp po same krańce włosów. Jesienny dzień płynący złotem liści. Czy to było już złoto szczęścia? Rozłóż skrzydła, przybierz się w puch - i leć! Prosto do błękitnego nieba, które dzisiejszego dnia nie zamierzało być pokryte żadnymi chmurami. Nie mogłabyś sobie lepiej namalować wolności, nie uważasz? Wojna? Ha, jaka wojna? Nie grzmiały bębny, ludzie nie biegali w popłochu, wcale nie musiałaś w nią wierzyć.
Wszystko, czego potrzebowałaś, to wyrwać chwasta.
Może to dlatego otworzyłaś te drzwi.
- Yo, pokrako. - Był jak chmura. Ciemna, ponura chmura, która pojawiała się na błękicie tylko po to, żeby wszystko zniszczyć. Ciemny jak noc, jak farba dawno zmyta ze spodu twoich powiek, ponury jak cicha burza, która jeszcze nie obwieściła swojego przybycia grzmotami. Choć... przecież się odezwał. Pierwszy, daleki pomruk, który jeszcze nie prezentował złotych pręg pośród popielatego puchu. Orito stał parę kroków przed drzwiami twojego domu, tam, gdzie powinna znajdować się furtka do ogródka, a pod której to płotkiem winny rosnąć chryzantemy o tej samej barwie, którą szczyciło się słońce. Kołysały swoimi okrągłymi główkami na jesiennym wietrze.
Chyba gotowe były umrzeć na niemiłość.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1758
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Dom Inoshi

Postprzez Yamanaka Inoshi » 27 paź 2018, o 12:06

- Rok 385 - Jesień -


" Zakłócenia "
Obrazek

Każdy pies ma pieskie oczy, czasem widać w nich cierpienie a czasem głęboki smutek, nawet jeśli on na takiego nie wygląda... Upierdliwy, kręci się... Jest nie chciany, chory, ktoś się nim musi zająć inaczej na zawsze pozostanie mu ta mina i te oczy którym nie wybaczy się wiele bowiem jest on wojownikiem, takim który godzi się z losem ale na pewno w jego sercu jest ten pierwiastek nadziei, że jego los znowu się odmieni.

Przebudzenie było zwykłe, w niczym nie specjalne, aż tak niepodobne do tego jakie zwykło kiedyś być. Zwykły poranek w którym każdy jest zajęty po prostu sobą i nikt nie chcę nikomu wchodzić w drogę, może to i dobrze? Może i lepiej, że nikt nie pyta, nikt nie powoduje kłótni, jest miło i ciepło... A zarazem pusto, pośród nich... Nim wstała chwilę poleżała wpatrując się w sufit, potrzebowała tej chwili dla siebie by się rozbudzić i przemyśleć jaki będzie dzisiejszy dzień bowiem nie zapowiadało się nic, tym bardziej, że zdawała sobie sprawę z tego, że dwójka Terumich najprawdopodobniej zapisali się na swoje pierwsze misje w służbie jej rodowi. Jako jedni z wielu najemników chcących coś na wojnie zyskać. Myślała o nich tylko przez chwilę, już wczorajszy dzień przyniósł wiele myśli i powrotów właśnie do nich.
- Ciekawe czy znaleźli dla siebie miejsce, może spotkam ich na ulicy - Zastanowiła się przez krótką chwilę podnosząc się i podpierając rękami o parapet, nie wstawała z łóżka obserwując ulicę znajdującą się naprzeciw jej okna oraz swoje własne podwórko. Co z tego, że miała potargane włosy i była niemal jak ta nigdy nie rozbudzona królewna śnieżka która popadła w błogi, trudny do zwalczenia sen. Po paru minutach zwlokła się ze swojego ulubionego miejsca i ubrała. Wyjście do łazienki było jedynym słusznym kolejnym krokiem jaki mogła podjąć. Tam przemyła twarz i spięła włosy w tradycyjne dla jej rodu uczesanie. Jej włosy nie były zbyt długie jednak pozwoliły spiąć się w drobny kuc. Kilkanaście kosmyków zostało jednak niesplecionych i jak to miały w zwyczaju zdobiły ale i skrywały część jej twarzy. Wydawałoby się, że pozwalają się jej skryć w krępującej sytuacji tworząc swoistą barierę pomiędzy nią a kimś innym. Nim zeszła na dół minęła dobra chwila, rodzice zajęci już byli swoimi sprawami, dobrze. Zwykle i tak wstawała ostatnia, tak to już z nią było, dołączała do życia ostatnia czasami nawet nie biorąc w nim aktywnego udziału. Ostatnio jednak sporo się zmieniło, pojawił się cel oraz marzenie, nadzieja będąca promykiem który nadaje czyjemuś życiu sens. Wyglądało na to, że zapowiada się kolejny spokojny dzień, przez ostatnie dni sporo ćwiczyła chcąc udoskonalić swoje techniki a mimo to wciąż uważała, że to zbyt mało, zawsze pojawiała się ta myśl, że to nie wystarczy i trzeba się poddać. Drzwi, te jedyne które prowadziły do osady, pozwalały opuścić te bezpieczne tereny i stanąć naprzeciw wojnie, tej strasznej, złej, pełnej ofiar i krzywd a mimo to po ich otwarciu nie zmieniało się nic. Jesienny blask spływał do domu przez szparę która powstałą poprzez ich uchylenie, świat wcale nie wyglądał na zewnątrz inaczej. Nie tutaj, wojna... Czy była tutaj? A mimo to, na tych ziemiach dalej pozostawała ta niepewność, ludzkie spojrzenia oraz nastroje które kontrastowały zarówno w czasie lata jak i jesieni z tym co mówi natura. Ich nastrój był jak deszcz albo jesienny wiatr który porywał za sobą wszystko i wszystkich, zwłaszcza tutaj. Właśnie wiatr przywiał jedną taką ponurą chmurę, cień który pasował jak ulał do tego otoczenia, jak ta jedna rzecz która musi psuć wszystko, co z tego, że słońce, co z tego... Orito, ten doskonały cień który dawno przyćmił wszystkich, nie potrzebował pomocy innych, zawsze wzorem, zawsze najlepszym. Brakowało tylko Amachiego do całej tej kolekcji i drużyna byłaby ponownie, jak dawniej gotowa. Nawet nie spostrzegła kiedy sama miała sytuacje w których zaczęła zachowywać się jak Amachi, wtedy to do niej dotarło, że się trochę zmieniła.
- A więc ja też... - Lekko się uśmiechnęła, delikatnie, wracając pamięcią do głupkowatych przycinków Amachiego oraz jego popisów podczas gdy Orito był nimi raczej nie zainteresowany, były dla niego nudne i uwłaczające, ona je wtedy jednak lubiła, nawet sama miała okazję się zbuntować po poznaniu Dizu... Mimo to, szybko wróciła do teraźniejszości, był tutaj tylko Orito, przynajmniej tylko jego dostrzegła otwierając drzwi, jak zwykle pewny siebie, lepszy od innych. Spojrzała na niego nie kryjąc pewnego rodzaju obojętności, trudno było jej okazać przywiązanie do kolegi z którym nie łączyło ją aż tak dużo, głównie nostalgia i stare dzieje od których wydarzyło się równie wiele.
- A więc to ty... Chcesz czegoś konkretnego? - Powiedziała przez otwarte drzwi w jego stronę. Nie wyszła mu na przeciw, nie widziała potrzeby, nie była nawet gotowa do wyjścia, pozostało jeszcze tak wiele do zrobienia a tutaj już pojawiał się pierwszy mroczny płomień który mógł zburzyć tę chwilową iluzję spokoju, bo w końcu... Czy jest coś złego w kochaniu tej iluzji?




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
 
Posty: 3441
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość