Domek niedaleko centrum osady

Domek niedaleko centrum osady

Postprzez Nikusui » 14 mar 2016, o 20:02

Obrazek

Jeden z licznych domków, które znajdowały się blisko centrum osady Senju. Nieduży, ale idealny dla trzy lub czteroosobowej rodziny. Wykonany z drewna, więc i utrzymany w brązowych i jasnoszarych barwach. W środku znajduje się salon, gdzie rodzina spożywa posiłki, mała sypialnia małżeńska, a tuż obok równie mały pokoik, w którym ulokowane jest łóżeczko dla dziecka. Znajdują się tam również wszystkie niezbędne akcesoria, które potrzebne są do opieki przy dziecku. W salonie, w którym znajduje się niska kanapka, stolik i poduszki do siedzenia przy nim, jest również wyjście na podwórze. Często używane, gdyż rodzina korzysta z umiejscowionej tam studni. Całokształt jest typowym widokiem w tej osadzie, to też każdy powinien się tu spokojnie odnaleźć.


Na potrzeby misji.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1013
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Domek niedaleko centrum osady

Postprzez Senju Toshio » 15 mar 2016, o 12:09

Pojawienie się na horyzoncie kobiety wywarło poruszenie w Toshio. Wytężył bardziej umysł i skupił na podjętej rozmowie. W miarę czasu nabierał wesołego przeczucia, że trafił na coś ekscytującego. Do czasu, aż nie będzie musiał pomyśleć o wszystkich tych sprawach, które związane są z dziećmi. Ochyda! W każdym razie przyjrzał się maluchowi. Śpiąca twarzyczka dodawała spokoju, a młody Senju uśmiechnął się na widok słodkich pućków.
- Hisashi. Wszystko zrozumiałem. Dziękuję za zaufanie. I powodzenia we własnym zadaniu. - odpowiedział krótko i ukłonił się lekko. Nigdy dotąd nie zajmował się dzieckiem, co było raczej oczywiste. Sam nim był i większość czasu spędzał na zabawie. Nie było miejsca na pokazywanie umiejętności shinobi. Przynajmniej zbyt pochopnie. W osadzie było raczej bezpiecznie, a w domu tym bardziej.
Ruszył zatem spokojnym krokiem, mając śpiącego malucha na rękach. Ułożył go sobie w podobny sposób, jak kobieta. Kołysał co jakiś czas ramionami, wczuwając się w rolę przyszywanej matki. Toshio nie musiał długo iść, a pokonane metry zaprowadziły go do dokładnie opisanego domku. Prosty i dobrze zaprojektowany budynek. Jednak nie to go interesowało. Mimo wiedzy, że jest to jego misja zapukał i przeprosił za najście. Grzecznie ściągnął po wejściu buty. Pierwsze, co zrobił chłopak to rozejrzenie się po wystroju domu. Powinno mu to ułatwić znalezienie wszystkiego, co było już przygotowane i przede wszystkim łóżeczka. Tutaj zaczęło się podniosłe myślenie, jak nie nawalić. Podejrzewał, że nie wypadało ot tak włożyć malucha do łóżeczka. Obejrzał to, w co był owinięty i jeśli ta warstwa była za grupa wtedy rozwinął część, żeby Hisashiemu było przyjemniej spać. Zapewne, gdy już się obudzi, to zechce coś zjeść. Butelkę z mlekiem miał w wiadrze w studni. Na tył domu mógł zapewne wyjść i znaleźć co trzeba.
Nie wyglądało na to, żeby miało coś się wydarzyć samo z siebie. Musiał czekać. Pochodził trochę po pokojach, a ostatecznie siadł na drewnianej podłodze nieopodal łóżeczka i koncentrował się na czymś w rodzaju medytacji - skupiał chakrę w ciele dla zachowania jej stabilnej formy.
Senju Toshio
 

Re: Domek niedaleko centrum osady

Postprzez Nikusui » 15 mar 2016, o 21:45

Misja D dla Toshio
5/15
Obrazek
A niu niu niu.


To prawda, tymczasowo zadanie Toshio nie zdawało się być trudne. Maluszek spał, nie płakał, nie sprawiał problemów, więc wystarczyło przeczekać ten czas aż do powrotu jego matki. Prosty plan, nieprawdaż? Kobieta również była zadowolona, bo zdawało jej się, że trafiła naprawdę idealnie i nie będzie musiała się zamartwiać przy wykonywaniu własnego zadania. Mogłaby przecież wtedy go nie wykonać! Co prawda nie należało ono do jakiś trudnych, bo trzeba było jedynie dostarczyć wiadomość do sąsiadującej osady, ale taka rozłąka ze swoim pierwszym dzieckiem i do tego z obcą osobą, może być przejmująca dla rodzicielki. Dobre wrażenie, które zrobił na niej Toshio, odpędziło niechętne myśli i załatwiwszy sprawę z Radą, jak i z misją przydzieloną dla Toshio, co by miał odnotowane w aktach, młoda kobieta chwilowo opuściła Shinrin.
Młody Senju znalazł opisany domek i wszedł do środka. Rzecz jasna, oprócz niego i Hisashiego nikogo tutaj nie było. Nie wydawało się być to jednak konieczne, bo początki opieki Toshio zaliczał naprawdę wzorowo. Nim ułożył malucha w łóżeczku, zdjął z niego niepotrzebne części garderoby, które mogłyby sprawić, że się jedynie zgrzeje i dopiero w wygodnym, lekkim ubranku, położył go w jego malutkim jestestwie. Następnie sam, nie bardzo mając co robić, usiadł na drewnianej podłodze i czuwał, jak na dobrego opiekuna przystało.
W pewnym momencie do uszu Toshio doszedł jakiś krzyk z zewnątrz, ale po dłuższym przysłuchaniu się, brzmiało to raczej jak jakaś kłótnia niż coś, co miałoby związek z zagrożeniem bezpieczeństwa dla Hisashiego bądź kogokolwiek, kto znajdowałby się blisko domu. Na całe szczęście też, podniosłe głosy nie wybudziły ze snu malca, który jedynie parsknął przez sen, obśliniając przy tym swoją piąstkę, ale dalej smacznie spał.
Minęła z dobra godzina, może troszeczkę więcej i coś zaczęło unosić się w powietrzu. Z początku dosyć delikatnie, niezbyt wyczuwalnie, ale nagle nabrało na sile. Cóż, do najprzyjemniejszych zapachów to to raczej nie należało, a że pokój był niewielki, smrodek rozprzestrzenił się bardzo szybko. Oj, chyba ktoś tu strawił śniadanko, ale najwidoczniej ten ktoś jeszcze śpi i wcale nie przejmuje się pakunkiem w swojej tetrowej pieluszce.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1013
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Domek niedaleko centrum osady

Postprzez Senju Toshio » 18 mar 2016, o 11:41

Postawiony przed całkiem nową sytuacją trzynastolatek zdążył wyprzeć z głowy większość negatywnych odczuć. Skupiał się na tym, co lubił robić. Bowiem jeśli chodziło o misję, to nie było wtedy przelewek. Oczywiście wszystko zależało od rodzaju zadania, wtedy nastawienie chłopca wyglądało bardziej lub mniej brutalnie. Chodziło w tym o to, żeby nie być zawziętym tam, gdzie należy zachować powściągliwość i na odwrót. Niekiedy młoda dusza niezbyt dobrze główkowała, a przeciwności jak to zazwyczaj potrafiły być surowe i przeszkadzać.
Zatem Toshio ze spokojem odprężał się w nowym otoczeniu. Mieszkania nie mógł porównać do swojego w Shinrin czy też w Ryuzaku. Dwie różne osoby w odmiennym wieku i statucie potrzebowały wygody uwzględnionej tylko dla nich. Nie miał jednak zamiaru narzekać, bo siedzenie na jednym miejscu nie było już takie straszne, jak niegdyś. Wtedy nie było mowy, żeby chłopiec mógł usiedzieć, żeby czegoś nie zbroić. Ruch stanowił i chyba nadal stanowi kluczowy element dorastania. I tutaj nie omieszkał zastanowić się, co zrobić z malcem podczas gdy się pobudzi. Prześledził kilka wariantów, zaczynając od tych najgorszych. Wiadomo, że jeśli coś mu się na początku nie spodoba to ważne, by nie wpadać w panikę. Uspokoi go butelką, co chyba było logicznym pomysłem. Kto wie. Postara wypaść przekonująco i przyjaźnie, żeby Hisashi odebrał go, jako swojego. Płacz na pewno będzie utrudniał mu przeprawę. W ślad za pierwszym wrażeniem dobrze będzie pobawić się z nim, a do tego był odpowiednią osobą. Jeżeli szczęście dopisze, to wymyśli parę min czy akrobacji, coby rozśmieszyć malucha.
- Ugh. - odruchowo złapał się na nos po wyczuciu nieprzyjemnej woni. Z rozmyślań wybił go niezbyt smaczny zapach. Niepozorny z początku, aby potem nabrać na sile. Ciężko było Toshiemu rozpoznać odór tego pokroju, ale po pewnym czasie jasnym było, skąd się wydobywa. Bez wątpienia ziściły się pewne obawy i trochę niespodziewany koszmar. Spojrzał na niczego nieświadomego dzieciaka. Na ten widok nie mógł nic poradzić, ale pozwolił mu się zmobilizować i uniknąć dalszych wpadek. Wpierw jednak zdjął ochraniacz na czole i zastąpił go chustką, niczym przy sprzątaniu. Przez potem i niepotrzebnymi paprochami idealna. Większa higiena była obowiązkowa. Zakasał rękawy i zebrał potrzebne mu rzeczy z przygotowanej kupki. Na pewno była to czysta pieluszka, chusteczki i woda. Nigdy nie wiadomo na co się natknie, a lepiej być przygotowanym. Shinobi musiał być nieugięty. Samo stanie powoli napawało odrazą, ale wreszcie odwinął delikatnie dolną część malucha, aby powitać zawartość chusty. Aromat uderzył młodego Senju prosto w nozdrza, przez co omal nie zwymiotował. Zebrało mu się niemiłosiernie, więc postanowił się odwrócić. Poszukać czegoś do zatkania nosa. Kolejna chustka albo typowa w takich sytuacjach klamerka, jeśli znajdowała się w asortymencie. Na miejscu niczym przy ważnej operacji, z wyczuciem i delikatnością operował dłońmi. Pozbył się zapełnionej pieluchy kładąc ją na podłodze obok. Namoczonymi chusteczkami umył pupę bobasa i wydawać się mogło, że tyle wystarczy. Jeszcze na moment zastanowił się, czy aby nie powinien jeszcze czymś nasmarować malucha dla jego prawidłowej pielęgnacji. W zależności, co znalazł pozostało mu zawinąć Hisashiego w czystą pieluchę i być z siebie zadowolonym. Trud zakończył się dopiero po wyniesieniu na zewnątrz zużytej pieluszki. Nie było mu do końca wiadome, gdzie się jej pozbyć. Na zewnątrz przynajmniej nie będzie przeszkadzać. Odczekał również, aby pomieszczenia się przewietrzyły.
Senju Toshio
 

Re: Domek niedaleko centrum osady

Postprzez Nikusui » 18 mar 2016, o 22:42

Misja D dla Toshio
7/15
Obrazek
A niu niu niu.


Ciężko byłoby nie wyczuć tego odoru. Nawet przy otwartym oknie, bez pozbycia się problemu, w pomieszczeniu dalej unosiłby się niechciany swąd. Trzeba było więc temu zapobiec i pozbyć się problemu. Stąd też Toshio zabrał się do działania, chociaż warunki były zdecydowanie niekomfortowe. Znalazł jednak potrzebne rzeczy, czyli czystą pieluchę, miseczkę z wodą i chusteczki. Oprócz tego, na widoku znajdowało się również nieduże opakowanie z talkiem, które oczywiście później też przyda się młodemu Senju. To co, czas zabrać się do działania!
Malutki Hisashi początkowo nie zdawał sobie sprawy z tego, jakiego zamieszania narobił. Głęboki sen najwidoczniej mu służył, a wybudzać go zaczęły dopiero ruchy Toshio, które wykonywał przy odwijaniu zabrudzonej pieluszki. Jego oczyska zaczęły powoli pokazywać się światu, a kiedy poczuł na swojej pupce mokrą chusteczkę, roześmiał się głośno i poruszył energicznie nóżkami. Zwrócił swoje wielkie, brązowe spojrzenie na chłopaka i wyciągnął w jego stronę rączki, w tym jedną obślinioną. Zapewne ruchliwość chłopca nieco przeszkadzała Toshio w ogarnięciu go, ale w końcu się udało. Maluszek leżał zadowolony z czystą dupką i równie czyściutką pieluchą, a jego cztery litery wcześniej obsypane zostały niewielką ilością talku, dzięki któremu nie będzie się tamto miejsce pocić, przez co nie przyniesie nieporządnych efektów.
Przyszła kolej na pozbycie się śmierdzącego zawiniątka i najwidoczniej dla młodego Senju najlepszym wyjściem było umiejscowienie groźnego pakunku na zewnątrz. Plan rzeczywiście nie był zły, bo smrodek rozejdzie się w powietrzu, a nie między ścianami niewielkiego pokoju, który również został przewietrzony. Plusem również był fakt, że maluch nie płakał, a jedynie przebierał dalej nóżkami i rączkami, pragnąc ruchu, ale przecież o własnych siłach nie wydostałby się z łóżeczka. Pytanie tylko czy odpowiednim rozwiązaniem byłoby wyciągnięcie go z jego łoża, ale niezaprzeczalnie potrzebował teraz uwagi swojego opiekuna.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1013
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Domek niedaleko centrum osady

Postprzez Senju Toshio » 22 mar 2016, o 19:03

Poza wskazaną czynnością, której priorytet był zwyczajnie wymagany, można było przyjemnie spędzić czas nad opieką malucha. Zwłaszcza, gdy do głowy przychodziły same pozytywne myśli. Toshiemu niewątpliwie chodziły po głowie warianty, jakimi może się zająć. Bo tutaj nie chodziło tylko o Hisashiego, a wspólne zajęcie. Z takim podejściem jest o wiele raźniej. Przez moment, gdy przewijał go natrafił na wątpliwość, czy aby maluch nie pokaże swojego niezadowolenia. Ten ułamek sekundy zastąpiło zadowolenie dzieciaczka. Senju nie pozostało nic innego, jak odwzajemnić te przekonanie. Niewinna osóbka wreszcie się obudziła, do czego musiało ostatecznie dojść. Nie wyobrażał sobie, żeby miał przez ten cały czas spać. I dobrze, bo będzie coraz ciekawiej.
- Hej, Hisashi. Przyjemna drzemka? - wypowiedział do malucha, nie spodziewając się konkretnej odpowiedzi. Dał chłopcu swoja dłoń do dotknięcia, a potem przez moment obserwował jego reakcje. Musiał być odpowiedzialny i rozważny w decyzjach, ale nie pozbawiając się kluczowego dla siebie wesołego podejścia oraz luźnego nastawienia nastolatka. Bardzo rozbieżne kwestie, lecz do pogodzenia. Toshio miał już w głowie pierwszy zamysł, który wypadało wykonać. Chodziło oczywiście o nakarmienie bobasa. Nie zaszkodzi, jeśli chociaż troszeczkę upije z butelki. W innym wypadku po prostu ją odłoży. Zatem zaryzykował i pozostawił malucha bezpiecznego w jego łóżeczku. Zdawało się, że taki szkrab nie zdoła się wydostać. Odczekał jednak z zamiarem sprawdzenia, czy Hisashi przypadkiem nie zdoła się podnieść. Potem mógł wyjść na tę chwileczkę po butelkę usytuowanej we wspomnianej wcześniej studni. Nakręcił linę do samego końca i sprawdził zawartość wiaderka. Pospiesznie i nieco zdezorientowany wrócił. Naszły go dziwne myśli związane z opieką, bowiem nie była to zwykła sytuacja. Zupełnie, jakby pilnował własnego braciszka albo coś w tym rodzaju. Do czasu wykonania misji zdąży się niewątpliwie zżyć. Tym bardziej z pogodnym i sympatycznym szkrabem.
- Hisashi, mam dla ciebie mleko. Zgłodniałeś? - przyjął swobodna strategię mówienia do siebie, z którą trzeba było się pogodzić. Sięgnął rękami po malucha i ułożył go w pozycji siedzącej. Chwilę się przyglądnął na jego postawę. Biorąc mleko do jednej ręki przybliżył je do dzieciaka, a drugą dłonią przytrzymał za plecy. Nie miał pojęcia, jak dokładnie powinno to wyglądać. Postanowił nie brać go na ręce, co mogłoby być łatwiejsze w obyciu. Wybrał taką metodę z powodu niewiedzy. Wierzył, że w jakimś stopniu zrobił stosownie i Hisashiemu będzie to odpowiadało. Wszystko wyniknie z reakcji. Trzeba będzie się dostosować.
Następnie po nakarmieniu w jakiejś części chłopiec na pewno potrzebował lekkiego odczekania. Mimo wszystko nie zamierzał cały czas trzymać go pod zamknięciem w łóżeczku. Sprawdził, jak się maluch czuje w ubranku i z tym również mógł coś zrobić. Niewielka zamiana, aby nie przesadzić. Ważne, coby czuć się dobrze podczas zabawy.
- Może na początek pochodzimy sobie? Pokażesz mi swoje zabawki? - wreszcie Toshio poczuł się jak ryba w wodzie. Niedawno były czasy, w których sam gromadził rozmaite przedmioty do umilenia sobie czasu. Czym mógł bawić się półtora roczny szkrab? Pluszakiem albo samochodem, tak stawiał.
Senju Toshio
 

Re: Domek niedaleko centrum osady

Postprzez Nikusui » 24 mar 2016, o 14:26

Misja D dla Toshio
9/15
Obrazek
A niu niu niu.


Oj tak, nasz mały szkrab zdecydowanie miał dobry sen. Nawet nieprzyjemna i śmierdząca kupa nie była w stanie go z niego wyrwać. Maluszek wyglądał na naprawdę zadowolonego, więc nie było powodów do obaw. Spoglądał swoimi wielkimi oczyskami na Toshio, kiedy ten znajdował się tylko w zasięgu jego wzroku. Kręcił się, ale nie na tyle, by bardzo przeszkadzać swojemu opiekunowi. Zresztą, jego wielki uśmiech zapewne pozwalał zapomnieć o jakichkolwiek niedogodnościach.
- Guuu. - odpowiedział wielce radośnie, nie spuszczając uważnego, ale jakże słodkiego spojrzenia z chłopaka. Przekręcił jedynie lekko głowę w bok, gdy Toshio zaczął się oddalać i wypowiedział parę całkowicie niezrozumiałych słów, w swoim niemowlęcym języku. Jego opiekun zniknął, więc zaciekawiony, dopiero po dłuższego chwili, kręcąc się nieprzerwanie, przewrócił się na brzuszek i złapał rączkami za drewniane pręgi, które osłaniały go przed upadkiem, po czym powoli, ale jakże cierpliwie, wspiął się, przytrzymując ramy łóżeczka. Wyglądał za Toshio, uginając i prostując nogi w kolanach, jakby chciał się wydostać, co było oczywiście niemożliwe. Przeszkoda, jaka stała na jego drodze, była zbyt wysoka, a on miał za krótkie nóżki, żeby się przedostać. Musiał więc poczekać na swojego opiekuna, by ten uratował go z opresji, przy okazji wydając z siebie bliżej nieokreślone wyrazy, rzecz jasna głośno, by młody Senju o nim nie zapomniał, takie ot myślenie dzieciaczka.
Ku zadowoleniu szkraba, jego opiekun wrócił dość szybko i to z prezentem dla niego. Od razu przyuważył znaną sobie buteleczkę i automatycznie rozdziabił buźkę, czując smak przepysznego jedzonka już oczyma wyobraźni. Z pomocą opiekuna usiadł na tyłku i obserwował zbliżając się do niego butelkę z mlekiem. Przyssał się, jakby nie widział jej dobry tydzień, chociaż na pewno nie wyglądał na mocno wygłodniałego czy zaniedbanego. I trwało to jakieś dziesięć minut, aż maluch definitywnie zrezygnował z jedzenia, którego, de facto, jeszcze trochę zostało. Parę sekund później dało się usłyszeć ciche odbicie, więc pokarm się przyjął, nic się nie ulało i można zagospodarować kolejne chwile, które prawdopodobnie będą świetną zabawą
W domu było w miarę ciepło, więc prócz wcześniejszego zmieniania pieluszki, nie trzeba było nic więcej kombinować.
- Dada bum! - odparł w stosunku do wypowiedzi Toshio i wyciągając rączki dał do zrozumienia, że najwyższa pora wyjść z łóżeczka i pobawić się "dada bum", którym było zwyczajne, drewniane autko, z doczepionymi gumowymi kółkami. Nic specjalnego, może też nie zachwycało swoją konstrukcją i wykonaniem, ale dla takiego malucha było wystarczające. Do tego czasu nie miał okazji się wykazać, bo przecież spał, ale już chodził, czworakowanie miał w małym paluszki, więc zabawa powinna przebiegać bez większej asekuracji jego opiekuna.
Dwa, bardzo podobne samochodziki, stały na niewysokiej półce, która i tak była jeszcze poza zasięgiem szkraba, ale Toshio miał już swoje dodatkowe centymetry, więc sięgnięcie ich nie sprawiłoby mu żadnych problemów. Oprócz autek, obok stały ułożone jakoby na wzór wieży, drewniane klocki. Jedne kwadratowe, a drugie prostokątne. Różne długości i wielkości, by było więcej zabawy. Te zaś, w przeciwieństwie do samochodzików, pomalowane były farbkami, prezentując gamę przeróżnych kolorów by przyciągnąć uwagę dziecka.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1013
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Domek niedaleko centrum osady

Postprzez Senju Toshio » 26 mar 2016, o 20:55

Robiło się naprawdę słodko. Na twarzy Senju kwitł taki sam, zadowolony uśmiech, jakim obdarowywał go maluch. Niewinne stworzonko, którym przecież sam niedawno był - można otwarcie tak to określić. Trzynaście lat to stosunkowo krótko, żeby odzwyczaić się od wspomnień przekazywanych wieczorami przez rodziców. Z dwóch opcji, jakie pojawiały się w umyśle Toshiego stosunkowo pozytywną było zatracenie się w prostocie swego zadania, aniżeli przygnębianie się tym, czego doznał podczas wyprawy. Nie mógł przecież zwalać na nikogo winy, ani stać się ponury. Antydepresant w postaci Hisashiego stanowił idealny środek. Wchłanianie nowej wiedzy, jaką było opiekowanie się dzieckiem przychodziło naturalnie. Nic zmyślnego i nie zdziwiłby się, gdyby poszło mu trochę źle. Zastanawiał się czy gdzieś istnieje haczyk. Widocznie zróżnicowanie charakteru u dziecka nie przytrafiło się tym razem. Tylko się cieszyć i kontynuować.
Wraz z pierwszymi ruchami chłopca oraz co i rusz częstszym gaworzeniem atmosfera poprawiała się ku działaniu. Toshio miał masę pomysłów, więc czas powinien zlecieć tak szybko, że ani się obejrzy, a szkoda będzie mu opuszczać Hisashiego. Gdzieś tam w głowie był tego świadomy. Teraz jednak niezwłocznie zajął się odłożeniem butelki, aby nie przeszkadzała. Niekoniecznie może zdarzyć się okazja do opróżnienia reszty zawartości. Tym lepiej dla maluszka, żeby zdrowo i dużo jadł dla poprawnego rozwoju. Niemniej nic nieprzewidzianego nie stało się po posiłku i wystarczyło porwać się w wir zabawy.
- Dobra. No to... Wziuum~ - i uniósł Hisashiego ponad ogradzającą go barierę. Maluch przeleciał trzymany pod pachami i podziwiając prawie wirujący świat, aby łagodnie opaść. Podróż zakończyła się przy zabawce samochodzika. Idealny do zabawy, bo można było go pchać i wykonywać wiele zróżnicowanych czynności. Pozostawił zatem Hisashiego z przedmiotem jego uwielbienia. Raczej postawił na swobodę. W końcu cały czas mógł na niego spoglądać i nie zamierzał pozostawiać szkraba samemu sobie. Dołączył do niego stosunkowo szybko, wybierając kilka klocków czy innych stojących rzeczy, żeby porozstawiać je blisko. Nieświadomy maluch będzie mógł potrącić wszystko, na co ma ochotę. Jeśli to nie wypali zobaczy, jak zachowa się chłopiec i jakoś dojdzie do tego, co powinien zmienić we własnym sposobie na grę z nim. Do asortymentu pomysłów wchodziła jeszcze piłka, którą można turlać albo rzucać. Pobudzanie wyobraźni malucha to bardzo sympatyczne zajęcie. Z nieograniczonymi możliwościami. Byle tylko widzieć jego zadowolenie i radość po prostu sama ogarniała człowieka.
Zatem dobrze by było, gdyby zachęcił malucha do puszczania autka lub jeżdżenia nim. Na pewno miał swoje nawyki i czymś go zaskoczy. Wtedy też Toshio mógłby znaleźć czas na zbudowanie czegoś z sześcianów. Jakiś naprawdę imponujący twór (deal with it). Nie podejrzewał, żeby porozsypywane przedmioty zrobiły maluchowi wielką krzywdę. Zawsze mógł znaleźć się przy nim, a już z pewnością dążył do tego, aby mieć taką możliwość. Liczył na nieustępliwość Hisashiego w dążeniu do przyjemnej zabawy tuż po pobudce. Nie musiał przestrzegać straszliwych reguł, ani zobowiązań. Wszelkie zachcianki podczas opieki mogły być wskazane. W końcu Toshio nie wyglądał na kogoś, kto rygorystycznie podejdzie do zajęcia. W dziwnym zbiegu okoliczności wygryzł kogoś, komu to zajęcie było podyktowane i być może stanowiło częstą pracę.
Senju Toshio
 

Re: Domek niedaleko centrum osady

Postprzez Nikusui » 27 mar 2016, o 15:36

Misja D dla Toshio
11/15
Obrazek
A niu niu niu.


Świat chwilowo się zakręcił w miejscu, kiedy to malec szybował ponad barierkę swojego łóżeczka. W podziwem w oczach obserwował, co tylko mógł, oczyska to mu praktycznie biegały! Zaraz jednak wylądował na podłodze, dostając swój upragniony samochodzik. Otworzył szerzej usta, by zaraz próbować wydawać z siebie dźwięki podobne do "brum, brum", ale bardziej wychodziło "blum", bo Hisashi ewidentnie miał jeszcze kłopoty z wymową czystego "r", czemuż dziwić się raczej nikt nie powinien.
Zainteresowany samochodzikiem, złapał go w swoją malutką dłoń, siedząc tyłkiem na drewnianej podłodze, a autkiem przesuwając obok swojej prawej nogi. Chwilowo zainteresowany był własną zabawą, więc nie zwracał zbytniej uwagi na Toshio. Jak to jednak dziecko, nie potrafił zbyt długo skupić uwagi na jednej rzeczy czy czynności, więc spojrzał na swojego opiekuna zaciekawiony, cóż też takiego robi. Akurat Toshio budował coś z jego kolorowych klocków, więc zaaprobowany jego poczynaniami, wypuścić ze swojej dłoni samochodzik, który upadł z niewielkiej wysokości na podłogę, cicho się od niej odbijając i lądując przy boku maluszka, który stracił nim zainteresowanie. Teraz, by sobie nie utrudniać sprawy, uparł dłonie na podłodze i przeraczkował krótką odległość, stając twarzą w twarz z imponująca budowlą wykonaną przez Toshio. Przez chwilę się jej przyglądał, gaworząc do niej w sobie tylko znanym języku, po czym padł na tyłek, wyciągając prawą dłoń w stronę konstrukcji. Złapał za jeden klocek i momentalnie spojrzał na Toshio, jakby chciał się upewnić, że może to zrobić. Dziwne, ale dzieciaczki czasami tak miały, jakby na chwilę szukając aprobaty swoich poczynań. A i tak bez względu na to czy by ona była czy też nie, to robiło swoje. Stąd też w tym momencie, rzecz jasna nie zastanawiając się nad ewentualnymi konsekwencjami swojego poczynania, postawił włożyć klocek w dolną część budowli, bo według niego tam lepiej pasował. Gwałtownie, bez wyczucia jak to u dzieci, udało mu się postawić kolek w obranym przez siebie miejscu, przy okazji niszcząc całą górę, która momentalnie się rozsypała, tworząc niewielki hałas i chwilowe zamieszanie.
Śmiech, najgłośniejszy jaki tylko mógł wydać z siebie maluch, rozniósł się po pokoju. Uszczęśliwiony, że stało się coś, czego się nie spodziewał. Zadziwiające, jak spadająca masa klocków może sprawić frajdę dziecku. Hisashi, idąc za ciosem, złapał pierwszy lepszy klocek i podał go Toshio, patrząc na niego tymi wielkimi, słodkimi oczyskami. Chciał coś? Może i tak.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1013
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Domek niedaleko centrum osady

Postprzez Senju Toshio » 2 kwi 2016, o 15:55

Wystarczyło przyzwyczaić się do obecności malucha i faktu, że miało się sprawować nad nim pieczę. Nie chodziło o straszne myśli związane z byciem zdanym na siebie. Że tylko i wyłącznie Ty będziesz odpowiedzialny za swoje wybory. Ciężar takiego obowiązku nie ciążył trzynastolatkowi. Stawał się małą część, a przeważała w dużej mierze dziecięca natura i podzielanie wesołego nastawienia przez Hisashiego. Rozpływanie się w słodkości i jego frywolnym postępowaniu umilało czas w najlepszym znaczeniu.
- To Twoje klocki. Proszę. - odpowiedział maluchowi intuicyjnie, być może wpajając mu trochę grzeczności poprawnym słownictwem. Wariantów do interpretacji jego zachowania i gaworzenia było zawsze kilka, dlatego nigdy nic nie wiadomo. Można było przekonać się już po fakcie. Tym bardziej budując z klocków Toshio nie spodziewał się, żeby przetrwało dłużej niż chwilę. Taka ich rola. Zabawa ta dostarczała mnóstwa rozwiązań, bo przecież budowle mogły być rozmaitych kształtów.
Senju postanowił uśmiechnąć się do chłopca i roześmiać się wraz z nim, żeby podzielić oszałamiające rezultaty, jakie powstały. Wyszło mu coś, czego się nie spodziewał, co dodało dodatkowego pociągu cukierkowej mince Hisashiego. Skoro pierwsza budowla uległa niewielkiej dekonstrukcji, zatem należało ją albo zburzyć do końca albo ratować, co się da. Popatrzył po pozostałościach klocków, ale najpierw wziął podany mu przez małego element. Rzecz bardzo nadająca znaczeniu ich relacji. Chłopiec w ogóle nie bał się obcych. Pewnie w jakiś tam sposób odczytywał ich niecne intencje, lecz póki miało się całkowicie czyste podejście, to przebywanie z innymi opiekunami niż mama było w porządku. Nie to jednak przykuwało zainteresowanie naszego shinobi. Nadal do końca zadania pozostawało troszkę czasu, a dalsza perspektywa wyglądała tak, że nie zdążą zrobić wszystkiego, czego by chcieli. Samochodzik poszedł w odstawkę, więc układanie klocków nieuchronnie może podzielić ten sam los. Toshiemu dodawało to jedynie radości, gdyż ciągle coś się działo i nie można powiedzieć, że jest nudno.
Następnie Senju wziął się do działania i otrzymany klocek położył w wybranym przez siebie miejscu na pozostałościach po konstrukcji. I w dalszej kolejności w szybkim tempie dołożył pozostałe, żeby sprawić maluchowi radość. Inicjatywa na pewno wytworzyła coś pokracznego i niepodobnego już do oryginalnego tworu. Nic nie szkodzi, bo chodziło o to, jak zareaguje Hisashi i czym zaskoczy. Może porzuci wszystko i Toshio będzie musiał wkroczyć do akcji, podążając za dzieciakiem.
Senju Toshio
 

Re: Domek niedaleko centrum osady

Postprzez Nikusui » 3 kwi 2016, o 21:05

Misja D dla Toshio
13/15
Obrazek
A niu niu niu.


Chociaż mówili jakby w dwóch różnych dla siebie językach, to doskonale się rozumieli. Najpierw Hisashi pobawił się samochodzikiem, po czym zainteresowany budowlą, jaką sprawił mu Toshio, wgapiał się w nią przez chwilę, później, rzecz jasna niezamierzenie, niszcząc ją. Jego opiekun jednak nie rezygnował i widząc zapał dzieciaczka, postanowił stworzyć coś nowego dla niego. Maluch spoglądał na działania członka klanu Senju, od czasu do czasu śmiejąc się ni stąd ni zowąd, jakby któryż ruchów poczynionych przez Toshio był wielce zabawny. Swoją drogą, to było bardzo słodkie, że zwykłe z pozoru gesty, potrafiły przynieść dziecku aż taką radość.
To, co stworzył opiekun Hisashiego, na pewno różniło się od pierwowzoru. Nie przeszkodziło to jednak maluszkowi na ponowne zabranie klocka, gdy tylko budowla została ukończona. Skończyło się więc bardzo podobnie, bo wyciągnięcie jednego, żółtego elementu niemalże z samego spodu sprawiło, że większość klocków się posypała i rozsypała na podłodze. Oczywiście radość była nie do opisania. Nie na długo jednak, bo dziecko, jak to dziecko, miało głód ruchu. Dlatego malec trzymając żółty klocek w zaciśniętej rączce, podniósł się powoli i nieco niezdarnie na nóżki i podniósł ręce do góry na tyle, na ile mógł. Widok był przekomiczny, gdyż Hisashi uginając lekko nóżki w kolanach i kiwając się na boku, najwidoczniej tańczył, namiętnie śpiewając piosenkę w swoim gaworzym języku. Bez żadnej konkretnej melodii, ale najwidoczniej Hisashi oczekiwał, że Toshio do niego dołączy, podrzucając też jakąś swoją piosenkę. Mamcia mu zawsze śpiewała, przy czym odprawiali coś w rodzaju tańca, bo maluch za długo w jednym miejscu nie mógł usiedzieć. Najwidoczniej w tym momencie mu tego brakowało, o ile jego opiekun podejmie dalszą inicjatywę.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1013
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Domek niedaleko centrum osady

Postprzez Senju Toshio » 15 maja 2016, o 23:43

Podskoki i swawola nie były obce młodocianemu shinobi. Nie zdążył rozstać się w większością własnych wspomnień związanych z dzieciństwem. I o ile teraz ciężko jest nazwać chłopaka dzieckiem, mimo wszystko bliżej mu do roli dziedzica własnego klanu. W tym wypadku zaangażowanie raczej nie pozwoli na luźne traktowanie życia. Spięcie uleciało wraz z przyjęciem na siebie obowiązku misji. Gdyby spytać Toshiego, co tak naprawdę spowodowało odsunięcie wszystkiego na bok, raczej nie potrafiłby odpowiedzieć. Instynkt musiał mieć w sobie zakorzeniony, niczym odziedziczone po przodkach geny.
Reakcja na zabawę małego Hisashiego doprowadziła członka klanu Senju do wesołego odgłosu, który towarzyszy każdej, porządnej demolce. Strike! Rozpadło się w niesamowitym wrażeniem toteż nagrodził wiwatem i oklaskami niesamowite zdolności przypisane maluchowi. Któż inny, jak nie Toshio mógłby do tego doprowadzić i przy tym uznać, że podopieczny w tym wieku nie posiada specjalnych oraz nadnaturalnych zdolności. Moc wyobraźni stawała się przy nich urzeczywistniać. Nieskrępowanie należało brnąć w wir rozrywki. Baczny wzrok połączony był z niezmiennie dobrym nastawieniem. Podziwianie tego, czym w tej chwili zaskoczył go Hisashi pozwoliło na jeszcze ciekawszy śmiech. Toshi dołączając do maluch tupał w podobny sposób i akompaniował mu najlepiej, jak potrafił. Nie znał dokładnego upodobania malucha, więc standardowo improwizował. Nie chcąc zawieść ani siebie ani dzieciaka przyswajał jego szczęście, jak swoje.
Klaskanie, które dołożył do całej gammy nieskomplikowanych dźwięków była tutaj najważniejszą wytyczną, jaką chłopak sobie postawił. Był to coś na wzór banalnej wyliczanki (Jinchuuriki Song), jaką mogło usłyszeć dziecko do rodziców. W niekrótkim czasie wydał z siebie wzorowy śpiew, jaki wyrwał mu się w niespodziewany do sytuacji sposób. Nie zamierzał przecież odstawiać występu, a jedynie miło spędzić czas. Niespeszony w żadnym stopniu na moment złapał się na niechcianej piosence, ale dokończył zwrotkę i wnet pochwalił Hisashiego za jego piękne ruchy.
- Brawo, dobrze Ci idzie Hisashi. Wyrośniesz na silnego chłopca. - nie przerywając zapału i śmiechu Toshio mógł już tylko liczyć na pomyślny przebieg wydarzeń. W tym wszystkim w ogóle zapomniał o rachubie czasu. Dosłowność i przenośnia zlały się w jedną mieszankę, której ociężałe właściwości zadziałały perfekcyjnie. Ale, jak na prawdziwego ninja przystało, nie mógł porzucić własnych obowiązków i rozstać się, jakby nigdy nic z otaczającym go w całej swej perspektywie światem. Trudności ciążące na jego psychice mogą go atakować, ale nigdy nie spowodują, że ugnie się pod ich ciężarem. Takie było jego przeznaczenie.
Pilnowanie chłopca było teraz najważniejsze, a że byli tu zupełnie sami i bez przeszkód mogli się bawić, więc łatwo stracić kontakt z otoczeniem. Nie wyglądało też na to, aby Toshio musiał głowić się z przejściem do wymyślania niezliczonych czynności. W końcu niespożyte siły kiedyś się kończą i tutaj wystarczyło tylko czekać na obrót wydarzeń. Przede wszystkim pozostanie sobą, a nie maszyną do ochrony i wykonywania misji. Chłopak nie mógł też zwlekać zanadto i powoli przygotowywać się do spotkania z najważniejszymi w jego życiu osobami. Rodzice musieli martwić się o niego z niesamowitą intensywnością. Aż z tego względu idzie pomyśleć, że lepiej stoczyć walkę z trzygłowym psem aniżeli spotkać się z zatroskaną matką. Wszystko jednak musiało mieć swoją kolej.
Senju Toshio
 

Re: Domek niedaleko centrum osady

Postprzez Nikusui » 17 maja 2016, o 22:09

Misja D dla Toshio
15/15
Obrazek
A niu niu niu.


Opiekun najwidoczniej bardzo podpasował Hisashiemu, bo czuł się w jego towarzystwie niesamowicie swobodnie. Najpierw przebrnięcie przez śmierdzącą kupkę, potem zabawy, demolka, a teraz tańce i śpiewy. Maluch był wniebowzięty. Rodzice, owszem, też się z nim bawili, ale zawsze jest ciekawie pobawić się też z kimś innym. Szczególnie, że Toshio też jeszcze był stosunkowo młodziutki i jego wyobraźnia jeszcze była imponująca oraz znacznie większa od takiej, jaką posiadali dorośli. Jednakże młody Senju też miał w tym swoje korzyści. Taki beztroski widok pomagał zapominać o wielu nieprzyjemnych sprawach. O ostatnich wydarzeniach, które z czasem będą zabijały w nim drzemiące jeszcze dziecko, wpychając go w świat nieco brutalnej rzeczywiści, która towarzyszy każdemu ninja. Nie pora jednak nad tym rozprawiać.
Podczas jakże pięknego tańca małego chłopca, który dygotał na swoim grubiutkich nóżkach i wymachiwał rękoma jak tylko potrafił przy akompaniamencie młodego Senju, w domku pojawiła się jego matka. Po cichu zajrzała do pokoju, od razu zauważona przez Toshio. Uśmiechnęła się szeroko, widząc jak maluch tańczy, po czym weszła w głąb pokoiku i objęła delikatnie synka, podnosząc go wyżej i tuląc do siebie. Hiasashi oczywiście roześmiał się zadowolony z widoku swojej rodzicielki i złapał jedną łapką za kosmyk jej włosów, pokazując już nieco uślinioną, ale jakże rozbawioną buźkę.
- Oj, chyba się nie nudziliście, prawda? - zapytała, kołysząc się wraz z synkiem, który postanowił kontynuować swój wcześniejszy śpiew. - Dziękuje ci bardzo. Mam nadzieję, że nie dał ci w kość. - mruknęła z rozbawieniem, pochylając się i stawiając malca na podłodze. Przytrzymała go przez chwilę, by złapał równowagę, po czym wyprostowała się, obserwując jak Hisashi robi parę kroków w stronę klocków i pada na pupę, rozpoczynając zabawę w nieporęczną układankę.
Kobieta sięgnęła do swojej sakiewki, wyciągając z niej ryo i wręczając je Toshio. Uściskała jeszcze jego dłoń i uśmiechnęła się serdecznie. Oczywiście młody Senju zakończył już swoją misję i mógł opuścić dom kobiety. Oczywiście ta się z nim pożegnała, a nawet mały Hisashi mruknął coś niezrozumiale. Kto wie, może jeszcze zapraszał go na kolejny dzień zabawy.


Misja zakończona.
+ 1 misja D
+ 100 ryo
+ 20 PH
+ Napisze w zgłoszeniach. :)
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1013
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Domek niedaleko centrum osady

Postprzez Senju Toshio » 23 maja 2016, o 11:02

Dobrego końca początki, jak mawiają ku przestrodze. Zabawa dawała frajdę, ale Toshiemu wcale nie przeszkadzało to, że mama Hisashiego wreszcie się zjawiła. Nie mógł nadto przyzwyczaić się do nowej sytuacji, która wynikała jedynie z podjętego obowiązku. Tańce-hulańce wykonywane przez malucha trwały, więc jedynie spojrzał w stronę korytarza na wchodzącą kobietę. Zmierzył ją wzrokiem dopiero po tym, jak z synkiem znaleźli się w jednym kadrze. Uśmiechnął się ku nim sympatycznie i wysłuchał, co miała do powiedzenia jego zleceniodawczyni. Czas minął stosunkowo szybko, lecz chłopak nie zastanawiał się czy był to pełny, zakładany wymiar czasu, czy udało się krócej. W obu przypadkach bawił się znakomicie.
- Nie było mowy o nudzie. Cały czas zajmowaliśmy się świetnie zabawą. Hisashi wiedział czego chce, więc mu pomagałem i wyszło z tego mnóstwo rzeczy. - odparł wesoło, relacjonując pokrótce przebieg ich zabaw. Od pobudki i wypicia połowy butelki z mlekiem, aż po podłogę pełną zabawek.
Nie tracąc ducha, przyjął zapłatę, której kobieta zobowiązała się od razu dotrzymać. Ze strony Toshiego był to koniec, zatem nie omieszkał pożegnać się z Hisashim jakimś dziarskim tekstem. Może właśnie po tym zostanie zapamiętany. Istniała szansa, że w jakimś stopniu komunikacja między nimi wyszła naprawdę dobrze i mimo bariery wiekowej dzieciaka doskonale zrozumiał, co miał do przekazania. Niech rośnie zdrowy i silny, żeby chronić bliską mu osobę, jaką jest rodzicielka.

zt.
Senju Toshio
 


Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość